domali MAM POMYSŁ 23.10.03, 13:06 Zaintrygowana zdjęciami na zobaczcie, pokazujacymi spotkanie dzieciaków z lutego 2003, pomyślałam, że może i my spotkałybyśmy się kiedyś... Ja jestem z Wawy, nie wiem, jakie jest geograficzne Wasze 'położenie'... Ale może chociaż październikowce warszawskie? Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: MAM POMYSŁ 24.10.03, 14:29 Noo cóż, ja z tym pomysłem w naszym wątku zaczynałam juz ze trzy razy - zero odzewu W każdym razie ja spotkam się bardzo chętnie - może jeszcze w listopadzie? Wstępnie proponuję park przy Odyńca - po pierwsze - fajny, po drugie - w miarę w centrum Wwy. Jak nikt więcej nie zgłosi akcesu to może my się spotkamy? Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: MAM POMYSŁ 27.10.03, 08:01 Super! Ja do tego parku mam 'rzut beretem', więc w każdej pogodnej chwili jesteśmy gotowi na spotkanie... To co, kiedy? )) Odpowiedz Link Zgłoś
domali EWIS!!! 29.10.03, 12:20 To co, może jakieś konkrety... Ja jestem popołudniami wolna... Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: MAM POMYSŁ 25.10.03, 21:48 No my jesteśmy z Krakowa....wiec nie wiem czy byśmy sie nie pogryźli..... (odwieczna wojna dwóch stolic ???????????????) Żartuje ! Może rzeczywiście kiedyś uda się zorganizować tego typu spotkanie...moze następne wakacje ???(bo teraz zimnica!) Ja jestem za !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: MAM POMYSŁ 26.10.03, 08:38 anes będziemy w Krakowie 8-10 listopada - może spotkamy się w jakimś fajnym parku na godzinny spacerek z naszymi maluchami? Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: MAM POMYSŁ 28.10.03, 11:09 Było by fajnie, o ile akurat nie pojedziemy na moje rodzinne groby w okolice Rzeszowa, jesli sie nie zorganizujemy na ten weekend..... Bedziemy w kontakcie !!! Ja proponuje park Jordana bo tam jest ładnie i jest plac zabaw dla dzieci . Mam tylko nadzieje ze pogoda nam na to pozwoli. Pozdrawiam Inne mamy z Krakowa może wy też macie ochotę na takie spotkanie ????? Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - urodziny Ewiorka 24.10.03, 14:43 I tak to właśnie w ostatnią środę stuknęło Ewuni dwa latka. Rano w gości przyszedł Jaś z ciocią Annbą1, a po południu liczna rodzinka. Było bardzo miło. Ewuni podobało się, że jest w centrum uwagi - "śpiewała" na żądanie do mikrofonu, który dostała w prezencie - tu muszę dodać, że moje dziecię jest raczej z tych nieśmiałych i ostrożnych - a tu taka zmiana Ewcia dostała piękne prezenty - goście byli uczuleni na jej puchatkową fobię, więc wieczorem miałam mały problem żeby rozdziać ją z kubusiowych fatałaszków i odkleic od puchatkowych i nie tylko zabawek. Sto lat śpiewane było ze sto razy; w sumie były 4 torty (ja to mam dobrze - każda babcia i prababcia chce się wykazać i kwestia zakupu słodkości mi przy każdej imprezie odpada , czyli samo dmuchanie świeczek (kilka razy na każdym torcie :-0 ) trwało ładne parę minut Ewunia była cały dzień bardzo grzeczna, zabawiała gości, pięknie się bawiła i - zupełnie inaczej niż przy pierwszych urodzinach - miała juz świadomość, że to JEJ swięto. Jest mnóstwo zdjęć - na pewno wrzucę trochę w czasie weekendu na "zobaczcie" więc zapraszam w przyszłym tygodniu do zerknięcia na mojego kochanego dwulatka :love: (kurka wodna, brakuje mi starych edzieckowych emotikonów - a Wam?) kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - co u nas słychać... 24.10.03, 15:02 Ewcia ma juz dwa latka i muszę powiedzieć, że jestem w niej po uszy zakochana. Czy wszystkie dwulatki są takie cudowne? Wszystkie bunty, histerie, pady na ziemię były naprawdę incydentalne i w zasadzie nie ma na codzień żadnych kryzysowych sytuacji (no może ewentualnie ubieranie przed spacerem...) Od półtora miesiąca chodzimy 2-3 razy w tygodniu do klubiku niedaleko domu. To znaczy Ewcia chodzi - na 4 godzinki dziennie. Ja mam wtedy troche luzu i moge pojechać coś załatwić albo po prostu odetchnąc. Ani razu nie płakała, ładnie się bawi z innymi dziećmi, uczą się śpiewać, tańczyć, mają dużo zajęć plastycznych (teczka z wyklejankami i innymi pracami jest coraz większa). Do klubiku chodzą dzieci 2-5 letnie i muszę powiedzieć, że Ewci bardzo dobrze robi kontakt z takimi starszymi dziećmi. Właściwie na codzień jest tam jedynym dwulatkiem (i jedynym pieluchowcem) w całym towarzystwie. Dobra adaptacja jest w ogromnej mierze zasługą pań, które opiekują się cała gromadką - dzieci po prostu nie chca stamtąd wychodzić. I nie jest to kwestia zabawek (bo tych jest tam niewiele), tylko cudownej opieki i pomysłowości obu nauczycielek. Od połowy sierpnia Ewcia ruszyła z mówieniem. Powolutku, powolutku, ale teraz juz powtarza po mnie właściwie wszystko (o ile chce), mówi co drugi wers wierszyków, które czytałyśmy dawno temu i w końcu mozna z nią naprawdę porozmawiać Ostatnio spytałam ją czy chce kanapkę a ona "nie dziękuję, soczek piję". A do tej pory było samo "nie". Po prostu w końcu nadszedł "jej czas" Z pieluchą sie na razie nie rozstajemy. Było w październiku kilka dni gdy pięknie wołała i właściwie pielucha przez cały dzień była sucha, a teraz znowu regres. Woła tylko w klubiku i tam się ładnie załatwia, a w domku niestety jej się nie chce odrywać od zabawek i ciągle porażka Nocnik jest więc w użyciu tylko rano i wieczorem - przed kąpielą. Czekam więc. Mogłabym długo pisać, ale nie chcę Was zanudzać, bo widzę, że z każdym drobiazgiem za bardzo wchodzę w szczegóły. W przyszłym tygodniu idziemy na bilans dwulatka i wtedy zdam relację kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 - co u nas słychać... 24.10.03, 22:51 Hej ho! Co do pomysłu ewis to jestem za; na Odyńca jest przecież super. Jasinek jest już zbilansowany i....ma 89,5 cm i 13,400 zywej wagi! Poza tym prowadzi zaciekłe dyskusje, uwielbia Boba Budowniczego i ciuchcie klocki duplo, wzrusza mnie swoimi wyznaniami miłości i przemyśleniami! Jest bardzo słodziutki, jednak męczą mnie bardzo jego napady popychania i klepania dzieci! mam nadzieję, że to już niedługo minie, bo jeśli na podwórku widzę zbyt wiele dzieci to po prostu uciekam w bok, inaczej nie dałabym rady go okiełznać choć czasami w ogóle jaś nie wpada na pomysł packowania innych. Mój misio bardzo ładnie sam się bawi, czasem nawet ok godziny non stop. Często to wykorzystuję, a potem mam wyrzuty sumienia, że za mało się z nim bawię. Z tego co widzę, to bardziej jestem mu potrzebna do czytania rysowania i układania, zaś zabawa to często główny atrybut Tatusia! POza tym w moim stanie i zmiennych nastrojach bardzo często mam wrażenie, że coś robię nie dość dobrze lub nie zajmuję się synkiem tak jak w moich wyobrażeniach powinnam. Na szczęście mój mąż chłodzi moje podobno "nieracjonalne" wyrzuty i nawet czasem daję się przekonać że ma rację. POZdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 - jakie witaminy??? 31.10.03, 09:37 A ja mam do was mamusia pytanko...jakie witaminy podajecie waszym maluchom ? Ja tylko Vibovit Bobas...i ciagle sie zastanawiam czy to wystarczy ???? Moze teraz zima powinnam dac wiecej np wit D3???? Fakt ze Piotrus pije duzo mleka lub kakao, no i chetnie je zupy, wiec chyba nic mu nie brakuje....sama nie wiem. Poza tym u nas postepy w stylu samodzielnego rozbieranie sie. Były tez próby ubierania ale sukces jest tylko ze skarpetkami, króre mały sćiaga i wkłada kilka razy dziennie. I sikamy do "dużej muszli", i czy trzeba czy nie trzeba korzystamy z papieru toaletowego i robimy "psik psik"zapachem. Poza całymi godzinami Piotrus naprawia swoje samochody i naprawde ślicznie sie bawi. A ajk Zuzia śpi to jest cichutki jak myszka i jak chce jakas zabawke to prosi bym mu przyniosłą bo "Juja pi" i on nie chce obudzic. Aha i jeszcze ostatnio zobaczył w telewizji małego dzidzia w szpitalu (w strasznym zreszta stanie po pobiciu przez rodziców) i teraz ciagle pilnuje zuzi zeby nie zrobiła "bał|"jak dzidzi. Ale sie rozpisałam.... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 - jakie witaminy??? 03.11.03, 08:42 Hej! Ja podaję Wiktorkowi MultiTabs, tabletki do ssania... Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - jakie witaminy??? 03.11.03, 13:17 A ja nie podaję nic, tylko na drugie śniadanko i podwieczorek Ewcia wcina owoce. Czasem, gdy ma lekki katarek, daję jednorazowo 10 kropli cebionu albo wapno z witaminą C. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 03.11.03, 08:16 No i mamy już listopad. Jak Wasze skarbeńki przeżyły zapalanie lampek na grobach? Weronika była zachwycona ich ilością i różnorodnością. A już najbardziej podobało jej się wieczorem. Ponieważ pogoda u nas dopisała (było po prostu fantastycznie), zrobiliśmy sobie jeszcze jeden spacer - po ciemku. Oj, to dopiero była radość. Te wszystkie kolory.... I 2 godziny byłoby mało. Teraz z niecierpliwością czekamy na Boże Narodzenie. Ciekawa tylko jestem gdzie w tym roku postawimy choinkę???? Co do witamin - ja podaję wibowit bobas, cebion i D3. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 03.11.03, 13:23 My byliśmy w dzień - w sumie bardzo długo bo od. 9.00 do 15.00. Ewcia się wymęczyła tym wsiadaniem i wysiadaniem (4 cmentarze). Najbardziej podobało jej się dmuchanie zapałki po zapaleniu zniczy, nakładanie kapturka na znicz i ustawianie na płycie - prawdziwa artystka. Acha, i wszystkie mijane znicze chciała zdmuchnąć Poza tym, wszędzie był dziki tłum i ja osobiście nie odczułam atmosfery tego święta - pierwszy raz w sumie biegiem, bo Ewa marudzi i pierwszy raz nie spotkaliśmy się z nikim z rodziny... Żadnego spaceru po Powązkach Obiecuję sobie, że w najbliższych dniach oddam komuś Ewiorka i jeszcze raz odwiedzę groby na Powązkach... ale zobaczymy jak z tym będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: "ziaślany tatuchu!!!!";-)( 03.11.03, 22:30 Moi faceci siedza w samochodzie, czekaja na mnie jakies całe wieki- ok 2 minut. tata Jasia nie chce wziąć Jasia za kierownicę, tłumacząc, że zaraz ruszamy. Co usłyszał?; "ziaślany tatuchu", jak zareagował?; niekończącym się śmiechem!!!!! Wchodzi do samochodu mama Jasia, tata Jasia mówi co się zdarzyło, jak reaguje mama Jasia?; niekończącym sie śmiechem!!!Jak reaguje Jasio?;zaczyna się śmiać w nieskończoność. Moje wnioski; Po pierwsze; jestem absolutnie niewychowawcza! Po drugie; źle go wychowuję Po trzecie:czasem po prostu poddaję się i nie mam siły ani chęci tłumaczyć i mądrzyć się. A szczególnie wtedy, gdy jest mi bardzo do śmiechu! Co z niego wyrośnie?! Przy takich rodzicach!!!! PS Nie to żeby nam się spodobało to co Jaś wymyślił, tylko w jego usteczkach zabrzmiało to niczym grom z jasnego nieba.I...było taaakie słodkie, szczególnie dla mnie hehehe! Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 10:21 Drogie mamy, mam do Was pytania, po pierwsze jak jest u Was z jedzeniem? Chwaliłyscie się po bilansach ile Wasze Dzieci Październikowe ważą i mierzą. Ja trochę się martwię, bo mój Łukasiu to je bardzo monotematycznie, bez pieczywa, mięsa a jajo tylko zakamuflowane, w ogóle nie przepada za tą czynnością. Po drugie, czego sie boją? Mój syn baaardzo lekarzy. A że ostatnio, by zmniejszyć mu stres i czekanie w przychodni wezwałam lekarza do domu - to boi się wszystkich ludzi przychodzacych do nas - oprócz domowników. Siedzi za firanka i krzyczy "ciocia pójdzie do domku swojego, mama zamknie drzwi". Koszmar! Nie bylismy wobec tego jeszcze na bilansie i nie wiem jak to zrobimy. Boi się jeszcze odkurzacza. Nie boi się za to ciemności. Będę wdzieczna za Wasze głosy w tej sprawie. Iza, mama Łukasia P.S. Co do witamin to daję Vibowit Bobas, ale chyba przydałoby się coś z żelazem, ale musiałoby być w proszku, syropu nie przełknie, tzn. nie otworzy buzi. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 12:19 No to masz małe zmartwienie.....taki niejadek....a raczej wybredniś.. U mnie tego nie ma Piotrus je właściwie wszystko...tyle ze w małych ilosciach, jedynie bananów nie toleruje. Wszelkie jarzyny...zwłaszcza gotowane bardzo chetnie zjada, uwielbia czerwone buraczki i swieżą papryke,pomidory i ogórki. Jezeli twój mały nie je pewnych rzeczy musisz mu dostarczac potrzebnych składników z innych produktów. Może pieczywo ryżowe albo chrupkie go zaciekawi...skoro nie chce chleba. co do miesa i jaj no to niestety pozostaje kamuflarz ; zmiksowane, rozdrobnione tak zeby nie poznał co to. A wędliny...moze choc to, albo ryby....Sprawdz diety wegetarianskie i podpatrz czym oni zastepuja mieso... Co do lęków to mój syn tez nie przepada za wizytą w przychodni...choc teraz jest lepiej bo jest tam kącik z zabawkami dla dzieci i stolik gdzie mozna rysowac ...wtedy zapomina o strachu, choć na widok lekarki też panikuje. Kiedy był młodszy i przychodziła pielegniarka dawac mu zastrzyk tez miał okres strachu przed odwiedzajacymi nas...z czasem przeszło ! Do odkurzacza był przyzwyczajany od dzidzia....Ja wszystko robie przy dzieciach...nigdy nie chowałam ich w innym pokoju, a odkurzacz to jedna z zabawek...Co do ciemnosci to ponoc dzieci sie jej nie boja dopóki dorośli nie naopowiadaja im o duchach i potworach !!!!(tak słyszałam..) Bilans własciwie nie jest straszny...wazenie, mierzenie...ogladanie postawy, badanie słuchawkami i gardło. No u nas był tylko płacz przy sisiorku...pani ogladał czy wszystko na miejscu. U nas daja dzieciom naklejki odzielnym pacjencie i lizaki...moze tez wez ze soba awaryjnie to co lubi..... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 15:38 Ewiorek jest niezmiennie wszystkożerny Chyba, że "nie chce i już" to wtedy odpuszczam a i tak za 5 minut przychodzi do nas skubnąć Najbardziej lubi wszystko KLUSKOPODOBNE czyli kluski, naleśniki, frytki. Z lubością zajada także mięska wszelakie, wędlinki, owoce i warzywa chyba wszystkie oprócz pomidorów. Serki i jogurty z płatkami kukurydzianymi albo płatki "siame chciem". Niestety nie unikneliśmy też słodyczy, zaczęło się kiedys w gościach od "troszeczkę" (do ponad roku właściwie w ogóle nie jadła słodyczy ani cukru), a teraz bardzo lubi słodkości, więc ciągle muszę kombinować i jej odmawiać batoników, lizaczków i krówek Ewcia bała się od jakiegoś miesiąca "pana" i "pieska". Trochę nas niepokoiło źródło tych lęków, ale okazało się, że to niezawodna teściowa użyła owych jako straszaka przed niewychodzeniem za bramę "bo przyjdzie pan/piesek". Teraz już jest lepiej, bo tłumaczyliśmy milion razy, że nikt nie przyjdzie, bo brama jest zamknięta, ale i tak od czasu do czasu mówi "mamusiu, boję się ...(tu wstaw cokolwiek " i wskakuje na ręce. Taki sobie wytrych znalazła do wskakiwania na ręce mamy (bo ze względu na mój przyrastający brzuch ograniczam tę przyjemność). Jeśli jest obok mnie, boi się tatusia i wskakuje do mnie, a jeśli obok taty, to boi sie mamusi i ląduje u taty na rękach. Ale to zawsze była przytulanka i przylepka ... Poza tym, przejęła od nas strach przed dużymi psami, których nie zna. Bardzo sie staraliśmy nie przekazać jej tej fobii, ale się nie udało. Wtedy jest "boję się bardzo, chcę na rączki i widać, że naprawdę się boi". Póki co tłumaczymy. Gdy jesteśmy tylko we dwie w domu wieczorem (tata w pracy) też zachowuje się inaczej. Czasem chce spać przy zapalonej lampce, czasem mówi, że ktoś puka... Ten strach też niestety przejęła ode mnie, bo mieszkamy w okropnym, starym, skrzypiącym domu na odludziu i ja sama się boję zostawać wieczorem w domu, a co dopiero dziecko, które doskonale wyczuwa mój nastrój... A poza tym raczej nie boi się obcych ludzi czy nowych sytuacji pod warunkiem, że ma wystarczająco dużo czasu żeby się z nimi oswoić I nikt nie próbuje namolnie zmusić jej do przywitania czy pocałowania, brrr... Ciekawe, czy ktoś doczytał... Pa, kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842 Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 19:14 Ja doczytałam...bez problemów ( ja chyba tez jestem z tych co duzo pisza!) A co z waszym wyjadzdem do Krakowa ???? Jakos cie nie było przez te ostatnie dni i sie w koncu nie dogadałyśmy..... Moze nam sie uda innym razem...teraz zresztą ta pogoda niepewna.... Ale jezeli jestes w Krakowie i to czytasz to jak masz chwilke to sie mozemy umówic spokojnie na Rynku....zrobic rundke wokół Sukiennic i przegryść precelka... Pozdrawiamy ps. Twoja córeczka to prawdziwa dama...i z taką gracją trzyma ten mikrofon.....zawodowa piosenkarka !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 08.11.03, 00:58 Z naszego spotkania chyba nic nie wyjdzie - może następnym razem, a może Wy zawitacie do Warszawy... Nasz wyjazdowy KO-wiec, tak upchał harmonogram okolicami Krakowa, że na sam Kraków to tak naprawdę została mała chwila w niedzielę Zobaczymy, czy Ewcia i mój brzuch podołają wyzwaniu Dobra, lece pakować ciuszki i spać. Miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 08.11.03, 09:47 No to zyczymy udanego wypdau w nasze okolice...pogody, choć troszke słonca i sił na wędrówki. Ewcia pewnie bedzie biegac bo takie smyki sie tak szybko nie mecza...ale ty musisz uważać ! Moje skarby przeziebione..wiec wiekszosc czasu spedzimy w domu. Wszystkim zyczymy miłego dłuuuuuuuuuugiego weekendu!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 08.11.03, 20:17 Hej! Jasio jada wszystko prócz surowych warzyw i wędliny. Przeszliśmy okres całkowitego niejadztwa, kiedy to tylko szły herbatki i cycek. Teraz cieszę się z tego co je i nie gderam, że mógłby coś jeszcze. Jasio boi się hałasów; wiertarek, syren itp, nawet jeśli nie dochodzą z bliska. Miał tez taką faze , że mówił że się boi, ale jego mowa nie była jeszcze bardzo bogata i chodziło mu o wszystko co widzi pierwszy raz. Wytłumaczyłam mu, że to słowo znaczy coś innego i ..przyjął takie wyjaśnienie. Długi weekend miał być miły i w podróżach, a będzie w łóżku (przez moje chore gardło) ((((((( pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001- co śmiesznego? 12.11.03, 11:58 Dziękuję za opowieści o tym co Wasze Pociechy jedzą i czego się boją. U nas jest trochę lepiej. Z jedzeniem odpuściłam, jemy co 3 godziny i przestajemy kiedy nie chce, nie marudzimy o jedzeniu i ... Synuś odzyskał apetyt. Trochę jakby przkonał się do Cioć tzn. zauważył, że nie wszystkie ciocie są lekarzami. Zwłaszcza po tym jak ostatnio odwiedzająca nas Ciocia Kinga dała mu pobawić się komórką. A teraz otwieram nowy temat: co śmiesznego powiedziały / zrobiły Wasze Dzeciaczki? A oto scenki z naszego życia: Wychodzimy: ja, mąż, Łukasiu na spacer. Łukasiu: Nie idziemy do panienek! Mój mąż (podchwycił temat z ochotą): A z kim Łukasiu był u panienek? Łukasz: Z dziadziusiem. M: Którym? Ł: Józiem. M: A co robiliście z panienkami? Ł: Husiu. P.S.Dziadek musiał się tłumaczyć. Scenka druga Zatelefonowała siostra męża - matka chrzestna Łukaszka, mieszka w innym mieście. Podaję mu telefon, by z nią porozmawiał. Bierze słuchawkę, słucha, po czym ze słowami: Nie poznaję tej cioci, oddaje mi słuchawkę. To tyle. Czekam na wasze opowieści. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001- co śmiesznego? 13.11.03, 10:24 No cóż ja się za bardzo nie mam czym chwalić w temacie co powiedziało moje dziecko, bo niestety z tą mową ciągle ciężko !!! Wiele słów jest ...ja je rozumiem ale to jeszcze nie jest MOWA. Za to mój syn wymyśla przeróżne zabawy i wariacje... Pomysł z ostatnich dni to ubieranie skarpetek na rece i granie w ping ponga (oczywiscie ja tez musiałam miec na rekach skarpetki!) Poza tym to troche nudzimy sie w domu ..niestety na zewnątrz zimnica (-1 w Krakowie)a nasza mała Zuzia przeziebiona wiec siedzimy i sie dusimy w mieszkaniu. Pozdrawaim ps. U nas wkretarka to najlepsza zabawka dla syna...... mamy juz na scianie pamiatkowe dziury !!! Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 17.11.03, 23:24 Co tam słychac u naszych dwulatków ???? Nikt nic nie pisze..... Ewis, jak wasz pobyt w Krakowie ???? Mój mały zrobił dzis pierwsza w zyciu wyklejanke. Dostał kolorowy papier i klej iiiiiiiiii....super !!!! Nawet nie wiedziałam ze tak zgrabnie sobie z tym poradzi. A co robią jeszcze wasze maluchy...moze mi podpowiecie jakies zabawy czy rozwijajace zajecia ??? Pozdrawaiam wszystkie mamy i dzieciaczki!!! Ps. Czy sa na Zobaczcie zdjceia "Dzieci pażdziernikowych 2001" ??????????? Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 18.11.03, 11:20 hej w Krakowie było swietnie; wprawdzie wszystkie dzieciaczki odpokutowały dzienne harce nocną gorączką i katarem, ale zwiedzały naprawdę z zaciekawieniem - w końcu te wszystkie zamki, jaskinie i leśne wodospady nie zdarzają się na codzień... Postaram się wrzucić parę fotek do mojego wątku na "zobaczcie" jak sie trochę wykuruję (jako jedyna zdrowotna ofiara Krakowa Ewcia też dostaje amoku na widok kleju, fajnych wydzieranek mamy juz kilkanaście - większość to dzieło godzin spędzonych w klubiku, do którego Ewa chodzi 2x w tygodniu. W domu robię to z nią tak (wiem, że nie do końca pedagogicznie ,że ja robię jedno np.: wazon z kwiatami, a Ewa swoje, trochę mnie naśladuje, trochę robi po swojemu - póki co pilnuję tylko, że klejem mażemy tylko po kartce, a nie po stole, a wydzieranie i wyklejanie pozostawiam jej. Poza tym bardzo lubimy malować farbami, często podpatruję jakieś techniki w Jedyneczce i od razu tego dnia to wykonujemy. Czasem jest tak, że zanim się wykokoszę z przygotowaniem to Ewa się trochę znudzi i już nie chce malować, ale jakoś udaje mi sie ją zawsze zachęcić do spróbowania. Wczoraj z każdym umoczonym pędzelkiem leciała do białych drzwi albo do ściany - chyba będę jej musiała powiesić białą płachtę na folii na jakiejś ścianie, bo wydaje mi się że upodobała sobie duży format :-0 Z klubiku Ewa przynosi czesto własnoręcznie wykonane medaliony, kotyliony, obrazki, koszyczki z różnymi sezonowymi skarbami. U mojego męża w pracy wisi juz parę prac Ewy: medalion zawieszony na włóczce - pani wycięła kształt głowy misia z brązowej skórki, a dzieci naklejały oczy, buzię, bosek i rysowały długopisem kropki na nosie; druga fajna praca to miś przyklejony na wieczku słoiczka po koncentracie od środka, w słoiczku woda i pełno wydzieranek ze sreberka. Słoik szczelnie zakręcony, a jak się nim pomiącha to leci taki fajny srebrny śnieg. Tym piękniejsze są te rzeczy, że Ewa je zrobiła sama, albo prawie sama. Faktycznie można założyć nasz wspólny wątek na "zobaczcie". A w nim po 1-3 aktualne fotki każdego dzieciaczka... Załóżcie, bo ja mam chwilowe problemy z obróbką zdjęć i wezmę się za to dopiero jak wydobrzeję Acha, bym zapomniała, od tygodnia Ewa jest na NIE !!! Pomocy, czasem nie wiem już jak ją przekonać do jakiegoś drobiazgu np.: noszenia kapci - gdy daję do wyboru kapcie, buty, grube skarpety, to cały dzień lata w bartkach po domu! Albo to - spacer - ubrać ją to wyczyn, najchętniej w ogóle nie wychodziłaby z domu... Nie wiem czy powinnam być stanowcza i czasem zrobić to na siłe czy po prostu traktować to jako sprawy mniejszej wagi i odpuszczać... Tradycyjnie przepraszam za dłużyznę... kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842 Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 - co lubią robić? 18.11.03, 13:32 Jestem pod wrażeniem prac plastycznych Waszych Dzieci. My jeszcze z farbami i wyklejankami nie próbowalismy. A Łukasiu też lubi rysować i pisać. Rysować samochody, tzn. ja karoserię on resztę - okna, światła i twarze, tzn. nos, oczy, uszy, włosy. Ostatnio rysowaliśmy na jego życzenie ... pana Urbańskiego, zna niektóre z postaci telewizyjnych i z radością wyszukuje je w gazetach lub ekranie TV. Poza tym wrócił do układania klockami, z pół roku temu namiętnie budował wieże i pociągi, potem cisza i znów. Powstał tym razem kościół, budowla już rozbudowana, byliśmy zaszokowani, gdy zobaczyliśmy. Nawet zrobilismy zdjęcie. Bawimy się też w teatrzyk, kukiełkami lub powycinanymi postaciami z Kubusia Puchatka. Słucha i dopowiada kto co robi. Uwielbia oglądać zdjęcia. I słuchać wierszyków, potrafi godzinę, niektóre recytuje w części lub całości. "Pstryczka" Tuwima czytam mu dziennie średnio 20 razy. Lubi też słuchać muzyki, niektóre utwory rozpoznaje po kilku taktach, w tym Kombi (sprawka mojego męża). Ale nie śpiewa. To tyle, ciekawa jestem co u Was.I. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 21.11.03, 12:23 Hej hej! Już jestem, po baaardzo długiej nieobecności. 2 tygodnie zwolnienia za Weronikę, 2 tygodnie przerwy i znów 2 tygodnie zwolnienia... jak nie wirus jelitowy i klebsiella, to wirusowe zapalenie gardła i E.coli. Okropieństwo. Coś to moje dziecko nie może się wychorować. Ale mam też i dobre nowiny. Nareszcie pampersy poszły do lamusa. Doznaliśmy szoku oboje z mężem, bo obyło się bez przekonywania, bez tłumaczenia... po prostu któregoś dnia nasza pociecha zawołała siusiu... Jeśli zaś chodzi o strachy, to Weronika ostatnio boi się cioci (naszego lekarza) - zresztą nie dziwię jej się. Uwielbia rysować . Najlepiej służą jej kredki świecowe (na szczęście nie wpadła jeszcze na pomysł sprawdzania kolorów na ścianach - a nie jest to niemożliwe). Mam nadzieję, że tym razem dłużej popracuję (bo inaczej wyczerpie mi się limit zasiłku opiekuńczego). A może znacie jakiś skuteczny środek na uodpornenie? W tej chwili podajemy propolis. Tylko nie wiem na ile jest skuteczny - z wirusem sobie poradził, ale na jak długo? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 21.11.03, 13:41 Zazdroszczę Ci Gosiu tego rozstania z pampersami. Łukasiu nadal siura w pieluchy, co prawda byłam w tej sprawie leniwa i niezbyt sie starałam. Chciałabym, by poszło tak gładko jak u Was. Póki co sikamy do kubeczka co jakiś czas. Mamy 2 nocniki - jeden u babci, ale niestety Łukasiu nie chce na nich nawet usiąść, podobnie z klozetem. Jak biega w samych majtach i nasika to sie cieszy z widoku plamy. Osatatno też stwierdził, że nasika na ... Klapouchego. A kupę woła, gdy ma już ją w pieluszce: "Mamusiu przewniniemy, kupa jest" ... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001- święta... 26.11.03, 15:04 Mam pytanie - może któraś z Was ma jakieś ładne tapety świąteczne na pulpit? Gdybyście się chciały podzielić, to baaaardzo proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: październik 2001 14.12.03, 00:22 Witam drogie mamy i październikowe dzieciaczki Długo mnie tu nie było, a to taki kochany watek. Ech..... nie ma się co tłumaczyć, brak czasu, nawał pracy, kłopoty z różnych stron, tak czy inaczej, bardzo miło było mi dzisiaj uzupełnić zaległości i poczytac o mamach i ich dwulatkach. Szczególnie zapadło mi w pamięć: "tato ześlałem się" uśmiałam się do łez, po prostu rewelacja)))))), dawno mnie nic tak nie ubawiło))) Dziekuję serdecznie za umieszczenie nas (mnie i mojego Fifi) na liście październikowych dzieciaczków, mimo, ze wypowiadałam się bardzo niewiele razy, naprawdę zrobio mi się baaaaaaaardzo przyjemnie. Właściwie nie wiem od czego zacząć relację o moim październikowcu, więc będe pisać to co na bieżąco przychodzi mo do głowy. Witaminki Podaję Filipkowi codziennie łyżeczkę Kinder biovital w żelu i dwie krpople witaminy D3, choć robię to bez przekonania, bo generalnie jestem zwolennikiem naturalnych witamin i minerałów. Ale na wyraźne zalecenie pani doktor robię to, choć Fifi traktuje ten żel (słodki przeciez i dobry) jak najohydniejszy lek pod słońcem. Na poczatku nie chciał brać go w ogóle, teraz się przyzwyczaił, ale jako, ze jest to najohydniejszy lek pod słońcem, musi mieć zawsze do niego przepitkę. Na szczęście wystarcza woda, choć zwykle woła "sioku". Przez czas jakis podawałam mu tez po 5 kropelek Cebionu dziennie w ramach uodpornienia przeciw chorobom i w stanach okołochorobowych, ale teraz już jestem głupia, po artykule w ostatnim "wproście" gdzie wyraźnie stwierdzono, ze witamina C nie pomaga, mało tego szkodzi.Poza tym staramy się jeść duzo owoców i warzyw. Jesli juz mowa o jedzenie to wątek następny: Jedzenie Filipek je bez problemów, ale z ograniczeniemi. Po prostu jak już nie chce, to mówi "konieć" no i koniec. Mogę mu wtedy tylko wcisnąć "ostatnią łyżkę", którą często wypluwa, więc nie ma sensu. Od jakiegoś miesiąca Filip w końcu pije mleko krowie z kaszka manną. Cieszymy sie z tego niezmiernie, bo pierwsze próby przerzucenia go z mleka modyfikowanego na zwykłe skończyły się ogromnym fiskiem i awersją do jakiejkolwiek formy mleka na dwa tygodnie. Kiedys jakoś tak przez przypadek moja mama mu dała kaszkę i dziecko zjadło i tak juz zostało. I muszę się tu pochwalić, że Fifi je prawdziwe mleczko od krowy, nie sklepowe, tylko specjalnie dla niego przywożone wiejskie. Poza tym z chęcią szamie drugie śniedanka i obiadki. Nie lubi słodyczy, z czego bardzo się cieszę. Jedyną formą słodycza jaką w miarę lubi to czekolada. Ale żeby nie było tak różowo to niestety Fifi uwielbia róznego rodzaju czipsy, snacki i smakowe chrupki, które my tez lubimy i niestety musimy je jeść w ukryciu. Acha, no i je generalnie sam, ja go tylko podkarmiam, żeby troche przyspieszyc ten proces. Jego uluwbione warzywko to....uwaga..."papika" i na pytanie co chce dostac od mikołaja niezmiennie odpowiadał "papikę" Bilans dwulatka Byliśmy, owszem, Fifi jest poza wszystkimi centylami: waży 15,5 kg, mierzy 92 cm. Fakt, duzy z niego chłopak. I kto by pomyslał, jak się urodził miał 2900. Ząbki ma już wszytskie (dość wcześnie mu wyszły) i niestey chyba czeka nas wizyta u dentysty, bo zauważyłam pierwsze przebarwienia na ząbkach. Strachy Fifi boi się w pierwszej kolejności "pama co wieci dziule". Poza tym duzych i głośnych samochodów. Nie boi sie lekarzy, ciemności, zwierzatek, innych ludzi. Wręcz odwrotnie, jak tylko ktoś puka do drzwi, leeeeeeci, mało co butów nie zgubi, zobaczyc kto to. Chętnie rozmwia i wita sie ze wszystkimi sąsiadami w bloku. Mowa Chyba mogę powiedzieć, że Fifi zaczął juz mówić na poważnie. Używa coraz więcej słów, powoli łączy je w zdania, szybko zapamiętuje nowe słowa. Uwielbia długie wyrazy typu komputer, telewizor, którym nadaje swoje własne nazwy, pochodne od rzeczywistych, ale...))"komunen", "wiziojek", "czepitka" (przyczepka)"siapitki"(skarpetki). Na koniec rzecz najgorsza czyli Siusianie w pieluchy Niestety Fifi chyba jest jeszcze nie przygotowany, zeby pożegnac sie na dobre z pieluchą. Nie przeszkadza mu niewygodny pampers między nogami, jak chodzi w samych majtkach to mówi "mama siku" ale dopiero po zrobieniu. Szybciej jest w stanie zrobic na nocnik kupę niż siku. Sama juz nie wiem co ma robic w tej kwestii: czy czekać, aż dojrzeje do wołania, czy sadzac go co pół godziny na nocnik i tysiąc razy tłumaczyc na co ma zwracać uwagę. Ufff, ale się opisałam! Czy ktoś w ogóle doczytał do tego miejsca??? To chyba mój najdłuższy post )) Cieszę sie jednak że podniosłam watek do góry i znów jestem wśród Was. Pozdrowienia Magda i Fifi Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 16.12.03, 12:36 Miło poczytać dłuższy list na tym wątku, bo tak się ostatnio martwo tu zrobiło. Niebawem Świeta. A my chorzy, kaszel. Łukasiu już nic nie je. Strasznie się zamartwiam. Niby 13 kg ale już od 3 mięsiecy i ta niechęć do jedzenia .... Miało być o czymś przyjemnym. Jak tam przygotowania do Świąt? Sprzątacie razem, będziecie piec ciasteczka? U nas co do sprzątania to Łukaszek zaczął zbierać po sobie rozrzucone klocki, ale większych porządków przy nim nie potrafię robić. Natomiast bardzo ucieszył się ze śniegu. Już nie może doczekać się wyzdrowienia, by iść na sanki. Ja też. Zdrowych, rodzinnych Świąt - Iza z Łukasiem Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 16.12.03, 16:20 No rzeczywiscie na tym watku długo nic sie nie działo.....dobrze ze ktos przełamał te cisze !!!! Piotrus podobnie jak Łukasiu chory...nie wychodzimy od trzech dni...a ten snieg tak kusi. Co gorsze wg. prognoz nie polezy ten snieg długo wiec nie wiem czy nie bedziemy musieli poczekac na kolejne opady. A swoja droga to smutne beda Swieta bez sniegu..... U nas z sikaniem nie ma problemu juz od pół roku, Piotrus woła najczesciej "atulu iku" co oznacza "ratunku siku". W nocy budze go przewaznie jeden raz na sikanie bo niestety zdarza mu sie nad ranem tego nie kontrolowac. Choc ostatnie noce to juz słysze jak sie przewraca z boku na bok i jeczy ze siku. Z mowa troche drgneło...duzo słów potrafi powtórzyć, czasami tylko zmienia kolejnosc liter. Zdania narazie krótkie i nieporadne ale ja sie tam z nim dogaduje bez problemu. Ostatnio znów wrócił do czestego słowa "nie" , równiez jezeli chodzi o jedzenie....ale to moze przez te chorobe. Ma natomiast takie głupie przyzwyczajenie ze jak juz nie chce jest to go natychmiast dzwiga i wszystko wydostaje sie na zewnatrz, mowiac delikatnie. Tak ze teraz raczej jak mowi ze czegos nie zje to go zostawiam w spokoju. Chyba dopiero teraz zaczyna byc zazdrosny o młodsza siostrzyczke (9 m-cy) bo zdarza mu sie mówic "mama opa ja dzidzi" i chce byc noszony i tulony jak dzidzi. Sam wymysla sobie zabawy, a ostatnio przepada za "Sąsiadami"(czeskimi)na video. Mikołaja sie panicznie bał mimo ze wiedział juz kto to i rozpoznaje go wszedzie wołajac "Mikujaj!"...no cóz na zywo widocznie budzi on jednak strach. Zaraz spróbuje rzucic jakies zdjecia na zobaczcie...zakładajac watek dzieci pazdziernikowych 2001. Inne mamy tez zapraszam do pokazania swoich pociech! Pozdrawaim Ania Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 17.12.03, 13:22 My też szykujemy się do Świąt, porządki świąteczne idą mi bardzo opornie. Kubuś ciągle chce, by być koło niego, niby sam się bawi, ale wymaga mojej obecności. Staram się zatem wciągnąć synka do prac domowych, Kubuś pomaga mi brać, sprzątać, ale przez to na sprzątaniu spędzam duuużo czasu. Jeszcze nie mamy choinki, tradycyjnie będzie żywa, ale u nas jeszcze nie sprzedają. A Kubuś już tak bardzo chciałby ubierać choinkę, nie może też doczekać się prezentów, a trochę ich dostanie. Dzięki naszej interwencji zapędy dziadków nieco opadły, i zabawek Kubuś otrzyma dużo mniej, ale najważniejsze że będą klocki, wielki karton, bo Kubuś uwielbia bawić się klockami. I czeka na nie mocno. Na bilansie Kubuś wypadł nam bardzo dobrze. Ładnie się rozwija, bardzo ładnie, wyraźnie już mówi, nawet opowiada pełnymi zdaniami. Ma 98 cm wzrostu, wspaniały apetyt, uwielbia mleko, i tu są moje obawy, czy tego mleka nie pije za dużo. Nie śpi już w dzień, było to dla mnie szokiem, bo ciężko było mi się przestawić na nowy tryb dnia synka. Ale za to zasypia o 20. I co najważniejsze, śpi do 7.30. Bardzo boi się Baby Jagi, nawet ma kija na nią na klatce schodowej. A ostatnio hitem okazały się slajdy do wyświetlania, nie wiem czy pamiętacie ze swojego dzieciństwa. Jak wracam z pracy, Kubuś mówi: Jest już ciemno, można wyświetlać bajki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 17.12.03, 16:19 My porzadków światecznych nawet nie zaczelismy...przy dwójce maluchów to nie taki proste.Poczekam do soboty jak maz bedzie miał wolny dzien. Za to dzis ubralismy choinke...zeby dzieci mogły sie nia nacieszyc bo w niediele juz wyjezdzamy do dziadków na cała przerwe świateczną. Piotrus bardzo sie starał przy tym ubieraniu...oczywiscie moja pomoc i poprawki były konieczne bo inaczej wszystko by pospadało przy najmniejszym poruszeniu drzewkiem! A jak miło sie zrobiło w pokoju......kocham Boże Narodzenie ! Pyza, ciekawa jestem ile twój synek pije mleka na dobe...skoro sie boisz czy nie za duzo? Mój pije 1 litr na dobe w formie mleka lub kakaa...i tez sie zastanawiam czy nie za duzo? Choc moja mam twierdzi ze nie ma powodów do paniki. Pije za to bardzo mało innych napojów....coż prosi tylko o kakao.... Zaczełam wątek na Zobaczcie o dzieciach pazdziernikowych 2001.....Domali juz tam była....pojawcie sie tez inni rówieśnicy !!!! Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 18.12.03, 09:58 Tak, na zobaczcie jestem To może napiszę, co u nas... Porzadki świąteczne odpadają, bo jedziemy do rodziców. Wiktorek przeziębiony , pogoda taka mało przyjemna u nas Poza tym kusi mnie już, żeby zdjąć mu pieluchę w nocy... Od ponad dwóch tygodni wstaje rano z suchą, a jak chce siusiu, budzi sie i idzie na nocnik... Ale nie mam jeszcze odwagi W żłobku został przeniesiony do starszej grupy (teraz jest tam najmłodszy) i od razu widzę przyspieszenie w mówieniu... Poza tym co chwila dostaję przepiękne rysunki Pozdrawiam i zyczę wesołych świąt! Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 18.12.03, 18:39 Fajnie, że w naszym wątku zrobił się prawdziwie przedswiąteczny ruch Gdy czytam Wasze opowieści żałuję, że nie da się zrobić mini-zlotu naszych październikowców To byłby wesoły widok: gromadka przedszkolaczków zachowująca się w sumie w podobny do siebie sposób U nas był ostatnio bal świąteczny z pracy taty. Ewcia, nie licząc kilkorga raczkujących maluchów, była najmłodszym (chodzącym) maluchem. Wszystkie przygotowane zabawy bardzo jej sie podobały, ale w zasadzie tylko sie przyglądała, bo konkurencje przeznaczone były raczej dla starszych dzieci. Najbardziej przeżyła malowanie buźki i wizytę Mikołaja pod koniec imprezy. Do dziś wspomina, że Mikołaj nie przyniósł jej nożyczek )) Taki sobie prezent moje dziecię wymyśliło )) Będę musiała pogadać z tym Mikołajem.... Sikamy dalej do pieluszki, chociaż ostatnio Ewa wyciagnęła z szuflady pudło ze swoimi majteczkami, zdjęła pieluchę i zażyczyła sobie omajtkowanie. Cały dzień ściągała ładnie rajstopki i galotki gdy chciała siusiu, ale na nocniku już nie zdążała usiąść. No cóż, póki co wykorzystuję ten jej pęd do odstawienia pieluch, choć chyba jest to raczej chwilowe, no ale zobaczymy... A nuż się uda, chociaż "planowałam" powrót do nauki nocnikowej dopiero na wiosnę. Poza tym, zaczęłam trochę Ewę usamodzielniać czyli zostawiać u mojej teściówki od czasu do czasu. Nie za bardzo sie kobiecina umie zajmować dzieckiem, ale z drugiej strony krzywdy jej raczej nie zrobi, a i psycholog powiedziała, że dziecku w tym wieku potrzebne są różnorodne doznania, nie tylko te do końca pozytywne... Co jeszcze? Na drugie urodzinki Ewa dostała od dziadków "dorosłe" łóżko i już tylko tam chce spać. Wyprowadziła się od nas na stałe, a ja wreszcie mogę sie wyspać za wszystkie czasy. Co więcej, moje idealne dziecko przez ostatnie dni nie budzi mnie rano tylko ładnie się bawi miśkami i książeczkami i grzecznie czeka aż sama sie obudzę. I jeszcze mówi "Ewunia cichutko bawi się, mamy nie obudzić, mamusia śpi". Hmm, skąd jej się to bierze, ja naprawdę nie jestem jakimś tyranem który robi karczemne awantury jak go dziecko obudzi... Muszę lecieć, resztę napiszę później kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i siostrzyczki (~22.01.2004) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842 Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: październik 2001 05.01.04, 22:43 oh, jak dawno mnie tu nie było. Składam Wam wszystkim najgorętsze noworoczne życzenia, usmiechu i cierpliwości dla wszystkich, szczególnie drugiej połowy i dziecka. ewis, zazdroszczę ci strasznie wyprowadzenia sie dziecka z łóżka. Ja Weroniki nie potrafię. Co prawda zasypia w swoim, ale budzi sie w nocy i przychodzi. Szczerze mówiąć, nie jest to straszne, bo uwielbiam jej przytulanie , ale chciałabym móc spać na brzuchu, a nie na boku, bo mała ma manię trzymania mnie za uszy. Musiałam zdjąć kolczyki. Ale Wera nie robi w pieluchy. Sama zaczęła siadać na ubikację gdzieś w listopadzie, po tygodniu zasikiwania 4-5 rajstopek dziennie. Co prawda wkładam jej pieluchę na spacer i na noc, ale dziecko jest zestresowane, kiedy dla własnej wygody ( szczególnie w nocy ) prosze ją o zrobienie siku w pieluchę. Krzyczy, ze nie ma pieluchy, że zasika fotelik, mnie, wózek... Gada jak stara gaduła. Rozwala mnie tekstami. Ostatnio jak juz miałyśmy dość jej usypiania, ona się darła, ja wychodziłam z siebie , w płaczu zawołała z ogromnym żalem " o jeziu, o jeziu!!!"no i jaki się złościć?A później w ciągu dnia, też płacząc i siedząc na ubikacji przytuliła mnie i zapłakała " jestem taka samotna..."Skąd jej sie to bierze?Pewnie z naszych rozmów i setek książek do czytania. Ostatnio uwielbia pouczać mnie i męża. Dziś zahaczyła o coś rajstopkami i zrobiła sie dziura. Zwróciłam jej uwagę, na co moje szczęście powiedziało" mama, przeżyjemy".Podobnie reaguje, gdy nie chciał zapalić samochód, było ślisko itp. Z jedzeniem jest różnie. zjada tony jogurtów, danonków, monte, jabłek. Ostatnoi maniacko chlebek lub bułeczkę z masełkiem ( wcześniej tylko suche), mięska trochę, zupy rzadko. Dobrze, że je makaron, w lato narobiłam sosy pomidorowo- paprykowe do słoików i teraz jemy totalnie boskie spaghetti. Zadnych witamin nie dostaje. Teraz mamy koszmar, bo wera załapała ospę i odlatujemy. Na szczęście się nie drapie, ale nie możemy wychodzić, bo mróz. No i smarowanie. Do tego doszły ząbki na dole, które wychodzą. Chaos i marudzenie. Nie mogę się ruszyć bez niej. Ale i tak jest najcudowniejszym dzieciaczkiem pod słońcem. Uwielbiam ja przytulać, czuć jej buziaczki, mówić jej jak ja kocham i słyszeć to od niej. Opowiadam jej jak to było, jak nosiłam ją w brzuszku i jak była maleńka i bardzo jej sie to podoba. Czy myślicie o kolejnym dziecku?Ja kiedyś planowałam na ten styczeń zajść, ale teraz " mi sie nie chce".Bo smutno mi.Trudno mi uwierzyć, że drugie dziecko może być też takie fajne i można je też tak kochać. Wiem, to dziecinne myślenie, ale jest mi dobrze z nią jedna. Tyle, że mój mąż chciałby już drugie. Mała we wrześniu pójdzie do przedszkola.Co robić, co robić? Pozdrawiam. Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 06.01.04, 14:01 Miło było przeczytać co u Was i Waszych Dzieciaczków, fajnie, że drogie mamy Paździenikowych Dzieciaczków się odezwałyście. Co u nas? Od początku grudnia Łukaszek ma wciąż katar i kaszel, mało i niechętnie je, przez co byłam bliska depresji. Po weekendzie spędzonym bez niego i na rozmowie z dwoma przyjaciółkami jakoś mi przeszło. Więc jak czytam, że martwicie się, iż Wasze dzieci piją za dużo mleka to Wam zazdroszczę. Według norm powinny ok 1 litra, w sumie żeby było 25g białka dziennie, niekioniecznie z mleka. Nasze menu jest bardzo ograniczne, panikowałam jak nie chciał jeść kaszki, później zup, a teraz cieszę się jak skubnie to czy tamto. Nie bedę się rozwodzić, bo problem złożony, min. zbyt dużą wagę temu przewiązywałam, ale teraz chyba już jest lepiej. Poza tym sikamy jeszcze do pieluchy. Z pozytywnych: Łukasiu jest strasznie ciekawski, mówi swobodnie, już nawet nie pyta "co to jest?' , ale "co to znaczy ? " albo "jak to sie nazywa?" np. wczoraj: "co to znaczy stołówka?" Dzieki tej swojej ciekawosci zna np. wszystkie kolory, literki, figury geometryczne. Lubi znów budować z klocków i rysować. I układac puzzle, z 3 - 6 częśći, przy czym są to np. misie, na takim drewienku z kształtwem tego misia lub statek, też z zarysowanym kształtem statku. To tyle, pozdrawiamy ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 06.01.04, 23:04 Witajcie U nas za dwa tygodnie pojawi się nowy maluch, więc korzystając z faktu, że teraz mam jeszcze duuużo czasu, piszę, co nowego u mojej - póki co - jedynaczki Niestety rozstanie z pieluchami się nam nie powiodło Po paru dniach zrezygnowałam, bo Ewa zaczęła histerycznie reagować na nocnik i nakładkę na kibelek Czasem jeszcze zdejmuje pieluchę i przynosi mi majtki i wtedy pierwsze siku robimy do nocnika, ale potem już leje równo po nogach i nic jej nie przeszkadza Tak więc jeszcze nie nadszedł ten czas. Ewcia dostała sporo prezentów od Mikołaja. Nowe lalki i maskotki nie wzbudziły jej emocji, za to prawdziwym hitem była gra "kaczuszki kwa-kwa" Granny oraz puzelki Trefla. Z tą grą było śmiesznie, bo pierwsze parę razy daliśmy jej wygrać, potem chcieliśmy jej pokazać, że nie zawsze się wygrywa, ale akurat tak się te kaczuszki układały, że i tak Ewa wygrywała, a potem tak się nauczyła grać i "oszukiwać" (tzn. sprytnie ukrywać kaczuszki przeciwników), że już się z nią nie da wygrać ))) Ewie bardzo podobają się też wszystkie książeczki o Kubusiu Puchatku oraz książka "Poznajemy miasto", którą poleciła mi annba1. Wprawdzie książka ta nadaje się już dla 1-1,5 roczniaka, ale i u nas robi furrorę, bo jeszcze długo nam się nie znudzi - tyle tam szczegółów do opowiadania... W co się bawimy. Całe szczęście, że spadł snieg, bo wcześniej Ewa nie za bardzo chciała wychodzić na spacer (mieszkamy na odludziu i jej się nudziło), a teraz to sama mnie ciągnie z sankami zaraz po śniadanku W domu hitem są zabawy w doktora - najpierw ja ją a potem ona mnie, a jak jest w nastroju to szczegółowo bada wszystkich obecnych Poza tym lubi też bawić się w sklep (niech tylko uda jej się czymś zagrodzić , ale niekoniecznie chodzi o sprzedawania a raczej o konwersacje z klientelą: opowiada dlaczego sklep jest dziś nieczynny, albo opisuje co gdzie leży i dlaczego... Poza tym puzzle: Ewcia składa bez problemu (najchętniej z publicznością) 15- elementowe Trefle Kubusiowe, zwierzątkowe albo jakieś owocowo-warzywne. Czasem, gdy chcę ją czymś zająć proponuję kładę kilka kompletów puzzli na dywanie, wykładam jedne i mam parę minut z głowy. Jak ułoży jedne sięga po następne itd. Bawimy się też w "małysza" tzn. wszelkiego rodzaju skoki i zjazdy z materaca. Ja jestem "małyś" a Ewa "skociek eniunia" Ostatnio Ewa zaczęła niewyraźnie mówić. Dotychczas mówiła dużo mniej ale jak juz coś powiedziała to przynajmniej ją rozumiałam, a teraz powtarza coś 10 razy, bardzo się stara, a ja nie mam pojęcia o co jej chodzi ... Też tak macie/miałyście??? Wieczorem, gdy po książeczce gaszę światło, Ewa nie chce już bajek tylko mówi "chodź mamusiu porozmawiamy sobie" i nawija, a ja nie rozumiem co !!! pozdr kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842 Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: fascynacja mamą :o 14.01.04, 23:06 Witajcie! Zapewne u Was zmiany w dzieciaczków następują równie dynamicznie co u nas. Jednak ostatnie "natchnienie" Jasia cokolwiek mnie przeraża. Nieskromnie powiem, że jestem cudem świata! Jaiso co chwila przybiega, rzuca się na mnie "mamusia, Ty moja śłotka i piękna" lub "mamusiu, taka jeśteś ładna, taką mas ładną śpudnicke i bluziecke i włosy takie ładne gumowane niebieśkie (!)" Miło jest słyszec" moja kochana mamusiu, kocham Cię", jednak obawiam się, że tak jak inne humory wkrótce mu to przejdzie i dłuuugo nie usłyszę takich komplementów.... Wszystko jest porównywanie do mnie, i oczywiście nawsze wychodzę na plus. Z reguły fascynacje tyczą się tatusiów, za to u nas jest zupełnie odwrotnie. Tatuś może tylko wykapać i pobawić się. Nie chce żeby mąż go rozbierał po spacerku, karmił mył ząbki....NIE NIE NIE! Niestety mąż często bierze to do siebie, i martwi się ,że coś może robi nie tak. Ja przynajmniej, choć jestem bardzo krytyczna i zrzęźliwa nic nieodpowiedniego w jego zachowaniu nie widzę. Ot, kolejny pomysł naszego synka na "antytatę". Czy u Was też bywają podziały? Albo jakies widzimisie? POzdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: fascynacja mamą :o 15.01.04, 17:07 u nas niestety podobnie i na dodatek jak znikam jej z oczu, zaczyna się wycie, nawet ja schodzę na dół do kuchni. Koszmar. Mąż zaczyna robic mi wyrzuty, że jestem źle zorganizowana, co kończy się awanturą, bo wg niego to moja wina, bo nasza szwagierka znika na cały dzień i dzieci nie