moj synek jest suuuper ! swietnie sie dogadujemy i jak ja to mowie wiekszych
problemow wychowawczych nie sprawia
zasypia o 19 i spi ciagiem do 24 bo budzi sie na karmienie
najada sie przez sen w 10 minut ledwo co sie tam wybudzi szczerze powiem
(spioch z niego straszny i chwala mu za to
karmie go na siedzaco i jak sie tylko do cycka odlaczy odkladam go do
lozeczka ... i tu zaczyna sie cyrk w postaci podciagania nozek do brzuszka
stekania i jeczenia - tak jakby zmiana pozycji z takiej skulonej u mnie na
rekach na lezaca na plecach powodowala u niego dyskomfort
przez nastepne od 40 do 60 minut walczymy z pierdami bo wnioskuje ze to jest
powodem podciagania nozek (beka bardzo zadko)
podaje espumisan albo gripe water, masuje brzuszek, klade go sobie na brzuch,
nosze skulonego z nozkami przy brzuszku i co jeszcze nie wiem bo dzialam jak
automat i niewiele pamietam ale maly puszcza gazy jak armata
maly wszystkim tym zabiegom poddaje sie cierpliwie i na polspiaco czasem jak
go bardzo gazy mecza to sie wybudza i jak ja to mowie narzeka (to nie jest
placz)
jak juz mi sie wydaje np po 20 minutach ze sie wypierdzial i zasnal odkladam
go do lozeczka a on co znowu podciaga nozki i znowu steka wiec akcja zaczyna
sie od poczatku i tak czasem walczymy godzinke
w koncu maly zasypia i okolo 4 znowu budzi sie na karmienie po ktorym dzieje
sie jak wyzej opisalam i tak noc w noc
nie musze pisac ze nad ranem jestem padnieta bo maly budzi sie o 6:30 (z
zegarkiem w reku) i jest gotowy rozpoczac nowy dzien
o co chodzi z tymi pierdami?
one mu sie jakos kumuluja w tym brzuszku a potem potrzebuje godziny zeby je
oddac?
w dzien nie ma problemow z gazami (karmie piersia i dokarmiam bebiko ale w
nocy tylko piers) dieta juz sprawdzona wiec nie ma opcji ze jem nie wiadomo
co
jak mu jeszcze moge w tej nocy pomoc zeby mu ulzyc na tym brzuszku
budzenie sie na karmienie jest dla mnieok ale latanie z nim jeszcze potem
godzone juz mniej
ps. ja nie wiem jak inne dzieci to robia ze przesypiaja cala noc - no czekam
na ten cud naprawde