anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 11:52 Kamila, GRATULACJE!!! To wspaniała wiadomość!!! Oczywiście, że chcę receptę na dziewczynkę!!! Jak wiecie mam już 30-tkę i mało czasu na "większą" ilość potomstwa. Poza tym mój ślubny miałby penie inne zdanie na temat "prób do skuktu..." He!he!he! Sama widzisz, że następnym razem musi mi się udać kruszynka-dziewczynka... Jeszcze raz pozdrawiam i gratuluję. Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 13:44 O! Kamila gratuluje Okruszka!!! Miło (i pokrzepiająco) czytać taakie wiadomości. Jestem już drugi dzień sama z moimi dziewczynami i póki co (odpukać) jest dobrze. Wszystkim wokół wydaje się, że nie mam w co rąk włożyć, a okazuje się, że wszystko da się ogarnąć. Zawsze byłam dobrze zorganizowana i teraz też, chociaż zdaję sobie sprawę, że z dziećmi różnie bywa i tę moją organizację nie raz diabli wezmą. No, teraz jest dobrze: córy śpią, zmywarka i pralka pracują za mnie, posprzątane i obiad zrobiony, a ja na forum...Hm...Tylko nie wychodzimy na dwór i tu Kamcia jest poszkodowana. Ale za tydzień to się zmieni. Gdy czytam Wasze posty o problemach ze spaniem, to cieszę się, że mnie to nie dotyczy, bo wtedy rzeczywiście przy dwójce maluchów można by było zwariować. Kamcia od zawsze śpi w swoim łóżeczku, a odkąd sama zrezygnowała z piersi (ok. 8 m-ca gdy wróciłam do pracy, no i byłam znów w ciąży) przesypia całe noce. Sama zasypia w swoim łóżku, tak w dzień jak i wieczorem. Dostaje buziaka, kładzie sie na boczku, przytula kotka, okrywamy ja kołderką i zasypia. Czasem, pobuszuje w łóżeczku, ale bez awantur. W żaden sposób nie walczyliśmy z usypianiem. Kamcia po prostu taka jest. Nigdy ze spaniem nie było większych problemów. Jak sobie pomyślę, że teraz miałabym wstawać do obu córek, to nie wiem... Zresztą teraz dużo spokojniej podchodzę do pielęgnacji i opieki nad noworodkiem. Mam już doświadczenie więc wszystko robię sprawnie i bez paniki. I nie jestem taka zmęczona jak przy jednej Kamci. Wszystko przychodzi jakoś tak naturalnie. Naprawdę. Kamcia jest dość samodzielna. Sama je (inaczej jest krzyk i nie otworzy buzi) z miseczki przyssanej do tacki fotelika. Zjada tak jogurt, serek homo, kanapki, obiadek, owoce. Czasem pozwoli sie nakarmić, ale b. rzadko. Rano i wieczorem dostaje Bebiko 3R z butli, więc też sama je. To duże ułatwienie dla mnie. "Pomaga" mi przy Dominice. Z zaciekawieniem przypatruje się wszystkim zabiegom i karmieniu, wymienia części ciała małej, wynosi pieluszkę do kosza- pęka przy tym z dumy, że jest taka pomocna. W każdym razie jakoś sobie trzy dziewczyny radzimy. I oby tak dalej Kama coraz więcej mówi, oto jej częściowy repertuar: ciś (miś), koja (mikołaj), kuko (kółko), cieś (cześć), dzin-dzin (dzyń-dzyń, dzwonki), ti-ta (tik-tak, zegar), jaja (lala, halo), bum-bum (auto), kic-kic (zając, królik), pi-pi (myszka), buć (buty), cita (czytam, czytaj), daj, dam (gdy coś daje), koko (oko, kura), kaka (kaczka) i wiele typowych odgłosów zwierząt. Gdy widzi kwiaty to pociąga noskiem jakby je wąchała. A propos kwiatków. Kilka dni temu przychodzi do mnie posłaniec z pięknym bukietem kwiatów, najpierw z żalem pomyślałam że to pewnie pomyłka, a to od dyrekcji firmy w której pracuję z gratulacjami z okazji urodzin córeczki...! To ci niespodzianka. A jak miło! Pozdrawiam, Asia, mama Kamili (01.09.02) i Dominiki (10.01.04) Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 14:37 Asiu jak doskonale sobie radzisz!!!! Najważniesze, by sie zorganizować!!! ja równiez nie miałam z tym problemu, a moja teściowa z jednej strony nie mogła się nadziwić, a z drugiej chyba czuła sie mało przydatna na początku gdy siedziałam z mała w domu. Widzę, że siostrzyczka dla Kamci to możliwość popisania się samodzielnością!!! Tak trzymaj i zaglądaj częściej do nas!! U nas też nie ma ploblemu z zasypianiem. Posłuchałam sie mojej kochanej ex sąsiadki i wcześnie (jak Amleka miała miesiąc z haczkiem - zaraz jak się całkowicie "wygoiłam") kładałam ją do łóżeczka. Moja ex sąsiadka już to zrobiła (a właściwie jej mąż) w 2 tygodniu życia synka i sie badzo sprawdziło, bo dzisiaj chłopak ma 8 lat i nigdy nie mała problemu z zasypianiem w swoim łóżeczku, w swoim pokoiku Teraz Amelka wypija butelkę i odwraca się na boczek. Albo zaraz zasypia albo sobie pogadoli, pozadziera nogi, powkłada je między szczebelki, ja jeszcze tylko włączam elektryczną nianię i wychodze z pokoju. Zawsze właczamy jej po cichutki kołysanki Steczkowskiej. To już jest taki rytułał. Gdy idziemy się kąpać to już je włączam, a że jest ich tylko 5 to w kółko grają i to już jest taki sygnał, że trzeba sie wyciszyć. Dodam, że Melka potrafi zasnąć już o 18 (20 to już wielka przesada z jej strony - i bardzo rzadko dotrwa do tej godziny) i śpi wtedy do 6.00, 7.00 to już naprawdę długo, ale te 12 godzin jak w zegarku. Odpowiedz Link Zgłoś
olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 15:52 Gratulacje dla Kamili, życzę głównie zdrowia dla ciebie i "małej kijanki". Witam też mamę trójki pociech. Sama miałam jeszcze dwójkę rodzeństwa i taki układ się sprawdza nawet teraz jak każdy ma swoją rodzinę. Ja jestem ta środkowa. Kiedyś myślałam nawet o czwórce, teraz zaś dobrze jak Agatka będzie miała chociaż jedno rodzeństwo. Mam przynajmniej taką nadzieję. Jeśli chodzi o zasypianie to my niestety nauczyliśmy zasypiać małą na rękach. Tańczymy z nią, jest włączona muzyka i tak udaje jej się zasnąć. Jednak niestety jest coraz cięższa i jak nie ma męża do uśpienia małej, to mi jest już ciężko. Śpi za to w swoim łóżeczku. W nocy się budzi i wtedy wystarczy podać jej wodę do picia lub smoczek i śpi dalej. Jeśli chodzi o wózek to już w sierpniu Agatka dostała parasolkę chicco i od razu tak jej się spodobała, że nie chciała do dużego wózka(implast), co nie było mi za bardzo na rękę bo ten implast jest na pompowanych kołach i lepiej mi się go prowadzi niż tą spacerówkę na małych plastikowych. Ola Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 07:32 Dziewczyny prosiłyście mnie o wrazenia po BICOMIE.Totalna klapa. Tylko że nie wiem czy o dziadowski sprzęt, czy mam syna ewenementa który przewodzi fale o różnym napieciu co sekunde. Więcej opisała na e- alergie. Ogólnie mówiąć Pani doktor powiedziała, że fale u niego zmieniają się tak często że nie jest w stanie przeprowadzić badania bo Patryk jest za mały. a przecież wiem ze w Warszawie robią o wiele mniejszym dzieciom. Pani stwierdziła że może tam mają lepszy sprzęt. Jestem skłonna jechać do W-wy. Z kielc nie jest daleko, ale nie wiem bo może faktycznie mam dziwne dziecko. Tak sie nastawiłam na te tesy i tak na nie liczyłam,że jadać do domu w samochodzie poryczałam się z bezradności. Jestem w dole psychicznym, bo jeśli mój mały jest uczulony na gluten, to będę go odstawiać od piersi.(bedzie to trudne dla nas obojga- nie mówiąc że już mam wyrzuty sumienia). Patryk mój uwielbia cleb, bułki. Nie cierpi tych ryżowych specyfików. Nie wiem jak to będzie. Wczoraj wyskubał pół cleba. Efekt pojawiły sie nowe zmiany. Pozdrawiam Was Ania. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 08:03 Aniu jeśli wyjdzie, że Patryk będzie uczulony na gluten to nie załamuj się. Mam w pracy kolegę, który jest też uczulony, z chleba nie zrezygnował, ale piecze go sobie sam z i mąki kukurydzianej i jest całkiem saczny ten jego wypiek. Kiedyś w sieci czy na naszym "jedzeniu" znalazłam dla niego wiele potraw bezglutenowych w tym równiez pieczywa. Jeśli będziesz chciała to mogę wziąć przepis od niego na chlebek. Zanlazłam też kiedyś stronkę z przepisami dla osób chorych na celiakie. Poprostu będziesz musiała zmienić organizacje żywienia Patryka. Jak gdzieś będziecie wychodzic to np swoją wałówkę brać. Mój kolega np. swoje wesele z swoim chlebem szedł, do teściowej ze swoim chlebem idzie, no i wszędzie gdzie jest panienka to albo rezygnuje z dania, albo bawi sie na tzlerzu i ją zeskrobuje. Głowa do góry. Idzie z tym żyć. Może i ty na początku byś musiała tego chlebka pojeść to odstawienie od piersi byś mogła odwlec w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 09:16 Cześć Aniu! Chciałam Cię trochę pocieszyć. Ja również znam dziewczynkę (ma teraz 11 lat) z alergią na gluten. U niej wykryto alergię bardzo późno (ze 2-3 lata temu). Objawiało się to nie wysypką, a strasznymi boleściami brzucha. Nikt nie wiedział co z nią jest. Robiono wiele badań, ale bardziej pod kątem chirurgicznym niż alergicznym. Mała cierpiała po każdym jedzeniu. Nie wiadomo było jak jej pomóc. W reszcie zrobiono jej testy alergiczne (nie wiem niestety jakie) i wykryto jej chorobę. Dziś jest fajną, wesołą dziewczynką. Jej jadłospis różni się od np. mojego Karola, ale rodzice i dziadkowie (bo u nich się właściwie wychowuje) tak przyzwyczaili się do nowej kuchni, że nie mają problemów z niczym. Teraz nie potrafisz sobie wyobrazić zmian, ale dasz sobie radę. Po jakimś czasie nie będziesz pamiętała, że to było takie trudne. Jak będziemy umiały, tak Ci pomożemy. Popytamy znajomych o sprawdzone, domowe przepisy i takie tam... Trzymajcie się. I nie martw się. Dasz sobie radę. Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki. Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 09:21 Jeszcze jedno. Jakie dziwne dziecko?!?!?!?!? Zapewniam Cię, że takich 'dziwnych" jest na tym forum więcej. Każde może inaczej, ale zawsze... Przykład: Karolek nie chciał jeść mleka od 3 miesiąca życia. Od tamtego czasu karmiliśmy go tylko na śpiąco. Jednak na początku sierpnia był już tak mądry, że nawet przez sen nie dał się oszukać. Od tamtej pory jest tylko na stałych posiłkach. Czy to nie dziwne, że taki szkrab potrafi postawić na swoim??? I jak dziecko może nie akceptować mleka??? Czym takiego karmić??? Teraz już nie mam z tym większych problemów. Prócz dziwactwa, że w ogóle nie ma ochoty jeść. To tylko czasami. Ma takie okresy, że nie je kilka dni prawie nic... Ale kiedyś bardzo mnie to martwiło... To dopiero dziwak!!! Pa. Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 11:33 Dziękuję wam za słowa otuchy.Będę bardzo wdzięczna za wszelkie przepisy i rady. W sobotę na 13.00 umówiona jestem w Warszawie na ul. Dragonów na BICOM. Spróbuje, bo się uparłam. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mariola1101 Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 13:34 Próbuj koniecznie, moja koleżanka robiła testy i odczuliła swojego kilkumiesięcznego synka, powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 30.01.04, 08:24 Aniu podaję Ci nr do firmy, która przesyła (chyba seviskiem) mąkę bezglutenową. Kolega zamawia 20 kg. kilogram wychodzi koło 7 zł. tel. 061 8146537. Jest to firma Glutenex, ale kolega mówi, że chyba nazwę zmienili. Z mąką przesyłają też drożdże w proszku - kolega je dodaje to tych naturalnych Przepis na chlebek z tem mąki: około 75 dag i 3/4 kostki drożdży. Dzrożdże rozczyniasz w wodzie + ok łyżeczka cukry + łyżka mąki - odstawić do wyrośnięcia. Reszta mąki + sól + 3 duże drewniane łyżki oleju (np. słonecznikowy) + te wyrośnięte drożdże - wymieszać do konsystencji gęstej śmietany. Przełożyć do braszki (ona ma taka prostokątną) i jeszcze raz odstawić do wyrośnięcia. Piec około godziny w tem. 200 stopni. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Nocniczek??? To już??? 30.01.04, 11:13 To jeszcze raz ja. Dziewczyny co tam, już na weekendowym odpoczynku?? Nic nie piszecie?? Zapomiałam napisac co moja Amelka zrobiła u teściów. Oczywiście po przyjściu zaczęła ochód po pokojach i zaglądając po kątach wyszukała swój nocniczek. Przynosła go do dużego pokoju gdzie wszyscy siedzieli i [postawła na srodku i zaczęła na nim siadać. Ja zrozumiałam to jako chcę skorzystania z niego. Niestety po zdjęciu pieluch nie chciała na niego usiąść więc nie nalegałam. Bawiła się nadal - zapomniała o nim. Ale po jakimś czasie znowu przyszła i usiadła w ubrankach na nim. Nikt nie zaareagował na to bo myslaliśmy, że to kolejna chęć przycupnięcia sobie jak na taboreciku. No i siedzi i siedzi na nim i widzimy, że Amelka zaczyna robić kupkę oczywiście w pieluchę. I tak się zaczynam zastanawiać czy to już nadchodzi ten wielki czas załatwiania potrzeb na nocniczek?? Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: Nocniczek??? To już??? 30.01.04, 12:51 Wielkie dzięki dla animr, za fatygę i ten przepis!!!!!!!!!!!Super A co do nocnika, mój Patryk też siada na niego w pieluszce. Kiedy widzi że ja jestem w ubikacji, to kaze mi zciągać pieluchę i siada na nocnik. Siedzi i siedzi i nic tam nie robi. Ja raczej przygotowuje sie na lato, jesli chodzi o szkolenie nocnikowe. wczoraj mój mały mnie zaskoczył, dzieciaki naprawde dużo rozumieją w tym wieku. Szliśmy z meżem na narty, babci miała z nim zostać. Ubraliśmy sie w kombinezony i kurtki, patrzyzmy a mój Patryk targa za sobą nasze narty i robi nam PAPA. szczerze mówieć to szczęka mi w dól opadła, bo on nigdy przecież nie widział nas w tych ubraniach i z nartami razem. Bo po narty zawsze jeździliśmy do mojej mamy.A jednak wiedział o co chodzi. Z dnia na dzień te dzieciaki mogą nas zaskakiwać. Pozdrawiam Ania forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9174910&a=10314675 Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: Nocniczek? Jeszcze nie u nas 30.01.04, 13:17 Hej dziewczyny. Coś ten nasz wątek oklapł. Antek nie chce nocniczka i już, nawet nie chce na niego siadać. O naszych nocniczkowych zmaganiach pisałam już wcześniej. Też zostawiam sobie odpamersowywanie na lato. Na razie odcyckowujemy się z powodzeniem, chociaż Anton jeszcze woła am i pokazuje na mój dekold, albo tam co jakiś czas zagląda. Ale już tydzień go nie karmię. Biust jaki był, taki jest, tj. duży i średniej urody. Od kilku dni wszyscy jesteśmy przeziębieni, ja mam katar, a Antek straszny, suchy kaszel (szczekający). Na razie leczę go sama - tylko syropem prawoślazowym, ale chyba od jutra wprowadzę homeopaty (AS jest uczulony na antybiotyki, a poza tym nie ma gorączki). Jeśli przez weekend jego stan się nie poprawi idę do naszej pani doktor. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 13:57 Cześć babeczki! Czytałam kiedyś, że tę naukę powinno się przeprowadzać w okresie 20-25 miesięcy. Jest wtedy najbardziej skuteczna. Owszem można zacząć wcześniej, ale mamy dłużej będą borykać się z nauką malucha. Podobno wspomniany wiek jest najlepszy do takiej nauki. Dziś wiem, że to nie dokońca prawda. Mam kilka znajomych, które z powodzeniem nauczyły swoje szkraby tej umiejętności dużo szybciej i wcześniej niż 20 miesiąc. Poza tym w śród nas - emam - też znajdzie się kilka, które nie mają już takich problemów. Karolek, jeszcze jakiś czas temu, nie chciał usiąść nawet w ubranku na nocnik. Spróbujemy wkrótce jeszcze raz. Docelowo też zostawiam to na cieplejsze dni. Zresztą czekamy na nie z utęsknieniem. Ale to zupełnie inna sprawa... Pozdrawiam - Aneta. P.S. Póki co wraca do nas zima. We Wrocławiu od rana sypał piękny śnieg.... Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 14:19 My również zasypani, a jutro planujemy odwiedzić stolicę. Życzę wszystkim miłego weekendu życzę - och, jak ja na niego czekałam!! Odpowiedz Link Zgłoś
zosia.bobas Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 15:06 Cześć dziewczyny, POzdrowienia dla chorusiów. Nasze spotkanie z nocnikiem już opisywałam. Jula pewnego dnia sama zaczęła się domagać nocnika i faktycznie robiła siusiu lub kupkę. Zarzuciłam więc teorię i jak chciała to ją sadzałam.Po tygodniu fascynacja minęła i teraz robimy kupki do nocniczka. Najczęściej ja zauważam, że Jula się napina mówię kupka i mała leci sama do łazienki a rzadziej biorę ją za rękę i sadzam. NIgdy nic na siłę. Mała lubi nocnik i jest strasznie dumna jak spuszacza wodę w kibelku Resztę edukacji odkładam też na lato i poprostu Jula będzie chodzić w majteczkach. Zresztą jeszcze to sobie przemyślę. Maleńka dzisiaj powiedziała "tzeba spać" i "dobze", jejku jest niesamowita. Kamila chciałabym cię osobiście wyściskać z okazji małej fasolki, no ale przesyłam jedynie jeszcze raz najserdeczniejsze życzenia wirtualnie, nie mogę przyjść do HUla Kula bo 17 mam egzamin (nareszcie!). Strasznie się cieszę i troszkę zazdroszczę (ale tak życzliwie). Pozdrawiam Was wszystkie Zosia. Odpowiedz Link Zgłoś
cool_gos Spać czy nie spać? 30.01.04, 17:42 Chciałam się Was zapytać jak obecnie sypiają Wasze maluchy? Ile godzin na dobę? Moja Wiga ostatnio próbuje rzucić nałóg spania. W dzień szła spać ok.10- 11 rano. Przynajmniej na godzinkę. Teraz idzie spać po wielu negocjacjach o 14- 15. Wczoraj miała iść spać o 22, ale podniosła larum.Po prostu uciekała z łózka i chciała się tylko z nami bawić. Robiła takie wrażenie jakby jej sie wcale nie chciało spać.Dawanie jej do łóżeczka jest bez sensu, bo mała wyprawia dzikie awantury. Przetrzymywanie jej na płacz nie ma sensu gdyż potrafi przepłakać np. godzinę i z każda chwila płacze coraz bardziej, wpada w histerię. Z czasem zapomina po co płacze, ale płacze żeby płakać. Z drugiej strony trudno np. bawić się z nią do 3 w nocy bo dziecko - terrorysta tak chce. Czy ktoś ma jeszcze małego uparciucha, który ma niespożyte siły w długotrwałym płaczu? Jak wybieracie tzw. złoty środek? Pozdrawiam Gocha - mama Wigi (ur.24.09.2002) Odpowiedz Link Zgłoś
p-aulina Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 20:42 Ja nosiłam się z zamiarem zapytania Was o podobną rzecz już od dłuższego czasu. Mój Jasiek w zeszłym tygodniu po 1.5 miesiąca bojów o spanie w normalnych godzinach postanowił, że spać w dzień nie będzie. Troche jestem tym zmartwiona ale: 1. dzięki temu Jasiek idzie spać o 19-19.30 i śpi ciurkiem do 8-8.30 2. nie ma walki o zasypianie czego nie mogłam się zupełnie pozbyć jeszcze owe 1.5 miesiąca temu 3. w dzień robimy sobie przerwę po obiednią na spokojne zajęcia w łóżku (czytamy, kładziemy misie spać itd), które on zresztą bardzo lubi 4. wreszcie chodzi o ludzkiej porze spać a nie o 24.30 jak ja już padam na twarz z wycieńczenia- jestem teraz sama z nim przez cały czas więc to dla mnie szczególnie ważne U nas też tak jak i u Gosi nie dało się nijak położyć do łóżeczka bo ataki histerii i słabe nerwy mamy nie pozwalały. Nie pomagały też wyczerpujące spacery ani bieganie po domu dla wytracenia nadmiaru energii, ani basen. No nic poprostu. Potrafiłam po 2 godzinnym ganianiu po mrozie przyjść poczytać z nim książki i wyciszać go a jak tylko się okazywało, że to wszytko w intencji spania, w Jasia wstępowały nowe siły i zwiewał mi z łóżka albo tylko leżał z otwartymi oczami i "opowiadał" historie Jasiek przestawił się sam. Bez żadnego zmuszania. Poprostu postanowiłam pozwolić mu położyć się jak już będzie zmęczony i o dziwo! bawił się ładnie cały dzień a jak się zrobił senny to była godzina 19 i poprostu zjadł wcześniej kolacje i poszedł spać na noc. I tak się teraz tego trzymamy. Ja się nie upieram przy drzemkach, skończyły się awantury i dziecko wreszcie śpi całą noc. Pozdrawiam Paulina forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9444670 Odpowiedz Link Zgłoś
kamciamamagaby Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 21:25 Hej, też mieliśmy taki okres, gdy Gaba chodziła spać po 22, myślałam o pozbawieniu jej drzemki, ale ona potrafiła w wózku na popołudniowym spacerze zasnąć w 5 min. Jakoś tak ostatnio ustaliła sobie, że śpi od 20-20.30 do ok 7.00, a wdzień od 12-13, tylko godzinkę. Wczesniej sypiała po 2-3 godz. ale skutkiem tego było nocne spanie po 22. Nocnik u nas też nie, Gaba i owszem chętnie na nim siedzi, pokazuje gdzie zrobi siusiu( na cipcię, ale się nie załatwi, wstaje po minucie i ma radochę z biegania z gołym tyłkiem, gdy chcę ją ubrać, ucieka z radosnym piskiem, a i najczęściej jest kałuża siku na parkiecie ) Także założenie pieluchy zawsze kończy się rykiem, czekam również do lata... Anetkopc wspominałaś, że Karol od sierpnia nie pije mleka, co więc mu dajesz? Serki, jogurty, jakieś krople z Ca? Moja Gaba wymiotuje także po Nan Ha, przestałam jej dawać mleko w ogóle, tylko sinlac, o dziwo chętnie je łyżeczką. A z danonkami muszę ostrożnie... Aniupatryk napisz koniecznie o bicomie, ja Wam coś się wyjasni powiedziałam sobie, że idę. Ostatnio Gaba miała okropną skórę, mimo, że nie zjadła nic nowego, gubię się w tym. Pozdrawiam serdecznie Kamila z Gabą i Okruszkiem Odpowiedz Link Zgłoś
alusia2405 Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 22:10 Cześć mamusie! Spanie? Oleńka śpi minimum raz dziennie 2-3h, a do tego czasem na spacerku. Wieczorem wytrzymuje do 21, a rano musi wstać o 7 - 7.15. Odprowadzamy chłopców do przedszkola a Ola nie ma z kim zostać. Usypia przytulona do mnie, a wieczorem na kolanach ją kołyszę. Z nocniczkiem było super podczas wakacji na wsi. Często siadała i była cała happy. Po powrocie do domu - koniec z nocnikiem. Dzisiaj nadal nie chce siadać, no ewentualnie w pampersie. Czy to jakiś wirus panuje? Oleńka złapała katarek ale już go prawie ukoiłam domowymi sposobami z dodatkiem Echinacei i aerozolem do noska. Jadłospis Oleńki jest w miarę urozmaicony, ale mleko to jej ulubione danie. Pije 4-5 razy dziennie pełną butelkę (280 ml) i to czasem z kaszką. Ale piersią karmiłam ją tylko pół roku. Pozdrowienia. Ala i Ola z chłopcami. Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 22:17 O nocniczku juz kiedys pisalam, nawet go jeszcze nie posiadamy. Ja latem chce pojechac z Gaba zeby go sama wybrala, z gory ma to byc cos do czego sie zalatwiaja taakie duze juz dzieci(zamierzam jej tak to przedstawic) i ma to byc nowosc. Jak bedzie zobaczymy. Na razie zaczelysmy juz jakas edukacje, bo Gaba czesto lata gola przed kapiela i jak zaczyna siusiac to facynuja ja to nieslychanie, a ja wtedy mowie co sie dzieje. Podobnie jak robi kupke.(w pieluche ale to widac po minie ) Gaba przezywa teraz fascynaje kupka. Mamy kilka ksiazeczek z serii "ksiega malucha" i tam jest pokazane jak mama przewija malucha i ze pieluszka z kupka smierdzi itp. Od czasu jak zaczelysmy to czytac, Gaba na kupke mowi "ooo fuuu" i teatralnym gestem zatyka nos. Podobnie robi jak my siedzimy na kibelku ) Ostatnio chodzila z godzine z lalka, pokazywala na jej pieluche i mowila "lalu, lalu ooo fuuuu"( i tak z 50 razy ). Gaba bardzo duzo bawi sie lalka, rano ja karmi, pokrzykujac glosem nieznoszacym sprzeciwu "lalu ammmmmmmmmm!!!!!", potem "lalu aaaaa, bułłła"(czyli lalka idzie spac w wozku), no i ta nieszczesna kupa Dzis zapytalam "Gaba to ile juz ta lala zrobila tych kup?" Gaba:"Osim" (aktualnie takze na pytanie "ile masz paluszkow/raczek/...? "osim") )))) Co do spania to jakis czas temu Gaba cudem jakims zasypiala o 23.15(od 20 kladlysmy sie do lozka). Nagle jej minelo, tak samo z siebie. Od dwoch tygodni czy to juz moze dluzej, zasypia bez cycusia i spi od 20.30-21 do 1 lub 3, potem juz do rana, rano jeszcze cycus i wstaje kolo 7.45-8. W dzien spi teraz kolo 11-12(godzinke, poltorej), wczesniej spala kolo 13-14. Zdarzylo nam sie raz ze nie spala w dzien, ale zdecydowanie nie jest jeszcze na to gotowa. Gosiu mysle ze to minie, nalezy to przetrwac, tylko tyle zeby Wiga nie miala zadnych bodzcow. Ja uwazam ze nic na sile. Ostatnie nasze doswiadczenia z zasypianiem Gaby utwierdzily mnie w przekonaniu ze nasze dzieci przy naszym podejsciu "nic na sile i duzo wsparcia" same do wszystkiego dojrzeja, tak bedzie i ze spaniem,jedzieniem, usypianiem i nocnikiem. No i u kazdego zapewne bedzie to wygladac nieco inaczej. Ale to juz temat na dluuga fascynujaca dyskusje na temat metod wychowawczych. Teraz lece pogadac z mezem Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 22:22 cool_gos napisała: >np. bawić się z nią do 3 w nocy bo dziecko - terrorysta tak chce. Acha jeszcze odnosnie tego zdania, ja o konkretnej porze kladlam sie z Gaba na lozko i zasada byla jedna i nie do zlamania. Z lozka nie wolno schodzic, nie ma na nim zabawek, a ja w pewnym momencie zaczynalam udawac ze spie. Jak Gaba zaczynala schodzic to jej to udaremnialam. Ale zadnego kladzenia na sile. Po tygodniu problem sie skonczyl, mysle ze dzieki tej konsekwencji i tlumaczeniu ze o tej porze juz wszyscy spia. U nas pomaga jeszcze mowienie kto juz spi, Gaba juz sama pyta o babcie, Asie, Emilke, Ole,Puchatka i caly stumilowy las (to juz taki rytual przed spaniem). Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Nocniczek??? U nas już tak... 01.02.04, 21:29 Temat nocniczka jest jednym z najbardziej drażliwych tematów na forum więc chwilę zastanawiałam się , czy przyznać się, że Zuza chodzi już bez pampersa, ale co tam... Od kilkunastu dni Zuzia załatwia się do nocnika i sama sygnalizuje potrzeby. Pampers zakładam jej na noc i na spacer, choć po spacerze najczęściej wraca z suchym, a i niekiedy w nocy zawoła siusiu. Z nocnikiem oswajałam ją już wcześniej, ale pełną edukację też chciałam zostawić na wakacje, ale nasza pediatra powiedziała, że teraz jest dobry moment dla Zuzki, a potem może być gorzej i miała rację, bo cała edukacja trwała jeden dzień,zdjęłam Zuzi pieluchę i założyłam majteczki (z wielką jej aprobatą) oczywiście kałuże ścierałam bez negatywnych komentarzy, mówiłam tylko, "że siusiu robi się do nocniczka". Na drugi dzień zaczęła wołać jak odrobinę popuściła w majtki, a od trzeciego dnia przed zrobieniem siusiu. Przez 3 - 4 dni przypominałam jej jeszcze o nocniczku, tzn. pytałam, "czy chcesz siusiu" i postępowałam adekwatnie do jej odpowiedzi, teraz już przypominam rzadko, tylko wtedy jak widzę, że jest rozbawiona a od dawna nie siusiała. Tak to wygląda u nas... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cool_gos Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 09:00 Dzięki wielkie za odzew. Mam nadzieję, że to przejściowy problem ze spaniem. Niestety,Wiga nic sobie z tego nie robi,że jej nie wolno zejść z łóżka. Ewentualnie awanturę. Pokazywanie jej, że wszyscy domownicy już śpią wprawia ją we wściekłość. Wczoraj wyjęłam szuflady z mebli, w których Wiga buszowała, wyłączyłam wieżę, lampkę, telewizor. Usypianie trwało od 22 do 23.30. Mniej było płaczu niż przedwczoraj.W nd jak będziemy sami to nie położymy jej spać w dzień. I zobaczymy... Polecam mamom borykającym się z takimi samymi co ja problemami forum dziecko. Tam jest post pomóżmy dzieciom zasypiać i bodajże 45 wypowiedzi. Rzuciłam na nie okiem i są b.długie. Myślę, że mogą podsunąć wiele fajnych pomysłów. Pozdrawiam Gocha - mama Wigi(24.09.2002) ps. Na ww forum jest też post zamienię dwulatka na psa, może być wściekły. Wypowiedzi niektórych mam przyniosły mi dużą ulgę. Odpowiedz Link Zgłoś