płaczą ( pomijając fakt, że znika od urodzenie pierwszego regularnie co 2 tyg. do szkoły i maluchy sie przyzwyczaiły). Muszę przyznać, że te wyrzuty bardzo bolą, ostatnio usłyszałam, że jestem nadopiekuńcza, właśnie dlatego, że Wreronika nie chce zostawać z nikim innym. A ja zostawiam ja jak tylko moge, bo sama mam dość. Ale jemu łatwiej stwierdzić, że nie umie jej uspokoić i zadzwonić po mnie ( te cholerne komórki), żebym wracała. Czekam,aż ten okres jej minie.ale ile jeszcze??? Mam pytanie. Weronika od kilku miesięcy sika do ubikacji, ale kilka dni temu przestała. Zasikuje majtki, całkiem świadomie, bo potrafi to zrobić przy nas, a zaraz potem woła, że chce siku. Ja staram sie nie krzyczeć, mam nadzieję, że to minie, że po prostu nauczyła sie tego i przestała na to zwracać uwagę. Czy u was było cos takiego? Ile trwało? A może jest przeziębiona, przy czym żadnych objawów nie ma,a może jakas infekcja, bo lubi latać z gołą pupą, my jej nie zabraniamy?Jak to poznać? Daga Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: fascynacja mamą :o 18.01.04, 18:55 Hmm a moiże to siusianie to właśnie manifest przeciwko Twojemu zostawianiu Weroniczki z kimś innym? Wiem, że takie siusianie to niezwykle niebezpieczna sprawa i wszystko zależy jak do tego podejdziecie. Jak coś pójdzie nie tak to takie siusianie może trwać baaaardzo długo. Moze przez kilka dni daj się pławić małej w swoim całkowitym oczarowaniu mamą, bądź w cała bez prób przewry tylko dla niej. może to poskutkuje. Uspokoi się upewni że też jest dla Ciebie najważniejsza. Choć zapewne tak jest to dzieci tez przeciez lubią nas terstować. Mój Janio całuje mnie od niedawna po rękach noigach, co popadnie, na każdym kroku przyrula się i zapewnia o swojej miłości. Nadal u nas bez znian. POzdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: fascynacja mamą :o 27.01.04, 20:58 U nas jest podobnie, w naszym domu można usłyszeć ok. 100 razy dziennie "do mamy", również wtedy, gdy np. leżę obok. A czasm : "tata idzie do komputerka", co oznacza, że chce z mama być sam na sam, a tata jest zbędny i lepiej żeby sobie poszedł. Najgorsze frustracje przeżywa jeden z dziadków, gdy słyszy podobne słowa. Nic, miejmy nadzieję, że to przejściowe. Druga fascynacją jest Bob Budowniczy. A siakmy dalej w pieluchę. Co do powrotu do sikania w majtki to czytałam, że może powracać i nie jest to niepokojące. Na forum polecałam już "Książeczkę dla przestraszonych rodziców" A.Samsona, gdzie opisane są zachowania dziaci w różnym wieku, które nie powinny i powinny niepokić rodziców. Owo siuranie nie, należy je zabagatelizować a dziecko po pewnym czasie wróci do klozetu, jeśli już potrafio tak się załatwiać. Pozdrawiam, I. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: fascynacja mamą :o 27.01.04, 21:56 Moja córcia, ze względu na fakt pojawienia się rodzeństwa, musiała przejść szybki kurs od-mamiania. Właściwie od razu zaakceptowała, że to tata ją kąpie, tata wychodzi na spacerki i tata się z nią częściej bawi. Wcześniej były niemalże histeryczne protesty, bo tylko mama mogła ją kapać czy przygotować kaszkę czy napój. Tylko w nocy, gdy się czasem obudzi, mama jest nadal niezastąpionym uspokajaczem. Poza tym coraz bardziej przyzwyczaja się do siostry. Dzis obcałowała ją, upomniała mnie, żebym też obcałowała Alę i powiedziała "Ala kocha mnie, ja kocham Alę też, my kochamy nas )))" Sweat Ewa jest niestety nadal pieluchowa i nie mam już pomysłu co robić albo co robię nie tak. Już dawno wie o co chodzi, wysadza na ubikację lalki i misie, wyciera, spuszcza wodę itp, ale sama nie chce siadać. Owszem, jak ma ochotę na cukierka (raz czy dwa była to NAGRODA za siusiu, normalnie nie daję jej słodyczy) to mówi "mama idę siusiu" i sama idzie, rozdziewa się,potem nakładka, siusiu, sama się wyciera, sprząta po sobie nakładkę i schodek, spuszcza wodę czyli wie co i jak. Ale jak puszczam ją czasem bez pieluchy to, o ile sama jej nie posadzę na wc, sika po nogach i bawi się dalej Powoli dociera do mnie wizja trzylatka z pieluchą i jestem lekko załamana (( Dodam, że o ile ja ją pilnuję czyli wysadzam po spaniu, posiłkach i przed spacerem, to do 17.00 bywa sucho (potem za to już nie mogę upilnwać). Ale sama nie woła - wg mnie jej się nie chce. Może macie dla mnie jakieś złote rady??? Dziś przydarzyła nam się zabawna historia - a propos właśnie sikania - Ewa poszła sama zrobić siusiu do łazienki i coś długo nie wracała. Poszłam pod drzwi i słyszę jak Ewa sie śmieje i woła "mama, chodź", wchodzę a moje dziecię wpadło dupiną głęboko do wc, bo zapomniało nałożyć sobie nakładki. Nie mogła wyjść i taka była rozbawiona, że z tego śmiechu nie mogła mnie głośno zawołać, co ja jeszcze bardziej rozbawiało )))) Z zabaw nadal na topie jest domino, puzelki i chińczyk. Acha i zabawy "grupowe" z misiami typu pociąg, przyjęcie czy przedstawienie (to wpływ klubiku Rysowanie odeszło w kąt, ciastolina na szczęście też pozdrowionka kasia, mama Ewuni (ur.22.10.2001) i Ali (16.01.2004) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842 Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: fascynacja mamą :o 30.01.04, 10:07 Cześć dziewczyny. Co do sikania, to po tygodniu znowu wróciliśmy na ubikację. Zdarza sie jeszcze w ferworze zabawy, ale trudno. Pyta, ją co jakis czas i mały czort nie chce sikać, po czym po kilku sekundach anonsuje, że zrobiła. Jak to mówi moje maleństwo przy problematycznych sytuacjach ( dla niej ) "mama, przeżyjemy". Poza tym wychodzą jej górne piątki, chwilę zagorączkowała z tego powodu, łapki prawie cały czas w buzi. Pozdrawiamy. Daga i Weronika. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: fascynacja mamą :o 30.01.04, 13:50 Oj jak dawno dawno już mnie tu nie było....Wszystko przez zmiany jakie ostatnio musiałam przejść (a było tego naprawdę niamało). W każdym razie wszystkim mamom i ich pociechom życzę wszystkiego naj w nowym roku (choć on już nie taki nowy). Jeśli chodzi o "fascynację mamą" to widocznie wszystkie nasze skarby przechodzą przez ten etap. U mnie jest dokładnie tak samo "mamuniu...mamusiu... kocham cię...",całowania, przytulania. Jednym słowem - sielanka. Fakt, że Weronika prawie cały dzień mnie nie widzi, więc jak wrócę do domu nie może się mną nacieszyć. Zresztą jest to obustronne uczucie. Jeśli zaś chodzi o siusianie - są dni, kiedy wszystko jest ok i ani razu się nie zmoczy, ale są i takie, że 2- 3 razy trzeba zmieniać majteczki i spodnie. Najczęściej się to zdarza, gdy mała jest zafascynowana jakąś zabawą.A że ostatnio kupiliśmy jej nakładkę dla dzieci na muszlę ma radochę, bo "sama robię siusiu, jestem już duża". Tak więc dzieci nam rosną... czas leci... Nawet nie zdążyłam się obejrzeć a ze słodkiego maluszka mam słodką "panienkę". Kiedy to się stało? Pozdrawiam Was ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 02.02.04, 22:32 Dawno mnie tu nie było.....brak czasu , wyjazdy ale cieszy mnie ze jeszcze ten nasz watek nie upadł !!! Na początek gratuluje Ewis córeczki, mam nadzieje ze nie przerzuci sie na watek o niemowlaczkach!!! Piotrus niesamowicie ruszył z mowieniem, ostatni miesiac był poprostu przełomowym i teraz mowi non stop - chyba zeby nadrobic stracony czas hihi! My problemow z sikaniem nie mamy wcale a od 2 tyg nie wybudzam go nawet w nocy na sikanie.....trzyma wszystko pieknie az do rana. Nie tylko woła siku ale tez sam sie rozbiera i albo siada na nocnik albo sika do muszli. Czasem woła "siku -kupka" i jak nie zrobi kupki to mowi "śamo siku". Duzo chce robic sam...chyba wchodzi w ten okres - ja sam ! Nie objawia zas jakiegos nadzwyczajnego uwielbienia do mnie, owszem mowi mamusiu i kocham cie i moja mama, jak chcę całusa to tez da ....moze to dlatego ze jestem z nim 24 na dobe. Własnie wydaje mi sie ze to raczej tata jest teraz jego idolem. Pyta o niego duzo, jak cos zepsute to mowi ze tata naprawi. Jak cos trzeba kupic to tez "tata kupi" . Tatus jest wniebowziety !!!! Teraz ulubiona bajka to "Toy story".....oglada 5 razy dziennie, oczywiscie nudzac sie po jakis 20 min....ale potem znow woła zeby mu właczyc. Byłam z nim w kinie na "Mój brat niedzwiedz" - to był jego pierwszy raz w kinie.....tez juz nie mogł wysiedziec spokojnie wiecej niz pół godz. Za to powtarzał co chwile jakies usłyszane słówka...i to na cały głos. Koncze bo robi sie pózno. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: październik 2001 03.02.04, 11:30 Moja Weronika jest straszna gadułą. Jak na swój wiek, mówi duzo i wyraźnie.Rozwalaja mnie jej dorosłe teksty, które brzmią bardzo śmiesznie w ustach dwulatki. I za każdym razem zaskakuje mnie jak bardzo dziecko powtarza nasze zachowanie. Choć z drugiej strony, to udowadnia mi dzień po dniu, jak bardzo jesteśmy odpowiedzialni za zachowanie i podejście do innych naszych dzieci. Przykład? Nie bije jej, uważam, że to bez sensu, nic nie daje ( bicie, ale nic o tym, bo tyle juz o tym było), staram sie ja skarcić inaczej, i ostatnio usłuszałam, jak moje szczęście mówi do lali " zachowałaś sie nieładnie, nie podoba mi sie twoje zachowanie", myślałam, że padnę ze śmiechu. A dziś przed wyjście,m na spacer ( jakie to szczęście mieszkać z babcią) powiedziała " martwi mnie, że urwałam ptaszkowi kółeczko" ( rozwaliła gumowy breloczek ). Taki mały człowieczek to codzienny sprawdzian naszej dojrzałości i poczucia odpowiedzialności. Życzę nam wszystkim jasnego umysłu i niezmierzonych oceanów cierpliwości. Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 14.02.04, 13:05 Witam! Widzę, że dzieciaki robią postępy w mówieniu. Wiktorek też gada jak najęty, powtarza każde zasłyszane słowo i jest to rozkoszne. ostatnio ma tylko nieładny nawy mówienia 'o kurcze', ale w jego ustach rozkosznie to brzmi Poza tym ostatnio znowu siusia w pieluchę w nocy, czyli nie jest jeszcze gotowy do całkowitej z niej rezygnacji. Natomiast w dzień jest rewelacyjnie pod tym względem. Niestety nękają go choroby (znowu, po raz piąty już, miał zapalenie krtani) i w związku ztym (oraz wyjazdem) miał czterotygodniową przerwę w chodzeniu do żłobka. A tak w ogóle jest cudny, pięknie mówi 'proszę', 'przepraszam', no i umie się przedstawiać: ma na imię titoj Pozdrowienia dla wszystkich dużych już październikowców Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 17.02.04, 14:25 Cześć, nasz Łukasiu rozbraja nas powtarzając teksty z Boba bBudowniczego np. "Jak się cieszę, powiedziała Pani Podbródek". Sieje zgorszenie, zwłaszcza wśród starszego pokolenia, gdy na pytanie "Kim jest Twój Tata?" odpowiada "Alkoholikiem". A dziś zapytał mnie "Co to jest smierć?". Też się przedstawia, nawet z nazwiska i zna swoją ulicę, miejscowość. Poza tym rozpoznaje wszystke litery, kolory i kształty figur, ale nie je i nie rozbiera się sam. Jak jest u Was z tą samodzielnością? Pozdrawiamy I. i Ł. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 17.02.04, 15:01 Przeraziłam sie umiejetnosciami Łukaszka !!!! Piotrus mowi i to coraz wiecej i wyraźniej ale nie na tyle zeby powiedziec gdzie mieszka a juz o literkach ,kolorach i kaształtach moge tylko pomarzyć !!! Może to dlatego ze zabrał sie konkretniej za mowienie dopiero w styczniu tego roku. A Łukaszek od kiedy mówi ? Za to rozpoznajemy marki samochodów na ulicy...oczywiscie nie wszystkie tylko te które ma ktos z naszej rodziny lub zanjomych. Rozbieranie i ubieranie bez problemu ale tylko od pasa w dół....sweterki i koszulki ciagle sprawiaja problemy. Co do jedzenia to tu akurat radzi sobie samodzielnie...choc ostatnio coraz bardziej wybrzydza. Moze tez powinnam zaczac uczyc go literek....wydawało mi sie ze to jeszcze za wczesnie. Mam jeszcze jedno pytanie czy wasze pociechy tez mowią do was po i imieniu ? Pozdrawiamy wszystkie mamy i rówiesników. Ania i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 18.02.04, 09:07 Mój Wiktorek też rozgadał się w styczniu, więc przy Łukaszku jest do tyłu Ale też przedstawia się z nazwiskiem. Jak mówię do niego 'mój kochany synku', to słyszę 'nie jestem synek. Jestem Titoj' ) Co do samodzielności, to rozbiera się sam, próbuje się też ubierać (różnie mu to wychodzi), ale ładnie radzi sobie ze skarpetkami i bucikami (choć nie zawsze na odpowiednią nogę). Je ładnie sam, zarówno drugie danie, jak i zupki, choć czasami mu się nie chce i woli być karmiony. Ale swoją łyżkę musi mieć. Rozpoznaje na ulicy samochody ukochanego wujka i dziadka. Liczy też do trzech: 'jeden bumbuś, drugi, trzeci' Mówi do mnie mamo, mamusiu , a czasami 'mama - misia', albo 'mama - minika', a do taty 'tata - bysiek' (Zbyszek). Ale nie po imieniu. No i na moje swierdzenie, że mam katar, ostatnio zapytał mnie ' idziesz do lekarza' i pokazał, co lekarz robi Pozdrowienia dla wszystkich październikowców! Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 20.02.04, 15:37 cholerka, wyskrobałam takiego długiego posta, potem jedno pomyłkowe ctrl+cośtam i się skasowało to teraz w skrócie, bo zaraz miśki się obudzą. Ewcia mówi już sporo, w zasadzie wszystko można zrozumieć z wyjątkiem piosenek Oto zagadka: ka lusia lalusia, nie kupka palusia, moć no ci maj sie..... Rozwiązanie: karuzela rusza, nie zgub kapelusza, mocno trzymaj się.... Dobrze że miałam tekst bo za Chiny bym nie zgadła Niestety zaczęła się jąkać (pod wpływem pojawienia się Ali), ale nie zwracamy na to uwagi, ma samo przejść. Literki też zna, nauczyła się na Puchatku, podczas czytania. Pytała o wyboldowane pierwsze literki na każdej stronie to jej odpowiadałam np.: P jak Puchatek itp. Teraz też jak coś zobaczy drukowanego na mieście pyta "o, napiś, co to jest?" A ostatnio ułożyła A z paluszków i powiedziała "A jak Ala" :sweat: Liczyć umie do 3, potem tylko wyklepie do 10 ale bez zrozumienia - sprawdziłam Nauczyła się - przyznam - na cukiereczkach (1 za siusiu do nocniczka, 3 za kupkę). Wiem że przekupstwo jest niepedagogiczne, ale próbowałam wszystkiego... Ewa sama się ubiera i rozbiera (z wyjątkiem rajstop i wąskich ciuchów), buty czasem myli lewy z prawym; sama je (choć ostatnio rzuca teksty że jest jeszcze malutka i nie umie sama), wyciera nos, myje zęby i w ogóle jest dosyć samodzielna. "Troszkę" szaleje gdy zajmuję się Alą, ale to temat na inny dłuuugi wątek lecę, bo alorek sie budzi... Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 25.02.04, 13:49 I tak to jest z tymi dzieciaczkami, niby w tym samym wieku a stopień rozwoju różny. E, oczywiście, że nie ma co wpadać w panikę z nauką tych literek, do zerówki jeszcze kupę czasu. Ja bym tam wolała, by mój Łukasiu sikał do nocnika, jadł sam i był bardziej samodzielny. Jego natomiast wcale to nie interesuje. Bardziej intelektualne rzeczy. Nawet mój mąż, który czytał w wieku 4 lat, zaczął się obawiać, że go przeskoczy. Tu chcę zaznaczyć, że ja go tych liter wcale nie uczę, on się sam pyta po prostu. Ja odpowiadam, a że łapie w mig to zna. Z liczeniem też jest OK do 10, lubi zabawę kalkulatorem. Zabawne jest, gdy mówi naciskając 5 dodać 5 równa się 9. Sprawnie obsługuje pilota od kolejki, pojął w minutę, z komórką też jest nie źle. Pozdrawiam, I. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 25.02.04, 14:42 Kubuś też od dawna jest bardzo samodzielny, sam je, od maja woła na nocnik, sam się rozbiera (do golasa). Z nocnym siusianiem w pieluchę chyba też się rozstaniemy. Ostatnio Kubuś robi ładnie siusiu przed samym snem, rano zdejmujemy pampersa czystego, ale trochę ze względu na swoje wygodnictwo ciągle tę pieluchę mu zakładam. ostatnio uczę synka trochę innej samodzielności, tzn wylewa siusiu z nocniczka do ubikacji, wkłada brudne ubranka do kosza do prania, mokre buty po przyjściu ze spaceru stawia pod kaloryfer, naczynia do zlewu itp myslę że to też istotne kwestie. Nadal jednak Kubuś uwielbia jeść kaszkę z butli i smoczka, trochę pomógł nam kotek w odzwyczajaniu od ssania smoczka (mówiłam Kubusiu smoczek zabrał kotek) ale nadal tego cyca potrzebuje. Kubuś był już w dalekiej wyprawie bez mamy. Raz u dziadków, gdy niania nam zachorowała (był przez trzy dni) a później u niani właśnie. Był bardzo zachwycony, z pobytu u niani pamięta króliki, to że pies gonił kury oraz wszelkie inne zwierzęta gospodarcze. Nawet nie chciał wracać do domu, co bardzo mnie cieszy gdyż wiem, że miał bardzo dobrze, sądzę że takie rozstania ze mną dobrze synkowi zrobią, może też trochę nauczą samodzielności. ostatnio synek bardzo dobrze poradził sobie z czteroletnią dziewczynką, tzn bardzo ładnie razem rozmawiali (min dyskutowali o książce spotkanie miało miejsce w bibliotece) i bawili (w tej bibliotece można. Jest już mniej agresywny do innych dzieci, ale co dziwne (a może nie) tą agresję kierował zwłaszca do równolatków (popychał, ciągała za włosy) Mam nadzieję że z ta agresją będzie lepiej na dłużej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
domali październik 2001 - do pyzy15 26.02.04, 17:01 Cześć! Właśnie się zorientowałam, że mamy dzieciaki w tym samym wieku Pozdrawiam - ciekawska przyszła (mam nadzieję ) biegła Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 - do pyzy15 01.03.04, 11:38 Niesamowite, ale nasze pociechy urodziły się w tym samym dniu! Niestety nie mam zdjęcia mojego skarbulka, by się Nim pochwalić, ale jacy oni są już duzi. pozdrawiam życząc sukcesów. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 - do pyzy15 01.03.04, 14:21 Niesamowite Powiedz mi tylko, gdzie mieszkasz? Bo może uda się nam poznać? Takie dziecieco- zawodowe spotkanie Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 07.03.04, 15:24 Łukaś jest bardzo pocieszny, ostatnio gawędzimy sobie, np. Co robisz? Buduję. A co? Domek. Kto tam mieszka? Dziadziuś Józiu. Co robi dziadziuś? Bawi się. Z kim? Z panem listonoszem. Albo dzisiaj. Jadą - tu Łukasiu wskazuje na samochodzik. Kto jedzie samochodzikiem? Myszki. A gdzie jadą? Do domku. A co tam będą robiły? Piły. Co bedą piły? Soczek. Jaki soczek? Pomarańczowy. A co później zrobią z soczkiem (chwila zastanowienia) Wyleją. A gdzie? Do kanału (być może chodziło mu o sikanie, bo jak nasika do kubeczka, to później wylewamy do kanału, czyli sedesu). Pa, I. P.S. Bawimy się też w dokanczanie: Synu ... z magazynu, chłopcze ... płaskostopcze, byku ... z plastiku (to twórczość męża) chłopcy ... koza bobcy ( to dziadek), stół ... z powyłamywanymi nogami. I język mu (łukasiowi)sie nie plącze. Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 w normie 10.03.04, 10:20 Witajcie. Mam w domu książkę A.Eisenberg „Drugi i trzeci rok życia dziecka” , są tam podane normy rozwojowe do każdego miesiąca. Co jakiś czas sprawdzam, czy jest wszystko w porządku, tak dla świętego spokoju. Wygląda to tak: W trzydziestym miesiącu życia dziecko powinno umieć: Identyfikować jeden obrazek, nazywając go (Łukasiu umie identyfikować b. dużo obrazków), Włożyć jakąś część garderoby (umie – czapkę), Podskoczyć (potrafi), Nazwać 6 części ciała (umie prawie wszystkie części ciała), Identyfikować 4 obrazki przez wskazanie (jw.). Przed końcem 30 mies. Twoje dziecko prawdopodobnie będzie umiało: Rozpoznawać 4 obrazki nazywając je (jw.). Przed końcem 30 mies. Twoje dziecko być może będzie umiało: Narysować pionową kreskę, naśladując czyjeś ruchy (Łukasiu umie, potrafi też drabinę, koło, literkę T i L, wypełnić kontur twarzy – nosem, oczami itd.), Stać na jednej nodze przez sekundę (umie), Rozpoznać kolegę z imienia (potrafi, również wiele osób z dalszej rodziny i znajomych), Przed końcem 30 mies. Twoje dziecko może nawet umieć: Stać na jednej nodze przez 2 sekundy (raczej nie), Rozpoznać 1 kolor (rozpoznaje większość kolorów, łącznie np. z fioletowym, pomarańczowym, odróżnia tez np. jasno żółty od ciemno żółtego), Opisać użycie 2 przedmiotów (potrafi, specjalnie sprawdzałam), Używać 2 przedmiotów (potrafi np. telefonu, pilota od kolejki), Skakać na rozstawionych nóżkach (umie). Cieszę się, że ten test wypadł tak dobrze, gdyż mieliśmy ciężki poród i w pierwszym roku życia Łukasza zdarzało się, ze mieliśmy trzymiesięczne opóźnienia w tym, co dziecko powinno umieć. Pozdrawiam I. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 - przedszkole 23.03.04, 08:07 Ostatnio zaszły u nas ogromne zmiany. W marcu odeszła niania Kubusia, jakoś znaleźliśmy nową, tym razem starszą Panią, zatem zmiana dla Kubusia ogromna. Wczesniej bawiła go młoda dziewczyna, mieliśmy trochę obaw czy Kubuś zaakceptuje nową Panią, ale na szczęście udało się. Myślałam o tym, by zamiast nowej niani posłać Kubusia do przedszkola, ale jest jeszcze za malutki, mimo iż bardzo samodzielny i czasami wydaje się być taki dorosły. Ale już od września Kubuś będzie chodził do przedszkola, mamy już wybrane, a przy wyborze kierowałam się głównie tym jaka Pani prowadzić będzie zajęcia. W Olsztynie w każdym przedszkolu są takie same zajęcia dodatkowe, a pamiętając zajęcia ze szkoły muzycznej Yamaha, właśnie Pani była kryterium decydującym. Te zajęcia muzyczne prowadziła taka kobieta, która zielonego pojęcia nie miała o tym jak postępować z dziećmi. Własnie zaczynam przygotowywać Kubę do przedszkola, nie powiem bardzo mi zależy by odnalazł się wśród rówieśników. Mam nadzieję że da sobie radę, wyraźnie ciągnie Go do dzieci, ale co dziwne, gdy do Kubusia przychodzą goście, szybko się nudzi i chce bawić się wyłącznie ze mną. Za to gdy idziemy do kogoś, bardzo ładnie Kubuś się bawi, jest grzeczny. A Wy, czy myślicie o przedszkolu dla swoich dzieciaczków? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 - przedszkole 23.03.04, 09:52 Pyza, ja znowu nie na temat, sorki Jesteś z Olsztyna? Ja z Mrągowa, mój mąż właśnie z Olsztyna, więc spotkanie murowane )) Co do rówieśników, to Wiktorek chodzi do żłobka już ponad rok i jeszcze przyszły cały będzie chodził do żłobka, do przedszkola pójdzie we wrześniu 2005. Wiktorek ma świetny kontakt z rówieśnikami, dzięki przejściu do starszej grupy (jest tam najmłodszy) bardzo ładnie rozwija mu się mowa, poza tym nie ma zupełnie problemu z nawiązywaniem kontaktów, a dzieci w swoim wieku (lub starsze uwielbia). Odpowiedz Link Zgłoś
