Dodaj do ulubionych

*****Marcepanny i Marcepany 2005 część V *****

    • matea4 Ciszaaaaaaaaa 13.10.06, 13:07
      No co Wy babki,pracujecie?????
      • magdek2 Re: Ciszaaaaaaaaa 13.10.06, 16:27
        no pracujemy...
      • magdek2 nóż w kieszeniu się otwiera 13.10.06, 16:31
        Asia wczoraj popłakiwała i łapała się za sisiałke przy siusianiu, tak
        przynajmniej mi sie wydaje, bo potem pielucha była mokra, dzisiaj rozmawiałam z
        lekarką bo chciałam skierowanie na badania, biorąć pod uwagę, że już były z tym
        problemy, usłyszałam żeby dac furagin i poczekać a badan to nie ma co na razie
        robić, super, pamietam tylko jak mnie internistka wpędziła takim podejściem w
        ropne zapalenie nerki, więc musimy zrobic prywatnie, tak się zastanawiam po co
        w ogóle płace ten zdrowotny skoro oszczędzaja gdzie mogą, no to sobie
        pogadałam i mi lepiej ciut
        • edi77 Re: nóż w kieszeniu się otwiera 13.10.06, 19:43
          No to my mielismy jeszcze lepiej. Mateusz przy sikaniu mowil ze go siusiu boli,
          wiec ja od razu zrobilam prywatnie badanie ogolne i posiew moczu, no i oba
          wyszly bardzo zle. Poszlam z wynikami do lekarza, ale naszej lekarki nie bylo,
          zastepowala ja jakas inna, dala antybiotyk i chciala sprawe zamknac. Dopiero
          jak sie zapytalam czy da skierowanie na badania moczu po antybiotyku, to dlugo
          sie zastanawiala czy wypisac. No i wypisala badanie ogolne i posiew na jednym
          skierowaniu, wiec i tak za jedno musialam zaplacic, bo skierowania nie rozerwe.
          Mati mial nawracajace zakazenia bakteryjne, leczylismy sie 3 miesiace, wszystko
          jest w karcie i ona o tym wiedziala, eee...szkoda gadac.
          • magdek2 Re: nóż w kieszeniu się otwiera 14.10.06, 21:54
            no wiem, Asia tez już miała, po tamtym leczeniu nie dała skierowania na badania
            kontrolne "bo nie ma potrzeby" skoro było leczenie... bez komentarza, sorki ale
            nie cierpie lekarzy z jednym wyjatkiem - moim laryngologiem, a nawiasem mówiąc
            nie nałapalismy jeszcze, nasikanie teraz do pojemnika graniczy z cudem ufff

            do tego nie chce zasypiac sama wieczorem bo boi sie komarów, pokazuje na sufit
            i ina pogryzione poprzednio raczki, tak więc około godziny spędzam przy
            łóżeczku z powyginanymi rękoma...
    • mama_wojtusia2 cześć 16.10.06, 09:38
      właśnie przybyłam do domu.

      Dobrze, że nie byłyście za bardzo rozmowne to moge poczytać co się
      działosmile)

      Myśmy się tydzień wybyczeli ile wlazło smile
      Ala zaczęła do dziadka walić po imieniu i jak go tylko zobaczyła to
      z wiekim uwielbieniem wołała "Jasiuuuu". Ranę na policzku udało się
      podleczyć, ale Ala zdołała wywiercić sobie w tym czasie dziurę na czole. Ręce
      mi już opadają... Idę kupić kilka za dużych body, pozaszywam rękawy i może
      tak nie będzie drapała tych strupków. Jak ktos jeszcze ma pomysł co można
      zrobić, żeby ta cholera się nie drapała to powiedźcie....

      Idę, prać, sprzątać, gotować, na zakupy, prasować, paść na ryj smile
      • margalin Re: Cześć 16.10.06, 14:47
        wypada czasem powiedzieć, nie! No więc u nas nic sie nie dzieje. Póki co
        wszyscy zrdrowi (odpukać)i bez zmian. Jedynie PAti zaczyna trochę gadać. Duzó
        wyrazów powtarza po nas i czasem trudno dopatrzeć sie podobieństwa ale jak mówi
        w okrslonej sytuacji to już wiemy o co chodzi. FAjnie brzmi : mamunia,
        najczęściej w formie mamunie, popatrz (popats), Juja (nie wiedziec czemu to nie
        Jula tylko Ola), jajo, turlać się (tuja się), Disi(Dipsi), jaja (lala),duza
        (duża). Stara się powtarzać po nas ale z różnym skutkiem. A to już mnie cieszy
        bo widzę,że w ogóle ma na to ochotę i bardzo się zawstydza jakjej sie coś uda
        powiedzieć. GAnia jak fryga i mam problem na placu zabaw. MAmy taką
        przesypmatyczną koleżankę, właśnie Olę. Ola jest niezły szałaput, jak PAti,a le
        przy tym jest bardzo delikatna i bojaźliwa. Nie lubi komntaktu fizycznego i
        nagłych ruchów. Trudno mi wytłumaczyć PAtrycji dlaczego Ola nie chce z nia
        spacerwac za rączkę. Bo PAti jak PAulinka i większość dzieci w tym wieku lubi
        towarzystwo rówieśników. Ola, nie chce się dać przytulić, ani dać dogonić, ani
        nawet gonić. Patrycja ubóstwia mamę Oli zawsze chce iść z nia za rękę. To
        kolejny problem, a nastęny to wózek. W swoim za nic nie chce jechac, w Oli
        bardzo chętnie, tylko Ola na to nie pozwala. No i tak, zawsze musze
        powstrzymywac PAti przed okazywaniem uczuć w stosunku do Oli bo ta wskakuje
        mamie na rączki i płacze.Ola ma 2 lata.Chwilowo unikamy kontaktu z Olą. Moze to
        pomoze, ze dziewczynki troche zapomna. Pati ostudzi miłość do cioci i Oli,a
        Ola zrozumie,ze PAti nie chce jej pobić czy ugryźć.

        I jak kupiłyście już kombinezony. Bo u mnie nic nie ma. Byłam W decathlone -
        jeden fason, albo za duzy albo z amały. w smyku jeden krój - co prawda
        kupiłam,a le zawsze moge odddać. Na bazarku bryndza. Jadę w czwartek po raz
        kolejny na stadion, moze teraz coś mi się uda kupić. Butów tez jeszcze nie
        mamy. A odzyskałam trochę kasy na Allegro i mogłabym troszkę wydać smile

        Pozdrawiamy serdecznie wszystkie mamusie i już niedzidziusie.

        Moja Patryczka
        • mama_wojtusia2 Re: Cześć 16.10.06, 14:58
          Odpoczywam przy kawce, bo już siły nie mam sad

          W związku z tym, że zrobiło się zimno musiałam wyskoczyć z Alką na
          zakupy, bo wszystkie rzeczy, które ma cieplejsze to niestety sięgają jej
          do połowy przedramienia... No więc dzisiaj pusciłam dwie stówy na Alkę,
          w piatek stówę na WOjtka i jeszcze dzisiaj tylko musze zapłacić 350 za
          przedszkole smile
          Kombinezon mam po Wojtku, ale nie moge go coś znaleźć...
          Wojtek dzisiaj jak szlony leciał do przedszkola. Stęsknił się skubaniec za
          dziećmi smile
          W sklepie była awantura, bo przymierzyłam Ali polar a potem go zdjęłam! Nigdy,
          ale to przenigdy nie wolno Ali zabierać tego co sie jej już założyło! Ja
          pitole, normalnie taka mi damulka rośnie, że hej! Kupiliśmy jej na Krecie
          korale i każdy dzień zaczyna od ceremoni obwieszania się koralami smile)
          • edi77 Re: Cześć 16.10.06, 19:01
            Ja kombinezonu jeszcze nie kupilam, ale musze sie sprezyc, bo u nas juz dawno
            byly i moze nie byc juz pelnej rozmiarowki. Mati dostal zimowa kurtke w
            prezencie od cotki to na razie w niej chodzi.

            Mati przez to pozbycie sie smoczka, gorzej mi spi, w nocy sie wierci a rano
            budzi sie o 1,5 godziny wczesniej niz jak mial smoka, dzisiaj to byla 5 rano.

            Mamo_wojtusia chyba Ala tez wczesniej wstawala jak nie miala smoka? Powiedz mi
            czy i kiedy wrocila do normalnych godzin snu.

            Jak Matiemu nie przejdzie to oddam mu smoka z powrotem i niech ssie nawet do 30-
            ki!
            • duszka30 Co do zimowych ciuchów 16.10.06, 19:11
              To się wkurzyłam i jedziemy do Berlina na zakupy, bo u nas nie ma nic
              ciekawego, a ceny... szkoda gadać. W zeszłym roku w H&M były fajne kurtki a w
              tym roku nie ma na czym oka zawiesić, za to w Zara ceny powalają i cieniznasad
            • mama_wojtusia2 edi 17.10.06, 20:04
              Ala budziła sie ze dwa tygodnie. Potrafiła obudzic sie o 5 rano i już
              nie spać... Nie potrafiła rano zasnąć bez smoczucha.
              Warto było jednak przeczekać, bo teraz jest super bez tego gumowca.

              Jeszcze ze 3 dni i będzie dużo lepiej. Chyba, że Mati ma jakieś inne
              swoje emocjonalne kłopotki i nie jest w stanie chwilowo sobie poradzić
              bez niunia?
              • edi77 Re: edi 17.10.06, 21:53
                Dwa tygodnie?! Jejku myslalam, ze 4 dni wystarcza na powrot do normalnego
                spania. No nic...poczekam. Klopotow emocjonalnych nie powinien miec, ale co on
                tam sobie w glowce mysli to tak do konca nie wiem. Dzisiaj bylo troche lepiej.

                A tak w ogole to wreszcie ja i Mati mamy samochod i jestesmy niezalezni od
                mezulkasmile))

                Widze, ze 3 posty dziennie to juz standardsmile
                • mama_wojtusia2 Re: edi 17.10.06, 22:15
                  łamię wszelkie standardy i dodaję czwartego posta smile))

                  Dobranoc!
                  • agaluba jakie 3 posty???? 17.10.06, 22:28
                    wy napisałyście 0,3 posta chyba...po trzy posty jakby napisała kazda mama - to
                    ja bym teraz czytała ze 30, ale ja tu trzy marne posciki widze!!!!

                    lenicie sie kolezanki, lenicie - ochrzaniam was i zeby mi to było ostatni raz!!
                    no ale rozumiem, że wczoraj przeżywałyście powstanie nowej koalicji wink))
                    ja tez przeżyłam wink)

                    a tak w ogole - to już zmykam, miałam cos o krzysku i jego smoczkach i że też
                    mi zal, ze to już takie duze i szkoda, bo jako niemowlak był tak cudny..no ale
                    zainspirowałam sie waszym odstawianiem smoków i u nas dzis był tez dzień bez
                    ciumkania... niania przeżyła, ja pozwoliłam sobie zostac do późna w pracy ..
                    jak wróciłam, to niania tylko "ufff" powiedziała - czyżby było cięzko?.. może
                    hmmmm.. jutro też na długo pojde sobie do pracy, a co tam wink)) (wredna matka
                    jestem wink) ale w tej pracy to ja sobie wypoczywam...
                    • magdar-g to jeszcze nie koniec na dzisiaj :-) 17.10.06, 22:58
                      i tak:

                      1)Ten post co mi ucięło milion postów temu miał być o takiej niani. Na przyjęciu
                      urodzinowym byłam świadkiem opowiadań pewnej niani o jej pracy: „Ta mała to
                      ciągle rozmazana chodzi. No jak tak płacze to pytam się: „tęsknisz za mamą”,
                      „głodna jesteś?”, „Pić?”, „Boli cię coś?”, „chcesz się przytulić?” i wszystko
                      jest na „nie”, to w końcu mówię do niej „no płacz głośniej nie potrafisz?”
                      Przecież ja nie mam czasu na takie pieszczenie się” I dalej ta niania tłumaczy,
                      że po prostu jest konkretna i oczekuje konkretnych zachowań od dzieci...

                      Tak – najsensowniejsze zapewne dla dwulatki było samo pytanie o przytulanie –
                      mimo iż zapewne potrzebowała gestu...

                      Dodam jeszcze, że ta dziewczyna opiekuje się dwójką dzieci: dziewczynka 2 latka
                      (ta mazepa) i rocznym chłopcem. Ciekawa jak ta mama tych dzieci to zrobiła???
                      Rozumiem, że z dwójką takich maluchów ma kupę roboty, ale chyba powinna wiedzieć
                      w co wchodzi – no i żeby oczekiwać od 2-latki „konkretów”. I jeszcze ta Niania
                      chodzi z nimi do lekarza, gdy coś się dzieje (gorączka, ucho, itp.) i na
                      szczepienia.
    • borowka78 wpadam tylko na chwilkę... 16.10.06, 13:08
      powiedzieć, że czytam...nie pisze, bo się zebrać nie moge.
      U nas wszytsko ok. Dziecko sprzedalam wczoraj do dziadkow, a sama z mezem
      szykuje sie na wyjazd do Chinsmilejuz jutrobig_grinDDD

      mamo_kubusia-odezwe sie, obiecujesmile
    • magdar-g jeszcze nie koniec - pkt. 2). 17.10.06, 23:10
      a po 2) to się pożalę:
      a my od 11.10 jesteśmy na urlopie. Miały być ciepłe kraje i nie wyszło...i
      generalnie jestem rozżalona. A tu jeszcze Marzenka na Krecie (jak mogłaś!!!)
      I miałam juz pisać do Was po radę, gdzie tu w Polsce się udać, bo wymysliłam
      sobie, że o tej porze roku to może jakiś osrodek SPA z aqua parkiem i placem dla
      dzieci- żeby mamie zrobili dobrze i żeby dzidzia się nie nudziła. No i nie
      wyszło...dzdzia się zasmarkała, potem kolejno tata i mama...Wobec takiego obrotu
      sparwy siedzimy w domu (bo już za późno było żeby zrezygnować z tych urlopowych
      dni). Mama była u kosmetyczki, tata na jakims tam masazu kręgosłupa (bo cos mu
      rymsło) a do aqua parku wybiarzemy sie do Wa-wy jak się wykurujemy. acha - i
      chodzimy z Nadusią do pobliskiego placu zabaw - Krikoland - baseny z kulkami,
      zjezdzalnie i itp. wszystkim znane.
      czyli prawie jak w SPA, a nie płacimy za nocleg smile

      ale na szczęście do tej pory przeszło mi już wkurzenie - na szczęscie bo jednak
      szkoda byłoby zmarnować tych parę dni wolnego na wkurzanie i denerwowanie się.
      Dzisiaj stwierdziliśmy, że dobrze nam razem w domku w 3 smile Poza tym nadrabiamy
      prace domowo-ogródkowe
    • magdar-g pkt. 3): :Nadia to duża jest" 17.10.06, 23:31
      3).
      Te ogólnie dostepne i miejskie place zabaw, to wymyśliłam, by troszkę
      zsocjalizować Nadulkę. I się udaje i spotykamy inne dzieci i inne mamy. No i
      wtedy zawsze, ale to zawsze przy pytaniu o wiek Nadii, wszystkie mamy, babcie
      czy tam kto jeszcze stwierdzają: "oj, to duża jest", "ale ona duża" itd., itp.
      No normalnie aż zaczęłam się niepokoić (wiem, że się nie porównuje, wiem, ale co
      z tego jak to się samo bezwiednie dzieje?)
      A więc tak" Nadia waży 13,200 (13,300) - ważona na domowej wadze elektronicznej.
      Zmierzyć mi sie nie udaje, ale ubranka kupujemy 92 - 98 (zależy od producenta -
      jedną bluzę polarkową ma na 104 - podwijam tylko rękawki)
      Jedzenie - bywa różnie, zależy od dni - są dni "niejadka" i "żarłoczka". Ale,
      też zresztą jak kiedyś mi radziłyście" nie ingeruję - je tyle ile chce. Niemalże
      unikam słodyczy - z typowych słodyczy to jemy ciasteczka kruche, maślane typu
      petitki (jest uczulona na mleko, nabiał więc zakładam, że na czekolade również i
      w ogóle nie dostaje czekolady). Między posiłkami lubi sobie podjadać crunche -
      płatki z różnych zbóż z suszonymi i/lub kandyzowanymi owocami. I ciągle ulubiona
      jest "buła" - bała sucha ewentualnie może być masło. To chyba wszystkie grzeszki
      zywieniowe
      A w dodatku wiem, że większość naszych marcepaniątek jest mniejsza..
      Kiedyś Hannamay, też pisała o "dużości" swojej Oli.
    • magdar-g pkt. 4): "Jeszcze o Nadusi" 17.10.06, 23:45
      a)kochamy ją nad życie - tak ku przypomnieniu

      b)w statystykach "mówienia" wśród marcepanów jest chyba po środku. Niektóre
      wyrazy mowi bardzo wyraźnie, niektóre przekształca, również po nas powtarza
      (czasmi jest taka biedna, bo otwiera buźkę, chcąc cos powiedzieć a tu nie
      potrafi wyjść jej słowo i robi taką smutną minkę , albo się wkurza) tworzy tez
      własne, które nie zawsze wiemy co oznaczają. Na teletubiasie mówi "taby",
      "taptapy" albo jeszcze "tapty". I także jest "pam" i "pami". I do znudzenia i
      niemalże bez przerwy zadaje pytanie "co to?" I po kilka razy pyta o tą samą
      rzecz "co to?" - a już wiem, ze nie wystarczy powiedziećjej co to, tylko
      oczekuje opowieści i całych historii i danej rzeczy.