kamciamamagaby Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 12:11 Gosiu, Gaba też jak chodziła spać z trudem po 22, też uciekała z łóżka.Mąż wtedy wszystko gasił, światła , tv itd i udawał, że śpi, ja na jej łóżku też spałam. Gaba zrobiła obchód mieszkania, pomarudziła i w końcu sama przychodziła do mnie i się kładła i usypiała. A może Wiga zbyt póżno śpi w dzień, ja niestety czasem wybudzałam Gabę gdy zbliżała się 16. Teraz mała usypia dosłownie w 10 min i o dziwo skończyły się ucieczki z łóżka, tak jakby wiedziała, że się kładziemy i ma zasypiać. Odpowiedz Link Zgłoś
cool_gos Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 13:01 Myślę, że masz rację z tym chodzeniem spać za późno. Niestety, skoro dzieckiem zajmują się dziadkowie a nie ja (ja w pracy)nie mam wpływu na wiele spraw. Wigi nie mogę puścić, by chodziła samopas po mieszkaniu bo np. uprawia alpinizm i wchodzi na telewizor albo na parapet. Myślę, że będzie lepiej. dzięki Gocha Odpowiedz Link Zgłoś
doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 19:00 O raju, zaczela sie wspinaczka. Mala odkryla moznosc podnoszenia nogi i wspinania sie, takze dzis gdzie i po kim tylko mogla to wchodzila, no to zacznie sie. Jest bardzo leniwa i ograniczona w ruchach ze wzgledu na swoja wage, takze u nas wszystko nieco pozniej jest. Dzis jak bylam na sankach to po paru krokach po sniegu siadala na pupe i czlapala na sanki, mam chyba leniwe dziecko, albo nie ma to jak wozenie pol dnia przez mame Co do spania to w tygodniu ma uregulowane. Pobudka okolo 6, potem u niani 9-11 i czesem drzemka okolo 14 na pol godzinki, a wieczorne spanie okolo 22. W Na weekendy jej rytm dnia rozwalamy i mamy spanie okolo 13 na 2 godzinki i drzemka po 17, ale za to nocne spanie okolo 23. W sumie gdybysmy my chodzili spac wczesniej, bylo cicho to pewnie i ona by szla z nami spac, a tak tarabani sie z nami. Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 20:44 A my dzis mielismy ciezka noc- Gaba wyrznela sie w nocy dwojka prawa dolna i kawalek prawej gornej czworki. W dzien pomimo ciezkej nocy Gaba nie zdecydowala sie na drzemke i zasnela dopiero teraz(chyba to wszystko przez te zebiska). Gosia bedzie lepiej pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
alusia2405 Re: maluszki wrz-paźdz 2002 - ząbki 31.01.04, 21:46 Oleńka ma już ząbki do czwórki po obydwu stronach, na górze i na dole. Ostatnie wychodziły jej trójki, ale już dawno. Nie wspominam miło tego okresu. Jak wyrzynają się ząbki Ola przez tydzień ma straszne rozwolnienie, a jej pupcia jest baaaaardzo wrażliwa. Pampersy zmieniałam niemal co 1-2 godz. Jedno siusiu i zmiana pampersa, grubo kremu, bo inaczej odparzenie gotowe. Teraz czekam kiedy pokażą się piątki. A'propos ząbków, podajecie Zymafluor? Ja dawałam chłopcom, ale nasłuchałam się złych opini od mojego stomatologa (młoda osóbka) i Oli już nie daję. U chłopców nie zauważyłam wpływu tych kropelek na ząbki. Starszy ma tragiczne - jeden zjedzon przez próchnice i 3 dziurki, a młodszy ma idealne! Ani jednej plamki próchnicy. Ma już polakowane. Podobno maluchom lakuje się jak już wyjdą czwórki? Oleńka już słodko śpi. Pozdrawiam Ala, mama Oli, Kamila i Damiana Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrz-paźdz 2002 - ząbki 01.02.04, 12:44 Witajcie kobitki!! Co do nocniczkowy spraw to Amelka nadal uwielbia na nim siedzieć szczególnie gdy wie, że kroi sie poranna kupka i zawsze ja robi do nocniczka, do tego dochodzi buteleczka soczku, która jakby popych kupke na światło dzienne. Co do dalszego sadzania w dzień to badzej zależy od osoby, która właśnie z nią siedzi lub od niej samej. Ostatnio posadziłam ją na zamkniętej toalecie by wytrzec jej buźkę, a ona w tym czasie naśladywałam załatwianie się no i zrobiła siusiu - w pieluchę. Tak wiec chyba zaczynamy edukację nocniczkową ale bez zmuszania jeśli dziecko ma ochote to siada jeśli nie to odpuszczam by sie nie zraziła. Co do dziennego spania to u nas bez niego by sie nie obyło. Amelka wstaje między 5, a 6.30 (różnie to bywa). W dzień zasypia między 11-12 na 1,5 godziny.śmiejemy sie , że ma zegarek w dupci, bo to jest dokładnie 1,5 godziny no chyba, że byliśmy na basenie to potrafi 2 godziny pospać. Jednak gdy warunku zewnętrzna (jakies pukania i wiercenia sąsiadów) nie dają jej dłużej pospać to koło 15-16 jeszcze dosypia, ale to ma później wpływ na zasnięcie o jej normalnej porze czyli koło 19-20. Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw BICOM 01.02.04, 16:31 Aniu czekam na wiadomość od Ciebie jak poszły Wam testy - mam nadzieję, ze się udały i już wszystko wiesz... Daj znać jak było! Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: BICOM i koniec z cycem 02.02.04, 08:34 Sama nie wiem co myśleć. Lekarz nie wzbudził mojego zaufania.A testy , wiec z 90 alergenów wyszło 10. To co podejrzewałam czyli pszennica, banan,białko łącznie z laktozą, grzybu i pleśnie. zaskoczyło mnie uczulenie na cebulę , kurz , wierzba, lipę i olchę. Mój mały nie ma objawów kichania, kaszlu, ale na skórze moze i od tego ma. Nie wyszło jajko i żadne miesa, i tak czułam że jajko będzie ok. Wyszło uczulenie na XERIAL (SVR) i tak czułam , bo od kilku miesiecy mu nie pomagał. Tam jest mocznik wiec to go uczula. Załuje tego że Patryk zaczął wcześnie jeść pieczywo, moze to własnie doprowadziło do uczulenie, ale przeciez go karmiłam i też jadłam. Wiec i moja wina. Alergolog kazał nie dawać mleka, ale pozwolił na masło, jogurty i sery. A tu wyszło uczulenie na laktoze, wiec i tu był błąd. Tak czy owak, od soboty mojego 16 miesieczniaka odstawiłam od piersi. Ja już dłużej nie pociągnęłabym , a jeszcze bez pszennicy, jogurtów itd. Jest mi z tym źle, od 2 nocy nie spie bo Patryk się zadziera, co prawda dzisiaj było lepiej. Piersi mnie bola, odciągam, ale ja mam mnóstwo mlekka. Bedzie cieżko. Kupiłam sojowe desery, ceny są wysokie. Chę upiec mu bułeczki z żyta, ale nie mam przepisu (mam tylko na clheb). On uwielbia pieczywo. Gdzie tu kupić naprawde żytnią mąkę. Z kukurydzianej nie lubi pieczywa. Chciałam nauczyc go jednoczesnie usypiania samemu ale to dla niego za dużo, zwymiotował z płaczu. Więć najpierw odstawie go od piersi , a może później nauczę go spać. Zobacze, Dziś w nocy po raz pierwszy bez przebudzenia spał 3,5 godziny. ale po tem zadzierał się. reasumując, nie będę go odczulać BIOCOMEM na razie, nie jestem tego do końca pewna. Ale mam jakieś wskazówki, odstawie alergeny pokarmowe i zobaczę. Pomimo niedowierzania nie żałuję wyjazdu do Warszawy. Pozdrawiam Ania PS. Od jutra zamilknę na tydzień, ide na urlop odsypiać nocę Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Re: BICOM i koniec z cycem 02.02.04, 09:03 Aniu, trzymam za Ciebie kciuki i życze Ci duzo wytrwałości i spokoju. na pewno wszystko będzie dobrze!!! Powodzenia dla Was obojga! Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Re: BICOM i koniec z cycem 02.02.04, 12:54 Ania nie wiem czy zaglądałaś już na strony odnośnie glutenu? Jak chcesz to podaję zobacz moze tam znajdziesz coś dla Was? wiem, ze tam prowadzą sprzedaż wysyłkową. www.glutenex.com.pl/gtxl04.html Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: BICOM i koniec z cycem 03.02.04, 00:59 Ania trzymamy kciuki Ja robie teraz male zlecenie, wiec po tym jak Gaba idzie spac jeszcze kilka godzin pracuje i troche padam na nos, wiec w ramach relaksu chcialam cos napisac )) Zebiska dalej wychodza, jest tfu tfu troszke spokojniej. Dzis bylysmy na rowiesniczym mini spotkaniu u kolezanki, hmmm Gaba coraz bardziej zaczyna zaznaczac ze to ONA sie czyms bawi(innym od tego wara) Stwierdzila ze jak krzyknie EJJJJJ i lekko odepchnie to po sprawie To ej to u mnie podpatrzyla, bo ja z reguly wolam ej zostaw to, itp. Codziennie widze jak bardzo trzeba uwazac na to co sie mowi i robi. Zaskoczyla mnie dzis gdy na pszczole powiedziala bi. Potem skojarzylam ze na stronie Puchatka, ktora Wam kiedys podawalam glos Angola oswiadcza ze pszczola to bee ) No i masz Ci dziecko sie jezykow uczy )) Ide zaraz spac bo ledwo patrze na oczy.. Pozdr ] Marta Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: BICOM i koniec z cycem 03.02.04, 01:01 Ania trzymamy kciuki Ja robie teraz male zlecenie, wiec po tym jak Gaba idzie spac jeszcze kilka godzin pracuje i troche padam na nos, wiec w ramach relaksu chcialam cos napisac )) Zebiska dalej wychodza, jest tfu tfu troszke spokojniej. Dzis bylysmy na rowiesniczym mini spotkaniu u kolezanki, hmmm Gaba coraz bardziej zaczyna zaznaczac ze to ONA sie czyms bawi(innym od tego wara) Stwierdzila ze jak krzyknie EJJJJJ i lekko odepchnie to po sprawie To ej to u mnie podpatrzyla, bo ja z reguly wolam ej zostaw to, itp. Codziennie widze jak bardzo trzeba uwazac na to co sie mowi i robi. Zaskoczyla mnie dzis gdy na pszczole powiedziala bi. Potem skojarzylam ze na stronie Puchatka, ktora Wam kiedys podawalam glos Angola oswiadcza ze pszczola to bee ) No i masz Ci dziecko sie jezykow uczy )) Ide zaraz spac bo ledwo patrze na oczy.. Pozdr ] Marta Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.02.04, 05:54 Sluchajcie, jestem w szoku. Zalozylam watek na innym forum gazetowym (o komputerach) a tam mi ktos wkleil zdjecie Alexandry jako "suuuuper fote D". Zdjecie krazy po internecie i zyje wlasnym zyciem, zostalo wziete z Zobaczcie (podpisy sa wyciete). Zaalarmuje moderatora, prawdopodobnie to nic nie da i bedee musiala zlikwidowac swoj watek. Badzcie czujne! Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.02.04, 07:08 OOO, Edyta to co piszesz to niepokojące!!!! I u nas niespokojne noce. W piatek mała wylądowała w naszym łóżku już o 1.30 i walczyłam z nią godzinę. Zsunęła się mi z tak dużego łóżka (180/200), a dzisiaj znalazłam ją z główką zwisającą z jej łóżeczka ( w miejscu wyjętych 2 szczebelków). Już sama nie wiem ile razy musiałam wstawać dzisiaj w nocy. Ledwo, co się czwórki wszystkie przebiły, a tu juj trójki pchają się na świat. Lewą górną już wyczuwam. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Zabezpieczenie na kuchnie!!!!!!!!! 02.02.04, 07:48 Zapomniałam napisać. Pisze do tych, które też potrzebują takowego zabezpieczenia na kuchnię - by dziecko nie chwytało za garnki. W sobotę odwiedziłam Stolice i w IKEI zakupiłam takie zabezpieczenie, o którym już była mowa. Mogę polecić, bo jest ona mocowana w dwojaki sposób: przyklejana i przykręcana. My przykleiliśmy i całkiem nieźle wygląda, o ile metalowa zasłona będzie pasowała Wam do wystroju kuchni. Nam pasuje, bo mamy dużo wyńczeń w tym stylu. Dodam, że można ją demontować jesli nie jest potrzebna ( pozostają tyko przyklejone szyny na blacie. Szerokość tej zasłony można regulować nawet do 100 cm. Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: Zabezpieczenie na kuchnie- dziewczyny z W-wy 02.02.04, 08:38 Kurcze a ja też byłam i to obok bo Geancie i nie weszłam do IKEI. Jeśli jest mocowane na przylepce to ja bym też kupiła. Dziewczyny z Warszawy, gdybyście kupowały to kupcie mi . Zapłacę wam na pewno i przesyłkę też. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: Zabezpieczenie na kuchnie- dziewczyny z W-wy 02.02.04, 08:41 Kurcze a ja też byłam i to obok bo Geancie i nie weszłam do IKEI. Jeśli jest mocowane na przylepce to ja bym też kupiła. Dziewczyny z Warszawy, gdybyście kupowały to kupcie mi . Zapłacę wam na pewno i przesyłkę też. Daje wam mój nr telefonu, bo ide na urlop i nie będe miała kontaktu z wami przez tydzień Tel.0600045368 Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Jadłospis bez mleka... 02.02.04, 09:02 Cześć dziewczyny!!! Kamila, pytałaś o jadłospis Karola... To trudny temat ))) Od jakiegoś czasu mam małego niejadka i sporo musimy się nagłowić, co raczy zjeść. Dobrze, że jest z nim mój tato. On ma więcej cierpliwości niż ja w sprawie karmienia. Do rzeczy: Karolek jada (właściwie jadał, ale staramy się trzymać pewnych reguł) trzy posiłki głowne dziennie. Rano śniadanko: przeważnie parówki drobiowe (ostatnio upodobał sobie "bobaski") i o najczęściej same, bez chlebka. Czasem jajeczniczkę (ale jajo jest średnio akceptowane), czasem chlebek z dżemem. Około 15.00 zupkę lub ziemniaczki. Zupki przeważnie robione na bazie rosołu: albo z makaronem, albo z ryżem. Raz sam rosół, a raz pomidorowa (którą uwielbia). Rzadziej - wielowarzywna lub ogórkowa. Ziemniaczki najczęściej z surówką. Ostatnio uwielbia surówkę z kiszonej kapusty z odrobiną oliwy i lekko osłodzoną (bez śmietany). Kiedyś uwielbiał mięsko, więc dostawał najczęściej drobiowe: skrzydełka, piersi, udka (uwielbiał pierś panierowaną). Teraz trochę mu się odwidziało i "pogniewał" się na mięsko. Czasem przemycam kawalątki w zupce. Kolacja, to przeważnie jakiś serek. Mały bardzo lubi serki Danona i Bakomy. Nie dostaje Danonków, bo dowiedziałam się, że są bardzo szkodliwe dla tak małych dzieci i dopiero powinno się je podawać dzieiom powyżej 3 lat. Karol je duże serki Danona (te z dużą ilością owoców) lub bąbelkowe. Rozmawiałam o jego ubogiej w wapń diecie z lekarzem. Uspokoił mnie trochę. Na początek kazał podawać wapno dwa razy dziennie po pół łyżeczki. Ale tylko jedną buteleczkę. Gdy skończy mu się to wapno pozostać przy jednym - dwóch serkach dziennie. I to tyle. Między posiłkami Karolek je jabłko, chrupki kukurydziane, paluszki, czasem suchy chlebek lub bułeczkę. Bardzo to lubi. Gdy posmaruję mu ten chlebek masłem, to rzuci go w kąt i tyle. Gdy ma napady "nie jedzenia", to ratujemy się właśnie tymi chrupkami, suchym chlebkiem i paluszkami. O piątku Karolek ma rozwolnienie. Byłam z nim w sobotę u lekarza, bo w nocy przebierałam go trzy razy. Poza tym nic nie chciał jeść w piątek i cały dzień przeżył na paluszkach i herbacie. Podobno to jakiś wirus. Dostał Smectę i Gastrolit i kurujemy się. Dziś w nocy już było lepiej. Wstawałam tylko dwa razy, ale dostał tylko pić, a potem smoczusia, którego nie mógł po omacku znaleźć. Już trochę zjadł zupki z ryżem i marchewką, więc może będzie dobrze. Jeśli chodzi o spanie, to Karol jest śpiochem. Jeszcze śpi w dzień. Czasem nawet dwa razy, ale później oczywiście "buszuje" do 23.00. My też późno chodzimy spać, więc nam to nie przeszkadza. Za to dziadkowi rano śpi do 9.00 - 10.00. Dzięki temu dziadek też może sobie pospać. Wszyscy są w miarę zadowoleni, więc... Póki sam nie zmieni sweojego rytmu, to pewnie tak zostanie. Pozdrawiam wszystkich z deszczowego, ale wiosennego Wrocławia. Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Jadłospis bez mleka... 02.02.04, 13:04 A u mnie marzenie o urlopie znowu zostało marzeniem. Moja szefowa sie połamała i min 3 miesiące jej nie będzie. Urlopy wstrzymane!! Ryczeć mi się chce!! Wszelkie plany "lsjkdnfljshdhbsdljhshjdc!!!!!!!!!" Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: butki raz jeszcze 02.02.04, 14:23 Witajcie po (za krótkim) weekendzie. Aniu-Patryk, może spróbuj herbatkę z szałwi - hamuje laktację. Jakiś czas temu dyskutowałyśmy o pierwszych butkach dla naszych maluchów. Większość dziewczyn zachwalała Tombutki. Nabyłam je więc i trochę się rozczarowałam - te ich wiązanie jest nieudane. Antek ciągle je rozwiązywał i ściągał, więc przestałam mu je zakładać (tylko po to, by je zaraz zdjął?). Wy nie macie takich problemów (a może macie na to sposób?)? Kilka dni temu kupiłam Antosiowi nieco zabudowane sandałki melanii (w CCC) i teraz używamy ich jako kapci po domu. Butki są b. ładne, skórzane, także od wewnątrz, po przecenie kosztowały niespełna 60 PLN - tylko nie mają znaku zdrowej stopy. I co Wy na to? Acha - zanim mnie zbesztacie - przypominam, że kapcie lemigo i befado znak zdrowej stopy posiadają, a jakie są - same wiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: butki raz jeszcze 02.02.04, 18:58 Cześć Ewo!! Musze przyznać, że buciki Melani z CCC mają bardzo ładne fasony i wiele razy sie do nich przynierzałam, ale jakoś tak wyszło, że jeszcze nie kupiłam - teraz są zachecające przeceny - może coś na wiosnę?? Nie maja atestu zdrowej stopy ale wyglądają na całkiem nie głupie - może to kwestia czasu?? U nas Amelka równiez rozwiazuje Tombuciki o ile sa zawiązane na pojedyńcza kokardkę. Gdy są na podwójną to tylko rozsupła kokardkę, ale bucik pozostaje zasznurowany i na nóżce. A tak w ogóle to przymierzam sie do mowej serii Bartka na wiosnę - postanowiłam zafundowac sobie i Melci takie same buty (o ile w Płocku sprowadzą rozszerzona rozmiarówkę). Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Re: butki raz jeszcze 02.02.04, 19:10 Polecam zimowe buty Bartka dla tych starszych osób - czyli tak jak dla mnie są rewelacyjne - największe kałuże i zaspy sa nam nie groźne Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 08:18 Cześć dziewczyny! Ja też mam przykre doświadczenie z Tombutkami. Podchodziliśmy już do nich kilka razy. Karolek nie potrafi w nich chodzić. Co chwilę się wywracał. Gdy uderzył się tak bardzo, że mu krewka poleciała z buzi (chyba przygryzł sobie wargę), to postanowiłam już więcej go nie męczyć. Zatem nadal pozostaje nam problem pocenia się nóżek. Narazie chodzi w szmacianych sandałkach (nawet nie wiem jakiej firmy), ale to niewiele pomaga. Ewa, jeśli będziesz zadowolona z bucików Melanii - daj znać. Kupię je Karolkowi. Bardzo mnie martwią te jego stópki. Sama całe życie miałam problem z nadmiernym poceniem stóp. Walka z tym dobrowadzała mnie do .... Chciałabym oszczędzić tego dziecku. Chociaż to pewnie jest zależne od genów... Pozdrawiam - Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 08:59 Hej!! A mi Tombuciki odpowiadają (wiążemy podwójnie). Najważniesze jest to, że nie musze co miesiąc kupiwać nowych papci (jak to było w przypadku Lemigo), a gdy były jeszcze za duże to mimo to Amelka w nich ładnie chodziła. Ja mam inne pytanko co do bucików, a konkretnie obułwia na basen. Chciałbym Melci kupić klapuszki lub takie piankowe sandałki na rzepy i nie wiem gdzie. Zawiedziłam już firmowe sklepy i nic. Latem Amelka miała świetne sandałki właśnie piankowe zapinane na rzepy. Niestety dostaliśmy je, a zakupione były w Niemczech. Czy może widziłałyście coś w tym rodzaju w sklepach??? Nie chciałabym by po basenie biegała boso. A i jeszcze jedno pytanko (zawsze zapomne napisać). Jak Wasze dzieci okazują Wam miłość, bo moje mnie szczypie i gryzie. Oczywiście ten przywilej jest zarezerwowany wyłącznie dla mamy ( babcia coś ostatnio też przebąkiwała o przemocy ze strony wnuczki). Ostatnio Sławek dziwł się czemu ja mam tyle siniaków - a to nasza córka tak mnie kocha, hihihihi. Odpowiedz Link Zgłoś
kia24 Re: butki na basen 03.02.04, 10:16 W okresie letnim widziałam w sklepach obuwniczych takie sandalki po ok 20 zł. Mój kolega ma sklep obówniczy i u niego teraz widziałam sandałeczki z takiego przezroczystego plastiku. Na basen by się nadawały, kosztowały ok. 17 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: Przytulanki 03.02.04, 11:11 Antoś jest wielkim pieszczochem. Bardzo lubi się przytulać - ale tylko wtedy, gdy sam ma na to ochotę (bo jak nie ma, to kopie i wrzeszczy) - jest b. niezależny. Ale bardzo często sam podchodzi by się przytulić, sam mnie obejmuje, np. gdy kucam, całuje i robi cacy, no i uwielbia "mizianki". Dla niewtajemniczonych - mizianki to muskanie, łaskotanie, turlanie się po kimś itp. - takie wygłupy (no cóż ja też to lubię - mój mąż nazywa to świniowaniem - a teraz mam z kim powariować, a on ma spokój). Niestety podwójne wiązanie w tombutkach nie pomaga. Antek jest b. sprawny manualnie, z takimi pętelkami daje sobie radę w 5 sekund. AS potrafi zakręcać i odkręcać tubki, wkręcać śrubki, a długopisy/kredki trzyma jak dorosły (a nie w garści) - takie dłubanki to jego żywioł. Odpowiedz Link Zgłoś
ajgl Re: Przytulanki 03.02.04, 13:49 Jeśli chodzi o okazywanie uczuć to w naszym przypadku jest podobnie. Bywa "cacy cacy mamunia" czyli głaskanie mnie rączką po głowie, bywają mokre buziaki z otwartą buzią (których nie życzy sobie tatuś i mówi Kubie, że takie buziaczki to moze aplikować mamusi) oraz "namiętne" obgryzanie moich policzków i brody. Muszę przyznać że to ostatnie jest dosyć nieprzyjemne i kończy sie często czerwoniastymi sladami na twarzy. Ale najgorsze jest, gdy podczas "przetaczanek", czyli zabaw na leżącą Kuba usiłuje usiąść mi na twarzy, a konkretnie pupą na moim nosie. Jest w tym działaniu strasznie upierdliwy...........Nie wiem co to ma oznaczać....Czyżby chciał mi powiedzieć:"Widzisz, i tak ci "wejdę na głowę""? Ale wiecie co mnie ostatnio strasznie cieszy - moje dziecko już prawie tydzień wcale nie "cycusiuje" na własne życzenie. Abstynencja zaczęła się przy chorobie gardła (jak juz pisałam) i tak już zostało. Mam nadzieję, że to wkótce zaowocuje zrzuceniem przeze mnie kilku kilogramów, bo już czuję, że mniej chce mi się jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
ajgl Re: Przytulanki 03.02.04, 13:59 Aha, no i oczywiście częste przytulanie się do nas, tulenie misiów, książeczek itp. oraz (coś co uwielbiam najbardziej) tańce przytulańce z moim "małym mężczyzną" Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: Przytulanki 03.02.04, 14:47 W ten sposób kształtujemy wrażliwość naszych dzieci oraz ich inteligencję emocjonalną. To mówiłe(a)m ja - pedagog Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 13:33 Co do okazywania uczuc to Gaba jest baaardzo wylewna. Dzien zaczyna od budzenia nas buziaczkami, jak to nie dziala to jest nieco bardziej agresywna (np strzal ksiazeczka w oko ). W ciagu dnia co jakies 10-15 minut przybiega krzyczac "tuuuuli", mocno sie przytula i leci sie dalej bawic. Takze uwielbia wszelkiego rodzaju miziania, gilgotki i tarmoszenie. Ona w ogole jest strasznie przytulasta, caly dzien tuli misie, lale, nawet przytula ksiazke jak jest tam np placzace dziecko. Teraz spi przytulajac misia, osiolka, lalke i psiaka ))) Plus jedna lala na kolanach Nie chciala usnac dopoki calego tego majdanu nie wsadzilam do wozka. A my na basen chodzimy bez klapek, bo widzialam takie i wydaly mi sie niebezpieczne- wyjatkowo latwo w takich skrecic kostke(jestem w tym temacie wybitnie doswiadczona ). Ja Gabe po prostu nosze. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 13:50 U nas oprócz tego szczypania i gryzienia to równiez sama rozkosz. Szczególnie jak przyjdę i biore ją na raczki to przylepia sie do mnie całym ciałkiem jakby chciała całą enerie ze mnie wziąć i kładzie główke na ramieniu. A wszelkiego rodzaju gilania, miziania, kocenia i jak jeszcze można to nazwać to mają już u nas swój popołudniowy rytuał. No i przeuroczo się żegna ze mną. Wpierw pyta się "idziesz" (jak się ubieram), "dada??uuuu", a później puszcza całuski - aż szkoda wychodzić...... Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: butki raz jeszcze 04.02.04, 07:39 Aniu (kia) dzieki za wieści o sandałkach. Wczoraj przez przypadek zaczęłam przebierać rzeczy Amelki, by odłożyć te które są za małe i zupełnie zapomniałam o pewnych sałdałkach Nike -piankowe, a całą stópkę trzyma fajnie wyprofilowany materialik - idealne na basen, bo przewiewne, nie ślizgają się, moga sie zmoczyc i nie ma obawy, że spadną z nóżki. Latem jeszcze same spadały z nóżek Amelki, a teraz sa ok i niedługo będą za małe. My Melcię również nosimy na rękach, ale w przebieralni nie ma siły utrzymać jej na ławce i w momencie gdy sie przebieramy czy pakujemy ona zwiedza szatnie, a wiadomo sztania też ma mokrą nawierzchnię Jeszcze pozostał mi jeden sklep z bucikami dla dzieci gdzie mozna by znaleźć takie sandałki, tylko mam problem by sie do niego wybrać. A tak w ogóle to jakie duże stópki mają Wasze dzieci. Amelka zimowe buciki ma w rozmiarze 22 i pewnie są jeszcze lekko za duże. Zastanawiam sie już nad rozmiarem wiosennych lub przejściowych bucików - tyle teraz przecen.... Pozdrawiam z bardzo ciepłego Płocka. O 6 rano było 10 stopni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kia24 Re: butki raz jeszcze 04.02.04, 10:37 Agatka ma nóżkę rozm. ok. 21, ale z zakupem bucików wiosennych poczekamy jeszcze, bo z tych na jesień wyrosła mi bardzo szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: butki raz jeszcze 05.02.04, 13:59 No właśnie - tyle teraz przecen. Wczoraj wróciłam z soldów we Wrocławiu. Trochę się obkupiłam (Antosia też - sponsor babcia). Było sporo korzystnych przecen na kurtki i kombinezony zimowe - ale się nie zdecydowałam, bo ten nasz jest za duży i chyba starczy na przyszły sezon. Czasem Wam zazdroszczę tych sklepów - mieszkanki dużych miast. Ale prowincja też ma swój urok - do pracy na drugi koniec miasta jadę 15 min. Antek nosi teraz butki w rozmiarze 22 (Melania). Są lekko za duże, ale 21 z kolei zbyt pasowne. Buty zimowe mamy też 22 (Bartki) i mam nadzieję, że do końca sezonu wystarczą. Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Butki i przytulanki... 04.02.04, 13:50 Cześć dziewczyny! Karolek nosi jeszcze (po domu) szmaciane sandałki w rozmiarze 21. Ale już coraz bardziej wystaje mu z nich duży paluszek, więc przymierzam się do zmiany na 22. W takim rozmiarze ma buty zimowe, ale gdy je porównuję z kapciami to jakieś większe się wydają... Przytulanie.... sama nie wiem co mam Wam napisać. Moje dziecko od urodzenia było bbaaarrrdzzoooo niezależne. Już w szpitalu przeciskał rączki między pieluchami, by je wydostać na zewnątrz; od 2 miesiąca życia trzeba było go nosić tyłem do siebie (przodem do świata), by wszystko widział. Później najważniejsza na świecie była babcia, jeszcze później tato. Ja miałam wrażenie, że w ogóle nie jestem mu potrzebna. Teraz to się trochę zmieniło. Gdy jest śpiący lub chce się pożalić, to przychodzi do mnie by wziąć go na ręce. Już myślałam, że moje dziecko mnie nie kocha( Był jednak okres, kiedy częściej bywałam w domu (przed i między świętami i na początku stycznia) i Karolek częściej potrzebował mojego towarzystwa. Zazdroszczę Wam takiego spontanicznego przytulania ze strony Waszych pociech... Moje dziecko jeszcze do tego nie dorosło... A może po prostu tak już będzie... Pozdrawiam - Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
olasa Re: przytulanki 04.02.04, 14:46 Zacznę od tego, że przytulnie to jedna z najprzyjemniejszych części macierzyństwa. Jak Agatka się do mnie przymila to niestety nie jestem w stanie oprzeć się jej urokowi. Piszę niestety bo nasze dziecko już od jakiegoś czasu skutecznie to wykorzystuje, "wykumała" sobie, że jak krzyczy to nie osiągnie tyle co nadstawiając buźkę do pocałunków, robi taki śmieszny dzióbek i od razu wiadomo, że coś od nas chce. Wszyscy uwielbiamy wspólne "wygłupy", myzianki też bardzo jej się podobają. Jednak jeszcze do niedawna miłość okazywała właśnie przez drapanie, szczypanie i tym podobne niezbyt miłe zachowanie. Powoli jednak od tego odchodzi. Co do miłości to jednak numerem jeden jest jej ukochany tata, ja wydaje mi się jestem niestety w chierarchii miłości trochę niżej. Pocieszam się, że dziewczynki po prostu są takimi oczkami w głowach tatusiów. Mam pytanie, czy na ten basen to chodzicie z dzieciaczkami na taki z podgrzewaną wodą pow. 30 st.c? U nas w Toruniu niestety takiego nie ma. Teraz na ferie wybieramy się do teścia do Zabrza i mam zamiar jakoś urozmaicić Agatce ten pobyt i wybieramy się na basen. Na forum dostałam wskazówki odnośnie basenu dla dzieci w Katowicach, ale nie wiem czy takie dzieci jak nasze muszą kąpać się jeszcze w podgrzewanym basenie czy taki z wodą do 30 st.c wystarczy. Blisko będę miała do parku wodnego w Tarnowskich Górach, ale tam właśnie woda w basenie dla dzieci jest do 30 st.c. Co o tym sądzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw basen 04.02.04, 15:06 Olasa - bardzo Ci polecam basen w tarnowskich Górach - my tam chodziliśmy z Kuba na naukę pływania - było super - co prawda tylko w soboty na kursie była woda podgrzewana, ale my chodziliśmy też później "normalnie" gdzie woda już nie była taka ciepła i było wszystko OK, Kuba szalał tam na całego . są baseny z płytką wodą, jest rzeka i jeszcze kilka atrakcji - tylko powiedz, że chcesz szatnię z przeijakiem, bo tam jest spoko - w innych nie wiem, ale tam można spokojnie przygotowac i siebie i dziecko. może się spotkamy na basenie ? Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: basen 05.02.04, 07:19 Nasz basen ma ozonowana wodę ale jaka temperatura w nim jest to nie wiem. Jest ich w ogóle 3 + dżakuzi. Jeden zwykły z pasami do pływania w nim woda znacznie odstaje ciepłotą od reszty. Jest mały, płytki dla dzieci z małą zjeżdżalnią, Amelce jak stoi w nim sięga woda prawie do paszek. Ale woda w nim niejednokrotnie nie jest najcieplejsza. Jest też taki duży w którym są punktowe masaże. Do niego wskakuje się z rury, a woda w nim siega mi do pasa i właśnie najwiecej czasu w nim spędzamy. Zawsze na koniec masujemy sie w dżakuzi - Amelka je uwielbia. A z tą temperatura to w ogóle jest różnie, bo my chodzimy na basen bardzo wcześnie. Zazwyczaj jesteśmy jedynymi lub pierwszymi gośćmi i woda jeszcze nie jest wystarczająco nagrzana, ale nie jest zimna. Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: basen 05.02.04, 14:20 My na basenie mamy niby temperature powyzej 30, ale czasami wydaje mi sie ze jest zimniej. Ale latem Gaba szalala w duzo zimniejszej i nic jej nie bylo. Co do butkow to Gaba ma chyba najwieksze stopy z wrzesniakow, bo nosi zimowe 23 (ecco) i nie sa ani troche za duze, wrecz niedlugo beda za male . My z Michalem mamy duze stopy(ja 40,5 on 45) wiec czego sie tu spodziewac Kapciuszki za to ma 22(duuuze 22 mothercare).Ja chce jak najdluzej pozostac przy tych ecco, bo sa swietne(z goretexu, ale cieniutkie). Wygladaja ciagle jak nowe, na wiosenne chyba zdecydujemy sie w marcu. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: urop!!! 05.02.04, 14:36 Marta całkowicie Ciebie romumiem co do ecco. Moja sąsiadka miała takie dla swojego synka i baaardzo smuciła się gdy mały wyrosł z nich. Ja również chcę by Amleka pochodziła w swoich bartkach do marca, ale nie ukrywam, że przecenione buciki kuszą nawet te zeszłoroczne kolekcje - szkoda, że nie można przewidzieć nr stopy na przyszłą zimę - oj, wybrałoby się coś. Ja również zazdroszczę tych przecen w dużych miastach. u nas w Płocku to wielka kicha. Po sobotnich odwiedzinach Stolicy wróciłam chora - trzeby tydzień urlopu wziąć by wszystko obejść. A co do urlopu - właśnie dzisiaj zarezerowałam tygodniowy pobyt w Krynicy Górskiej. Dostanę urlop i ruszamy!! Niestety to dopiero od 1 kwietnia ( to nie prima aprilis), ale ceny bardzo atrakcyjne i mam nadzieję, że odpoczniemy w górach wczesną wiosną. Hotelik bardzo przystosowany do pobytu z dzieckiem. Na życzenie wstawiaja łóżeczko szczebelkowe, jest osobny pokój zabaw - pełen zabawet + tv z bajkami (nie trzeba brać swoich), udostepniają krzesełko do karmienia, menu dzieciolubne, a nawet dla alergików specjanie przygotowywane. plac zabaw na zewnątrz. Rowery i sanki na miejscu. Zapowiada się suuuuper - już nie mogę się doczakć, bo chyba z 5 lat temu byłam na wakacjach. W tym roku przyżekliśmy sobie że zrobimy ze dwa wypady w Polskę. Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw buciki 05.02.04, 15:14 Kuba kapcie ma 22 - tombuta, ale zimowe Bartki ma 24... z sympatexem są super - stojąc w kałuży są suchutkie wewnątrz no i nózki absolutnie się nie poca Aniamr możesz podać jakiś namiar na kwaterkę - bardzo mnie to zainteresowało, ze jest tak przyjazne dla dzieci - moze uda mi sie namówić małżonka na jakiś malutki urlopik Odpowiedz Link Zgłoś
p-aulina Re: buciki 05.02.04, 21:54 Oj to chyba jednak Jasiek ma największe stopy Kapcie 24 a buty zimowe 25- Bartki. U nas objawy miłości to miks wszytkiego o czym pisałyście. Mamy i szczypanki i buziaczki. A przebojem dzisiejszego dnia było zdanie wygłoszone przez Jasia kiedy chciał żebym go do wanny wsadziła: "Mamo daj bu". Buziaczkami chciał mnie przekupić podstępniak jeden!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: buciki 06.02.04, 07:06 Dodam jeszcze, że można paranko zrobić, jest dostep do komputera i internetu (dobre, bo zdjęcia z cyfrówki będę mogła zrzucić). A namiar wziełam od nas z forum - jedna mama polecała i jeszcze kotoś się przyłączył do tej opinii - zdjęcia w necie też zachęcają. Marta, a może na początku kwietnia??? Tak jak my?? Fajnie by było. To jest link: www.krynica.pl/?id=baza_kosciuszko Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Krynica 06.02.04, 08:15 Ania, bardzo chętniebym się tam wybrała, faktycznie zdjęcia zachęcają... ale wiesz muszę po pracować nad mężem - niestety u niego nigdy nie wiadomo, kiedy będzie mógł wziąć urlop. ale owszem chętnie bym się z Wami spotkała -no i dzieciaki miałyby frajdę... zobaczymy dzięki za info. Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: buciki 06.02.04, 13:19 Oj dziewczyny mi sie tez marzy urlop. Ja tym razem chce pojechac za granice, bo juz od trzech lat walesamy sie ciagle po Polsce. Mi sie marzy, plaza i leniuchowanie z drinkiem na brzegu basenu )) Ale to dopiero moze za kilka miesiecy. Teraz musze sprzedac mieszkanie i glowa mi juz peka. Jedziemy w tym celu(wstepnych przygotowan) do Szczecina. Najgorsze jest to ze my tu w Warszawie i trzeba bedzie wykorzystywac rodzine i przyjaciol zeby je komus pokazywali. Wracamy w srode, mam nadzieje ze przywieziemy troche nowych zdjec. Gaba szczesliwa, bo jej powiedzialam ze jedziemy do babci, Asi i psow. Ciagle chodzi i o tym gada, ze bedzie karmic psy (am am łała baby, ammmm łała Asi i tak w kolko). Dzis bylysmy godzinke na placu zabaw- wiosna nadeszla!! Tylko wialo tak ze Gaba dostawala przyspieszenia Ale byla szczesliwa jak bak, bo i pohustala sie i zjechala kilka razy na zjezdzalni. Zyczcie nam spokojnej podrozy(szczegolnie ze spuchly Gabie czworka i trojka na dole ) Papa Marta i Gaba Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Re: buciki 06.02.04, 13:23 spokojnej podróży!!! na pewno dacie sobie doskonale radę !!! my teraz przerabiamy trójki górne Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: buciki 06.02.04, 14:07 O tak Marto, też życzę Wam szerokiej drogi i spokoju w czasie jazdy. A co do butków, to wygląda na to, że Zuzka ma najmniejszą stópkę, bo zimowe Bartki nosi w rozmiarze 21 i to na rajstopy i grube skarpety, a tombuty 20 sa mocno na wyrost. Bartkowe jesienne 20 leżą jak ulał. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: buciki 06.02.04, 14:12 My też trzymamy kciuki!! Weź herbatke uspakajającą HiPP (ale może ona uspakajająca tylko z nazwy - warto spróbować). Właściwie to ja nie nadążam albo cos pominęłam. Wyprowadzacie sie z Warszawy, ze Szczecina czy jak???? U nas też trójki idą - nie ma chwili wytchnienia z tymi zębolami!! A Amelka przy ząbokwaniu cały czas piała i piła, butelka za butelką. Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: buciki 06.02.04, 14:20 Dzieki dziewczyny. Ania, mieszkanie mamy w Szczecinie ktore stoi i stoi puste,zdecydowalismy ze zostaniemy w Warszawie i ten pozeracz gotowki chcemy sprzedac, bo niedlugo nie wyrobimy. Kredyty, wynajem ....bleee juz mam tego po dziurki w nosie. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 06.02.04, 03:34 Alexandra nosi buty zimowe w rozmiarze 23,5 za to adidasy ma nr 21. Na basen juz nie chodzimy ale do tego sa specjalne buty z gumy, wsuwane, cale zabudowane (nie maja nic wspolnego z sandalkami ani klapkami). Odpowiedz Link Zgłoś
doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 06.02.04, 07:48 o raju, snilo mi sie dzis, ze bylam w ciazy z jakims facetem z broda i okularami (maz blad bez okularow, mial byc to synek, facet niesamowicie sie cieszyl, a powiedzialam mu o tym stojac w kolejce przed kioskiem. CHyba Wy macie na mnie taki wplyw, albo wczorajszy odcinek Adopcje na TVN, a tymczasem matka jednej corki i meza bladyna znika do pracy, uff cale szczescie, ze dzis juz piatek! Odpowiedz Link Zgłoś
olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 06.02.04, 07:52 Dziękuję za pomoc w określeniu jaki basen dla nas jest w miarę odpowiedni. Szczególnie tobie Marta za to, że rozwiałaś moje wątpliwości co do wyboru basenu w Tarnowskich Górach. Bardzo chętnie bym się z Tobą i twoim synkiem spotlkała na tym basenie, ale jeszce nie wiem dokładnie w jaki dzień się tam wybierzemy. W Zabrzu w każdym bądź razie będziemy między 25 lutym a 3 marca. Jak będę coś więcej wiedziała to dam znać. CO do rozmiaru bucika to Agatka nosi 21. Zarówno buty jak i papcie, co prawda te ostatnie są jeszcze na nią trochę za duże. Pozdrawiamy Ola i Agatka Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc JUŻ PO WEEKENDZIE... 09.02.04, 08:50 Cześć babeczki!!! Ale u nas cichutko przez sobotę i niedzielę się zrobiło!!! Wydobyłam nasz wątek z głębokiego utajenia.... ))))))))))))))))))))))) Zabraliśmy wczoraj po raz pierwszy Karolka do "dużego" sklepu. Na przedmieściach Wrocławia jest Geant. Do tej pory sami jeździliśmy na większe zakupy, a Karolek siedział w domku z dziadkami. Wczoraj był po raz pierwszy z nami. Moje dziecko było tak zdziwione i (chyba) wystraszone, że siedział w wózku cichuteńko, bez uśmiechu i prawie bez ruchu.... Żal mi go było. Dałam mu do rączki jakieś ulotki kolorowe, by sobie "poczytał", ale on nawet rączką nie ruszył... Dopiero, gdy wyciągnęłam go z koszyka, by troszkę pochodził z nami i gdy zobaczył inne dzieci, zaczął zachowywać się normalnie. Ale do zupełnej swobody to mu dużo brakowało..... Pierwszy raz widziałam, żeby taki był cichutki... Musimy go częściej zabierać w takie miejsca, by się oswoił. U nas w Oleśnicy są mniejsze sklepy, między innymi mamy Intermarche. Tam czuje się jak ryba w wodzie. Buszuje po półkach i "sprząta")))))))))) Ale to nie ta wielkość sklepu, co nasza Korona i Geant wrocławski.... U nas dzisiaj śnieżyca. Zima wraca.... W sobotę było cieplutko, ale wiało straszliwie... Pozdrawiam - Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: JUŻ PO WEEKENDZIE... 09.02.04, 13:02 No i wcięło mi taki ładny post.... Witajcie po weekendzie!! O Karolek wiedzę poznaje tłoczny świat. Amelkę od zawsze brałam ze sobą na zakupki - ona jest w swoim żywiole. Jak miała miesiąc czy dwa smialiśmy sie z niej bo dopóki chodziliśmy po sklepie mimo iż jej sie oczka lepiły do snu ona walczyła by nie zasnąć, a przy kasach jak przyszło do płacenia zawsze zasypiała - cwana bestia. W zeszłą sobotę spacerowała sobie między regałami, rozsyłając usmiechy do przechodniów i komentując po sojemu otoczenie. Czy bawicie się z Waszymi dzieciaczkami w recytowanie wierszyków z pokazywaniem. Amelka to uwielbia. Jeszcze nie dawno sama improwizowałam z cześciami twarzy, ale ostatnio na e-zabawy znalazłam fajnywieszyk: rączki robią klap, klap, klap (klaczymy w dłonie) nóżki robią tup, tup, tup (tupiemy) tytaj swoją główkę mam (łapiemy sie za główkę) i na brzuszku bam, bam, bam (klepiemy się po brzuszku) oczka patrzą tu i tam (rozglądamy się z szeroko otwartymi oczkami, Amleka robi to bardzo komicznie) buzia robi am, am, am tutaj swoją główkę mam (znowu się za nią łapiemy) i na nosku sobie gram (gramy na nosku, zazwyczaj Amelka jeszcze raz się tu klepie po brzuszku) Amelka ostatnio zapytana jak tatuś śpi odpowiada "chrrrr, ufff, chrrr, uffff" - naśladuje go w chrapaniu, a jeśli jest w pobliżu naszego łóżka kładzie się na Sławka poduszkę z rączkami pod główką i chrapie. Jak pierwszy raz zrobiła mi tę prezentacje (było wcześnie rano i chciałam by jeszcze przysnęła i udawałam że śpię) nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem. U nas też sypał śnieżek, ale już go nawet nie widać...... Odpowiedz Link Zgłoś
cool_gos Buty - temat rzeka 19.02.04, 13:02 Chciałam się Was spytać, czy któraś z Was kupuje buty z systemem MNEMO? Moja mała jak chodzi daje prawą nogę do środka. Kupiliśmy jej Bartka to ... zawija dwie do środka. Kupiliśmy pomarańczową wkładkę z systemu mnemo i czekamy na efekty. Ortopeda kazała chodzić dziecku na boso po mieszkaniu, co skończyło się tym, że odbiła sobie nogi. Kazała przyjść za 3 miesiace do kontroli. Uważa, że do 2 roku życia dziecko ma czas by sobie uregulować chód... Co sądzicie o tym wszystkim? Wiem, że napisano na ten temat już masę książek, artykułów. Chyba na temat butów i chodu u małych dzieci informacji nigdy za wiele...Troszkę się już czuję zagubiona.Prosze o głos w tej sprawie. mama Wigi (ur.24.09.2002) Odpowiedz Link Zgłoś
yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 13:12 Hej, Kamcia nosi Tombutki w rozmiarze 20 (są troche za duże; jako kapcie bardzo dobrze się sprawdzają, nóżka się nie poci, no i mała nie rozwiązuje ich), jesienne Bartki 21, a zimowe 22. Kama jest coraz lepszym towarzyszem do rozmowy. Fantastycznie reaguje na coś co ją zaskoczy albo zainteresuje- wykrzykuje "o jeej!" lub "ojeej jes" (ojej jest). To "ojej" totalnie mnie rozczula bo zawiera w sobie ogromny ładunek radości. Mówi "całymi" zdaniami, ostatnio powtarza w kółko "co to jest" i sama sobie odpowiada "to jest", w jej wykonaniu brzmi to mniej więcej tak: to to jes to jes . Cały dzień spędzam na odpowiadaniu na pytanie co to jest (to jest ściana, sufit, ściana, kontakt, ściana, ściana, ściana...), aż strach pomyśleć co to będzie jak zacznie się właściwy czas zadawania pytań na okrągło! Jak kogoś chce zaczepić wykrzykuje "oj!" lub "puuś" (puść) ciągnąc za ubranie z szelmowskim uśmiechem i oczekuje, że ten ktoś też będzie ją tak zaczepiał. I tak sobie "ojają" i "pusiają", śmiejąc się przy tym do rozpuku. Jest niedotykalska, nie lubi gdy ją ktoś bierze na ręce, od razu krzyczy "puśś, tupta, tupta", czyli "puść mnie, chcę chodzić (tuptać)!" Gdy coś się skończy (bajka, jedzenie, ksiażeczka) rozkłada rączki i mówi "nie ma juś (już)". Jak chce żeby jej przeczytać książeczkę, przynosi wybraną i mówi "cita" (czytaj). Już nie próbuje wkładać siostrze palca do oka ze stwierdzeniem "koko", tylko koniecznie musi się z nią przywitać łapiąc za rączkę i wołając "cieeś" (cześć). Po powrocie do domu na moje pytanie "gdzie byłaś?" odpowiada "tata brum, brum, dziadzia, hau, hau" (pojechała z tatą samochodem do dziadka który ma psa). Poza tym ostatnio strasznie się buntuje, ciągle krzyczy nie, a jak jej coś nie wychodzi uderza się zabawką. Nie chce jeść obiadów i za nic nie da się nakarmić. Musi jeść sama, a wiadomo jak to wygląda. Zresztą po kilku łyżkach próbuje odstawić talerz (he, he przyssany do blatu). Ale nie zmuszam jej do jedzenia. Nocnik u nas obrasta kurzem, bo Kama nawet nie próbuje na nim usiąść, posadzić też się nie da. Chociaż pokazuje na nocnik i mówi "sisi". Jeszcze poczekamy. Sprawiliśmy dziewczynom brykę (Emmaljunga plus doczepiane siedzonko dla starszaka- rewelacja) i w końcu wychodzimy na spacery, chociaż znowu przyjdzie nam siedzieć w domu bo pogoda się psuje. Pozdrawiam serdecznie, Asia, mama córek dwóch Odpowiedz Link Zgłoś
yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 13:30 Aniamr, Kama na pytanie jak śpi tata lub dzidzia odpowiada ho-psi, ho-psi (albo cho-psi, cho-psi) Staramy się jej nie zabierać do samoobsługowych sklepów, bo demolka gotowa. Wsadzona w koszyk krzyczy w niebogłosy "daajj". Ratuje nas jedynie wypożyczony samochodzik, tylko tak w miarę spokojnie możemy zrobić zakupy. W poprzednim poście zapomniałam napisać, że Kamcia umie już ułożyć "puzzle". Mamy dwie plansze, na jednej jest 12 zwierzątek, na drugiej 11 przedmiotów. Kama bez problemu dopasowuje zwierzątko czy przedmiot do właściwego miejsca, czym naprawdę wprawia mnie w osłupienie, bo wydaje mi się to dość trudne jak na jej wiek. No i gdy ułoży bije sobie brawo, ja jej oczywiście wtóruję. No to się pochwaliłam i zmykam. Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 13:43 u nas hipermarket niestety jest obowiązkowy w sensie takim, ze Kuba musi z nami jechac, ale znaleźliśmy już sposób - najpierw udajemy się na stoisko z pieczywem Kuba dostaje do ręki bagietkę i jest zjęty a my szybciutko robimy bardzo dokąłdnie zaplanowane zakupy i Kuba nie zdąży się znudzić ani marudzić a zakupy są zrobione... a "puzzle" to Kuby ulubiona zabawa - my mamy trzy plansze - opanowane do perfekcji włącznie z nazwami (niestety rybki dla mamy są za trudne do nazwania) a jak już mu się nudzi to specjalnie próbuje włożyć gdziekolwiek po czym kręci głową i mówi "nieee" i wkłada tam gdzie być powinno..obecnie rybki lubią się pluskać pod prysznicem albo w wannie - doskonale też prezentują się na kabinie prysznicowej... a na topie zabawką jest znikopis - działanie zostało opanowane w tempie expresowym i teraz Kuba sammaluje , albo każe sobie pisać i powtarza literki najlepiej mu wychodzi "k" jak Kuba .... Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 14:00 Ooo u nas tez Amelka jak już się zmęczy chodzeniem po sklepie to wsiada do wózka i dostaje bułkę to jedzenia. A znikopis to bardzo fajna zabaweczka. U nas już od grudnia trwa ta fascynacja. Amelka potrafi nawet bardzo długi czas siedzieć przy nim (wbudowany w blat z innymi zabawkami), lub taki mniejszy przynosi mi bym porysowała z nią. Nawet już zgubiony rysik nie jest problemem, bo Amelka nauczyła się pisać paluszkiem. Ostatnio w IKEI moi rodzice kupili jej tablicę z jednej strony tradycyjna w drugiej na pisaki. Bardzo ładnie sie nią zajeła w sklepie. Niestety postanowoliśmy, że dostanie ją dopiero w marcu na imieniny, bo inaczej miejsca nam zabraknie na prezenty bez okazji. Yoska, a zamieścisz zdjęcia dziewczynek?????? Odpowiedz Link Zgłoś
olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 14:56 Yoska jak czytam Twój post to tak jakbyś opisywała moją Agatkę. Od rana do wieczora zadaje pytanie: co to? Jak odpowiem jej pytaniem na pytanie to mówi co widzi, jeżeli potrafi nazwać. Na książeczki zaś też mówi cita. Zresztą uwielbia je oglądać i jeżeli na obrazku jest coś znajomego to mówi co widzi np.ziaba, miał, tototototo(pociąg z wierszyka Tuwima))itd itp. W ogóle z dnia na dzień ma coraz większy zasób słów. Wczoraj jak byliśmy u mojego brata to jego żona, która nie widziała małej 2 tyg. była w szoku, że tyle się nauczyła w tak krótkim czasie. Wierszyki do pokazywania Agatka bardzo lubi jej ulubionym jest ulijanka. Zresztą na forum tam gdzie są chyba zabawy z dzieckiem był cały wątek o wierszykach i piosenkach z pokazywaniem, wydrukowałam sobie prawie wszystkie i co jakiś czas pokazuję Agatce nowe. Polecam. Wcześniej była tutaj dyskusja o tym, że większość dzieciaczków lubi teletubisie, nie wiem czy oglądacie w sobotę i niedzielę o 8.00 na canal+ są odkodowane. U nas oprócz teletubisiów ulubionym programem jest Hugo. Musieliśmy nagrać parę odcinków bo krzyczała, że chce Hugo i na nic zdało się tłumaczenie, że Hugo jest w telewizji, a nie na kasecie. Na koniec pochwalę wam się, że Agatka zaczęła robić na nocnik, rano czytałam o różnych szkołach nauki samodzielnego siusiania i doszłam do wniosku, że w tej kwestii najlepiej dobrać metodę indywidualnie do dziecka. Ja zaczęłam sadzać małą ok 1 roku. Jednak nie była jeszcze wtedy gotowa, po prostu płakała więc odstawiłam nocnik. Poszedł w zapomnienie na ok trzy miesiące potem spróbowałam ponownie i o dziwo Agatce bardzo się spodobało. Teraz chętnie siada, karze tylko podać sobie jakąś zabawkę. Kupka zawsze ląduje w nocniku, a siusiu to jeszcze różnie bywa bo z pampersa jeszcze nie zrezygnowałam na dobre ma założonego tylko jak sobie Agatka przypomni o siusiu to woła kupke i wiadomo, że chce usiąść na nocnik, zarówno siusiu jak i kupka są w jej języku "kupke". Potem obowiązkowo biegnie do ubikacji otwiera mi drzwi i jest cała dumna, że może spłukać wodę. Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 08:19 Cześć dziewczyny! Urlopujecie się, czy ki diabeł, że tak tu cicho?!?!?!?!?! U nas Hugo też jest na topie. Prócz tego jeszcze jakieś dwa koty na jedynce rano i "Człowieczaki" (w sobotę, ale nie pamiętam gdzie). Teletubisiów jeszcze nie mamy i nie wiem jak Karol na nie zareaguje. Dziś mam zamiar mu kupić kasetę na próbę. Zobaczymy. Prócz tego uwielbia reklamy. Ostatnio hitem jest reklama mydła Luksja z tańczącą kaczuszką i reklama z dziewczynką, która rozmawia ze ślimakami. I nie wiem na co Karolek reaguje z takim entuzjazmem: na ślimaki, czy na śliczną dziewczynkę))))))))))))))))))))))))) Pozdrawiam - Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 08:42 Aneta ja nie śpię i co jakis czas zaglądam by sprawdzić czy może coś skrobnęłyście. U nas Hugo też jest lubiany. To chyba w weekendy leci?? i jak tylko zauważy przy przełączaniu proglamów, że hugo leci to nie da spokoju aż sie jej go nie nastawi. Co do Teletubisiów to Amelka ma 3 kasety i już zaczyna wyprzedzać sceny, które mają nastąpić. A jak śmiesznie naśladuje gadające kwiatki (chodzi tu o takie piszczące pieszczotliwe mówienie). Lubi chyba najbardziej te kasetę z tańczącymi teletubisiami. Próbuje już mówić proste słowa zamiast narratora. Wczoraj mnie zdziwiła, bo raptem zaczęła chodzić i tupać próbując przy tym mówić tup, tup. A za chwilę to samo nastapiło na kasecie - narrator mói tup, tup, a misie tańczyły taniec tupaniec. W ogóle to większość dnia spędza na tancowaniu. Jak przychodze z pracy to czesto jest tak, że szybko sie przywita i biegnie włączyć muzykę i obraca sie w kółko na srodku pokoju. Chyba zacznę się rozglądać za jakimiś zajęciami rytnicznymi dla niej, bo aż sama jestem zdziwiona że jak ona tanczy. Nieraz robi takie rytmiczne ruchy, że jestem w szoku. To już nie jest sztywne bujanie sie na boki, a rytmiczne ruszanie ramionkami, wyginania tułowia jak przy tańcu brzucha..... Co do reklam to u nas zawsze były hitem. Pamiętacie może taką reklame "zozole" (cukierki). Amelka miała wtedy koło 6 miesięcy Jeszcze sama sztywno nie siedziała), ale jak ta reklama leciał to ona cała szalała, machała nóżkami raczkami i kiwała główką. Aneta spróbuj na BBC puścić Karolowi Teletubisie to się przekonasz czy lubi. Ja musze w weekend na odkodowanym Canale+ zobaczyć i nagrać na te 18 minut które Amelka sobie zmazała na oryginalnej kasecie. A u nas słoneczko wyszło.... Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 08:44 No właśnie - tak jakoś cicho się zrobiło. U nas TV też cieszy się zainteresowaniem Antka. Włączam mu przeważnie Mini-Maxa albo Animal Planet. Antek ogląda z zaciekawieniem "Joko, Jakamoko i Toto" a także taką bajkę z Dziką Bestią, Świnką Hamiltonem i Megi. Z reklam na topie są wszystkie z krowami (Turek, Era-love, Milka) i z końmi (Tetley). AS na krowę mówi "Buuuuu" (nie wiem dlaczego), często więc stoi przed telewizorem, pokazuje na ekran (przebiegle chowam pilota) i krzyczy - Buuuuuuu! No i wtedy trzeba lecieć po wszystkich kanałach i szukać krów Teletubisie do tej pory go nie interesowały, ale dawno ich nie oglądał - muszę kupić na DVD, bo nam wideo padło po tym, jak Antek włożył tam kredki, komórkę i klucze (przeważnie jak czegoś szukam, to znajduję to w odtwarzaczu). Antoś mówi na razie mama, tata, baba, dziadzia, but, jajo, daj i mnóstwo wyrazów dźwiękonaśladowczych. Pa pa, wracam do pracy Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk odstawiłam od piersi - sukces!!!! 10.02.04, 09:25 Wróciłam z urlopu i Patryk już nie ssie. myślałam że będzie gorzej. W sumie to tylko 2 noce się zadzierał, w dzień wogóle zapomniał o piersi. Mnie bolały piersi prze 4 dni,odciągałam, piłam szałwię, przykładałam kapustą i ściągałam bandażem. Po 4 dniach już nic nie musiałam ściągać. I na razie są same plusy odstawienia od piersi. Po pierwsze Patryk śpi w nocy prawie 12 godzin. Przebudzi sie ze 2 razy, aby sprawdzić czy jestem.(Boże jaka jestem wyspana) No ale nie wprowadziłam niestety metody samego zasypiania, bo to za dużo jak na jeden raz, i nie wiem czy wprowadzę ją bo jest mi tak przyjemnie jak mały się do mnie wtula.Przesypia noc bez żadnego picia. je o 20 wieczorem deser z soji i to wszystko. Ja wreszcie po 16 m-cach jem mleko, jajka. Cudownie. I teraz bardziej mogę sprawdzic na co Patryk ma uczulenie. Po odstawienieu pszennicy poprawa jest znaczna. Wicie co nie zdawałam sobie sprawy jakim jednak obciążeniem było dla mnie to długie karmienie piersią. Ja naprawde odżyłam, a i Patryk nie jest marudny. Wieczorem czytam mu książeczkę, gasze światło i idzie spać. Ale zasypia później niź dawniej bo około 22-23. Pozdrawiam Uwolniona Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: odstawiłam od piersi - sukces!!!! 10.02.04, 10:43 Ja też odstawiłam Antka - jakieś dwa tygodnie temu. Nie była to jednak rewolucja, tak jak u Ciebie Aniu-Patryk. Stało się to tak jakby z dnia na dzień, a że karmiłam już tylko raz na dzień i chyba już bardziej dla towarzystwa i z przyzwyczajenia, to na szczęście nie miałam już żadnych kłopotów z piersiami. W naszym przypadku powodem głównym odstawienia była moja alergia na pyłki drzew. Właśnie zaczyna pylić leszczyna i boję się, że znów będę musiała brać leki (na razie biorę tylko krople do oczu). W czasie ciąży i karmienia okres pylenia był dla mnie mordęgą, bo nie mogłam nic brać i objawy alergii nasilały się. Ostatnio Antek też ładnie śpi w nocy (odpukać!). Odpowiedz Link Zgłoś
cool_gos Re: odstawiłam od piersi - sukces!!!! 10.02.04, 16:06 Wiem co to znaczy, bo też czułam ulgę, kiedy po 15 miesiącach karmienia zaprzestałam tego czynić. To faktycznie wolność. No teraz mam zamiar z niej skorzystać i w ten weekend jedziemy na sw. Walentego do Zakopanego. Kiedy byliśmy gdzieś ostatnio... W grudniu 2001. To już było z Wigusią (w brzuchu). hi, hi, hi Gocha (mama Wigi - ur. 24.09.02) Odpowiedz Link Zgłoś
ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 23:00 Cześć dziewczyny! Kilka dni temu Kubusiowi udało się bardzo uatrakcyjnić opiekunce, mnie oraz mężowi „kolejny szary dzień”. Wychodząc z opiekunką na spacer, w pewnym momencie, gdy pani Maja mocowała torbę na (stojącej już na klatce) spacerówce wpadł na pomysł, że zamknie za nią drzwi od środka i popchnął je. No i udało mu się nie tylko zamknąć drzwi, ale zasunąć zasuwkę, którą można otworzyć tylko od środka. Wyobrażacie sobie co się działo.......... Pani Maja miała na szczęście przy sobie telefon komórkowy, zawiadomiła nas oczywiście a potem próbowała choć trochę odwrócić uwagę Kuby od zamkniętych drzwi ciągle mówiąc coś do niego lub dzwoniąc na domowy telefon. Zjechaliśmy oboje z pracy najszybciej jak się dało (taksówkami) i mąż dostał się na nasz balkon przechodząc z balkonu sąsiadów obok (na szczęście mieszkamy na I piętrze). Potem z pomocą sąsiada udało mu się podważyć i wypchnąć drzwi balkonowe (dzięki temu szyby mamy całe). Wyobraźcie sobie co czuliśmy jadąc do domu. Ja cała się trzęsłam i wyobrażałam sobie moje dziecko, które dostało ataku histerii, będąc same za zamkniętymi od środka drzwiami. Na szczęście Kubuś dosyć dzielnie się trzymał. Gdy go wzięłam na ręce był spłakany i bardzo spocony – nic dziwnego, był ubrany w kombinezon i cały asortyment spacerkowy. Ta przygoda uświadomiła mi jak silne i nieobliczalne jest już moje dziecko. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło a Kuba już za kilkanaście minut brykał radośnie jak gdyby nigdy nic. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 07:17 Asiu jestem w szoku i podziwiam Was!!!! Matko przez co Wy musieliście przejść. Ale na szczeście wszystko się dobrze skonczyło!!!! A opiekunka pewnie tez wystarszona?? Odpowiedz Link Zgłoś
ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 08:53 Oczywiście! Opiekunka (zresztą ja również) do końca dnia nie mogła dojść do siebie po tym zdarzeniu. Kubuś natomiast był bardzo niepocieszony, gdy mąż wymontował zasuwę. Pozdrawiam ! Asiek + Kubuś(13.10.2002) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9519274 Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 09:33 To spryciarz ten Wasz Kubuś!!! Niesamowite, jakie te nasze dzieciaki są już mądre... Nie zazdroszczę Wam zmartwienia... brrrr.... Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Takie historie zawsze wzmagają moją uśpioną na co dzień czujność. Pozdrawiam - Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 09:45 Asiek, to Wam Kubuś napędził strachu! Dobrze, że tylko na nim się skończyło. Dzieci są naprawdę nieprzewidywalne. Wczoraj ja też przeżyłam chwile grozy na spacerze. Kamcia zaczęła mi uciekać, ja z wózkiem (z Dominiką w środku) za nią, ona coraz szybciej, więc ja wózek zostawiam i dalej za nią, oczy mam z przodu (na Kamcię) i z tyłu (na wózek),nagle ten zaczyna sam jechać w przeciwną stronę, a moje starsze dziecko jest już na środku ulicy!!! Na szczęście to ulica osiedlowa, ale dość ruchliwa. Jednym susem złapałam uciekinierkę, a drugim wózek- sama nie wiem jak tego dokonałam! Dalszą część spaceru przejechała w wózku. Kamcia uwielbia Teletubisie. Już od rana krzyczy "baja!", na pytanie jaką chce mówi "po, lala". Mamy dwie kasety (Wesołych Świąt życzą Teletubisie i Ulubione rzeczy), w ciągu dnia etapami ogląda jedną, tańczy jak te stworki, robi papa, śmieje się, próbuje śpiewać, powtarza ich gesty i jak Amelka większość wyprzedza. Lubię obserwować Kamę jak oglada te filmiki, bo jej reakcje są dla mnie niesamowite. Przy reklamach stoi jak zaczarowana, ale jej zachwyt wzbudza ta o "czekotubce". Jak ją usłyszy biegnie z drugiego pokoju krzycząc z radością "mama!" i pokazuje mi na telewizor, kiwa się i kręci pupą. W tygodniu jak jesteśmy same rzadko włączam telewizor, ale w weekendy niestety dziecko narażone jest na atak reklam bo mąż telemaniak nie potrafi zrezygnować z buczącego pół dnia telewizora. Teraz przez trzy dni jesteśmy same w dzień i w noc, bo mąż w Warszawie. Ale nie jest źle. Za to w niedzielę idziemy z Kamcią na zabawę choinkową! Chyba ja bardziej się cieszę na to wyjście. Pozdrawiam, Asia, mama córek dwóch, których zdjecia już wkrótce... Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 23:42 My juz w domciu. Asiek, ale mieliscie przygode, wlasnie czytalam mezowi. Wyprawa byla pelna atrakcji dla Gaby. Były ukochane łały wiec zajmowała się nimi non stop.(łała am dam) a nastepnie (tuli łała) Oczywiscie slowinik sie poszerzył: nowosci to "aje fanie"(ale fajnie- tekst z ksiazeczki), sieje sie(smieje sie),raau opa opa onie(tygrys skacze na ogonie), posiak(prosiaczek), mami(mama Kangurzyca), pokazuje gdzie ma serduszko i jak robi(pu(K), pu(k)-to k jest takie pol-nieme. Ostatnio znalazla u mojej siostry serduszko swieczke. Najpierw zaczela dmuchac, a nastepnie przylozyla do serca i zaczela mowic pu, pu. Aktualnie hitem sa ksiazeczki z serii Ksiega dla malucha "nasze cialo", "Maly czy duzy" i "Dzien malucha". Gaba pokazuje na stetoskop i mowi "pu,pu", pokazuje jak dzieci robia wdechy, na widok nocniczkow i sedesow mowi "a fuu" lub"sii", pokazuje wiekszosc czesci ciala(wlosy (osi),glowe, usta, brwi, czolo,policzki, uszy(usio),brode(mumu), oko(oto),nos (no), reke, palce, brzuszek, cycusie(tucycy), pepek(pepe),cipke, pupe(pupu), stopy(buty ),kolana, udo, lydke). Odpowiada na olbrzymia ilosc pytan, rozronia bardzo duzo pojec typu pelny-pusty, gruby-szczuply, goracy-zimny, blisko-daleko, za-przed itp(super ksiazeczki polecam). Pamieta co bedzie za chwile i co po kolei zdarzylo sie w bajkach(wie np kto wygral w misie- patysie ) Co do pytania co to to u nas oznacza zarowno "co to jest" jak i opowiedz mi co sie dzieje.. Ludzie bez dzieci patrza na mnie jak na idiotke bo ja ciagle opisuje Gabie to co sie dzieje. Moj ostatni popis w urzedzie "to jest pani, pani wyszla z pokoju, stuka obcasami itp, pani miala niezla mine ) Gaba z bajek oglada Kubusia w niedziele(wieeelkie wydarzenie), czasem Boba, zerknie na krecika. Teletubisiow nie bedzie ogladac, bo mi sie nie podoba to ze czesto mowi sie tam po dzieciecemu i moim zdaniem moze to uwsteczniac rozwoj jezyka(moje zdanie )) nie denerwujcie sie )) Hugo tez lubi, ale on to jest wlaczany jak musze zrobic obiad dla Michala, bo raczej nic nie wnosi tym ze lata i sie rozbija . Jutro cos jeszcze napisze o wyjezdzie bo moj mozg juz ledwo dziala bo tym 8 godzinnym jechaniu. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 08:11 Cześć Marta!! Jestem ciekawa jak wy organizujecie taką długą podróż. Chodzi mi o przystanki na "rozprostowanie kości" i w ogóle. My w kwietniu jedziemy w góry i tak sobie myślimy jak to będzie. W najbardziej optymistycznych scenariuszach chcemy robić przystanki co 1,5-2 godziny, bo właściwie jeszcze nie jeździlismy z Amelką dłużej niż do 3 godzin. Co do Hugo to myślę, że jego duże oczy, uszy i dziwny głos przyciąga dzieciaki - ja tego programy nie lubię. Co do Puchatka u nas totalna ignora ze strony Melki. Ostatnio polubiła poranne audycje "Jedyneczki". Sama nie wiem jak one są prowadzone, ale myślę, że takie audycję są rozwijające dla malucha. A melka generalnie uwielbia gdy jest śpiewane i tańczone pewnie dlatego lubi Teletubisie. Na początku tez mnie denerwowało, że tam tak dziecinnie mówią (ale to tylko jeden Teletubiś - Po tak mówi), ale po tym jak zauważyłam ile Melka z tego filmu wynosi przestałam sie martwić. W koncu tysiące dzieci na świecie sie przy nich wychowało i jeszcze negatywnych opini na ich temet nie słyszałam. W weekendy staram sie jej w wersji oryginalnej puszczać na BBC, a zaraz po nich leci bajka "Balamory" - również bardzo lubi ją Melka, jest bardzo kolorowa, dużo śpiewają i tańczą. No a moje dziecko wczoraj na prostej drodze (w domu) tak sie przewróciło, że ma zdartą brodę. Stało sie to w momencie gdy wchodziłam na klatkę wracając z pracy. Płacz aż na pierwszym pietrze słyszałam (mieszkamy na 3), a babcia tak się przejęła, że jeszcze o 21.00 dzwoniła by sie o wnusie zapytać. Ach te dzieci.... Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 08:36 Cześć dziewczyny! Widzę, że szata graficzna forum się zmieniła... no, no, no.... Ładnie. Aniu, u nas też było "twarde lądowanie". W ubiegłym tygodniu Karolek upadając uderzył się w półkę pod ławą. Nie podparł się w ogóle rączkami, bo w obu coś niósł(( Potwornie się wystraszyłam, bo guzior na czole rósł w oka mgnieniu. Poza tym pod drugim oczkiem siniak i guzek. Zastanawiałam się czy nie jechać z małym do szpitala na jakieś prześwietlenie, albo USG (ja naiwna myślę wciąż, że nasza służba zdrowia działa jak w amerykańskich filmach i zrobiono by to od ręki)). W rezultacie było przykładanie lodu do guza (z absolutną dezaprobatą mojego dziecka), tulenie i obserwowanie co będzie się z nim działo. Nic się nie działo, więc zostaliśmy w domu. Dziś już prawie nie ma śladu po guzie, a mały siniak pod okiem już jest coraz jaśniejszy. Coraz więcej z Was ma zamiast adresu strony (w sygnaturce) - imię dziecka. Podzielcie się, jak to zrobić?!?!?! Tylko proszę - jak krowie na rowie... z moim pojęciem komputera różnie bywa )))))))) Pozdrawiam - Aneta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: sygnaturka 12.02.04, 09:04 Aneto jest o tym mowa na eDziecko od kuchni w tym wątku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=8459986 i tam tez możesz poróbować sygnaturkę. Jesli nie chce Ci sie tam wchodzic to poniżej podaje zapis. Gwiazdki trzeba wykasować zaznaczają tyko obszar adresu strony, a dale wpisujesz tekst. Właściwie przed adresem dochodzi zapis <a href=" i po adresie "> tekst i </>a>. <a href="**https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5666865**">Zdjęcia Amelki</a> Mam nadzieję, że sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: sygnaturka 12.02.04, 12:41 Hej Aniu. Dzięki za opis, bo ja tez zastanawiałam sie jak to zrobić. Robię próbę: Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 08:39 Witam. A mój Patryk średnio lubi bajki, zaraz przełacza na MTV lub VIVE i zaczyna tańczyć. Potrafi non stop ruszać tą swoją pupą. Pierwsze jak wstaje to włącza radio i telewizor i szuka muzyki. Chyba ma to po mnie , bo ja tańczyłam kilka lat.A i jeszcze oprócz muzyki interesują go filmy przyrodniczy.Ale i tak najbardziej uwielbia wisiec przy zlewie . jak jestem w kuchni to on tam siedzi non stop, przysuwa sobie krzesełeczko do blatu i próbuje ścierac, zmywać, układać itd. 13 czerwca lecimy na Majorke, to będzie dla niego doświadczenie (lot samolotem). Już się zaczynam trochę bać jak sobie poradzimy. najgorzej to będzie z jedzeniem, bo jak tam dopasowac alergikowi menu. ale cieszę sie, moze słoneczko pomoże mu na skórę, tak jak było tym latem. W tym roku zplanowaliśmy fajne wakacje, bo w następnym może będzie trzeba będzie pomyśleć o kolejnym dziciaczku. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mamamajki Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 10:03 Moja Maja nie ogląda wcale bajek - nie chce Widzę,że Teletubisie jej się podobają bo jednak na jakieś 3 minutu się skupiła gdy jej puściłam pierwszy raz później dalej zaczyna biegać, szukać czegoś, przynosić coś, próbowałam nawet trzymając ją na kolanach komentowac bajeczkę - ucieka Niedzielny Kubuś Puchatek zatrzymuje ją tylko gdy się zaczyna i jest ta piosenka-ale całej też nie przetańczy Najdłużej oglądała losowanie Totolotka-kilka razy nawet całe-łącznie z gadaniem Pani ))) Ale to było jakieś 2 miesiące temu oj chciałabym aby Majka sobie usiadła popatrzyła na Teletubisie-podoba mi się ta bajka A wiecie,że Teletubisie mają te pupy takie szerokie na podobieństwo dziecka w pampersie no i bajeczkę robi BBC-musi być dobra Pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 10:38 Asiu, a propos Totolotka. Koleżanka którą poznałam w szpitalu po urodzeniu Kubusia, usypia swoją córeczkę o 21.30, bo wtedy jest losowanie Lotto. Kładzie ją do łóżeczka, włącza Polsat, wyłącza głos a Małgosia patrząc na te piłeczki usypia. Ale te dzieci są dziwne, nie? Szkoda, że nie ma podobnej metody na mojego Kubusia Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 11:00 Rozbawiłyście mnie tym totolotkiem)))))))))))))))))))))))))))))))) Ach te kochane dzieciaki. Z Teletubisiami przyznaje mi sie lżej żyje - mogę coś zrobić np. przy kuchni lub zamieść lub zmyć podłogę, bo wówczas Amelka siedzi na fotelu i ani myśli sie ruszyć. Raz to nawet udało mi się odkurzyć, bo u nas z tym jest problem w obecności Amelki. Jak tylko włącze odkurzacz zaraz ryczy i to tak panicznie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 12:58 Co jest z tym totkiem ???? Gaba tez go uwielbia, krzyczy wtedy baaam(czyli pilka). Kolo Hula Kula jest kolektura lotka i ostatnio czekajac na otwarcie moje dziecko bawilo sie tam 20 minut Nie chciala isc do Hula. Ania co do podrozy to my jezdzimy dosc duzo i Gaba jakby troche przyzwyczajona. Jezdzi juz sama z tylu i o dziwo tak jest lepiej, jak ja jade z nia z tylu to jest bardziej marudna. Dostaje zabawki, ksiazeczki. Puszczamy jej ulubiona muzyke(czasem 20 razy ta sama piosenka wrrrrrrr ). W drodze z W-wy do Szczecina bylo cudnie- spala 2 razy po 40 minut, reszte czasu patrzyla przez okno, czytala, karmila misia itp, w druga strone wyjechalismy za pozno i w okolicach 17 zaczela byc lekko marudna i trzeba bylo ja zabawiac(10 razy pod rzad wspolne spiewanie Zuzia lalka nieduza(nadal chichocze jak slysze mojego meza spiewajacego"lecz kocham ja najbardziej ze wszystkich moich lal" hehehehe). U nas lepiej jest podrozowac jak jest jeszcze jasno(jak sie sciemnia wlaczamy Gabie lampke) lub w nocy. Ale jako ze Gaba tak ladnie podrozuje to ostatnio jezdzimy w dzien, bo nas to mniej meczy. Stajemy dwa razy(w tym postoj na obiad i krotkie biegi dla rozprostowania kosci). Jak Gaba zaczyna marudzic to opowiadamy gdzie jedziemy, zadajemy jej pytania itp. Ania Gaba tak miala z odkurzaczem, ale przeszlo i teraz odkurza ze mna, ciagle dostaje ataku histerii wrecz jak cos glosniej powiem np zawolam Michala z drugiego pokoju, zadzwoni dzwonek itp. U nas podczas bajek jak tylko sie oddalam Gaba zaraz leci ze mna(chyba ze jest Kubus- wiec chyba do sprzatania kupie "Prosiaczka i przyjaciele"). I trzymajcie kciuki coby mieszkanie mi sie szybko sprzedalo Bo ja tez chce na zasluzone wakacje A jedno sie z drugim wiaze. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 13:20 Dzięki Marta!! My tez dużo jeżdźimy. Wybieramy porę w dzień gdy Amelka powinna spać. Ja wciąż siedze z nią na tylnym siedzeniu, ale musze zacząć siadać na przednim, bo są chwile, ze jest bardzo marudna. Może wie, że jak mam jest blisko to można jej pomarudzić. Podróże po ciemku również nie są dobrze tolerowane więc w góry wyjedziemy już po śniadaniu. i tak pewnie z 8 godzin nam zejdzie. Oj ja również zazrdoszę tej zagranicznej wycieczki, ale powolutku najpierw musimy sie oswoić z myślą wakacji w kraju. Ostani wspólny wyjazd mieliśmy chyba w 98 roku i od tego czasu nic. Tak więc już nie pamiętamy jak to jest gdzieś wyjechać samemu. Odliczamy dni ciesząc się jak dzieci z tego kwietniowego wypadu w góry. U nas odkurzacz jest odwiecznym wrogiem. Raz jest lepiej raz gorzej. Zaczęłam sie już rozglądać za jakimś cichszym sprzetem (mam małego elektroluxa), bo może jego wycie tak ją wyprowadza z równowagi. A niech no tylko pralka zacznie wirować gdy Amelka przy niej stoi lub zadzwoni komórka teściowej (wstrętny dzwonek), wyjdzie kaseta z video, zacznie kipieć zupa, Amelka zamienia sie w sprinterkę!! A wiecie co, dzisiaj dałabym sobie rękę uciąć, że jest środa. Gdzieś mi jeden dzień uciekł i nie moge sie z tym oswoić!! Ale to dobrze lubię jak weekend jest tuż, tuż. Trzymamy kciuki za mieszkanko, znaczy za szybkie spieniężenie. !!!!!!!A myślicie babeczki o jakimś wspólnym zjeździe na wiosnę!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Bajki. 12.02.04, 13:47 Hej. Moja Zuzka uwielbia oglądać bajki, dopomina się od samego rana, oczywiście dozujemy jej tę przyjemność i tak: od rana ogląda telewizję edukacyjną (plastelinek, jedyneczka), a wieczorem wieczorynkę na TV, ale tylko coś sensownego "Miś Uszatek", " Bob budowniczy", a jak leci coś, w moim odczuciu, bezwartościowego, np. "Tabaluga" to zamiennie włączamy Teletubisie lub Krecika na DVD. A tak na marginesie, ja uważam, że Teletubisie są Ok, z tym, że trzeba na nie spojrzeć oczami dziecka (kiedyś ich nie cierpiałam, teraz mam neutralny stosunek, a Zuza je uwielbia). Marto, pozwolę sobie zażartować na temat wpływu bajek na "uwstecznianie" mowy, nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że tygrysek z Kubusia Puchatka ma wadę wymowy? . A tak serio, to Po używa mowy dziecięcej i jest to dość naturalne, bo ona jest dzieckiem i dzieci często tak mówią, pozostałe Teletubisie mówią normalnie. Nie żebym była rzecznikiem Teletubisiów , ale moim zdaniem, krzywdy nie zrobią. A propos mowy,to pisałaś kiedyś Marto,że Twoja Gaba nie wymawia głoski "K", u nas jest dokładnie odwrotnie, głoska ta dominuje w słowniku Zuzki i tak "kotek" jest "kokek", "czapka" - "kaka". Tak, gdzie jest choćby jedna głoska :"k" pozostałe też są na nią zamieniane, nie ma problemy z wyrazami, gdzie tej głoski nie ma, np. "lala", "mama", "tata". Chociaż sanki, mimo że mają "k" są "siesia" lub "kiesia". Ale w tym wieku zarówno brak głoski jak i jej nadużywanie jest normą Jakiś czas temu pojawił się wątek okazywania uczuć. Ale o tym napiszę później, bo Zuza sie obudziła. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Bajki.szyki 12.02.04, 15:35 Ewa, no wlasnie gdzies wyczytalam zes ty ekspert wyuczony od mowy. Jak myslisz jak dlugo moze to trwac? I czy moge cos z tym robic, np mowic wiecej z tymi glosekami, wyrazniej je wymawiac? Generalnie na codzien mnie to nie stresuje i widze ze juz w srodku wyrazu coraz czesciej to k sie pojawia, g ciagle nie ma sa np(duziki-guziki). Co do Teletubisiow to chyba nic jej sie nie stanie jak nie bedzie ogladac Z zasady chce zeby telewizji bylo jak najmniej. A sama ich po prostu nie trawie. Gaba widziala je raz u mamymony i jeszcze tydzien o nich gadala. Ale mysle ze bez nich przezyje ) A tak co do mowienia do dzieci to jak mowia do Waszych inni ludzie. Ja zauwazylam ze wszyscy staraja sie mowic tak jak Gaba(tuptamy do łały, dzie jest mimis itp)No i ja wszytskich strofuje Ja uwazam ze trzeba do dziecka mowic normalnie, jak to jest u Was? Dziecko sie dopomina mojego towarzystwa(glosno ) Zmykam Kayak mama Gaby(ur. 27.09.2002) gaba.bmxer.info/ Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 20:03 Marto, jeżeli chodzi o mowę Gaby, to nie masz najmniejszych podstaw do niepokoju. Teoretycznie głoski "k" i "g" powinny pojawić się w drugim roku życia, ale z tego co mówisz u Gaby jest to kwestia tygodni. Głoski te są głoskami tylnojęzykowymi, przy ich wymawianiu współgra podniebienie miękkie i jeżeli bardzo Ci zależy, żeby Gaba zaczęła je wypowiadać to możesz w formie zabaw potrenować to podniebienie przez naśladowanie kaszlu, chrapania..., ale nic poza tym, no chyba,że Gaba spotka się z moją Zuzą i przez naśladownictwo "załapie" o co chodzi, ale nie wiem, czy będziesz zadowolona , bo ja chwilami nie wiem, o które "koko" lub "kakę " chodzi . A tak w ogóle to Twoja Gaba jest niesamowita, możesz być dumna z jej mowy i wymowy. W tym wieku znaczna część dzieci wypowiada pojedyńcze słowa, a niekiedy wcale, nie mówiąc o poprawności ich wypowiadania... A... i jak pojawi się "k" to chwilę później pojawi sie i "g", bo głoski te różnią się jedynie dźwięcznością, a z tego co piszesz, to Gaba nie ma problemów z innymi głoskami dźwięcznymi. A co do Teletubisiów, to jak sama nie trawisz, to nie ma powodów, żebyś się przymuszała przeżyjecie bez nich. Ja już się trzęsę na myśl o Barbie A o mówieniu innych i emocjach napiszę później, bo się kąpia i zaraz mnie przywołają moi ukochańcy... Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 20:32 Małe sprostowanie. To, że głoska "k" powinna pojawić się w 2 roku życia nie znaczy, że już wszystkie wyrazy dziecko będzie wypowiadało poprawnie, chodzi jedynie o to, by dziecko potrafiło ją wypowiedzieć w ogóle. Skoro Gaba już niekiedy ją wypowiada to już naprawdę możesz zapomnieć o temacie, bo przekręcać wyrazy może jeszcze ho ho, nawet nie wiem do kiedy, ale tu chyba można mówić o zaawansowanym wieku przedszkolnym. A co do form mówienia innych osób, ta ja też tego nie trawię, całe szczęście niewiele osób z naszego otoczenia tak mówi, więc nawet nie mam potrzeby tego tępić. I jeszcze parę słów na temat okazywania uczuć. Zuza jest bardzo wylewna i chętnie daje upust swoim emocjom zarówno tym pozytywnym, jak i negatywnym. Lubi być przytulana, głaskana, noszona na rękach i sama też uwielbia się przytulać i niestety... gryźć z miłości, właśnie mój siniak na wewnętrznej stronie ramienia przybrał barwę zieloną...Natomiast, jak coś ją wkurzy, to lepiej nie stać na jej drodze, lubi czymś rzucić, walnąć... ciekawe po kim to ma ? A... i jeszcze przypomniało mi się coś śmiesznego: często mówię Zuzi wierszyk "miauczy kotek..." i ona dopowiada to "miau" i kiedyś czytałam jej po kąpieli "Lokomotywę", a że nie za bardzo słuchała, to po słowie "nagle..." spojrzałam na nią lekko "karcąco", a ona poczuła się "wywołana do tablicy" i niewiele myśląc odpowiedziała "miauuuu"... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 21:25 Ewa dzieki za tak wyczerpujaca odpowiedz Ja nie za bardzo wyobrazam sobie ze Gaba powie po prostu oKo a nie oto K wychodzi jej czasem w patykach(niemal fetysz )i we wczesniej juz wspomnianych duzikach. Co do przekrecania to Gaba czasami mnie zaskakuje, np kotek to od czasu gdy miala roczek tauuuu, a koza i owca robia me i nie da sie jej wytlumaczyc chociaz potrafi powiedziec poprawnie. Ale nasmieszniejsze sa wyrazy jakby wymyslone, ale ewidentnie okresla nimi tylko te rzeczy, ussypi(ser zolty), apisi(lampa), mumu(broda). Aktualnie probuje dowiedziec sie co oznacza "ilo" powtarzane od dwoch dni Co do spotkania Zuza-Gaba to jestem jak najbardziej za, moze jakies spotkanko po feriach w Hula Kula. Kolezanka poleca nam plac zabaw w Konstancinie w Starej Papiernii, niby mniejszy i cena podobna, ale ciagle widzi sie dziecko wiec mozna spokojnie pogadac i nie trzeba ganiac jak w Hula Kula. Rozpisalam sie dzis , ale temat mowienia niesamowicie mnie fascynuje. Ewa moze podzielisz sie jeszcze wiedza. Co warto robic z naszymi maluchami pod katem mowienia? Natomiast lekko przeraza przyszlosc, gdy nasze maluchy zaczna zadawac pytania typu "dlaczego snieg jest bialy?", oj trzeba sie bedzie douczac Ide juz sobie papa Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 21:58 Co do spotkania, to ja cały czas jestem zainteresowana, ale niestety mało mobilna. Zuza bardzo źle znosi dalsze wyprawy autobusowe, tak do 10 min. jest ok, ale później zaczyna się cyrk, a my do Hula Kula musimy jechać dwoma autobusami i trwa to około 1,5 godziny w jedną stronę, a do Konstancina to nawet nie wiem jak...A przyznać muszę, że nie radzę sobie z awanturującą się Zuzą w autobusie, zwłaszcza, że teraz w tych zimowych ubraniach gorąco i niewygodnie... Myślę już o zrobieniu prawa jazdy, ale od myślenia do realizacji długa droga i nie wiem, czy nie nastąpi to jak dziewczyny bedą mogły spotykać sie już same . A tak serio, to jak będzie cieplej to chętnie wybierzemy się do Hula Kula, do Konstancina raczej nie, no chyba, że w weekand, wtedy to może zawieźć nas mój mąż, no i może dołączyłyby dziewczyny spoza Warszawy? A co do wspierania mowy, to wszystko co robisz z Gabą jest ok, nie trzeba więcej (nawet chyba nie można ?). Dużo mówić, "normalnym" jezykiem, nazywać otaczający świat, czytać, zadawać dziecku pytania i dawać możliwość do wypowiadania się... To tak w dużym skrócie, ale Ty wiesz o co chodzi... A ja tak chwilami chciałabym pomilczeć... A... i można bawić się w usprawnianie narządów artykulacyjnych (np. zabawy języczkiem, ustami, dmuchanie na co się da. naśladowanie odgłosów), bawić się dźwiękami (odnajdywanie, identyfikowanie, porównywanie...). Jak chcesz jakieś przykłady to daj znać, chętnie napiszę. Przynajmniej moja wiedza nie pójdzie na marne , mam motywację do jej odświeżania. Tak w ogóle to w przyszłości chętnie zajęłabym się logopedią. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 09:06 ...pozwólmy naszym dzieciom być dziećmi,..jak najdłużej...czas szybko leci... ani się obejrzymy, a będą recytować wierszyki w przedszkolu, zdawać maturę, mieć własne dzieci... i jeszcze jedno, Wojciech Eichelberger powiada : "jeśli chcemy, zeby nasze dzieci były szczęśliwe- przestańmy się nimi tak zajmować. Spójrzmy na siebie i sami postarajmy się być szczęśliwi w naszej pracy, związkach i relacjach z dziećmi..." coś w tym jest... pozdr, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 12:24 goclava napisała: > ...pozwólmy naszym dzieciom być dziećmi,..jak najdłużej...czas szybko leci... > ani się obejrzymy, a będą recytować wierszyki w przedszkolu, zdawać maturę, > mieć własne dzieci... > > i jeszcze jedno, Wojciech Eichelberger powiada : "jeśli chcemy, zeby nasze > dzieci były szczęśliwe- przestańmy się nimi tak zajmować. Spójrzmy na siebie i > > sami postarajmy się być szczęśliwi w naszej pracy, związkach i relacjach z > dziećmi..." > > coś w tym jest... Ok tu chetnie podyskutuje. Gosia moze rozwin temat. Skad ta opinia na temat zbytniego zajmowania sie dziecmi? Czy odnosi sie to do zabaw ktore zaproponowala Ewa? Do pokazywania jezyka, chrapania i kaszlenia ? Bardzo mnie zdziwilo to co napisalas po naszej "bardzo"ozywionej dyskusji na temat angielskiego dla rocznych maluchow(to ja bylam przeciw) i ostatniej na temat nauki czytania(znow to ty chcesz uczyc Marysie). I to mi sie troche kloci z tym co napisalas pod postem ktory proponuje jeszcze jeden typ zabawy z dzieckiem. Moze czegos nie zrozumialam? Z niecierpliwoscia czekam na odpowiedz... A tak swoja droga to co napisali panowie E. i S. jest bardzo madre, pod warunkiem ze nie popadniemy w przesade w tym zostawianiu dziecka coby sie samo rozwijalo. Obaj panowie w swej ksiazce nieco przerysowuja pewne zachowania zeby uzmyslowic nam wage niektorych problemow. No wlasnie, ale chetnie podyskutuje gdzie jest owa granica i jak pomoc naszym dzieciom w slynnym odpepowieniu. Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz witamy na forum. Marta i Gaba(z specjalnymi pozdrowieniami dla Mary i brzusia) Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 17:22 No cóż, uderzylam w najbardziej czuły punkt... Naprawdę nie chcialam... Znamy się nie od dziś... Jesteśmy Marto z dwóch różnych bajek i niech tak pozostanie. Graj w swoją grę, ja się wyłączam... Chętnie porozmawiam face to face... I pamiętaj "jaka matka, taka córka", coś w tym jest. Pozdrowienia, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 17.02.04, 23:14 goclava napisała: > Nie potrafię grać, wybacz mi... > Jesteś cudowną matką, ale pomyśl trochę o sobie... > Wszystko kwestią dobrej organizacji. > Życzę Ci wszystkiego najlepszego i przepraszam za szczerość, ale taka jestem... i > Graj w swoją grę, ja się wyłączam... > I pamiętaj "jaka matka, taka córka", coś w tym jest. Hmmm czesc dziewczyny. Nie odzywalam sie bo mnie po raz pierwszy od dluzszego czasu zatkalo Pisze w watku wrzesniowo-pazdziernikowym od dwoch lat(od poczatku ciazy) i ani razu nie spotkala mnie ze strony zadnej z dziewczyn zadna przykrosc.A w koncu wiekszosci z nich nigdy nie widzialam na oczy. Ewoku miedzy mna a Gosia zadnych animozji nie bylo- o takowych przekonalam sie wczoraj Mialam wrazenie ze po prostu kazda z nas ma swoja opinie na temat Tubisiow. Nie chce mi sie nawet komentowac, jest mi po prostu strasznie przykro. W naszym watku uwielbiam to ze dzielimy razem radosci i troski, mozemy sie poradzic, pochwalic, posmiac i posmucic. Potrzymac za kogos kciuki. Jest tak duzo klotni w innych watkach, tak duzo niepotrzebnego wypominania i jazd. Ludzie sa rozni i maja rozne pomysly na swoje zycie, wychowanie dzieci i zwiazki. Kazdy ma prawo do wlasnych opinii i powinien respektowac, ze inni maja do tego prawo. Jednak na forach internetowych wazna jest jedna zasada- jak chcemy kogos zaatakowac personalnie robimy to prywatnie. O zyciu w realu nawet nie wspomne. Tyle temat mam nadzieje jest zakonczony ((((((((( Pozdr potwornie zawiedziona Marta Odpowiedz Link Zgłoś
goclava do Marty 18.02.04, 08:53 Marta, bardzo mi przykro, że tak się stało. Serdecznie przepraszam... Otworzyłam się przed Tobą nie raz, znasz mnie... Ty też dużo mówiłaś mi o sobie i zdaje się, że coś kiedyś w naszym życiu wyglądało podobnie, chociaż teraz żyjemy zupełnie inaczej,ale to już temat do rozmowy w cztery oczy... Jeżeli tylko będziesz chciała porozmawiać, wyślij mi sms-a z nr domowym. Nie chcę nic na siłę, a myślę, że nie wszystko stracone. wybacz proszę i pamiętaj "nie to co za nami, ale to co przed nami" pozdrawiam, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 17:57 kayak napisała: Bardzo mnie zdziwilo to co napisalas po naszej "bardzo"ozywionej dyskusji na > temat angielskiego dla rocznych maluchow(to ja bylam przeciw) i ostatniej na > temat nauki czytania(znow to ty chcesz uczyc Marysie). I to mi sie troche kloci > > z tym co napisalas pod postem ktory proponuje jeszcze jeden typ zabawy z > dzieckiem. Moze czegos nie zrozumialam? Z niecierpliwoscia czekam na > odpowiedz... > > A tak swoja droga to co napisali panowie E. i S. jest bardzo madre, pod > warunkiem ze nie popadniemy w przesade w tym zostawianiu dziecka coby sie samo > rozwijalo. Obaj panowie w swej ksiazce nieco przerysowuja pewne zachowania zeby > > uzmyslowic nam wage niektorych problemow. Uczę Marysię angielskiego i czytania również, robi zadziwiające postępy. Nie przeszkadza mi to w chodzeniu z mężem do kina, na kolację we dwoje, na balangi, spotykam się z koleżankami bez dzieci.Zostawiam Marysię na 2 dni u Babci i tylko jej to służy, nie szkodzi Nie boję się jej zostawić na 1/2 godz przy Teletubisiach, a przy Hugo owszem. Tu się bardzo różnimy... i nie tylko tu.... Rozmawiałyśmy kiedyś bardzo szczerze, ale nie będę o tym pisać tutaj na forum. Życzę ludziom b dobrze wiesz o tym, kocham wszystkie dzieci, nie tylko moje... Nie potrafię grać, wybacz mi... Jesteś cudowną matką, ale pomyśl trochę o sobie... Wszystko kwestią dobrej organizacji. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i przepraszam za szczerość, ale taka jestem... na dodatek w ciąży i 3 godziny temu wyrwali mi ósemke jutro się przedstawie dokładniej, aby wszyscy mieli jasność pozdrawiam, goclava ( Marysia ściska Gabrysie ) Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: Do Kayaka i Goclavy 17.02.04, 08:08 Są matki-Polki i matki Europejki. Ale to chyba nie jest dobre miejsce aby roztrząsać ten problem. Rozumiem, że są między Wami animozje, ale - szczerze mówiąc - nie za bardzo mam ochotę to zgłębiać na tym forum. Nie jestm w temacie i nie chcę być. Piszcie o dzieciach - naszych skarbach, a retoryczne dywagacje zostawcie sobie na spotkania face to face. Jeśli Was uraziłam - przepraszam za szorstką szczerość Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Do Kayaka i Goclavy 17.02.04, 13:22 Zgadzam się w 100% Przepraszam... Wczorajsza burza ciążowych hormonów spowodowała, że wstąpił we mnie jakiś diabeł to moja wina... Ta dyskusja nigdy nie powinna odbyć się na forum... strasznie mi przykro... naprawdę nie chciałam, ale stało się .... MARTA, BARDZO PRZEPRASZAM, BABIE W CIĄŻY CZASEM ODBIJA... JUŻ DO CIEBIE DZWONIE... I ZAPRASZAM NA WIELKĄ KAWĘ... Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Teletubisie 16.02.04, 08:43 Teletubisie są opracowane przez brytyjskich psychologów dziecięcych. Pracowali oni nad tym programem parę lat, zanim pojawił się on w telewizji, wykonali mnóstwo badań. Jest to najbezpieczniejszy program dla dzieci w wieku 1-3, nic nie dzieje się za szybko, nie ma odrobiny przemocy, a wręcz przeciwnie, tulenie to ulubiona czynność teletubisiów. Jeszcze jedno - w ostatnich badaniach nad ilorazem inteligencji europejczyków, na pierwszym miejscu znaleźli się brytyjczycy... z całym szacunkiem dla innych teorii, pozdrawiam teletubisiowo - hejowo, goclava ( mama Marysi 13.09.2002 i 21 tygodniowej dzidziuliny w brzuszku) PS Teoria mojego męża ( ufologa amatora ) na temat Teletubisiów - " Tak naprawdę to NASA przygotowała ten program dla młodego pokolenia, aby byli przygotowani na kontakt z obcymi, który już został nawiązany... Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: Teletubisie 16.02.04, 09:05 Witaj Goclava. Ty jesteś tu nowa, czy coś przeoczyłam? W każdym razie, to miło, że do nas zaglądasz. Twoja Marysia urodziła się w ten sam dzień, co mój Antoś. Dzięki za wyczerpujący opis dotyczący Teletubisiów. Muszę namówić męża, żeby przegrał mi z kaset wideo na CD te bajeczki. Niestety mój odtwarzacz nieodwracalnie padł - w sobotę znalazłam w nim jakąś kleistą, niezidentyfikowaną maź. Podejrzani to: 1. UFO, 2. Antoś, ze wskazaniem na tego drugiego (choć może powinnam zadzwonić do NASA? Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 11:48 ...od tego wypadało zacząć Napisałam długaśny post i "nia ma" jak to mówi moje dziecię. Napiszę jeszcze za parę godzin, teraz już muszę wyjść... Miłego dnia, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
kia24 Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 12:17 Witamy nową mamę na forum. Dawno się nie odzywałam, ale czytam wytrwale. Popadam w kompleksy na tle mowy Agatki, w porównaniu np.: Gabą Kayaka, to Agatka porozumiewa się znami na migi. Na pewno nie wynika to z tego, że za mało do niej mówimy, bo babcia z którą Mała zostaje opowiada jej cały czas, a i my nie próżnujemy. Jednak na moim dziecku wystarczające wrażenie zrobił ulepiony na balkonie (przez męża i Kubusia) bałwan. Agatka wygłosiła pierwsze w życiu zdanie: Tata, Bumba, bamban (co oznaczało Tata i Kuba zrobili bałwana). Wczoraj Agatka dostał gorączki, i jak zwykle okazało się że to gardło. Czy Wy też dostajecie antybiotyk na gardło - znaczy czy dzieci dostają? Pozatym Agatka jest pogodna, nadal naśladuje Kubę w czym tylko może. Bardzo nie lubi mycia głowy, ale to chyba taki wiek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 12:31 Kajtek tez nie lubi mycia glowy, zwlaszcza plukanioa prysznicem, za to potem ma wypas, bo jest suszenie suszarka, a to jedno z bardziej ulubionych zajec Kajtka Bourgeonek vel Jago Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: Teletubisie 16.02.04, 12:06 Widze ze kontrowersyjna opinia na temat Tubisiow zmobilizowala nawet Golcave do odezwania sie po roku biernego czytania . Tak dla Waszej wiedzy dziewczyny Gosia jest jedna z mam z naszego grona rowiesniczego, o ktorym tyle Wam pisze. Witamy w koncu na wrzesniowo-pazdziernikowych. Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 10:58 Aniu-Partyk, ale ja Ci zazdroszczę tej Majorki. Też bym tak chciała, chyba zacznę urabiać męża w tym temacie. Znowu czytasz w moich myślach: "W tym roku zaplanujemy fajne wakacje, bo w następnym może będzie trzeba będzie pomyśleć o kolejnym dzieciaczku." Bardzo przeraziła mnie ta przygoda Kubusia - najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. Dało mi to jednak do myślenia - Antek też dłubie w jednym, nisko osadzonym zamku, a to jest Gerda, więc też się nie da go z zewnątrz otworzyć. U nas też filmy przyrodnicze są na topie, a zamiast zlewozmywaka (nie uczę Antka przystawiania stołeczków, bo się boję) bidet. W bidecie myjemy rączki i buzię, obok powiesiłam specjalny ręcznik - z Kubusiami. Później Antoś wykorzystuje ten ręcznik do "mycia" podłogi. W ogóle jest b. porządnicki - zbiera śmiotki (a także inne rzeczy) i wyrzuca do kosza na śmieci, ładuje pranie do pralki a brudne rzeczy do kosza brudnikowego. Typowa panna. Może nie wdał się w swojego tatusia-bałaganiarza. Ostatnio Antoś "śpiewa i tańczy", tj. zawodzi bardzo piskliwie w jakimś narzeczu i kiwa się. Odpowiedz Link Zgłoś
zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 23:24 Cześć dziewczyny, rzadko teraz piszę bo we wtorek mam egzamin. Trzymajcie za mnie kciuki. Strasznie mi ciężko wyskrobać chwilkę by coś poczytać, poduczyć się więc jestem przerażona, jak nigdy. Dużo piszecie o mówieniu. U nas, jak u większości naszych maluchów, każdy dzień to coś nowego. Mała najwcześniej zaczęła wymawiać am, a potem wszystko co syczące itp. "Cześć "dać" "jeść" to było jeszcze przed rokiem. Za to długo nie pojawiało się "t". Potem był tylko tata (takie słodko zmiękczone) a teraz jest tu, tam itp. Ostatnio Juleczka zaczyna łączyć słowa po dwa, jakby tworzyła zdania. I śpiewa, a czasem lubi sobie krzyczeć i wtedy woła wszystkie słowa, które sobie przypomni. Uwielbia różne nowe słówka i dziwne dźwięki, jak usłyszy coś nowego to prosi bym jej powtarzała. Ostatnio ćwierkałam pół dnia. Staram się mówić do Julci normalnie. Choć muszę przyznać, że czasem mi się wyrwie kaka zamiast kaczka. A i z mężem nie mówimy już "nie" tylko zawsze jak mała "nie, nie" Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 02:11 Alexandra nie przepada za Teletubisiami. Najbardziej podoba sie jej poczatek ze wschodzacym sloncem i koniec z robieniem pa pa, a po srodku Alexandra... oglada swoje ksiazki Reklamami calkiem nie jest zainteresowana, a jedyny program ktory jest w stanie przykuc jej uwage na cale 15 min. jest "Boohbaah" czyli odmiana Tubisiow dla starszych dzieci. W tym programie jedyne co mowia to bu ba (daje slowo, dopiero od Was dowiedzialam sie ze Tubisie mowia ). Ja mowie do Alexandry normalnie i "otoczenie" tez (nie ma wyjscia). Tylko moja tesciowa urwala sie z choinki i uzywa angielskich slow. Np. Alexandra oglada w ksiazeczce "dziko" (dziecko) a moja tesciowa mowi do niej "nie nie to jest bejbi"albo "o jak najs ty wygladasz" a na kazde dziecko na obrazku mowi "to jest bejbi Aleksandra" i teraz Alexandra nawet na wlasne zdjecia pokazuje mowiac "bejbi" (celowo nie pisze poprawnie, moja tesciowa nie zna angielskiego i dlatego to mnie tak denerwuje), a na zdjecia w magazynach "bejbi Tata" (Tata czyli Alexandra ) A na nas Alexandra zaczela mowic Mami i Tati. Zastanawialismy sie dlaczego skoro nie uzywamy tych okreslen (mommy, daddy). Moj maz oczywiscie wniebowziety Ale juz wiemy ze to od ciaglego zwracania sie w stylu "chodz do mamy, daj dla taty" itp. Alexandra jest teraz zafascynowana zatrzaskami, strasznie sie irytuje gdy nie moze zlaczyc dwoch razem (nie ma biedna sily). Rzuca ubrania, depcze i mietoli ale nie daje za wygrana Poza tym uwielbia rysowac, najbardziej w wannie (specjalnymi kredkami do kapieli) poniewaz wtedy nie ma ograniczen i moze grezdac po scianach. Najbardziej podoba sie jej malowanie farbami (pedzelkiem!) ale po takiej zabawie ubranie musi byc natychmaist wyprane a Alexandra wsadzona do wanny Dalam jej tez ciastoline ale lepienie sie nie spodobalo. Za to wkladanie kolorowych pojemniczkow do pudelka (dziala jak sorter) to jest to! A gdy tylko zobaczy kredki wola "kietki da Tata" W zeszlym tygodniu zaczelysmy ponownie chodzic na zajecia muzyczne, tym razem dzieci sa w wieku 18-36 m-cy. Jest bardoz fajnie i wesolo (pomijajac moment gdy zaden maluch po zabawie z kluczami nie chcial ich oddac i wszystkie jak jeden pokladly sie na plecach w protescie, oczywiscie niezle porykujac ) Na zajeciach wyszedl awanturniczy charakterek Alexandry ktora zabierala dzieciom zabawki a co poniektorym przywalila (dla rownowagi byla dziewczynka ktora wsyzstkie dzieci przytulala i dawala buziaczki). Najbardziej Alexandre fascynowala najstarsza trzylatka ktora wspinala sie po grzejniku (a ojciec stal i spokojnie patrzyl) i miala sukienke zapinana na guziki - osoba w pojeciu Alexandry godna nasladowania. No, musze konczyc (wciaz nie mam sprawnego komputera). Pozdrowienie dla Jago, juz wiadomo czy Kajtek bedzie mial siostre czy brata? ----------\\- -//----- Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 07:42 NOOO taka dawka lektury od rana - po ostatnich milczeniach to nieźle!!! Co do mowy nie zawsze sie na jej temat rozpisuję, bo szczerze mówiąc to sama w tym temcie zbytnio sie nie orientuje ale czytając Wasze posty pocieszyłam się. Amelka już od dawna wymawia wyraźnie "K" - koko znaczy oko lub kurę. Próbuje również uwzględniac tę literę w innych dzwiękach może i słowach ale jeszcze ich nie zrozumiałam. Tak samo jak pisała zosia.bobas u Amelki nr 1 sa wyrazy z ś i ć. Pięknie i wyraźnie wymawia: dzidzia, dziadziuś, tatuś, widzisz, idziesz, cześć, chceś (znaczy chcesz).Wszystko tak jak napisałam. U nas z tą mową raczej jest tak, że Amelka idzie na jakość wymawianych słów, a nie na ilość. Nowe słowo pojawia sie po długim ćwiczeniu wymawiania go na różne sposoby. Cały dzień chodzi i powtarza np. tup, tup w jej wykonaniu jest to up, ub, uś, uść, tuś, tut i tak z każdym słowem, aż dojdzie do perfekcji. My codziennie bawimy sie języczkiem chocby parę chwil - Amelka nasladuje mnie gdy go wytykam, macham nim i wydaję przy jego pomocy dziwne dźwięki - gdzies kiedys wyczytałam właśnie, że to dobre by dziecko nie miało wady wymowy, a zabawa przed lustrem równiez temu sprzyja. Robienie min, obserwowanie własnej mimiki, pracy języczka itp. Co do zwracania się innych do niej to raczej wszyscy sie do niej zwracają normalnie. Często kiedyś z teściową na ten temat rozmawiałam i całe szczeście, że ona podobnie myśli jak ja. Niekiedy wyrwie się nam coś mocno zdrobnionego no ale to w sensie pieszczotliwym. Nie stosujemy słównictwa Amelki, a jeśli już to dla porównania np. gdy ona mówi "tit" oznaczające włączone światło my mówimy "tak to światło, tit to światło". Sama nie wiem czy to dobre. Edyta zazdroszczę Wam takich zajęć muzycznych dla dzieci. Ja wiem, że dla Melki była by to świetna nauka i zabawa. Ona tak lubi tańczyć luż pare fajnych dźwięków powoduje, że zaczyna ruszać ramionkami. Odcinki z tańczącymi teletubisiami i tanczącymi dziećmi mogły by cały dzień lecieć, a Amelka z nimi przed ekranem rańczy!! Rysowanie u nas też wchodzi w okres wielkiej fascynacji. Jak dotąd Amelka rysowała na znikopisach. Było to bardzo bezpieczne dla otoczenia, ale ostatnio domaga się prawdziwych długopisów i pisaków (właśnie wczoraj ucierpiała jasna narzuta na sofie - całe szczęście, że mam kilka zmian). No dobra idę troche popracować..... Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:12 Zosia powodzenia z egzaminem. Trzymam moooocno kciuki. Edyta jeszcze nie wiadomo co bedzie u Jago, u Kolki ponoc ma byc chlopiec. Hihi Aniu fajne te cwiczenia z jezyczkiem, super to musi wygladac Ewa jasne ze podawaj przyklady zabaw tego typu. Czlowiek uczy sie cale zycie Dzis zaproponowalam Gabie zabawe w kaszlenie(pelen entuzjazm) i w chrapanie(byla zdegustowana-moze dlatego ze jej kochany tatus spac nam nie daje takie wydaje odglosy ). Jezyk tez sobie popokazywalysmy, usmialysmy sie obie. Apropos K to wczoraj powstal nowy wyraz tulik czyli krolik Gaba chyba najbardziej "edukuje" sie ze strony disneya o Kubusiu Puchatku, bo stamtad jest i Bubu(Kubuś),Pasio vel Posia(Prosiaczek),Tulik, Ciś(Krzyś), Mami(Kangurzyca) oraz liść, bee(pszczoła ), ul, mi(miód),tiaty(kwiaty). Edytko napisz cos wiecej o tych zajeciach, plizzz. Niedaleko nas jest rytmika dla dzieci od 18 m-cy i zastanawiam sie czy warto byloby Gabe zapisac. Ale jak juz to chyba po wakacjach, bo chyba jak bedzie cieplo to lepiej chodzic na plac zabaw i do parku. Coreczka kolezanki chodzi na takie zajecia i to ponoc pomaga jak maluch idzie do przedszkola. A tak w tym temacie to kiedy planujecie przedszkole- we wrzesniu 2005? Sluchajcie co do zwracania sie do dzieci to ja jestem taka "wkurzona" po wizycie w Szczecinie. Oczywiscie jak powiedzialam o co chodzi to zaczeli do niej mowic normalnie(po prostu nie wiedzieli o co chodzi ) Najbardziej ubawil mnie tata kolegi ktory po spedzeniu z Gaba pol godziny zle uslyszal jak Gaba mowi na pieska i ciagle ja pytal "idziemy do aaaa" Gaba byla lekko zdezorientowana no bo czemu ten pan chce isc spac, jak ona chce do psa Pozdr serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
mamamajki Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:35 Moja Maja na nogę mówi nuna ostatnio ciotka powtarzając po Mai mówi -ubierz bucika na NUNĘ - niestety Maja nie zrozumiała o co chodzi podpowiedziałam by powiedzieć normalnie - na nogę- i poskutkowało takich przykładów jest więcej - dlatego nie można powtarzać po dziecku - dziecko ma powtarzać po nas-to ono się uczy Pa pa pozdrawiam Asia mama Mai Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Zabawy buzią i językiem 13.02.04, 13:38 Zgodnie z obietnicą podaję kilka propozycji: 1. Można się bawić , że język to taki mały czyścioch i lubi sprzątać swoje mieszkanie (buzię), czyści sufit (podniebienie), podłogę (dół jamu ustnej), ściany (policzki od wewnątrz, schody (zęby z każdej strony)i okno (usta wewnątrz i na zewnątrz), komin - (nos, jak sie komuś uda dosięgnąć) i piwnicę (brodę) - to jest propozycja raczej dla starszych maluchów, ale można popróbować, może na razie bez wprowadzania nazw części mieszkania, bo to za duże zamieszanie, łatwiej nazwać dziecku nos nosem , a nie kominem , Ale w przyszłości taka zabawa na pewno się spodoba. Można też posmarowac usta miodem (jak dziecię nie jest uczulone!) i zaproponować, by je oblizało, można kapnąć tym miodkiem na brodę , policzki, pod nosek, posmarować podniebienie. 2.Odciskanie całusków - posmarować usta czekoladą (jeżeli je) lub pomadką (jeżeli już nie je ) i zrobić obrazek na kartce, takie "buziaczkowe" stempelki. 3. Przeróżne minki - naśladowanie siebie nawzajem, przed lustrem, można naśladować mimikę twarzy z gazet. 4. Zdmuchiwanie świeczki, dmuchanie przez słomkę do kubka z wodą (ale tak, by słomka leżała na środku języka), wyścigi małych samochodzików na leżąco (potrzebne małe samochdziki, leciutkie, takie z jajek niespodzianek i leżąc na brzuchu dmuchacie na nie, powinny sie poruszać), dmuchanie na piórko tak, by nie spadło na podłogę, w leżeniu na plecach dmuchanie na cienką serwetkę położoną na twarzy, wiatraczki i takie tam. (jeżeli dziecko nabiera powietrza do policzków to można je lekko ścisnąć tak, by strumień powietrza wychodził przez "ryjek" z ust... 5. Zabawy słuchowe, np. schować gdzieś grająca zabawkę lub włączony budzik i prosić dziecko, by odszukało. Zwracać uwagę dziecka i nazywać dźwięki otoczenia (czajnik, odkurzacz, pies...), robić domowe instrumenty muzyczne (groch w butelce, piasek w puszce po piwie...) 6. I nie myślcie sobie, że ja to wszystko robię ze swoja Zuzą, nie wiecie, że "szewc bez butów chodzi"? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Do Zosia.bobas 13.02.04, 13:41 Trzymam kciuki, nie daj się. Ja to mam już za soba, da się przeżyć, cała ta papierologia jest najgorsza, a egzamin to już "małe piwo przed śniadaniem". Mniemam, że papierologię masz już za sobą, a to już 99 procent sukcesu! Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:40 Dziewczyny, a ja tak VALENTYNKOWO!! Macie jakieś plany?? Dla nas to jakby rocznica, bo w Valentynki się zaręczalismy, no ale jutro mój ślubny pracuje, bedzie koło 15 w domu i później ma wieczorny dyżur więc się nic ciekawego nie szykuje. W niedziele planujemy kino oczywiście dzienny seans w czasie gdy Melką mogą się zająć dziadki. Tak więc dzień ten spędzę jedynie z moją życiową miłością Amelią!! Marta co do przedszkola to tak wrześień 2005. Ale jak o to zapytałaś to aż mi ciarki przeszły po plecach - już mowa o przedszkolach!!!!!! Już nasze dzieci takie duże!!!!!! Ale zaraz sobie uzmysłaowiłam, że mamy 2004 rok i jeszcze trochę czasu, ufff. Coś ostatnio mam problemy z poczuciem czasu (jeszcze nie mogę wyjść ze zdziwienia, że ten tydzień taki był krótki - no jeden dzień mi uciekł i nie wiem gdzie!) Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 14:17 Ale wasze maluchy są rozgadane. Mój Antek na razie mówi niewiele zrozumiałych wyrazów, gada dużo po swojemu i wścieka się, że nikt go nie rozumie. Do Olasy w sprawie studiów podyplomowych. Ja takowe zaczęłam jak byłam w ciąży a skończyłam, jak Antek miał 4 miesiące. Miałam to szczęście, że pomagały mi babcie - szczególnie moja mama. Jeszcze tydzień przed porodem byłam na zajęciach (weekendowych), a potem opuściłam tylko dwa zjazdy i w listopadzie znów zaczęłam uczęszczać. Czasami zwalniałam się na godzinkę, jechałam do mamy, karmiłam małego i z powrotem na zajęcia. Odciągałam też dla niego mleko. To było trochę szalone. Pracę podyplomową napisałam w 2 weekendy (materiały udało mi się zebrać jeszcze przed porodem). Miałam chwile zwątpienia, ale mój mąż powiedział, że nie po to wywalił tyle kasy, żebym teraz rezygnowała i to mnie zmobilizowało . Walentynki mam już zaplanowane. Wieczorem idziemy na romantyczną obiado-kolację we czwórkę (z przyjaciółmi) - dzieciaki (ich i nasz) u babci. Potem idziemy na film "Nigdy w życiu". W niedzielę wstajemy o 4.30 i jedziemy na jeden dzień do Czech na narty - dzieciaki u babci. My też planujemy przedszkole na wrzesień 2005, m.in. dlatego, że chcielibyśmy mieć drugą dzidzię, a chyba żadna babcia nie poradzi sobie z dwójką diabełków na raz. A z drugiej strony muszę wykorzystać babcie póki są chętne i młode Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 14:22 Moj maz tez jutro pracuje, a i ja musze wieczorem po polozeniu Gaby spac klepac w te wstretne klawisze(teraz sie obijam ). Ale moze jakas romantyczna godzinke uda nam sie wyskrobac tylko dla siebie. I ciagle powtarzam sobie wszystko odrobimy jak sprzedamy mieszkanie Co do Walentnek Madziu i Oliwierze wieeelkie dzieki za Walentynke, jakiz ten Oli szarmancki )))) Ania a o przedszkolu to mi sie nasunelo, bo Gaba w Szczecinie spedzala czas z coreczka mojej przyjaciolki, ktora jest tegorocznym swiezym przedszkolakiem. Na codzien jakos o tym nie mysle Ale od starszej kolezanki Gaba zlapala jedna milosc- ciastoline. Moje dziecko spedzilo z Julka chyba dwie godziny lepiac, robiac pieczatki, weze itp. Tylko trzeba ja bylo pilnowac, bo tak ladnie pachniala jej ta ciastolina ze kilka razy zdecydowala sie ja sprobowac. Ewciu wielkie dzieki za cwiczenia, jak nie teraz to kiedys nam sie przydadza. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
