Dodaj do ulubionych

Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV

    • s.ivona Re: Co jeszcze.... 07.04.06, 08:58
      Cześć
      Dziewczyny, ratujcie mnie jakoś bo już nie mam sił. W nocy mały znów wymiotował
      (raz). Potem już spał spokojnie. Rano się obudził i wygląda że jest oki. Zjadł
      śniadanie, teraz się bawi. Koleżanka, która jest pielęgniarką napisała mi że po
      takim upadku jeszcze przez 3 tygodnie może coś wyjść!!! W nocy przeżyłam
      schizy. do tego stopnia byłam spanikowana że żygałam jak kot (sorry za
      wyrażenie). Znów musiałam brać leki. Teraz już czuję się lepiej ale nadal
      jestem przestraszona i co chwila wołam malego i mu się przyglądam. Co prawda
      wczoraj był mój mąż też bardzo źle się czuł. Po obiedzie (który jadł też z nami
      Szymon) wymiotował więc może Szymkowi zaszkodziło to co zjadł.
      Powiem wam że już nie mam sił. Jestem kompletnie wyczerpana i tak bardzo bym
      chciała żeby ktoś nam pomógł. Rodzice przyjadą za tydzień a mój mąż powiedział
      że zaraz po świętach musi jechać do Austrii (nie wiadomo na jak długo). Rodzice
      zostać nie mogę więc ja chyba pojadą do Stalowej. Jeszcze w ciągu paru dni
      wszystko się wyjaśni ale już robię się chorasad((


      Jeszcze o schodach - wczoraj, alleluja, prace zostały zakończone. Schody są
      poskręcane!!! Mieliśmy rozmowę z jakimś gościem z firmy i na tyle poczuwali się
      do winy że oddali nam kase za 4-miesięczną zwłokę w pracach.
      • kata74 Re: Co jeszcze.... 07.04.06, 10:28
        Biedactwo- serdecznie mi ciebie żal.

        Jesli takie są plany twojego męża to ja bym się nie zasatanwaiała tylko wracała
        z rodziacami. wiadomo że przynajmniej troche zajmą się szymkiem, a jak
        przypuszczam mąż nawet jak nie wyjedzie to i tak będzie cały dzień w pracy.

        Z tego co pamiętam z lekcji PO to faktycznie po upadku moga zdarzac się takie
        reakcje, ale jak dłougo nie pamiętam.

        Miejmy nadzieje że ten raz był ostatni!!!!

        dzieci są nieobliczalne. moaj nauczyła się skakać po kanapie, a ponieważ ciągle
        jest "chybotliwa" to ja jestem przerażona, jak tylko jest kanapa nie zastawiona
        stołem włazi od razu i jest przeszczęsliwa że zmyliła mame
    • marta.28 Mleko i jak je zastąpić? 07.04.06, 12:51
      Nie wiem czy pamiętacie ale ze względu na alergię na mleko Ola przez jakiś czas
      piła kozie mleko. Teraz mamy zakazane nawet kozie mleko przez Panią alergolog bo
      stwierdziła, że uczula tak samo jak krowie?
      Tak więc Ola nie nabiał je na zasadzie prowokacji czy już lepiej ale na razie
      nic z tego. Zastanawiam się czy nie brakuje jej wapnia no i jak go uzupełnić. Ma
      urozmaiconą dietę i teraz będzie jeszcze bardzie, ale wolałabym nie podawać jej
      wapnia w produktach farmaceutycznych. No i nie wiem, co ma tego wapnia najwięcej
      a co nie pochodzi od jakiegoś mleka.
      No i ze względu na eliminację mleka więcej jemy kanapek.
      A znacie jakieś fajne deserki bezmleczne.

      A mój sposób na niejadka przy objedzie to - ogórek konserwowy. Ola dla niego zje
      wszystko. Je raz kawałek ogórka a raz porcję objadu. Może wasze dzieci też mają
      jakieś ulubione potrawysmile)

      Iwonko może faktycznie Szymkowi coś zaszkodziło, a te twoje wymioty też nie do
      końca ciążowe. Czasami grypka zaczyna się wymiotami. Ja na twoim miejscu bym
      pojechała z zapasem książek i poodpoczywała. Nie forsuj się tak jeszcze się w
      życiu napracujeszsmile A bycie samemu też nie nastraja optymistycznie. A jeżeli nie
      masz dobrych stosunków i myślisz, że będzie cię męczył ten pobyt to proponuję
      opiekunkę.

      Ola też lubi skakać po kanapie i raz spadła ale jakoś tak dziwnie niby głową
      uderzyła ale wylądowała na brzuchu. Śmieję się, że spadła na 4 łapy. Nic jej nie
      było nawet siniaka nigdzie nie miała.
      Właściwie to Ola do tej poray nie miała w ogóle siniaka.
      • s.ivona Re: Mleko i jak je zastąpić? 07.04.06, 14:02
        Marta, a może na sinlaca się Ola skusi? to na pewno jej nie zaszkodzi, na 100%.
        Szymon też właściwie z nabiałem krucho. Raz dziennie tylko wlaśnie ten sinlak,
        poza tym raz w tygodniu serek na kanapkę (ja kupuje takie smakowe z Turka).
        Dziś mu dałam (może nie potrzebnie, bo jak coś się bedzie działo to znowu
        będzie panika) parę łyżeczek serka homo Danio. A Ola je mięso? Jeśli tak to ja
        bym nie panikowała. Lekarka (pytałam właśnie co robić z tym nabialem)
        powiedziała że jeśli dziecko je mięso to jest dobrze.
        Teraz tak właśnie myślę, mam koleżankę której syn od urodzenia nie je nabiału.
        Zapytam czym go zastępuje. Dam znać.
      • anoosia2 Re: Mleko i jak je zastąpić? 07.04.06, 15:44
        Co do diety bezmlecznej: integra.xtr.pl/teksty/PijMleko.htm ,
        I to może jest kontrowersyjne ale niestety warto się zastanowić , my mamy
        rodzinnie nietolerancje laktozy integra.xtr.pl/teksty/PijMleko.htm
        • marta.28 Re: Mleko i jak je zastąpić? 07.04.06, 16:38
          Ja się nie matrwię, że nie pija mleka ale brakiem wapnia. Wiem, że jest go sporo
          w miesię i warzywach ale chciałabym wiedzieć dokładnie w jakich produktach jest
          go najwięcej.
          • anoosia2 Re: Mleko i jak je zastąpić? 09.04.06, 14:26
            Widzisz MArta, dostarczanie wapnia do diety dziecka jest dość trudne do
            wylczenia, ja staram się to robić od praktycznie roku. NIe będe kłamała, że
            jest to trudne, bo informacje o zawartości wapnia są bardzo mało sprecyzowane.
            Wkleje link do strony tam jest troszke opisane, le zaledwie troszke.
            zdrowie.medicentrum.pl/ed/0/do/lifestyle/foods/minerals/?f=mz2
            Ja zdecydowałam się na suplementacje syntetyczną, daje małej codziennie
            marsjanki, a kiedy widze, że mała mało je to daje jej wapno w tabletkach.
            NIestety wapno w syropie ma małą zawartośc wapna, za to dużo innych składników,
            które akurat u nas nie są potrzebne, stosowane jest do innych celów.Dzięki
            podawaniu marsjanek mam pewność, że mała dostanie chodzby minimalną dawke wapna
            i dodatkowo inne składniki. MArsjanki w/g opakowania daje się od 3 roku życia,
            ale akurat tak się składa, że szwagier pracował u producenta tego preparatu i
            analizowaliśmy ich skład pod kątem podawania Oliwii i nawet lekarka zgodziła
            się, że można podawać. NIestety w Polsce jest tak, że certyfikaty
            przu\ydatności do spożycia dla dzieci oniżej 3 roku życia sa długotrwałae i
            kosztowne, wielu producentów nie decyduje się na ubieganie się o nie. TAk jest
            i z zabawkami.
            • s.ivona Re: Mleko i jak je zastąpić? 09.04.06, 20:32
              cześć
              Oświećcie mnie, co to są te marsjanki? Jak pierwszy raz usłyszałam nazwe to
              skojarzyło mi się z ....parówkamismile Ki diabem, nie wiemsmile
              Qrcze, zaczęłam się zastanawiać czy Szymek nie ma za mało wapnia. Muszę się
              zastanowić nad jego dietą...Po tym upadku, po tym jak wymiotował teraz prawie
              nic nie je. Cały czas mówi "bllee" ale nie w sensie że jedzenie jest niedobre
              tylko w sensie że wymiotował.
              Chyba się przejdę do lekarza i zapytam co robić. Wydaje mi się że troche schódł
              i na buzi zrobił się bledszy.

              A ja zakupiłam sobie...wagę z bajerami. Oprócz ciężaru ciała podaje jeszcze
              zawartość tkanki tłuszczowej i zawartość wody w organiźmie. Podbudowałam się bo
              przez 15 tyg przytyłam 4 kg (z Szymkiem tyłam strasznie szybko, ponad 2 kg na
              miesiąc!!). To pewnie przez te moje sensacje brzuszne.
              • joanzac Re: Mleko i jak je zastąpić? 09.04.06, 20:53
                To fajna ta waga musi byćsmile))

                Ja dla Olci ciągle podaję bebilon pepti, bo wogóle mleczne cokolwiek odpadasad((
                Dostaje 2 butle dziennie i na drugie śniadanko często gotuję jej kaszkę manną
                lub kukurydzianą z dodatkiem jej mleka i deserków słoiczkowych. Więc zjada i
                mleko i owoce w jednym.
                Idę, bo zaraz wszystko bedzie popisane łącznie z Oląsmile))
                Pozdrawiam
                • marta.28 Re: Mleko i jak je zastąpić? 09.04.06, 21:06
                  No ja wyczytałam, że jeżeli podaje się mniej nabiału to trzeba więcej mięsa no i
                  dla Oli obiad bez mięsa to nie objad.
                  Iwonko mnie przybyło 7kga jestem teraz pod koniec 29 tygodnia. Nie jest źle. Nie
                  puchnę. I ćpam leki rozkurczowe, pełne uzależnieniesmile Jeszcze przynajmniej 8
                  tygodni do 37 i potem mogę się rozsypywaćsmile
                  • joannamamazuzi pucu pucu chlastu chlastu nie mam rączek jedenastu 09.04.06, 21:45
                    mam dośc , padam, te wiosenne porządki mnie dobiją. robię się strasznie senna.
                    cały czas bym spała i spała..... nie warto się tak chyba zarabiać? z powodu
                    porządków świątecznych. choć z drugiej strony fakt że domek zapuszczony.
                    i myśle na tematy kulinarne. i cały czas nie wiem co na świąteczny obiad. żurek
                    i...?a zamiast wedliny , macie jakiś pomysł?bo już mi się obrzydły szynki. moze
                    upiec miesko i tak na zimno podawać. macie jakieś fajne przepisy? a może coś
                    zupełnie bez mięska?
                    ide spać............
                    papatki
              • anoosia2 Marsjanki 10.04.06, 19:20
                To ją witaminy dla dizeci smile, mają rózne smaki i sa do ssania w postaci
                pudrowych cukierków.
                • mamazuzinki Różności 10.04.06, 20:35
                  Historii naszej szpitalnej ciąg dalszy.
                  Na dziś byłysmy zapisane z Zuchą na cystografię, która miała już oststecznie
                  określić czy jest jakaś wada ukł. moczowego czy nie. Pojechałyśmy do naszego
                  ukochanego szpitala po 8 rano przyjeli nas na oddział i czekałyśmy. Niestety w
                  dniu dzisiejszym rano mój Tomek leciał jeszcze do przychodni po odbiór wyników
                  badań moczu Zuchy. Jak je zobaczyłam to normalnie serce mi staneło. Na posiewie
                  wyszła jakaś franca. Lekarka w szpitalu powiedziała ,że to co wyszło to jest
                  taka bakteria która nie powinna się tam znaleźć nio i teraz pytanie czy to
                  zanieczyszczenie jakies??? Siedziałąm w tym szpitalu i 3 godz na raty łapałam
                  młodej siku. Jutro znów jedziemy na 9 rano i jeżeli wynik będzie ok to będzie
                  znaczyłoże tak sobie przyjechałyśmy na darmo . Jeżeli jednak w tym moczu coś
                  wyjdzie to będą musieli ją cewnikować żeby pobrać mocz bezpośrednio z pęcherza :
                  ( Wstępnie na cystografię zapisała nas na środę ale to wszystko zależy teraz od
                  wyniku...............


                  Przy okazji zmierzyli mi młodą i zważyli nio i moja drobinka wygląda
                  następująco. 14.400 i 89 cm
                  • s.ivona Re: Różności 11.04.06, 08:35
                    cześć
                    Trzymam kciuki żeby było wszystko oki!!!

                    Qrcze, babeczki a mój Szymek waży....11,5kg!!!!!! Stoi w miejscu z wagą. Nie
                    chce jeść. W czwartek pójdę z nim do lekarza, może jakieś badania mu zrobić!?
                    • leefka Jak zwykle tylko na momencik 11.04.06, 14:13
                      Dziewczynki kochane!
                      Zupełnie nie mam dla Was i forum czasu. Nie zaglądałam tu już chyba ponad
                      miesiąc i jakoś w najbliższym czasie też mi to chyba nie grozi na dłużej. O,
                      już mnie Miśka wzywa. Spać, marudo! No, przykryłam pieluchą i zobaczymy. Mam
                      nadzieję, że zaśnie, bo T. śpi już od pół godziny i jak się znowu miną z
                      drzemkami, to M. będzie potem straszliwie marudzić.
                      Jestem teraz już sama z moimi pociechami i ledwo nadążam. W Święta chrzcimy
                      Młodą i przyjeżdżają do nas teściowie na jakiś tydzień, więc mam nadzieję, że
                      trochę pomogą. Ja zupełnie nie wiem za co się brać, bo co nie posprzątam, to
                      zaraz znowu zakurzone lub pobrudzone przez Tosię. Ech...
                      Na szczęście poza tym, że kiepsko radzę sobie z jakąś sensowną organizacją
                      czasu u nas wszystko w porządku. Dziewczyny zdrowe, Miśka zaczęła przybierać na
                      wadze (przy ostatnim szczepieniu okazało się, że przez 6 tygodni przybrała
                      tylko 200 g, a przez ostatnie dwa tygodnie już 0,5kg), Tosia za to przestała
                      tyć jak głupia i waży niezmiennie 13.5 kg (mierzy ok. 84 cm).
                      Miśka łazi nam już po całym pokoju, znaczy się pełza, jeszcze dosyć powoli, ale
                      dotrze już wszędzie tam gdzie chce. W nocy budzi się na ogół raz, choć zdarzyło
                      się już kilka nocy przespanych, niestety okazało się, że to jaskółki wiosny nie
                      czyniące wink Odpukać, problemy skórno-alergiczne zanikły: ja nadal na diecie
                      eliminacyjnej, ona do tej pory nie reagowała na nic co dostała.
                      Tosia z nocnikiem wciąż raczej na bakier, tzn. rano woła siku, czasem po
                      drzemce też, ale z kupą jest problem, bo za nic nie chce na nocniku, tylko
                      cichcem w pieluchę, a potem jeszcze kłamie jak z nut, że nic nie ma mimo iż
                      smród roznosi się dokoła, Pinokio jeden!
                      Powoli Tosia rozszerza sobie słownictwo, niestety często nie łapię o co jej
                      chodzi i dziecię biedne skazane na częściowe przynajmniej niezrozumienie przez
                      starszyznę. Radzi sobie jakoś i potrafi wyegzekwować wszystko co dla niej
                      najważniejsze. Z rówieśnikami się nie patyczkuje i namiętnie wszystkim rozpina
                      kurtki oraz porywa rowerki, wózki i inne jeżdżące machiny. Na szczęście chętnie
                      dzieli się tym co ma z innymi, ale chyba tego samego oczekuje od innych,
                      bidula. Ileż się ona jeszcze o świecie musi dowiedzieć!
                      Ech, Młoda chyba zasnęła (uff!), więc biorę się za gotowanie i sprzątanie, bo
                      potem znowou sajgon.
                      Całujemy Was mocno i wybaczcie, że jak już tu wpadam na moment to tak tylko o
                      nas. Nie tracę nadziei, że w końcu nauczę się obchodzić z czasem i znajdę
                      chwilę na codzienne z Wami obcowanie smile
    • marta.28 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 11.04.06, 15:50
      Lefka fajnie, że od czasu do czasu napiszeszsmile

      Iwonko nie martw się o szymka, Ola waży 10,5 kg od 4 miesięcy i ma 82 cm. Nie
      uważam aby była za chuda. Lepiej jak dziecko za młodu ma mniej tłuszczyku to
      potem i na starość go będzie miało mniej.

      Dzisiaj otworzyłam węrza w kieszeni i pokupowałam sobie to i owo. Ostanio na
      zakupach kupowane było coś dla Oli lub M, więc co mi tam. A jak chumor się
      poprawiłsmile No i ostatni całkiem przyzwoicie się czuję.
      Nie mogę się doczekać piątku bo idziemy na USGsmile

      Buziaki.
      • joannamamazuzi Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 11.04.06, 21:40
        hej
        też bym chciała sobie coś kupić. hmmmmmmmm, tylko na jaki rozmiar? mam w szafie
        rzeczy po 1 ciązy, ale chciałabym coś nowego bo tamte schodzone. gdzie
        dziewczyny kupujecie? u nas jeden sklep taki nawet jest, ale takie sobie
        ciuchy. po drugiej stronie granicy też znalazłam. mozę macie jakieś internetowe
        adresy. i skad wiedzieć jaki rozmiar. jestem dopiero na poczatku, a już mam
        brzuch. mąż mówi że to mój własnysmile idę jutro do fryzjera żeby jakoś wygladać,
        bo w sumie dbam o dom a sama się zapuszczam. zuza lubi opiekunkę, nawet nie
        protestuje jak wychodzę. ja jestem niestety mniej zadowolona. muszę kogoś
        szybciutko poszukać.
        dziś, kpupiłam zuzi kilka fajnych ciuszków, trochę z przeceny. część niestety
        trzeba wymienić bo za duża. zuza ma 86 cm, i około 11. 5 kg czyli jak szymek.
        też sie zastanawiam czy to nie za mało. zastanowiła mnie tez dysusja o mleku.
        wapń ważny dla organizmu. zuza zjada kaszkę, taką robiona na wodzie i jogurtt
        lub serek , to chyba mało? czasem pije mleko,czyli kawkę zbożową lub kakao ale
        własnie to niezdrowe krowie. a i czasem budyń. wszystko jest niezdrowe.
        wszedzie pełno cukru. staram się kupować twarożek i jogurt naturalny i potem
        dodaje do niego owoce, np mrożone truskawki lub maliny.
        dziś miałyśmy wypadek. znaczy zuza marudziła za telefonem. potem się jakoś
        uspokoiła. bawiłą się , ja zaczęłam czytać gazete, a nagle sobie wyszła i ja ją
        zaraz zaczęłam wołać. wołam i wołam a ona nie przychodzi, więc mi się
        skojarzyło że poszła po ten telefon. szybko wstałam,ale było za późno, już było
        słychać jakis trzask i jak wpadłam do kuchni , to płacz, krew jej leciała z
        buzi , aja do końca nie wiem co się własciwie stało. żadnych śladów. tak to
        jest. łomot serca.
        idę się szykować do spankasmile dobranocsmile
        • mamazuzinki Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 11.04.06, 22:51
          I pomysleć że to ja swojego czasu marudziłam ,że moja Zucha nie chce jeść a
          wygląda na to że jest wagowo w czołówce. Ona nie jest gruba, nadal nie je zbyt
          wiele. Ona poprostu tatowa jest taka duzia Ziuziabig_grinbig_grinbig_grin

          Jutro jedziemy na cystografię. Wczoraj pobrany mocz w szpitalu okazał się na
          szczęscie jałowysmile)))

          Zucha je nabiału niewiele. Danio serek tylko wzasadzie. Mleczko to nadal
          Nutramigen, próbowałam przestawiać na zwykłe ale nie chce. W ostatnich dniach
          nie chce nawet jeść kanapek ani kaszki. Zyje na zupce i bananku. Mam nadzieję
          że jej przejdzie.

