Może któraś z Was też to miała i coś mi poradzicie...
Tak z tydzień temu zaczęła boleć mnie ręka, ramię - tak jakbym coś dźwignęła
(czego oczywiście nie robiłam). Mąż posmarował mnie maścią homeopatyczną,
pomasował i miało przejść. Niestety jest coraz gorzej! Boli mnie już nie
tylko ręka, ale i łopatka, szyja oraz kręgosłup.
Jest to straszny kłujący ból, uniemożliwiający nawet nabranie głęboko
powietrza, niezależnie od pozycji ciała. Już drugą noc nie śpię, tylko
przesiaduję na łóżku bo położyć się nie mam jak... męczarnia straszna.
Oczywiście byłam wczoraj u lekarza, ale on orzekł że to od kręgosłupa i mogę
sobie wziąć Paracetamol (wzięłam - nic lepiej). Próbuję się też lekko
gimnastykować a mąż uskutecznia lekkie masaże 2 razy dziennie ale to też nie
daj ulgi.
W połączeniu z dużym brzuchem jestem totalnie niesprawna.
Dziewczyny - (zakładając że to od kręgosłupa) może polecicie jakieś ćwiczenia
czy coś... Please