      c)ciągle ze smoczkiem (mniam); tez myslę o pozbyciu się tego, ale jakoś jeszcze
      nie jestem gotowa by ją wspomagać w chwilach rozstania i tęsknoty smile

      d)ciągle w pieluchach, ale już często mówi, że kupa ("pa" z akcentem na "a") - i
      tak w ok. połowie przypadków udaje jej się powiedzieć przed a nie już po albo w
      trakcie. Takze mam nadzieję, jesteśmy na dobrej drodze. Siuisiu teżokreśla "pa"
    • magdar-g pkt. 5): Spotkanie warszawskie - Marzenka paryska 17.10.06, 23:51
      a)Agaluba - bardzo Cię proszę - zbierz nas. Ty tu jesteś taki forumowy Kaowiec.
      Ja mam wolne poniedziałki i środy i ten tydzień do końca - a proponowany 24.10
      to wtorek;

      b)spotkanie samych mam też dobry pomysł
    • magdar-g a po 6) 17.10.06, 23:59
      to znowu się późno zrobiło, a mam Wam jeszcze tyle do napisania, tylko ta
      klawiatura za mgłą...

      może jeszcze Margalin nie śpi i tu zagląda?

      b) i C) zazdroszczę Borówce Chin - widzicie jaka to niesprawiedliwość - i w
      ogóle to zabraniam pisania tu o podróżach i wycieczkach - przez miesiąc - bo ja
      to forum czytam (mimo że mało udaje mi się napisac)i mi teraz źle... smile)

      d) upiekłam dzisiaj tartę ze śliwkami - wyszła nie za specjalnie jak to w miom
      wykonaniu smile ale mężu pochłonął już 2/3 - tak to jest jak ciasto domowe jest
      raz na pół roku smile
      • margalin Re: a po 6) 18.10.06, 02:40
        Ano zaglądam, chociaz miałam już isc spać.
        I na tę porę to wystarczy!smile)
        Pa!
        • oliwia.x nowe odliczanie 1. 18.10.06, 08:07
          u nas juz zima sie zaczela w nocy byl przymrozek cale szczescie ze zaczeli
          grzac, bo paulina nie chce na nocnik siadac mowi , ze zimny.
          wkurzylam sie wczoraj jeszcze bo kupilismy buty na zime w srode a wczoraj
          zauwazylam ze wkladka jakos zle lezy jest jej za duzo i nic sie z tym nie da
          zrobic wiec pojechalysmy do sklepu zeby wymienic ale niestety nie bylo innej
          pary i znowu poszukiwaniasad.
          • mamkube Re: nowe odliczanie 2. 18.10.06, 09:50
            No to i ja się dopisujęsmile

            Nikt nie odpisał na mojego posta o spotkaniu więc rozmumiem że nikt nie chce
            sie spotkaćsad (poza anfi i magdar).

            Ja też wychodzę z domku na te parę godzinke, teraz dopiero koło południa wiec
            jest fajnie, tak mogłąbym chodzić do pracy. Rano mogę jeszcze coś ogarnąć w
            mieszkanku i lecę. Fajnie posiedzić wśród innych ludzismile Także rozmumiem cie
            agaluba.

            Co do nóżek, to różnie to bywa, czasem dziecko sobie coś ubzdura i tyle, a
            czasem rzeczywiscie mogą boleć bo dziecko rośnie, kiedyś tak mi lekarka mówiła,
            dla pewności mozna zrobić ASO i wtedy mamy pewność że nie dzieje się nic z
            kościami....tak mi sie wydaje.

            Magdar ja też bym chętnie już gdzieś pojechała, gdyby nie to moje zajecie teraz
            to pojechaliśmy z męzulkiem do Bydgoszczy, pojechał tam na szkolenie....ale co
            tam. Nastepnym razemsmile

            I wogóle mam problem z Asią, tzn codziennie budzi sie około 3 rano i mnie
            uparcie woła, krzyczy, nie chce spać, dopiero jak przyjde do niej poprzytulam,
            ponoszę i połoze to może zasnie albo jeszcze bardziej krzyczy, dwa dni teraz
            jej nie odpuszczałam i już ją tak zostawiałam bo nie chciałam jej przyzwyczajać
            do naszego łożka a dziś skapitulowałam i położyłam sie koło jej łożeczka na
            podłodze i dopiero zasnęła. Myślałam że to kwestia tego że za dużo śpi wciagu
            dnia, ale wczoraj jej nie położyłam spać w południe i i tak nie spała w nocy.
            Już nie wiem co sie dzieje, czy to jakies lęki???
            Poradźcie coś....
            I ile śpia wasze łobuziaki, Asia śpi tak od 19-20 do 7-8 rano zależy i w
            południe 2-3 godzinki, razem to około 14-15 godzin, to dużo???
            Pozdrowionka
            PS. U nas też w nocy na minusie temperatury, rano trzeba z szyby samochodu
            zdrapywać lód.
            PS.2. Asia i Kuba mają anginęsad
            • matea4 o wszystkim 18.10.06, 10:01
              1. Mamy sukces w siusianiu. Pielucha tylko na spacerze i w nocy - Mati dzielnie
              woła siku!
              2 Smoczek to nasza zmora - jeszcze trochę pociągnie.
              3 Kupiliśmy drugie buty na jesien. Rozmair 27 OGROMNE - zapas 7 milimetrów.
              4 Do upadłego gramy w piłkę nożną.
              5 Z mówieniem codzienne postępy.
              6 Jedzenie - właśnie wciąga drugą miseczkę makaronu, chciaż ostatnio bywa
              różnie.
              7 Gzyziemy, drapiemy i dajemy z główki jak sie ktoś narazi
              8 Mati śpi od 19 - 20 do 5.30 a potem spanko od 11.30 do 13.30 zawsze muszę go
              budzić.
              Za chwilę idziemy na spacerek a potem Mamusia siada do książek
              Miłego dnia
              • duszka30 4 18.10.06, 10:22
                Jak tak czytam Wasze opowieści o Marcepaniątkach, to mam wrażenie, że ten mój
                jakiś opóźniony w rozwojusmile)))
                - Makary chodzi od miesiąca
                - dwa razy zawołał mnie do łazienki, pokazał na sedes, kazał się rozebrać i...
                dupa nic nie zrobił
                - gada po swojemu prawie wyłącznie, mama, tata i Bła(czyli Błażej) da się
                zrozumieć, ale reszta po swojemu, gada jak najęty, tylko zrozumieć sie nie da
                - smoczka dzięki Bogu nigdy nie używaliśmy, więc ten problem nas nie dotyczy
                - śpi od 19.40 do 7 rano i w dzień od 11 do ok 13
                - cały dzień by jadł, a waży zaledwie 11 kg i mierzy 83 cm
                - macha łapkami jak mu coś nie pasuje, właśnie dostałam butelką, bo nie
                chciałam mu dać szóstego już od rana kubka kompotu
                - ale potem przychodzi i przeprasza tuląc się

                To chwała Bogu, że to moje drugie dziecko i wiem juz, że dziecko samo do
                wszystkiego powinno dojrzećsmile
                • mamkube 5 18.10.06, 10:40
                  No to Asia jakoś bardzo dużo nie śpi, duszka twój śpi 14-15 godzin prawie jak
                  Asia. To moze ma jakieś koszmary i tyle....trzeba przeżyćsad

                  Ja Asi nie próbowałam sadzać jeszcze na nocnik, Matea gratulacje. To na prawdę
                  szybciutkosmile Moze ja też spróbuje...hmmm

                  Magadar a twoja Nadia to na prawdę duża...

                  Acha rozmiar 28 - 29 ma Kuba butówsmile
                  • magdar-g a dzisiaj to już po 10) będzie 18.10.06, 14:20
                    Nadia - duża - dzisiaj kolejna Pani mi to oznajmiła na placu zabaw. Uparli się
                    czy co? - no mówie Wam nie ma dnia, że "Nadia duża" smile smile smile

                    Nadula zasypia 21-22, wstaje ok 8; a w dzień spi od ok 13 przez 1,5h do 2,5h.
                    Niestety coraz częściej zdarza nam sie ją przestawiać , bo ciągle coś tam...I
                    własciwie jej dzienna drzemka może zacząć się już przed 12.00 (wtedy pozwalam
                    sie wyspać jej do woli)a wczoraj położyłam ją spać przed 15 (i obudziłam po
                    półtorej godziny, bo inaczej to wieczorem nie zasnęłaby przed północą)
                    Chciałabym ją przestawić na chodzenie spać o 19-20 (tak jak to u Was), bo w
                    ogóle nie mamy wieczoru dla siebie. A nie wiem jak to zrobić.
                    • mama_wojtusia2 Re: a dzisiaj to już po 10) będzie 18.10.06, 14:41
                      Ala zasnęła przed paroma minutami. Spać ją położyłam o 13, ale ona
                      latała po pokoju i broiła. Teraz uznała, że się zmęczyła i się ładnie
                      położyła smile O 16 będę musiała ją obudzić.

                      Ala też jest dla wszystkich duża : 87 cm i 11,5 kg. W poniedziałek kupiłam
                      jej 3 body różnych firm w rozmiarze 92 i myślałam, że będą wieksze. A one
                      są takie w sam raz...
                    • xsenna Witam 18.10.06, 15:11
                      Nie wiem jak to sie stalo ze ja taki osobnik uzalezniony od forum,a jakos
                      ostatnio nie mam czasu.wrocilam do pracy na wieczory!!!!Mialam tego nie
                      robic,ale kasa potrzebna a narazie robie tylko do 20.00 od 15.00.

                      Co do Louisa,to nie siada na nocnik,malo mowi malo je i najchetniej tylko
                      jogurty i actimelki,mleka za bardzo nie chce.teraz ma znowu katar i budzi mi sie
                      juz 3 noc(Edytka jestem z Toba).no a oprocz tego bardzo zlosci sie o wszystko a
                      szczegolnie wtedy kiedy mu cos nie wychodzi normalnie tupie nogami.Niedawno
                      chcial pobic dziewczynke bo nie chciala jemu dac JEJ zabawki.no ale ogolnie nie
                      jest zly,podoba mi sie jak sie sam bawi samochodami,wszedzie nimi jezdzi a
                      najlepiej po kaloryferach.a co do spania to spi od 21.30 do 7.30 a potem w dzien
                      jakies 2,5 godzinki musze go wybudzac bo jezdze do pracy.no to tyle bo zaraz jade.
                      • mama_wojtusia2 Re: Witam 18.10.06, 15:36
                        A co u ciebie ze zdrówkiem? rozumiemy, że dobrze smile
          • mama_wojtusia2 Re: nowe odliczanie 5. 18.10.06, 10:40
            ja tez sie chcę spotkać smile

            Ala sie tak budziła w nocy jak sie najadła jakiegoś gówna i brzuch ją
            bolał.

            A margalin to co znowu w nocy robiła?
            • mamkube Re: nowe odliczanie 5. 18.10.06, 10:45
              Kurczę ale Asia budzi sie tak codziennie, juz dłuższy czas.....cholera wiec
              chyba to nie jedzenie....
              • mamkube Ania...(annka12) co u ciebie...???(n/t) 18.10.06, 11:15
              • nikakuba Re: nowe odliczanie 5. 18.10.06, 13:37
                Brawo dla prawdziwych mężczyzn którzy sikają na nocniksmilesmilesmile
                Bo u nas Kuba jest odporny na wiedzę nocnikowąsadsadsad

                Nasz "maluszek" też jest spory tak ja OLA, waga 13 kg, ciuchy kupuje na 92-98.

                Ze smoka zrezygnowaliśmy już dawno nie było tak strasznie, bardziej się bałam
                ja Kuba to przeżyje, ale ciągnie wszystkie napoje z butelki ze smokiem.
                Próbowałam go oduczyć, zakupiliśmy w tym celu bidonik z miękkim ustnikiem ale
                nie chce pić, drze się że bidonik jest be i robi bojkot na picie. Czeka aż ja
                zmięknę i na ogół mięknę. Trochę popija z rurki ale traktuje to bardziej jako
                zabawę. Chyba powinnam mieć więcej samozaparcia bo to czas na odstawienie butli.

                U nas już zimno, rano był O st.C, zakupiliśmy już ciuszki na zimę, chyba czas
                je już wyjmować.

                Buziaki i zdrowia dla chorych na anginę
                • mama_wojtusia2 Ali pije z bidonika ze słomką 18.10.06, 14:43
                  i się super sprawdza. Tylko o czywiście nie jest to przystosowane
                  do całkowitego mycia. Trudno umyć tą słomkę w środku... Może sprzedają
                  same słomki...
                  (słomką czy słomkom? czyba słomką, ale na wszelki wypadek sorry wink
                  • magdar-g Re: Ali pije z bidonika ze słomką 18.10.06, 15:00
                    też myślę, że słomką
                    odbierz pocztę - wysmarowałam do Ciebie emalie smile
                    • magdar-g neutralizacja 18.10.06, 15:04
                      jak Nadusia wstanie muszę ją jakos zneutralizować i coś z nią zrobić. Mój męzu
                      będzie wykonywał brudne prace ogródkowe; a ja będę zapobiegać nieszczęsciu czyli
                      natrętnej pomocy od Nadusi
                      i tak myslę, że najlepiej żebyśmy sobie gdzieś poszły, albo żeby do nas ktoś
                      przyszedł - żeby odwrócić uwagę.


                      Pewnie odwiedzę siostrę i jej miesięczną córeczkę smile
                      bo i tak w domu nic po mnie
                      a teraz robota domowa odłogiem lezy...smile
                    • mama_wojtusia2 Magda, a ja nie mam tych emali 18.10.06, 15:39
                      co je do mnie wysłałaś sad(((
                      Chyba, że to nie do mnie smile
                      • mama_wojtusia2 Już dostałam 18.10.06, 16:05
                        i odpisałam!
                        • agaluba Re: Już dostałam 18.10.06, 19:50
                          no no - dzisiaj to jest co czytać smile)

                          ze spotkaniem - może być tak - że u mnie w sklepokawiarni - dzień dowolny - ja
                          z reguły pracuję na rano, ale generalnie i po południu przyjadę smile) - głosujcie
                          na dzień smile) - i sie zbieramy - ja marte moge zgarnąć..

                          a teraz lece - fura pracy i mały jeszcze nie dostał kolacji... na razie wink)
                          • mama_wojtusia2 Re: Już dostałam 18.10.06, 20:14
                            Zapisałam to małą gamonicę do dermatologa dopiero na piątek sad((( Ona
                            tak drapie to czoło, że sie ślimaczy i śmierdzi... Jak jej nie zakleję
                            to drapie i się krew leje. Jak zakleję to się nie goi. A pie.... już
                            sama nie wiem co robić...

                            A co do spotkania to ja oczywiście mogę. Bez dzieci oczywiście też smile))
                            • matea4 Re: Już dostałam 18.10.06, 20:27
                              To Twoja Nadia podobnie jak Mati DUZA. Młody waży około 14 kg i 90 cm wzrostu.
                              Wielki chłop. Rękę i stopę ma taką jak przeciętny 3 latek. Też co chwilę słyszę
                              ze on duży jak na 19 miesięcy.
                              • magdar-g Re: Już dostałam 19.10.06, 13:43
                                tylko, że jakoś tak chłopakowi wypada być dużym, a dziewczynki powinny być małe
                                i drobne smile smile
                            • anfi74 Re: Już dostałam 18.10.06, 21:55
                              Natalka tez drapała buzie jako zmrol, ale ona drapała wysypkę, a Ala też ma
                              jakieś zmiany, czy to wyłącznie rozrywka?
                              Ale Wam zadroszczę wypoczynku, ja już odliczam dni do przyszłorocznego
                              SAMOTNEGO wyjazdu! I nie będę tęskniła przez tydzień smile
                  • nikakuba Re: Ali pije z bidonika ze słomką 20.10.06, 14:03
                    Super, my też mamy taki piękny bidonik, ale Kuba nie kuma że nie przechyla się
                    takiego kubeczka i pije tak jakby pił z butli.
    • anfi74 Re: Ksenia, ale mnie wystraszyłaś 18.10.06, 21:52
      Ta w ogóle zabraniam znikania z forum tak sobie, trzeba najpierw podanie o
      znikniecie, potem rozważymy i sie ustosunkujemy. Myslałam, że u Kseni niedobrze
      jest z tymi wynikami...i mimo padania na pysk codziennie twardo na forum
      zaglądałam.

      A teraz... chyba nie powinnam... ale o forum nic nie było mowy... BĘDĘ CIOCIĄ!
      Ale super brat sobie przypomni dobre czasy, strszy syn ma już 11 lat.

      Bartek nadal tylko "BO"... źle sypia, kolejne zębiska, drze się na widok
      półbutów, dzisiaj zatem poszedł na spacer w ciepłej czapce, kurteczce zimowej
      i... w sandałkach smile. To jest terrorysta!

      Natalka (za tydzień 5 lat) nosi buty 25-26! Czeka nas wycięcie migdałka i chyba
      nacinanie czegoś za uszami, żeby płyn zszedł, bo może nastapić trwały
      uszczerbek słuchu... a od 1,5 roku ciągle mówiłam, że ma duży kłopot ze
      słuchem, dopiero ten laryngolog zaczął od zrobienia audiogramu...
      • mamkube Re: Ksenia, ale mnie wystraszyłaś 18.10.06, 22:17
        Ksenie no powidz co tam z tą chorobą...chyba rzeczywiscie wszystko w porzadku
        skoro nic nie piszeszsmile
        Anfi gratulacjesmile Fajnie być ciocią...maluszek do przytulania....
        A co do spotkania w Warszawie to moze mogłybyśmy jakoś to zorganizować u Agi
        rzeczywiscie....fajnie by było. A nie to wezmę Asie i pojade rano a wieczorem
        wróce...tylko daleko to z dworca Aga??
        • mama_wojtusia2 Makumbe 18.10.06, 22:34
          Ja cię przenocuję smile)) i zawiozę na miejsce i odstawię na pociąg smile))
          • mamkube Re: Makumbe 18.10.06, 23:15
            Dzięki Marzenkasmilehehe ciekawe co na to mój męzulek powie...chetnie bym sie
            wyrwała z domku, ale do konca pazdziernika nie bo ma to szkolenie. Ale listopad
            byłoby fajniesmile
            • mama_wojtusia2 Re: Makumbe 19.10.06, 00:01
              O mężulka to ty się nie martw! A jak się tylko wyrwiesz to zapraszam smile
      • mama_wojtusia2 anfi 18.10.06, 22:39
        Alka drapie rozrywkowo tzn. dawno, dawno temu ugryzł ją komar
        i od tego czasu drapie i drapie.

        Mojej sąsiadki dziecko miało problemy z katarem, słuchem
        i (nie)wyraźnym mówieniem. Diagnoza brzmiała: za dużo kataru, który pływa
        do ucha i zalewa uszka (lekarz użył innych określeń smile. Założyli
        małemu dreny w uszka i kłopot zaczął znikać. Lepiej słyszy, ale niestety
        dalej źle mówi (tutaj musi sie wykazać logopeda).

        Co do naszego projektu to gdyby cie przypiliło na szybki remont to daj znać.
        Teraz ostro wzięłam się za projekty, które będą teraz realizowane, bo będę
        miała szybko portfolio.

        No, musze zmykac do roboty!
    • margalin Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 19.10.06, 00:21
      hej!
      Co ja robię o 2 na forum. A co Ty MArzenko, robisz o 0:01? smile)
      To jedyny moment spokoju i relaksu więc wykorzystuję. A Pati chodzi spac około
      23, tzn. mycie około 21, ale w wannie z 15min, potem ubieranko(gonienie po
      łóżku), kaszka, zęby(walka z wiatrakami)i proces usypiania. Wychodzę z pokoiku
      około 23. Wstaje między 9 a 10 z minutami. Sporadycznie wcześniej,a wciągu
      dnia zasypia po 14 i spi średnio 2 godziny.
      Z sikaniem jesteśmy do tyłu, pewnie z mojej winy, bo mi sie nie chce i ona nie
      zwyczajna i nie lubi i zimno jej w dupinkę.

      Co do spotakania to ja zawsze jestem pierwsza, tylko potem z realizacją gorzej.
      Jak z dzidziami to ja zawsze mogę(chyba),a jak sama to juz gorzej, bo mężulek
      na wyjeździe i nie mam z kim zostawić Pati. W pąździeniku to może mogłabym 24
      lub 27 a na listopad Dziadek nie ma grafiku to nic nie wiem. Ale nie sugerujcie
      się mną, umawiajcie sie jak Wam wygodnie. Aga, z góry dziekuję za podwiezienie.

      Mamkube, te Asiowe pobudki to mogą być zwiazane z Twoim kursem i większym
      brakiem Ciebie. Tak mi przyszło teraz do głowy.A moze jakies koszmary, coś
      sobie ubzdurała i co noc jej się śni. Nie wiem czy to możłiwe, nie sprawdzałamw
      praktyce.

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Miłego dnia!
      • mama_wojtusia2 Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 19.10.06, 00:43
        Ala robi kupy w pieluchy i ma wszystko w nosie. Ja tez bym
        miała gdyby nie to, że po 3 minutach kupki w pieluszce dupsko
        jest czerwone... I tak co trzeci dzień Ala ma odparzoną dupkę.
        Ona czasem mówi, że "kupa", ale jak tylko skończy mówić to wali
        w pieluchę smile Mam nadzieję, że już niedługo da się panienka
        przekonac do nocniczka.

        Robota prawie skończona. Idę się umyć i spać, bo jutro nie będę
        mogła ślepek otworzyć smile
      • mamkube Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 19.10.06, 08:31
        Tez tak myslałam sobie, tym bardziej że jak w nocy przyjdę i położę sie spać
        koło niej na podłodze to od razu sie kładzie i śpi dalej w łóżeczku. Kurczę
        może coś w tym jest....ale przynjamniej sie dziś "wyspałam" co prawda na
        twardej podłodze ale spałamsmile
        A mojego meżulka też nie ma, wyjechał do Bydgoszczy.....już jutro w nocy wraca.
        To dobrze bo teraz to on będzie wstawał do Asiwink A wogóle to chetnie bym sama
        sobie pojechała, odpocząć od nich wszystkich.....ale zobaczymysmile
        • mama_wojtusia2 to sobie nie pospałam 19.10.06, 09:31
          położyłam sie po 1. Jakoś intuicja mi spać nie dawała i co się któreś ruszyło
          to się budziłam (a śpią w innym pokoju). O 3 Wojtuś zmymiotował i do
          rana spałam z przerwami, bo co tylko głośniej oddechnął albo się ryszył
          to nie spałam.
          I co tu robić? Umówiłam sie z klietem na 11... Jasny gwint.
          • mamkube Re: to sobie nie pospałam 19.10.06, 13:18
            ja tez tak zawsze mam, jak nie mogę zasnac albo musze coś zrobić to wtedy
            najwieksze chocki klocki....(albo hockismile. W każdym razie chyba sie zacznie
            choroba u was...mój Kuba wymiotuje przy anginiesad
            • xsenna a u mnie.... 19.10.06, 13:48
              to ja nadal nic nie wiem,bo tamte wyniki gdzies zginely .Musialam zrobic jeszcze
              raz tydzien temu i jeszcze nie wrocily.A najlepsze jest to ze wczoraj poszlam do
              lekarza bo czesc byla z zelaza i lekarz tak mowi
              -no dobre wyszly miedzy 9 a 11 to jest norma,
              -jak to dobre wtedy mialam 11 i byly zle a teraz 9 i dobre,czegos nie rozumiem.
              On tak patrzy na mnie i mowi(polski lekarz)
              -a po co wogole je robilismy?
              No nie zamurowalo mnie calkowicie,i zaczynam watpic czy jestem chora,bo on jakis
              taki zakrecony jest.do tego mam taka gulajke w pachwinie i nie wiem czy to wezly
              chlonne czy zylak,przepisal mi aspiryne i jakis lek o nazwie Vibramicin i wtedy
              zobaczymy,ale ja jakos chyba stracilam do niego zaufanie.
            • xsenna Re: to sobie nie pospałam 19.10.06, 14:01
              No a tak wogole to nie moge wrzucic nowych zdiec na yahoo,wiec macie jedno tu.
              img215.imageshack.us/my.php?image=dscn3562jv6.jpg
              i drugie,Lui wszystko powtarza po nas a szczegolnie robi to co tata.
              img215.imageshack.us/my.php?image=dscn3558ob1.jpg
              • xsenna Re: to sobie nie pospałam 19.10.06, 14:04
                Kurcze nic nie widac za male,ma taka fajna minke.
                img152.imageshack.us/my.php?image=dscn3558ah3.jpg
                • agaluba spotkanie klubu mam, mamy warszawskie przybywajcie 19.10.06, 17:21
                  mamy warszawskie - poniżej zamieszczam treść ogłoszenia z bloga mufki -0 czyli
                  zapraszam was serdecznie!!!

                  Kolejne spotkanie KLUBU MAM w MUFCE - 27 października, 11.00
                  Drogie Mamy!

                  27 października o godzinie 11.00 zapraszamy serdecznie na kolejne spotkanie
                  KLUBU MAM w Mufce. Pani Psycholog, Magda Śniegulska tym razem będzie
                  poskramiała potwory... opowie, co dzieje się w głowach naszych maluchów,
                  dlaczego miewają koszmary, jak sobie poradzić z lękami dzieci. Będzie też o
                  przywiązaniu... no i oczywiście kawa i domowy placek jako stałe punkty mufkowej
                  oferty smile)

                  ZAPRASZAMY!!!
        • margalin Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 19.10.06, 22:35
          Hej! A ja miałam dziś miły dzień.Po pierwsze dlatego,że rano pojechalam na
          bazar czyli nastąpiło chwilowe zerwanie z rutyną. Po drugie dlatego,że po
          powrocie miałam bardzo miłą rozmowę telefoniczną z dobrym człowiekiem płci
          pięknej. Po trzecie dlatego,że miałysmy z Pati udany popołudniowy spacer
          połączony z zakupami i ogladaniem gwiazd na szczycie parkowej górki.Po czwarte
          dlatego,ze Pati wcześnie poszła spać i to dziadek ją usypiał. Cwaniak wybrał
          dzień kiedy była padnięta, wstała wcześnie ikrótko spała, i dumny jak paw,że to
          dzięki niemu, hihi. A po piąte kupiłam PAti buty zimowe, fajne kozaczki,
          później moze wstawię zdjęcie. Kombinezonów niestety niet i zostanie ten SMYK -
          owski za duży. Wydałam kupę kasy i z tego to akurat cieszyć się nie powinnam,
          ale miło było. To dobrej nocki wszystkim dzieciom i ich rodzicom życzę
          • matea4 nowy dzień 20.10.06, 10:01
            A ja mam nadzieję mieć dzisiaj miły dzień. Na 12 idę do fryzjera,więc to
            napewno wprawi mnie w dobry nastrój.Niestety jutro mam zjazd więć dzień wycięty
            z życiorysu. Jestem wieczorej tak padnięta ,że padam do łóżka.
            Miłego dnia
            • magdar-g Re: nowy dzień 20.10.06, 11:43
              o! fryzjer to dobry pomysł - chyba też się wybiorę smile
              w ramach moje urlopu w SPA smile
              • magdar-g no i nie wychodzi 20.10.06, 11:53
                w sygnaturkach mam wklejone dokładnie:
                ((
                tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;93/st/20050316/n/Nadusia/dt/6/k/99c0/age.png))
                jak poprawić żeby była Nadusia a po kliknięciu suwczek?
          • magdar-g Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 20.10.06, 11:35
            to bardzo ważna umiejętność - cieszyć się codziennością

            a ja testuję sygnaturkę - przepraszam
            • mama_wojtusia2 no a my dziś 20.10.06, 12:54
              miałyśmy dermatologa na 8.30 w centrum Warszawy. Korki były takie, że
              postanowiłam porzucić samochód po drodze i przesiąść się w kolejkę. Kupiłam
              bileciki, nasza kolejka nie przyjechała a do nastęnej matce z dzieckiem
              na rękach czyli mi nie udało się nawet wsiąść. Skandal! No więc wsiadłyśmy
              do naszego furaka, z lekarzem dałam sobie spokój, pojechałyśmy na szwędanie
              po sklepach, do koleżanki na kawkę, tam sprzedałam Alkę. Teraz jestem chwilkę
              w domku ale zaraz spadam połazić z Panią dla której robię projekt po sklepach.
              Tylko w domu mam takich syf, że hej! No trudno smile
              • magdar-g Re: no a my dziś 20.10.06, 14:20
                też fajny dzień smile
                • satyrka Re: no a my dziś 20.10.06, 16:30
                  mamo Wojtusia ja nie pracuję i mam syf, ze zlewu naczynie wpadają. ja nadrabiam
                  zaległości na necie. 4 godzinki spaceru z dzieckiem, znowu rajd po sklepach za
                  butami 3 dzień a sklepów mam z 4. obiad z wczoraj a zaraz będę gotować obiad a
                  miało być tak fajnie miałam posprzątać dom a by jutro było mniej. ale
                  przynajmniej było ciepło i słonecznie i mała spi.
                  • agaluba jak nikogo nie ma to ja 20.10.06, 21:04
                    RATUJE NAS PRZED SPADANIEM!!!!
                    i ide prasować kanapę!
        • hannamay Re: odszukalam Was i dziele sie wiadomosciami :) 22.10.06, 23:33
          witajcie mamy marcowych cudaczkowsmile

          dlugotutajnie zagladalam ijuz nawet nowa czesc V udalo sie wam stworzyc -
          Gratulacje!
          Naprawde niezwykle to jest ze wciaz udaje Wam sie wszystko pogodzic i jeszcze
          miec czas napisanie smile podziwiam Was ogromnie!!

          U nas troche zmian i niezmian smile Ola juz duza panienka, rezolutna, rozspiewana
          i ogolnie calkiem mila osobka do towarzystwa smile Z poczatkiem czerwca ( jak
          wszystko bedzie dobrze,oby!) zostanie duza siostra dla malej niespodziankismile
          Caluje moj brzuszek mowiac "hey,hey" i wymysla gdzie bedzie dzidzia spac i jak
          bedzie doptykac dzidzie, tylko cycusiem wciaz nei chce sie dzielic. Moze
          przedporodem udami sie zakonczyc karmienie lub przyjdzie mi dwojke karmic smile smile
          Czy sa tutaj mamy marcowe spodziewajace sie maluszkow niekoniecznie marcowych?

          pozdrawiam serdecznie!
          • margalin Gratulacje! i a propos Helenki. 23.10.06, 02:28
            Witaj Hannamay! Gratuluje z całego serca. To wspaniała wiadomość. Dobrze jest
            mieć rodzeństwo, nie mówię tego z doświadczenia, niestety tylko z obserwacji
            otoczenia. Zdrówka Ci życzę i pogody ducha,żeby drugi maluszek był też
            radosny,zdrowy i spokojny. POzdrawiam i odzywaj się częściej, jak dasz radę i
            masz ochotę smile)

            A co do Helenki, to po pierwsze, wcale się nie gniewam, Magdasmile Faktycznie
            lubiłam swoją pracę i chyba lubię nadal. Tzn lubię pracę z dziećmi, nie zawsze
            z dorosłymi, tak jak Natalka.
            Znam 2 przedszkola od kuchni i wiem jak to wygląda, czasami paskudnie.
            Rodzice i dzieci sa najgorszymi wrogami placówki, najlepiej gdyby nie istnieli,
            a panie raz w roku wszystko sprzątnęły i siedziałyby na kawce i opowiadały
            podwórkowe ploty. Fakt jest taki,ze pomoce i woźne to najczęściej osoby
            niewykształcone, a przede wszystkim nie majace kultury osobistej. Mówią różne
            dziwne rzeczy i zachowują się czasem skandalicznie.(Generalizuję,wiem, na
            szczęsćie zdażają się wyjątki.) Nie będę opisywać, bo nie poślecie dzieci do
            przedszkola, hihi. Byc moze pAni Helenka należy do tych osób, którym dzieci w
            przedszkolu zawadzają. A być może zwyczajnie żartuje, a że żarty trafiają na
            wrażliwa NAtalkę, która nie musi ich rozumieć i efekt jest jaki jest.

            Co do jedzenia, to jest to zmora nauczycieli i rodziców i dzieci. Ja,
            nauczycielka rozumiałam,ze dzieci nie chcą czegoś jeść,ale....

            1.W czasie posiłów przychodziła intendentka z dyrekcja i kontrolowała ile
            dzieci mają na talerzach i ile zostało w miskach- do wyrzucenia lub zjedzenia
            przez woźne. Jeśli było za dużo w miskach - nagany, awantury.
            2. Były dzieci, których rodzice prosili nas o nie nakłanianie ich do jedzenia.
            Dzieci to wykorzystywały i nie jadły nic.A następnego dnia pół grupy nie
            chciało nic jeść, bo Ola może nie jeść a ja muszę? To niesprawiediwe.Jak wted
            tłumaczyć dzieciom,ze jedni mogą, a inni nie?
            3. Były też dzieci, takie jak moja Pati, które mogłyby żyć powietrzem.
            Śniadanie kończyły w obiad, a obiad w podwieczorek. Mogły być zmuszane, karane
            i wysmiewane i nie zjadły nic, najwyżej płakały i wymiotowały, a rodzice
            przychodzili na skargę,że dziecko głodne, bo po powrocie do domu konia z
            kopytami pochłaniało. Że ich dziecko ma zjeśc wszystko i dostać co mu się
            należyi że Oni już tego dopilnują.
            pierwsze pytanie takich rodziców przy odbiorze dziecka z przedszkoal jest: co
            było do jedzeniai czy wszystko zjadłeś.Nie, jak i w co sie bawiłęs i czego sie
            nauczyłeś. jedzenie jest sensem życia. Paranoja.

            Tak więc sprawy posiłków w placówkach zbiorowego żywienia to temat bardzo
            trudny i drażliwy. Są nauczycielki, które pokryjomu wyrzucają jedzenie do
            toalety, narażając się władzom,ale nie zmusza dziecka do jedzenia. Są takie,
            które łagodnie nakłąniają i proponuja by dzicko mimo wszystko miało wszsytko
            na talerzu i zjadło tyle ile da radę, i sa takie, które(za przeproszeniem)każą
            zjeść wymiociny. Wszystko zależy od ludzi i układu sił w placówce.

            Myślę, Anfi, że powinnaś delikatnie wypytać zaprzyjaźnionych rodziców, jakie są
            ich odczucia w temacie p.Helenka, następnie zagadać nauczycielke,żeby
            ewentualnie interweniowała, potem zostaje dyrekcja i dopiero inna placówka.
            Z doświadczenia wiem,że niema nic gorszego jak rodzic ląduje u dyrekcji bez
            próby porozumienia z nauczycielem. Niestety często to obraca się przeciwko
            dziecku.

            Teraz wszyscy wymagają by dziecko było traktowane podmiotowo, z szacunkiem itd,
            itd. I ja oczywiście to popieram i się z tym zgadzam,ale to musi działać w obie
            strony. W duzej grupie dzieci muszą być pewne zasady, bo inaczej nic się z
            dzieciakami nie zrobi. Zasadą może być. np. to że bez założenia rękawiczek, nie
            wyjdzicie na śnieg. Ktoś moze to potraktowć,że PAni straszy,ze jak nie założę,
            to zostanę w sali. Ale dzieci są mądre wiedzą,żę nauczycielowi nie wolno
            dziecka zostawić samego, więc rękawiczek i tak nie załóżą bo co mi zrobisz n -
            lu, no co!!A następnego dnia sa rodzice ze skargą,ze dziecko bez rękawiczek i
            kólko się zamyka.A inne dziecko przyjmuje zasadę i się nie zastanawia,a jak nie
            chce się zastosować i nie ma pojecia o prawach i obowiązkach swoich i n-la to
            siedzi w szatni dopóki nie założy tych rękawiczek. Oczywiście za rogiem siedzi
            woźna i pilnuje gagatka, czy zcasem nie zmaienia dzieciom butów, nie grzebie po
            kieszeniach i nie wchodzi do magazynku ze szczotami. Trzeba byc konsekwentnym,
            wtedy kiedy trezba. Bez autorytetu, zasad i fajnego sposobu bycia, umiejetności
            organizacji czasu i jeszcze paru innych cech w grupie 25 dzieci zginiesz marnie.
            Moze zasadą w grupie NAtalki jest jedzenie obiadu.
            Nie wiem gdzie lezy prawda, pewnie jak zwykle po środku i najlepiej byłoby to
            zbadać.
            Oj zatęskniłam do swoich "ułożonych" starszaków, gdzie wystarczyło zrobić
            odpowiedni gest lub minę i już wiadomo było o co chodzi.

            A w ogóle dlaczego Natalka jest z 4- latkami?

            W tym temacie to byłoby na tyle.smile
            Moja Patryczka
          • mama_wojtusia2 No No! Gratutacje :) 23.10.06, 10:07
            olusia.a ma w brzuszku też niespodziankę smile Czekamy niecierpliwie
            na wieści smile))
            • xsenna ja tez mam niejadka 23.10.06, 15:53
              generalnie to praktycznie nic nie je,oprocz jogurtow i actimelkow,czasami latam
              za nim z jedzeniem.macie jakies pomysly zeby go namowic na obiadki.

              No a Emma tez musi przezywac jakis stres w szkole,bo juz od 2 tyg moczy mi sie w
              nocy,zaczelam ja wysadzac bo jestem bezradna,nie mam pojecia dlaczego tak jest i
              oczywiscie obwiniam siebie.Robilismy badanie moczu i nic nie wykazalo.
              • agaluba Re: ja tez mam niejadka 23.10.06, 16:38
                a ja mam jadko-niejadka. Gratulacje hannamay! w sprawie przedszkola nie moge
                sie wypowiadać, bo nie mam doświadczenia...
                a tak w ogóle to idę sobie bo boli mnie ząb i już. i niby zębem nie piszę, ale
                jakoś on dezintegracyjnie wpłynął na stan mojego ducha...
    • mama_wojtusia2 halo halo! 21.10.06, 17:49
      A gdzie wy wszystkie?

      Ale dzisiaj ciepło było smile)) Jak jutro też tak będzie to jedziemy na
      wycieczkę rowerową smile
    • mama_wojtusia2 ja tu sama dos iebie piszę a Ala 21.10.06, 17:50
      w tym czasie wymalowała sobie oczy flamastrem na czarno... Bedziem to myć
      przez tydzień!
      • mamkube Re: ja tu sama dos iebie piszę a Ala 21.10.06, 18:08
        no ładniesmile
        A u nas też dziś ładnie było, ale dopiero jutro wyjdziemy na troszke. Nie wiem
        czy mogę wyjsc już po tej anginie. Do poniedziałku mają antybiotyk jeszcze.
        • anfi74 Re: ja tu sama dos iebie piszę a Ala 21.10.06, 19:34
          szkoda pogody, ja bym jednak poczekała na koniec antybiotyku co najmniej, w
          powietrzu teraz masa wirusów, a maluchy i tak są osłabione chorobą.

          Nooo, Ala to co raz lepsze pomysły ma smile

          Czy już się chwaliłam... chyba nie... usłyszałam w końcu MA-MA!!! Po 19 i pół
          miesiącach smile)).

          Natalce chyba zmienimy przedszkole, nie mamy innego pomysłu... boi się "pani
          Helenki", do tego stopnia, że w czwartek odbieraliśmy ją z gorączką z
          przedszkola, w domu nie było śladu gorączki, a płacz codziennie wieczorem i
          rano to chleb powszednisad. Od czwartku jest w domu i kiedy nie ma widma
          przedszkola przed oczami jest zupełnie innym, radosnym, uczynnym dzieckiem...
          Co byscie zrobiły? Skarga na P. Helenkę raczej nie wchodzi w rachubę, bo nic
          takiego nie robi...
          • magdar-g "pani Helenka" 21.10.06, 23:39
            jesli nie zmienić przedszkola, to przynajmniej (jesli jest mozliwość) posłac
            Natalkę na mały urlop od przedszkola - do czsu wyjasnienia sprawy. Szkoda Natalki.
            1)albo rzeczywiście Helka czyms sie naraziła Natalce, ale Natalka nie umie o tym
            opowiedzieć
            2)albo osoby trzecie demonizują Helkę - np. strasząc nią Natalkę
            Pomysl nr 2 stąd, że w mojej rodzinie był konkretny taki przypadek: moja
            chrześnica jako małe dziecko przez baaardzo długi czas bała się mojego męża
            (wówczas jeszzce narzeczonego). Jak tylko go spotykała - spazmy, histeria itp
            itd. Nic nie pomagało - mój biedny mąż próbował na wszelkie sposoby przekonaćdo
            siebie tą małą. Stwierdził tylko, że jest okropny i dzieci się go boją - i już
            nigdy więcej nie próbował wchodzić w żadne interakcje z innymi dziećmi. Po
            latach (moja chrzesniaca jest już nastolatką) okazało się, że to babcia małej
            straszyła ją moim mężem, gdy ta nie chciała jeść. Ta babcia dzisiaj się
            tłumaczy, ze tylko to skutkowało "zjedz, albo przyjdzie po ciebie wójek D." Hmmm....
            Wydaje mi się, że jesli nie udałoby mi się wyjasnić przyczyny i zażegnać złego
            (wytłumaczyć i przekonać, że Helenka to jest dobra); to jednak zmieniłabym
            przedszkole, bo byłoby mi zal dziecka. Tak sobie dziś myślę - teoretyzuję..
            • anfi74 Re: "pani Helenka" 22.10.06, 00:48
              "Pani Helenka" podpadła Natalce, bo każe jej i innym dzieciom jeść zupę
              zastraszając je grożbami w stylu "jak nie zjecie, nie pójdziecie do ogródka
              itp." poza tym nie pozwala dzieciom rozkładać leżaczków (próbowałam zrozumieć
              wywody Natalki na ten temat, ale się nie udało, ważne, że inne panie rozkładają
              Hela nie). Wiem, że Natalka jest wrażliwa i może na innych dzieciach pogróżki
              Helenki nie robią wrażenia, na niej tak, ale to nie zbrodnia przecież, że ktoś
              jest szorstki i nie pobłaża dzieciom zbytnio. Dlatego nie chcę robić z tego
              powodu afery. Od dwóch tygodni Konrad mówił paniom, żeby nie zmuszać Natalki do
              jedzenia zupy, bo nie musi jak nie chce - tylko w takiej sytuacji Natalka
              zgadzała sie w końcu spędzić dzień w przedszkolu. Po akcji z gorączką jest "na
              urlopie". Od trzech dni wałkujemy temat zmiany przedszkola i natalka bardzo się
              ucieszyła z ewentualnej zmiany przedszkola, wypytywałam pod byle pretekstem i
              wyszło, że "będzie tęskniła troszeczkę za dziećmi i panią Gosią, ale w nowym
              przedszkolu NIE BĘDZIE PANI HELENKI". POza tym Natalka jest teraz w grupie z 4
              latkami i czasem sie zwyczajnie nudzi... Argumentu z łatwiejszym dojazdem do
              nowego miejsca na razie nie wywyższamy ponad inne smile. Mimo to, boję się zmiany.

              Idę spać, może jutro znowu trzeźe spojrzenie na sprawę podsunie właściwe
              rozwiązanie, pa
              • mama_wojtusia2 Re: "pani Helenka" 22.10.06, 08:12
                Jak mnie to wkurza jak słyszę, że jakaś pani z przedszkola każe dzieciom
                jeść i jeszcze je straszy. Ciekawe czy te głupie baby same jedzą wszystko?!
                A może musisz porozmawiać jeszcze z dyrektorem przedszkola?
                Zmiana przedszkola to tez jest wiekie przeżycie i niestety nie ma
                gwarancji, że tam będzie dobrze.
                Koleżanaka ma synka w wieku Wojtka. Przez dwa lata przedszkola była tragedia.
                Nie chciał chodzić do przedszkola, nie jadł tam nic, nie chciał rysować itd.
                Z końcem ubiegłego roku szkolnego odeszła na emeryturę jedna pani. Od września
                w jego grupie jest nowa młoda pani, która sama ma małe dzieci. Bartek jest
                nią zachwycony. Sam leci do przedszkola, je i rysuje.
                Zmiana pani w jego przypadku bardzo pomogła.
                No to macie teraz o czym myśleć...
                • mamkube Re: "pani Helenka" 22.10.06, 11:30
                  Anfi ja też myślę ze zmiana przedszkola moze okazac sie że też jest nie dobra,
                  bo tam też ktoś moze być kto sie nie "spodoba" Natlace. Ale nie znam do końca
                  sytuacji i jak reaguje mocno Natalka.
                  Moze poprostu porozmawiaj z tą panię, że Natalka tak reaguje a ty nie wiesz co
                  z tym zrobić i kategorycznie zabroń zmuszania dziecka.
              • magdar-g Re: "pani Helenka" 22.10.06, 10:22
                oj, to rzeczywiscie Helka mogła podpaść Natalce. Można próbowac wymienić Helkę -
                jak pisze Marzenka, bo zmiana przedszkola to tez stres. Ale z drugiej strony
                piszesz, że tylko Natalka tak reaguje na Helę, tzn samej (bez udziału innych
                rodziców) może być Ci trudno walczyć.
                No na pewno nie można tego zostawić w istniejącym stanie rzeczy

                Może niech jeszcze się wypowie Marta (margalin) - pedagog z wykszatałcenia i
                zamiłowania i z praktyki, znający środowisko

                Marta - mam nadzieję, że się nie gniewasz, ale takie odniosłam wrażenie, że
                lubiłaś swoją pracę
    • magdar-g a ja się delektuję 22.10.06, 10:34
      spokojem i ciszą i samotnością smile

      kończy się mój urlop w "SPA" - podczas którego wypolerowałam dom świątecznie smile
      (na Boże Narodzenia nie mam tylko prezentów)A teraz wysłałam męża z Nadusia na
      zakupy. Więc siedzę sobie sama w wysprzątanym domku, słucham Sinatry i piję
      herbatke zieloną z opuncją. Och..to dopiero relaks
      A może by te 2/3 mojej rodziny gdzies wyprowadzić - nie zaśmiecaliby mi z trudem
      wypracowanego ładu?

      Ze słownika Nadusi:
      popsie - poprosze
      mniam - smoczek
      pisi - pisać, rysować
      pici - pić - to często myli się z pisi - tzn nam się myli, Nadia zawsze wie
      czego chce
      buja - bujać na hustawce
      myja - myć
      pa (z akcentem na A) - kupa, siusiu
      babsi, babci (dawniej baba) - babcia
      tutut - samochód, jechac samochodem
      pi (spi) - śpi
      Oła - Ola (Nadii ciocia)
      Nana - Nadia o sobie
      buła - bułka
      but
      • mamkube Re: a ja się delektuję 22.10.06, 11:28
        hehe magadar - ja mam to samo, właśnie wysprzątałam domek a łobuzy są na
        spacerze. Jak to dobrzesmile I też słucham muzyczki....ech.....pewnie zaraz wrócąsad
        Mnie też tylko prezentów brakuje, okna umyte, wysprzątana....aż żal żeby
        wracali do domku.
        • mama_wojtusia2 Re: a ja się delektuję 22.10.06, 18:30
          Ja wczoraj miałam dzień do dupy, bo Wojtek zaraził nie chyba grypą żołądkową,
          bo mdliło mnie cały dzień i byłam bardzo słaba i zmęczona. Spacerki,
          zakupy i takie tam niestety musiałam odwalić, ale wszystko to robiłam
          bez cienia radości smile Dzisiaj czuję sie dobrze i jakos mam nawet
          dużo "poweru". Posprzatałam i tez bym umyła okna, ale jest za ciemno i nic
          nie widać smile
          Wczoraj do Ali w parku podeszła dziewczynka. Powiedziałbym, że była w wieku
          Ali. Ala to wyrośnieta dziewczynka, więc nie zdziwiłabym sie gdyby okazało
          sie, że ta mała byłaby starsza. Kopara mi opadła, bo ona miała 14 miesięcy.
          Była prawie wzrostu Ali (może 3 centymetry mniejsza) i cała była taka
          "dorosła" jak na te swoje 14 miesięcy. Dziecko kuzynki ma 14 miesięcy i
          jest takie dzidziusiowate smile
    • margalin Czym się bawicie? 23.10.06, 02:28

    • margalin Czym sie bawicie? 23.10.06, 02:38
      Jak w temacie.
      Już Was pytałam o rozkład dnia i w co się bawicie z marcepanmi. I nadal
      niewiele wiem a propos zabaw. Pati nic nie intresuje, a jak już to jeden stary
      niedźwiedź, jedno kółko graniaste i tysiąc huśtawek w kocu. Jakimi zabawkami
      bawią się marcepany, ale bawia sie same bez udziału rodziców. PAtrycja sama
      nie robi nic, wszystko musi być z mamą i koniecznie z babciąsad wiem, to nasza
      wina, ale jakoś trzeba ja tego oduczyć i nauczyć zajmowania sie sobą. SZukam
      interesującej zabwki, która pozwoliłaby nam odpocząć od wspólnego gonienia się
      po mieszkaniu i ratowaniu cennych sprzetów tudzież mojego dziecka z opresji pt.
      spadający regał.Liczę na Wasze mądre głowy. Idę spać, PAti już po pierwszym
      nocnym mleku i pół godzinnym koncercie mruczenia. pa!
      • mama_wojtusia2 Re: Czym sie bawicie? 23.10.06, 08:58
        No tak... kto może pisać po nocach smile