          Nareszcie mam z górki Właśnie upływa 10 dzień mojej diety kopenhaskiej Na
          liczniku 5 kg mniej Fakt że to dopiero poczatek drogi bo żeby było po mnie tak
          naprawdę widac że schudłam to musze jeszcze z dychę zgubić ale to juz jest cos
          na początek co motywuje. Po tej diecie mogę powiedzieć
          jedno................sałaty , brokułów i gotowanego mięska nie tknę chyba do
          końca życia
        • joanzac Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 11.04.06, 22:52
          Witajcie babeczkismile
          Mamozuzinki, jak wyniki??? Mam nadzieję, że dobre?

          Ja z zakupami trochę się uspokoiłamsad Bo ostatnio chyba przecholowałam z
          wydatkami i na Olcię i na siebie! Ale wiosny ciągle brak, więc trzeba czymś
          humor poprawićwink

          Nas znowu atakuje uczuleniesad(( Nie tylko Ola ma problemy ze skórą, ale i u mnie
          pojawiły się podobne ślady na nogach!!! Nawet z jej maści ostatnio skorzystałam.

          Co do wzrostu, to Olcia do maluczkich nie należy. Waży jakieś 12,5 ale dokładnie
          w święta ją zważę, ale wzrostu to ma jakieś prawie 90!!! Ubranka na 92-98
          kupuję. Nie jest jakaś grubiutka, bo przy tym wzroście, to ta waga wydaje mi
          się normalna. Na apetyt nie narzekam, chociaż ostatnio to bardzo zaczęła się
          pieścić przy jedzeniusmile Rozpuszcza mi się dziewucha!

          Joasiu z wypadkami to tak bywasad Że albo dzieją się na naszych oczach i pózniej
          zachodzimy w głowę jak to się mogło stać, albo juz jest po fakcie i też ta sama
          reakcja. Najgorsze są sytuacje, kiedy myślimy, że nic sie nie może wydażyć i
          wtedy dochodzi do najbardziej niezrozumiałych zdarzeń. U nas tak było, jak Ola
          spadła z kanapy, na plecy i tak gruchnęła główą, że aż echo się rozniosło! A ja
          była tuż obok i naprawdę nic sie nie mogło, jak mi się wydawało wydażyć! A jednak.
          Ostatnio też, po jakimś czasie zauważyłam siniaka na jej czole. Pytam się niani,
          jak to się stało??? Ona też zdumiona, mówi, że sama nie jest pewna kiedy sobie
          tego guza nabiła. Najprawdopodobniej poszła do szfki, do której nie powinna iść,
          i wie o tym, tam się gruchnęła i nawet nie zapiszczała! Zakazany owoc najlepiej
          smakuje i nawet nie boli jak się stukniesmile!

          My się powoli pakujemy na święta! Już część rzeczy pojechała, a my z Olcią w
          sobotę wyruszamysmile))

          Pozdrawiam
          Papa
          • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 12.04.06, 08:23
            Cześć

            A my się wybieramy do Tesco. Trochę zakupów świątecznych, trochę do mieszkania
            (naszło mnie na nowe firanki) no i dla Szymka oczywiście (potrzeba nam
            skarpetek).
            W niedzielę byłam w HM ale jak zobaczyłam ceny ubrań ciążowych to mi się
            odechciało. Popadłam też w "depresję" bo moja koleżanka zmieściła się w jeansy
            z działu dziewczęcego i do tego kupiła sobie przecudną bluzeczkę na lato. Mam
            nadzieję że po porodzie też się zmieszcze w dział dziewczęcysmile))
            Tak trochę mnie martwi jeszcze moja waga. Ważyłam się na czczo na tej swojej i
            ważę 57kg. Miesiąc temu u lekarza ważyłam 60kg. Nawet jeśli lekarz trochę
            zawyżył to i tak wychodzi że schódłam. Wczoraj zrobiłam sobie badania.
            Zobaczymy.

            Byłam wczoraj z małym u lekarza. Pani powiedziała że muszę na spokojnie
            przeczekać ten okres niejedzenia, najlepiej by było zmienić otoczenie. to
            akurat da się zrobić bo jutro będą już moi rodzice a potem pojedziemy do
            Stalowej.
            Powiedziała też że tylko ten silnkac to może być mało nabiału i żebym
            spróbowała podawać mu serki np danio. Dziś kupię i zobaczymy. Od wczoraj daje
            mu kaszke manne (gotuję pół na pół z mlekiem z kartonu) z owocami. Zdziwko mnie
            wzięło ale dość chętnie to je.

            Asia, zobacz na allegro (wejdź w ubrania ciążowe), jest duży wybór ubrań.
            Zobacz też www.heymama.pl lub www.happymum.pl
            Ja mam fajnie bo dużo ubrań dostałam od bratowej i od koleżanek. Póki co
            mieszczę się w spodnie już ciążowe i wszystkie swoje bluzki.

            Joanzac - a gdzie się wybieracie?

            Dziś zabieram sie za mycie okien. Ładna pogoda się zapowiada.

            Miłego dnia
            • marta.28 do podwójnych mam 12.04.06, 16:26
              Ja mam bluzeczkę nie ciążową zgodnie z modąsmile
              www.allegro.pl/item97948871__h_i_t_sezonu_wiona_lato_2006_polecam_.html
              Niebieską, jest luźniejsza w miejscu brzuszka a góra wtedy fajnie dopasowana

              A znalazłam jeszcze coś takiego
              www.allegro.pl/item96660789_powiew_wiosny_sexi_bluzeczka_bluzeczki_z_haftem.html

              Z tych typowo ciążowych to nic mi się nie podoba. Zresztą ja mam tylko taką
              piłeczkę z przodu i niewiele mi biust się powiększył więc nie jest źle i w swoje
              bluzeczki z przed ciąży też jakoś wchodzę.
              • joanzac Re: do podwójnych mam 12.04.06, 18:57
                Szczególnie do Iwonki. Nie bierz się za te okna!!! W ciąży to baaardzo nie
                wskazane. Okna nie zając nie uciekną. Ja swoich nie myłam jak byłam w ciaży i w
                czasie połogu. Ledwo świat przez nie widać było, ale ważniejsze jest zdrowie.
                Najpierw dziecka i Pózniej Twoje.

                A my z Olcią do cioci na wieś się wybieramy. Nie jest tak daleko, ale zawsze
                powietrze inne. I spędzimy tam conajmniej tydzień.
                Pozdrawiam
                • s.ivona Re: do podwójnych mam 12.04.06, 19:09
                  Hej
                  Joanzac - dzięki za troskesmile Okna już pomyte, firanki powieszone (udało mi się
                  kupić nowe do "salonu"). Ja to nie mam problemu z oknami tak jak wy, bo my mamy
                  takie małe okna typu zazdroski więc idzie szybciutko i nie trzeba się wspinać
                  na stołki. Okna dachowe sobie podarowałamsmile)
                  Poodkurzłam ale mycie podłóg zostawiłam mężowi. Niech też poczuje że święta sąsmile

                  Marta- hmmm bluzeczki hmmm bardzo sexi ale nie dla mnie. Ja nie lubię takich
                  dużych dekoltów.
                  • mamazuzinki po cystografii 12.04.06, 22:38
                    wreszcie dobre wieśći Cystografia zrobiona żadnych wad nie wykryli Niunia
                    trochę się spłakała ale to bardziej ze strachu niż z bólu. Jak wróciłyśmy ze
                    szpitala to spała prawie 4 godz. Odespała stres
                    Ja równiez musiałam się wspomóc proszkami na uspokojenie rano bo trzęsłam sie
                    jak g*** wprzeręblu. Mam nadzieję że już nie będziemy musiały do tego przybytku
                    wracać.
    • marta.28 Życzenia wielkanocne 14.04.06, 13:16
      Najpiękniejsze, świąteczne,
      wielkanocne życzenia
      składamy od serca.
      Wesołego zająca,
      co śmieje się bez końca,
      szczerbatego barana,
      co beczy od rana,
      tęczowych pisanek w koszyku
      oraz mokrego ubrania w dzień polewania,
      na stole pyszności
      i wspaniałych gości.

      Dla wszystkich małych i dużych
      • evita33 Re: Życzenia wielkanocne 14.04.06, 21:35
        JAj przepięknie malowanych, świąt słonecznie roześmianych oraz grzecznych
        naszych prawie dwulatków.
        • joanzac Re: Życzenia wielkanocne 14.04.06, 22:56
          Wesołego królika,
          co po stole bryka,
          spokoju świętego
          i czasu wolnego,
          życia zabawnego
          w jaja bogatego
          i w ogóle
          -wszystkiego kurde najlepszego!
          • s.ivona Re: Życzenia wielkanocne 15.04.06, 12:55
            My też życzymy wszystkim radości aby nie trwała tylko parę dni ale towarzyszyła
            nam każdego dnia, zdrowia i wszystkiego co najlepsze i najpiękniejszesmile
    • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 15.04.06, 12:59
      Jak tam zawirowania świąteczne? Sądząc po pustkach pewnie wszystkie siedzicie w
      kuchni?smile Tylko nie przesadzajcie z jedzeniemsmile))

      Zamieściłam w końcu nowe zdjęcia Szymka (są baaardzo aktualne, robione
      wczorajsmile)

      Ja się chyba odezwę już ze Stalowej.
      Mabasia, czekaj na wiadomość ode mnie w sprawie spacerusmile)

      Miłego świętowania. Pa.
      • mamazuzinki Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 15.04.06, 19:30
        Smacznego jajeczka i kruchego ciasteczka!
        Wesołego, rodzinnego świętowania i biesiadowania.
        Pozdrowienia serdeczne-świąteczne!
        Ja Wam moje kochane życzę głównie ZDROWIA!!!!!!!!!!!!


        Kata- domek stał ale już złożyłam bo ledwo Julki łóżko mogłam rozkładacwink


        A teraz tak z grubej rury........................Moja biedna mała Zucha jest
        chora. Zapalenie oskrzeli........Musiała znów syf złapac w szpitalu jak
        łaziłysmy przez 3 dni za ta cystografią. Kaszle straszliwiesad( Niby kazała mi
        się wstrzymac jeszcze z antybiotykiem ale już jej dałam bo od przyjazdu od
        lekarki przez 4 godz kasłała bez przerwy właściwiesad((
        Nie zanudzam bo w końcu zaczniecie omijac moje posty ze względu na
        monotematyczność mich wypowiedzi...............
        • kasia011 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 17.04.06, 20:23
          Witajcie Kochane Czerwcoweczki 2004!
          Pamietacie mnie jeszcze???

          Wlasnie znalazlam chwile oddechu i postanowilam poswiatecznie bardzo serdecznie
          Was pozdrowic. Mam nadzieje, ze te swieta minely Wam w milym rodzinnym gronie i
          ze objadlyscie sie smakolykami za wsze czasy hihihi...

          Jednoczesnie chcialam Wam przekazac, ze zostalam podwojna mama smile))) 1 kwietnia
          o 1.21 w nocy przyszla na swiat nasza druga corcia - Maja (bedzie z niej chyba
          niezle ziolko bo nie dosc ze wybrala sobie prima aprilis za dzien swoich
          narodzin to jeszcze wystawila sie pupcia na ten swiat...)

          Sciskam Was bardzo serdecznie i zycze Wam Wszystkim powodzenia kazdego dnia!!!!!
          Kasia i dwa sloneczka Ola i Maja

          P.S. Do Joanzac: Asiu, czy odbierasz jeszcze poczte na gazecie? Daj mi znac
          prosze, mam do Ciebie male pytanie/prosbe smile
          • joanzac Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 17.04.06, 22:06
            GRATULACJE!!! Wielkie gratulacje Kasiu! Bardzo się cieszę i życzę Wam wszystkim
            zdrówka! No to baby górą!smile))) A jeszcze tak niedawno Was wspominałamsmile
            Oczywiście czytam wiadomości, pisz śmiało, albo na joannazac@o2.pl.
            Pozdrawiam Was serdeczniesmile))

            Ja święta z Olcią jedynie spędzam,ale jest miło i cieszę się że wkońcu mamy
            czas tylko dla siebiesmile

            Pogoda okropna, polało nas z nieba i wcale nie zachęca do spacerówsad To jedyny
            probl;em.

            Papa
            • kata74 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 18.04.06, 08:38
              Gratulacje!!!! prosze prosze, znów zaskoczenie- alez wy jesteście szybkie
              dziewczyny!!! ja jak zwykle podziwiam was na całego

              święta, święta i po.... było naszczęście dość wesoło i bez zgrzytów...

              a drugi dzień był przecudowny bo nigdzie nie byliśmy, i pojechaliśmy do mini
              zoo, pogoda jako -taka więc było fajowo

              pozdrawiam i zabieram sie do roboty
              • anoosia2 Witamy 18.04.06, 10:37
                Witamy bardzo serdecznie,poświątecznie, w pewnym sensie dobrze, że te święa nie
                trwają dłużej, bo nie wiem co to by było, chyba bym pękła od tych smakołyków.

                KAsiu jak miło,że się odezwałaś, ja nawet nie wiedziałam, że w ciąży byłaś.
                MAja to był mój faworyt do pewnego czasu w konkursie na imię dla dziewczynki,
                ale przegrałam niestety, piękne imię. POkaż nam na Zobaczcie twoje dziewczyny.

                JAk tam u was po świętach?

                MY od piątku jesteśmy nocnikowe, Oliwia bardzo łądnie załapała temat, nasza
                skuteczność to obecnie 90 %, całkiem nieźle jak na początek, nawe w nocy mi
                dzisiaj oznajmiła siku i trzeba było wysadzać.

                Smoczek niestety nadal króluje do spania, boje się, że przestanie mi spać w
                dzień jak jej zabiorę. Ostatnio tak pogryzła starego, że wylądował w koszu,
                myślałam, że może spróbujemy się z nim rozstać, ale słaba jestem i pękłam dałam
                jej zastępczego, mam troche moralnego kaca.
                • dagab3 Re: Witamy 18.04.06, 12:55
                  Gratulacje !!! No to niezła ilośc podwójnych mam bedzie wkrótce smile
                  • marta.28 Re: Witamy 18.04.06, 13:53
                    Gratulacje!

                    My swięta rodzinnie spędziliśmy, przy stole, na spacerach. Ola teraz jakby mogła
                    to by cały dzuień na dworze siedziała i spłaczem wraca do domusmile Latem to chyba
                    tam zamieszka.
                    • joanzac Re: Witamy 18.04.06, 21:45
                      To zazdroszczę spacerów, bo u nas ciągle padasad(( Dzisiaj na godzinkę
                      trafiłyśmy w słoneczko i znowu padałosad Od jutra ma być lepiej. Szkloda tylko,
                      że za dwa dni p[ewnie będziemy się do domku zbierać.

                      Gratulacje dla Oliwki sukcesu nocnikowego!!!! Czy ona tak sama załapała o co
                      chodzi??? Ola ciągle komunikuje po fakcie lub w trakcie. Ale to chyba też mały
                      postępsmile))??

                      Apetycik ostatnio dopisuje! Wcina jak szalona ta moja dziewczyna. Przy okazji
                      pobytu u cioci, zważyłam Olę, bo tu jest bardzo dobra waga. Więc waży 13,5 kg!
                      A mierzy 89cm. Rośnie mi kobita!!!
                      Cały czas chodzimy po schodach! W domu ich nie mam, więc Oli się baaardzo
                      podoba te zabawa. Dobrze,że sama się po nich nie gramoli, tylko czeka na mnie.
                      Mnie co prawda już nogi wchodzą wiadomo gdzie, ale się uczymysmile))

                      Pozdrawiam
                      • anoosia2 Re: Witamy 19.04.06, 13:38
                        Witamy w ten kwietniowy, ciepły i słoneczny dzień smile

                        Co do schodów, to Oliwia uwielbia włazić na wszystko od krawęzników, murków,
                        schodów po wszystkie ławki w parku testująć każdą z osobna smile)))

                        Co do naszego nocnikowania to temat rozwinęłam na e-rodzinie w wątku "precz z
                        pieluchą" ( www.e-rodzina.pl/index.php?showtopic=677&hl= )
                        , ale ogólnie powiem, że sama załapała jak poczuła co to zesikana dupka, z
                        powodu choroby musiałam ją rozebrać bo łatwiej się goiła skóra na dupce.
                        Wcześniej też informowała po fakcie, a jak zobaczyła jak leci to zaczęła się
                        zastanawiać co to i doszła jak to się robi wink

                        Życzę miłego dnia
                        • mamazuzinki Re: Witamy 20.04.06, 09:18
                          Kasia ale niespodziankasmile)))GRATULACJEsmile)Mnożą nam sie podwójne mamuśki....ale
                          fajniebig_grinbig_grinbig_grin

                          Zucha moja dochodzi do siebie ale niestety za sprawą antybiotyku co mnie wqrza
                          niezmiernie:[ Buntuje sie i nie chce sie inhalować. Cuda na kiju musze
                          wyczyniac żeby ze "słoniem" na ryjku posiedziała cierpliwie. Jeszcze czasem jak
                          zakaszle to jakby jej sie tam gotowałosad(

                          Wczoraj byłam z nią u ortodontki.Pani doktor potwierdziła że na razie Zucha
                          jest za mała i nic sie ze szczerbulkiem nie da zrobić. Jak skończy 3 latka to
                          mam przyjść na kontrolę czy ząbki się nie schodzą za bardzo i wtedy dopiero
                          mozna będzie pomysleć o mini protezce.Na razie jest to nierealne do wykonania
                          bo najpierw trzeba zrobić odlew i inne tego typu operacje a to wymaga
                          współpracy dziecka. Poza tym takie protezki mają zaczepy na piatkach a one
                          jeszcze całe nie wylazły.

                          Nocnikowo u nas tak sobie. Jak przypilnuje po spaniu np to siada i robi na
                          nocniczek. Juz się go nie boi co mnie cieszy. Nie sygnalizuje i nie woła siusiu
                          bo wogóle słownictwo to ma ograniczone dosć mocno. Czekam na zielona trawkę i
                          na działeczce dopiero bedę szkolićwink

                          Wkleiłam na zobaczkie kilka najnowszych foteksmile Mam nadzieję ze juz są dostępne
    • marta.28 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 21.04.06, 14:49
      Mamozuzinki ja twoje pociech - zdrowe. Śliczne zdjęcia, ale te nasze dzieciaczki
      rosną.

      Podwójne mamuśki jak sobie dajecie radę, może jakieś dobre rady dla następnych.

      Mamuśki oczekujące jak się czujecie. Ja jestem podziębiona, lekarka każe jak
      najwięcej leżeć a u mnie już instynkt wicia gniazda się odzywa i posklepach bym
      pojeździła. Fakt, że nie trezba już tyle rzeczy kupować ale jednak.


      Jakie plany na długi weekend. Ja jeszcze nie wiem, czy mąż nie będzie musiał
      pracowaćsad

      A tak swoją drogą to wszytskie na łonie natury siedzą bo tak ładnie. Moja Ola to
      właściwie od rana do wieczora w piasku, już pół piaskownicy mam wysypanej. Tatuś
      będzie miał co sprzątać w weekend.

      Buziaki
      • aaangel Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 21.04.06, 22:10
        Witamy po swietach.
        Wlasnie tak dzisiaj sie zaczelam zastanawiac nad drugim dzieckiem...najpierw
        bylo planowane na rok poprzedni,teraz na po wakacjach...i gdy sie to juz tak
        zbliza,to sie bardzo boje ze rady nie dam.Moze by tak odlozyc,a moze kiedy
        wyjdzie,to wyjdzie.Glupia juz jestem.Chcialam miec mala roznice wieku pomiedzy
        dziecmi a teraz gdzy juz zrobila sie taka duza to mi juz wszystko jedno,nie
        wiem co mam robic bo z jednej strony chce z drugiej nie.A jak Wy sobie dajecie
        rade?Ja nie bede miala zadnej pomocy bedac w ciazy,maz pracuje,na nianie nas
        nie stac(1000-1200zeta biora) a do przedszkola dopiero w przyszlym roku Dominik
        pojdzie.A jak bede ta ciaze ciezko przechodzila(pierwsza byla lagodna),to maly
        sam ma sie wychowywac?Tez mialyscie takie leki?
        Dobra nie przynudzam,dosc macie swoich problemow,ale jakos tak mi zle z tym i
        musialam sie wygadac.
    • kata74 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 22.04.06, 19:04
      dziś wychodze na wieczor panieński... siostrzenicy mojego męża!!!

      czuję, że będę się bawić do upadlego zwłaszcza że mąż pokazuje jekieś
      niezrozumiałe humory, co mnei skutecznie mobilizuje.
      a może jest zazdrosny że on nie wychodzi bo podobno wieczoru kawalerkiego nie
      ma?

      trzymajcie kciuki smile))
      • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 23.04.06, 11:41
        Cześć
        Od wtorku siedze (w dosłownym tego słowa znaczeniu) u rodziców. Kompletnie nie
        robię nic. Tylko rano karmie małego (Szymek, o zgrozo, zaczął wstawać o 5:30) a
        potem idzie ok 8 rano na spacer z dziadkiem, przychodzi o 11, je i idzie spać.
        Potem idzie znowu na spacer, przychodzi żeby zjeść i znowu na spacer z babcią i
        dziadkiem. Od tego lenistwa to już mnie wszystko bolismile
        Dziś Szymek jest w jakimś złym stanie. Od rana wymiotuje, poszedł co prawda na
        spacer ale wrócił strasznie zmęczony i od progu kazał się rozbierać i poszedł
        spać. Mam nadzieję że mu nic nie jest!

        Ogólnie nie jest źle, choć jest za dużo osób kręcących się wokół Szymka i on
        strasznie jest nakręcony. Wszystko chce mieć, wszyscy (tzn dziadkowie)
        pozwalają mu na dużo. Nadal nie może dojść do porozumienia z Kamilką (8m).
        Nadal ją zaczepia, czasem uderzy. Im więcej się go pilnuje tym on częściej jej
        dokuca. Bardzo ją też naśladuje. Jak Kamiśka coś zrobi, co podoba się innym to
        Szymon za chwile robi to samo. Chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Jest
        o nią bardzo zazdrosny.
        Teraz mam pietra. Wiem na pewno że będzie ciężko, Szymon tak łatwo nie
        zaakceptuje rodzeństwa, będzie walczył o swoją pozycję jedynaka. Wiem już że z
        mężem nie będziemy mieć ani chwili spokoju. Jak np babcia zajmuje się Szymkiem
        to dziadek ma czas dla Kamiśki, jak dziadek jest z Szymkiem to Kamiśką zajmuje
        się babcia. Nie zajmie się sobą, cały czas domaga się opieki i zainteresowania.
        Doszło nawet do tego (choć to była naprawdę komiczna sytuacja) że "wyrzucił"
        Kamiśke z wózka. Poszliśmy na spacer wszyscy. Szymon zobaczył wózek i kazał się
        do niego wsadzić mówiąc "dzidzi nie". Babcia więc niosła małą a ja wiozłam
        Szymka w wózku. Żeby było śmieszniej to on nie siedział tylko się rozłożył w
        nim jak długi (nogi miał poza wózkiem). Jak mu się w końcu znudziło to łaskawie
        dał się wyprosićsmile)
        Mimo tego cieszę się że będzie miał rodzeństwo. Z czasem się nauczy,
        zaakceptuje. Aaangel, ja też przez większość czasu jestem i będę sama. Moja
        mama przyjedzie tylko na 2 tygodnie ale myślę że tak będzie lepiej. Z moich
        obserwacji wynika że im dłużej ma się pomoc tym potem jest trudniej samemu
        sobie dać radę. Widzę to po koleżankach z osiedla które mają 2 dzieci z małą
        różnicą wieku. A opiekunkę wcale nie musisz przecież zatrudniać na cały dzień
        czy codziennie. Moja znajoma zatrudniła studentkę tylko dorywczo np 2-3 razy w
        tygodniu na 3 godziny. Opiekunka przychodzi rano i bierze małego na spacer
        (koleżanka jest w ciąży na tym samym etapie co ja). Nie jest to więc aż taki
        wielki wydatek (oczywiście wszystko jest zależne od możliwości finansowych). W
        Krakowie taka studentka bierze za godzine ok 5 zł.
        Ja myślę że jeśli już podjęłaś decyzję że chcesz (tylko się boisz) t oteraz
        jest najlepszy czas. Potem już nie będzie się chciało, choć to też jest sprawa
        indywidualna. Mam sporo koleżanek marcówek - czerwcówek które właśnie albo są w
        ciąży albo są na etapie "działania" smile

        kata - baw się dobrze a mężowi kup piwo, niech się znieczulismile

        buziaczki
        • kata74 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 24.04.06, 08:11
          ojjj to była cięzka niedziela wink)

          sobota za to była niezła....

          s.ivonko- dobrze że sobie troche odoczniesz. co do Szymka i jego reakzji to na
          zapsa nie ma się co martwić- nigdy nic nie wiadomo może na "własną" dzidzie
          zareaguje inaczej.

          Co do dwójki dzieci yo wydaje mi się, że też nie ma co uogulniać- bo i dzieci i
          mamy bywają różne. Opiekunka na kilka godzin co jakis czas wydaje mi się bardzo
          dobrym pomysłem, zwłaszcza w sytuacji kiedy trzeba liczyc tylko nasiebie.

          Coś się dzieje z Julką- alebo podłapała jakąś chorobę - alebo idą zęby. albo
          wszystko razem Ale coś czuję że zęby są wycosce prawdopodobne. dziś w nocy 4
          pobudki i to takie że nie mogę jej uspokoić i wszystko jej przeszkadza.


          A mnie zaczelo lecieć z nos- przy perspektywie wesela w najbliższą sobote
          jestem szalenie podbudowana ;-((((
          • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 24.04.06, 11:40
            Hej
            Szymkowi nadal się utrzymuje temperatura. W nocy był jak żarówka. Dałam mu
            panadol ale nie pomógł, teraz dałam mu ibufen. Szymon reaguje dziwnie - nie
            mogę na chwilę się oddalić, cały czas chce ze mną leżeć w łóżku. Strasznie jest
            słaby i marudny.
            Też stawiałam na ostatnią górną trójkę, wyszła wczoraj w ciągu dnia ale
            gorączka nie spada. Dzwoniłam do pediatry i ona twierdzi że to raczej nie od
            zębów tylko może jakiś wirus. Jeśli do trzech dni nie przejdzie to mam iść do
            kelarza.
            MABASIA - jesteś? czytasz? jeśli tak to mam prośbę, napisz może znasz pediatrę
            który by ewentualnie przyszedł do domu na wizyte???????????????

            Mnie też coś dopadło a konkretnie alergia. Od wczoraj nie widzę prawie na oczy,
            z nosa mi leci woda, głowa mi pęka. A najgorsze że nie wiem co mogłabym wziąść.
            Marta - masz jakiś specyfik ale bez recepty?
            • marta.28 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 24.04.06, 12:09
              Ja na mój katar leczę się rutinoskorbinem 3*4 tabletki. Nie mniej jednak wciąż
              jest a to już 8 dzień. Nie jest jakiś kłopotliwy ale jest. Dzisiaj Ola ma mały
              katar ale nie wiem czy odemnie czy od wczorajszego podlewania kwiatków i siebiesmile
              Ja stosuję też euphorbium i u Oli i u siebie.
              W piątek bolało mnie gardło i dostałam bioparox, przeszło, jedynie ten katar.
              Jest tak ciepło, że moje dziecię z nianią już od rana w piachusmile Mam nadzieję,
              że taka pogoda utrzyma się na długi weekend.
              A na alergię leki takie jak zyrtek można brać.

              Ja za to w weekend czułam się fatalnie już nawet zastanawiałam się czy nie
              jechać do szpitala. Takie miałam napady bólu krzyża, że zastanawiałam się czy to
              nie takie ostre skurcze. Mała się przez cały weekend przekręcała i dzisiaj chyba
              już wróciła do poprzedniej pozycji i przestało boleć, ale stracha miałam bo raz
              że szew a dwa że to dopiero 31.1 tc.
              Za to dzisiaj boli mnie duży palec u nogi jakby zastrzał i nie wiem jak się tego
              pozbyć. Czy wymoczyć. Ja chcę już czerwiec i koniec ciąży. Poprzednią dużo
              spokojniej przechodziła.

              Trzymajcie się cieplutko bo w te pogody bardzo łatwo się przeziębić. Gorąco ale
              zimny wiatr.
              • aaangel Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 24.04.06, 23:19
                Jak zwykle wszyscy chorzy,nas jeszcze nie dopadlo-w ogole tylko raz w tym roku
                lezelismy.

                Zeby taka opiekunka brala 5 zeta za godzine,to moze i latwiej by mi bylo jakby
                tak kilka razy w tygodniu przyszla.Musze sie chyba dowiedziec.Tylko troche sie
                boje,ze na zla trafie,nigdy nie wiadomo co ona z moim dzieckiem na spacerze
                bedzie robila.I tak zle i tak zle.

                Dodalam jakies nowe fotki wczoraj,ale mialam problem z podciagnieciem ich do
                starych.Okazalo sie,ze nic z tego,bo juz sa w archiwum.A tyle sie nameczylam:0
    • mabasia Do s.ivony - lekarze 24.04.06, 12:56
      Czesć jestem, jestem
      Na wizytę przyjeżdża Rajmund Chmielewski - 844-30-30

      Dobra też jest Wodka - Micał, ale nie wiem czy przyjeżdża - przyjmuje na
      Andersa - koło Emki - 842-10-30

      Mam nadzieję, że pomogłam, i do zobaczenia
      • mamazuzinki Re: Do s.ivony - lekarze 24.04.06, 19:55
        hejka

        Jak teraz Szymonek???? Był lekarz???? A Szymon miał trzydniówkę?????

        U mnie oczywiście też chorobowej przerwy nie ma. Zucha skończyła w sobote brac
        antybiotyk a dzień wcześniej rozebrało Julkę. Kaszle tak że ściany drżą. Zaraz
        idę usypiać Zuchę i będę jej bańki stawiała.

        Mielismy wyjechac na długi weekend nio i oczywiście dupa blada..............
        Dobrze że chociaż pogodę zapowiadaja brzydką to mi mniej szkoda bedzie.

        Kata ja tez po imprezce byłam cierpiąca mocno ale w sobotręwink Teściówka zabrała
        nam dzieciaki do siebie a my poszlismy ze znajomymi do kanjpki posiedzieć. Nio
        i tak sie po 22 rozkręciło że było karaoke i tańce. łoj łepek mi pękał
        oodrobinę w sobotęwink
        • s.ivona Re: Tak sobie 25.04.06, 08:54
          Cześć
          Zdecydowanie moja dziecko lepiej reaguje na ibuprofen niż na paracetamol.
          Najpierw dałam mu panadol w zawiesinie ale kompletnie nie zadziałał. Wczoraj
          kupiłam ibufen i od razu jest poprawa. Mały już nie ma gorączki, noc spokojna i
          nawet spał do 6:30!!! Tylko jeść nie chce prawie wcale. Wczoraj to zjadł tylko
          jedno jajko na śniadanie i przez cały czas kompletnie nic. Dziś też mało zjadł
          ale wygoniłam go na spacer z dziadkiem. Zdecydowanie lepiej się czuje.
          Przez chwilę też myślałam że to może trzydniówka ale nie. Poza tym w domu mamy
          szpital. Ja jestem chora, mama, Kamilka no i Szymek. Ręce już opadają. A na
          dodatek kompletnie nie mogę się skontaktować z mężem! Cholera, myślałby kto że
          Austria jest tak daleko! Diabli mnie biorą!

          Mam ważne pytanie - czy można podając leki przeciwgorączkowe robić tak: rano np
          odpowiednia dawka ibufenu (zawiera ibuprofen). Zgodnie z ulotką trzeba odczekać
          8 godzin. Ale jeśli w tym czasie gorączka nie spadnie to CZY MOŻNA PODAĆ NP
          CZOPKI EFFERALGAN (zawiera paracetamol)? Wiem że nie wolno podawać w między
          czasie zawiesiny z paracetamolem ale o czopkach nie wiem nic.

          Aaangel - a może popytaj wśród znajomych mam na osiedlu, mąż w pracy niech
          popyta może ktoś ma kogoś godnego polecenia?
          • mamazuzinki Re: Tak sobie 25.04.06, 09:09
            Ivonko Zuzi w szpitalu przy takiej olbrzymiej nie chcącej spadac gorączce
            dawały regularnie czopki co 4 godz(efferalgan 250) jesli to nie działało to
            potrafiły jeszcze w międzyczasie dac kawałek pyralginy. Akurat moja Zucha nie
            toleruje ibufenu bo od razu po nim zyga. Mozna na 100% stosowac rózne leki
            p/gorączkowe naprzemiennie wtedy nie przedawkujesz jednego.
            • kasia011 bycie podwojna mama :) 25.04.06, 11:00
              Czesc Dziewczynki,
              bardzo slicznie dziekuje za gratulacje, a odpowiadajac na Wasze pytanie jak
              sobie radzimy to powiem szczerze, ze nie majac rodziny w okolicy, bo wszyscy
              jakies 300 km od nas to byloby ciezko gdyby nie nasza opiekunka do Oli, ktora
              bardzo duzo nam pomogla (np. przyjechala w nocy jak rodzilam, zeby maz mogll
              byc przy mnie) zajmuje sie caly czas Olcia poswieca jej duzo uwagi zarowno
              teraz jak i jak bylam w ciazy i musialam non stop lezec przez ostatnie 3
              miesiace) i mysle ze tez dzieki temu Ola tak ladnie zaakceptowala Maje i nie ma
              z tego tytulu zadnych awantur (odpukac) no i bardzo duzo pomaga moj maz, ktory
              sprzata, robi zakupy itp.. i wieczorami zajmuje sie Ola a ja "wypoczywam" przy
              Majce hehehe.
              Buziaki,
              Kasia
              • marta.28 Re: bycie podwojna mama :) 25.04.06, 16:10
                No moja opiekunka bierze 5 zł za godzinę. Ola ją uwielbia i widzę że mogę jej
                zaufać a to najważniejsze. Ja sobie lerzę i wypoczywam lub odsypiam.
                Może jak urodzę to nie będzie siedzieć 9 godzin może mniej zobaczymy jakie
                będzie drugie. Teraz nie zostajemy same bo ja nie mogę dzwigać poza tym Ola jest
                bardzo ruchliwa i nie nadążam za niąsmile No i mam nadzieję, że Ola też zaakceptuje
                małą. Broniłam się przed opiekunką ale teraz widzę że się rozleniwiłam i nie
                puszczę jej tak łatwo. Zresztą i tak przy powrocie do pracy musiałabym kogoś
                zatrudnićsmile
                • leefka jak trwoga to ... na forum :-) 26.04.06, 12:37

                • leefka jak trwoga to ... na forum :-) 26.04.06, 14:17
                  uff, witajcie!
                  Uff, bo pozbyłam się na chwilę moich panienek. Znaczy, wysłałam teściów na
                  spacer, a sama miałam prasować, hihi, ale co tam prasowanie!

                  Postaram się skrócić moje zwyczajowe marudzenie:

                  Co do tytułu: już parę dni temu miałam tu napisać błagalnego posta z prośbą o
                  pomoc. Nie, nic się nie dzieje strasznego, ale mam z Tosią pewien dosyć mocno
                  uciążliwy problem. Mianowicie: od circa dwóch tygodni dziewczę zaczęło się
                  panicznie bać łazienki. Ona w ogóle ostatnio ma coraz więcej fobii i jakichś
                  bezprzyczynowych (?) lęków. W łazience najpierw zaczęła się bać pralki, potem
                  doszedł wywietrznik, a teraz to już w ogóle nie chce tam wejść. Jak koło niej
                  przechodzi, to właściwie przebiega z krzykiem, a ewentualne niezamknięte drzwi
                  zatrzaskuje z hukiem. Efekt jest taki, że po Świętach przez parę dni się nie
                  myła, bo jak tylko udało się ją do łazienki zwabić, to zaraz z piskiem
                  uciekała, a każda próba włożenia do wanny kończyła się histerią. Kilka dni temu
                  wpadłam na pomysł i kąpiemy ją w wanience ... w przedpokoju, tuż przez drzwiami
                  do łazienki, które nota bene zostwiamy otwarte w ramach oswajania. Macie jakieś
                  inne pomysły jak ją z tego lęku wybawić? Oprócz łazienki Tosia boi się jeszcze:
                  liści unoszących się na wietrze (sic!), choć teraz już chyba ciut mniej,
                  odgłosów wiercenia lub stukania (a sezon remontów niestety się właśnie zaczął),
                  jazdy autobusem. Te wszystkie strachy pojawiły się w ciągu ostatniego miesiąca
                  i nijak nie potrafię ich z niczym konkretnym powiązać. Też tak macie?

                  Jeśli chodzi o bycie podwójną mamą - ja w czasie ciąży siedziałam w domu z
                  Tosią, sama i pracowałam do końca czerwca na 1/2 etatu. Tyle, że ona wtedy
                  jeszcze nie chodziła, więc było mi trochę łatwiej, a ostatnie dwa miesiące
                  spędziłam u teściów, więc miałam trochę swobody. Od urodzin Miśki pomagał mi
                  mąż, trochę moja mama na urlopie, trochę posiedziałam u teściów (zresztą znowu
                  się wybieram na jakiś miesiąc pod koniec maja) i jakoś tak sobie ciągniemy.
                  Wprawdzie zupełnie sobie nie wyobrażam jak to będzie jak Miśka zacznie stawiać
                  pierwsze kroki, wspinać się i sprawdzać ile może. Teraz spacery są fajne, bo M.
                  zazwyczaj śpi, albo obserwuje spokojnie otoczenie, a Tosia chodzi swoimi
                  drogami czyli "dędy", ale co będzie jak i Miśka zacznie chodzić własnymi
                  ścieżkami, które nie będą tożsame z tymi wytyczonymi przez siostrę, że o moich
                  nie wspomnę. Właśnie wczoraj zdecydowałam, że od końca września wracam na pół
                  etatu na uczelnię i też zastanawiamy się nad najęciem kogoś na tych parę
                  godzin, kiedy będę w pracy i może kilka dodatkowych, żebym mogła coś
                  przygotować. Słowo się rzekło i teraz jakoś trzeba sobie będzie radzić.

                  Strasznie się cieszę, że coraz więcej z Was dołącza do grona podwójnych mam. To
                  bardzo budujące z punktu widzenia naszego przyszłego dobrobytu wink Gratuluję
                  oczekującym i tym, które już się doczekały smile
                  Z zazdością u nas właściwie nie było problemu, może dlatego, że Tosia była
                  jeszcze za mała, tyle tylko, że notorycznie zabierała Małej smoczek, ale teraz
                  czasem też potrafi domagać się wyłączności. Bodaj wczoraj bawiłam się Miśką na
                  podłodze, Tosia podeszła i stanowczo oznajmiła "Mama dzidzia nie", po czym
                  bezceremonialnie odsunęła Miśkę ode mnie i dała mi do ręki jakąś zabawkę, którą
                  miałam się z nią bawić. Nadal zdarza jej się wchodzić do Misiowego łóżeczka, a
                  Misine przytulanki są oczywiście najfajniejsze. Smoczek na szczęście już nie
                  jest w kręgu jej zainteresowań.
                  Wciąż muszę strasznie na nią uważać, teraz chyba nawet bardziej, bo Tosia
                  próbuje się z Misią bawić, a - cóż - niektóre próby bywają groźne. Bardzo
                  chętnie dzieli się z nią tym co akurat je, więc też muszę patrzeć, żeby w buzi
                  M. nie wylądowały jakieś niepowołane produkty. Ostatnio trafił tam makaron, no
                  i Tosia próbowała napoić Misię ze swojego kubka. Efektu chyba nie muszę
                  opisywać.
                  Ale oprócz chwil krew w żyłach mrożących są i takie, gdy coś mnie w dołku
                  ściska, jak widzę, gdy Tosia podbiega rano, albo nagle podczas zabawy do
                  siostry i z okrzykiem bezgranicznej radości ściska ją, całuje i głaszcze, a
                  potem przynosi różne zabawki i stroi miny, do uśmiechniętej od ucha do ucha
                  Małej. Jeśli któraś z Was jeszcze się zastanawia nad kolejnym maluszkiem,
                  wyobraźcie sobie taką scenę smile
                  • aaangel Re: jak trwoga to ... na forum :-) 26.04.06, 23:11
                    Ale cudownie masz leefko z tymi dziewczynami,jak czytam takie rzeczy to coraz
                    szybciej chce miec drugie,ale niestety za chwile sie hamuje,odkladam...i tak w
                    kolko.I kiedy ja sie odwaze wreszcie?Chyba jak maz sie postara i nie da mi wyjsciasmile
                    Dominik tez od jakiegos tygodnia zrobil sie taki strachliwy a od dwoch dni sie w
                    nocy budzi i mnie wola.Moze to przejsciowe?Mam nadzieje,bo nawet rura od
                    odkurzacza go wystraszyla,mimo ze zawsze odkurzal i sie strasznie rwal do tego.
                    Ew.moze jeszcze od tego,ze zaczelam mu wprowadzac bialko mleka i moze nadal jest
                    uczulony i dlatego sie budzi,bo cos nie tak?Wiecie cos na ten temat?Bo i
                    ostatnio jakis marudny sie zrobil i obiadow jesc nie chce,ale zadnego uczulenia
                    jak narazie nie ma a juz przez ponad tydzien je sery zolte i serki topione.

                    Z lekami nie wiem jak jest,bo tylko raz dopiero podawalam panadol baby,ale
                    slyszalam ze jak sie podaje jedno przeciwgoraczkowe to drugiego(np.czopka)nie
                    nalezy juz podawac w tym samym czasie).To chyba oczywiste,ale jak jest z tamtymi
                    co pisalas Iwonko,to nie wiem.
                  • leefka link dla podwojnych 27.04.06, 11:43
                    dla tzch, ktore przezywaja ponowne macierzynstwo wklejam link do forum dla mam
                    dzieci z 2-letnia roznica wieku forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26619
            • marta.28 Re: Tak sobie 25.04.06, 16:05
              Popieram Kasię. Trzeba dawać tylko leki z różnych grup.
              Paracetamol jest z innej grupy niż ibuprofen. Ja jawsze mam pod ręką niezawodną
              pyralginę 1/3 czpka.
    • s.ivona Re: A u nas.... 27.04.06, 12:33
      nadal kiepsko. Szymon co prawda nie ma gorączki ale już czwarty dzień prawie
      nic nie je, jak już wydaje mi się że jest lepiej to za chwilę znowu coś się
      dzieje.
      Dziś rano wstał i oznajmił że chce jeść. Zrobiłam mu kaszke. Zjadł odrobine bo
      normalnie go trzepało jak jadł p oczym zrobił taką qpe że wszystko wypływało.
      Teraz zrobiłam mu zupe ze słoiczka. Wyglądało że je chętnie, nawet chciał
      dokładkę ale nie zdążyłam mu dać bo zwymiotował.
      Jest strasznie słaby, blady, apatyczny. Chętnie by leżał w łóżku ale staram się
      z nim wychodzić też na spacery.
      Kompletnie nie wiem co to może być. Nie mogę też powiedzieć żeby miał biegunkę -
      to raczej taka luźna qpa, nie wymiotuje też dużo ani obficie. Nie dawałam mu
      nic nowego do jedzenia czym ewentualnie mógłby się zatruć. Po prostu w
      niedzielę rano wstał, zwymiotował i od tego się wszystko zaczęło.
      ech....urlop....
    • s.ivona Re: Lęki... 27.04.06, 12:40
      Szymon też ma swoje lęki np panicznie boi się lekarzy. no ale to jest wybitnie
      moja wina bo kiedyś powiedziałam że jak będzie marudził przy jedzeniu, to
      będzie chory i trzeba będzie iść do lekarzasad Też boi się kąpieli (to dla mnie
      jest porażka bo przecież od ponad roku chodzimy na basen). Jesteśmy w Stalowej
      tydzień i kąpie małego co 2-3 dzień w ekspresowym tempie przy ogólnym ryku.
      Włosów mu nie myłam ponad tydzień! Boi się narysowanego krokodyla i czasem ten
      lęk przekłada na inne zielone zwierzęta. Panicznie boi się nocnika i kibelka.
      Ja myślę że to przejściowe i nie przykładam do tego większej wagi. Myślę że
      jeśli nie będziemy o tym mówić, przypominać czy próbować nakłonić dziecko
      do "nie bania się" to minie.
    • s.ivona Re: spacer 27.04.06, 12:49
      Mama wysłała mnie dziś na plac zabaw z Kamilą i Szymkiem. Miałam iść tylko na
      chwilę sama a potem mama do nas dołączy. Oki myśle sobiesmile Biorę jedną ręką za
      Szymka a drugą za wózek. Hmmm ryk Szymka i odpychanie mnie od wózka. mogę iść
      ale Kamila zostaje!!! Wytłumaczyłam mu że ona idzie z nami. Niechętnie ale się
      zgodził. doszliśmy na plac zabaw bez przeszkód (po drodze spotkałam tylko
      sąsiadkę która stwierdziła że strasznie przytyłam. Mówię jej że w ciąży jestem.
      Ona zdziwiona stwierdziła że "nie widać" hmmm). Na placu zabaw Szymon od razu
      pobiegł do piaskownicy, zabrał jakiemuś chłopcu zabawki, osypał go piaskiem.
      Zostawiłam Kamilę w wózku, podeszłam do Szymka (cały czas filowałam na małą).
      Nim zdążyłam odebrać synowi zagarnięte zabawki Kamila złapała się za budę wózka
      i ...wstała. Była zapięta pasami trzypunktowymi. Ona ma 7,5 miesiąca.
      Zostawiłam Szymka, pobiegłam do małej. Szymon się drze bo tamten chłopczyk
      zabrał mu zabawki. Z Kamilą na rękach gonię do Szymka...Ufff przyszła mama!!!

      Wiecie co, miałam dość!! Rany ale będzie ubaw za parę miesięcysmile
      • anoosia2 Re: spacer 27.04.06, 13:14
        Witam

        Co do lęków to my mamy już za sobą ten "etap", moim zdaniem to bierze się z
        pojawienia sie w psychice dziecka uświadomionego lęku, nad którym można
        panować, nakręcać się na coś celowo i oczywiście reakcji rodziców na lek
        dziecka. Chodzi o to, ze dziecko orientuje sie, że można manipulować rodzicami
        mówiąc o lękach. Dziecko teraz hierarchizuje sobie świat, otaczających go
        ludzi, ciezko jest czasami stawić córuni czoła i postawić na swoim, uleganie z
        moich obserwacji jest postrzegane przez dziecko jako punkt na jego kożyść.
        CZasami mam wrażenie, że mała stara się mnie ustwić, a jak nie po jej myśli to
        ryk. NAjgorsze to, że u nas zaczał się eta popisywania, czasami jak jesteśmy u
        kogoś w domu to mała jakby celowo robi sie nieznośna, żeby zwrócić uwagę ogółu,
        a nie daj Boże jak ktoś zaczyna się śmiać z tego co ona robi się jeszcze
        bardziej rozwydrzona.

        Co do leków to nie znam się, ale jeżeli leki są z 2 innych grup to można podać.
        Warto czytać ulotki czasami okazuje się, że różne marki mają ten sam preparat w
        składzie(panadol, czy ibuprofen).

        Co do Szymkowego niejedzenia i luźnyxh kup to my to miałyśmy przez 2 tyg. teraz
        jest spokój. U naszej Oliwii kupki dodatkowo były kwaśne i odparzały dupke.
        Dopiero Nifuroksazyd zatrzymał akcje biegunka.

        PApa
    • joannamamazuzi Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 27.04.06, 15:22
      udało mi się wypisać, dzięi programikowi pity2005 swoje zeznanie, jutro ostatni
      dzwonek na złożenie. przypominam, choć chyba już macie złożone, nawet na pewno.
      to ja zwlekam z tym do ostatniej chwili. zuzka jakos, odpukać nie ma lęków.
      jeśłi juz to nabawiła sie ich przez naszą nieostrożność. zbigniew zostawił ją
      na moment samą w łazience, a ona nacisnęła guzik od hydromasarzui zaczęło
      strasznie buczeć. od tej chwili boi sie kąpieli, ale powoli jej przechodzi,
      kąpałam się najpierw z nią a teraz juz jest ok. ma natomiast swoje nerwy, jak
      cos nie tak . to siada i nie chce dalej iść, obojąętne jest przy tym gdzie to
      jest, np ulica.
      muszę powiedziec ze mam mało czasu na pisanie.daltego nie obrażać sie ale
      przeważnie czytam. dlatego teraz powiem ze tez miałam problemz decyzją co do 2
      dzidziussia, ale sprawa rozwiązała się sama i to chyba jest najlepsze wyjście.
      ale ciągle mam stracha jak to będzie. bo moja rodzina też 35o km ode mnie. a w
      zorzelcu jest teściowa, ale ona wypada także, bo powiedziała ty znowu w ciąży,
      a nie mozesz usunąć?? nie wiem jak sie mam ustosunkowywać do jej bezczelnych
      wypowiedzi. najlepiej miec od niej zero uzależnień. zostaja zbyszek, ale on
      wyjeżdza często, w delegacji potrafi byc 3 dni w tygodniu. więc zostaje sama na
      placu boju. prawde mówiąc mam pietra. echhhhhhhhhh jakos to bedzie......
      • anoosia2 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 27.04.06, 15:42
        Asiu co do teściowej to mi kopara opadła... ja bym jej pewnie w przypływie
        nerwów powiedziała, że dobrze wiedzieć i jak będzie stara i niedołężna to
        załatwicie jej eutanazje, zeby nie męczyła otoczenia tongue_out.
        MAsz racje nie uzależniaj życia od niej, taka pomoc to ciężar nie ulga. JEszcze
        wam wypomni, postaraj się o studentke na kilka godzin w tygodniu dziewczyny na
        forum tak robią jak nie mają nikogo do pomocy z rodziny. I jednak potwierdza
        się, że czasami z rodziną to najlepiej na zdjęciu sie wychodzi.
        • s.ivona Re: Anoosia 27.04.06, 19:04
          A co było przyczyną tych kup? Czy były też wymioty?n A oprócz tego leku to
          ratowałaś się lekami domowymi? A z jedzeniem też było tak kiepsko?
          • anoosia2 Re: Anoosia 27.04.06, 19:40
            U nas nie było problemów z wymiotami, tylko qpy, apetyt słabiutko. Domowymi
            sposobami nie dało się tego opanować, a próbowałam wierz mi, po prawie 2 tyg.
            poddałam się i daliśmy nifuroksazyt. Przeszło jak ręką odjąć. A jeszcze dobrze
            jest dawać lakcit. NIE znam powodów dlaczego mała tak chorowała, może to jakiś
            wirus, może bakreria, chociaż ja stawiam na bakterie skoro nifuroksazyt pomógł.
            • marta.28 Re: Anoosia 27.04.06, 21:07
              Nifuroksazyd jest lekiem przeciwbakteryjnym, nie wchłania się w organiźmie i w
              całości jets wydalany. Tylko trzeba mimo poprawy dwać conajmniej 7 dni, jak się
              odstawi za wcześnie to bywają nawroty. Ja bym ci radziła Iwonko z Szymkiem iść
              do lekarza bo to za długo trwa. Może to jakaś grypka żołądkowa. A lakcid to
              osłonowo na żołądek.
              • anoosia2 Re: Anoosia 27.04.06, 21:34
                Więc tak jak piszesz tylko mnie kazano podawać 5 dni nifuroksazyt, a lakcit
                koło 10 dni.
                • kata74 Re: Anoosia 28.04.06, 08:28
                  Nifuroksazyd- nam tez dano jak Julka była chora- i właśnei miało to pomóc w
                  zatrzymaniu biegunki.

                  Nie wiem czy to by sie udało bo na 2 dzień młoda dostała uczulenie.
                  Prawdopodobnie po mamusi jest uczulona na nkiektóre sk.ładniki leków-
                  salicylany i sulfogłamidy.

                  także musimy uważać

                  a my jutro na wesele...oj będzie się działo
                  • anoosia2 Re: Anoosia 28.04.06, 09:07
                    JA tez jade jutro na wesele tongue_out. MOże jedziemy na to samo big_grin.

                    Kurna chata się narobiło, dizeciak na nocnik robi i musze jechać na wesele z
                    nocnikiem, bo ta mała żaba nie chce w pieluche robić. O ile siku to jeszcze ją
                    namówie na spacerze, jak jej się zachce(bo jeszcze za zimno na wysadzanie)-to
                    grubszy wkład to nie da rady musi być nocnik. TAkie to uroki, ciekawa jestem
                    jak długo mała wytrzyma na weselu.
                    • aaangel Re: Anoosia 28.04.06, 14:34
                      smile...no to fajne uroki tego nocnikowania.

                      s.iwonko koniecznie pojdz z malym do lekarza,bo to jednak juz za dlugo.Moj qrde
                      jednak ma nadal alergie.Ale jestem zla!Od wczoraj robi mi luzne kupki,az
                      wyplywaja z pieluchy-a tak polubil "serek od krowki"(kiri topiony-z krowka na
                      opakowaniu) i jest strasznie rozdrazniony,placzliwy,nic mu nie pasuje.To chyba
                      musi byc alergia,prawda?Z jedzeniem jest nadal kiepsko,jedyne co toleruje to
                      kaszke z nutramigenem po 300ml. na kolacje i sniadanie i n.sinlac w poludnie ok
                      260ml.Juz wysiadam.Nawet owocow i warzyw nie je-a zawsze lubil owoce.Troche
                      grahamki poskubie na spacerze,kawalek jajka dzis na sniadanko zjadl...i
                      tyle.Ale wpadlam na genialny pomysl wczoraj i do nutramigenu dodaje mu warzywa
                      zmielone ze sloiczka i sie nie poznaje-przynajmniej zeby troszke mial.Chyba mu
                      kupie te zupki z mieskiem dla niemowlakow-bo wyjscia nie widze.Moze na kolacje
                      mu do kaszki dodam owocow,bo kiedys tak jadl.Najgorsze,ze o obiedzie nie ma
                      mowy.Nawet na bajce probowalam,ale az zwraca.Mam nadzieje,ze to przejsciowe,bo
                      dlugo tak nie wytrzymam.Ktores z dzieciaczkow ma jeszcze alergie,czy
                      powyrastaly juz?
    • marta.28 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 28.04.06, 20:22
      Kasia jak tam dziewczynki.
      Iwona jak Szymek lepiej już mu.

      Jakie plany na ten chłodny i deszczowy długi weekend?

      A od środy poprawa pogody.
      • estocek Wieści z frontu:-) 28.04.06, 22:01
        Hej Babeczki,
        jak żyjecie?smile
        Dawno nie pisałam, czasem podczytuję.
        Skutecznie jednak mój mały Iwo dezorganizuje mi czassmile Ale to chyba należy
        wpisac do uroków macierzyństwa.
        Co u nas?
        Łatwo nie jest, ale kto mówił, ze tak będzie? Ja założyłam, ze 2 dziecko będzie
        równie spokojne i niekłopotliwe jak to pierwsze.
        BŁĄD
        2 dziecko to 2 dziecko i ma swoje prawa. Umie wrzeszczeć, wisieć przy cycu przez
        cały dzień. Nie spać na spacerach (a przecież nie od dziś wiadomo, ze dzieciom w
        wózkach śpi się najlepiej). Żądać od mamy, zeby była blisko i nosiła na
        ramieniu, a w żadnym razie nie na fasolkę.

        W tym wszystkim żal mi Ingusi i tego jak mam mało czasu na bycie z nią, uczenie
        jej świata itd. Kradniemy sobie te wspólne chwile, ale jest ich niewiele.
        Gdyby nie Babcia, to ja nie wiem co...
        Nie chcę Was, Boże broń, straszyć.
        Po prostu ja taka nieumiejętnie dezorganizowana jestem.
        Nie umiem Isia (tak mówi na Iwa Ingusia) nauczyć zasypiać w łóżeczku.
        Przeszkadza mu najmniejszy szelest mimo że od urodzenia ma krzyki nad uszami.
        Dlatego będę bronić opinii, że wiele ma się w genachsmile))

        Ufff, tom się dziś Wam wyżaliła.
        Zdrówka Wam życzę i buziaczki ślemy
        Edyta
        • dagm80 Re: Wieści z frontu:-) 29.04.06, 13:11
          Witam złociutkie!
          Wpadam tylko tak na chwilkę napisać krótko co u nas. Właśnie wróciłam z 3
          dniowego pobytu w szpitalu bo coś mi brzuchol twardniał, ale jest już ok ( o
          ile się za dużo nie ruszam). Ważę już tyle co przy porodzie Oliwierka i strach
          pomyśleć co teraz będzie bo jeszcze mi trzy miesiące zostały. Pani doktor,
          która robiła mi usg w szpitalu powiedziała że będzie chłopak buu no i co ja
          biedna zrobię z trzema chłopami w domu, normalnie jestem w mniejszości smile I
          wiesz Estocek też zakładam że ta druga dzidzia będzie grzeczna tak jak Olo,
          może się uda smile bo niestety żadnej babci nie mam pod ręką.

          Ja nie bardzo wiem jak mam "wyplewić" z Ola spychanie dzieci ze schodka. Raz w
          kościele jeden chłopczyk zepchnął Ola i ten od tamtej pory chce wszystkie
          dzieci popychać i pomagać im jak schodzą, normalnie na każdej mszy mi ze 100
          włosów siwych przybywa.

          Niestety od maja do końca wakacji nie będę miała netu w domu (taki program
          oszczędnościowy smile)). Ale jak tylko będę mogła to skrobnę co nieco.

          Pozdrawiam i przesyłam całuski
          Daga
          • s.ivona Re: Wieści z frontu:-) 29.04.06, 14:08
            Cześć
            Kochane, serdeczne dzięki że się tak o nas martwicie.. już jest dobrze. Od
            wczoraj Szymek wygląda na zdrowego, chętnie je wszystko. W czoraj rano (to był
            ten dzień przełomu) jak wstał to był tak wygłodniały że aż dorwał się do
            sałatki ze śledzi. Normalnie zbladłam jak zobaczyłam co je ale nei dał się
            oderwać. Potem jadł wszystko jak leciało i dziś też. Kamila też czuję się
            lepiej i też je jak opętana. to musiał być jakiś okropny wirus bo od kilku osób
            słyszałam że miały podobne objawy (zdaniem tutejszych lekarzy jest to
            spowodowane tutejszymi owocami a w szczególności pomarańczami i bananami. to by
            się zgadzało bo dzień wcześniej jak wystąpiły pierwsze objawy u Szymka, mały
            najadł się pomarańczy). Mój brat zakończył serie tej choroby.
            Jutro wracamy już do Krakowa. Nie udał nam się ten wyjazd ale cóż zrobić.

            Aaangel u nas taka luźna qpa pojawiała się zawsze jak Szymon zjadł serek homo
            (bez znaczenia jakiej firmy). wydaje mi się że prowokacja serkami homo czy tymi
            na kanapkę to nie jest niestety dobry pomysł. One zawierają oprócz melka
            jeszcze wiele dodatków i tak naprawdę to nie wiadomo na co dziecko reaguje. Jak
            chcesz zrobić prowokację to lepiej spróbuj zwykłego mleka z kartonu 3% lub np
            kefiru. No ale oczywiście qpy muszą się poprawić.

            A ja się martwię o drugą ciąże. Przy Szymku nie miałam takich schiz jak teraz.
            Jestem w 19 tyg a nie czuję jeszcze ruchów - naczytałam się że w 2 odczuwa się
            wcześniej a tu nic (Szymka już o tej porze czułam). Po powrocie idę na USG bo
            normalnie nie wytrzymam dłużej. wiem, wiem że wszystko jest indywidualne ale i
            tak mnie to dobija. Czasem się pocieszam że może dzidziuś jest baaardzo
            grzecznysmile

            Wczoraj byłam z małym na wesołym miasteczku. W Stalowej zawsze w ten weekend
            majowy są Dni Miasta i jakieś imprezy. dokładnie rok temu byliśmy na tym samym
            wesołym miasteczkusmile Wczoraj posadziłam Szymka SAMEGO na małej karuzeli w
            samochodzie. Był strasznie przejęty i zachwycony. Obejrzałam sobie zdjęcia
            z "dziś" i "rok temu" i niesamowite jak się zmienił smile) Po powrocie zamieszcze
            na forum.
            • aaangel Re: Wieści z frontu:-) 29.04.06, 14:46
              Ciesze sie Iwonko,ze juz wszystko ok.U nas od wczoraj wieczorem tak samo wilczy
              apetytsmileTen serek homo to masz na mysli zwykle serki np.waniliowe?Tych jeszcze
              nie dawalam,tylko topione.Po zoltym jakby dobrze bylo,zaczelo sie po
              topionym.Myslisz,ze jak odstawie zyrtec(bo od wczoraj dalam),to mam jeszcze raz
              probowac?A nie lepiej zamiast zwyklego krowiego mleka,jakies modyfikowane?Mam
              akurat hippa.Alergolog powiedziala,zebym zaczela od zoltego,potem
              topiony,jogurty,serki,sery biale,serki i dopiero mleko.Podobno te ostatnie
              najbardziej jej zdaniem uczulaja.I co ja mam teraz zrobic,jak Ty piszesz,ze
              mleko?Juz sama nie wiem...A jest szansa,ze mleko go w tym wypadku nie uczuli?
              Czekamy na fotkismile
              • s.ivona Re: Wieści z frontu:-) 29.04.06, 17:11
                Ha, powiem ci tak...mój alergolog radził żeby nie bawić się z mlekami
                modyfikowanymi tylko od razu " z gróbej rury". Ja wiem, że to może
                kontrowersyjne jest ale podobnie radziła mi koleżanka pielęgniarka. Ponoć jeśli
                jednorazowa dawka 250ml mleka krowiego dziecka nie uczuli to znaczy że dziecko
                nie ma alergii. Oczywiście można robić prowokacje wolniej. Dla mnie prowokacja
                serkami topionymi, homo (tak, mam na myśli te serki typu waniliowy. Ja dawałam
                z Danio) to nei jest żadna informacja bo one jak już pisałam zawierają dodatki
                no np ta wanilia u jednego producenta będzie innna a u drugiego innna i skąd
                będzie pewność co zaszkodziło dziecku???!! Już się na kilku produktach
                przekonałam a i lekarka mówiła mi że źle robiłam. Prowokacja mlekiem krowim to
                ma być mleko krowie a nie jakieś tam inne. Co do mieszanek, to dobrze wiesz że
                różne mieszanki różnie działają na dziecko i tu też nie miałabym pewności.
                Taaa, jedno jest pewne alergia to nic pewnegosmile
                Jasne że nie musisz dawać od razu mleka z kartonu. możesz zacząć od
                czegoś "przerobionego" ale żeby nie miało żadnych dodatków. Jeśli rzeczywiście
                po tym serku żółtym jest oki to bym się przez 2-3 tygodnie tego trzymała i nie
                dawał już nic nowego. Ser bym dawała 2-3 razy w tygodniu (myślę że warto
                odstawić zyrtec żeby nie zaburzał obserwacji, no ale po warunkiem że teraz się
                nic nie dzieje. Dominik musi być całkiem zdrowy). Jeśli bedzie dobrze po tych
                paru tygodniach to bym wprowadziła np jogurt naturalny lub kefir (możesz sama w
                domu zrobić). I znów obserwowała i w ten sposób doszła do mleka. Pamiętaj że
                alergia to nei tylko wysypka ale też kaszel, duszności,wymioty, ból brzucha
                itp. Warto sobie wszystko zapisywać no i wszelkie nowe jedzenie dawać albo rano
                albo na południe. Nigdy wieczorem czy na noc!!!!!!!

                A jak tam chrzciny? To u was miały być, tak? czy nowu coś pomyliłam???
                • marta.28 Re: Wieści z frontu:-) - prowokacja 30.04.06, 13:59
                  Mnie pani alergolog kazała przeprowadzać prowokację tak. Jak dziecko już całkiem
                  wyleczone ze zmian skórnych (bo my takowe mamay) odstawiony zyrtek conajmniej 3
                  dni (aby w razie czego szybciej zaleczyć) i podawać podejrzany produkt przez 3
                  dni ale należy pamiętać żeby pozostawić dietę nie zmienioną. Ja np. miałam
                  wprowadzić biały serek ze śmietaną. Ale ponieważ niby ser był odstawiony a nie
                  było poprawy więc Ola miała testy z krwi i niestety mleko i jego przetwory
                  odpadły, jaja na razie od czasy do czasu może bo są średnim alergenem ale ma też
                  średnią alergię na roztocza. Naszczęście mąki wyszły negatywnie.
                  Kazała podawać małej sinlak, dzisiaj próba, zobaczymy czy coś zje.
                  Ale z tym mlekiem to i tak ciężko wyelimonować jak ma się ciastkowego stwora w
                  domu. Ale zauważyłam też, że Ola ostro zareagowała na kostkę rosołową. No i np.
                  po danio wysypywało ją od razu a po zwykłym białym serku to dopiero jak jadła
                  przez kilka dni. Myślę, że używane konserwanty mają niestety duży wpływ, co
                  potwierdza słowa Iwonki.

                  Buziaki.

                  A Kasia się coś nie odzywa, mamn nadzieję, że z Zuzią i Julką wszystko wporządku
                  i gdzieś sobie wypoczywają.
    • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 30.04.06, 15:14
      Cześć
      Jesteśmy już w Krakowie. Wszędzie dobrze ale wiadomo w domu najlepiejsmile

      Kupiłam dla Szymka takie pojazdy (traktor i betoniarka) do rozkręcania. Siedzi
      teraz z tatą i świetnie się bawismile)

      www.allegro.pl/item100791851_pojazdy_do_rozkrecania_wiertarka_na_baterie.html
      • mamazuzinki żyjemy:) 30.04.06, 17:19
        Hejka dziewczynki

        Jestem jestem Martuniusmile) Przyznaję sie bez bicia że podczytywałam ale jakoś
        nie mogłam sie zebrać żeby pisać.U mnie oczywiście spokoju nie ma ale tym razem
        to napewno alergia. Moja Julka kaszle od tygodnia i przez to że miałam je obie
        w domu to jakos taka mało czasowa byłam. Co przysiadłam to ledwo przeczytałam
        co napisałyście to mnie wiecznie odrywało coś.
        Teraz niestety zaczął się sezon kwitnięć nio i teraz jest brzózka na topie. To
        niestety i jeszcze trawki i zboża uczulaja ją najbardziej, Na jesieni mam
        nadzieję że wreszcie uda mi sie ją wkońcu odczulać. Zucha też mnie już
        przeraziła w czwartek bo zaczeła jej woda z nosa kapać. W piatek jechałam z
        Julką do naszej alergolog na zastrzyk uodparniający i kazała mi dać przez 5 dni
        Zuzi dodatkowo do Ketotifenu podała jeszcze 2 x dziennie 5 kropelek zyrtecu.
        Nio i woda z nosa przestała kapać............

        Nio to pewnie jednak Szymka jakieś brzuszkowe wirusisko dopadło. Dobrze ze już
        jest lepiejsmile) Teraz powinnaś mu jeszcze dawać cały czas Trilc czy jakies temu
        podobne.

        Edytko Ty mi nie mów że jesteś mało zorganizowana bo ja to już bym sobie wogóle
        nie dała radysmile) a mam niby 2 stare juz baby a tez jak są obie w chacie to mi
        skutecznie dupsko trująsmile)))

        Cieszę się słuchajcie bo moją Julkę przyjeli do szkoły tam gdzie chciała. 31
        maja idę na pierwsze zebraniesmile))))Uffffffff zacznie się od września.

        Tak odnośnie serków topionych to ja tego wogóle nie jem i młodym nie daję. Sama
        to nawet lubię ale mój kuzyn pracuje w mleczarni Ostrowia i jak mi opowiadał
        jaki oni do topionych najgorszy shit wrzucają to mi ochota odeszławink

        Zapisane już jesteście na bilanse dwulatków???? Ja mam nadzieję że w końcu przy
        tej okazji uda mi sie Zuchę zaszczepić Infanrixem bo jeszcze od końca listopada
        nie miałam ku temu sposobności.


        Pozdrawiam słonecznie w ten "piekny majowy weekend". Qrde współczuje wszystkim
        którzy sobie majówkę nad morzem wykupili. Jak zwykle pogoda robi se z ludzi
        jaja jak maja wolne.

        buziaczki
        • joanzac Re: żyjemy:) 30.04.06, 22:57
          Witajcie kobitki.
          To macie pecha z pogodą, bo u nas jak zwykle na odwrót i świeci słoneczko z
          czego baaardzo się cieszęsmile)) Trochę może wieje, ale jest ogólnie bardzo fajnie.
          Dzisiaj i tak na spacerze nie byłyśmy bo ja niestety zaniemogłam. Po pożądkach
          wielko-weekendowych cosik mnie w plecach boli i musiałam trochę odpocząć. Ale
          jutro, to się na baardzo długi spacerek wybieramysmile))
          Mam nadzieję, bo dzisiaj Olci z nosa zaczęło kapać. Przez te moje mycie. Okna
          pootierane a Olcia musiała w swoich nowych, letnich bluzkach paradowaćsmile)) To
          też przeze mnie, bo zachciało mi się zakupów letnich. I tak trochę znowu
          zaszalałam, że pewnie cały miesiąc będę nadrabiać wydatki. Za to Olcia ma
          suuuper bluzki i spódniczkęsmile))
          Ja już myślę o urodzinachsmile))!!! Miesiąc szybko zleci, więc juz planuję to i owosmile
          U nas raczej na bilans nie trzeba się wcześniej zapisywać. Poprostu wystarczy
          rano zadzwonić i ustalić godznę, więc nie będzie problemu.

          Kochane podwójne mamusie, bardzo Was podziwiam za wszystko! Jak się nie ma 2
          dziecka, to się wydaję, że nie da się rady, ale jak już jest, to wszystko
          napewno inaczej wygląda, więc oczekującym mamom, samych pozytywnych myśli życzęsmile!!!

          U nas alergia ciągle nie daje za wygranasad(( Mleko i pochodne, nawet nie
          próbujęsad Ostatnio znów miałyśmy bliske spotkanie z kotem i niestetysad(( A
          pieski nie szkodzą, więc jak tu się połałać? Ola ciagle dostaje zyrtec.

          Pozdrawiam wszystkich i zdrówka życzęsmile
          • kata74 Re: żyjemy:) 01.05.06, 11:07
            sloneczko....

            u nas nie pada, u nas leje a ja mam przez to wredny humor!!! tak liczyłam na te
            kilka dni, że wyjedziemy za miasto, że odpoczniemy w lesie, nawet i w taką
            pogode bym wyciągnęla julke ale ona coś kaatrzy i dodatkowo dostała bryzdki
            kaszel no to nie chę ryzykować. i siedzymy w domu jak sowy wrrrrrrrrrrrrrr


            najgorsze to to że nie ma nadziei bo wszyscy trabią że przestanie w czwrtek jak
            trzeba iść do pracy


            a my po weselu. julka szalala do 11. rezaem z nią było jeszce 4 dzieci,
            wszystkie padły a nasz była sila ściągana z parkietu bo to rodzice mieli dość i
            chcieli trochę poszaleć. nie bała się muzyki, ludzi, hasłasu. szcezre mowiąc
            nawet byłam zaskoczona

            pozdrawiam was i życzę lepszych humorów jak mój
            • anoosia2 Re: żyjemy:) 01.05.06, 11:27
              Witam

              My też po weselu, mała wytrzymała do 2 w nocy , z przerrwą na małą drzemką
              między 21, a 22. Było bardzo fajnie dużo zabawy, mała szalała z dziećmi.

