No wiecie co!
Pozbyłam się całkowicie kompleksów i poczucia winy. Wprawdzie skrzetnie
ukrywanych ale jednak drzemiących w podświadomości.
Zawsze używaliśmy (oprócz oczywiście początku samego) pieluszek ciut tańszych
tj, najpierw dada, a jak poznałam cien z lidla, to tych. Są ciut
korzystniejsze cenowo i mają wszystko to, czego ja od pieluszek oczekiwałam.
(No i mam lidla obok domu - też istotne).
Myślałam, że pewnie te droższe są lepsze, ale skoro moje są dla mnie ok, to
trudno, będę przy nich trwała.
Nadszedł czas kiedy to (podobnie jak wasze pociechy) mój maluch zaczął bardzo
protestować w trakcie przebierania i wpadłam na pomysł z tymi
pielucho-majtkami z pampersa. No i dokonaliśmy zakupu.
Tu pierwsza wpadka - nabyliśmy przez pomyłkę zwykłe pampki z nr 4+. Niech
będzie pomyślałam, trudno.
Pierwsze rozczarowanie - brak wskaźnika zużycia pieluszki. No dobra wycierpię.
Drugie - większe - te pieluchy żyją własnym życiem i jakbym ich nie zakładała
(a mam już kurde chyba wprawę

) dyndają, odstają i w ogóle wkurzają matkę
jak diabli (a matka estetka pierdzielona więc same rozumiecie).
No ale najlepsze przyszło wczoraj - okazuje się, że i uczulają moje dziecko.
To już przelało czaszę goryczy. To ja tu tłumię kompleksy, wmawiam sobie, że
oszczędzam na własnym dziecku i niemal 11 miesięcy tkwię w tym przekonaniu, a
to taki przekręt. Od dziś (wczoraj i niedzieli) NIENAWIDZĘ pampersów.
Dziewczyny, które nie wypróbowały jeszcze cien lidlowskich - nie wahajcie się
bo nie wiecie że może być fajniej

A ja nie mam kompleksów wyrodniej matki bo okazuje się, że kupuję 100 razy
lepsze pieluszki niż przereklamowane Pampersy.
O! To tym chciałam się z rana z wami podzielić
Pozdrawiam
P.S Do pampersów dołączone były chusteczki i one są git. Będę je kupować bo mi
się podobają choć babydreams z rossmanna też są fajniutkie