        U nas niezawodna zabawa to taka, że daję sie Ali pudełko, torbę
        czy plecak mamy i pozwala jej się tam wrzucać co tylko chce (oprócz tego
        czego oczywiście nie może wink. Ona tam wrzuca, przekłada, przenosi itd. Mam
        ją z głowy na godzinę. Pokaż może Pati, że w jednym miejscu może coś
        napchać do torby np. ukochane pluszaki, potem może je zanieśc do innego
        pokoju, nakryć pieluszką, zabrać inne zabawki np. piłeczki czy klocki i zanieść
        tam gdzie były pluszaczki. No generalnie coś w tym stylu.
        Kiedyś przeczytałam, że dziecko musi coś robić samo i musi się
        nudzić, bo wtedy rozwija sie jego wyobraźnia. No więc ja sie bardzo tego
        trzymam smile)
      • xsenna Re: Czym sie bawicie? 23.10.06, 15:49
        Moj Lui to generalnie bawi sie sam,jakos tak od poczatku go przyzwyczajalam bo
        nigdy nie mam czasu(oprocz przytulanek i calusow).Ostatnio wynalazl sobie albumy
        ze zdieciami i oglada godzinami troche stron juz powyrywal.Moje torby tez
        lubi.bawi sie samochodzikami albo lazi po dworzu i rzuca kamyczki.jak sie bardzo
        nudzi i marudzi to mozecie sie smiac,ale rozbieram go nago i biega po calym domu
        a Emma za nim,uwielbia to robic.No oczywiscie wieczorem najczesciej,lubi tez
        szalec pod koldra,i chowac sie za drzwiami.
      • nikakuba Re: Czym sie bawicie? 23.10.06, 19:51
        Kuba pokochał klocki, kupiliśmy takie średnie z WADERA solidne mocne,
        niedrogie, i zawsze można dokupić więcej. Tak ładnie się skupia i buduje domki
        że aż się sama dziwię że ma tyle cierpliwości. W środę zamierzam mu kupić takie
        najprostsze puzle zobaczymy jak sobie poradzi.
        Odkrył także rysowanie ale raczej ze mną bo każe mi rysowĆ kółka.
        Lubi także książeczki, polecam serię Kamyczek, to mądre książeczki z ładnymi
        obrazkami.
        Oczywiśnie uwielbia biegi po całym mieszkaniu najlepiej jak goni go pluszowy
        pies lub inny stwór, wyciąganie z szafek naczyń kuchennych i przewracanie
        rodziców pochowanych segregatorów.
        • anfi74 Re: Czym sie bawicie? 23.10.06, 22:26
          Hannamay, gratulacje!!! Życzymy spokojnej ciąży i dużo zdrówka smile

          Marta, baaardzo dziękuję za obiektywną opinię. Celem wyjaśnienia; z Helenką nie
          mamy żadnego kontaktu, jest tylko osoba pomagającą w godz. południowych. Grupa
          Natalki ma tylko jedną stała panią obecnie, druga była na macierzyńskim i chyba
          korzysta z wychowawczego, bo nadal nie pojawia się. Myslę, że to też ma duże
          znaczenie, Natalka bardzo przywiązuje sie do pań. Interweniowaliśmy w sprawie
          obiadów, może już nie jest zmuszana, ale lęk pozostał. Myslałam o rozpytanie
          rodziców, ale dałam spokój... Dzisiaj rozmawiałam z dyrektorką "nowego"
          przedszkola, wyjaśniłąm wszystko i sama stwierdziła, że to poważna sprawa i
          mimo, że teraz nie ma miejsca obiecała przyjąć Natalkę. Również zwróciła uwagę,
          że tu może być podobnie, bo panie są wymagające. Jak nie spróbujemy, to się nie
          przekonamy. Dzisiaj oczywiście bardzo płakała... i została z babcią. Kiedy
          wróciłam z pracy, od razu mnie zapytała, czy może już iść do tego nowego
          przedszkola. A w grupie 4 latków jest pewnie dlatego, że komuś tak pasowało.

          Aga, powodzenia w walce z zębem, wszyscy zazdroszczą rekinom tych wymienialnych
          zębów, ale ile razy one mogą przechodzić ból zęba?

          Bartuś lubi książeczki, nie pytajcie co zostało z kolekcji natalki smile. Lubi
          rysować flamastrami na kartkach i stoliku oraz na prześcieradle; puzzle
          drewniane z większymi elementami, piłkę, samochody i nadal... wózeczek
          Natalki smile. Dużo juz bawią się razem, biegają, skaczą po materacu itp.
          • oliwia.x Re: Czym sie bawicie? 24.10.06, 07:41
            hello witam z rana
            gratulacje dla mamusi hannymay.
            u nas tez koszmar znowu z jedzeniem. paulina odmawia jedzenia zup.mleka nie
            jada jogurtow tez w ogole nabialu zero. rozpoczela sie fascynacja samodzielnym
            jedeniem ale tylko wybranych posilkow typu tost frytki domowej roboty, surowka
            z kapusty, fasolka a wczoraj kasza gryczana z maslem bo juz nie maialam pomyslu
            co jej dac a o na lubi kafesmilelubi owoce za to wiec mysle je jakos jej przejdzie
            i zje w koncu normalny obiad kiedys. nic jej nie wciskam.
            co do zabwy to umie sie bawic samodzielnie. lubi budowac z klockow wieze,
            uwielbia bawic sie wuzeczkiem i biegac jaksie ja gonii bawic sie w chowanego.
            no i malowanie jest na topie. uzalezniona od teletubisow zafascynowana tym
            odcinkiem z panem w domku co spiewa. oglada to w kolko.
            dodatkowo ogromny postep w mowieniu praktycznie powtorzy juz kazde slowo.
            czasem troche poprzestawia np papuga to papaupa. a ja jestem czszesliwa bo na
            mnie mowi mamusiasmile
            no to by bylo na tyle o paulinie
            • edi77 Re: Czym sie bawicie? 24.10.06, 12:43
              Gratulacje dla hannamay!

              Jesli chodzi o zabawe, to Mati ma teraz taki okres ze w zasadzie bawi sie sam.
              Zabawy:
              1. Parzenie herbaty.
              Rano jak tylko otworzy oczy to od razu krzyczy "czajnik dać". Mam w szafce
              zwykly czajnik taki na na kuchenke i Mati uwielbia sie nim bawic. Robi
              wszystkim herbatki (na niby) do tego plastikowy kubek, mala przykryweczka,
              jakis miś coby te herbatke mial kto pic i dziecka nie mam przez 1 godzine albo
              dluzej.

              2. Obcasy (szpilki)
              Uwielbia chodzic w butach na obcasach zwlaszcza po panelach, bo efekty
              dzwiekowe sa lepsze, dobrze ze nie mieszkamy w bloku to nikt na nas nie donosi.
              Wczoraj wstal o 5 rano i uparl sie ze pojdzie po czajnik w moich szpilkach. No
              i poszedl, a babcia malo zawalu nie dostala tak sie wystraszyla, tato spal jak
              zabity nic nie slyszalsmile

              3. Makijaz
              Ale tylko moimi kosmetykami, kredka, puder, no i szminka.
              Zabawa na tyle klopotliwa, ze potem ciezko go doszorowac.

              4. Stołek
              Podstawia go gdzie sie da i penetruje wyzsze poziomy mieszkania.
              Tu juz trzeba sprawdzac, do czego sie aktualnie dorwal.

              Reszta zabaw to juz z udzialem rodzicow (jazda na koniku -czyli mamie, zabawa w
              chowanego, wyscigi, hustanie na rekach taty, tarzanie sie i inne).
              • magdar-g Re: Czym sie bawicie? 24.10.06, 19:30
                a jeśli chodzi o zabawe - to wy macie fajnieee, a ja mam przechlapane
                Nadusia nie umie się sama bawić - i żąda mojego towarzystwa, ew. męża. Próbuję
                czymś ją zainteroswać i odchodzę - ale biegnie natychmiast za mną i jesli
                zabawka/zabawa fajna to ciągnie mnie za rekę i prowadzi do niej; a jeśli nie
                fajna, to wisi na mnie w kuchni (czy gdziekolwiek jestem próbując zając się
                swoimi sprawami)i smęci...tak więc tak czy tak bawimy się razem

                a ja też chciałbym, żeby potrafiła zająć się czymś sama - chociaż przez 20 minut
                - i nie wiem jak to osiagnąć

                W tym tygodniu, to po prostu jakiś gigantyczny skok rozwojowy smile - codziennie
                po kilka nowych słówek - próbuje powtarzac po nas niemal wszystko
                z wczorajszego słownika;
                tsi - trzy
                dźwi - drzwi

                a jeszcze sprzed 2 miesięcy, nie wiem czy pisałam o "ziuziu" co znaczy zimno
                • mamkube o wszystkim... 24.10.06, 20:01
                  Hannamay gratulacjesmile Fajnie wam.....

                  Bawimy sie wszystkim, głównie zabawkami Kuby bo z tego najwiecej frajdy. Z
                  czego Kuba wcale nie jest zadowolonysad. Asia najwiecej zabawy ma z klocków
                  Lego, ale tych duplo już. Mam też te większe ale wcale jej nie podobają się,
                  właśnie zrobiłam porządek, jutro pomyję i wystawię na allegro, bo tego się
                  nazbierało a jej to wcale nie ruszasmile. Poza tym samochody, wózek dla lalek,
                  lalki, wszystkie pluszki uwielbia, przytula, wozi....bardzo lubi też kolejkę,
                  ciuchcię Kuby. Moją torebkę (jak Ala - przekłada, układa), moje buty zakłada i
                  chodzi po mieszkaniu (jak Mati), bawi sie też taką kuchenką Kuby, z
                  talerzykami, kubkami, sztućcami...pralkę taką zabawkową, lubi nosić plecaki.
                  Ogólnie potrafi sie sobą zająć jeżeli można tak powiedzieć, nie jest tak bardzo
                  absorbująca. Najgorzej jak jest też Kuba, bo wtedy trzeba cały czas
                  interweniować, albo sie leją albo zabierają sobie zabawki....zawsze cośsmile
                  Oczywiście są dni że jojczy...łazi za mną, popłakuje....można zwariować -
                  ostatnio tak marudzi....ale da sie przeżyc.

                  Kuba był bardziej wymagający (podobnie jak Pati), ale teraz mu przeszło
                  Margalin....także musisz poczekać jeszcze ze dwa latawink. Ja z Kubą spędzałam
                  każdą chwilkę, i wtedy mi sie wydawało że powinnamsmile bawiłam sie z nim cały
                  czas, nie był sam przez moment....ale szybko życie mnie zmusiło że żeby
                  cokolowiek zrobić to muszę go zostawić na 5 minut chociaż...udało sie. Teraz
                  sam potrafi sie też bawić....także głowa do góy dziewczyny - to przejdziesmile
                  • agaluba a krzysio wstał 24.10.06, 21:23
                    i maluje kankany.. "puf puf ne, papa myś, pama!!!" na to hasło tata zmiękł i
                    wyciągnąl gada z łóżeczka... i siedzą teraz i rysują pamy i kankany - tzn.
                    kasztany i pana. ugh...

                    u nas zabawy samodzielne to klocki i rysowanie po różnych powierzchniach
                    płaskich, niekoniecznie pociecha trafia w kartki bloku - a blok rozmiar xxxl....
                    poza tym kolejka, przenoszenie przedmiotów różnych i namiętne porządkowanie
                    (moje geny, moje!) - co mu sie nie spodoba ląduje w koszu... trzeba uważać.
                    książeczki samodzielnie też potrafi, generalnie nie narzekam, ja jak zwykle mam
                    nie za wiele czasu na zabawę z nim, więc chłopak jest bardzo samodzielny - nie
                    powiem smile) oczywiście bywa i tak, że miałabym ochotę go związać, zakneblować i
                    przywiązać do kaloryfera, ale....
                    i tez sie plącze to to pod nogami, oj plącze sie..

                    a poza tym - co do środy - przybywajcie do mnie, przybywajcie !!
                    Solec 101

                    a co do punktów - to ja sie wręcz podstawiłam pod radar, jadąc 100 z hakiem po
                    pasie dla autobusów (tym, co to już nim kiedyś jechałam), wyprzedzając giga
                    korek na pozostałych dwóch pasach.. ale jechałam pożyczonym autem, którego
                    właścicielka jest aktualnie w teheranie i generalnie mi to rybka, bo jak
                    zdjątko dojdzie, i ona wróci z wojaży, to i tak mnie nie zna smile)) (auto
                    firmowe, wypożyczone przez wspólniczke od osoby, której kompletnie nie znamwink))

                    oczywiście to doświadczenie mnie niczego nie nauczyło i nadal jeżdze tym pasem
                    w godzinach zakazanych... teściowa powiedziała po ostatniej przejażdzce ze mną,
                    że się bała i absolutnie za szybko dla niej... musze ją częściej wozić wink))


                    margalin - nauka samodzielnoiśći według zaklinaczki - troche męczarni, super
                    efekty!!

                    a my pożegnaliśmy butelki ze smoczkiem, na razie ja wymiękłam o 5 rano.. i koko
                    ((tzn kakako) podałam znowu w smoczku, bo ryk był taki, że szkoda mi było
                    sąsiadów..

                    no to jak - widzimy się jutro?? warszawskie mamy??
                    • magdar-g Re: a krzysio wstał 24.10.06, 23:15
                      hmm...ja byłam wstępnie przygotowana na spotkanie; kontaktowałam się z
                      Marzenkami (paryską i warszawską) i one też były wstępnie..., i Marta też kiedyś
                      pisała, że tak (i chyba proponowałaś zgarnięcie Martysmile). Ja ewentualnie
                      mogłabym być między 10 a 11 (najwczesniej).

                      No ale żadna się nie odezwała (prócz Ciebie Aga smile),a z drugiej strony samotnie
                      nie chciałabym Ci przeszkadzać w robocie smile

                      albo nie aktualne albo nie chcą się ze mną spotkać smile smile smile

                      dobranoc!
                      • margalin Re: a krzysio wstał 25.10.06, 01:35
                        hej!

                        wydawało mi się,że spotkanie z psychologiem ma być w środę.Ajutro tez jest
                        jakieś spotkanie?cHyba umknęło mojej uwadze.Tak czy siak pojawić się nie moge
                        bo popołudniu idę do dentysty, a i tak dziadek rano w pracy.

                        dzięki za informacje o zabawach. Co prawda z Pati nie da się ich zrealizować
                        ale pomysły są fajne. I za Tubisiami: jeszcze, jeszcze!smile)
                      • mama_wojtusia2 zaraz zaraz!!!! 25.10.06, 08:48
                        to dzisiaj???????
                        W mordę jeża zaraz się zorganizuję!
                        • agaluba Re: zaraz zaraz!!!! 25.10.06, 09:35
                          zajęcia z psychologiem - miały być w piątek, będą - ale trochę inne, bo pani
                          psycholog musiała wyjechać, będą z organizacją mama w centrum - piątek, 27
                          paźdz o 11.00. pani psycholog będzie 3 listopada, tez o 11.00 - to o zajęciach,

                          a tak czy inacfzej - zapraszam do mnie i bardzo proszę mi dezorganizowac
                          pracę!!! ja dzis będe od 14.00

                          buziaki i czekam na was!!
                          w piątek też!!!!!!!!!!!
                  • margalin Re: o wszystkim... 26.10.06, 15:54
                    hej!
                    Pati na szczęscie w ciągu dnia śpo,od 1,5 do 3 godzin. Nie wyobrażam sobie
                    życia bez tej przerwy w mówieniu i w potrojonej uwadze. Oczywicie usypia przy
                    butelce z piciem lub przy mleku, ale trwa to około 5 min.

                    Mamkube, jakie klocki będziesz wystawiała na Allegro. Bo ja bym Pati jakieś
                    kupiła. Jak już wystawiłaś to daj link, a jak nie to też daj, jak wystawisz smile
                    Moze bedzie mnie stać, chociaz ostatnio bardzo krucho z kasą. Jakos te zimowe
                    zakupy pochłoneły strasznie dużo, a jeszcze nie mam kilku dużych rzeczy.

                    I kolejne pytania z seri statystyczno - wścibskich:

                    Ile kurtek zimowych przypada na jedno dziecko w Waszych domach(łącznie z
                    kombinezonami)?
                    Ile butów zimowych przypada na jedno dziecko w Waszych domach?
                    Jakich kremów "zimowych" używacie na dziecięce buzie? Pati ma strasznie suchą
                    skórę i musze już ją chyba czymś smarować.

                    Pytam nie z czystej ciekawości tylko by upewnić sie w przekonaniach własnych.

                    A u nas dziś piękne słońce!smile)
          • oliwia.x 24 punty karne i 900 zl mandatu 24.10.06, 07:58
            dzisaj w drodze do pracy zatrzymala mnie policja. czalili sie jak zwykle za
            krzakami a mnie biedna ofiare nikt nie uprzedzil migajacymi swiatelkami.pan
            policjan powiedzial ze pdliczjajac wszystkie wykroczenia nalezy mi sie 24
            punkty i 900 zl mandatu. wydaje mi sie ze chyba przesadzil no ale coz nie znam
            sie na tej punktacji (a moze sobie jaj robili ze mnie?). w kazdym razie
            uratowal mnie kierowca malucha, ktory nie zatrzymal sie na wezwanie i panowie
            ruszyli za nim w pogon puszczajac mnie wolno. to sie nazywa mniec sczzescie
            hihihih. dzisja do domku po pracy wracam przepisow 50 km/h
            • mama_wojtusia2 Re: 24 punty karne i 900 zl mandatu 24.10.06, 09:01
              Ale farta miałaś smile
              Wystarczy przekroczyc dozwoloną prękość o ponad 50 km/h, wyprzedać
              na pasach i podwójnej ciągłej i ma się jak w banku te 24 punkty.

              A ja o dziwo mam czyste punktowe kąto!
              • oliwia.x Re: 24 punty karne i 900 zl mandatu 24.10.06, 09:21
                ja o dziwo tez mam czyste konto na szczescie hihihih)
                • edi77 Re: 24 punty karne i 900 zl mandatu 24.10.06, 12:53
                  Oliwia.x dobrze ze ci sie udalo, mialas farta.
                  Ja mam w samochodzie zamontowane sibi radio i fotki do domu juz nie
                  przychodzasmile a poza tym przez sibi radio kierowcy informuja o roznych
                  sytuacjach na drodze i wczesniej mozna wykombinwac sobie objazd. Bardzo
                  przydatne zwlaszcza na trasach.
              • xsenna Re: 24 punty karne i 900 zl mandatu 24.10.06, 10:13
                No mialas szczescie.Kiedys jak bylismy vanem w Polsce jezdzili za nami jakby
                specjalnie (na irlandzkich numerach)Moj maz jezdzil normalnie wiec nie mieli sie
                niby czego czepiac,ale jednego dnia pojechali za nami pod dom i znalezli
                haczyk,nie mielismy oznakowania na vanie ze to IRL,takie koleczko i wlepili nam
                mandat,punktow nie, bo Slaw pokazal im irlandzkie prawko.A tutaj natomiast mam
                ogolne zdziwienie w pracy jak jestem szczegolnie w niedziele rano jak co nie
                ktorzy przychodza na kacu kompletnie pijani i prowadza samochody.nasi policjanci
                mieli by zniwo.A o jezdzie bez pasow to nic nie powiem,bo to sa poprostu
                kpiny.Ostatnio w radio poinformowali ze weszla ustawa od 1.10.06.ze dzieci musza
                jezdic z tylu i na siedziskach do 12 roku zycia,wszyscy sa obuzeni ze to kpiny
                bo chlopcy sa wyrosnieci i sie nie zmieszcza.Parodia poprostu.Ale sie rozpisalam.
                A Louis wlasnie wali drzwiami od piekarnika,matko swieta.Od kilku tyg nie mozemy
                znalezc dwoch pilotow od DVD i TV,podejrzewam ze wyladowaly w smietniku.Ostatnio
                tez zmienilam mu pampersy na te wkladane jak majtki,to nic ze nocnika wcale nie
                uzywa(wczoraj byla kupa na podlodze),ale u nas zalozenie normalnego pampersa
                jest poprostu niemozliwe.
    • mama_wojtusia2 up up 23.10.06, 15:37
      spadamy...
    • magdar-g do warszawskich 24.10.06, 19:20
      i powiedzcie mi, czy to jutro jest aktualne?
    • magdek2 no ledwo się przbiłam przez te ilość postów 25.10.06, 15:33
      nie bło mnie i jeszcze jakiś czas nie bedzie bo piszę coś aktualnie i jestem
      padnieta bo moge pisać tylko w nocy a jak kłade sie około drugiej to o 3 Asia
      się budzi i nie spi do 5 na przykład a o 6 to juz musze wstawac i potem do
      pracy. Obłed w ciapki po prostu.
      Gratulacje dla Hannamay smile
      cos tam wycztałam o bolących nózkach... alenie wiem dokładnie co i u kogo bo
      nie udało mi się dokopac do tego postu, Asia ostatnio masuje sobie nogi,
      oczywiście moja mam zrobiła z tego sensację i wyolbrzymiła problem smile ja na
      rzie czekam i obserwuję, a co do reszty to tak:
      1. nocnik stoi w szafie, w ciągu dnia mnie nie ma więc nie ma kiedy jej na tym
      usadzać, woła po fakcie i tak
      smoczek jest i na razie nie ma raczej mowy o odebraniu smoka, a niech tam, mój
      brat długosmoczkowy ma zgryz idealny a ja jestem bezsmoczkowa od początku i
      zgryz raczej fatalny... więc bedzie co ma być, uzywamy smoka do spania tylko,
      tak się rozgrzeszam
      2. ciemiaczko nie zarośniete, to mnie niepokoi chociaz pediatra powiedziała ze
      u kazdego to inaczej wygląda...
      3. z jedzeniem jest problem, przesuneła sobie obiad na 15 i nie zawsze jej
      apsuje to co dostaje więc byłao ze 3 dni nie jadła obiadu bo na przykład buarki
      sa czerwone, w ogóle cięzko ja przekonac do nowości ale to raczej od początku
      tak było, raz jadłaby np jajko codziennie i wścieka się jak widzi a potem nie
      je w ogóle, najwiekszym przysmakiem jest suchy chleb, chleb z masłem słuzy
      głownie do wysmarowywania wszystkiego wokól, delikatne mieska domowe sa blleeee
      natomiast dobrze przyprawiona kiełbaska z mięsnego jest ok i zajada a oczy az
      jej wyłażą, o jedzeniu białego serka nie ma mowy, szczesliwie je te jogurty
      hippa z owocami - uffff, cięzko cos dopasować
      4. ze spaniem problem, teraz przy zasypianiu musi ktos z nia byc bo boi się
      panicznie komarów, potem budzi się wnocy około 2-3, krzyczy a potem chce się
      bawić, nie ma mowy o spaniu, jestem rano wykończona
      5. na spacerach cyrk, jak cos nie idzie po jej mysli kładzie sie na chodniku,
      reszte sobie dopiszcie, no i na topie ostatnio jest babcia, bez tego ani rusz,
      nie wiem co ja opętało
      6. w ciągu dnia spi raz około 1,5 godziny albo do południa albo po, zalezy do
      której spi rano
      7. z mówieniem krucho, mama, tata, baba, dziadzia, reszta w narzeczu, za to
      wyraźnie wszystkie hau hau, miau miau itp
      • edi77 Re: no ledwo się przbiłam przez te ilość postów 25.10.06, 17:54
        Magdek2 u nas ciemiaczko tez nie zrosniete, tez zaczynam sie niepokoic.
        Pediatra w lipcu powiedziala, ze zrosnie sie za 2-3 miesiace, a tu nic z tego,
        no nic na razie czekam.

        Odstawienie smoczka (dzisaj minal 2 tydzien bez smoka) z roznych wzgledow
        uwazam ze zrobilismy za wczesnie, lepiej jak dziecko konczy 2 lata.

        Mateuszek (14 marzec 2005)
    • magdek2 cd :) 25.10.06, 15:35
      tak więc jest róznie i rózniście, najbardziej nerwy mi siadaja przy ubieraniu
      rano jak latam biegiem a ona lata i nie mozna jej ubrac i przy zmianie
      pieluchy, koszmra, to tyle na razie, ide pisać....
    • magdek2 przepraszam za wszystkie literówki 25.10.06, 15:36
      ale to z pośpiechu niestety
      • nikakuba dorosły chłopiec 25.10.06, 16:51
        Właśnie tak czuje się już od tygodnia mój synuś. Mianowiecie przestał sypiać w
        ciągu dniasadsad
        Mam pewne zasady co do spania - Kuba ma czas na spanie między 12-15, jeżeli nie
        zaśnie w tym czasie to przepadło. Nie pozwolę mu zasnąć po 15 ponieważ wiem że
        będę miała nocnego marka. Jak trzyma się tych zasad to ma zgłowy gagatka o 20.
        W ciągu ostatniego tygodnia Kuba nie chce sypiać w ciągu dnia w swoim łóżeczku,
        ma nastrój zabawowy i nie jest specjalnie zmęczony. Raz przysnął na 30 minut w
        samochodzie i to mu wystarcza, niesety nie mamiesadsadsad Próby zmuszania go do
        zaśnięcia kończą się wielką awanturą, więc dałam sobie spokój, jak nie to nie..
        Mam nadzieję żę wróci jednak do chociaż krótkich drzemek, bo padam i nie mam
        takiego powera..
        • mama_wojtusia2 Re: dorosły chłopiec 25.10.06, 18:57
          Wojtek w wieku naszych marcepaniątek już nie spał... To było okropne sad
          Potem przywykłam i już. Wojtkowi wtedy i Ali teraz tez nie pozwalam
          zasypiać po 15.
          • matea4 Re: dorosły chłopiec 25.10.06, 19:31
            Domino skończył ze spaniem w dzień jak miałrok. Mati naszczęście zasypia sam
            około 11.30 i muszę go budzić o 13.30 bo idę po Domina do szkoły
            • mamkube Re: dorosły chłopiec 26.10.06, 10:32
              Kuba jeszcze teraz czasem spi w południe, ale on po prostu pada. Więc raz na
              tydzień jakos go kładę co prawda on wcale nie chce( nigdy nie chciał) ale
              zasypia w 5 minut.
              Asia tez czasem nie chce już spać, wczoraj nie spałasad Wkurza mnie to bo
              cholercia siedze jak głupia pod drzwiami i nic nie robię, bo nie wiem czy
              hałasować bo może zaśnie....a po godzinie jej zabaw w łóżeczku wyciagam ją
              pełną werwysmile A ja na biegu gotuje wtedy drugie danie....zdecydowanie wolę jak
              śpismile
              My smoczka nigdy nie używlaiśmy, jakoś tak wyszło że moje dzieci nie chciały,
              ale za to Asia ssie paluszki dwa, takze chyba łatwiej oduczyć tego smoka niż
              paluszki. Narazie mi sie nie chce (z lenistwa i wygody) jej iduczać, ale chyba
              trzeba będzie o tym zacząć myśleć....
              A czemu edi myślisz że to za wcześnie??
              Moja Asia dzieki tym paluszkom szybko sie uspokaja, śpi....ostatnio ma te nocne
              pobudki i woła mama, jezu zwariuje....do tego jak do niej przyjdę to pokazuje
              ze chce spać na łóżku Kuby i płacze jak ją zostawię w jej łóżeczku. Cholercia
              chyba nadszedł czas przeniesienia jej do dorosłego łóżka....tylko że teraz jest
              fajnie, nie wychodzi w nocy a tak pewnie tzreba będzie sie z nią kłąść....ale
              ja się do wygód przyzwyczaiłam....jak pomyślę ze musiałabym ją usypiać to mi
              sie odechcewa "dużego" dziecka...
              • grochalcia Re: dorosły chłopiec 26.10.06, 10:41
                hmm, no to Szymek spi w poludnie okolo 3 godzin. ale ja nie klade go na sile.
                przynosi mi smoka, misia i pieluszke i to oznacza, ze on strasznie chce spac.
                Klade go w lozeczku i po kilku minutach spi. chyba mam dobrze..tylko za to
                strasznie rano sie budzi, bo mamy strasznie gklosnych sasiadow, ktorzy wala
                drzwiami i nie ma mozliwosci, zeby sie dziecko nie obudzilo...
              • grochalcia odstawiam tabletki))) 26.10.06, 10:44
                poza tym odstawiam tabletki antykoncepcyjne....przede wszystkim dlatego, ze
                czytam na Internecie, ze po moich tabletkach na siwecie umarlo wiele
                kobiet...po drugie dlatego, ze czuje sie od porodu sto razy gorzej niz w ciazy,
                co chyba normalne nie jest...po trzecie dlatego, ze chce sobie odtruc
                organizm..a i tak w niedlugim czasie planujemy dzidzie, wiec jak wpadne to
                tragedii nie bedzie. Musze sobie jeszcze kwas foliowy kupicwink)) ale mam plany!!!
                • mamkube Re: odstawiam tabletki))) 26.10.06, 12:54
                  no no....ale wam zazdorszczę ciężarówczki i przyszłe cięzarówczekismile Fajnie
                  macie....kurcze ja już nie palnuję.
                  Kto wie moze i borówka wróci z tych Chin z czymś malutkim w środkusmile
                  Ja np dziś Asie położyłam i nie chciała zasnąć, też przynosi swoją podusię i
                  misie i wiem że chce spać, dodatkowo własnie ssie paluszki. Ale mimo to
                  położyłam ja a ona się bawiła, w końcu położyłam sie też w pokoju, na dolnym
                  łóżku Kubusia i parę razy musiałam jej powiedzieć Asia spać...i zasnęła w parę
                  minut. A normlanie to pewnie bym ja wyjeła bo spać niby jej się nie chciało.
                  Ale wolę jak pośpi troszkę bo tak to jest maruda popołudniu.
                  • mama_wojtusia2 Re: odstawiam tabletki))) 26.10.06, 14:22
                    Grochalcia gratuluję podjęcia ważnej decyzji smile)

                    Mnie ostatnio więcej nie ma w domu niż jestem. Zachciało się babie pracy to
                    ma... W związku z tym nie zawsze udaje mi się położyć Alkę spać o normalnej
                    godzinie (czyli o 13) i potem muszę brac ją do wózna na spanie na dwór.
                    Jeżeli położe ją spać o 15 w domu to nie zdążę po Wojtka.
                    Właśnie zaczynam szukac opiekunki na parę godzin na 2-3 dni w tygodniu.
                    Może uda mi sie dogadac z tą panią co Wojtka kiedys pilnowała... Byłoby fajnie!
                    • grochalcia w sprawie opiekunki 26.10.06, 14:36
                      a my z nasza mamy problem..ciagle od nas pozycza pieniadze akonto przyszłej
                      wypłaty, jest strasznie wszedzie zadluzona, maz zarabia grosze, ona nie placi
                      czynszu, chca jej zabrac mieszkanie..przeciez nam tez sie z nieba nie sypie. moj
                      maz rezygnuje teraz z jednej ze swoich posad, ukroca nam sie pieniazki, tez nie
                      wiem, czy bedzie nas na opiekunke stac nadal a tu ona pozycza i pozycza....
                      tesciowej nie chce za nic w siwecie, wiec mam maly problem...bo jesli nas nie
                      bedzie stac na opiekunke to co zrobic??? jak bede w ciazy moge pojsc na
                      zwolnienie i siedziec w domku, nie???tez jakies wyjscie jest...
                      • satyrka Re: w sprawie opiekunki 26.10.06, 16:02
                        no pewnie nikt Ci nie zabroni. my za jakieś pół roku też zaczniemy się starać o
                        dzidzię. też zazdroszczę przyszłym mamusiom ale pozytywnie. trzymaj się .
                      • edi77 Re: w sprawie opiekunki 26.10.06, 16:48
                        Ja niedawno dogadalam sie z jedna pania, zeby przychodzila do Mateusza 2 razy w
                        tygodniu na 4 godziny. Poznalysmy sie na placu, ona opiekowala sie dziewczynka,
                        znamy sie rok czasu i mam do niej duze zaufanie. Wreszcie moge gdzies wyjsc i
                        cos pozalatwiac ze spokojna glowa.

                        Co do pytania Margalin, to my na razie mamy jedna kurtke zimowa i do tego musze
                        dokupic jeszcze spodnie, no i jedna pare butow zimowych. Chcialabym kupic
                        jeszcze kombinezon ale chyba sobie odpuszcze.

                        Mamkube pozegnanie ze smoczkiem uwazam ze nastapilo za wczesnie, bo Mati byl do
                        niego bardzo przywiazany i chociaz obylo sie bez placzow to bardzo to
                        wewnetrznie przezyl. Poza tym u nas nie bylo ze smoczkiem wiekszego problemu,
                        bo uzywal go glownie do zasypiania a potem wypluwal. Po trzecie odchodzi sie
                        juz od teori ze smoczek powoduje wady zgryzu, jezeli zgryz byl od poczatku
                        prawidlowy. Plusem smoczkow jest to ze uspokajaja, pozwalaja lagodniej przejsc
                        dziecku przez rozne stany lekowe. Minusem trzeba je myc i pamietac zeby je
                        zabrac.
                        U nas odstawienie smoczka akurat samo tak wyszlo i juz musimy sie konsekwentnie
                        tego trzymac.
                        Jak Asia ssie paluszki to jej odpusc, przyjdzie czas ze przestanie.
                        Teoria ze smoczek czy paluszki powoduja wade zgryzu jak dla mnie jest podobna
                        do tej, ze dzieci na mleku matki mniej choruja od tych karmionych modyfikowanym.

                        Pozdrawiam
                        • iwonaw.1970 witajcie 26.10.06, 17:29
                          witajcie dziewczyny po długiej nieobecności.
                          Ciągle zapracowana, zabiegana. Jest godzina 17.20 a ja ciagle w pracy.

                          Wielkie gratulacje dla hannamay. Oby niespodzianka była tak słodka jak mała Ola.

                          Mieszkamy juz w nowym naszym mieszkanku od 2 tygodni, ale ciagle dziesiątki
                          wprków lezy na ziemi. Rodzice juz pojechali i musze sobie sama radzic z tym
                          naszym bałaganrem. Moja mama przyjechała do mnie w sierpniu niby na 2 tygodnia,
                          a wróciła po 2 miesiącach (w letnich klapakach).

                          Moje cudaki mają się dobrze. Smieszne są sytuacje kiedy starsza woła: Mamo,
                          Nelli mnie bije!

                          A propos dzieci, to juz nie zdecydowałabym się na 3 dziecko. Zabrakłoby mi po
                          prostu sił. Opiekunke mamy bardzo fajną. Juz o 9.30 gdy p. Krystyna dzwoni,
                          Nelli woła: niania puka. I rzuca jej sie w ramiona.

                          Widzę, że u Was straszny ruch. Mama_wojtusia pracuje, grocholcia chce
                          powiększyc rodzinę. To dobrze, ze ciągle sie cos dzieje.
                          Jak tylko zainstaluja mi internet w domu bedę zaglądać do was częśćiej.

                          Pozdrawiam wszystkie piekne dziewczyny.
                          • mama_wojtusia2 Re: witajcie 27.10.06, 09:09
                            To dobrze, że żyjesz smile
                        • mamkube Re: w sprawie opiekunki 26.10.06, 18:20
                          ja tam właśnie edi odpuszczam Asi, i cholercia Rafał mówi że tylko jej pozwalam
                          palce sobie niszczyć. A ona na prawdę dzieki temu się uspokaja, i własnie
                          czasem sobie myślę ze może jakby Kuba miał smoka to byłby spokojnieszy??? Moze
                          łatwiej by umiał się uspokoić...
                          Co do zębów to mam podobne zdanie jak ty, mleka sztucznego i naturalnego teżsmile
                          Ale jednemu jestem przeciwana, zasypianiu z butelką w buzi...ze wzgledu na
                          próchnicę, w to akurat wierzę bo wszystkie dzieci znajomych mają taką próchnice
                          że szok od tego spania z butlą w buzi.
                          Margalin oczywiscie że podam ci linka, tylko musze wreszcie sie do tego
                          zabraćsmile Narzie pomyte leżą w misce i czekają aż ktoś im zdjecie zrobismile Ale
                          jak tylko będą gotowe to napiszę do ciebiesmile
                          • mamkube a i jeszcze zapomniałam.... 26.10.06, 18:23
                            Asia nie ma jeszcze kombinezonu, mam kurteczkę dla niej taką puchówkę, można
                            odpiąć rękawiki i jest puchowy bezrękawnik. Teraz czekam na dostawę w H&M
                            kurtek, bo są tylko spodnie zimowe a kurtek do nich braksad
                            Butów tez jeszcze zimowych nie mamy bo nie byłam teraz w Bartku, ale pojedziemy
                            po wypłaciesmile
                            Kuba ma dwie kurtki i spodnie sztuk jedna. Buty też dopiero kupię mu.
                            Zazwyczaj lubie mieć dla nich dwie kurteczki i jedne spodnie, bo to brudaski
                            małe i nie nadąrzyłabym kurtki prać.
    • duszka30 Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 27.10.06, 07:24
      Widzę, że muszę wkroczyć, bo spadniemy za nisko!!!
    • grochalcia czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 07:37
      troche mam pisania, mam nadzieje, ze dacie rade to przeczytac...mieszkam 500 km
      od moich rodzicow(oni w jeleniej Gorze)od 4 lat, teraz moja siostra postanowila
      sprobowac sil w Krakowie i znalazla tam prace, wiec moi rodzice mieszkaja sami
      w 100 metrowym mieszkanku, tato pracuje, mama nie, siedzi w domku i wymysla co
      nowego kupic, co zmienic i gotuje...do na przyjezdzaja raz w roku, bo tato jest
      chory i na dluzsze trasy sie nie nadaje, mystaramy sie tam jezdzic co 3
      miesiace. i chcielismy pojechac w listopadzie. w zwiazku z tym, ze moj maz w
      kilku szkolach wyklada marketing, mam wiekszosc weekendow zajetych, bo on ma
      wtedy zajecia z zaocznymi. ale okazalo sie, ze weekend 4-5 i 10-11 listopad ma
      wolny. Wiec ja chcialam wziac dzien opieki na piatek i na 2 dni skoczyc do
      rodzicow. 2 listopada mam urodziny, zaduszki....wiec pomyslalam sobie, ze
      byloby fajnie, jakbym mogla ten dzien spedzic z rodzicami. W koncu od 4 lat
      spedzam go z tesciowa i rodzina meza tylko....wiec moj mezulek powiedzial, ze
      wyjechalibysmy zaraz po mojej pracy w czwartek 2 list, zajechalibysmy akurat na
      wieczor na torcika do rodzicw i posiedzieli do niedzieli. Wiec ja dzwonie
      wczoraj rozradowana do domu, i pytam,czy nie mialaby nic przeciwko, zebym na
      torta przyjechala w dniu moich urodzin, a tam cisza po drugiej stronie....w
      koncu mowi, ze ona juz sie umowila z babcia(!!!!) i ze przeciez trzeba na
      cmentarze(!!!!) i ze termin do niczego i czy nie mozemy przyjechac kiedy
      indziej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!z trudem powiedzialam
      jej, ze Szymek placze i musze konczyc i rozplakalam sie po tym telefonie jak
      dziecko...przeryczlam caly wieczor, nie spalam dzis w nocy i sie zastanawiam
      czemu ona tak zrobila??rok temu zrobila podobnie, tylko, ze we wrzesniu.
      Powiedzialam jej, ze mam jeszcze macierzynski i chcialam przyjechac na kilka
      dni a ona na to, zebym sobie darowala, bo ona cale wakacje miala gosci i chce
      sobie odpoczac!!!!!!ale tu sa moje urodziny.....niby teskni za wnukiem, siedzi
      przeciez sama...a jak by jej wogole nie zalezalo. dojdzie do tego, ze kiedys
      zadna z nas nie bedzie miala ochoty do niej jechac. wiem, ze nigdy nie mialysmy
      z nasza mama jakis rewelacyjnych kontaktow, ale zeby powiedziec do dziecka:nie
      przyjezdzaj???
      a moze tylko ja robie z tego taki problem??moze to jest naturalne???
      ale nawet nie wiecie jak mi jest strasznie przykro i ciezko

      i rycze teraz piszac te slowa..
      • duszka30 Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 08:02
        Najgorzej w takich sytuacjach jest osobom wrażliwym.
        Ktoś robi przykrość i po nim spływa to jak po kaczce, a Ty siedzisz i płaczesz.
        Zareagowałabym tak samo, bo też odbieram wszystko serduchem.
        Też nie mam super gorących układów z rodzicami, choć i my i oni mieszkamy w
        Warszawie, można powiedzieć niedaleko ok 15 km od siebie, a jak się
        wyprowadzałam od Rodziców to usłyszałam, że szkoda, że tak daleko(Warszawa,
        metro te sprawy, rozumiesz...). I rzeczywiście jak my tam nie pojedziemy to oni
        przyjeżdżają z łachy, zawsze nie po drodze, nie w tym momencie itp.
        Takie mam odczucie, że dzieci rodzi się głównie dla siebie i tak powinno byc
        całe życie, mamy swoje dzieciaki i nie wyobrażamy sobie życia bez nich, pomyśl
        tylko czy My nie będziemy kiedyś tacy jak nasi Rodzice...
        Ja odczuwam, że moi mają swoje życie i z tym jest im najlepiej.
        A to przykre.
        U nas to jeszcze jest tak, że nawet nie zostawiamy chłopaków z nikim, jak
        potrzebujemy gdzieś wyjść to musimy dwa tygodnie wcześniej umawiać się i
        prosić, żeby zarezerwowali sobie wieczór dla swoich wnuków, ale to i tak nie
        zawsze się udaje.
        Taki los, trzeba się z tym pogodzić.
        Grochalciu, mama przemyśli i zadzwoni do Ciebie pewnie jeszcze dziś, żebyście
        do niej przyjechali, zobaczyszsmile
        • grochalcia Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 08:14
          duszka...i sie znowu poryczalam po twoich slowach..na tyle ja znam-nie zadzwoni
          (((( a jkbym np jej powiedziala, ze robi mi przykrosc i ze poplakalam sobie, to
          by stwierdzila,ze jestem stara baba a glupia...
          • mamkube Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 09:12
            no i ja cie nie pocieszęsad
            Ja mam takich teściów, mieszkają jakiś 5 minut drogi na nogach od nas, parę
            klatek od nas w odróżnieniu od twoich rodziców, i wcale nie są u nas częsciej.
            Oni tłumaczą to tym że są zmęczeni pracą, zę chcą trochę czasu spędzić bez
            dzieci, samismile Jak ida na działke koło naszego bloku!!! to mówią że idą
            odpocząc a nie po to żeby wziaść nasze dzieci...Poza tym nigdy właściwie nie
            mozemy na nich liczyć, zostawić dzieci, zazwyczaj tylko moja mama lub siostra
            mogą zostać, moja siostra teraz pracuje do 18 wiec jest cięzko, bo ją rozumiem
            bo jest też zmeczona po całym dniu. Tesciowa pracuje obok przedszkola Kuby,
            kończy pracę po 14 zaraz, i kiedyś jak zapyatałam czy mogłaby Kubę odebrać z
            przedszkola jak idzie bo coś tam mi wypadło to powiedziała ze ona musi iść do
            domu obiad męzowi ugotowaćsmile Kiedyś bardzo mi zależało na nich, tzn chciałam
            żeby Kuba miał jaki taki kontakt z dziadkami, wiec chodziłam do nich, Rafał
            pracował do późna wiec ja pakowałam Kubę i szłam z nim na rękach zimą żeby
            posiedzieć z kimś choć godzinkę, jak wracałam to nawet mi nie zaproponowali
            żeby mnie odwieźć, zimą, wieczorem z małym dzieckiem na ręku, wiało i wogóle,
            nie brałam wóżka, bo nie miałam potem siły go wnosić na 3 piętro. Potem olałam,
            nie chodze do nich, mam ich gdzieś. Nie ma siły do nich, i tak jak tam idę
            nasłucham się jakie mam dzieci, sama muszę się nimi tam też zajmować, oni
            ogladaja tv, nie mam po co tam iść. Rafałowi jest przykro, widzę to, moja mam
            jest inna, moze też nie dokońca taka babacia jakbym chciała żeby była dla moich
            dzieci, ale zawsze zawsze mogę na niej polegać, zawsze pomoże....
            A teście przeżywają drugą młodość, sami dla siebie żyją...
            Ciagle mi trują żebym szła do pracy, a jak zapytałam (teściowa na emeryturze
            ale wróciła do pracy) czy nie zostałaby z dziećmi w takim razie bo nie mam co z
            nimi zrobić kazała oddać do żłobka i przedszkolasmile
            Ja już nie mam sił do nich, olałam ich. Starciłam do nich serce.
            Grocholcia ja też bym ryczła jak bóbr, jestem taka sama. Chyba najprościej sie
            poprpstu z tym "pogodzić", nie wiele chyba da sie zrobić. Może niech twój mąż
            do niej zadzowni i powie jaką przykrość ci zrobiła, moze to ją ruszy....Czasem
            nie mamy wpływu na wiele rzeczy....niestety
            • nikakuba Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 20:14
              Mamkube mam to samo, teściowa mieszka co prawda daleko (100 km) ale też bardzo
              rzadko się widujemy. Ja bardzo nie lubię tych wizyt, bo zawsze muszę się
              nasłuchać jak to ona jest nieszczęsliwa (jest sama mąż od niej doszedł), chora
              (nie przesadzajmy) ile ma pracy (pracuje na pół etatu w biurze, przy
              papierach). Nigdy nie zapyta jak nam się układa, co u małego. Zapomina o
              naszych urodzinach, imieninach itd. Dużo by pisać. Na początku było mi bardzo
              przykro, ale teraz to po prostu olewam. Mój mąż dłużej to przeżywał, ale
              ostatnio (po około 5 latach takiego stanu) też stwierdził że z mamą nie można
              już normalnie rozmawiać. Odbębniami kurtuazyjne wizyty i nie przejmujemy się.
              Co innego moi rodzice i cała rodzina. Jesteśmy bardzo rodzinni i często się
              dowiedzamy, spędzamy ze sobą weekendy, święta. Odwiedzamy kuzynostwo, ciotki,
              np. teraz w okresie Święta zmarłych jedziemy do Gdańska mamy tam sporą rodzinkę
              więc będzie wesoło, moja ciocia chrzestna u której będziemy spali nie może się
              nas doczekać. Ja uwielbiam takie spędy rodzinne, zawsze jest bardzo miło, każdy
              zrobi coś dobrego, opowiadamy sobie co u nas słychać. Na swoją rodzinę zawsze
              mogę liczyć i jest to dla mnie bardzo ważne.
              • agaluba No brawo fasolki!! 27.10.06, 20:36
                Brawo, gratulacje!!

                a u nas sie dziś działo... uff niedawno wróciłam i mam jeszcze troche roboty
                uczelnianej...
                a u mnie jest tak, że na rodziców zawsze moge liczyć - sa niezastąpieni, a z
                teściową... hmmmm... róznie bywa....
          • mama_wojtusia2 Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 09:20
            A grochalcia może zamiast płakac po kątach w poduszkę powinnaś powiedzieć,
            że sprawiła Ci przykrość. Może ona nawet o tym nie wie?... Powiedz jej
            i już.
            Mojej mamie sie nei chciało do mnie przyjechać jak dzieciaki miały ospę
            a ja dostawałam świra w domu. Napyskowałam mamie ile wlazło smile Nawet
            zadzwoniłam do jej mamy i nagadałam babci jak sobie córkę wychowała wink No i
            babcia ją opieprzyła smile)) Ale jak tylko zadzwonię do niej, że jadę to
            odkłada wszystkie swoje plany na bok i zaprasza. A jak jedzie w odwiedziny
            do babć czy ciotek to zabiera wnuki.
            Dziadkowie mają prawo do swojega żcycia i nei trzeba ich na siłe
            uszczęśliwiać wnukami, ale z racji odległości powinni "pozwalać"
            sie odwiedzać. Raz na trzy miesiące to i tak nie jest zbyt często...
            Głowa do góry. Możecie zostać w domu, kupić kilka zniczy, zabrać Szymka
            na cmentarz i zapalać świeczki tam gdzie mały każe a na drugi dzień
            zjeść wielkie torcicho smile)
            • grochalcia Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 10:22
              wiecie, najgorsze jest to, ze tesciowa , ktorej osobicie nie znosze, nidy nie
              odmowial mi pomocy przy Szymku, a nawet ma zal, ze mamy opiekunke a nie ja,
              ciagle nas zaprasza..a moja mam jest tak daleko a stroi fochy i ciagle zajeta!!
              a co ona ma do roboty!!!przeciez jest sama, tato pracuje do 18, powinna sie
              cieszyc, ze na 2 dni przytjedzie wnuk
            • edi77 Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 10:45
              Rozumie Grochalcia jak bardzo jest Ci przykro.
              U nas jest podobnie, dwie moje siostry wyjechaly do Stanow, a ja mieszkam 100
              km od rodzicow. Jak chce pszyjechac to zapraszaja nawet chetnie, ale jak juz u
              nich jestesmy to wysluchuje ile to moja mama musiala sie narobic, ze musiala
              gotowac, szykowac a miala inne rzeczy w tym czasie do zrobienia itp, itd...
              Musz na tym skonczyc bo Mati placze.
              • edi77 Re: czemu moja mama jest taka???? 27.10.06, 11:14
                Musialam przerwac pisanie, bo Mati urzadzal dzikie wrzaski.

                Grochalcia nie zamartwiaj sie, rodzicow nie zmienisz, kontaktu z nimi nie
                zerwiesz, moze przy nastepnym telefonie podaj mamie dwa terminy, kiedy mozecie
                do nich przyjechac i niech wybierze, ten ktory bedzie jej bardziej odpowiadal,
                wtedy obie strony beda zadowolone. Mama bedzie miala swiadomosc ze to ona
                termin wybrala, a Ty nie spotkasz sie z odmowa.
                Pozdrawiam
                • edi77 sorry za błędy!!!!! 27.10.06, 11:17
                  ale pisalam z wrzeszczacym Matim na rekach.
                  • matea4 rodzice 27.10.06, 11:59
                    U mnie to raczej na odwrót, ja muszę moich rodziców hamować bo całe swoje
                    zycie chcieliby układać pod moje dzieci.Jak chcą gdzieś wyjść to pytaja czy
                    będę ich potrzebować. W ostatnim czasie często proszę mamę o opiekę nad dziećmi
                    bo robię prawko no i jeszcze studia. Mój maż codzinnie wraca po 20 wię z jego
                    pomocy nici. Moi rodzice zawsze wszystko robili dla nas. Niestety mój brat
                    uważa ze troska rodziców oznacza wtrącanie sie a rady mamy i telefon raz na dwa
                    dni do bratowej to natręctwo. W mojej rodzinie sytuacja jest odwrotna, to moi
                    rodzice zabiegają o to zeby zobaczyć dzieci mojego brata
                    • xsenna Re: rodzice 27.10.06, 13:10
                      kurcze znowu produkujecie sie okropnie

                      Grochalcia.
                      Marzenka ma racje,powinnas powiedziec to swojej mamie,nie powinna tak mowic,a
                      moze ona ma jakis problem o ktorym Ty nie wiesz.moja mam zawsze chetnie
                      pilnowala dzieciakow i jak tu przyjezdza to tez,ale jak byla 2 miesiace to tez
                      czasem miala dosc i mi poprostu mowila albo ja ja pytalam.zapytaj,po co masz sie
                      meczyc.