              POgoda koszmarna leje, leje, leje, końca nie widać. Plany poszły się je... A
              szkoda bo mieliśmy jechać grillować na działke, namiot czeka, nowa huśtawka,
              buuu

              Życzę nam wszystkim poprawy pogody smile
              • joanzac Re: żyjemy:) 01.05.06, 12:20
                No nie uwierzycie, ale u nas piękne słoneczko i nawet wiać przestałosmile))) Tylko
                co z tego jak Oli glut pod nosem wisisad(( W nocy strasznie jej się pogorszyło.
                Ciężko oddychała, wzięłam ją do siebie do łóżka i co jakiś czas wycierałam jej
                nosek. Nocka prawie nie spana. I tuliłam ją, żeby sie nie odkrywała. Z długiego
                spaceru to nicisad(( Może chociaż jakiś króciutki, zobaczymy po drzemce?
                Zazdroszczę wam tych wesel! Też bym potańczyłasmile)) A dziewczyny widzę spisały
                sie na medal!
                Pozdrawiam
                • s.ivona Re: żyjemy:) 01.05.06, 15:08
                  Cześć
                  U nas też pogoda nie najlepsza. Trochę pada ale jest ciepło.
                  Nic mi się nie chce. Sama nie wiem na co mam ochotesmile

                  Zamieściłam nowe zdjęcia, zobaczciesmile
    • s.ivona Re: Sprawa nocnika 02.05.06, 12:34
      Cześć

      Mam pewien problem z Szymkiem. Chodzi o nocnik. Od czasu jak pojechaliśmy do
      Stalowej w psychice małego zaszły pewne zamiany. Otóż świadomie robi qpe do
      pieluchy. wygląda to tak że ucieka do drugiego pokoju, zamyka się, po czym
      przychodzi z czystą pieluchą żeby go przebrać. Jeśli np ja jestem z nim, bawimy
      się i mały nagle chce się załatwić to mnie wygania z pokoju i zamyka drzwi. Na
      nocnik posadzić się nie da. Nie wiem co robić w tej sytuacji. Jak go nauczyć?
      Przecież on świetnie wie o co w tym wszystkim chodzi. Macie jakieś pomysły?
      • marta.28 Re: Sprawa nocnika 02.05.06, 20:53
        Witam!
        Super jest twój Szymuś Iwonko.
        U nas dzisiaj już nie padało i posiedzieliśmy trochę w ogródku i piachusmile
        Jeszcze tylko jeden dzień i mąż znowu do pracysad ale już za chwilę znowu
        weekend. Ja przynajmniej z Olą skorzystam z ładnej pogody w tygodniu.
        Co do nocnika to Ola też ma jakąś awersję wie, gdzie się robi ale jakoś nie chce
        wiec to może przejściowe.
        • joanzac Re: Sprawa nocnika 02.05.06, 21:57
          A ja właśnie dzisiaj w pracy siostrze mówiłam, że Olcia omija nocniksad Nie chce
          wogóle na nim posiedzieć. Poczeka aż zdejmę jej pieluchę, posadzę a ona w długą!
          Więc teraz jak czytam o Waszych pociechach, to też mi sie wydaje, że to jakiś
          taki przejściowy okres? Może po nim będzie przełam i dziciaki zaczną prosić
          kiedy trzeba??? Oby! Mojej koleżanki syn (juz ponad 4-rolatek) Robi siku gdzie
          trzeba, chodzi beż pieluchy, ale jak chce grubszą sprawę załatwić... to musi w
          pieluche! Zupełnie tego nie rozumiem?sad
          Nie zmuszam jej wiec i sama się zastanawiam jak postępować???
          U nas dla odmiany zaczęło dzisiaj padaćsad Ja i tak byłam w pracy, Ola jeszcze
          zakatarzona, więc mała strata. Na jutro szykuje się podobniesad Może chociaż
          balkonik mi się odmoczy? Znacie jakiś skuteczny sposób na przepędzenie gołębi???
          Ciągle mi brudząsad Jutro czeka mnie szorowanie okna przez nie! Mam ochotę je
          wystrzelać!
          Pozdrawiam i słoneczka Zyczęsmile
          • anoosia2 Re: Sprawa nocnika 03.05.06, 09:15
            Dziewczyny bez nerw, trzeba zdjąc pieluche i czekać na efekty, najwyżej dywany
            na ten czas zwinąć wink NIE znam dzieka, któe mając pieluche zaczęło wołać. MOja
            też miała takie akcje, że zaczynała kumać, że coś się dzieje i dostawała
            czasami histerii i ani na nocnik, ani na nakładke tylko ryk i z "bólem" waliła
            w pieluche. POwtarzam pieluche zdjąć i zaraz załapie o co chodzi. MOcz dziecka
            wcle nie jest taki cieżki do sprania, VAnish w piance i wszystko ładnie
            zejdzie, u nas ze 3 dni było sprzątanie po kątach, a potem przełom. Szkoda
            stracić okazje, bo potem dochodzi do takich dziwnych akcji, że dziecko bez
            pieluchy ani rusz, coś sie blokuje i dochodzi do schizowych sytuacji. Brababcia
            Oliwii mówi sikanie to tylko sikanie nie robić z tego wydarzenia, ani problemu
            to dzieciak nie zacznie odstawiać szopki. JA jak Oliwia zesikała się na podłogę
            to wziełam jej ręke i dotknęłam psioche, że mokra i ona to zrobiła, i
            pozwoliłam dotknąć siku, że mokre. Powiedziałam, że trzeba posprzątać i
            następnym razem jak będziesię chciało to szybko wołać mamusie. Teraz to nawet
            spanie w dzień jest bez pieluchy, a czasami i noc uda się z suchą pieluchą.
            Życze sukcesów i nie stresować się smile
            • joanzac Re: Sprawa nocnika 03.05.06, 19:41
              A ja właśnie odświerzyłam wszystkie chodniki i dywanysmile
              Wogóle zrobiłam generalne pożądkismile!
              Pogoda dzisiaj zdecydowanie ładniejsza, ale niestety mnie też dopadł katarsad((
              Smarkamy się więc dwiesad((( A jutro do pracy trzeba wracaćsad Jak ja się
              rozleniwiłam! Tzn od pracy, bo w domu to pomyłam wszystko łącznie z sufitamismile
              Ciekawe na jak długo???
              Jak weekend u was???
    • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 04.05.06, 13:28
      Cześć
      Joanzac - myć sufity?? No kobieto, na to chyba jest jakaś jednostka chorobowa?smile

      U nas cały czas pogoda śliczna więc siedzimy w piaskownicy. Tzn
      określenie "siedzimy" to raczej przenośnia. Szymon nie usiedzi chwili spokojnie
      (no chyba że nie ma dzieci, wtedy jest bardzo grzeczny i ślicznie się sam
      bawi), musi zobaczyć, wypróbować dokładnie WSZYSTKIE zabawki innych dzieci. Już
      nie mam do niego sił - niby bawi się jedną zabawką ale wystarczy że obok pojawi
      się ktoś z czymś innym a już do tego biegnie, zabiera. Poza tym ni z tego ni z
      owego nagle osypie piaskiem, przyłoży łopatką itp. Nie mam już sił mu
      tłumaczyć, karać, interweniować, no ale oczywiście za każdym razem to robię.
      Po takim pobycie w piaskowincy ja wracam chyba bardziej zmęczona niż onsad


      Mamozuzinki - nic nie piszesz o tym rowerku. Zuzia już go przetestowała? Ja
      nadal nie mogę się zdecydować, i to nie tylko na to jaki kupić ale ostatnio
      chodzi mi pogłowie żeby kupić jakiś pojazd na akumulator. Z jednej strony widzę
      że Szymka rajcują rowerki choć nauka jeżdzenia będzie długa a z drugiej myślę
      sobie że taki pojazd chyba bardziej by mu się spodobał. Może poczekać z
      rowerkiem do jesieni?


      Mały nauczył się mówić swoje imię, mówi na siebie i o sobie Simom lub Imomsmile np
      Imom idzie, Imom brumbrum (w znaczeniu że będzie odkurzał).
      • bioo Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 04.05.06, 15:17
        ANIELSKIE DZIECIĘ
        Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia
        zapytało Boga:
        - Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro
        jestem takie małe i bezbronne?
        - Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie
        czekał i zaopiekuje się tobą.
        - Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i
        uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?
        - Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego
        dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.
        - A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam
        języka, którym posługują się ludzie?
        - Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek
        słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.
        - A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?
        - Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.
        - Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?
        - Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem
        - Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.
        - Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie
        wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.
        W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i
        Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:
        - O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego
        anioła.
        - Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: "Mamusiu"

        KObietki kOchane, a ja nie mam czasu nawet e-meili poczytac sad((
        jutro cos napisze, bo w pracy chwilowy spokój
        buziaczorki dla WAS od nas i od "Masi" tak MAłgosia skaraca sobie imię "Ma (łgo)
        sia"
        papatki
        • mamazuzinki Różności 04.05.06, 16:47
          Hejka

          Nio właśnie Bioo napisz co tam u Was słychowacsmile)))

          Ivonko u mnie rowerek póki co się nie sprawdza. Wogóle ten Hauck to tylko
          ładnie wygląda ale ja nie jestem zadowolona. Taki jest rozklekotany jakiś.
          Zucha wogóle w porównaniu z Julką to jest taka jełopka ruchowawink Jak wsiądzie
          na rowerek to wogóle nie kuma że to ona ma wpływ na kierownicewink Jakbyś miała
          kupować to kup tego Magic. Ja myślę ze to właśnie jej by się spodobał pojazd na
          akumulatror bo to dla leniuchów jest właśnie. Jak Szymek jest taki rucliwy to
          kup mu lepiej rowerek toi przynajmniej jest szansa że troche sie zmęczy bo na
          akumulatorku to prędzej Ty się umęczysz jak będziesz za nim biegać.

          Długi weekend spędziliśmy w domciu. Oczywiście pogoda zrobiła się dopiero
          wczorajwink Skorzystaliśmy z tego i pojechaliśmy z młodymi do zoo. Zawsze tam
          jest od groma ludzi ale wczoraj to normalnie chyba pobili rekordbig_grinbig_grinbig_grin Zucha co
          chwilę piała z zachwytu na widok coraz to nowych zwierzaczków.
          W poniedziałek chyba miałam akcję na osiedlu z gnojami. Opisywałam to już na e-
          rodzinie więc wkleję tylko link dla zainteresowanychsmile)
          www.e-rodzina.pl/index.php?showtopic=714&hl=
          Dzisiaj byłam na rwaniu ósemki....... Co prawda wreszcie sie jej pozbyłam i z
          tego się cieszę bardzo ale teraz to mnie szczena boli na maxa. Pokruszyła się
          cała wredna i ją musiała wygrzebywac po kawałku............

          Co do nocnikowania to ja jestem zdania ze nie można przymuszać . Zucha robi
          coraz chętniej ale sama nie woła. Jak ją złapię najczęsciej po spaniu jak
          jeszcze nie zdąży się zsikac w majty to usiądzie i zrobi. Bardzo się cieszy jak
          jej sie bije brawo. Ja czekam na wyjazd na działkę jak bedzie ciepło bedzie
          latać w gaciach i jak poczuje błoto w kapciach to zacznie wołacwink

          pozdrawiam ide jeść loda, którego własnie kupiła mi Julciasmile))) Dentystka mi
          kazaławink
          • anoosia2 Re: Różności 04.05.06, 17:57
            Co do sikania na łonie natury to moja ŻAba nie umie i nawet nie może zrozumieć
            o co chodzi. Byliśmy wczoraj na działace bez pieluchy, ten mały szjbus
            wytrzymał 5 godzin!!! Czujecie tyle czasu bez sikania, histeryzowała, że ona
            nie będzie sikać na kucaka, ani wysadzana przez mame. Krzyczała cały czas "siku
            siadać" łoj matko to jest ogródek działkowy bez ustępu więc nic nie mogliśmy
            zrobić. NIe wiem jak to dalej będzie.
            • joanzac Re: Różności 04.05.06, 19:33
              Zuch dziewczyna z Oliwkismile))!!! Z sikaniem to u nas już też nie tak często.
              Dzisiaj niania zmieniła jej pieluchę i przyszło do mnie do pracy. Połaziłyśmy
              jeszcze trochę i za jakieś 1,5 godz wróciłyśmy do domku. Pielucha sucha. Zrobiła
              na nocnik i teraz lata w szmatkach, tzn w tetrówcesmile))
              A u nas z nochali leci, że aż strach!!! Ja mam kulfon jak pinokiosad! Ale to
              jednak katarek siennysad(( Mam nadzieję, że nie będzie trzymał cały maj, bo sie
              wykończę. Zdaje się , że brzoza pyli??? Muszę iść do lekarza.
              Idę mleko robić, bo mała juz mnie podgryzasmile))
              • joanzac Re: Różności 04.05.06, 20:15
                No tak, właśnie mnie moja córcia obsikałasmile!
                Ale chciałam jeszcze o swoich pożądkach napisać. Iwonko, ja w łazience mam
                grzejnik bardzo wysoki i wszystko dookoła jakby "odymione" od niego było. Farba
                doskonała do mycia, przynajmniej 2 razy i suficik jak świeżo pomalowanysmile W
                kuchni podobnie. Ale gołębie doprowadzają mnie do szewskiej pasji!!! Po
                wczorajszym wyszorowaniu szczota dzisiaj znów pół balkonu ufajdolonasad! Wejdę
                wkońcu na ten dach i je powystrzelam!
                • s.ivona Re: Różności 05.05.06, 08:20
                  Hej
                  Joanzac - wczoraj zauważyłam że ludzie przy oknach mają po prostu powieszone
                  reklamówki jednorazowe. Chyba właśnie na odstraszenie ptaków (u nas w bloku
                  jest parę gniazd jaskółek). Może przywieś "dekoracje" na prętach balkonowych w
                  postaci takich reklamówek, nie gwarantuję że zadziała ale może warto spróbowaćsmile

                  Co do ścian, to u nas przydałoby się przemalować całe mieszkanie. Pierwotny
                  kolor to biały był ale teraz to wygląda na brudno-szary.
                  Ciężko nam się z mężem zabrać za remont a właściwie wykończenie domu. Trzeba
                  zrobić pokój dla Szymka. wczoraj na allegro widziałam super łóżka - samochody
                  ale nie te z Little Tikes. Mąż się nie chce zgodzić na takie udziwniane.

                  Ciekawe jak Duszka? Chyba nie ma neta w tym nowym domu bo na priva też nie
                  piszesad
                  • kata74 Re: Różności 05.05.06, 11:41
                    gołębie -walczyłam 2 lata temu, ale nam sie jakoś odpukać udało, po prostu one
                    siadały w takich małych okienkach na strychu, w okienkach zostały wstaione
                    kratki i jakoś się uspokoiło,

                    ja to miałam takie szczęście że mnei zniosły jajka w skrzynce na kwaty, a ja
                    akurat w tym oknie wieszałam pranie, więc mnie ptaszki ugotowały na 2 miechy-
                    nie szło okna otwierać, nietety nic się nie wykluło

                    a jak je chciałam odstraszać to żadne reklamówki, wiatraczki nic ich nie
                    straszyło

                    co do porządków i remontów - przydałloby się ale nie mam siły, ja chce na
                    wakacje a nie do remontu. może na przyszły rok

                    lubię piatki zwłaszcza po takiej fajnej przerwie papppa
                    • joanzac Re: Różności 05.05.06, 19:27
                      Torebki i wiatraczki na te potwory nie działająsad(( Juz próbowałam.
                      Też chce mi się pomalować mieszkanie, tym bardziej, że Ola tu i ówdzie swoje
                      rysunki umie sciła!

                      Ja dzisiaj u lekarza wylądowałam, bo po wczorajszym wieczorze ledwo przeżyłamsad
                      Sam amuszę Zyrtec przyjmować i jakieś świństwo do nosa, ale poprawa już po
                      godzinie była.

                      Olcia na kolację mleczko wypija. Kanapeczki jakos ciężko idą. Właściwie prawie
                      wcale. Czasami ze mną skubnie, ale sama nie chce jeść.

                      Ide okna zamykać, bo wielka brzoza na dworze rośnie!
                      Pozdrawiam
    • s.ivona Re: Co dajecie na kolację? 05.05.06, 13:08
      Szymon tym razem obraził się na Sinlac a więc już mi nic nie pozostało. Qrcze,
      co dajecie na kolację, tylko błagan, nie piszcie że butelkę z mlekiem bo mnie
      to nie urządza. kasze manne/kasze kukurydzianą z owocami je na śniadanie.
      • marta.28 Re: Co dajecie na kolację? 05.05.06, 14:55
        Ola sinlac je od 3 dni na kolację. Myślałam, że nie będziej jej smakował ale je.
        Do tej pory na śniadanie i kolację jadła kanapki z wędliną lub pieczonym
        schabem. Bardzo lubi tosty.
        Oprócz tego je owoce i normalny obiad, byle nie zupa bo gotowane warzywa jej nie
        wchodzą, no może poza ziemniakamismile
        U nas nabiał w 100% odstawiony.
        Czasami Oli pokroję tę kanapkę na wagoniki ale zazwyczaj sama sobie trzyma w
        rączce i je. Czasem osobno tost i wędlina. Dla mnie najważniesze, że je.


        Ivonko sprawdziłaś pocztę gazetową?
      • dagab3 Re: Co dajecie na kolację? 08.05.06, 21:15
        Jasio od bardzo dawna nie chce kaszki i nie pije mleka. Je takie kolacje, jak
        my, a więc kanapkę plus herbatka - zwykła czarna.
        kanapka z sałatą, wędliną albo serem, pomidorem, albo ogórkiem. Czasem jest to
        kanapka z dżemem. Czasem jest to kanapka z masłem plus gotowane jajko, albo
        parówka.
    • joannamamazuzi A co na śniadanko? 06.05.06, 11:37
      bo u nas jeśli chodzi o kolacje , to jest zawsze to samo czyli kaszka. daje
      ją podczas dobranocki lub , o zgrozo w wannie. natomiast mam kłopoty ze
      śniadankiem. znaczy zuzia luvbiła jajka. i robilam je na rózne sposoby ale
      teraz cos jej się powoli odechciewa. daje też jogurt, z mrozonymi owocami.
      czasem serek żółty w drodze wyjątku parówki. czasem zupe mlecznę. ale nie z
      tymi słodkimi chrupkami , np chiros bo słyszałam ze niezdrowo, bo za słodko.
      wiec z mussli, ale prawde mówiąc tez są słodkie. macie jakies inne pomysły?
      moze jakieś sałatki robicie?
      ostatnio zuza przezywa jakies kryzysy. przewaznie rano. objawia sie to tak.
      wstaje i ma cudowny humor. potem przykładowo ja sie ubieram i jej sie nie
      podoba moja sukienka, ale ze ostatnio nie mam co na siebie załozyc wiec mówie
      jej ze mama musi nosic te sukienkę i ona wtedy w ryk. i nie daje sie uspokoić.
      woła siusiu wiec. wsadzam ją na nocnik. na nocniku woła siusiu nieeee. i tak
      wkoło. wkońcu mówi mama nieee. i woła tatusia, który oczywiście słodko śpi, no
      może nie śpi, bo za głośno, ale sobie leży. no i on ją dopiero uspokaja.
      takie podobne sceny odgrywały si ejuż kilka razy.
      na siebie zuzia najpierw mówiła isia. a teraz mówi józia.
      czekam z utesknieniem na wiadomosc od przyjaciela z pod pragi, bo chcemy sie
      tam wybrac w przyszłym tygodniu. chce sobie troche dychnać, Zaczerpnąc innego
      powietrza, wielkomiejskiego. uwielbiam to miasto i jego atmosfere.
    • anoosia2 Jedzonko 06.05.06, 14:56
      My kochane też miewamy znudzenie spożywcze, dzieci jak i dorośli nie lubią jeść
      jednostajnych potraw. GEneralnie mała je wszystko, zazwyczaj je to co my, bo
      spożywa posiłki z nami. Jemy więc to na co mamy smaka, więc z jajka: na twardo
      na kanapki, czasami jajecznice, omleta, a innym razem pasta z szczypiorkiem i
      majonezem. MOżna też smażyć chleb w jajku(dobra rada, z patelni zdjęta taka
      kanapka powinna się odsączyć z oleju na ręcznik papierowy). Lubimy naleśniki,
      na słodko(z dżemem/ twarogiem/ czekoladą/ bananami), słono(mięsne/ jak na
      pierogi farsz-kapusta z grzybami), . Można zrobić też wiele innych rzeczy
      troche fantazji i wróćcie do wspomnień co lubiłyście w dzieciństwie. Już nie
      wspomne o kanapkach z różnościami, teraz idzie czas warzyw, kolory, smaki,
      tylko szaleć.