12m12 Re: październik 2001 - przedszkole 23.03.04, 11:54 Cześć Jestem mamą Martynki(9.10.2001).Moja mała chodzi do żłobka od września 2003r jestem z tego bardzo zadowolona,bo mała świetnie się rozwija i poznaje wiele ciekawych rzeczy.Panie mówią że ma dobry kontakt z dziećmi,lubi się bawić w grupie,ma trochę przwódcze zapędy,ale ogólnie jest super.Od września też idzie do przedszkola,też juz wybrałam tak jak Ty tylko kwestia czy sie dostanie 19.04 będzie już wiadomo.Ja pochodzę z Warszawy Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 - przedszkole 16.04.04, 23:46 Hej! Ja jednak nie posyłam Jasia do przedszkola w tym roku. Długo się wahałam, ale już jestem pewna swojej decyzji. Jacho rozpocznie etap przedszkolny jako 4 latek. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kary73 Re: październik 2001 - przedszkole 26.04.04, 21:28 Jak najbardziej jestem za przedszkolem. Moja Julka (10.10.2001) też od września przestąpi przedszkolny próg. W marcu chodziłyśmy na tzw"wesołe soboty"- przez 1,5 godziny dzieci mogły być w przedszkolu pod opieką pani i czujnym okiem rodzica. I Jula ze łzami w oczach opuszczala przedszkole. Mi kazała iśc do domu, a sama chciała zostać. Teraz tylko pełna obaw czekam na informację czy zostanie przyjęta. Musi iść, bo dziadek się wykończy. Wszak od czasu kiedy mała skończyła 8 mcy i ja poszłam do pracy dziadek przyjeżdża i jest opiekunką. Tak więc głowa do góry, będzie dobrze Pozdrawiam Karola Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - przedszkole 26.04.04, 23:01 Ja też zapisałam Ewunię do przedszkola bo widzę, że już dawno jest do tego gotowa - chętnie zostaje i bawi sie z dziećmi, jest już w miarę samodzielna, nie ma emocjonalnych problemów jeśli chodzi o rozstania ze mną; Wybrałam świetne przedszkole, ale niestety dosć nagle musimy się przeprowadzić i w tym nowym miejscu nie mamy zaklepanego miejsca ((( Czyli prawdopodobnie od września Ewcia nie będzie przedszkolakiem Chyba, że zwolni się jakieś miejsce... A tak poza tym to byliśmy ostatnio na bilansie dwuipółlatka i Ewcia niezmiennie okupuje 97 centyl: 96 cm i 16,4 kg )) Z tego co widzę Alorek idzie w jej ślady Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: październik 2001 - przedszkole 05.05.04, 12:45 CZeść. Czy bilans dwuipółlatka jest obowiązkowy? My w poniedziałek wróciłyśmy z Bieszczadów ukochanych. Razem z Weroniką siedziałyśmy tam od świąt. Dobrze, że mała ma koleżankę i ukochane zwierzaki. Jeździła na koniach , oczywiście lazła do krów a ostatnią atrakcją były wyłażące żmije, bo gorąco i mnóstwo pokarmu w postaci myszy wszechobecnych. I zaskrońce. A i codzienna wyprawa do wielkiej kałuży aby sprawdzić jak tam kijamki, czy już zmieniają się w żaby i czy żaby jeszcze są i traszki nadal pływają. Myślę, że rośnie mi zoolog. Pierwsze co zrobiła po powrocie, to wyciągnęła babcię do zoo. Dobrze, że mamy rzut beretem. Co do gadania, to naiwja jak karabin. Ostatnoi szczena nam opadła, bo w dzień wyjazdu do Płocka powiedziała "dwa tygodnie czekałam na ten moment".Podczas tego pobytu miała jakiś kryzys i w połowie chciała wracać. Na noc zakładam jej pampersa. A do przedszkola idzie od września. Właściwie trochę później, bo pewnie wrzesień spędzimy w górach. Mam nadzieje, że będzie chodziła z chęcię. Jeśli nie, to trochę mi runą plany, bo planuję dziecko i przedszkole jest jedną z podstaw mojej wizji. (Brzmi nieźle, co? )Zobaczymy. Pozdrawiam. Daga Odpowiedz Link Zgłoś
gosiajulia Re: październik 2001 18.05.04, 10:04 Mam córeczkę Paulinkę. Waży 10 kg i mierzy ok 90 cm. Martwię się czy to nie za mało. Proszę napiszcie mi ile mierzą i ważą wasze dzieci? Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: październik 2001 18.05.04, 11:50 Natalka mierzy 89 cm, a waga waha się między 14 a 14,5 kg. Należy do tych okrąglejszych. Na siatce centylowej między wzrostem (25 centyl), a wagą (75 centyl) jest wyraźna dysproporcja, ale do siatki nie mam zaufania, bo mając 10 m-cy w ogóle nie mieściła się w siatce z wagą 12,3 kg. Lekarka nie widzi powodów do obaw. Ja troszkę się martwię, bo Natalka naprawdę je niewiele i nie bardzo możemy ograniczać jedzenie. Jak widzisz, matkom nie dogodzisz... zawsze będą się zamartwiały. Wracając do Paulinki, sprawdziłam jej "wymiary" na siatce (zakładam, że zgodnie z tytułem wątku jest z października), czyli ma 2,5 roku. Wzrost mieści się w granicach 25 centyla, a waga znacznie poniżej 3-go. Ale nie przejmuj się, moje zdanie na ten temat już wyraziłam. Paulinka należy po prostu do szczupłych dziewczynek. A lekarz/lekarka również wyraża zaniepokojenie, czy to tylko Twoje obawy? Pozdrawiam, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 18.05.04, 18:31 Ewunia i wagowo i wzrostowo niezmiennie na 97 centylu Lubi dobrze zjeść, podobnie jak mamusia he he Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 20.05.04, 14:39 Łukaszek waży 14 kg a mierzy 95 cm, ale to chłopak, więc centyle są inne (jest na 50). Ja też się zamartwiałam, bo jest (a może był) strasznym niejadkiem i w dodatku przez przeszło pół roku waga niezmiennie pokazywała 13 kg. Aż odpuściłam sobie, zakceptowałam, że nie je kaszek, mięsa a są i okresy, że potrafi jeść tylko makaron i popijać smoczym mlekiem. I jest jakby lepiej, nawet ostatnio stwierdził, że ma smaczek na jogurt jagodowy. Wyniki badań też ma dobre. Poza tym zastanawiam się nad rodzeństwem dla niego, m.in. dlatego, żebym nie była taka nadopiekuńcza. Tak że Łukszek nie będzie musiał iść do przedszkola, pójdzie od 4-ro latków. Póki co nie jest gotowy emocjonalnie no i przez te chłody nie możemy rozstać się z pieluchą. Za to intelektualnie rozwija się wspaniale. Dużo też mówi, opowiada, a jego ulubioną książką ostatnio jest ... Elementarz. Potrafi powiedzieć "stół z powyłamywanymi nogami" i "Konstantynopol" co nas powaliło. I> Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 04.06.04, 09:54 Pokrótce powiem co u nas słychać. Kubuś na szczęście dostał się do przedszkola, początkowo miałam wiele obaw, czy się zaklimatyzuje, czy nie będzie się "awanturował", ale na szczęście te obawy minęły. Kubuś ostatnio bardzo się wyciszył, można powiedzieć że wydoroślał, jest bardzo grzeczny, co nie znaczy, że jego upór minął. Nadal jest bardzo zdecydowanym dzieckiem, co bardzo mnie cieszy. W Dzień Dziecka zafundowałam synkowi super wycieczkę, gdyż wybralismy się do stadniny koni. Nie powiem był problem ze znalezieniem odpowiedniej, gdyż Kubuś bardzo chciał pojeździć na koniu, ale nie na kucyku, tylko takim dużym. Ale udało się i spędziliśmy wspaniałe popołudnie. Gospodarze cudowni, gdy umawiałam się z nimi, poprosiłam o przygotowanie objadu, wyobraźcie sobie że przygotowali także ciasto. Atmosfera była wspaniała, wracać się nie chciało do domu, Kubuś powiedział, że zostaje u wujka Piotra i cioci Agnieszki. A przecież widział tych ludzi pierwszy raz. Dodam, że konna przejażdżka trwała godzinę, i Kubuś tyle wytrzymał. W sobotę wybierzemy się na cały dzień do jakiegoś gospodarstwa agroturystycznego, gdzie są różne zwierzęta i inne atrakcje, jeżeli wyprawa się powiedzie, od razu dam znać. Mozna powiedzieć, jakie piękne jest życie. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 05.07.04, 14:12 SUKCES! Odzwyczaiłam Kubusia od smoczka, i to zupełnie bezstresowo. Najpierw czekałam na sprzyjającą pogodę, wówczas dużo czasu na dworze, więc i okazji do cyckania mniej. Ale aura nie dopisała, dopomógł przypadek. Najpierw Kubuś rzucił gdzieś smoczek, ja go znalazłam, ale już nie dałam, trochę popłakał, dostał smoczka "zapasowego" (ale zupełnie innej firmy, o odmiennym ksztłcie). Cyckał jakieś parę dni, i znowuż posiał gdzieś zapasowego. Rozpacz juz dużo mniejsza, bo i smoczek nie ten (zawsze to ten zapasowy, zatem gorszy). Obyło się bez płaczu. Natomiast żadne wcześniejsze metody nie dały rezultatu (ani obcinanie smoczka, ani kotek, który go zabrał), pomogły natomiast nieco zmniejszyć czas ssania. A może i wiek bardziej odpowiedni? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 03.08.04, 14:12 Coś tak marnie wygląda ostatnio ten wątek, po kilka wpisów na miesiąc. U nas wszytko w porządku, Łukasiu (ok. 15 kg i 95 cm) też otworzył się na świat. Po okresie chodzenia tylko wytartymi ścieżkami (co wprowadzało mnie w stany rozpaczy - nie można było wejść nawet do nieznanego sklepu) teraz chodziłby na nowe place zabaw, do Bajolandii, odwiedzałby rózne ciocie. Cóż jeszcze - woła siurać, ale kupę robi do majtek. Mówi wspaniale, opowiada, dyskutuje, ma duży zasób słów i piękne rrrr. Sam próbuje się rozbierać. Niestety mamy problemy z samodzielnym jedzeniem, bo jest niejadkiem i karmię go (co prawda to trochę moja wina). Poza tym planujemy rodzeństwo dla Łukasia, od 4 miesięcy, już sie nawet wściekam, bo ciągle coś wypada, najpierw zmarł teść, póżniej przyplatała mi się arytmia serca, zrobiłam badania, połykałam magnez i jest było OK, a tu mąż dostał kataru i gorączki a teraz ja mam jakąś infekcję w tym miejscu. Niech to szlag! A jak październikowce i rodzeństwo? Napiszcie, napiszcie koniecznie co u Was, bo bedę musiała popodgladać wrześniaki. Iza Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 12.08.04, 11:49 Czas wakacyjny nie sprzyja chyba pisaniu....wiekszosc pewnie wyjechała, nas zresztą też tu dawno nie było. Piotruś jako ze jest juz od 16 m-cy starszym bratem - szybko mysiał wydoroślec i pozwolic mamie zajac sie siostrzyczką. Pieknie mówi, choc nie to co Łukaszek u nas o rrrr nie ma jeszcze mowy. Natomiast wszelkie potrzeby fizjologiczne załatwia juz od roku smodzielnie, w nocy zazwyczaj raz go biore na sikanko , ale to w zaleznosci ile wieczorem wypił kakaa. Spac sie kładzie ok 21-22 ale za to rano spi jak zabity do 9-10.00. Nie ma natomiast mowy o spaniu w dzien, mam moment wyciszenia kiedy siostra spi, dostaje wtedy kakao i oglada swoje ulubione bajki Disnei'a. Ma duzo pomysłów na zabawy i sam sobie organizuje czas, niestety młodsza siostra zazwyczaj mu w tym przeszkadza tak ze kłótnie i ich krzyki mam na okrągło. Ale musze przyznac ze jest bardzo kochanym synkiem i braciszkiem czesto podchodzi i sie przytula albo całuje mnie czy siostre...to takie cudne. Ma tez hopla na punkcie taty, to jego idol i kiedy tata jest w poblizu mama jakby przestaje sie liczyc. To pewnie dlatego ze taty nigdy nie ma , bo wychodzi jak my jeszcze spimy a wraca jak juz powoli przygotowujemy sie do snu, no i wtedy rozpieszcza jak moze swoje skarby. Od wrzesnia Piotruś idzie do przedszkola, narazie mowi o tym spokojnie ,aczkolwiek dodaje ze bedzie płakał za mamą !!! Pewnie nie bedzie łatwo 3 lata non stop ze mna.... Cieszy go ze mama mu kupi nowe kredki, farby, blok, plasteline, pisaki etc i to zabierze do przedszkola i tam bedzie sie bawił.....zobaczymy jak to wyjdzie w praniu? Pozdrawiamy wszystkie październikowe pociechy Ania i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 13.08.04, 09:15 Ja to bym mogła o moich maluchach dużo... Ewcia w lipcu NARESZCIE pożegnała sie z pieluchą (2 lata 9 mcy!). Gada bardzo ładnie i dużo, zna pioseneczki, sama sobie śpiewa i tańczy. Na razie się nie wstydzi i przy ludziach też WYSTĘPUJE R nie mówi. Coraz więcej za to ma zabawnych powiedzonek Ostatnio na tapecie jest parę nowości jej autorstwa z ŻYCIEM: Coś tam zbroiła i widząc, że się zbliżam z jednoznaczną miną woła: "mamuń, nie gniewaj się, ja kocham cie, ty kochasz mnie, życie jest krótkie )) " Albo, jak jej coś nie wychodzi: "co za życie". Wakacje były bardzo przyjemne. Ewcia jak pewnie wszyscy rówieśnicy uwielbia wodę w każdej postaci. Całe dnie spędzała w jeziorze i w morzu. Pływa sama w kółku (pod czujnym okiem of kors), rzuca się w fale, ma tylko trochę respektu do spienionych fal "mamuń, grzywacz idzie, ratunku!" Troche zwiedziliśmy razem, Ewcia była nawet zainteresowana, ale i tak wszystko zapomni Siostrzyczka nie budzi już negatywnych emocji, ale cały czas widzę, że proces Ewy odzwyczajania się od bycia jedynaczką trwa. Lubi byc w centrum uwagi a tu klops - wszyscy zachwycają się Alą. I porównują niestety WRRR! Ewa niezmiennie jest córeczką mamusi, tatuś trochę nad tym boleje, ale cierpliwie czeka na okres "tylko tata". Do przedszkola niestety nie idziemy (niespodziewana przeprowadzka, a w nowym miejscu brak miejsc (((( )ale będę się starała posłać Ewcię gdzieś do dzieci, nie wiem, może ciuchcia może jakaś rytmika albo inne zajęcia... Cdn... Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 21.08.04, 19:20 Witajcie! Miło poczytać o Dzieciaczkach Październikowych. Właśnie wróciliśmy z Karpacza. Łukasiu jest zachwycony: zasmakował pływania w basenie, tańca na dyskotece. Zajadał pizzę i nawet strzelał z wiatrówki do tarczy. Nauczył się też robić przewroty w przód i sprawnie rozbierać od pasa w dół. W górach czuł się świetnie, nastrój mu dopisywał. Nam wszystkim też, tym bardziej, że byliśmy z przyjaciółmi. Szkoda, że to tylko tydzień. A co u Was? Pozdrawiamy - Iza Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 07.09.04, 14:15 Znów nam wątek spadł na drugą stronę. Dziewczyny piszcie! Zobaczcie wątek marzec 2004, jaki uczęszczany. Jak dzieciaki - te Przedszkolaki i Nie - przedszkolaki? Mój Łukasz nie poszedł do przedszkola, ja mało pracuję, rodzice na emeryturze i on jeszcze nie zbyt samodzielny. Pójdzie do średniaków. A póki co kolejne sukcesy - wreszcie opanowaliśmy schody, bez trzymanki. Ładnie też wypełnia farbką obrazki, prawie nie wyjeżdża za linię. Rysuje też samodzielnie samochody. Jeden udał mu sie tak pięknie, że sobie wkleiłam do pamiętnika. Zrobił sę też bardzo towarzyski, ciągle przyjmowałby gości i sam chodził w odwiedziny. A za miesiąc dmuchamy świeczki na torcie. Łukaszek już czeka na prezent: samochód policyjny co robi eo, eo. Pozdrawiam - I. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 08.09.04, 09:49 My zaczelismy przedszkole - i teraz cały koszmar :płacz, wycie, histeria, moje nerwy i łzy...........ech mowie wam sama nie wiem co robic. Zoztaje sam w przedszkolu na 3-4 godz i własciwie przy odbieraniu jest juz spokojny - choc do radosci to u niego daleko! Ale rano jest horror i ze wstaniem i z dojsciem do przedszkola, a na miejscu to juz całkowita klapa, zostawaim go własciwie siła. Daje sobie czas do konca tygodnia a to tylko 2 dni..... Moze jednak skoro i tak musze miec kogos do młodszej córki to i jego zostawic w domu ??? Jest tylko jedno ale - Piotrus zrobił sie strasznie nieznosny, niegrzeczny , nie słucha wrecz zaczyna sie stawiac i co gorsze jak juz cos chce to wrzeszczy , wyje i jeczy az osiagnie cel. Miałam nadzieje ze przedszkole to zmieni i ze tam sie troche wyszaleje. No i nie wiem czy moja mama by sobie z nim poradziła..........? A jak tam wasze debiuty przedszkolne - mamusie październikowych skarbów? Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 08.09.04, 11:34 A my nadal w złobku. Wiktorek psozedł tam z ogromna radoscia po prawie trzymiesięcznej przerwie. Poza tym gada jak najęty, ulubione teskty ostatnich dni to: 'nie zgadzam się', 'mam już po prostu dość'. Wczoraj rozłozył nas na łopatki, mówiąc: 'tata, ty tylko pracujesz i pracujesz. Ja mam dość, po prostu jestem zły' )) Oczywiście miłoscią wielką pała do wszystkich samochodów, samolotów i innych takich. Mam w swojej kolekcji wyprowadzające z równowagi, wyjące auta policyjne, karetki, straz. Wrrr A na urodzinki zazyczył sobie kolejki. Własnie szukam jakiejś ciekawej. Poza tym pieknie sam je, o pieluszce już zapomniał dawno (ostatnio usłyszałam: 'mamo, no co ty, ja juz jestem duży. Jak byłem mały, to nosiłem pieluchę' ) Aha, no i co chwilą słysze prośby o małe: okulary, komputerek, plecak, torbę, telefon i inne gadzety Pozdrawiam październikowców Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 08.09.04, 20:14 Fajnie, że się odezwałayście. Co do kolejki to polecam Brio (tańsza wersja Tesco), co prawda tory są drewniane, ale dużo mozliwości i z Niemiec mozna sprowadzić pociągi na baterię lub pilota. Łukasiu uwielbia, sam od dawna steruje pilotem i układa tory. Do przedszkola nie chodzimy, ale wiem, że okres adaptacyjny czasem trwa dłużej. Córeczka mojej przyjaciółki ze 2 tygodnie siedziała tylko w przedszkolu przy oknie i płakała za mamą a później jakoś się przełamała i po minieciu miesiąca wręcz uwielbiała tam chodzić i tak jest do dzś a ma 6 lat. Pozdrawiam - I. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 09.09.04, 12:12 Kolejka, kolejka... Widziałam wczoraj świetną, LEGO, za 650 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 09.09.04, 14:51 Obejrzałam sobie zdjęcia Chłopaków - przystojni, jeśli uda mi się założyć wątek to też pokaże Łukasia - Pozdrawiam - I. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 15.09.04, 08:13 witajcie ja od jakiegos czasu jestem córeczką, a Ewa jest mamusią; Po prostu pełen wypas, robi mi picionko, wychodzi na spacerek , ale też oczywiście strofuje i napomina co 3 minuty "idz, umyj rączki", "uważaj, nie ruszaj tego, bo to moja praca" itp. A wczoraj mnie po prostu zabiła jedna akcją Stwierdziła, że teraz poczyta mi ksiązkę; najpierw pomarudziła "bo ty ciaglę chcesz, żebym ci to czytała, ZNOWU", a potem zaczęła "czytać"! Słuchajcie, okazało się, że ona zna 20 stronicową książkę NA PAMIĘĆ! I to nie taką gdzie jest jedno zdanie na stronie, ale dużą, formatu A4, około 10 porządnych opisowych zdań na stronie!. Może to norma dla trzylatków, ale byłam baaardzo zaskoczona, bo nigdy wcześniej się nie chwaliła, że ma taki fajny talent aktorski )) Od kiedy bywa czasem z siedmioletnia Madzią na zajęciach tanecznych, Ewa wynajduje sobie kawałek lustra w domciu (lustro, szybka w kominku, błyszczące drzwi szafy...) i cwiczy przed nim układy, które podpatrzyła na tych zajęciach. Fajnie wygląda taki maluch, który z poważna miną klaszcze i liczy w rytm i tańczy te wszystkie densy, obroty i szpagaty. Chyba muszę ją w końcu zapisać na jakaś rytmikę. Acha, jak zepsuje jakąś zabawkę, albo mebel (!) mówi do mnie dobrotliwym tonem "nie martw się, kupimy nową". No cóż, będę musiała popracować nad tym jej punktem widzenia. Ewcia nie przywiązuje sie jakoś szczególnie do zabawek (co z oczu to z myśli) czy innych rzeczy. Zdarzyło mi się parę razy powiedzieć, że jej COŚ wyrzucę do kosza jak czegos tam nie zrobi/ nie posprząta... I potem faktycznie znajdowałam to COŚ w koszu, bo wiedziała, że jak nie posprzątała to za karę trzeba wyrzucić :-0 No cóż, muszę bardziej uważać na to co mówię... A tak w ogóle to w przyszłym miesiacu urodzinki Macie jakieś pomysły na prezenty dla dziewczynki? (dostałam ostatnio katalog fisher price i Ewa "wybrała" połowę rzeczy, w tym parę dla niemowlaków więc raczej odpada spełnianie życzeń )) pozdrowienia )) Odpowiedz Link Zgłoś
domali Trzylatki 05.10.04, 09:04 Zaczął się urodzinowy miesiąc , wiec wszystkim trzylatkom ślę życzenia wszystkiego dobrego. Wiktorek świętuje dzisiaj, chociaż imprezka będzie dopiero za jakiś czas. Jest już przeszczęśliwym posiadaczem pięknego wozu strażackiego Odpowiedz Link Zgłoś
domali Do Pyzy 05.10.04, 09:06 Uściski dla rówieśnika Wiktorka. Mam nadzieję na kolejne spotkanie i tym razem bez bijatyki Odpowiedz Link Zgłoś
ruda270 Re: Trzylatki 05.10.04, 14:47 Przyłączamy się do życzeń! Ja-Edyta, Idusia (9.X --> skończy 3 latka) oraz Jaś (28 września skończył 3 miesiące) Pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: Trzylatki 05.10.04, 17:58 Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin dla wszystkich PAźDziernikowców. Mój Łukasiu, podobnie jak Wiktorek obchodzi urodziny dzisiaj. Imprezka w niedzielę, ale już dzisiaj dostał 3 samochody (jest maniakiem, zna ponad 20 marek - rozpoznaje po znaczkach - sama musiałam przjśc pożądny "Kurs"). Jeszcze raz przesyłamy całusy dla wszystkich Jubilatów. Iza z Łukaszem Odpowiedz Link Zgłoś
mamaolenka Re: Trzylatki 05.10.04, 19:06 Moja Zuzanka też dziś ma urodzinki! Życzymy wszystkiego najlepszego wszystkim październikowym niemaluchom. Pozdrawiam - Alex Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 05.10.04, 23:39 Wiktorkowi, Łukaszkowi i Zuzi najserdeczniejsze życzenia z okazji ich trzecich urodzin !!! U nas świeto za 8 dni. Pezenty zamowione : kask na rower, Bob Budowniczy kolejna kaseta i ksiazeczka "Tweenees" to nowosc w Polsce a my ich znamy z Anglii i....uwielbiamy. Przerwalismy kariere przedszkolna ! Za duzo było stresów, płaczu, i próśb...uleglismy i jeszcze ten rok bedzie Piotruś w domu z młodszą siostrą. Nawet nie przypuszczałam ze mały tak zle zareaguje na przedszkole, bo na placu zabaw jest naprawde odwazny i towarzyski. Moze nie dojrzał do rozstania z mama...w koncu siedze z nim odkad sie urodził. Za 2 tyg wracam do pracy i juz wie ze bedzie musiał zostac z babcią...cieszy sie mimo ze to nie ta ulubiona babcia - wszystko lepsze niz przedszkole. Jednak te dwa tygodnie strsów juz poczyniły zmiany w jego psychice przy kazdym rozstaniu ze mna czy z mezem kiedy musi zostać z kimś innym strasznie płacze wrecz histeryzuje - nawet z osobami z ktorymi zostawał zawsze z radoscią. Dzieki Bogu szybko sie uspokaja i zapomina...ale moment rozłaki masakra. Mam nadzieje ze to minie i ten rok zatrze to nidobre wrazenie po przedszkolu. Pozdrawiam wszystkie marcowe pociechy i ich mamusie Ania, Piotrus i Zuzia (1,5 roku) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 06.10.04, 22:49 Witam, urodzinki tuż tuż, a mój prawie trzylatek jest tak dorosły i malutki za razem. Minęła mu już faza "packowania" dzieci, chętnie dzieli się zabawkami i świetnie współpracuje w zabawie. Najlepiej oczywiście wychodzą mu dzikie zabawy z innymi chłopaczorami, biegać potrafi bez przerwy kilka godzin. Dosłownie. Nie wiem jak to możliwe. Ostatnio Jaś pojechał z tatusiem na trening i bez przerwy przebiegł przy nim 3 długości boiska piłkarskiego, później krótka przerwa na coś równie ciekawego i dalej szalał! Ustawiliśmy się już na niespanie w ciągu dnia. Co prawda Jasio miewa czasami kryzysy gdzies tak koło 16/17 ale za to o godzinie 20 mój Starszy synek już smacznie śpi. To dla mnie ciekawe doświadczenie, ponieważ od zawsze zasypianie i usypianie zajmowało nam średnio godzinę! Przestałam mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia że nie posłałam go do przedszkola. Bardzo cieszę się z tych naszych wspólnych, odkrywczych i niepowtarzalnych dni Niebawem urodzinki i to już TRZECIE , jako jeden z prezentów wymyśliłam mu dźwig, duży wysoki, który rusza ramieniem i [podnosi ciezary, muszę jeszcze wykombinować inne prezenty od cioc wujków itp. Nie mam bladego pojęcia co wybrać. A tak a propos tweenisiów - my mamy książkę o placu budowy, jest rewelacyjna, co prawda tekst jest bardzo skromny, ale opowiadać można bez końca, a te maszyny....to to co mali chłopcy lubią najbardziej! POzdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: październik 2001 08.10.04, 10:48 Cieszę się, że się ruszyło tu w wątku, z okazji tych trzecich urodzin. Coraz częsciej łapię sie na tym, ze patrzę jaki temn mój Syn już duzy (np. stopki nie są juz takie malusie) i dojrzały (czasem powala nas jakims dorosłym tekstem). I z tego myslenia ... mam teraz w brzuszku nastepna dzidzię. Dziekuję za życzenia urodzinowe, które odwzajemniamy, niech nam pięknie rosna te nasze Dzieciaczki. I. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaolenka Re: październik 2001 08.10.04, 16:36 dziekujemy za życzenia i odwzajemniamy Zuzanka chodzi bardzo chętnie do przedszkola, ale ona przeszła przyspieszony kurs dojrzewania pod koniec maja, gdy urodziła się jej siostrzyczka. Nagle okazało się, ze nasz maluch nie jest maluchem, tylko wspaniałą starszą siostrą... Ciekawa jestem ile z Was ma juz kolejne dziecko, po tych naszych październikowych 2001.. pozdrawiam Alex Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 09.10.04, 09:44 Sto lat jeszcze raz Wiktor na razie w złobku jest, ale też bardzo chętnie tam chodzi. A co do kolejnych dzieci, to Wiktor musi jeszcze sporo czasu poczekać na rodzenstwo... Odpowiedz Link Zgłoś
ruda270 Re: październik 2001 10.10.04, 22:51 mamaolenka napisała: > Ciekawa jestem ile z Was ma juz kolejne dziecko, po tych naszych > październikowych 2001.. pozdrawiam Alex Ja mam już "nówkę sztukę" z 28 czerwca tego roku p.s. mam za soba mini kinderbal (3 latka moja Idusia skończyła 9.X. ale biba była dzisaj) Było tylko (albo aż) 4 małotetnich gości+Idusia+ 3miesięczny braciszek,wyszli ok.20 (bez Idusi i braciszka...a łeb mnie boli do tej pory))))) Jak urządzi "18nastkę" wychodzę do kina;P Pozdrawiam serdecznie E. Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: październik 2001 11.10.04, 11:33 I my składamy najlepsze życzenia urodzinowe wszystkim "naszym październikowym" pociechom. Dla niektórych spóźnione już... ale prosto z serducha. Natalka świętuje 26 - go, w ciągu trzech imprez mamy zamiar "obsłużyc" wszystkich gości. U nas wszystko ok, Natalka nadal chodzi do żłobka (więcej siedzi w domu z katarem ), jeszcze śpi w ciągu dnia, kasuje nas pytaniami, jest "kofana" lub nieznośna i oczekuje razem z nami na dzidziusia, który pojawi się u nas ok. 12 marca 2005. Pozdrawiamy Was serdecznie, Ania, Natalka i Dzidziuś (19 tc) Odpowiedz Link Zgłoś