bmkw Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:29 uKuby nie zauważyłam problemów z zamianą spólgłosek - mówi bardzo ładnie i wyraźnie "kółko" ale też mówi "tuta(j)" ostatnio dopracowuje mówienie "pasta" przy myciu ząbków. a baje uwielbia oglądać - szczególnie "Mamemo", "teletubisie" "Balmory" i "niedźwiedź w dużym niebieskim domu" - to moja ulubiona Odpowiedz Link Zgłoś
olasa Re: mowa 13.02.04, 13:43 Mówienie do dzieci w ich "zdrobniałym" języku też mnie wkurza. Od urodzenia Agatki mówimy do niej normalnie i prosimy o to też inne osoby. Jestem na to szczególnie uczulona gdyż do mojego brata - beniaminka mówiono właśnie po "dziecinnemu" i w późniejszym okresie był częstym pacjentem logopedy. Nasza pociecha chyba za mną jest gadułą. Do wyrazów znanym wszystkim włącza swój własny język byle tylko mówić. Przykładowo wczoraj na zakupach opowiadała tak głośno, że w każdym krańcu było słychać tylko ją. U nas "k" jest jedną z ulubionych liter Agatki, często pomija inne literki a dodaje właśnie to "k". A tak w ogóle to niezwykle fajnie jest usiąść z własnym dzieckiem i móc się z nim pokomunikować nie tylko pozawerbalnie. Jeśli chodzi o to przedszkole to zastanawiam się nad tym aby poszła do niego we wrześniu przyszłego roku. Ona tak lubi dzieci, że przynajmniej na razie wydaje mi się, że w przedszkolu mogłoby się jej podobać. Zosiubobas życzę powodzenia na egzanminie, od października myślę o studiach podyplomowych i proszę napisz jak można pogodzić opiekę nad dzieckiem z nauką. Trochę mnie to przeraża tym bardziej, że nie mam do pomocy żadnej babci. Życzymy wszystkim udanego weekendu Ola i Agatka Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: Walentynka od Antosia 13.02.04, 14:41 Kochane dziewczynki Antoś przesyła Wam Walentynki i buziaki od maluszka, niech dziewczęce drżą serduszka. PS. Chyba mam talent, więc "co ja robię tu?" Bardzo dziękujemy za wszystkie walentynkowe życzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 15:07 My już też od pewnego czasu bawimy sie buzią i językiem (podpowiedziała mi siostra pedagog). Kamci najbardziej podoba się kląskanie (co za słowo) językiem, bardzo ładnie jej wychodzi, poza tym ziewamy (jak śpiacy jeżyk po dobranocce w TV) i chrapiemy jak tata i dzidzia (?). Jakiś czas temu kupiliśmy Kamie kasetę "Prosiaczek i przyjaciele", ale nie wzbudziła jej entuzjazmu. No i wczoraj włączyłam ponownie i to był strzał w dziesiątkę. Dziecko patrzyło na bajkę jak urzeczone, głównie przy piosenkach (próbowała śpiewać ooooo), mała bardzo przeżywało co bardziej "drastyczne" sceny (np. jak prosiaczek i miś wpadli do wody) pokazujac mi palcem na telewizor i krzycząc coś we własnym języku. Ja jej tłumaczyłam co się dzieje i było ok. W Walentynki mamy z mężem szóstą rocznicę pierwszej randki i ja z tej okazji idę do fryzjera )). Mieliśmy w planach wyjście do kina na "Nigdy w życiu" (czytałam książkę) i nawet babcia zadeklarowała chęć zostania z wnuczkami, ale zrezygnowałam, bo moja niechęć do odciągania pokarmu jest większa niż chęć wyjścia z domu. Upiekę babkę (bo mi wychodzi ) i posiedzimy sobie razem z "dzieciami" i powspominamy jak to było kiedy ich nie było. Zosiu, powodzenia na egzaminie! Ech, studia podyplomowe...To taki mój niezrealizowany plan, który zaczął się nierealizować zaraz po studiach i nierealizuje sie już sześć lat. No i tak pewnie zostanie, bo im jestem starsza tym mniej chce mi się uczyć. Ale wciąż o nich myślę i może w końcu się zmobilizuję. Pozdrawiam mocno i już walentynkowo, Asia z Kamilą (01.09.02) i Dominiką (10.01.04) Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 12:26 Joseczko, do Ciebie specjalny post. Moje gratulacje! Jestes na macierzynskim? Do kiedy? Ja wybieram sie do Trojmiasta w marcu, to moze wreszcie uda nam sie spotkac. Dajesz sobie rade z dwojka? Ja jestem pelna optymizmu, ale im blizej, tym coraz czesciej miewam wizje niedawania sobie rady . Buziaczki, Bourgeonek vel Jago Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 14.02.04, 19:58 A niech to, wcielo mi post ( Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 10:13 Witaj goclava!!! Kolejna mamsuia na naszym wątku mile widziana. Gratulację tez malutkiej dzidziuni w brzuszku. Widzę, że rośnie grono mamuś "zaciążonych". Wiecie, co moje dziecko wymyśliło!! To odnośnie Tombucików. Mają ona taka dziurke przy pięcie no i to miejsce jest fantastycznym by schować tam jedzonko. Jeszcze gy to był chlebek lub coś innego równie suchego ingnorowałam to, ale kawałek pomarańczy, jabłuszka, herbatka - wymiękłam. Papucie teraz w srodku wtglądają okropnie i brodzą rajstopki. Znacie może jakiś sposób na wyczyszczenie skórzanego środka??? Co do Valentynek to my je sobie zrobiliśmy w piątek, a w sobote przeznaczyłam na rozpieszczanie dziecka. Nic nie sprzątnęłam tylko cały czas sie z Melcią bawiłam. Zaliczyliśmy długi spacerek, na którym Mela zawsze chciała iść w przeciwną stronę i wróciłam z niego mocno zmęczona, bo po raz wielki kłopot z pchaniem wózka w takiej sniegowej mazi, a po dwa zabranie sie z zakupami i z małą na 3 piętro to już nie lada wyczyn - sama się dziwię gdzie we mnie tyle siły.... Zaszalałam i zrobiłam też Amelci valentynkowe upominki. Chciałam zakupic jej kolejną kasetę z Teletubisiami, tym razem pt."Tulimy"(no bo valentynki), ale nie było ani jednej kasety tak więc skusiłam się na śpiewającego misia Kolargola. No i nie powiem zainteresowało małą ale nie tak jak ulubione Teletubisie. Do kasety dodałam drewniane puzle ze zwierzetami i książeczkę z misiem Puchatkiem "Dzwięki". No i reszte dnia przetańcowałyśmy...... Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 12:10 Halo to ja, biegne do Was swiatlowodem! Ale mnie tu dawno nie bylo! Od paru miesiecy forum wieszalo mi kompa, wiec bylam zdana jedynie na relacje Kayaka, wiec tak, czy smak jestem na biezaco. Pewnie wiecie, ze na poczatku lipca Kajtek nie bedzie juz jedynakiem. Nowy czlowiec strasznie kopie, ale poki co nie wiadomo czy to ON, czy Ona, a wiec jak zwykla JAGO (stare forumowiczki pamietaja geneze...) Kajtek teraz spi, wiec mam chwilke. Od czego tu zaczac, no moze od tego, ze Kajtek jest duzo bardziej oryginalny niz Wasze dzieci, poniewaz nie mowi nic. Tzn. mowi jedynie po swojemu i mama. Z luboscia natomiast nasladuje psa i kota, bo ma je w domu. A i jeszcze jedno slowo to niomniom, lub nionio - smok. Poza tym porozumiewamy sie bez problemu - ismiechy, palec, kiwanie glowa, itp. Za to zdecydowanie nadrabia ruchliwoscia. Jest go wszedzie pelno, wspina sie na wszystko, otwiera wszystko i wszystko go ciekawi. No i caly czas caluje w swoj perwersyjny sposob, czyli z otwarta buzia. A i najwazniejsze, od odstawienia od cycka zaczal sie wreszcie przytulac jak trzeba. Ze spaniem tez nie ma klopotow. Wstaje okolo 8:00. O 11:30 poludniowa drzemka, trwajaca srednio okolo godziny. O 19:15 -19:30 idzie do lazienki, to znak, ze chce sie kapac. Kapiel, mycie zabkow (nowa pasja, potrafi je szczotkowac caly dzien), czytanie ksiazeczek z tatusiem i okolo 20:00 wtulenie sie w mame i slodkie chrapanko po jakis 5-10 minutach. Potem w nocy budzi sie raz,. albo dwa, ale bez problemu usypia dalej. Jeszcze jedno - przezylismy dwa miesiace absolutnej fascynacji odkurzaczem. Rano pierwsze kroki kierowal do schowka i przez caly dzien bawil sie ze swoim przyjacielem. Ostatnio opanowal juz wsztskie funkcje (wyciaga nawet taki wewnetrzny filtr) i zaczyna mu przechodzic. To na razie tyle. Mam nadzieje, ze komputer naprawil sie na dobre i znow bede aktywnie uczestniczyc w zyciu forumowicza Bourgeonek vel Jago mama Kajtka 23,09,2002 Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 12:32 Karolka udalo sie!!!! Komp dziala ))) Poczulam sie jak za starych dobrych czasow. Zapomnialam wspomniec ze umiescilam nowe zdjecia Gabuli na Zobaczcie i wlasnie wrzucam kolejne. Walentynka od Oliviera mnie zmobilizowala Choc widze ze niezly z niego podrywacz rosnie. No i wielkie buuuzi dla Majki i jej mamy za przeslodka walentynke )) Pozdr Marta i Gaba Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 23:05 Tubisiowe hejo )) u nas mania Tubisiów trwa. co gorsza, ja przez tą manię wpadłam w allegro jak śliwka w kompot, i namiętnie wciąż coś Polci kupuję. Polcia kocha Tubisie, a wszystkie 4 maskotki jakie ma, usadza w kółeczku, daje im jeść i pić. Tubisie też się całują, no i tulą, wiadomo )) mamy też odkurzaczyk NooNoo. a dziś wylicytowałam gumowe Tubisie do kąpieli. wiem, to ja mam problem. cóż... licytacje uzależniają )) nam w ogóle Tubisie nie przeszkadzają, chociaż mamy teorię, że wiele nie pomogą w rozwoju (ale i nie zaszkodzą). Polcia uwielbia przy nich tańczyć, od dłuższego już czasu śpiewa też. takie zajęcia z rytmiki strasznie by jej się podobały, musimy czegoś poszukać w okolicy póki mamy czas )) Polcia po maleńku uczy się mówić, ale do Gaby jej daleko. pokazuję jej wielkie już moje brzucho, z małym europejczykiem w środku (ja mam termin na 1 maja, a wyborcza mi liczy: tylko 73 dni do unii)) nie ma szans się pomylić, czy zapomnieć )), mówiąc: to twój braciszek, dzidzia jest w środku. a Polcia na to: pepe (pępek). mówi też toto na oko. k nie wymawia w ogóle. a już całkiem nas rozbawiła, jak będąc sama z tatą w domu bardzo chciała, żeby jej miś znalazł się na półce dla niej niedostępnej. pokazując misiem półkę mówiła wolno i wyraźnie do taty, żeby biedny zrozumiał: mama, maamaa )) to słowo wytrych u nas. mama ma wiele znaczeń. nie mogę się doczekać drugiego dziecka, bo wydaje mi się że Polci samej nudno. ilekroć widzimy się z innymi dziećmi, widzę różnicę i w zabawie, i w zmęczeniu. dziwne jakby było inaczej )) mam tylko lekkie obawy, że noworodek nie będzie mial życia. Polcia potrafi być o nas zazdrosna, co okazuje krzykiem. Yoska, czy kupiłaś wózek dla dwójki dzieci?? ja swój stelaż sprzedałam, otwierając się na zakup wózka podwójnego, ale wciąz się waham czy jest sens wydawać kasę znów tylko na rok??? pozdrawiamy mocno, dawno nieobecna Mona z Miłkiem w brzuchu i śpiącą Polcią. ps.jest taki ludyzm, że chłopcy bardziej kopią. u nas to się sprawdziło )) Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 12:05 Czesc, ja mimo, ze mam termin dwa miesiace po Tobie zdecydowalam sie na zakup podwojnego wozka. Jestem w dosc nietypowej sytuacji - mieszkam pod Warszawa i jestem bez prawa jazdy - tak, tak sa jeszcze takie nowoczesne kobiety, ktore sa tylko wozone. Jak wiec wyruszam do stolicy, a robie to dosc czesto, bo wies, ogrod, swieze powiertze, itp sa fajne, ale bez przesady, to na caly dzien. Poniewaz Kajtek ma jeszcze popoludniowa drzemke i pewnie bedzie jeszcze ja mial minimum rok (sadze tak po jego energii i "zuzywalnosci", stwierdzilam, ze musze mu zapewnic komfortowe warunki podczas spacerow, czyli nie doczepiane siedzonko, a regularny wozek. W zwiazku z tym zakupilam uzywana Inglesine (siedzonka jedno za drugim) - idealne na lato dla niemowlaka (wkladka). Kupilam na forum blizniaki za 500 zl (nowy okolo 1500). Jest w super stanie. Tez juz sie nie moge doczekac. Za dwa tygodnie USG, wiec moze sie wreszcie dowiem. Chociaz mam duzo mniejsze cisnienie niz w pierwszej ciazy. Zapomnialam napisac, ze i u nas Teletubisie sa kultowe. Jakie macie kasety? My mamy: - tulimy - ulubione rzeczy - poznajmy sie - tancz z teletubisiami - wesolych swiat Tytuly pisze z glowy, moglam cos nie tak zapamietac. Sa jeszcze inne? Pozdrawiam, Bourgeonek vel Jago P.S. Co sie dzieje z Kama od Gaby? Jak sie czujesz ciezarowko? Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 09:26 Cześć dziewczyny! Wszystkim serdecznie dziękujemy za życzenia walentynkowe. Przepraszam, że sama nie wpadłam na tak świetny pomysł, ale szykowałam się na zabawę karnawałowo- walentynkową i byłam zaaferowana wystrojem naszego stołu. Zupełnie nie przyszło mi do głowy... Przepraszam, poprawię się... Witaj Goclava. Muszę powiedzieć, że Twój pierwszy wczorajszy post trochę mnie podniósł na duchu. Już myślałam, że jestem straszną wyrodną matką... Mój Karolek jeszcze nie mówi (a przynajmniej mało zrozumiale) i większą część dnia spędza z dziadkiem, który wychowuje go po swojemu. Nawet gdybym chciała, by stosował inne metody wychowawcze - nic z tego. Nie mogę porównywać się z wieloma dziewczynami z tego forum... Trochę bałam się, że moje dziecko nie dostaje wszystkiego, co najlepsze... W duchu myślałam jednak, że w końcu my (ja i moja siostra) wyrosłyśmy na całkiem nie najgorszych (chyba) ludzi, więc może i mojemu synkowi nic nie będzie... Proszę, nie rezygnuj z pisania na naszym forum. Bardzo chętnie poczytam, co u Was się ciekawego dzieje... Jak już wspomniałam w Walentynki byliśmy z Krzyśkiem na zabawie. Karolek został z dziadkami. Było bardzo fajnie. Do dziś jeszcze bolą mnie mięśnie od tańców i podrygiwań. W prezencie dostałam do męża długaśną bordową różę i Wedlowskie serducho. Dzień był bardzo miły... W niedzielę zabraliśmy Karola do drugiej babci, u której byli jego kuzyni-rówieśnicy i szalał, jak... Bałam się trochę, że Dawidek i Kamilek nie będą tak wyrozumiali dla szczęśliwego Karola... Ale obyło sie bez rękoczynów))))) Karol uwielbia dzieci. Moi rodzice oczywiście wykorzystują to, by zatruwać życie na temat drugiego dziecka. Nie znają naszych planów... Co do fascynacji odkurzacza, to nikt nie pobije synka mojej koleżanki. Kuba śpi z odkurzaczem!!!! ))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kia24 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 09:44 To ja Wam jeszcze nie opowiedziałam o ostatniej fascynacji Agatki, są to buty. Wszystkie i wszystkich. Agatka potrafi pół godziny siedzieć nad swoimi zimowymi bucikami, które mają sznurówki, wyjmuje je próbuje sznurować, denerwuje się przy tym strasznie, ale siedzi. Gdy któreś z nas wraca do domu i zdejmie buty, Agatka od razu się nimi zajmuje, gdy ktoś do nas przyjdzie od razu podaje klapki. No i hit... gdy ktoś od nas wychodzi i tylko zdąży o tym wspomnieć, na zasadzie "no niedługo będę szedł" już ma buty pod nogami, a córeczka z zaangażowaniem robi pa, pa. Kilka postów wcześniej było pytanie o wiosenne spotkanie na żywo, my oczywiście jesteśmy chętne. A tak w ogóle mam pytanie do mam z Warszawy, ile w Warszawie kosztuje wynajęcie mieszkania, tak orientacyjnie. W związku z pracą może będę zmuszona przenosić się do Warszawy i chciałam zrobić rozeznanie. Wiem, że Marta-Kayak nie tak dawno była w takiej sytuacji. Chodzi mi o mieszkanie dwu, trzy pokojowe. Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 09:50 Cześć!!! Anetko tez nieraz jak Ty się czuję i mam wyrzuty sumienia. Ale chyba najważniesze, by dziecko czuło sie kochane, wyrastało w miłe, pogodnej i spokojnej atmosferze, która stymuluje jego rozwój psychiczny. A że dziecko od razu nie będzie geniuszem to chyba nie skodzi. Najważniejsze że będzie szczęśliwe i tu zgadzam się z Goclavą. Obecnie jest dużo publikacji, no i w ogóle szerszy dostęp matek do różnego rodzajów meteriałów na temat wychowania dzieci. Jesteśmy bombardowane uwagami jak powinno się wychowywać dzieci, co w damym okresie powinno dziecko umieć, jakie wybory matki są najlepsze dla dziecka (np praca), które wywołują u nas takie czy inne obawy. Trzeba to wszystko przecedzić przez sito własnego zdrowego rozsądku i rzeczywistość w jakiej się żyje. Staram się tym kierować - choć niejednokrotnie wpadam w tą "pułapkę". No i nie można zapomnieć, że szystko to napędza machinę pieniądza - jakby na to nie spojrzeć. Zabawki edukacyjne, książeczki, lektura dla rodziców, gazety o dzieciach, lekarze.... Tak więc nie stresuj się dla swojego dziecka i tak jesteś najlepsza na świecie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 12:08 anetapc napisała: > > > Co do fascynacji odkurzacza, to nikt nie pobije synka mojej koleżanki. Kuba śpi > > z odkurzaczem!!!! ))))))))))))))))))))))) Tez przez moment tego sie obawailismy, ale u nas chyba fascynacja zaczyna slabnac ! Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Oto moja historia... 17.02.04, 13:33 Nazywam się Małgosia, za 4 miesiące kończe 30 lat, mieszkam w Warszawie... Marysię urodziłam 13.09.2002. O 2 w nocy odeszły mi wody, o 4 byłam w szpitalu, o 9:20 zaczęły się parte, o 9:40 wyskoczyła Marysia. Czyściutka, pachnąca, różowiutka Znalazła się na moim brzuchu, a ja doznałam niebywałej, nieznanej mi dotąd euforii. Po 20 minutach tulenia odciełam jej pępowinę i leżałyśmy razem jeszcze godzinkę. Potem na chwilkę zabrał ją lekarz, a ja po podwójnym zewnątrzoponowym wstałam i się wykąpałam, czym wprawiłam położną w osłupienie.Inne matki siedziały i płakały na korytarzach targane baby bluses, a ja nie opuszczałam Marysi na sekunde, ja z nią spałam, chodziłam na badania, przewijałam, kąpałam, wszystko sama. Nie wiem skąd to wszystko wiedziałam, przecież nie chodziłam do szkoły rodzenia. Uśmiech nie schodził mi z ust. Wyszłyśmy ze szpitala po 2 dniach, Marysia z małą żółtaczką, ja z rewelacyjnymi wynikami badań, jakbym nigdy nie rodziła. Lekarze patrzyli na mnie jak na Maryję Dziewicę Moja miłość do Marysi eskalowała z dnia na dzień, byłam z nią 24h na dobę, nic nie było ważne, mąż na bok, znajomi i przyjaciele na bok, rodzina na bok, ja, moje studia, moje zainteresowania, wszystko na bok. Ważne było tylko dziecko, poświęcenie dla dziecka, sterty książek o bezstresowym wychowaniu, koleżanki tylko z dziećmi w tym samym wieku, rozmowy tylko o dzieciach, karmienie piersią w planach do 2-giego roku życia, a nawet dłużej, edukacyjne zabawki, spanie z dzieckiem w jednym łóżku, mąż nie był mi potrzebny , chyba że tylko po to, aby go ochrzanić, że jest beznadziejnym ojcem i nic nie potrafi.... Teraz z perspektywy czasu mogę przyznać szczerze - byłam matką polką - umęczoną, zaniedbaną, niewyspaną, samotną, pozornie szczęśliwą, bo przecież mam dziecko, któremu poświęcam się w 100%... I nagle jestem w ciąży, zupełnie nie planowanej. Marysia ma roczek, a ja jestem w ciąży i już nie będę mogła się tylko jej"poświęcać" do 4-ego roku życia. Płacz, strach, o jaka biedna Marysia, jak ja mogłam jej to zrobić, przecież ona nie jest gotowa, zacznie ogryzać paznokcie, popadnie w nerwice i wszystko co najgorsze, ale jestem beznadziejną matką, myślałam sobie... Moje rozterki trwały parę tygodni, potrzebowałam pomocy, myślałam, że zwariuje Zbliżyłam się do rodziny, bo już nie miałam przyjaciół, wszystkich odstawiłam... I ten "okropny mąż", "beznadziejni teściowie z metodami wychowawczymi sprzed 30-stu lat" i "straszna babcia - moja mama mówiąca cacy i mniam" pomogli mi stanąć na nogi. Dziękuję również Bourgeounkowi, który zaciążył w tym samym czasie i cały czas bardzo, bardzo mnie wspiera. Naprawdę miałam farta Postanowiłam się trochę wyluzować i zmienić swoje życie.... W Sylwestra Marysia została u Babci na całą noc i przeżyła, a ja się pobawiłam, "wyspałam" z mężem w jednym łóżku tylko we dwoje, pogadałam z przyjaciółmi zza oceanu nie o amerykańskich metodach wychowawczych, ale o mnie i o tym, że i z dwójką dzieci można realizować swoje marzenia i nieważne ile ma się lat... i że trzeba myśleć o sobie, między innymi właśnie dla naszych dzieci.... Postanowiłam zostawiać Marysię co drugi weekend u babci, na razie u mojej mamy, a z czasem u teściów, zaczynam szanować ich metody wychowawcze, nie zmieniając swoich. Świetnie się zorganizowałama, zadbałam o siebie, mam czas na maseczkę, manikiur, czytanie gazet i ksiązek nie tylko o dzieciach ( robię to tak, że leżę z Marysią na materacu na podłodze w jej pokoju i trochę jej poczytam, a potem ona "czyta" swoje, a ja swoje, czasem trwa to godzinę, czasem mniej, czasem więcej, czasem Marysia siedzi wśród sterty książek b długo, a czasem 10 minut i idzie do klocków, lalek, albo rysowania. W każdym razie, gdy nie ząbkuje potrafi świetnie zająć się sobą). Porządki robimy wspólnie - odkurzacz i mop, to chyba ulubione zabawki wszystkich dzieci, jak również wieszanie prania. Na hasło "wieszamy pranie" Marysia dostaje euforii i biegnie do łazienki ile sił w nogach Podczas drzemki Marysiowej mniej więcej 12-14, już nie wiszę na telefonie 2 godziny tylko, czytam, rysuje, wracam do moich pasji. Zrezygnowałam z TV jakieś dobre pół roku temu, kiedy odcieli nam kablówkę, TV służy do Marysiowych bajek i mężowych wiadomości. Uzależnienie od internetu w normie, odwiedzam razem z Marysią Teletubisiową stronę, uważam, że warto. Byłam na babskim wieczorze, na który namawiała mnie koleżanka blisko rok, wyszliśmy z mężem na kolację we dwoje, zrobiliśmy party dla przyjaciół bez dzieci i było mi dobrze, odetchnęłam, odpoczełam od własnego dziecka, a gdy przywiózł ją dziadziuś ( jakoś poradził sobie z zapięciem fotelika) miłości, tuleniu i szaleństwu nie było końca A w niedzielę rano rozmawiałam z Marysią pierwszy raz przez telefon, popłakałam się ze wzruszenia Okazało się również, że i mąż nie ma dwóch lewych rąk do dzieci, kąpie Marysie prawie codziennie, umie zdjąć pieluchę z kupką (gorzej z założeniem, umie ją rozebrać, nakarmić, baraszkuje z nią cudownie Już teraz wiem, że to ja go ograniczałam, bo przecież wszystko robiłam lepiej... I tu kolejne cudowne zrządzenie losu))) Od początku roku mój mąż był tylko 2 tygodnie w pracy, jest z nami w domu do końca lutego, bo zmienia firmę. Jest wspaniale, zostaje z Marysią, ja mogę pójść sobie do dentysty, do sklepu, gdziekolwiek chcę... .nie mam już paranoi, że sobie nie poradzi... Mogę szczerze powiedzieć, że dzidzia w brzuniu uzdrowiła moje małżeństwo, moje stosunki z córeczką, rodziną, przyjaciółmi, z samą sobą... Odnawiam stare znajomości, zawieram nowe, znów mam mnóstwo pomysłów na życie.... Marysia tuli i całuje mój brzuszek, strasznie jest szczęśliwa, że będzie miała rodzeństwo dużo rozmawiamy i czytamy o małych dzieciach, również po angielsku, no cóż to moje zboczenia: czytanie i angielski od kołyski... Odstawiłam ją od piersi dokładnie tydzień temu, dwie noce płakałyśmy, były to bardzo ciężkie chwile dla nas obu, ale już jest OK, Marysia budzi się tylko 2 razy na tulenie, a nie jak przy cycaniu co 1/2 godziny, czy 15 minut. I obie jesteśmy wyspane i zadowolone I wychodzące 3-ki nie przeszkadzają... Wywnętrzyłam się najszczerzej jak mogłam, czaiłam się do tego forum od urodzin Marysi, nigdy nie miałam dość czasu i odwagi, wydawało mi się, że nie jestem dość dobrą matką, aby się tu wypowiadać... Dziewczęta, ja znów czuję, że żyje... Dzięki za ciepłe przyjęcie Pozdrawiam gorąco, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: historia Goclavy 17.02.04, 13:59 Bardzo podobała mi się Twoja historia. Myślę, że my wszystkie mamy podobne. Każda z nas na początku poświęcała się w 100% dziecku, a później zauważała wokół siebie pustkę. Z "Pomnika Matki Polki" przekształcamy się w "Matkę, Żonę i Kochankę" wielofunkcyjną super-babę. Po naczytaniu się tymi wszystkimi mądrymi książkami i artykułami zaczynamy mieć kompleksy: czy jestem dobrą matką? Nie dajmy się zwariować, nie jesteśmy toksycznymi matkami. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Nasze dzieci nie kochają nas za to, jakie jesteśmy, ale za to, że jesteśmy (przy nich). A teraz z innej beczki. Antek od kilku dni siada na nocnik. Na razie w ubraniu, z gołym D nie chce. Wysadza też swoje misie i mówi: Si! Hej, dziewczyny. Macie może takie duże puzzle z pianki? Warto je kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
mamamajki Re: do ewoka o puzlach 17.02.04, 16:33 Maja ma puzle piankowe z misiami - nie jest jeszcze zainteresowana a poza tym te misie składają się z bardzo małych pianek i nie nadają się jeszcze dla takiego malucha do układania widziałam puzle cyferki może są lepsze bo całą cyferkę się wyciąga Pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: do ewoka o puzlach 17.02.04, 21:08 Puzzle z pianki leza od ponad roku na kajtkowej podlodze zamiast dywanu. Polecila nam je rehabilitantka, jak Kajtus byl malutki - lezal sobie na tym, a z czasem zaczal sie przekrecac - Boze kiedy to bylo! Od czasu do czasu nachodzi go destroyer i wtedy rozwala wszystkie puzzle, ale za to potem razem je ukladamy i przyklepujemy raczkami (ulubione zajecie Kajtka). Bourgeonek vel Jago Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: historia Goclavy 18.02.04, 00:33 Ewoku my mamy duze puzzle z pianki(literki)- Gaba na razie ich nie uklada, ale lubi je przyklejac do scianek wanny jak sa namoczone. Natomiast bardzo lubi puzzle jednoelementowe z Kubusiem(kazda postac wklada sie w inny otwor)- coraz lepiej radzi sobie z ich wkladaniem pamieta gdzie jest ktorego miejsce. Tak jak Kajtek uwielbia przyklepywanie puzzli kiedy ja je ukladam. W weekend byl u nas kolega Gaby(2 lata) i od razu dorwal puzzle i ukladal przez duza czesc wizyty, wiec jakby sie nie spodobaly teraz to niewatpliwie jest to zakup przyszlosciowy. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 13:30 Dziękuję Aniu! Czasem nachodzą mnie takie złe myśli. Szczególnie, gdy czytam ile Wasze dziewczynki mówią, jak się bawią, etc. Nawet Twoje zabawy z Amelką w basenie, w Hula Kula (czy jak to się nazywa)... Kiedy znajdujesz na to czas???? Ja mam wolne tylko soboty i niedziele. W tygodniu późno jestem w domu, więc nie mam gdzie Karolka zabrać... Jeździmy na wieś do drugiej babci, która ma "zwierzyniec", czyli konie, krowy, świnki, kury, kaczki, psy, koty... Moje dziecko jest zafascynowane. Ale naśladować odgłosów jeszcze nie potrafi. Co do Teletubisiów - kupiłam mu "Ulubione rzeczy" na kasecie video. Pierwsza reakcja była trochę lakoniczna, ale już drugi raz ogląda je z wielkim zaciekawieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 15:23 Moim zdaniem każde dziecko rozwija się inaczej, w innym tempie, co wcale nie znaczy, że te, które np. później mówi czy chodzi będzie w przyszłości mniej inteligentne. Najgorszą chyba rzeczą jest porównywanie, co nie znaczy, że przynajmniej mi osobiście udaje się tego uniknąć. Staram się po prostu ze wszystkiego wyciągnąć taką średnią. Pocieszę mamy chłopców którzy nie spieszą się z mówieniem z moich i nie tylko obserwacji wynika, że chłopcy po prostu później mówią niż ich koleżanki w tym samym wieku. Każda z nas na pewno chce być dobrą matką i czasami ma wątpliwości czy tak faktycznie jest. Ja np. ostatnio doszłam do wniosku, że Agatka chyba za dużo ogląda telewizji, upominam męża, żeby za często nie włączał Agatce np.teletubisiów, ale jednocześnie przychodzę z pracy i lubie sobie obejrzeć jakiś program, który ja lubię. Z drugiej strony co znaczy dużo... przecież nie gra TV przez cały dzień od rana do wieczora. Przecież chyba nasze dzieci też chcą trochę czasami odpocząć od naszego towarzystwa. Jak Agatka była mała to miałam wyrzuty sumienia jak leżała sama w łóżeczku. Uważałam, że przecież się nudzi i jest taka opuszczona, jednak później czytałam, że dzieci też potrzebują być chwilę w samotności. Jeśli chodzi o odcięcie się od wszystkich i wszystkiego po porodzie to nie doświadczyłam na szczęście czegoś takiego, często spotykamy się ze znajomymi, jest tylko jedna zasada, że najczęściej mała jedzie z nami i jeżeli ktoś chce nas zaprosić do siebie to musi wziąść to pod uwagą. Jednak z racji tego, że nie bardzo mamy z kim zostawić Agatkę to odpadły nam "imprezki" w lokalach. Jednak niespecjalnie za tym tęsknię. Na początku marca idę pierwszy raz sama do lokalu na wieczór panieński i nie powiem cieszy mnie ta perspektywa, taka miła odmiana. Najważniejsze jest to co już nie jedna z was podkreślała, że musimy te nasze pociechy kochać i to jest główny warunek tego żeby wyrosły na wspaniałe, mądre osoby, a tego że je kochamy z całych sił jesteśmy wszystkie pewne(tak przynajmniej wynika z waszych wypowiedzi) Kochająca mama Ola Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:13 A propos mowienia - kolezanki synek zaczal mowic jak mial skonczone 5 lat (to nie zart). Byla u wszystkich mozliwych specjalistow, ktorzy uznali, ze a) poki co nie ma nic do powiedzenia b) bedzie na pewno b. inteligentny Maks ma teraz okolo 6 lat - gada jak najety i jest super facetem. Mimo to mam nadzieje, ze Kajtek zacznie troche szybciej Bourgeonek vel Jago Odpowiedz Link Zgłoś
doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:17 puzzle piankowe mamy od roku, mala sobie na nich siedziala i sie bawila, teraz namietnie wyciaga a ja namietnie ukladam, po kilkunastu takich czynnosciach nieco sie wyrabiaja, u mojej kolezanki ktora ma 3 letnie dziecko srodka puzli juz nie ma wogole Ja tez zaczelam edukacje nocnikowa ( o ile jest to mozliwe tylko w weekendy), mala juz z checia na nim siedzi i mowi si, ale mysle, ze jeszcze nie kojarzy do czego sluzy. Biore ja do lazienki z nocnikiem i tlumacze co robie, ale chyba jeszcze z marnym skutkiem, choc plus jest juz w tym, ze lubi swoj nocnik i siedzenie na nim, aby do lata! ---- Doris i Natka (05.11.2002) Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:50 Goclava pięknie napisałaś!!! Każda w mniejszym czy większym stopniu przez to wszystko przechodziła. Ja od samego początku wiedziałam, że wrócę do pracy. Świadomie podchodziłam do tego, ale mimo wszystko było to dla mnie bardzo bolesne. Od samego początku świetnie sobie radziłam bez niczyjej pomocy w opiece nad Amelką. Moja teściowa nie mogła sie nadziwić i pewnie też była zawiedziona, że nie potrzebuję jej pomocy. Co do kontaku z otoczeniem to nie mogę narzekać. Jak byliśmy zapraszani braliśmy Amelke ze sobą, bo trudno było mi się z nią rozstać na dłużej. Mamy znajomych, z którymi regularnie się spotykamy. Teraz są to częste wizyty u nas ze względu na wczesną porę nocnego spania naszej córci. Oczywiście wspólne wizyty w knajpach opadły. Ja sama nie zerygnowałam z zaproszeń na imprezy z mojej pracy gdy siedziłam na macirzyńskim. Co prawda gościłam się krótko ze względu na karmienie piersią, ale takie wypady ładowały mi moje towarzyskie baterie. Gdy tylko chciałam wyjść z koleżankami mąż zostawał z Melką. Pierwszy raz Amelkę oddaliśmy na noc gdy miała 10 miesięcy z hakiem (szliśmy na wesele) tak się za nią stęskniliśmy, że już o 10 rano następnego dnia byliśmy u teściów by ją odebrać, a oni właśnie z nią wyjechali w gości - siedzieliśmy w aucie pod ich blokiem i czekaliśmy aż wrócą, hihihi. To jest chyba ta oszałamiająca miłość do naszych dzieci. Do dzisiaj nie lubię jak teściowa zabiera małą i z nią wyjeżdża, a ja jak wracam z pracy nie mogę Amelki ucałować i uściskać. Trzeba sobie tą miłość umieć tłumaczyć i tak żyć by nie zacisneła ona swojej petli zbyt mocno na naszych serduszkach. Nasze dzieci nas potrzebują bo są małe, dopiero się uczą świata, kochają nas bezinteresownie, ale nadejdzie taki czas, że zostawią nas dla swoich wielkich spraw, a my będziemy musiały nauczyć się żyć z tym rozstaniem...... Również jestem zdania, że dziecko powinno umieć się sobą zająć to jest taki czas, w którym ono samo sobie układa w główce to czego się nauczyło. Jest to też czas nauki, bo rozwija jego wyobraźnię, kreatywność, a rodzice moga się zająć przyziemnymi rzeczami typu: dom. Anetko pytasz kiedy ja mam czas dla Amelki. Ja wychodze z domu o 6 rano. Często jest tak, że jeszcze zdąże ja ubrać i uściskać. Wracam koło 16 i mamy wtedy około 3 wspólnych godzin. Staram się je spędzić razem, ale nie zawsze jest to możliwe, bo akurat musze coś pilnego w domu zrobić, czy jestem baaaardzo zmęczona. Są dni, że łatwiej jest mi włączyć jej kasetę z bajkami i tylko komentować akcję (staram się dużo do niej mówić). Staram się by choć parę minut poobcować razem, tzn: poprzytulać, połaskotać, popatrzeć sobie w oczka, pobawić się języczkiem, poklaskać w dłonie. Przecież takie formy zabawy też rozwijają dziecko. Odkryłam też, że sprzątanie czy robienie prania są świetną zabawą dla dziecka i sprawiają mu wiele radości. Co do basenu to u nas jest on nim 2 razy w miesiącu, bo Sławek ma właśnie wolne i jego wolne soboty obowiązkowo spędzamy razem. Raniutko basen (pisze raniutko bo to jest między 7, a 8, najwcześniej w wodzie już siedzieliśmy o 6.58, ale to dlatego, że Mela tak wcześnie wstaje) , a później to już zależy od okoliczności. Nie ma u nas czegoś na wzór hula kula ( to w W-wie), a szkoda, bo pewnie bym tam chodziła. Staram sie również by weekendy spoędzone z nami różniły się od dni spędzonych z babcią i niosły wiele atrakcji o ile jest to możliwe. Każda z nas ma koncepcę wychowania dziecka i nie można sobie wyrzucać, że ja robię tak, a wszędzie piszą inaczej. Wszedzie sa opisywane teorie, które trzeba korygować i dopasowywać do własnego życia, do własnego dziecka.... Najważniejsze by umieć znaleźć złoty środek, który zadowoli mamę i dziecko, no i o tatusiu tez warto czasem pomysleć..... Co do maty painkowej. Mamy ją od dawna jako izolację na podłogę w miejscu gdzie Amelka się bawi. Był czas, że Amelka rozkładala ja w drobny mak - teraz juz mniej ale zaczyna kumać, że oprócz rozkładania można i ja składać. Największe zainteresowanie wzbudziła u 3 letniego synka mojej koleżanki, który pienie ją składał. Ale sie rozpisałam.............. Odpowiedz Link Zgłoś
aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 18.02.04, 08:41 Nie czytałam wczoraj tych ciekwaych dyskusji, ale mogę powiedziec jedno że mozna sie zgodzic praktycznie z wszystkim wypowiedziami. Jak wiecie ja odstawiła Patryka od piersi po 16 m-cach. Chcialam karmić do 2 lat i tak pewno by było gdyby nie ta cholerna alergia i to jeszcze na pszennice i białko. No niestety waga moja spadła dość znacznie, nie mówiąc o wynikach krwi. Niestety nie mogłam ciągnąć tego dlaej bez pieczywa, masła itd. Odstawiła, czułam sie źle. Zwłaszcza kiedy widzę jak koleżanka karmi swoje 20 m-czne dziecko, jest mi troche przykro. Ale z drugiej strony czuje sie wolna i wyspana, nie budzę się co godzine w nocy zeby dac piers. Patryk nie jest marudny, już cyc nie jest lekarstwem na wszystko jak było dawniej. Przytule go i bóle przechodzą. Pewno gdyby nie sytuacja z alergią karmiłabym go dawniej. No cóż rodząc dziecko liczyłam sie z tym że musze sie na jakiś czas pożegnać z kawiarniami itd. U mnie na rodziców też niezbyt mogę liczyć ani na tesciów. Jak miałam latem ognisko z pracy, byłam na nim krótko ale naprawdę było to dla mnie wyjściem z jakieś "klatki" Wybawiłam się za wszystkie czasy. Ja po odstawieniu od piersi miałam małego uczyć spania samotnie. Ale niestety chyba jestem za miękka i muszę poczekać z tym. A po drugie alergia daje nam w kość, ja często musze sie chować po łazience, pokojach żeby zjeść coś normalnego.Patryk większości nie moze jeść, a my z męzem zachowujemy się jak złodzieje, jedzac ukradkiem. On jest mądry, więc nic zastępczego nie mogę mu dać bo nie chce. Ale fakt jest faktem, że każdy wychowuje dziecko tak jak chce i to należy szanować. Teraz z innej beczki, kupiłam wczoraj wózek Babydreams Travel parasolka. Mały jest zachwycony, mnie też sie podoba. jak za 215 zł to warto. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:55 nie no, człowiek się naklika, a mu post zeżre ) jeszcze raz zaczynam - miałam dziś zabawne spotkanie z lekarzem prowadzącym (pozdrowienia serdeczne )), który odczytując z karty ciąży termin, od razy spytał: no, jakiego ma pani nika?? rozpoznał mnie po dziewczynie, której termin odlicza wyborcza )) widział Poleczkę i mopsiki, tak więc lekarze jednak rzeczywiście infiltrują nasze forum )) my mamy DVD, a tu ukazała się tylko jedna, zamęczona już Teletubisiowa płyta: teletubisie nadchodzą i Tańcz z Tubisiami. na razie wystarcza. ja tylko wariuję, bo dziś kupiłam Polci talerze z Tubisiami (jeszcze wpędzę ją w jakieś problematyczne schorzenie neurologiczne )) ja jestem mamą zupełnie się nie przejmującą. od razu Polcię pokochałam, ale też od razu zwaliłam na męża codzienne kąpanie, i jak najczęstsze przewijanie. im nie zaszkodzi, jak się nauczą być razem, a dla mnie ulga. wróciłam do pracy w 5 miesiącu życia dziecka, fakt, że to wolny zawód, więc nie jest to ciśnieniowe 8 godzin poza domem. w ciągu dnia z Polcią najwięcej jest Paweł, on też najfajniej się z nią bawi. ja jestem i zmęczona, ociężała brzuszyskiem i mniej pomysłowa )) nie mam żadnych wyrzutów sumienia. nie martwi mnie to,że Polci mnie brakuje (bo nawet nie płacze jak wychodzę, machają mi z tatą przez okno), że mniej mówi niż niektórzy rówieśnicy. każde z nas robi, to co lubi, i jesteśmy z tym szczęśliwi. przesada w każdą stronę jest szkodliwa. jedyne co mnie martwi, to mój szopoholizm poleczkowy, kupuję jej tyle zabawek, że aż mam zgagę )) a nie, to ciąża. pokazuję Polci brzuch, mówię jej, że jest w środku braciszek, ale się nie oszukuję, że będzie cukierkowo. jedyne czego jestem pewna, to, że dzieciom będzie w końcu razem dobrze, bo widzę że brakuje mojej Polci codziennego towarzystwa dziecięcego. w ogóle dom jednodzieckowy jest dla mnie za cichy i za "dojrzały". u nas jest po prostu pusto. mi drugiego dziecka brakuje zdecydowanie. ja też planuję kupno wózka dla rodzeństwa, i wszystkie podwójne mamy dzieci z małą różnicą wieku polecają mi to rozwiązanie. nie chcę jednak ładować kolejnego 1500 PLN na rok, szukam już w Niemczech używanego stelaża bebe confort twin club, bo mamy z tego wózka komplet. uciekam na zasłużony odpoczynek. całe szczęście wszystko ze mną ok, bo bałam się zmór ciążowych: cukrzycy po teście glukozowym, i skracającej się szyjki. gdyby tylko dziecko tak mocno mnie nie lało od środka )) pozdrawiam mocno )) Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 22:18 Hej. Wciągnęła mnie mocno dyskusja (no może to za duże słowo, lepiej będzie: wymiana poglądów) sprowokowana przez posty Goclavy. Przymierzałam się, by napisać coś osobistego, ale na razie nie potrafię się za to zabrać. W 6 numerze Polityki był fajny artykuł na podobny temat, zainteresowanym podaje link do niego: polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1149129&MP=3 A najistotniejszy jest dla mnie ten fragment: "Nie ma recepty, nie ma macierzyńskiej instrukcji odpowiedniej dla każdego. Dziecko to nie algorytm. Trzeba nawiązać kontakt ze swoim instynktem". W ogóle ja jestem zwolennikiem tzw. "złotego środka" i cała sztuka polega na znalezieniu go, w tym przypadku chodzi o "złoty środek" moich relacji z dzieckiem, ale właśnie moich, a nie poradnikowych, czy kayakowych, czy goclvmamowych.... (i tu mogłabym podać po kolei wszystkie nicki . Dla każdego ten środek będzie inny, ale istotne jest, by czuć, że to jest właśnie to... Pozdrawiam odrobinę filozoficznie... Ewa mama Zuzanki (17.09.2002) Zuzanka Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 23:46 No wlasnie kazda z nas jest inna, inne jest kazde dziecko, jak i inny jest kazdy z naszych facetow. Kazda rodzina jest inna i kazda ma swoj niepowtarzalny sposob egzystencji. Nigdy nie twierdzilam ze moj sposob wychowywania Gaby jest najlepszy- po prostu jest moj, lepszy czy gorszy to sama Gaba kiedys oceni. Ja z Gaba spie, nadal ja karmie a ze inni tego nie robia- nic mi do tego. Kazdy robi to co jemu najbardziej odpowiada. I mi i Gabie i mojemu mezowi ta sytuacja odpowiada i jest tak naturalna jak to ze rano myje sie zeby. Wazne jest to co nam odpowiada, a nie to co pisza w poradnikach czy probuje nam wmowic tesciowa/pani w sklepie/kolezanka/ktokolwiek. To o czym pisze Ewa- "zloty srodek"- nasz intuicja, wsluchanie sie w nasze dziecko i nas same, obserwacja poparte podstawowymi informacjami z psychologii i fizjologii pozwoli nam stworzyc unikatowy zwiazek z naszym dzieckiem- jedyny i niepowtarzalny- i najlepszy jaki moze byc bo kazda z nas jest najlepsza mama dla naszych maluchow. A procesy separacyjne ...u kazdego dziecka beda przebiegac inaczej i nie ma tu co porownywac, po prostu dzieci rodza sie juz rozne. To o czym napisala Gosia u kazdego bedzie przebiegac inaczej u jednych drastycznie u innych falowo. Tak naprawde procesy separacyjne nas od naszych dzieci od totalnej jednosci do pelnego wypuszczenia dziecka z domu beda przebiegac przez cale nasze zycie. Oj bedzie to trudne. Ja jestem zwolenniczka metody mowiacej ze dzieci do wszytskiego dojrzewaja same, od nas zalezy czy czy wychwycimy ten moment. Z Gaba jest tak ze ewidentnie widac jak falowo oddala sie i powraca od tego uzaleznienia od mamy. Mamy dni gdy bawi sie calkiem sama, sa dni kiedy jest niemal przyklejona do mojej reki. Ale widze jak delikatnie szala przechyla sie i Gaba wykazuje coraz wiecej samodzielnosci. I tak to filozoficznie sie zrobilo. Co do wychodzenia bez Gaby to my w Warszawie jestesmy bez rodziny i nie mamy komfortowej sytuacji w ktorej moglibysmy Gabe zostawic. Natomiast to chyba nie od wyjscia z domu ksztaltuje sie jakosc naszych zwiazkow. Ja duzo bardziej cenie sobie spokojne wieczory w towarzystwie mojego meza, kiedy to mozemy spokojnie pogadac i po prostu pobyc ze soba. Najwazniejsze jest chyba to co tam nam siedzi w glowie a nie ilosc wyjsc na miasto. Kazdy robi to co lubi A wizyta z Gaba w knajpie to naprawde duza przyjemnosc No koncze juz. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Teletubisie 18.02.04, 07:28 Mona śmiesznie z tym lekarzem!!!!! Nie byłam świadoma obecności na forum fachowców - no oprócz tych moderujących. Wiesz co ja z chęcią też bym powariowała z zakupami teletubisiowymi - mamy tylko jedyną butelkę z nimi. Bardzo chciałabym kupić Melci przytulankę Teletubisia. Te na Allegro jakoś mi nie odpowiadają - mają jakieś dziwne miny. Muszę się bardziej za nimi rozglądać, bo Melka świetnie się bawiła nimi u znajomych, a szczególnie takim dużym dmuchanym. W ogóle ona preferuje misie. Lalek nadal sie boi i omija je szerokim kołem - ciekawe kiedy to się zmieni. Dzisiaj rano np. bardzo poważnie dyskutowała z misiem siedząc w łóżeczku oczywiście w zrozumiałym tylko dla siebie języku. Mona, a gdzie kupiłaś talerzyki z teletubisiami??? Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Teletubisie 18.02.04, 10:31 Aniu, ha! ja mam Tubisiową chorobę psychiczną, i jak się nie pohamuję, Polcia stanie się materialistką na starcie. i tak: -pierwszego Tubisia dostała na gwiazdkę -2 następne kupiłam na edziecku od kamy_mamy_bartosza -ostatniego na allegro. wszystkie są firmowe, mają logo bbc i playskool (chyba tak się to pisze). pierwszy mówi: tinky winky (w ogóle to Polci nie rusza), dwa następne mają łapki- uchwyty, Polcia wkłada między ich ramiona paluszek i tak sobie nosi, a ostatni - LaaLaa jest grzechotką, i Polcia go uwielbia. jednak polecam Allegro, bo ludziska sprzedają używane albo ściągnięte zzagranicy. oczywiście odradzam te za 120. ja za swój komplet dałam koło 80zł. na allegro tez kupiłam Polci 3 (tym razem) gumowe Tubisie do kąpieli. licytowałam plecak Po (ale w końcu zarzuciłam sprawę). talerze kupiłam na edziecku (jutro odbieram, spytaj sprzedającą, bo może ma więcej niż po jednym), bo codziennie filtruję sprzedam, bo szukam używanego stelaża bebe confort twin club ))) Polcia kocha Tubisie totalnie. a na allegro jest mnóstwo, i okropnych chińskich podrób, i oryginalnych. uciekam na śniadanie, dziś dzień w domu. idziemy do Kangurka do Papierni w Konstancinie, bo to blisko nas, a nigdy nie byliśmy (a reklama Marty Kayaka działa )) my też wieczorami razem nie wychodzimy, bo rodziny daleko (papa jak mówi Polcia). wczoraj nas nasze dziecko rozbroiło, bo założyło sobie na rączki nogawki spodni zimowych, i mówi: papa, papa (że wychodzi już). swoją drogą, mopsikowe obróżki tez sobie na szyję zarzuca )))) pozdrawiam )) Mona Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 18.02.04, 12:06 Dobra teraz ja strzele autopsychoanalize matki polki. No wiec nie ma co sie licytowac, i tak ja mialam byc najgorsza z matek, bo w planach bylo oddanie Kajtusia do przedszkola w wieku 15 miesiecy. Nie stalo sie tylko tak dzieki dzidzi w brzuszku. Opiekunki z okolicy nie wchodzily w rachube (ale o tym pisalam juz jakis czas temu). W zaszadzie jestem z Kajtkiem non stop od urodzenia. Tak naprawde zostawilam go raz jek bylam u rodzicow w sierpniu na 6 godzin. Ku mojemu zdziwieniu dziecko bylo przeszczesliwe z dziadkami. Niestety mieszkam pod Warszawa, a moi rodzice w Gdansku...ciut za daleko na baby sitting. W zaszadzie nie majac nadziei na pomoc pogodzilam sie z tym, ze nigdzie nie mozemy wyjsc wieczorem we dwojke, co nie oznacza, ze czasami nie mam ochoty na jakies kino, romantyczna kolacje z mezem w knajpce, czy imprezke. Z drugiej jednak strony niezle sie juz w zyciu wyszalelismy... Byc moze jednak uda nam sie niedlugo. Mam bowiem przesympatyczna mloda dziewczyne, ktora u mnie sprzata (pewnie z 10 lat odmnie mlodsza, choc ma juz 2 sporych dzieci - coz uroki poznego macierzynstwa . Kajtek bardzo Anie lubi, wiec pewnie za jakis czas ja z nim zostawimy. Pierwszy raz chcemy wyjsc wieczorem do znajomych, ktorzy mieszkaja w naszej okolocy, zeby w razie czego moc szybciutko wrocic do domu. Kajtek niestety budzi sie okolo polnocy i coprawda zaraz zasypia, ale nie mam pewnosci jak sie zachowa, kiedy nie przyjdzie do niego ktores z rodzicow, a Ania wlasnie. Inne kina i kanjpy zostaja wiec na pozniej po tej probie. Najwazniejsze jest to, zeby Ania byla przy usypianiu, bo jak wiadomo nie ma nic gorszego dla dziecka, niz to, ze sie chylkiem wychodzi, kiedy ono spi, lub nie widzi. Poza tym i tak czuje sie jak najlepsza z matek dla mojego synka wlasnie, no bo i ktorz inny moglby nia dla niego byc Z innej beczki, choc nie do konca. Problem nocnika. Ja postanowilam nie sadzac Kajtka przed 2 rokiem zycia. Jak czytalam w wielu publikacjach, dziecko ponizej tego wieku nie jaest na to gotowe i nie chodzi tu tylko o psychike a o zwykla fizjologie (nie rozwiniete sa jeszcze miesnie prazkowane odpowiedzialne za kontrolowanie zwieraczy). Poniewaz jednak przed ukonczeniem 2 lat mamy lato, to Kajtek bedzie latal po ogrodzie w majtkach bez pieluchy - byc moze da to jakis rezultat. Choc szczerze mowiac nie ludze sie, bo przeciez wtegy na swait przyjdzie Dzidzion, wiec pewnie Kajtus wkroczy w naturalna faze regresu... Jedno jest pewne - matury w pampersie zdawac nie bedzie. Jezu koncze, bo napisze zaraz ksiazke. Buziaczki, Bourgeonek vel jago P.S> Jeszcze jedno - Kajtek jest uzalezniony od smoczka, a Wasze dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: smoczek!!! 18.02.04, 13:03 Oj Amelka też jest uzależniona od smoczka. Staram sie jej ograniczać jej tę przyjemność. Gdy już zaśnie to jej wyciągnę, ale są dni szczególnie przy ząbkowaniu, że lubi sobie smoczka pociągnąć i przytulić do pielusi. Kiedyś założyłam wątek na dziecku o oduczaniu od smoczka. Podano mi sposoby oduczania, ale ja jeszcze troche poczekam z tym, aż trójki wyjdą i Amelka będzie w stanie zrozumieć swój wybór, bo chę to zrobić tak by sama zrezygnowała i wyrzuciła smoczek. Sama pamiętam dzień, w którym niby spalono mój smoczek. Pisze niby, bo całkiem niedawno dowiedziłam się, że rodzice go wcale nie spalili tylko schowali, a ja tyle lat żyłam okłamywana!!!!hihihihi Odpowiedz Link Zgłoś
ewok Re: smoczek!!! 18.02.04, 13:16 Hej dzieczyny - kończmy z tą psychoanalizą, bo już mi się w głowie kręci. Antek nie używa smoczka. Gorzej - używa kciuka - "dujka". Ssie palca gdy jest zmęczony, gdy zasypia i w trudnych (stresowych) dla siebie sytuacjach (np. gdy poznaje nowego kolegę itp.). Zasysa także wtedy, gdy wołam: Nie dujkaj! - na przekór. Już na drugim USG widziałam jak dujka! Jak go oduczyć - może ktoś wie? Dziekuję za info o puzzlach-gigantach. Chyba je kupię (takie z literkami) za 15PLN w Rossmannie. A'propos Rossmanna - kupuję ich pieluchy (te fioletowe) są najlepsze - polecam. Aniu-Patryk ja też mam parasolkę Babydreams, ale model Buggy, ten najprostszy i najlżejszy - bardzo sobie chwalę. Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Smoczek... 18.02.04, 13:13 bourgeonek napisała: P.S> Jeszcze jedno - Kajtek jest uzalezniony od smoczka, a Wasze dzieci? Właśnie też miałam o to pytać. U nas smoczek służy jedynie do zasypiania, w dzień (poza drzemką) może nie istnieć, no, ale swoją drogą dbam, by nie leżał w zasięgu wzroku, a Zuza nie upomina się o niego, natomiast bez smoka nie zaśnie. Kiedyś zakładałam, że w okolicach 18 miesięcy rozpocznę odzwyczajanie, ale biorąc pod uwagę jej długie i bolesne ząbkowanie to chyba poczekam aż wyrosną jej wszystkie zęby (no może poza 5-tkami). A tak właściwie to zdania na temat "smoczkowania" wśród specjalistów są podzielone. Ja uważam, że jeżeli nie ma dziedzicznych skłonności do deformacji zgryzu to nie powinien zaszkodzić, ale przekonana nie jestem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Smoczek...wyjścia bez dziecka 18.02.04, 13:37 Ha, Aniu ale się zgrałyśmy z tymi postami... Chciałam jeszcze dodać coś na temat wychodzenia bez dziecka. My niestety nie mamy możliwości zostawiania Zuzy z dziadkami (mieszkają za daleko, poza tym moi rodzice ze względu na wiek i choroby nie podejmują się już opieki nad małym ruchliwym dzieckiem, a teściowie przez zwyczajną niechęć ), ale gdyby tylko taka możliwość istniała to chętnie byśmy ją wykorzystywali. Nie spędza nam to jednak snu z powiek. I tak, jak napisała Marta, my też lubimy spokojne wieczory we dwoje, relaksujemy się czytając lub oglądając filmy z wypożyczalni, jedząc wspólnie kolacje i przy innych mniej lub bardziej przyziemnych czynnościach. Wszystkie moje koleżanki mają dzieci, powiem wiecej to właśnie dzięki Zuzi mam tak dużo koleżanek i moje życie towarzyskie kwitnie. Mieszkamy stosunkowo krótko w Warszawie i wszystkich znajomych zostawiliśmy w Wielkopolsce. W pracy nie udało nam sie nawiązać bliższych znajomości. Natomiast po urodzeniu Zuzy, między innymi, dzięki internetowi, poznałam wiele fajnych osób i prawie codziennie z kimś się spotykam, a co najmniej raz na miesiąc spotykamy sie w większym gronie (raz nawet zrobiłyśmy sobie "babski wypad" na kręgle i do knajpy). I co z tego,że głównie rozmawiamy o dzieciach, kiedy właśnie to nas najbardziej rajcuje. W sumie paradoksalne jest to,że tak często chciałabym odpocząć od Zuzy, ale nawet jak siadam do kompa to czytam głównie o dzieciakach, znaczna część przeczytanych przeze mnie ostatnio książek też dotyczy dzieci. Lubię to i już. Frajdę sprawia mi zabawa Z Zuzą (no bez przesady, nie 8 godzin na dobę) i zwykłe z nią przebywanie. Bardziej się cieszę z ciuszka, czy zabawki dla niej niż dla siebie. Ale "maltretuję" ją samodzielnym zasypianiem i jak tylko sie da, zlecam opiekę nad nią jej ukochanemu tatuńciowi. I chyba jest nam z tym dobrze, choć wiem, że Zuzka to wolałaby chyba zasypiać ze mną i pewnie nie miałaby nic przeciwko mojemu całodobowemu dyżurowi I jeszcze jedno - ja staram się nie wartościować, czyj "model" macierzyństwa jest lepszy, czy gorszy i wymagam też tego od innych. Inna sprawa, gdy ktoś pyta o radę jak postąpić w jakiejś sytuacji, ale jeżeli nie pyta i jest mu dobrze z tym , co robi (oczywiście nie piszemy o żadnych patologiach...) to powinnyśmy powstrzymywać się od komentarzy, jeżeli ktoś będzie potrzebował psychoterapii to sam wybierze swojego psychoterapeutę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dora31 Re: Smoczek... 18.02.04, 13:52 Witam po dłuższej przerwie Moje dziecko -ani jedno ani drugie- nie preferowało smoczka co do pewnego czasu było dla mnie frustracją (spacery!!!). Wolały natomast possać... hmmm coś bardziej żywego. Kamila karmię do tej pory. Dodam jeszcze ,że nie mają tego za mamą, która domagała się smoka do 3 lat!!! Jesli chodzi o nocnik to Kamil nie ma na to czasu.....posiedzi parę sekund (a jeszcze najlepiej w ubraniu) i leci dalej, choć nieraz zdarzy mu się "coś" zrobić. Zazwyczaj jednak woła jak już "coś" zrobi. Marzy mi się już niekupywanie pieluch ale z odzwyczajaniem poczekam do lata... Widzę ,że większość maluchów uwielbia Teletubisie...my mamy jedną kasete i właściwie nawet jej nie puszczałam Kamilowi (Przemek krótko był tym "zafascynowany"). Natomiast Kamil uwielbia oglądać "Hamtaro"- bajkę o chomiczkach i nawet śpiewa piosenkę do tej bajki haha. serdecznie pozdrawiam Dorota z Przemkiem i Kamilkiem Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: Smoczek... 18.02.04, 13:55 no i wcięło mi post o smoczku. Moja siostra cioteczna jest dentystką i mówi, że w dzisiajszych czasach smoczeki są tak wyprofilowane, że nie ma obawy o wykrzywienie zgryzu. Co do palca to tu bym sie niepokoiła, bo nie jest on elastyczny tak jak smoczek. Moja koleżnka bandazowała córci paluszek na noc mówiąc, że jest chory. Nie obyło sie bez płaczu, ale po paru nocach problem zniknął. Może warto wrzucić temat w wyszukiwarce - napewno był on już poruszany... Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Niedoskonałe Matki łączcie się ... 18.02.04, 15:08 Siemaneczko, Bardzo się cieszę, że pomogłam niektórym z Was wyzbyć się kompleksu NIEDOSKONAŁEJ MATKI Jesteśmy najlepsze dla naszych dzieci, bo jesteśmy i to prawda I bądźmy z nimi szczere, i ze sobą i z innymi ludźmi równieź. Przyznacie mi rację, że skończył się okres słodkiego, bezbronnego niemowlaka, a nadszedł czas przełomowego 18 miesiąca, czas negacji, złości, eksperymentów naukowych naszych dzieci i ustanawiania swego miejsca w rodzinie. Dla każdej z nas będzie to trudny czas, nie oszukujmy się lekko nie będzie.... Dlatego proponuje wspierajmy się najszczerzej jak potrafimy... Czy nie macie ochoty czasem wystrzelić swojego dziecka w kosmos, sprać na kwaśne jabłko, albo opierniczyć tak, żeby wyrzucić z siebie te wszystkie złe emocje... Ja postanowiłam przyznać się do paru błędów wychowawczych, które popełniłam i których popełnie jeszcze mnóstwo, choć cały czas się uczę, pracuje nad sobą, czytam "Dobrą miłość" raz na 3 miesiące, ale jestem człowiekiem niedoskonałym i choćbym niewiem ile się starała, mam prawo być czasem fatalną matką. Zaczynam: Marysia gryzie mnie w cycysia podczas karmienia ( ból same wiecie jaki) , a ja jak nie ryknę jej prosto w twarz : k....to boli ...ona płacze, ja płacze, wyrzuty sumienia przez miesiąc, obiecuje sobie nigdy więcej, znajduje ćwiczenia z warsztatów psychologicznych jak przejść samego siebie w gniewie i złości, zaczynam walkę ze sobą... zaczynam tłumić złość...do kolejnego razu... +Przewijam Marysię, smaruję pupkę sudokremem, ubieram, zostawiam ją na materacu u niej w pokoju, idę wyrzucić pieluchę, w międzyczasie dzwoni telefon.... Gadam, kończe, słyszę niepokojącą ciszę... acha już wiem, Marysia została sam na sam z sudokremem... biegnę do niej do pokoju i cóż widzę : ma go na włosach, na rzęsach, w uszach, w buzi, na całym ubranku, na prześcieradle, na podłodze.. wstępuje w e mnie diabeł, wrzeszcze "co ty zrobiłaś, nie wolno, nie wolno, nie wolno...",a ona patrzy na mnie jak na debila i myśli " jak to nie wolno, przecież zostawiłaś to tuż obok mnie, a to najciekawsza zabawka pod słońcem, tak fajnie się maże" Umyłam ją, przebrałam, sztywna i zimna ze złości i jeszcze z pięćset razy tego dnia powtarzałam jej , pokazując sudokrem i tłumacząc, że nie wolno, nie wolno. Ton mojego głosu był zimny, oschły , wrzeszcący, tłumaczyłam dotąd, aż zaczynała płakać i mówić nie., myślałam, że zrozumiała, ale przygody z sudokremem zdarzyły nam się jeszcze parę razy... ( ale już nie byłam taką rurą) Następnego dnia targnęły mną wyrzuty sumienia, na spacerze zahaczyłam o księgarnie i wpadła mi w ręce książka " Kiedy złość niszczy związek".Spokojnie można ją odnieść do relacji z dzieckiem. Dzięki niej nauczyłam się świetnie oddychać przeponą, w chwili kiedy mnie chwyta wk...., zaczynam to robić, już wiem, że lepsze to niż wyrzuty sumienia i naprawdę działa, trzeba tylko bardzo, bardzo chcieć i dużo, dużo ćwiczyć... Kolejny raz : u teściów zostałam sama z Marysią i psami, a tam jest wszystko na wierzchu, trzeba mieć oczy nie tylko w d... Kuszących rzeczy tam mnóstwo. schody, okulary dziadka, książki, albumy, zdjęcia, śrubokręty, nożyczki i leki prababci, wszystko na niskich stolikach.... Najpierw Marysia strzeliła takiego kupensona , że całe body zafajdane i rajstopki, no ale cóż mam jeszcze jedną bluzeczke i zapasowe rajstopki... Potem zrobiłam sobie herbatę w litrowym kubku, zostawiłam do ostygnięcia na kredensie. Marysia była już przebrana w czyste ubranko, tylko został kombinezon do założenia, bo szłyśmy na spacer. Wzięłam chłodną już herbatę postawiłam na stół aby wypić tuż przed wyjściem.. Zrobiłam dosłownie 3 kroki po kombinezon, a Marysia już była przy stole, wylała herbatę sobie na głowę i na całą siebie, na podłodze powstała giga kałuża, psy zaczęły się w tym taplać, wrzasnęlam tylko Marysiu!, ale tak, że psy pouciekały, a Marysia aż podskoczyła (((.... i się opamiętałam, włożyłam ją taką mokrutką i płaczącą do fotelika do karmienia, aby już nic nie ruszyła i poszłam po parę oddechów i udało się. Nawet prababcia, która potrafi wytrącić z równowagi umarłego i właśnie weszła w momencie szukania przeze mnie mopa i zaczęła lamentować " ojej co tu się stało, pewniie się poparzyła, ojojojojojo" nie dała mi rady i grzecznie jej odpowiedziałam " wylało się i trzeba wytrzeć" Jakoś się staram, nie zawsze jest lekko, wiadomo... Mam jeszcze jedną metodę, kiedy to ja wkurze Marysię, bo pewnych rzeczy jej nie wolno i strasznie ją to złości ( same dobrze wiecie jak taki maluch potrafi się wkurzyć i głośno krzyczeć) wynoszę ją wijąco- wrzeszcącą do jej pokoju mówiąc "wyzłość się tutaj , masz do tego prawo", albo nic nie mówię, bo też jestem wkurzona. Zostawiam ją samą i prawie zawsze to działa, uspokaja się sama. Chyba, że zaczyna wyć rozpaczliwie, nie złośliwie, to wtedy idę i ją tulę i opowiadam o tych wszystkich złych emocjach, które targają nami zwykłymi ludźmi. Ale przed parę głębokich oddechów To są moje prywatne doświadczenia, nie chcę nic nikomu narzucać. Ręka mnie też czasem świerzbi, przyznam szczerzę ale tu mnie nigdy nie poniosło. Czasem w chwilach totalnej bezsilności, idę i zapalam papierosa, nawet teraz w ciąży, tak wiem nie jestem doskonała i mam w nosie co myślą sobie inni. Kiedyś jak szłam ze śpiącą Marysią w wózku i paliłam papierosa, jakiś oburzony babon krzyknął do mnie " ojej z wózkiem i z papierosem, nie mogę patrzeć!", odpowiedziałam spokojnie zaciągając się rozkosznie " to proszę nie patrzeć, nikt Pani nie zmusza". Kobieta pięć razy zmieniła kolor swojej twarzy i zabulgotana poszła dalej. Róbmy to co uważamy za słuszne i dajmy sobie prawo do błędów, przed nami chyba najgorsze półtora roku naszych słodziaków... i jeszcze jedno bądźmy szczere tu na forum, dzielmy się też tymi złymi emocjami, a chyba będzie nam łatwiej.... przed nami ciężkie chwile... Obecne czasy, współczesna Polska, są cholernie ciężkie dla młodych matek, dajmy sobie prawo być Dość Dobrymi Matkami ( ostatnia Polityka) I jeszcze jedno, kochajmy naszych rodziców, oni wychowywani byli w zupełnie innych czasach, w kraju po 2 wojnach , w reżimie komunistycznym, w czasach gdzie trzeba było walczyć o plasterek szynki dla dziecka. Uszanujmy to mając teraz własne dzieci i kochając je nad życie pomyślmy jak nasi starzy nas kochają i że naprawdę nie chcieli żle, wybaczmy im, wogóle wybaczajmy sobie i ludziom... Ja nie chcę być Matką Teresą, ja chcę aby moje dzieci wzrastały w trochę zdrowszym społeczeństwie, a to zależy tylko i wyłączcie od nas rodziców. Czyż nie chcemy tego samego ? Pomagajmy sobie, a nie wpędzajmy w kompleksy... ...w kupie raźniej Wszystkie niedoskonałe matki,łączcie się Buzi, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Niedoskonałe Matki łączcie się ... 18.02.04, 15:52 Nie no, o swoich błędach wychowawczych i słabościach nie będę tu pisać, za dużo ich było , ale skomentuję jedno zdanie goclavy: > Przyznacie mi rację, że skończył > się okres słodkiego, bezbronnego niemowlaka, a nadszedł czas przełomowego 18 > miesiąca, czas negacji, złości, eksperymentów naukowych naszych dzieci i > ustanawiania swego miejsca w rodzinie. Dla każdej z nas będzie to trudny czas, > nie oszukujmy się lekko nie będzie.... Otóż u mnie z miesiąca na miesiąc jest lepiej, nie wiem co to okres "słodkiego niemowlaczka". Zuza swój temperament okazywała już od urodzenia, każda niedogodność wiązała się z wielogodzinnym płaczem. Miała silne kolki, alergię, w wieku 2 miesięcy spała po 8 godzin na dobę i to w ratach, praktycznie nie schodziła z rąk. W nocy nie mogłam przekręcić się z boku na bok tak mi nawalał kręgosłup. A najbardziej frustrujące było to, że nie wiedziałam jak jej pomóc.Do tego, a właściwie z tego powodu przechodziłam depreche gigant (do tej pory żałuję, że nie byłam u psychiatry i nie skończyło sie na farmakologii...). Dopiero w okolicach roczku doszłam do tego, że bezsenność i pobudzenie Zuzy biorą się z alergii i stopniowo zaczęłam eliminować alergeny (mimo że od jej urodzenia stosowałam dietę, ale jak się okazało mało radykalną) i teraz już jest lepiej, coraz lepiej "dogaduję się" ze swoim dzieckiem, po takim cieżkim początku może być tylko lepiej , oczywiście żartuję, bo nigdy nie wiadomo co nas czeka. Ja sobie całkiem nieźle daję radę z "rozrabianiem" i okazywaniem niezależności, gorzej z marudzeniem i płaczem z niewiadomego powodu. Ale to ja tak już mam. W dużym uproszczeniu wolę "rozrabiaki" od "malkontentów" . To tak na potwierdzenie tego, że każda z nas jest inna... Ewa mama Zuzanki (17.09.2002) Zuzanka Odpowiedz Link Zgłoś
dora31 Re: Niedoskonałe Matki łączcie się ... 18.02.04, 16:42 Każda(y) z nas popełnia mniejsze lub większe błędy wychowawcze, nie ma bowiem ludzi doskonałych, idealnych matek. Mi np. często brakuje cierpliwości.....mam bowiem w domu knrąbrnego, złosliwego 6 latka i 17 miesięczniaka , który ciągle używa słowo "Nie". Nieraz na nich krzyknę, dostaną klapsa....przyznaje zdarza się,że spsocą coś z mojej winy....haha mój Kamil też uwielbia mazać siebie i wszystko wokół sudocremem. No a co do "słodkiego niemowlaczka" to ja też nie wiem co to znaczy. Jeden miał niedojrzały (lub lekko uszkodzony) układ nerwowy i 24 (dosłownie!!!) godziny na dobe płakał, były nerwy, lekarze, potem doszła też alergią, choroby. Drugi miał bardzo nietypowe objawy alrgii i tez była wizyta od szpitala do szpitala, od lekarza do lekarza. Teraz jak sobie tylko przypomnę co juz przeszliśmy to jakoś lepiej mi znieść mojego "trudnego wiekiem" 6 latka i jego przekornego braciszka. pozdrawiam Dorota z 6 latkiem i jego młodszym braciszkiem Kamilkiem Odpowiedz Link Zgłoś
dewcia Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 16:01 No właśnie mam pytanie, jakich smoczków używają Wasze dzieci? Anatomicznych, czy płaskich? Zuzka od początku (tzn. od 2 m-ca życia) używa płaskich aventu, wtedy miało to uzasadnienie, żeby proces ssania był podobny do ssania piersi, a teraz z rozpędu używamy takich samych, choć argument ze ssaniem już odpada. Spotkałyście się może z naukowym uzasadnieniem, który rodzaj lepszy. Może warto przejść na anatomiczny? W zasadzie byłoby to logiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona kangurek 18.02.04, 19:09 hejo, byliśmy dziś w Kangurku w Starej Papierni w Konstancinie, bo to koło nas i było super! Polcia pierwszy raz była w takim centrum zabaw, od razu jej się spodobało, chociaż sama nie jest wielka, ale jest co z dzieckiem robić. od razu też dostała z łokcia, bo chciała zabrać chłopcu piłkę (kocha wszystkie piłki), a potem została rozjechana przez żwawego trzylatka jego policyjnym autem (ale to nasza wina, bo w sumie powinniśmy za nią chodzić, bo była najmłodsza). generalnie było świetne, mimo dwukrotnego płaczu. moim zdaniem dobrze, niech się dziecko uczy, że świat składa się też z ludzi, którzy nie są mili. w środy o 10 zaczyna się rytmika dla dzieci (za tydzień sprawdzimy), wjazd do kangurka 15zł (plus 15 na rytmikę), czas nieograniczony. kupiliśmy sobie karnet 10 wjazdów za 100zł. w weekendy drożej (chyba 20zł). polecamy ) u nas problemu smoczkowego nie ma, bo Polcia ani smoczka, ani palca (chociaż paluszki cały czas w gębie, bo zęby rosną, że hoho). Polcia ma już 12 zębów, i w końcu przekroczyła magiczną wagę 10 kg )) pozdrawiam mocno, z biegu ))) Mona Odpowiedz Link Zgłoś
aniamr Re: kangurek 18.02.04, 19:51 Ale fajnie macie z tymi miejscami zabaw dla dzieci. u nas jest coś takiego, ale słyszałam, że bardzo brudno tam jest i taka jakaś klitka. No i ta rytmika. Cały czas się zastanawiam gdzie u nas mogę się za takimi zajęciami rozejrzeć, bo bardzo bym chciała chodzić z Melką na takie zajęcia. Co do cen to trochę kosmiczne. Co do smoczka my preferujemy Nuka. Kiedyś mąż kupił jakiś kosmiczny (tak miał w nazwie) i jakoś nie przypasił i wylatywał z buźki. Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 20:59 Kajtek tez Avent z przyzwyczajenia. Jak go poprosze to mi go oddaje, ale co z tego skoro zaraz slysze "niomniom". Jak mu nie daje, to odsuwa szuflade do ktorej wchodzi i myszkuje na przewijaku, na ktorym kiedys w koszyczku byl smok... A propos, to moj smok tez zostal spalony w piecu... takie to kiedys byly metody wychowawcze ) Poza tym mam dzis fatalny dzien. Niestety jestem meteoropatka i dzisiejsze skoki cisnienia zabily mnie. Na dodatek kajtek nie nalezy do dzieci, ktore potrafia godzinami czytac ksiazeczki. Jego ulubiona zabawa to stepowanie na stole kuchennym... Poza tym jak tylko czyms sie zajmie, a ja przyjme jakas przyjemna pozycje (np. poloze sie z pieskiem w kratke u niego na podlodze), to Kajtek natychmiast wpada na pomysl, zeby zmienic lokal i natychmiast go realizuje. Czasem zaluje, ze nie mieszkamy w kawalerce. Ale z drugiej strony z jego temperamentem, to pewnie nauczylby sie chodzic po scianach. Nie bedzie lekko z drugim dzieciatkiem, ale sama tego chcialam. Czekam na wiosne, na parki, ogrodki, place zabaw, i inne. Jeden plus - o 20:00 po 5 minutach przytulania zasypia, tak sie niszczy przez caly dzien. Pozdrawiam, Bourgeonek vel Jago P.S. Dzis perspektywa cudownego odkorowania - przygody Tony Soprano! Odpowiedz Link Zgłoś
kamciamamagaby Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 21:39 Hejka! Aleście naprodukowały postów, ledwo nadążam czytać, biorąc pod uwagę moją chroniczną, ciążową senność nie starcza mi czasu i sił, by jeszcze coś skrobnąć. Witajcie Karolina i Gosiu-Goclavo fajnie, że jesteście na forum. Dyskusja o macierzyństwie bardzo ciekawa i tu zgadzam się z większością a szczególnie z Aniąmr. U nas Gaba bezproblemowo zostaje z tatą, Kasią (opiekunką), z babciami. Z babciami to rzadko, bo też mieszkają w innym mieście, ale jak szykuje się jakaś imprezka, to proszę moją mamą i chętnie przyjeżdża. Też kochamy Teletubisie, mamy takie dmuchane do zabawy, Gaba dzięki nim m.in nuczyła sie kilku prostych słówek. Mówi tak średnio na jeża z 20-30 słówek, typu mama, lala, bam, am, tam itp Ostatnio pipa-piłka), pipi-pępek, mima-nie ma ) Też mamy smoczek do spania, wcześniej używałam Avent, ale teraz nie mogę znalężć silikonowego po 6 mies i mamy canpol anatomiczny. Ja zasypiałam ze smokiem do 3 rż i ząbki równiutkie )Myślę,że o zgryz nie ma sie co bać, gorzej jak maluch ssie kciuk. Kasia parę razy zapomniała o smoku i położyła Gabą w dzień spać bez, a ta bezproblemu zasnęła(??), tak sobie myślę, czy to nie czas ją odzwyczaić, ale z drugiej strony, szkoda mi małej smoka zabierać no i trochę mi się nie chce. O 21 marzę by Gaba jak najszybciej usnęła. A jak myślicie, czy ja też potrzebuję takiego podwójnego wózka, czy Gaba 2- latka da radę bez? Pozdrawiam i spadam spaaaać Kamila z Gabą Odpowiedz Link Zgłoś
goclava Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 23:21 ...co ja bym dała za smoka...szczególnie teraz... Marysia nigdy go nie chciała ...właśnie usypiałam ją 1,5 godziny, "cycyś" jej się przypomniał, a moja wyrwana w poniedziałek ósemka, również nie pozwala o sobie zapomnieć... Wczoraj natomiast Marysia podczas snu na balkonie zrobiła kupkę, a że spała 3 godziny to miała cipąga odparzonego jak nigdy, czerwony, pomarszcony, rozpalony co popuściła siusiu, to przybiegała do mnie i płakała "pupu, pupu", od 15:00 do rana zużyłam z 10 pieluch, a i tak większość czasu biegała naga Na taką awarię polecam Alantan Plus. Już prawie nie ma śladu, a najważniejsze nie boli. Dzisiaj natomiast tuż przed 21:00 wyskoczyły jej na czole czerwone plamy podszyte krostkami Drapała, złościła się i płakała posmarowałam Bambino, trochę pomogło... jak na razie śpi słodko... Ciekawe co będzie jutro? Mam nadzieję, że szczęka mnie przestanie boleć i rozerwana warga się zrośnie Kończe, bo znów napiszę "książkę". Dobranoc, goclava Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Jeszcze o smoczku... 19.02.04, 12:20 no właśnie, z tym mówieniem to jest odjazd. u nas jest pepe (pępek) i nienia (nie ma), łącznie z rozkładaniem rączek. w ogóle rozkleja mnie to jak wiele rozumie Polcia, a jak niewiele potrafi powiedzieć )) i tu "mama" jest dobre na wszystko. Kama, ja się nie oszukuję. pytam wszystkie podwójne matki, i każda mi mówi,że podwójny wózek to zbawienie. ja zakładałam,że skoro synek urodzi się w maju, będzie ciepło, i Polcia nie będzie chciała jeździć, a biegać, ale u nas i sklep daleko (może by i doszła, ale na pewno nie wrociła), i zakupy większe daleko, a już o pojechaniu do parku (czy dojściu - u nas koło 2km) nie ma mowy. jedna z moich klientek z tą samą różnicą wieku u dzieci (20 miesięcy), kupiła tylko do swego wózka deskorolkę (chyba ma inglesinę), ale jej starszy synek jest zdecydowanie za mały, żeby tam bezpiecznie ustać, i w rezultacie, po prawie roku z dwoma chłopcami, mówi, że to straszne uziemnienie (ten brak wozka). no a jeszcze:lato się skończy, nie będzie już tak fajnie pochodzic na własnych nóżkach, a dzidzia będzie miała 6 miesięcy w listopadzie. czyli za malutka. ostatnim argumentem jest (i to znów słowa tej mojej klientki), że dzieci to małe leniuszki, i wcale im się chodzić nie chce )) w każdym razie ja na pewno kupuję podwójny stelaż do swojego bebe confort jaki mam po Polci, i dodatkowe siedzisko. pozdrawiam mocno Mona Odpowiedz Link Zgłoś
bourgeonek Re: Jeszcze o smoczku... 19.02.04, 12:15 Czesc! Jak sie czujesz, ktory to tydzien? Ja mam jakas mega kile - to chyba przez to, ze juz prawie dwa tygodnie siedze w domu. Kajtek tez nudzi sie jak mops i wymysla coraz to glupsze zabawy. Ale w poniedzialek przyjezdza moja mama, wiec mnie troche odciazy, a potem chyba z nia pojade nad morze. Trudno pogoda syf, ale troche zmienie otoczenie. Joska, daj znac, to moze sie spotkamy! Mamy warszawskie - jutro o 13:00 w Hula Kula? Ja musze gdzies spozytkowac energie Kajtusia! Pozdrawiam, Bourgeonek vel Jago P.S Edytkusie stesknilam sie za Toba! Czemu milczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
kayak7 Re: o wszystkim i do kia 19.02.04, 13:24 W temacie smoczka to Gaba nie uzywa, ale rozumiem Was czemu czekacie na wyjscie zebow U nas podobnie jest z cycusiem. Gaba je go juz tylko nad ranem(tzn kolo 4-5 i kolo 8)i z pelnym odstawieniem czekam raz na wyjscie chociaz wszystkich czworek(przedwczoraj w nocy wylazl kawalek drugiej). Z drugiej strony urabiam Gabe gadka o tym jak duze dzieci juz cycusia nie jedza, a zamiast tego sie do niego przytulaja. "Dzici tucycy nu nu nu" To zdanie wyglosila dzis nad moja zaspana glowa. Opanowala sie na jakas godzine, pozniej milosc do ssania zwyciezyla. Ale probuje urabiac ja dalej, najfajniej byloby zeby obylo sie bez placzu, bo nie wiem ile go zniose. Ja po odstawieniu chce przejsc na dosc drastyczna diete plus wspomagajaca farmakologia wiec mam nadzieje ze do maja- czerwca uda nam sie z cycusiem pozegnac(ja w koncu czuje sie na to gotowa, czekam na Gabe ). Co do trudnego okresu w zyciu naszych dzieci to mysle ze u nas jestesmy na etaie "wszystko jeszcze przed nami" Gaba oczywiscie odkryla uroki slowa "nie" i codziennie testuje granice. Ale nadal jest to bardzo slodkie- mysle ze bunt nadejdzie dopiero za jakis czas. Slodkie oczywiscie nie zawsze bo naszym glownym problemem jest rysowanie po scianach. Gaba z dzikim wrzaskiem leci do sciany, rzuca do mnie szelmowski usmiech(czasem nawet wykrzyknie nu nu nu) i dawaj mazac jak najszybciej bo w koncu matka juz leci zabrac kredki. Moja metoda jest taka ze tego dnia juz kredek nie dostaje. Na razie czekam na efekty. Z szafkami tzn wywalaniem ich zawartosci juz jej przeszlo- tu jestem zadowolona ze swojej konsekwencji. Tylko te nasze sciany(wynajmowane mieszkanie!!!).A wlasnie Kia wynajmujemy na Natolinie, duzo by pisac- zapraszam cie na priva bo to niekonicznie bedzie wszytskich interesowac. Sluze wszelka informacja na temat przeprowadzki, wynajmowania, targowania cen, znajdowania znajomych, odnalezienia sie w stolicy itd itp Mozesz napisac na adres gazetowy lub na marta@poczta.tpi.pl. Gaba od czterech dni jada juz calkiem sama. Decyzja byla jej, bo wrzaskiem i zamykaniem buzi reagowala na moje karmienie. generalnie nie bardzo chcialo mi sie wierzyc ze poradzi sobie z zupa, ale mylilam sie. Jedna czwarta wylewa na sliniak, ale zjada wiecej niz jak ja ja karmilam. Trwa to troche, ale ja po raz pierwszy jem cieple dania razem z moja corka- Druga jazda to chyba telepatycznie od Kajtusia podlapana to mycie zebow- podstawilam Gabie krzeslko (ikeowwego mammuta) do umywalki i mamy mycie zebow 15 razy dziennie(Michal sie smieje ze babcia stomatolog bedzie zachwycona). Gaba na szczoteczke i mycie zebow mowi o o o(od slow piosenki "szczotko, szczotkko hej szczoteczko" o o o ) Kama fajnie ze cos napisalas, pociesze Cie ze Oli juz tez lepiej w drugim trymestrze, ten pierwszy jest okropny(cos tam jeszcze pamietam). Moja przyjaciolka ze Szczecina ma termin na 20 wrzesnia ) Mowilam ze chec prokreacji sie po kablach rozprzestrzenia A dla Was mamy ciezarne i nie, mam cudne danie na poprawienie humoru: skladniki:lody waniliowe, maliny mrozone, cukier. Lody wkladamy do miseczki, maliny wrzucamy do garnka, posypujemy cukrem(nie za duzo- ma byc kwaskowate) i robimy z tego goraca mamalyge, polewamy lody(goracym). Jemy i odlatujemy. Pozdr Marta Odpowiedz Link Zgłoś