      JA też bym nie lubiła kaszy, nuda mamy i tyle, a do tego nie ma w sobie jakiś
      specjalnie odżywczych składników, moja żaba nigdy nie była butelkowo-mleczna
      więc ja od początku musiałam być twórcza kulinarnie tongue_out. Mimo braku mleka i
      kaszy dziecie moje zdrowe, winiki badań ostatnio robione wyszły ok, w
      normie smile.

      Ostatnio czytałam, że to koncerny spożywcze wymyśliły przymus na kaszki, płatki
      różnej maści i koloru,i że mleko jako przymusowe. Prawda jest taka, że płatki
      są przesłodzone, psują zęby, danonki i inne produkty tej firmy nie są dobre dla
      dzieci, że o parówkach nie wspomne wink.
      Ble ble ble, ja też przeżywam kryzysy kulinarne, czasami mam dość wyciągam
      parówki i daje je małej, ale generalnie staram się puścić wodze fantazji i
      urozmaicić jadłospis małej o wiele potraw, żeby nie dopuscić do monotonii.

      Z kolacją i śniadaniem jest tak jak z obiadami, można jeść schabowe i
      pomidorówke , na przemian z kurczakiem i ogórkową, ale każady by się znudził.
      Na e-rodzinie mamy kącik kulinarny z różniastymi przepisami www.e-
      rodzina.pl/index.php?s=ac93efcd7eef7772f510fda51fce83e7&showforum=28
      ZApraszamy, może dorzucicie swoje przepisy smile
      • anoosia2 Re: Jedzonko 06.05.06, 14:59
        www.e-rodzina.pl/index.php?s=ac93efcd7eef7772f510fda51fce83e7&showforum=28
        JEszcze raz link, bo tamten jakoś nie aktywny smile
      • joanzac Re: Jedzonko 07.05.06, 22:06
        A moja Olcia dzisiaj to prawie cały dzień na soczku przeżyła. Coś apetytu nie
        miała. Generalnie je baardzo duza, więc sie nie martwie. Pewnie musiała trochę
        odpocząć od jedzenia. Nawet mleko wieczorne na 2 raty jadła. Jutro pewnie Gaga
        nie zdąży ją karmićsmile!
        Ze wzgedu na alergię ciagle muszę uważać z jedzeniemsad Najlepszy jest kutczaczek
        duszony z marchewkasmile Jak jeszcze dojdzie ryż, to Ola jest w 7 nieie. Uwielbia
        się w nim babraćsmile

        Pogoda piekna!!!smile)) Byłyśmy na długimmm, ciagle odkładanym ostatnio spacerze i
        powędrowałyśmy na cmentarz. Ola jak zwykle układała kamyki na pomnik a ja w tym
        czasie mogłam trochę poządku porobić.
        Pózniej cieżko ją było do pożądku doprowadzicsmile))
        W połowie drogi złapał nas okropny kaszel!!! Ja też ciągle pokasłuję, ale u Oli
        to się coraz częściej zdarzasad(( Martwię sie, bo to dopiero początek wiosny a
        juz tak drastycznie reagujesad
        U mnie poprawa, po zastosowaniu leków, ale właśnie zaczęłam kaszleć i czasami
        coś mnie za gardło sciska, więc pewnie znowu do lekarza sie wybierzemy, obiesad((

        Pozdrawiam
        Papa
        • mamazuzinki Re: Jedzonko 08.05.06, 10:52
          Moja Zucha na zabiedzoną nie wygląda ale posiłki ma mało urozmaicone.Warzywka
          kują w ząbki, jajka nie tyka sery też nie smakują. Ogórki w każdej postaci
          uwielbia, zjada wszystkie moje zupki i drugie danie naogół tez ale jako surówka
          tylko ogórek.Pomidorów nie tknie ale za to keczup uwielbia. Z owoców wchodzi
          tylko banan i przemycone jabłuszko słoiczkowe w sinlacu. Tak jak powiedziała
          Anoosia to ja jak się cofnę do dzieciństwo i do ulubionych potraw to moje
          dziecko wydaje się żarłokiemsmile)) Ja jadłam tylko chleb z masełkiem i zółtym
          serkiem, pomidorówkę i mielone naokrągło. Jak takiego zestawu nie było to był
          problem. Nio i jeszcze sucha bułkę co i moje dziecię lubiwink

          Joasiu mówisz ze to począterk wiosny dopiero a u Was już takie reakcje. Może
          akurat jesteście obie uczulone na drzewka wczesne i to dlatego. Może później
          będzie lepiejsmile Ja niestety na to nie mogę liczyć bo Julka uczulona i na brzozy
          co ją rozwalają teraz. Potem dochodzi trawka i zboża więc sezon się dopioero
          rozpoczyna. Zuchę tez o brzózkę podejrzewam bo od półtora tyg chodzi przytkana
          a od dwoóch dni zaczeła pokasływac. Dzisiaj jadę z obiema do alergolog naszej,
          Julka dostanie zastrzyk odpornościowy i może też Zucha się na osłuchanie
          załapie.

          W sobote byłam z Zuchą u dentystki. Jeden ząbek,prawa dwójeczka, niestety juz
          jest polapisowana i bedzienam czernieć. Resztę ząbków jej polakierowała ale tam
          już też są odwapnienia więc proces próchnicy napewno bedzie postępował. teraz
          co tydzien musze na ten lapis chodzić a potem za jakies 2-3 miesiące na
          kontrole bo najgorzej wygląda u niej jedna czwóreczka, którą niestety trzeba
          będzie już borować bo tam sie nie lapisujesad(( Szukała lekarka przyczyny
          takiego u niej złego stanu tych ząbków. Nio i napewno nie pomaga jej butla ale
          główna przyczyną było dawanie jej w pierwszych miesiącach życia żelaza. Pytałam
          tez czy branie antybiotyków może osłabić ząbki ale tu powiedział ze to nie jest
          tak w 100% dowiedzione. Koleżanka powiedziała mi jeszcze że równiez ponoć od
          sterydów wziewnych moga sie sypac ząbki ale o to nie zapytałam więc nie wiem.
          Ja chciałam zastosowac tą metode ozonową ale powiedziała że u nich jedna
          lekarka miała z tym do czynienie i że jest to zupełnie nieskuteczne, Nie leczy
          niestety w 100% niestety.

          Ja w czwartek usuwałam ósemkę i qrde blaszka do tej pory mi dokucza wredna.

          Nio to chyba na tyle zakończe referat i idę Zuzi sandałki kupowaćsmile))
          • aaangel Re: Jedzonko 08.05.06, 23:33
            Oj z tym jedzonkiem zawsze problemy.Na szczescie na sniadanko i kolacje zjada
            kaszke(z tym ochydnym nutramigenem-ble,nawet sprobowac sie tego nie
            da),wlasciwie to je dwa sniadanka,kaszka 300ml o 7:00 a o 10:30 przewaznie
            kanapke,jajko(choc ostatnio na jajka obrazony),omleta...,potem owoce, ok. 12:30-
            13 sinlac z przemyconymi owocami lub 2 lyzkami warzyw ze sloiczka(nie wchodza
            mu bardzo inaczej-no chyba ze ogorek,ok 16-17 obiad,niestety bez zupy,bo
            ble!,potem jeszcze podwieczorek,owoce,ew.jak obiad nie wejdzie to cos bardziej
            tresciwego i na kolacje znowu trzy stowki kaszki.Zadnych slodyczy nie
            je,czasami ew.biszkopty lub paluszki,bo nic wiecej nie wolno.


            Nocniowo tez u nas kiepsko.Kupa tylko w pieluche,na nocnik siada,ale zaraz
            schodzi.I tak samo wie kiedy robi,bo sie chowa w innym pokoju a potem
            przychodzi zeby go przewinac.Chyba jeszcze poczekamy...


            Bylam u alergologa dzisiaj.Kazala ponowic probe,ale tak samo jak
            ostatnio.Piszesz Iwonko,ze lepiej z tym krowim mlekiem,ale ja i tak mu nie chce
            jeszcze dawac krowiego,tylko modyfikowane np.hippa(akurat mam).Myslisz,ze moge
            sprobowac odrazu?Tylko z drugiej strony boje sie,z\e mu zasmakuje i bedzie
            problem w razie czego z powrotem do nutramigenu...i sama nie wiem co mam
            zrobic.A moze dosypywac na poczatek przez jakis tydzien po jednej miarce?Jak
            nadal uczulony,to chyba i po takiej dawce powinien reagowac?Zyrtec dawalam
            tylko przez 3 dni,bo juz przeszly qpy.
            • mamazuzinki Re: Jedzonko 09.05.06, 08:13
              Aangel moja Zucha też jest na tym przebrzydłym nutramigenie i od jakiegos czasu
              staram sie ja przestawić na modyfikowane. Też mi się wydawało że jak jej zrobie
              normalny bebilon to się po tym obrzydlistwie na niego rzuci. A ona się wypieławink
              Zaczełam dosypywać jej po troszku. Teraz jesteśmy na etapie pół na pół ale jak
              spróbowałam tylko bebilon to do gęby znów nie chciała wziąść.
    • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 09.05.06, 08:10
      Cześć
      Hi hi zaczęłam się rozwijać kulinarnie. Dziś zrobiłam płatki ryżowe gotowane na
      mleku z kartonu z jabłkami duszonymi + cynamon. Hmmm w smaku całkiem dobre ale
      zdecydowanie za gęste było i młody tak średnio zjadł. Teraz zjada mi kiełbaskę
      suszoną z kanapki. Po raz pierwszy robiłam te płatki i tak nie bardzo
      wiedziałam ile wsypać, czy to gęstnieje czy nie. Następnym razem powinno być
      lepiejsmile

      U nas kanapki raczej są na nie a poza tym Szymon nie przespałby nocy po takiej
      jednej kanapce. To dla niego za mało. Micha sinlaka (tato mu daje jeść i
      opowiada bajki więc jakoś jeszcze wchodzi) to jest sporo więc spokojnie śpi
      choć znów budzi się ok 6 rano sad Kiedyś czytałam że dzieci urodzone w nocy
      lubią mieć baardzo ciemno w pokoju podczas snu. To w przypadku Szymka się
      zgadza. Jak tylko słońce zaświeci rano to on już się budzi (choć okno ma
      zasłonięte).

      Tak mi się marzy zmiana otoczenia. Zaproponowałam mężowi wyjazd w piątek na
      Majorkę ze znajomymi to mi powiedział że w ciąży się siedzi w domu.

      Aaangel - pewnie że możesz dać tego hippa. To jak go podasz czy zmieszasz czy
      dasz samo to już zależy od ciebie. A czemu się martwisz że może posmakować?
      Jeśli nie jest uczulony to tylko się cieszyć a jak jest to sam nie będzie
      chciał jeść.

      Umykam się ogarnąćsmile
      pa
      • aaangel Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 09.05.06, 23:09

        No to chyba sprobuje z tym mlekiem hippa,chociaz sie obawiam troche reakcji.Ale
        nie mam wyjscia,musze cos wprowadzic zeby sie przekonac a te podchody z serkami
        juz mnie denerwuja.Jak po mleku cos wyjdzie to i serkow nie mam po co dawac a
        moze i rzeczywiscie macie racje,ze to jakies skladniki serkow moga
        uczulac.Trzymajcie kciukismile



        S.Ivonko-jak masz okazje leciec na Majorke to lec,bo z maluszkiem bedzie na
        poczatku za ciezko.Ja coprawda w ciazy sie nie odwazylam na samolot,ale Majorke
        zwiedzilismy jak Dominik mial roczek.Milo wspominam,choc bez dziecka mozna
        bardziej odpoczac.W dodatku teraz jeszcze nie jest tam az tak bardzo upalnie jak
        za miesiac,wiec mysle ze dasz rade.Ja tam bym korzystala,no chyba ze za dobrze
        sie nie czujesz to lepej zostan.
        • joanzac Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 09.05.06, 23:39
          Dzięki Kasiu za podpowiedz. Podpytam o ten ketotifen, bo zyrtec Ola bierze
          codziennie 2x . Może się już do niego przyzwyczaiła?

          My cały czas bezmleczne i nawet nie próbuję teraz cokolwiek prowokowac, żeby nie
          pogorszyc stanu jej skóry. A i kaszel się też trafiasad(( Ograniczam dietę do
          wypróbowanych produktów.

          Dagna, widzę, że jesteś w dobrej formie, bardzo się cieszę. Czas szybko zleci,
          teraz masz z górkismile A jak Jaś reaguje na twój brzuszek?

          papa
    • kata74 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 09.05.06, 14:51
      Nocniczek
      coraz lepiej, najlepiej wychodzi nam rano i wieczorem, ale że tak powiem
      cienkie wkłady, grube wkłady najlepiej ciągle ładowac w pieluchę w zaciszu
      szafy lub w kącie, ewentualnie w domku polecanym przez mamęzuzinki

      Jedzenie
      lubimy generalnie wszystko i dużo, jednak ostatnio wyczailiśmy że jednak nabial
      powoduje jakieś nieładne reakcje (znaczy policzku czerwone i szorstkie) ja cały
      czas myslałam że ona reaguje tak na wiatr no i przedtem na mróz, ale wychodzi
      na to że to jednak reakcja na jedzenie.

      ponieważ ja nigdy nie wdrażała się w ten temat - pwoiedzcie co dalej- nic się
      nie podaje, trzeba coś sprawdzać? okazuje się że kompletnie nie wiem co robić,

      u nas dziś wietrznie jak diabli a przez to mało przyjemnie, chcoiaż powiem
      szcerze taka temparatura to mi opdowiada - słonecznie, nei za ciepł, nie za
      zimno a w sam raz....

      strasznie dzis cierpie w tej roocie - jeszce mam same dziwne, skomplikowane
      przypadki wszystko pod góre to i ta robota idzie jak po grudzie


      paj
      • s.ivona Re: To takie zniechęcające:( 09.05.06, 15:46
        Wdrażam plan nauki na nocnik. W domu mały chodzi w majteczkach ale sika gdzie
        popadnie. Jak zdarta płyta zapytuję "chcesz siku?". On oczywiście nie chce po
        czym leje gdzie stoisad To takie zniechęcające!!!!! Na nocnik nie chce nawet
        patrzeć. Boję się że coś robię źle, boję się że skoro nie chce na nocnik, nie
        chce na kibelek to w końcu się zablokuje, zacznie się wstrzymywanie itd.



        Kata, odstaw wszystko co jest nabiałem. Poczekaj aż się buzia zrobi ładna i daj
        coś na spróbowanie. Chyba innej rady nie ma.
        A tak ogólnie to czym się zajmujesz?
        • anoosia2 Re: To takie zniechęcające:( 09.05.06, 16:08
          Ivonko niezniechęcaj się, początki zawsze sa trudne. Jest ciepło więc ciuchów
          dużo nie pobrudzi. Jak tyko zrozumie i zauważy, że ma władze nad swoimi
          potrzebami to zacznie go to fascynować. JEst tylko jedna sprawa - nie wolno
          krzyczeć na dziecko, ono nie robi tego specjalnie. JA pozwoliłam małej dotknąć
          majtek zlanych, tłumaczyłam, że to ona to zrobiła, nie robiłam tragedi, nie
          sprzątałam w pośpiechu, pozwalałam jej zobaczyć co się stało. MOże niech on z
          tatą poćwiczy, a zresztą to nie tragedia jeżeli to potrwa.
          • joanzac Re: To takie zniechęcające:( 09.05.06, 21:43
            To i ja podziele sie swoimi doświadczeniami. Otóż od soboty Olcia po domku
            chodzi bez pieluchy!!! Rano wstaje z suchą, sadzam ją na nocnik i zawsze jest
            siusiu. Potem biega w piżamca a kiedy ja idę pod prysznic, to pod wpływem
            cieknącej wody zsikiwała się zawsze, więc dzisiaj zrobiłam inaczej. Posadziłam
            ją na desce i póściłam wodę. Olcia zrobiła swoje i dalej ganiała sucha. Cała
            prawie sobote i niedziele ganiałam ze ścierą i "zacieraam" ślady. Dzisiaj niani
            nalała na łóżkosad Ale wieczorkiem, oczywiście latając na golasa, sama siadała na
            nocnik!!!smile)) Jest ciepło, więc pozwalam jej chodzić w samej koszulce. Nastepny
            etap, jak już sobie ten utrwali (jeśli ja wytrzymam?) to będzie samodzielne
            ściąganie majtek. Najgorsze jest to, że Olci wcale sie gadać nie chce i ciągle
            szyframi operuje, więc muszę się jakos sama połapać co chce mi przekazać.
            Trzymam kciuki za wszystkie mamy uczące samodzielnego sikania i za siebie
            oczywiście teżsmile
            Anoosiu, bardzo nam pomagasz, wielkie dzięki i pisz zawsze jak tylko będziesz
            mała jakieś uwagi. Oliwka jest tu chyba pionierką w nocnikowych sprawachsmile!?
            Nie będę ukrywać, że Wasze osiągniecia zmobilizowały mnie do działania.

            Poza tym u nas straszna wysypka!!! Dla mnie jakieś duszenie i dławienie w gardle
            przeszkadzasad Nie wiem, czy mam iść do alergologa, czy laryngologa?

            Mamozuzinki, a co to za zastrzyki uodparniające??? Od jakiego wieku można
            dzieciam podawać???
            Czy na alergie dzieciam podajecie sam zyrtek, czy jeszcze jakieś inne leki???
            Mnie kiedys( rok temu) pani alergolog prywatnie poleciła hydrokortizon w
            tabletkach. Trochę mi się to wydało nienormalne, i nie podawałam Oli, ale moze
            jestem w błędzie?
            Jakie maści stosujecie na wysypkę i co Wasi lekarze zalecaja. Czy nadal sterydy
            w "modzie"???
            Idę zając się teraz jakąś robótka. Wczoraj Olci rybaczki stworzyłam i jestem
            baaardzo dumna z siebiesmile)))

            Pozdrawiam
            Papa
            • mamazuzinki Re: To takie zniechęcające:( 09.05.06, 22:32
              Asiu moja Zucha na stałe bierze Ketotifen. Moja alergolog twierdzi ze to dla
              niej jest bardziej odpowiednie bo działa bardziej na oskrzela bo u niej
              niestety tam sie ta alergia ładuje. Zszokowałas mnie troche tym
              hydrokortizonem. To jest bardzo silny steryd!!!!! Zucha to bierze jak ma bardzo
              juz powazne obturacyjne zapalenia oskrzeli bo to mocno działa rozkurczająco.
              Czy stosuje sie go równiez przy problemach skórnych tego szczerze powiem nie
              wiem ale moja lekarka jak mi karze to dawać to w niewielkich dawkach i to
              dosłownie przez trzy dni nigdy dłuzej.
              Teraz Zuche na 100% cos uczula bo qrde kaszle okropnie. Potrafi nie kasłać od
              rana do póki nie wyjde na dwór i zawsze jak sie kładzie. Już głupia jestem tez
              bo nie wiem co mam jej dawać i czy wogóle wychodzic na dwór. Jutro chyba włącze
              sterydy wziewne znów i bedzie znów wdychać ze "słonika"sad((
    • dagab3 Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 09.05.06, 22:43
      To ja też muszę pochwalić nasze nocnikowe wyczyny, a właściwie Jasiowe smile
      Dziś juz trzeci dzien, jak Jasio siusia w nocnik i kupę tudzież robi smile
      W domu gania bez majtek, w samej koszulce i skarpetach. Jak chce siku, to sam
      szybko leci na nocnik, robi a potem mnie woła, zebym zobaczyła i biła brawo smile
      Na spacery i na noc zakładam pieluche. Zauważyłam, ze po południu miał na sobie
      pieluche przez 3 godziny i mało co nasikał. Pielucha po nocy na razie mocno
      zsikana, ale mam nadzieje, ze odruch powstrzymywania i kontrolowania moczu
      będzie z dnia na dzien silniejszy i w końcu i w nocy przestanie siusiać.

      Ivonko - życzę wytrwałości, albo... przeczekać na lepszy moment. Ja bowiem
      jakieś 2 tygodnie temu tez z Jasiem próbowałam, to w kilka godzin zasikał mi
      prawie wszystkie ciuchy i za chiny nie chciał usiąśc na nocnik, a teraz ... sam
      się przełamal. Ja po prostu co kilka dni próbowałam i na kilka godzin ściągałam
      pieluche. Teraz się okazało, ze nadszedł właściwy moment.
      powodzenia!


      Aha, jeszcze Wam się pochwalę, ze byłam dziś na badaniu u gina i nasz okruszek
      waży juz 1100 g smile właśnie kończę jutro 26 tydzień! Przede mną jeszcze 3
      miesiące i 7 dni do terminu!!!

      Iwonko, a jak Ty sie czujesz?
      • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 10.05.06, 08:12
        Cześć
        Dzieki za wsparcie. Szymon wczoraj już się przełamał i siada na nocnik. Nie ma
        jeszcze efektu ale zawsze to coś.
        Powiem szczerze że wasze osiągnięcia mnie mobilizują a postanowiłam że Szymon
        musi nauczyć się sikać na nocnik zanim urodzę.

        Dagab a ty wiesz co będzie?smile

        Ja czuję się dobrze ale jem jak opętana. Trochę się martwię że małe się jeszcze
        nie rusza tzn ja nic nie czuję. Dziś idę po skierowanie na usg.
    • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 10.05.06, 12:19
      Hej
      Ależ dziś paskudny dzień. Wyszliśmy tylko na godzine bo nie dość że wcześniej
      padało to jest okropnie zimno.
      Szymon chyba ma ochote już iść do przedszkola. Od wczoraj paraduje z
      plecaczkiem. Ma go i na spacerze i w domu. Dobrze że spać z nim nie chcesmile

      Co ja bym zrobiła bez mrożonek Hortexa?? Oj, chyba byłoby ciężko. Wczoraj
      odkryłam nowość - zupa ogórkowa z koperkiem. Dziś zrobiłam, dodałam z własnej
      inicjatywy trochę ryżu, więcej marchewki i śmietanę. Po prostu niebo w gębie.
      Ja ogólnie nie jem zup ale dziś nie mogłam się oprzeć. Polecamsmile
      • leefka po trochu - uwaga długie ;-) 10.05.06, 15:54
        Jestem, ciekawe czy zdążę.
        Dziś mi laski obie w jednym czasie padły, więc nadrobiłam zaległości forumowe.
        Prasowanie i sprzątanie stoi odłogiem, ale co tam! Trochę przyjemności też mi
        się należy, nie?
        Ostatnio w ogóle jakoś taka niedopieszczona jestem i mam potrzebę dogodzenia
        sobie. Więc standardowo opycham się słodyczami smile No i wykorzystałam teściów w
        czasie ich wizyty i wybrałam się na basen popływać. Boże, jak mi tego brakuje!
        Dziewuchy są fajne, ale czasem brakuje mi "życia". Wiecie o czym mówię? Siedzę
        tak z nimi w domu (lub na zewnątrz) i właściwie to trochę jak niewolnica.
        Nigdzie się bez nich nie ruszę (ruszymy), chyba że akurat któreś z rodziców
        odwiedzi, to i tak zazwyczaj jedną zostawiamy, a drugą ze sobą wleczemy.

        No, ale właściwie po co ja tu tak marudzę.

        Miałam wtrącić swoje trzy grosze w sprawach jedzenia i nocnikowania.
        Z jedzeniem Tosia nigdy nie miała problemu, ale ostatnio zaczyna coraz bardziej
        maurdzić i wybrzydzać. Obiady coraz częściej ledwo tylko tknięte, chyba że jest
        makaron lub kotlet mielony. Warzywa z gruntu na nie. Zupy jeszcze jada, a
        raczej połowę wylewa, bo karmić się nie pozwala, a sama jeszcze ma takie
        cuśkolwiek niezborne ruchy. Śniadania różnie, czasem wsuwa całą kanapkę z
        przykryciem, czasem obgryza wędlinę, ser lub cokolwiek tam ma. Na ogół
        wygrzebuje palcem masło z chleba, czasem zje sam chleb. Dziwaczka z tej mojej
        Tosi. Najchętniej jadłaby danonki, ale staramy się ją trochę oszukiwać i do
        opakowania po danonku daję inne serki (zwykły waniliowy) lub jogurt. Jogurt
        niestety ostatnio wywala na dzień dobry. Serek jeszcze przechodzi.

        Jeśli natomiast chodzi o nocnik, to służy on najczęściej do wysadzania Po i
        Tinky Winky (ulubione maskotki Toni), ewentualnie do przenoszenia w nim klocków
        z miejsca na miejsce. Jak była moja mama i spała u niej w pokoju to ją rano po
        przebudzeniu od razu na nocnik wysadzała i zazwyczaj jakoś nie było protestów.
        Teraz zwykle wisi mi wtedy na ręku Miśka, albo po prostu jest już po fakcie i
        na nocnik siadać nie chce. Da się jeszcze wysadzić jak w tv leci jakaś bajka,
        ale posiedzi i nic z tego konstruktywnego nie ma. Ostatnio zaczęła
        sygnalizować, że ma zamiar zrobić kupkę, ale na próby posadzenia reagowała tak
        histerycznie, że sobie odpuściłam, żeby dziecko awersji nie dostało. NIestety
        po fakcie nie da się przewinąć i co rusz muszę wymyślać jakieś historyjki i ją
        podstępem na przewijak zwabiać. Ech... Czekam z utęsknieniem na czas, kiedy
        pojedziemy na wieś do teściów, bo tam na dobre zamierzam przeprowadzić
        akcję "nocnik". Do jesieni musi się udać, bo pod koniec września wracam na pół
        etatu na uczelnię (w liceum nadal będę na wychowawczym). Jeszcze nie wiem, co
        zrobię wtedy z dziewuchami, czy będzie z nimi Szanowny Małżonek czy postaramy
        się o jakąś nianię, ale już postanowiłam i czekam teraz na harmonogram.

        Ze zdrowiem u nas ostatnio nienajlepiej, tzn. ja średnio raz na miesiąc łapię
        jakąś infekcję, ostatnio zrobiłam badania krwi i ogólnie dobre, choć białe
        krwinki dosyć nisko. Dziewczyny też niestety często łapią katary, a teraz od
        tygodnia do kataru doszedł kaszel. Nie gorączkują i po tym co tu przeczytałam
        też się zaczęłam zastanawiać czy to aby nie jakaś alergia. Jeśli nie przejdzie,
        w poniedziałek przejadę się chyba do naszej pediatry (nota bene alergologa)
        niech je osłucha i wyda werdykt.

        Mam nadzieję, że jeszcze na nas krzyżyka nie postawiłyście. Jesteśmy, choć
        rzadko i bardzo ciepło o Was myślimy.
        Iwonko, Marto, Duszko, Dagab i która tam jeszcze oczekuje - trzymamy kciuki za
        spokojny przebieg ciąży i bezproblemowe rozwiązanie.
        Estocek, Betty761 - jak sobie dajecie radę z maluchami? Jak dzieciaczki?

        Jeszcze może parę słów o Miśce. Tydzień temu skończyła 8 miesięcy, uwierzycie?
        Ostatnio z zapałem ćwiczy czołganie do przodu i przyznam, że wychodzi jej to
        lepiej niż nie jednemu komendosowi smile Kiwa się na czworaka, więc wkrótce chyba
        wyruszy na podbój mieszkania. Dziewucha ostatnio w ekspresowym tempie zamienia
        się w miniaturkę buddy, tzn. je jak opętana i tyje takowoż. Ale radosna i
        uśmiechnięta, więc daję jak chce. Ja już odpuściłam dietę eliminacyjną, robię
        jej kaszki na Nanie Ha i wysypki nie wróciły, więc może już ok, choć te
        przeziębienia i kaszel trochę wzbudzają mój niepokój.
        Niestety w nocy nadal budzi się na karmienie ok. 4-5 i zastanawiam się jak ją
        tego oduczyć. Z Tosią nie miałam problemu, bo ona od skończenia ok. 3 miesiąca
        życia przesypiała całe noce. Macie jakieś sprawdzone metody?
        I jeszcze prośba o sposoby na oduczenie smoczka, bo Młoda niestety zakorkowana
        zasypia. Tosia smoczka nigdy nie chciała więc znowu nie wiem co z fantem zrobić.

        A, jeszcze w kwestii leków antyhistaminowych, my zawsze dostawałyśmy
        Clemastinum, ale podawałam bardzo oszczędnie.

        Chyba wszystko, jeśli o czymś zapomniałam może jeszcze zdążę dodać.
        No, normalnie nie mogę uwierzyć, że mi się udało za jednym razem smile
        • leefka jeszcze ciut 10.05.06, 16:31
          s.ivonko - ja też ruchów długo nie czułam, przy Miśce chyba nawet ciut dłużej
          niż przy Tosi, więc nie wpadaj w panikę. Naturalnie, USG się przyda smile Trzymam
          kciuki i trochę zazdroszczę, to niesamowicie fajne uczucie widzieć
          wierzgającego maluszka, ukrytego w twoim brzuchu. Nie, nie zachciewa mi się
          kolejnego brzdąca. Dwójka to wystarczająca dawka szczęścia smile

          A, Tosia wreszcie zaczęła mówić. Nadal strasznie zniekształca (patrz: "ałoło" =
          samolot), ale wszystko powtarza i skleca wyrazy ze sobą tworząc mini-zdania. Na
          siebie mówi już uroczo "Tosia", ale Miśka to nadal "Dzidzia".

          No, Tosia już na nogach, Mąż w drodze do domu, więc lecę czym prędzej do kuchni
          strawę warzyć smile
          • joannamamazuzi Faceci na forum 11.05.06, 14:57
            Mnie od początku dziwiło , że nie ma wśród nas żadnego przedstawiciela
            odmiennej , jakże płci, znaczy ojców. Mój podobnie jak Iwony podchodzi do
            sprawy, woli motoryzacje. A w sumie to szkoda wielka, i dla samych facetów i
            dla nas czasem dobrze , jest popatrzeć na coś z drugiej strony!
    • debeo Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 10.05.06, 14:28
      Hej.
      Sądząc po powitaniu na tym forum niewiele albo i wcale nie ma ojców (?!). Czyżby
      żaden nie urodził w czerwcu 2004, ewentuanie wszyscy udzielają sie tylko na eTata ?
      smile
      • s.ivona Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 10.05.06, 19:00
        Hej
        Leefko, jak miło że jesteśsmile Bardzo mnie podbudowują twoje posty. Tyle w nich
        optymizmusmile Zawsze wiedziałam że jesteś SUPER MAMUŚKA a ten twój powrót do
        pracy to dla mnie hiciorsmile Czasem jak sobie o tobie pomyśle to ja sama wydaję
        się sobie jakaś taka oklapnięta.

        Byłam właśnie u gina. Powiedziałam mu że martwi mnie brak ruchów więc
        szybciutko zrobił mi usg (mój gin bardzo rzadko je robi bo jak twierdzi nie
        jest specjalistą w tej dziedzinie i nie chce nikogo wprowadzać w błąd). No i
        teraz jestem już bardzo spokojna. Ruchów co prawda nie czuję ale widziałam
        dzidzie. Machała rączką, przewracała się na boki, widziałam bicie sercasmile
        wszystko jest oki. Miałam iść w poniedziałek na usg do specjalisty ale
        przełożyłam wizytę bo 1. mój lekarz powiedział że lepiej będzie widać za dwa
        tygodnie wszelkie narządy itp 2. mam nadzieję że lepiej też bedzie widać kto
        tam mieszka sobiesmile)))


        A jeśli chodzi o mojego męża to on nie siedzi na żadnym forum i moje siedzenie
        na forum uznaje jako bzdurę. On woli sobie poczytać o programowaniu gier niż
        plotkować. No ale to już taka ich natura (tzn facetów).

        No i jeszcze jedna sytuacja - poszłam do gina. Mój mąż został z Szymkiem.
        Postanowił iść z nim do sklepu a po drodze wstąpił do przychodni gdzie ja
        czekałam na wizytę. Wszedł SAM do przychodni a Szymka zostawił w wózku PRZED
        przychodnią!!!!!! Wszedł tylko na dosłownie minutę ale cholera jasna przecież w
        tym czasie WSZYSTKO mogło się stać. Mąż twierdzi że tragizuję i że naoglądałam
        się głupich filmów!!!!
        Powiedzcie mi czy wszyscy faceci są tacy "mądrzy"? Aż mi się ciśnienie
        podniosło! Skąd oni są? bo napewno nie z tej planety co my!!!!
        • debeo Re: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV 11.05.06, 09:00
          > Powiedzcie mi czy wszyscy faceci są tacy "mądrzy"? Aż mi się ciśnienie
          > podniosło! Skąd oni są? bo napewno nie z tej planety co my!!!!

          Z pewnością nie. Ja bym swojego małego dziecka samego na ulicy w takiej sytuacji
          nie zostawił. Kwestia wyobraźni (byle nie bujnej wyobraźni).
          • anoosia2 Witam PAna 11.05.06, 16:33
            Serdecznie witam mężczyzne na naszym babim forum. Strasznie się ciesze, że
            będziemy mogły poznać zdanie ojców. Zapraszam do pisania, wypowiadania swoich
            opinii.

            NIE wiem jak wam, ale ostatnio gazetowe forum coś mi szwankuje, nie wiedze
            postów, wylogowuje mnie co kilka minut, brrrr, mam nadzieje, że to chwilowe
            problemy.

            Co do zostawiania dziecka przed sklepem, jak była malutka to sie chorobliwie
            bałam, że ją ktoś sobie weźmie, a teraz jest tak pomysłowa, że boje się, że
            wypadnie czy zrobi coś iracjonalnego zagrażającego życiu i ciągne ją wszedzie
            ze sobą. Suma sumarum, albo nie biore wózka wogóle, albo biore mała ze sobą,
            ostatecznie ładuje sie z pojazdem do sklepu, czy innego miejsca.

            Co do mężów, mój nie często ma okazje być na dworze z małą sam. Ale ja mu ufam,
            bo wie, że ona jest pomysłowa i zabije go jakby coś sie z jego głupoty stało.
            Przyzwyczaiłam się, że on ubiera ja inaczej niż ja, zresztą wszystko robimy
            inaczej i już się z tym pogodziłąm i mu nie wytykam jakiś niedociągnięć mimo,
            że kolą mnie w oczy straszliwie. Są to zazwyczaj takie trywialne sprawy
            organizacyjne, wynikające z braku doświadczenia i rutyny w jego zajmowaniu się
            małą. Zauważam za to, że on lepiej umie się z nia bawić, ja jestem za bardzo
            spięta, staram się żeby było edukacyjnie, maxymalnie bezpiecznie. On potrafi
            się z nią tak wygłupiać, jak ja nie umiem, ale chyba to dobrze uzupełniamy się
            w wychowywaniu. Czasami jak wracam do domu to czuje, że była awantura, ona lata
            bez rajstop, a on jest naburmuszony, niestety S. nie rozumie czasami, że to on
            musi rządzić, a nie pokazywać fochy i obrażać się, bo ona się nie słucha.
            KOcham patrzeć na nich, im Oliwia jest starsza tym on lepiej sobie z nia radzi,
            ostatnio uczy ją grać w noge, bo on grał w klubie i jeszcze niedawno była to
            jego pasja, może coś z tego będzie wink
    • s.ivona Re: czy dajecie dzieciom fasole? 10.05.06, 19:56
      chce zrobić zupe fasolową lub fasolke po bretońsku, mogę dać Szymkowi?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka