Dodaj do ulubionych

do topola4

02.07.06, 20:44
Jak walka o karmienie piersią? Mnie po tygodniu udało się wyleczyć 3 zastoje
i jedno zapalenie ( które zrobiły się w tym samym czasie) przez ten tydzień
karmiłam syna mieszanką ze względu że na moich piersiach przybył 60 dkg w
ciągu tyg, a ja walczyłam z piersiami - koszmar!. I podobnie jak u Ciebie
przy piersi syn spędzał godziny śpiąc lub udając,że ssie i był cały czas
głodny. Z piersiami byłam u 3 ginekologów - rozkładają ręce, odwiedziłam 3
panie od laktacji. Od piątku daję oprócz mieszanki pierś (przed butlą) i
znowu koszmar, syn ssie kilka minut spokojnie a potem szarpie za brodawkę,
wygina się płacze... pewnie po tych wszystkich zabiegach na piersiach i 3
antybiotykach zaczyna brakować mi pokarmu... nie wspomnę już o poszarpanych
brodawkach... normalnie jestem załamana...
Obserwuj wątek
    • topola4 Re: do topola4 02.07.06, 21:53
      Niestety, nie mam dobrych wiadomości. Poddał się kolejny spec od karmienia
      piersią. Ja i moja córka stanowimy duet nie do pokonania. Wszyscy się poddają.
      W końcu my też zrezygnowałyśmy. Słyszałam już wiele diagnoz, ostatnia to
      nietypowy układ piersi i krótkie wędzidełko. Wędzidełko podcieliśmy, a
      rezultatów brak. Mała dalej nie ssie, chociaż czasami aż ją skręca, tak bardzo
      chciałaby. Piersi sobie przecież nie obetnę. Przestałam już nawet odciągać
      pokarm, bo bolały mnie całe piersi (kłujący przenikliwy ból), a brodawki
      wyglądały koszmarnie. Nie mówię już o bólu w trakcie karmienia. Pogodziłam się
      z faktem, że karmimy się tylko butelką. Widzę dużo dobrych stron tego i
      spotykam coraz więcej mam karmiących mieszankami. Nawet nie podejrzewasz, ile
      kobiet wstydzi się przyznać głośno do tego, że nie karmi piersią. Totalne
      wariactwo. Na szczęście nie spotykam się z negatywnymi komentarzami, chociaż
      wiem, że niektóre kobiety potrafią być okrutne (zwłaszcza te strasze). Nie
      martw się. Jeśli zdecydujesz, że będziesz karmiła tylko mieszanką to oboje
      będziecie spokojniejsi. On najedzony, ty wypoczęta. Zobaczysz, o ile łatwiej
      jest, jak się podejmie decyzję. Jakby ktoś zdjął z Ciebie ogromny ciężar,
      chociaż żal gdzieś w głębi pozostaje. Ja starałam się dać swojemu maleństwu jak
      najwięcej swojego pokarmu, a że nie udało się ciągnąć tego zbyt długo - trudno.
      Byłam u specjalistów, sama próbowałam. Wiem, ze zrobiłam wszystko, co mogłam.
      Córcia jest spokojna, najedzona, dobrze przybiera na wadze. Próby karmienia to
      był koszmar. Wrzaski, płacz ... Sama wiesz, jak to wygląda.
      Pozdrawiam Cię cieplutko
      Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka