Maciek poszedł - na własnych dwóch nogach

bez trzymania za rączkę, i z dala od mebli. Wyłażą mu zęby chyba wszystkie na raz oprócz tych 2 które już ma - co wiąże się z 4 kupskami dziennie w tym 2 obowiązkowo zielone i biegunkowe w charakterze, temperaturą skacząca w ciągu godziny od 36.6 do 37.7. ( a ja wredna matka i tak posyłam go do żłoba) Dziecko ma gadane - mówi mama, tata, daj (!!!! szok na prawdę jak widzi ze mam jego żer w ręce mówi daj! ), gdzie ( maciek mama idzie do łazienki - dzie?, tata poszedł do pracy - dzie?)) oczywiście brrrrum, no i jak chodzi to tititititi. A nawet podśpiewuje! Jak idzie przez pokój z czymś w łapce to wydaje okrzyk bojowy adzia, adzia! I co mnie rozwala na maksa - doskonale wie która częsc ubrania to skarpetka

resztę tak kiepsko kojarzy ale skarpetki ponieważ je ciągle gubi ( biega po domku na boso) to na hasło maciek gdzie skarpetka podnosi i przynosi!!! na naogę jeszcze nie zakłada. Natomiast nie chce sam jeśc łyżeczką, nie chce sam pić z kubeczka. Z butelkami nie ma problemu. 3 wrzesnia rozpoczniemy wojnę podjazdową z nocnikiem
to co chyba okres niemowlęcy możemy zamknąć? jak usłyszę na ulicy dzidzia to pobiję
a jak u was za 5 minut urodzinki?
pozdrawiamy
Kasia i Maciek