                      No i super ze sie zdecydowalas na dzidzie.
                      no a moj to strasznie niejadek jest jestem zalamana,ale coz jakos go naucze
                      jesc"szpinak"zamiast smacznych jogurtow i niezdrowych chipsow,bedzie ciezko,ba
                      juz jest bo sie buntuje.Dobra ide sprzatac bo na 15.00 do pracy a jak zwykle w
                      polu wszystko.
    • borowka78 uwaga uwaga...2 kreski!!!! 27.10.06, 13:07
      no i pojawiły sie dwie kreskismile

      Myslalam, ze nic nie wyszlo, bo wczorajszy test nijaki wyszedl, a potem niby
      okres dostalam...ale ze nic wiecej sie nioe dzialo, "susza" wystapila, wiec
      dzis test powtorzylam i wynik jest pozytywny!!!

      boje sie jak cholera, stresa mam mega wielkiego!!! moze ta ciaza bedzie ok????
      trzymajcie kciuki!!!

      meza na razie nie uswiadamiamsmile
      • mamkube Re: uwaga uwaga...2 kreski!!!! 27.10.06, 13:12
        gratulacjesmilehihi ale fajnie....tyle cieżaróweczeksmile
      • edi77 Re: uwaga uwaga...2 kreski!!!! 27.10.06, 13:35
        Wooooooow!!! Gratulacjesmile))
        • margalin Re: uwaga uwaga...2 kreski!!!! 27.10.06, 16:15
          Extra, gratulacje!Tez bym chciała, ale już chyba pod mostem byśmy mieszkali.

          Nawet nie wiecie jak mi takie wieści humor poprawiają.
          Pozdrawiam!
          • grochalcia Asiu, gratulacje)))) 27.10.06, 16:47
            no widzisz, mialysmy razem rodzic nasze drugie dzieci, a Ty o tyle mnie
            wyprzedzilas!!!!ja dopiero odstawiam tabletki, troszke trzeba przerwy zrobic i
            tez sie biore do roboty!!!!ale to za kilka miesiecy!!!! sciskam Cie goraco.
            Twoja wiadomosc zdecydowanie poprawila mi moj nedzny dzis nastroj.
            • mama_wojtusia2 Re: Asiu, gratulacje)))) 27.10.06, 17:01
              No to pięknie smile))

              Ale nam bobasami na wiosnę sypnie smile)))
              • duszka30 Re: Asiu, gratulacje)))) 27.10.06, 17:18
                Gratuluję wszystkim odważnym, ja już dałam sobie spokój!!!
                • nikakuba Re: Asiu, gratulacje)))) 27.10.06, 20:04
                  Fantastycznie, zdrówka życzymy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • grochalcia ale tu dzis pusto_ 28.10.06, 18:40
      nikt sie nie odzywa...ja azraz jade do tesco a potem zabieram sie za robienie
      ciasta z budyniem...wiem, ze bede robic je prawie w nocy, ale mezus caly dzien
      pracowal i nie mial kto mnie zabrac na zakupy..a ja pracowicie spedzilam dzien
      na myciu okien i praniu firanek...
      ostatnio mnostwo czasu spedzam na forum galeria potraw)))polecam wszystkim
      marcoweczkom, ktore lubia gotowac. Zrobilam juz z tego forum kilka potraw i
      pyszne wyszly.
      no to uciekam.
      ps. mama nie zadzwonila oczywiscie, co bylo do przewidzenia. juz nie placze, ale
      nadal mi ciezko. Pojade do domu dopiero na Boze Narodzenie, skoro ona nie ma
      czasu dla nas wczesniej. sama chciala.
      • mamkube Re: ale tu dzis pusto_ 28.10.06, 18:54
        no a my własnie z Krakowa wóciliśmy, super było jak zawsze. Okna pomyłam w
        tygodniu, mam spokój do świąt.
        Idę położyć potwory i wieczor mamy dla siebie...
        • duszka30 Re: ale tu dzis pusto_ 28.10.06, 21:16
          A my dziś świętowaliśmy 7 urodziny Błażeja, było super, kiedy minęło te siedem
          lat.
          28.10.1999 za 15 minut miałam swoje pierwsze, ogromne szczęście!!!!!!
          • mamkube Re: ale tu dzis pusto_ 29.10.06, 10:19
            no to wszystkiego najlepszego dla solenizantasmile!!!!!!
            • mama_kubusia5 Re: angina 29.10.06, 16:00
              a u nas pierwsza choroba z solidną gorączką, angina. Cała historia zaczęła się
              w niedzielę od kataru, ale ponieważ Kuba nie miał gorączki posłaliśmy go do
              żłobka w poniedziałek, we wtorek dołączył lekki kaszel, ale bez gorączki. Przy
              odbiorze we wtorek pani opiekunka w żłobku zażądała, aby nie przyprowadzać Kuby
              bez zaświadczenia o zdrowiu od pediatry. To jakaś nowa osoba i nie widziałam
              jej jeszcze, ale mąż twierdzi że niesympatyczna. Oczywiście nigdy nie może być
              za wesoło, więc w środę (pierwszy dzień w pracy po złamaniu ręki) musiałam
              przed południem lecieć z małym do przychodni i jeszcze na domiar złego poprosić
              o pomoc teściową... Moja pani doktor stwierdziła że Kuba ma katar "żłobkowy",
              czyli jest zdrowy, ale może na wszelki wypadek niech posiedzi w domu do
              niedzieli. Już w piątek się cieszyłam, że w poniedziałek pójdzie do żłobka, a
              tu wieczorem ponad 38 stopni. W sobotę musiałam iść do pracy, a tu mi mąż
              dzwoni że mały ma 39,9. Skończyło się na prywatnej wizycie w domu, lekarka
              stwierdziła prawie od razu anginę i zapisała antybiotyk. Niestety, ten lek
              działa na dobre po 2-3 dniach i dzisiaj nadal mały ma koło 38-39 stopni. Przed
              południem pomimo nurofenu i paracetamolu tak mu się podniosła gorączka, że
              musieliśmy go zanurzyć w wannie, żeby zbić temperaturę... A najgorsze są nocki,
              bo muszę sobie nastawiać budzik co 2-3 godziny, żeby sprawdzić czy mu
              temperatura nie podskoczyła sad
              Tyle, wyżaliłam się, ale już mam dosyć tych choróbsk i nieszczęść! Już bym
              chciała jakąś szczęśliwą falę!

              dużo teraz piszecie, więc czasem trudno mi nadążyć, ale tytułem komentarza do
              tego co zapamiętałam smile
              - Margalin! To nie jest takie proste nauczyć dziecko bawić się samo, jeśli do
              tej pory zawsze ktoś bawił się z nią. Gdzieś słyszałam o metodzie małych
              kroczków, czyli najpierw proponujesz jej jakąś zabawę, np. budowa wieży z
              klocków, a jak zauważysz że sama się bawi, ty przestajesz, ale siedzisz tam
              gdzie siedziałaś. Jeżeli nadal jest zajęta, przesuwasz się po paręnaście
              centymetrów w stronę drzwi, ale bez przesady. Jak się pokapuje, mówisz jej coś
              uspokajającego i odwracającego uwagę, w stylu: a teraz ten klocek. Codziennie
              siedzisz trochę dalej od niej, potem możesz nawet wyjść. Opisuję tą metodę
              czysto teoretycznie, bo ja Kubę bardzo szybko przyzwyczajałam do samodzielnej
              zabawy albo słuchania bajki w łóżeczku. Dzięki temu nigdy nie miałam problemu z
              korzystaniem z toalety smile Kuba właśnie chętnie zostaje sam w pokoju albo w
              łóżeczku, w tym czasie puszczam bajkę z płyty albo piosenki, rozsypuję klocki i
              książeczki. Nad książeczkami potrafi siedzieć naprawdę kilka, kilkanaście minut.
              - Mamy warszawskie- zazdroszczę spotkania, może jak już będzie po, to coś
              skrobnijcie?
              - Grochalciu, współczuję. Trochę rozumiem Twoją dumę, że nie chcesz prosić Mamy
              o zgodę na przyjazd. Ja mam taki szybki język że sama mówię że coś mi nie
              pasuje, ale to przeważnie przynosi same kłopoty smile tyle że oczyszcza sytuację i
              czasem wiele wyjaśnia. Mogę tylko powiedzieć ze swoich doświadczeń z teściową i
              dziadkami że pokolenie obecnych 50- i 60-70-latków z zupełnie nieznanych mi
              przyczyn ma w głębokim poważaniu uczucia swoich dzieci i wnuków. Tyle razy
              usłyszałam od nich przykre słowa, a kiedy reagowałam, często po przemyśleniu
              tego, po jakimś czasie, to albo w ogóle nie wiedzą że zrobili mi przykrość
              (posuwają się wręcz do tekstów"ja bym tego nigdy nie powiedziała") albo
              obrażają się że oni mi tu bezcenne rady i krytyczne uwagi, a ja jestem taka
              bezczelna (czytaj niewdzięczna)... czasami też płaczę bo już nie mam na to
              siły. Mam na to pokolenie własny termin: "święte krowy". Im wolno powiedzieć
              wszystko i zranić każdego, ale jednocześnie oni są najbardziej czuli na każdą
              najmniejszą sugestię dotyczącą ich osoby...

              jeśli ktoś przebrnął przez ten długaśny post, to moje gratulacje smile trzymajcie
              się ciepło. Kuba wyje, więc biegnę...
              • nikakuba parszywa pogoda 29.10.06, 21:25
                W końcu przyszła jesień, padało u nas cały dzień. Ja z synusiem w ramach
                rozrywek w deszczowy dzień pojechałam na basen, było super ale "pływanie z nim"
                jest nie na moją kondycję, jestem cała obolałasmilesmile
              • mama_wojtusia2 Re: angina 30.10.06, 08:53
                Tylko współczuć. Niestety przebywanie dzieci w grupie ma ten minus, że
                chorują...
                Jak któreś moje jest chore na tyle, że chciałabym je mieć
                w nocy na oku to wtedy śpię z chorowitkiem. Mam wtedy na tyle czujny sen, że
                wybudza mnie nawet głośniejszy oddech.
                Ostanio miałam pare angin, wiec bardzo współczuję Kubusiowi sad(
                • mamkube Re: angina 30.10.06, 09:37
                  ojejku....współczujęsad Mój Kuba przechodził w tamtym roku po wizytach w
                  przedszkolu takie własnie anginy, takie samo wariactwo z temperaturą, ja też
                  kłądałam się koło Kuby, on mometalnie reagował na temperaturę, robił się siny i
                  trząsł się, więc bałam się go zostawić samego, prawie co 3 godziny na lekach
                  przeciwgorączkowych i tak przez 3-4 dni, i to na zastrzykach! W tym roku...tfu
                  tfu...jakoś lepiej.
                  Także rozumiem cię, i trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie!
                  • magdar-g Re: angina 30.10.06, 13:53
                    ja wprawdzie jeszcze (i odpukać!!!) nie znam się na anginach i żadnych innych
                    wirusowych;
                    ale współczuje, sam opis kąpieli dla zbicia gorączki bardzo mi zobrazował ten stres
    • mama_wojtusia2 Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 30.10.06, 08:44
      ja tylko w górę i lecę!
      • grochalcia Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 30.10.06, 10:21
        ale o czym tu pisac..zaczal sie kolejny tydzien, siedze w pracy, pije kawe,
        czytam gazetki)))i tak do trzeciej)))
        • magdar-g Re: *****Marcepanny i Marcepany 2005 część V **** 30.10.06, 13:35
          i jeszcze Ci za to płacą!
          • grochalcia płaca niewiele... 30.10.06, 14:32
            jaka praca taka płacawink))
      • magdar-g jak spotkanie? 30.10.06, 13:37
        czy wasze piatkowe spotkanie doszło do skutku? tzn spotkałyscie się z Marzenką
        paryską?
        bo czekamy na relacje smile
        • mama_wojtusia2 Re: jak spotkanie? 30.10.06, 20:00
          Ano spotkanie fajne smile)) Brak czasu na szczegółowe relacje....
          Sandra bawiła sie z Pati, bo Margalin wpakowała Pati do autobusu
          i przyjechała (brawa dla Marty smile)). Marzena paryska to w porządku mamuśka smile
          Nawet do domu ją podwiozłam wink
          Były tam też maluchy z grudnia 2004 i stwierdzam, ze między nimi a Alką
          nie widac różnice we wzroście i wadze. Wielka panienka z tej Ali!
          • agaluba Re: jak spotkanie? 30.10.06, 21:21
            a to był istny najazd wózków smile) dzieciaków i mam, marzenka paryska - super
            dziewczyna smile) był cały tłum innych mam, marta się zachęciła i na nastęne też
            przyjedzie - prawda?!! nie mówiąc o mamie wojtusia - bo będzie na 100 proc,
            prawda?!! a tak w ogóle to ala jest większa od krzyśka, którego akurat tego
            dnia nie było, bo postanowiłam od niego odpocząć, zwłaszcza, że rano umieścił
            najprawdopodobniej w swojej gardzieli mój pierścionek. Nie jakiś tam cenny, ale
            mały taki z granatem, srebrny i byłam do niego bardzo przywiązana. a ten smok
            go wciągnął!!! istnieje cień szansy, że gdzieś go schował, ale przekopaliśmy
            całe mieszkanie i nie ma. mógł też go wyrzucić, bo ostatnio wszystko namiętnie
            chowa do kosza na śmieci - tzn., chwyta w przednie szczypczyki i leci z
            wywalonym ozorem do szafki z koszem, następnie z hukiem otwiera drzwiczki,
            obijając przy tym stojące obok sprzety gospodarcze i z niezwykłą precyzją
            umieszcza wyimaginowanego śmiecia w koszu. następnie trzy razy poprawia jego
            ułożenie, a na koniec tej operacji wyciąga z kosza te śmieci, które uznaje, iż
            mogą nadać sie do powtórnej obróbki. Zamyka z hukiem drzwiczki i leci z
            wywalonym ozorem szukac potencjalnych paprochów po mieszkaniu. Czystość stała
            się bowiem priorytetową kwestią w życiu mojego dzieciątka. prawdopodobnie więc
            taki los spotkał mój pierścionek, który położyłam na stole, po środku, tak by
            macki nie dosięgły... ale żadna rzecz położona na stole nie jest już
            bezpieczna - wniosek z tego. zwłaszcza że potwór bez problemu na ten stół
            włazi. tylko jak on to ściągnął, skoro w momencie zagnięcia pierścionka był
            cały czas pod moją kontrolą????? i oto jest kolejna sprawa do archiwum x.
            ojciec i matka wczuli się w role agentów i tropili ślady pierścionka przez trzy
            doby, nerwowo czekając na... kupke... ale jak juz ta z wielkim trudem się
            pojawiła do muszli klozetowej - nie mieliśmy odwagi jej ..hmmm... przeszukać.
            tajemnicę pierścionka na zawsze mogła porwać woda ze spółczki..lub śmieciarka.

            poza tym nasila się u krzysia nerwica natręctw związana z pamem. obawiam się,
            żepam pozostawił już trwałe slady na jego psychice... rozważam terapie
            psychiatryczną, bo nie chcę, żeby chłopak miał złamane życie przez pama.

            no i nie ma butów - nie moge znaleźć nic!!! te buty zimowe sa po 300 zł i
            więcej, a ja kurde nie chcę takich drogich, a bartki też widziałam w jakiś
            chorych cenach - ratunku!!!

            no i spadam, wyjełam z pieca wlaśnie ciasto na jutro do kawiarni.. i czas iść
            odpocząć - tzn z książką od metodologii badań społecznych, bo w sobote
            kolokwium... (bleeee)

            a marta - przyślij zdjęcia, co to je w piątek robiłaś.
            • mama_wojtusia2 Re: jak spotkanie? 31.10.06, 09:01
              i dzięi tobie posikałam sie w gacie smile
              • agaluba Re: jak spotkanie? 31.10.06, 09:06
                pampersika?
                lece do roboty! pa! uaktywnijcie sie troche, co!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka