Kurcze ja mam jakies głupie dolegliwosci pierwsza to ze normalnie boli mnie zebro pod piersią. Najpierw myslałam ze to biustonosz bo uwiera, a teraz normalnie nie moge spac na plecach bo czuje jakby mi ktos stope cisnął na te zebra i mnie boli a jak sie przekrecam to normalnie boli jak szlak. Caly czas spie na boku-masakra.
Mąż sie śmieje ze mnie a mnie to strasznie wkurza, pytam gina -co to moze byc a on ze musi mi cos na nerw naciskac i to taki nerwoból i pewnie mi przejdzie.
Na jasne- przejdzie albo nie. Oni nie potrefią zrozumiec ze to takie denerwujace i jeszcze nie widomo co i jak ech teraz tylko czekac az przejdzie...
No i drugi dolegliwoschihi to drętwieje i mrówkuje mi sie kawłaek skóry na nodze a konkretnie na udzie. Naormalnie dziewczyny jakbym sobie skóre pokrzywami pojechała, najlepsze jest to ze to dosłownie wycinek skóry tak 20X20 cm.
mam takie chwile ze tak mi sie spina ta skóra w tym miejscu jak gęsia , mrowi mnie itp. Niby nic no ale czym to wytłumaczyć do cholery?
Mąż sie znowu smieje ze mnie że sie przebudowuje i to stąd

a mnie szlak trafia bo strasznie mnie to mierzi.
A wy macie jakies takie schizy?