Dziewczyny, może Wy swoimi doświadczeniami mi pomożecie lub choć pocieszycie

mamy juz 5 m-cy i walczymy non-stop ze skórą, pediatra juz nie dala rady i od
swiat Bozego Narodzenia leczymy sie u dermatologa-bardzo specjalistyczna
kuracja, robione kremy,pasty inna na kazda czesc ciala (najgorszy wysyp był
wigilii z udzialem kota tesciowej), mala w plamach purpurowa, skóra w kilku
miejscach-raczki i kolanka wrecz pekajaca i sacząca sie wydzielina...plakalam
jak wieczorem zdjelam ubranko i to zobaczylam...były wczesniej juz takie ostre
zgrubienia na raczkach w okolicy łokci...ale bez pękającej skórki
zaczelo sie od skazy,niby,w 6-7 tyg zycia małej,potem bylo coraz gorzej mimo
iż przeszlam na rygorystyczna diete,jem chleb z pieczonym w termoobiegu
miesem,bez przypraw,juz nie jem wedlin kupowanych,nie pije zadnych soków,zero
mleka,jaj,masla,tylko roslinna margaryna,na obiad ryz,kasza lub ziemniaki z
gotowanym drobiem + gotowane buraki lub marchew-tez rzadziej bo nie wiem czy
nie uczula...jestem tak chuda,jak chyba nigdy nie bylam...Jelp,Lovella
odstawione, piore w platkach mydlanych + podwójne plukanie + potem jeszcze raz
pralka na 40stopni krotkie pranie juz bez proszku (aby ta goraca woda jeszcze
dodatkowo wyplukac),prasujemy dokladnie, natluszczamy i co,teraz jest
lepiej,ale co jakis czas znow plamy na szyi,twarzy,za uszami,kawalkiem na
brzuszku...na szczescie nie uzylam ani Elocomu(sterydy!!!) ani
Elidelu(niesterydowy ale tez kontrowersyjny)...wiec wybralam te masci od
dermatologa z malenka zawartoscia sterydów-aby nie doszlo do zakazenia
skóry...jest lepiej..ale jak slysze jak kolezanki mi mówia, ze "ja kapalam
tylko w Oilatum i nic wiecej,nigdy cialka niczym nie smarowalam,tylko krem na
buzie na dwór" to chce mi sie plakac...dlaczego ja tak nie moge...czemu moje
dziecko jest winne i tak cierpi,bo na pewno cierpi
i tak jest kochana, w tym dniu kiedy stan byl najgorszy i prawie jechalismy do
szpitala-byla tylko taka smutna, nie usmiechala sie po prostu,za to ja
ryczalam...bo wiem jakie to pogodne dziecko na co dzien
te skore malenka zawdziecza mezowi-alergikowi , ja jako dziecko zadnych
problemow nie mialam, i jestem bliska kresu,bo jak widze jak dziecko sie
meczy,drapie w nocy,nie przesypia, tylko wybudza sie co 1,5-2h, dochodzi do
tego ze kloce sie z mezem i juz raz mu powiedzialam, ze to przez niego

teraz pomimo ponad miesiecznej kuracji u dermtologa az tak dobrze nie jest,
plamy na twarzy i szyjce i pleckach i brzuszku czasem powracaja (na szczescie
raczki i nozki sa ok) i zastanawiam sie czy nie skorzystac z porady
homeopaty...moze on pomoze...aha, dermatolog alergologa u tak malego dziecka
odradzila...wiec nie wiem co robic, ciemieniuszka tez w czesci główki
powraca,mala sie drapie,ciagle musze uwazac na jej raczki,pazurki docinam i
piluje juz kazdego dnia,bo wygladala jak "edward nozycoreki"
aha, w kapieli juz tez przez wszystko przeszlismy i Oilamtum, i Balneum-teraz
kapiemy w Der-Medzie...i ciagle to nie to,juz radzono mi abym kapala co 2
dzien,aby naturalna ochrone skóry odtworzyc...ale juz nie wiem kogo sluchac i
do kogo po porade sie udac...
czy to kiedys przejdzie,czy moja dieta ma sens-dermatolog i tak zaleca
utrzymać piers...wiec mecze sie i ja i córcia
czy któraś z Was ma coś podobnego,czy tylko ja taka pechowa jestem;
juz zaczelam analizowac co w ciazy jadlam,moze ja cos zle zrobilam...