Dodaj do ulubionych

październik 2001

    • domali MAM POMYSŁ 23.10.03, 13:06
      Zaintrygowana zdjęciami na zobaczcie, pokazujacymi spotkanie dzieciaków z
      lutego 2003, pomyślałam, że może i my spotkałybyśmy się kiedyś... Ja jestem z
      Wawy, nie wiem, jakie jest geograficzne Wasze 'położenie'... Ale może chociaż
      październikowce warszawskie? Co Wy na to?
      • ewis Re: MAM POMYSŁ 24.10.03, 14:29

        Noo cóż, ja z tym pomysłem w naszym wątku zaczynałam juz ze trzy razy - zero
        odzewu sad W każdym razie ja spotkam się bardzo chętnie - może jeszcze w
        listopadzie? Wstępnie proponuję park przy Odyńca - po pierwsze - fajny, po
        drugie - w miarę w centrum Wwy. Jak nikt więcej nie zgłosi akcesu to może my
        się spotkamy?
        • domali Re: MAM POMYSŁ 27.10.03, 08:01
          Super! Ja do tego parku mam 'rzut beretem', więc w każdej pogodnej chwili
          jesteśmy gotowi na spotkanie... To co, kiedy? smile))
        • domali EWIS!!! 29.10.03, 12:20
          To co, może jakieś konkrety...
          Ja jestem popołudniami wolna...
      • anes28 Re: MAM POMYSŁ 25.10.03, 21:48
        No my jesteśmy z Krakowa....wiec nie wiem czy byśmy sie nie pogryźli.....
        (odwieczna wojna dwóch stolic ???????????????)
        Żartuje !
        Może rzeczywiście kiedyś uda się zorganizować tego typu spotkanie...moze
        następne wakacje ???(bo teraz zimnica!) Ja jestem za !!!
        • ewis Re: MAM POMYSŁ 26.10.03, 08:38
          anes smile
          będziemy w Krakowie 8-10 listopada - może spotkamy się w jakimś fajnym parku na
          godzinny spacerek z naszymi maluchami?
          • anes28 Re: MAM POMYSŁ 28.10.03, 11:09
            Było by fajnie, o ile akurat nie pojedziemy na moje rodzinne groby w okolice
            Rzeszowa, jesli sie nie zorganizujemy na ten weekend.....
            Bedziemy w kontakcie !!!
            Ja proponuje park Jordana bo tam jest ładnie i jest plac zabaw dla dzieci .
            Mam tylko nadzieje ze pogoda nam na to pozwoli.
            Pozdrawiam

            Inne mamy z Krakowa może wy też macie ochotę na takie spotkanie ?????
    • ewis Re: październik 2001 - urodziny Ewiorka 24.10.03, 14:43

      I tak to właśnie w ostatnią środę stuknęło Ewuni dwa latka. Rano w gości
      przyszedł Jaś z ciocią Annbą1, a po południu liczna rodzinka. Było bardzo miło.
      Ewuni podobało się, że jest w centrum uwagi - "śpiewała" na żądanie do
      mikrofonu, który dostała w prezencie - tu muszę dodać, że moje dziecię jest
      raczej z tych nieśmiałych i ostrożnych - a tu taka zmiana smile Ewcia dostała
      piękne prezenty - goście byli uczuleni na jej puchatkową fobię, więc wieczorem
      miałam mały problem żeby rozdziać ją z kubusiowych fatałaszków i odkleic od
      puchatkowych i nie tylko zabawek.

      Sto lat śpiewane było ze sto razy; w sumie były 4 torty (ja to mam dobrze -
      każda babcia i prababcia chce się wykazać i kwestia zakupu słodkości mi przy
      każdej imprezie odpada smile, czyli samo dmuchanie świeczek (kilka razy na każdym
      torcie :-0 ) trwało ładne parę minut smile

      Ewunia była cały dzień bardzo grzeczna, zabawiała gości, pięknie się bawiła i -
      zupełnie inaczej niż przy pierwszych urodzinach - miała juz świadomość, że to
      JEJ swięto. Jest mnóstwo zdjęć - na pewno wrzucę trochę w czasie weekendu
      na "zobaczcie" więc zapraszam w przyszłym tygodniu do zerknięcia na mojego
      kochanego dwulatka :love: (kurka wodna, brakuje mi starych edzieckowych
      emotikonów - a Wam?)

      kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004)
    • ewis Re: październik 2001 - co u nas słychać... 24.10.03, 15:02

      Ewcia ma juz dwa latka i muszę powiedzieć, że jestem w niej po uszy zakochana.
      Czy wszystkie dwulatki są takie cudowne? Wszystkie bunty, histerie, pady na
      ziemię były naprawdę incydentalne i w zasadzie nie ma na codzień żadnych
      kryzysowych sytuacji (no może ewentualnie ubieranie przed spacerem...)

      Od półtora miesiąca chodzimy 2-3 razy w tygodniu do klubiku niedaleko domu. To
      znaczy Ewcia chodzi - na 4 godzinki dziennie. Ja mam wtedy troche luzu i moge
      pojechać coś załatwić albo po prostu odetchnąc.
      Ani razu nie płakała, ładnie się bawi z innymi dziećmi, uczą się śpiewać,
      tańczyć, mają dużo zajęć plastycznych (teczka z wyklejankami i innymi pracami
      jest coraz większa). Do klubiku chodzą dzieci 2-5 letnie i muszę powiedzieć, że
      Ewci bardzo dobrze robi kontakt z takimi starszymi dziećmi. Właściwie na
      codzień jest tam jedynym dwulatkiem (i jedynym pieluchowcem) w całym
      towarzystwie. Dobra adaptacja jest w ogromnej mierze zasługą pań, które
      opiekują się cała gromadką - dzieci po prostu nie chca stamtąd wychodzić. I nie
      jest to kwestia zabawek (bo tych jest tam niewiele), tylko cudownej opieki i
      pomysłowości obu nauczycielek.

      Od połowy sierpnia Ewcia ruszyła z mówieniem. Powolutku, powolutku, ale teraz
      juz powtarza po mnie właściwie wszystko (o ile chce), mówi co drugi wers
      wierszyków, które czytałyśmy dawno temu i w końcu mozna z nią naprawdę
      porozmawiać smile Ostatnio spytałam ją czy chce kanapkę a ona "nie dziękuję,
      soczek piję". A do tej pory było samo "nie". Po prostu w końcu nadszedł "jej
      czas" smile

      Z pieluchą sie na razie nie rozstajemy. Było w październiku kilka dni gdy
      pięknie wołała i właściwie pielucha przez cały dzień była sucha, a teraz znowu
      regres. Woła tylko w klubiku i tam się ładnie załatwia, a w domku niestety jej
      się nie chce odrywać od zabawek i ciągle porażka sad Nocnik jest więc w użyciu
      tylko rano i wieczorem - przed kąpielą. Czekam więc.

      Mogłabym długo pisać, ale nie chcę Was zanudzać, bo widzę, że z każdym
      drobiazgiem za bardzo wchodzę w szczegóły. W przyszłym tygodniu idziemy na
      bilans dwulatka i wtedy zdam relację smile

      kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004)
      • annba1 Re: październik 2001 - co u nas słychać... 24.10.03, 22:51
        Hej ho!
        Co do pomysłu ewis to jestem za; na Odyńca jest przecież super.
        Jasinek jest już zbilansowany i....ma 89,5 cm i 13,400 zywej wagi!
        Poza tym prowadzi zaciekłe dyskusje, uwielbia Boba Budowniczego i ciuchcie
        klocki duplo, wzrusza mnie swoimi wyznaniami miłości i przemyśleniami! Jest
        bardzo słodziutki, jednak męczą mnie bardzo jego napady popychania i klepania
        dzieci! mam nadzieję, że to już niedługo minie, bo jeśli na podwórku widzę zbyt
        wiele dzieci to po prostu uciekam w bok, inaczej nie dałabym rady go okiełznać
        choć czasami w ogóle jaś nie wpada na pomysł packowania innych.
        Mój misio bardzo ładnie sam się bawi, czasem nawet ok godziny non stop. Często
        to wykorzystuję, a potem mam wyrzuty sumienia, że za mało się z nim bawię. Z
        tego co widzę, to bardziej jestem mu potrzebna do czytania rysowania i
        układania, zaś zabawa to często główny atrybut Tatusia!
        POza tym w moim stanie i zmiennych nastrojach bardzo często mam wrażenie, że
        coś robię nie dość dobrze lub nie zajmuję się synkiem tak jak w moich
        wyobrażeniach powinnam.
        Na szczęście mój mąż chłodzi moje podobno "nieracjonalne" wyrzuty i nawet
        czasem daję się przekonać że ma rację.
        POZdrawiam
        Ania
        • anes28 Re: październik 2001 - jakie witaminy??? 31.10.03, 09:37
          A ja mam do was mamusia pytanko...jakie witaminy podajecie waszym maluchom ?
          Ja tylko Vibovit Bobas...i ciagle sie zastanawiam czy to wystarczy ????
          Moze teraz zima powinnam dac wiecej np wit D3????
          Fakt ze Piotrus pije duzo mleka lub kakao, no i chetnie je zupy, wiec chyba
          nic mu nie brakuje....sama nie wiem.

          Poza tym u nas postepy w stylu samodzielnego rozbieranie sie. Były tez próby
          ubierania ale sukces jest tylko ze skarpetkami, króre mały sćiaga i wkłada
          kilka razy dziennie.
          I sikamy do "dużej muszli", i czy trzeba czy nie trzeba korzystamy z papieru
          toaletowego i robimy "psik psik"zapachem.
          Poza całymi godzinami Piotrus naprawia swoje samochody i naprawde ślicznie sie
          bawi. A ajk Zuzia śpi to jest cichutki jak myszka i jak chce jakas zabawke to
          prosi bym mu przyniosłą bo "Juja pi" i on nie chce obudzic.
          Aha i jeszcze ostatnio zobaczył w telewizji małego dzidzia w szpitalu (w
          strasznym zreszta stanie po pobiciu przez rodziców) i teraz ciagle pilnuje
          zuzi zeby nie zrobiła "bał|"jak dzidzi.
          Ale sie rozpisałam....
          pozdrawiam
          • domali Re: październik 2001 - jakie witaminy??? 03.11.03, 08:42
            Hej!
            Ja podaję Wiktorkowi MultiTabs, tabletki do ssania...
            • ewis Re: październik 2001 - jakie witaminy??? 03.11.03, 13:17
              A ja nie podaję nic, tylko na drugie śniadanko i podwieczorek Ewcia wcina
              owoce. Czasem, gdy ma lekki katarek, daję jednorazowo 10 kropli cebionu albo
              wapno z witaminą C.
    • gosiaczek73 Re: październik 2001 03.11.03, 08:16
      No i mamy już listopad. Jak Wasze skarbeńki przeżyły zapalanie lampek na
      grobach? Weronika była zachwycona ich ilością i różnorodnością. A już
      najbardziej podobało jej się wieczorem. Ponieważ pogoda u nas dopisała (było po
      prostu fantastycznie), zrobiliśmy sobie jeszcze jeden spacer - po ciemku. Oj,
      to dopiero była radość. Te wszystkie kolory.... I 2 godziny byłoby mało.
      Teraz z niecierpliwością czekamy na Boże Narodzenie. Ciekawa tylko jestem gdzie
      w tym roku postawimy choinkę????

      Co do witamin - ja podaję wibowit bobas, cebion i D3.
      • ewis Re: październik 2001 03.11.03, 13:23
        My byliśmy w dzień - w sumie bardzo długo bo od. 9.00 do 15.00. Ewcia się
        wymęczyła tym wsiadaniem i wysiadaniem (4 cmentarze). Najbardziej podobało jej
        się dmuchanie zapałki po zapaleniu zniczy, nakładanie kapturka na znicz i
        ustawianie na płycie - prawdziwa artystka.
        Acha, i wszystkie mijane znicze chciała zdmuchnąć smile Poza tym, wszędzie był
        dziki tłum i ja osobiście nie odczułam atmosfery tego święta - pierwszy raz w
        sumie biegiem, bo Ewa marudzi i pierwszy raz nie spotkaliśmy się z nikim z
        rodziny... Żadnego spaceru po Powązkach sad Obiecuję sobie, że w najbliższych
        dniach oddam komuś Ewiorka i jeszcze raz odwiedzę groby na Powązkach... ale
        zobaczymy jak z tym będzie.
        • annba1 Re: "ziaślany tatuchu!!!!";-)( 03.11.03, 22:30
          Moi faceci siedza w samochodzie, czekaja na mnie jakies całe wieki- ok 2 minut.
          tata Jasia nie chce wziąć Jasia za kierownicę, tłumacząc, że zaraz ruszamy. Co
          usłyszał?; "ziaślany tatuchu", jak zareagował?; niekończącym się śmiechem!!!!!
          Wchodzi do samochodu mama Jasia, tata Jasia mówi co się zdarzyło, jak reaguje
          mama Jasia?; niekończącym sie śmiechem!!!Jak reaguje Jasio?;zaczyna się śmiać w
          nieskończoność. Moje wnioski;
          Po pierwsze; jestem absolutnie niewychowawcza!
          Po drugie; źle go wychowuję
          Po trzecie:czasem po prostu poddaję się i nie mam siły ani chęci tłumaczyć i
          mądrzyć się. A szczególnie wtedy, gdy jest mi bardzo do śmiechu!
          Co z niego wyrośnie?! Przy takich rodzicach!!!!
          PS
          Nie to żeby nam się spodobało to co Jaś wymyślił, tylko w jego usteczkach
          zabrzmiało to niczym grom z jasnego nieba.I...było taaakie słodkie, szczególnie
          dla mnie hehehe!
          Pozdrawiam
          Ania
    • ikrasiejko1 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 10:21
      Drogie mamy, mam do Was pytania, po pierwsze jak jest u Was z jedzeniem?
      Chwaliłyscie się po bilansach ile Wasze Dzieci Październikowe ważą i mierzą. Ja
      trochę się martwię, bo mój Łukasiu to je bardzo monotematycznie, bez pieczywa,
      mięsa a jajo tylko zakamuflowane, w ogóle nie przepada za tą czynnością. Po
      drugie, czego sie boją? Mój syn baaardzo lekarzy. A że ostatnio, by zmniejszyć
      mu stres i czekanie w przychodni wezwałam lekarza do domu - to boi się
      wszystkich ludzi przychodzacych do nas - oprócz domowników. Siedzi za firanka i
      krzyczy "ciocia pójdzie do domku swojego, mama zamknie drzwi". Koszmar! Nie
      bylismy wobec tego jeszcze na bilansie i nie wiem jak to zrobimy. Boi się
      jeszcze odkurzacza. Nie boi się za to ciemności. Będę wdzieczna za Wasze głosy
      w tej sprawie. Iza, mama Łukasia P.S. Co do witamin to daję Vibowit Bobas, ale
      chyba przydałoby się coś z żelazem, ale musiałoby być w proszku, syropu nie
      przełknie, tzn. nie otworzy buzi.
      • anes28 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 12:19
        No to masz małe zmartwienie.....taki niejadek....a raczej wybredniś..
        U mnie tego nie ma Piotrus je właściwie wszystko...tyle ze w małych ilosciach,
        jedynie bananów nie toleruje. Wszelkie jarzyny...zwłaszcza gotowane bardzo
        chetnie zjada, uwielbia czerwone buraczki i swieżą papryke,pomidory i ogórki.
        Jezeli twój mały nie je pewnych rzeczy musisz mu dostarczac potrzebnych
        składników z innych produktów. Może pieczywo ryżowe albo chrupkie go
        zaciekawi...skoro nie chce chleba. co do miesa i jaj no to niestety pozostaje
        kamuflarz ; zmiksowane, rozdrobnione tak zeby nie poznał co to. A
        wędliny...moze choc to, albo ryby....Sprawdz diety wegetarianskie i podpatrz
        czym oni zastepuja mieso...
        Co do lęków to mój syn tez nie przepada za wizytą w przychodni...choc teraz
        jest lepiej bo jest tam kącik z zabawkami dla dzieci i stolik gdzie mozna
        rysowac ...wtedy zapomina o strachu, choć na widok lekarki też panikuje.
        Kiedy był młodszy i przychodziła pielegniarka dawac mu zastrzyk tez miał okres
        strachu przed odwiedzajacymi nas...z czasem przeszło !
        Do odkurzacza był przyzwyczajany od dzidzia....Ja wszystko robie przy
        dzieciach...nigdy nie chowałam ich w innym pokoju, a odkurzacz to jedna z
        zabawek...Co do ciemnosci to ponoc dzieci sie jej nie boja dopóki dorośli nie
        naopowiadaja im o duchach i potworach !!!!(tak słyszałam..)

        Bilans własciwie nie jest straszny...wazenie, mierzenie...ogladanie postawy,
        badanie słuchawkami i gardło. No u nas był tylko płacz przy sisiorku...pani
        ogladał czy wszystko na miejscu.
        U nas daja dzieciom naklejki odzielnym pacjencie i lizaki...moze tez wez ze
        soba awaryjnie to co lubi.....
        Pozdrawiam
      • ewis Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 15:38
        Ewiorek jest niezmiennie wszystkożerny smile Chyba, że "nie chce i już" to wtedy
        odpuszczam a i tak za 5 minut przychodzi do nas skubnąć smile Najbardziej lubi
        wszystko KLUSKOPODOBNE czyli kluski, naleśniki, frytki. Z lubością zajada także
        mięska wszelakie, wędlinki, owoce i warzywa chyba wszystkie oprócz pomidorów.
        Serki i jogurty z płatkami kukurydzianymi albo płatki "siame chciem". Niestety
        nie unikneliśmy też słodyczy, zaczęło się kiedys w gościach od "troszeczkę" (do
        ponad roku właściwie w ogóle nie jadła słodyczy ani cukru), a teraz bardzo lubi
        słodkości, więc ciągle muszę kombinować i jej odmawiać batoników, lizaczków i
        krówek smile

        Ewcia bała się od jakiegoś miesiąca "pana" i "pieska". Trochę nas niepokoiło
        źródło tych lęków, ale okazało się, że to niezawodna teściowa użyła owych jako
        straszaka przed niewychodzeniem za bramę "bo przyjdzie pan/piesek". Teraz już
        jest lepiej, bo tłumaczyliśmy milion razy, że nikt nie przyjdzie, bo brama jest
        zamknięta, ale i tak od czasu do czasu mówi "mamusiu, boję się ...(tu wstaw
        cokolwiek smile" i wskakuje na ręce. Taki sobie wytrych znalazła do wskakiwania
        na ręce mamy (bo ze względu na mój przyrastający brzuch ograniczam tę
        przyjemność). Jeśli jest obok mnie, boi się tatusia i wskakuje do mnie, a jeśli
        obok taty, to boi sie mamusi i ląduje u taty na rękach. Ale to zawsze była
        przytulanka i przylepka smile ...

        Poza tym, przejęła od nas strach przed dużymi psami, których nie zna. Bardzo
        sie staraliśmy nie przekazać jej tej fobii, ale się nie udało. Wtedy jest "boję
        się bardzo, chcę na rączki i widać, że naprawdę się boi". Póki co tłumaczymy.

        Gdy jesteśmy tylko we dwie w domu wieczorem (tata w pracy) też zachowuje się
        inaczej. Czasem chce spać przy zapalonej lampce, czasem mówi, że ktoś puka...
        Ten strach też niestety przejęła ode mnie, bo mieszkamy w okropnym, starym,
        skrzypiącym domu na odludziu i ja sama się boję zostawać wieczorem w domu, a co
        dopiero dziecko, które doskonale wyczuwa mój nastrój...

        A poza tym raczej nie boi się obcych ludzi czy nowych sytuacji pod warunkiem,
        że ma wystarczająco dużo czasu żeby się z nimi oswoić smile I nikt nie próbuje
        namolnie zmusić jej do przywitania czy pocałowania, brrr...

        Ciekawe, czy ktoś doczytał... smile
        Pa,
        kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842
        • anes28 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 07.11.03, 19:14
          Ja doczytałam...bez problemów ( ja chyba tez jestem z tych co duzo pisza!)

          A co z waszym wyjadzdem do Krakowa ???? Jakos cie nie było przez te ostatnie
          dni i sie w koncu nie dogadałyśmy.....
          Moze nam sie uda innym razem...teraz zresztą ta pogoda niepewna....
          Ale jezeli jestes w Krakowie i to czytasz to jak masz chwilke to sie mozemy
          umówic spokojnie na Rynku....zrobic rundke wokół Sukiennic i przegryść
          precelka...
          Pozdrawiamy
          ps. Twoja córeczka to prawdziwa dama...i z taką gracją trzyma ten
          mikrofon.....zawodowa piosenkarka !!!!
          • ewis Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 08.11.03, 00:58
            Z naszego spotkania chyba nic nie wyjdzie - może następnym razem, a może Wy
            zawitacie do Warszawy...
            Nasz wyjazdowy KO-wiec, tak upchał harmonogram okolicami Krakowa, że na sam
            Kraków to tak naprawdę została mała chwila w niedzielę smile Zobaczymy, czy Ewcia
            i mój brzuch podołają wyzwaniu smile
            Dobra, lece pakować ciuszki i spać.
            Miłego weekendu smile
            • anes28 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 08.11.03, 09:47
              No to zyczymy udanego wypdau w nasze okolice...pogody, choć troszke słonca i
              sił na wędrówki. Ewcia pewnie bedzie biegac bo takie smyki sie tak szybko nie
              mecza...ale ty musisz uważać !
              Moje skarby przeziebione..wiec wiekszosc czasu spedzimy w domu.

              Wszystkim zyczymy miłego dłuuuuuuuuuugiego weekendu!!!!
              • annba1 Re: październik 2001- jak jedzą i czego się boją? 08.11.03, 20:17
                Hej!
                Jasio jada wszystko prócz surowych warzyw i wędliny. Przeszliśmy okres
                całkowitego niejadztwa, kiedy to tylko szły herbatki i cycek. Teraz cieszę się
                z tego co je i nie gderam, że mógłby coś jeszcze. Jasio boi się hałasów;
                wiertarek, syren itp, nawet jeśli nie dochodzą z bliska.
                Miał tez taką faze , że mówił że się boi, ale jego mowa nie była jeszcze bardzo
                bogata i chodziło mu o wszystko co widzi pierwszy raz. Wytłumaczyłam mu, że to
                słowo znaczy coś innego i ..przyjął takie wyjaśnienie.
                Długi weekend miał być miły i w podróżach, a będzie w łóżku (przez moje chore
                gardło) sad(((((((
                pozdrawiam
                Ania
                • ikrasiejko1 Re: październik 2001- co śmiesznego? 12.11.03, 11:58
                  Dziękuję za opowieści o tym co Wasze Pociechy jedzą i czego się boją. U nas
                  jest trochę lepiej. Z jedzeniem odpuściłam, jemy co 3 godziny i przestajemy
                  kiedy nie chce, nie marudzimy o jedzeniu i ... Synuś odzyskał apetyt.
                  Trochę jakby przkonał się do Cioć tzn. zauważył, że nie wszystkie ciocie są
                  lekarzami. Zwłaszcza po tym jak ostatnio odwiedzająca nas Ciocia Kinga dała mu
                  pobawić się komórką.
                  A teraz otwieram nowy temat: co śmiesznego powiedziały / zrobiły Wasze
                  Dzeciaczki?
                  A oto scenki z naszego życia:
                  Wychodzimy: ja, mąż, Łukasiu na spacer.
                  Łukasiu: Nie idziemy do panienek!
                  Mój mąż (podchwycił temat z ochotą): A z kim Łukasiu był u panienek?
                  Łukasz: Z dziadziusiem.
                  M: Którym?
                  Ł: Józiem.
                  M: A co robiliście z panienkami?
                  Ł: Husiu.

                  P.S.Dziadek musiał się tłumaczyć.

                  Scenka druga
                  Zatelefonowała siostra męża - matka chrzestna Łukaszka, mieszka w innym
                  mieście. Podaję mu telefon, by z nią porozmawiał. Bierze słuchawkę, słucha, po
                  czym ze słowami:
                  Nie poznaję tej cioci,
                  oddaje mi słuchawkę.
                  To tyle. Czekam na wasze opowieści.
                  • anes28 Re: październik 2001- co śmiesznego? 13.11.03, 10:24
                    No cóż ja się za bardzo nie mam czym chwalić w temacie co powiedziało moje
                    dziecko, bo niestety z tą mową ciągle ciężko !!! Wiele słów jest ...ja je
                    rozumiem ale to jeszcze nie jest MOWA.
                    Za to mój syn wymyśla przeróżne zabawy i wariacje...
                    Pomysł z ostatnich dni to ubieranie skarpetek na rece i granie w ping ponga
                    (oczywiscie ja tez musiałam miec na rekach skarpetki!)
                    Poza tym to troche nudzimy sie w domu ..niestety na zewnątrz zimnica (-1 w
                    Krakowie)a nasza mała Zuzia przeziebiona wiec siedzimy i sie dusimy w
                    mieszkaniu.
                    Pozdrawaim
                    ps. U nas wkretarka to najlepsza zabawka dla syna...... mamy juz na scianie
                    pamiatkowe dziury !!!
    • anes28 Re: październik 2001 17.11.03, 23:24
      Co tam słychac u naszych dwulatków ???? Nikt nic nie pisze.....
      Ewis, jak wasz pobyt w Krakowie ????
      Mój mały zrobił dzis pierwsza w zyciu wyklejanke. Dostał kolorowy papier i
      klej iiiiiiiiii....super !!!! Nawet nie wiedziałam ze tak zgrabnie sobie z tym
      poradzi. A co robią jeszcze wasze maluchy...moze mi podpowiecie jakies zabawy
      czy rozwijajace zajecia ???
      Pozdrawaiam wszystkie mamy i dzieciaczki!!!
      Ps. Czy sa na Zobaczcie zdjceia "Dzieci pażdziernikowych 2001" ???????????
      • ewis Re: październik 2001 18.11.03, 11:20
        hej smile
        w Krakowie było swietnie; wprawdzie wszystkie dzieciaczki odpokutowały dzienne
        harce nocną gorączką i katarem, ale zwiedzały naprawdę z zaciekawieniem - w
        końcu te wszystkie zamki, jaskinie i leśne wodospady nie zdarzają się na
        codzień... Postaram się wrzucić parę fotek do mojego wątku na "zobaczcie" jak
        sie trochę wykuruję (jako jedyna zdrowotna ofiara Krakowa wink

        Ewcia też dostaje amoku na widok kleju, fajnych wydzieranek mamy juz
        kilkanaście - większość to dzieło godzin spędzonych w klubiku, do którego Ewa
        chodzi 2x w tygodniu. W domu robię to z nią tak (wiem, że nie do końca
        pedagogicznie sad ,że ja robię jedno np.: wazon z kwiatami, a Ewa swoje, trochę
        mnie naśladuje, trochę robi po swojemu - póki co pilnuję tylko, że klejem
        mażemy tylko po kartce, a nie po stole, a wydzieranie i wyklejanie pozostawiam
        jej.
        Poza tym bardzo lubimy malować farbami, często podpatruję jakieś techniki w
        Jedyneczce i od razu tego dnia to wykonujemy. Czasem jest tak, że zanim się
        wykokoszę z przygotowaniem to Ewa się trochę znudzi i już nie chce malować, ale
        jakoś udaje mi sie ją zawsze zachęcić do spróbowania. Wczoraj z każdym
        umoczonym pędzelkiem leciała do białych drzwi albo do ściany - chyba będę jej
        musiała powiesić białą płachtę na folii na jakiejś ścianie, bo wydaje mi się że
        upodobała sobie duży format :-0

        Z klubiku Ewa przynosi czesto własnoręcznie wykonane medaliony, kotyliony,
        obrazki, koszyczki z różnymi sezonowymi skarbami. U mojego męża w pracy wisi
        juz parę prac Ewy: medalion zawieszony na włóczce - pani wycięła kształt głowy
        misia z brązowej skórki, a dzieci naklejały oczy, buzię, bosek i rysowały
        długopisem kropki na nosie; druga fajna praca to miś przyklejony na wieczku
        słoiczka po koncentracie od środka, w słoiczku woda i pełno wydzieranek ze
        sreberka. Słoik szczelnie zakręcony, a jak się nim pomiącha to leci taki fajny
        srebrny śnieg. Tym piękniejsze są te rzeczy, że Ewa je zrobiła sama, albo
        prawie sama.

        Faktycznie można założyć nasz wspólny wątek na "zobaczcie". A w nim po 1-3
        aktualne fotki każdego dzieciaczka... Załóżcie, bo ja mam chwilowe problemy z
        obróbką zdjęć i wezmę się za to dopiero jak wydobrzeję smile

        Acha, bym zapomniała, od tygodnia Ewa jest na NIE !!! Pomocy, czasem nie wiem
        już jak ją przekonać do jakiegoś drobiazgu np.: noszenia kapci - gdy daję do
        wyboru kapcie, buty, grube skarpety, to cały dzień lata w bartkach po domu!
        Albo to - spacer - ubrać ją to wyczyn, najchętniej w ogóle nie wychodziłaby z
        domu... Nie wiem czy powinnam być stanowcza i czasem zrobić to na siłe czy po
        prostu traktować to jako sprawy mniejszej wagi i odpuszczać...

        Tradycyjnie przepraszam za dłużyznę...
        kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842
    • ikrasiejko1 Re: październik 2001 - co lubią robić? 18.11.03, 13:32
      Jestem pod wrażeniem prac plastycznych Waszych Dzieci. My jeszcze z farbami i
      wyklejankami nie próbowalismy. A Łukasiu też lubi rysować i pisać. Rysować
      samochody, tzn. ja karoserię on resztę - okna, światła i twarze, tzn. nos,
      oczy, uszy, włosy. Ostatnio rysowaliśmy na jego życzenie ... pana Urbańskiego,
      zna niektóre z postaci telewizyjnych i z radością wyszukuje je w gazetach lub
      ekranie TV.
      Poza tym wrócił do układania klockami, z pół roku temu namiętnie budował wieże
      i pociągi, potem cisza i znów. Powstał tym razem kościół, budowla już
      rozbudowana, byliśmy zaszokowani, gdy zobaczyliśmy. Nawet zrobilismy zdjęcie.
      Bawimy się też w teatrzyk, kukiełkami lub powycinanymi postaciami z Kubusia
      Puchatka. Słucha i dopowiada kto co robi.
      Uwielbia oglądać zdjęcia.
      I słuchać wierszyków, potrafi godzinę, niektóre recytuje w części lub
      całości. "Pstryczka" Tuwima czytam mu dziennie średnio 20 razy.
      Lubi też słuchać muzyki, niektóre utwory rozpoznaje po kilku taktach, w tym
      Kombi (sprawka mojego męża). Ale nie śpiewa. To tyle, ciekawa jestem co u Was.I.
    • gosiaczek73 Re: październik 2001 21.11.03, 12:23
      Hej hej!
      Już jestem, po baaardzo długiej nieobecności.
      2 tygodnie zwolnienia za Weronikę, 2 tygodnie przerwy i znów 2 tygodnie
      zwolnienia... jak nie wirus jelitowy i klebsiella, to wirusowe zapalenie gardła
      i E.coli. Okropieństwo. Coś to moje dziecko nie może się wychorować.
      Ale mam też i dobre nowiny. Nareszcie pampersy poszły do lamusa. Doznaliśmy
      szoku oboje z mężem, bo obyło się bez przekonywania, bez tłumaczenia... po
      prostu któregoś dnia nasza pociecha zawołała siusiu...
      Jeśli zaś chodzi o strachy, to Weronika ostatnio boi się cioci (naszego
      lekarza) - zresztą nie dziwię jej się.
      Uwielbia rysować . Najlepiej służą jej kredki świecowe (na szczęście nie wpadła
      jeszcze na pomysł sprawdzania kolorów na ścianach - a nie jest to niemożliwe).

      Mam nadzieję, że tym razem dłużej popracuję (bo inaczej wyczerpie mi się limit
      zasiłku opiekuńczego). A może znacie jakiś skuteczny środek na uodpornenie? W
      tej chwili podajemy propolis. Tylko nie wiem na ile jest skuteczny - z wirusem
      sobie poradził, ale na jak długo?

      Pozdrawiam.
    • ikrasiejko1 Re: październik 2001 21.11.03, 13:41
      Zazdroszczę Ci Gosiu tego rozstania z pampersami. Łukasiu nadal siura w
      pieluchy, co prawda byłam w tej sprawie leniwa i niezbyt sie starałam.
      Chciałabym, by poszło tak gładko jak u Was. Póki co sikamy do kubeczka co jakiś
      czas. Mamy 2 nocniki - jeden u babci, ale niestety Łukasiu nie chce na nich
      nawet usiąść, podobnie z klozetem. Jak biega w samych majtach i nasika to sie
      cieszy z widoku plamy. Osatatno też stwierdził, że nasika na ... Klapouchego. A
      kupę woła, gdy ma już ją w pieluszce: "Mamusiu przewniniemy, kupa jest" ...
      Pozdrawiam.
    • gosiaczek73 Re: październik 2001- święta... 26.11.03, 15:04
      Mam pytanie - może któraś z Was ma jakieś ładne tapety świąteczne na pulpit?
      Gdybyście się chciały podzielić, to baaaardzo proszę.
    • maga102 Re: październik 2001 14.12.03, 00:22
      Witam drogie mamy i październikowe dzieciaczki
      Długo mnie tu nie było, a to taki kochany watek. Ech..... nie ma się co
      tłumaczyć, brak czasu, nawał pracy, kłopoty z różnych stron, tak czy inaczej,
      bardzo miło było mi dzisiaj uzupełnić zaległości i poczytac o mamach i ich
      dwulatkach. Szczególnie zapadło mi w pamięć: "tato ześlałem się" uśmiałam się
      do łez, po prostu rewelacjasmile)))))), dawno mnie nic tak nie ubawiłosmile)))
      Dziekuję serdecznie za umieszczenie nas (mnie i mojego Fifi) na liście
      październikowych dzieciaczków, mimo, ze wypowiadałam się bardzo niewiele razy,
      naprawdę zrobio mi się baaaaaaaardzo przyjemniesmile.
      Właściwie nie wiem od czego zacząć relację o moim październikowcu, więc będe
      pisać to co na bieżąco przychodzi mo do głowy.
      Witaminki
      Podaję Filipkowi codziennie łyżeczkę Kinder biovital w żelu i dwie krpople
      witaminy D3, choć robię to bez przekonania, bo generalnie jestem zwolennikiem
      naturalnych witamin i minerałów. Ale na wyraźne zalecenie pani doktor robię to,
      choć Fifi traktuje ten żel (słodki przeciez i dobry) jak najohydniejszy lek pod
      słońcem. Na poczatku nie chciał brać go w ogóle, teraz się przyzwyczaił, ale
      jako, ze jest to najohydniejszy lek pod słońcem, musi mieć zawsze do niego
      przepitkę. Na szczęście wystarcza woda, choć zwykle woła "sioku".
      Przez czas jakis podawałam mu tez po 5 kropelek Cebionu dziennie w ramach
      uodpornienia przeciw chorobom i w stanach okołochorobowych, ale teraz już
      jestem głupia, po artykule w ostatnim "wproście" gdzie wyraźnie stwierdzono, ze
      witamina C nie pomaga, mało tego szkodzi.Poza tym staramy się jeść duzo owoców
      i warzyw.
      Jesli juz mowa o jedzenie to wątek następny:
      Jedzenie
      Filipek je bez problemów, ale z ograniczeniemi. Po prostu jak już nie chce, to
      mówi "konieć" no i koniec. Mogę mu wtedy tylko wcisnąć "ostatnią łyżkę", którą
      często wypluwa, więc nie ma sensu.
      Od jakiegoś miesiąca Filip w końcu pije mleko krowie z kaszka manną. Cieszymy
      sie z tego niezmiernie, bo pierwsze próby przerzucenia go z mleka
      modyfikowanego na zwykłe skończyły się ogromnym fiskiem i awersją do
      jakiejkolwiek formy mleka na dwa tygodnie. Kiedys jakoś tak przez przypadek
      moja mama mu dała kaszkę i dziecko zjadło i tak juz zostało.
      I muszę się tu pochwalić, że Fifi je prawdziwe mleczko od krowy, nie sklepowe,
      tylko specjalnie dla niego przywożone wiejskie. Poza tym z chęcią szamie drugie
      śniedanka i obiadki. Nie lubi słodyczy, z czego bardzo się cieszę. Jedyną formą
      słodycza jaką w miarę lubi to czekolada. Ale żeby nie było tak różowo to
      niestety Fifi uwielbia róznego rodzaju czipsy, snacki i smakowe chrupki, które
      my tez lubimy i niestety musimy je jeść w ukryciu. Acha, no i je generalnie
      sam, ja go tylko podkarmiam, żeby troche przyspieszyc ten proces. Jego
      uluwbione warzywko to....uwaga..."papika" i na pytanie co chce dostac od
      mikołaja niezmiennie odpowiadał "papikę"smile
      Bilans dwulatka
      Byliśmy, owszem, Fifi jest poza wszystkimi centylami: waży 15,5 kg, mierzy 92
      cm. Fakt, duzy z niego chłopak. I kto by pomyslał, jak się urodził miał 2900.
      Ząbki ma już wszytskie (dość wcześnie mu wyszły) i niestey chyba czeka nas
      wizyta u dentysty, bo zauważyłam pierwsze przebarwienia na ząbkach.
      Strachy
      Fifi boi się w pierwszej kolejności "pama co wieci dziule". Poza tym duzych i
      głośnych samochodów. Nie boi sie lekarzy, ciemności, zwierzatek, innych ludzi.
      Wręcz odwrotnie, jak tylko ktoś puka do drzwi, leeeeeeci, mało co butów nie
      zgubi, zobaczyc kto to. Chętnie rozmwia i wita sie ze wszystkimi sąsiadami w
      bloku.
      Mowa
      Chyba mogę powiedzieć, że Fifi zaczął juz mówić na poważnie. Używa coraz więcej
      słów, powoli łączy je w zdania, szybko zapamiętuje nowe słowa. Uwielbia długie
      wyrazy typu komputer, telewizor, którym nadaje swoje własne nazwy, pochodne od
      rzeczywistych, ale...smile))"komunen", "wiziojek", "czepitka"
      (przyczepka)"siapitki"(skarpetki).
      Na koniec rzecz najgorsza czyli
      Siusianie w pieluchy
      Niestety Fifi chyba jest jeszcze nie przygotowany, zeby pożegnac sie na dobre z
      pieluchą. Nie przeszkadza mu niewygodny pampers między nogami, jak chodzi w
      samych majtkach to mówi "mama siku" ale dopiero po zrobieniu. Szybciej jest w
      stanie zrobic na nocnik kupę niż siku. Sama juz nie wiem co ma robic w tej
      kwestii: czy czekać, aż dojrzeje do wołania, czy sadzac go co pół godziny na
      nocnik i tysiąc razy tłumaczyc na co ma zwracać uwagę.

      Ufff, ale się opisałam!
      Czy ktoś w ogóle doczytał do tego miejsca??? To chyba mój najdłuższy post smile))
      Cieszę sie jednak że podniosłam watek do góry i znów jestem wśród Was.
      Pozdrowienia
      Magda i Fifi
      • ikrasiejko1 Re: październik 2001 16.12.03, 12:36
        Miło poczytać dłuższy list na tym wątku, bo tak się ostatnio martwo tu zrobiło.

        Niebawem Świeta. A my chorzy, kaszel. Łukasiu już nic nie je. Strasznie się
        zamartwiam. Niby 13 kg ale już od 3 mięsiecy i ta niechęć do jedzenia ....

        Miało być o czymś przyjemnym. Jak tam przygotowania do Świąt? Sprzątacie razem,
        będziecie piec ciasteczka? U nas co do sprzątania to Łukaszek zaczął zbierać po
        sobie rozrzucone klocki, ale większych porządków przy nim nie potrafię robić.
        Natomiast bardzo ucieszył się ze śniegu. Już nie może doczekać się
        wyzdrowienia, by iść na sanki. Ja też.
        Zdrowych, rodzinnych Świąt - Iza z Łukasiem
    • anes28 Re: październik 2001 16.12.03, 16:20
      No rzeczywiscie na tym watku długo nic sie nie działo.....dobrze ze ktos
      przełamał te cisze !!!!

      Piotrus podobnie jak Łukasiu chory...nie wychodzimy od trzech dni...a ten
      snieg tak kusi. Co gorsze wg. prognoz nie polezy ten snieg długo wiec nie wiem
      czy nie bedziemy musieli poczekac na kolejne opady. A swoja droga to smutne
      beda Swieta bez sniegu.....

      U nas z sikaniem nie ma problemu juz od pół roku, Piotrus woła
      najczesciej "atulu iku" co oznacza "ratunku siku". W nocy budze go przewaznie
      jeden raz na sikanie bo niestety zdarza mu sie nad ranem tego nie kontrolowac.
      Choc ostatnie noce to juz słysze jak sie przewraca z boku na bok i jeczy ze
      siku.
      Z mowa troche drgneło...duzo słów potrafi powtórzyć, czasami tylko zmienia
      kolejnosc liter. Zdania narazie krótkie i nieporadne ale ja sie tam z nim
      dogaduje bez problemu.
      Ostatnio znów wrócił do czestego słowa "nie" , równiez jezeli chodzi o
      jedzenie....ale to moze przez te chorobe. Ma natomiast takie głupie
      przyzwyczajenie ze jak juz nie chce jest to go natychmiast dzwiga i wszystko
      wydostaje sie na zewnatrz, mowiac delikatnie. Tak ze teraz raczej jak mowi ze
      czegos nie zje to go zostawiam w spokoju.

      Chyba dopiero teraz zaczyna byc zazdrosny o młodsza siostrzyczke (9 m-cy) bo
      zdarza mu sie mówic "mama opa ja dzidzi" i chce byc noszony i tulony jak
      dzidzi.
      Sam wymysla sobie zabawy, a ostatnio przepada za "Sąsiadami"(czeskimi)na video.

      Mikołaja sie panicznie bał mimo ze wiedział juz kto to i rozpoznaje go
      wszedzie wołajac "Mikujaj!"...no cóz na zywo widocznie budzi on jednak strach.

      Zaraz spróbuje rzucic jakies zdjecia na zobaczcie...zakładajac watek dzieci
      pazdziernikowych 2001. Inne mamy tez zapraszam do pokazania swoich pociech!
      Pozdrawaim
      Ania
    • pyza15 Re: październik 2001 17.12.03, 13:22
      My też szykujemy się do Świąt, porządki świąteczne idą mi bardzo opornie. Kubuś
      ciągle chce, by być koło niego, niby sam się bawi, ale wymaga mojej obecności.
      Staram się zatem wciągnąć synka do prac domowych, Kubuś pomaga mi brać,
      sprzątać, ale przez to na sprzątaniu spędzam duuużo czasu.
      Jeszcze nie mamy choinki, tradycyjnie będzie żywa, ale u nas jeszcze nie
      sprzedają. A Kubuś już tak bardzo chciałby ubierać choinkę, nie może też
      doczekać się prezentów, a trochę ich dostanie. Dzięki naszej interwencji zapędy
      dziadków nieco opadły, i zabawek Kubuś otrzyma dużo mniej, ale najważniejsze że
      będą klocki, wielki karton, bo Kubuś uwielbia bawić się klockami. I czeka na
      nie mocno.
      Na bilansie Kubuś wypadł nam bardzo dobrze. Ładnie się rozwija, bardzo ładnie,
      wyraźnie już mówi, nawet opowiada pełnymi zdaniami. Ma 98 cm wzrostu, wspaniały
      apetyt, uwielbia mleko, i tu są moje obawy, czy tego mleka nie pije za dużo.
      Nie śpi już w dzień, było to dla mnie szokiem, bo ciężko było mi się przestawić
      na nowy tryb dnia synka. Ale za to zasypia o 20. I co najważniejsze, śpi do
      7.30.
      Bardzo boi się Baby Jagi, nawet ma kija na nią na klatce schodowej.
      A ostatnio hitem okazały się slajdy do wyświetlania, nie wiem czy pamiętacie ze
      swojego dzieciństwa. Jak wracam z pracy, Kubuś mówi: Jest już ciemno, można
      wyświetlać bajki.
      Pozdrawiam
      • anes28 Re: październik 2001 17.12.03, 16:19
        My porzadków światecznych nawet nie zaczelismy...przy dwójce maluchów to nie
        taki proste.Poczekam do soboty jak maz bedzie miał wolny dzien.
        Za to dzis ubralismy choinke...zeby dzieci mogły sie nia nacieszyc bo w
        niediele juz wyjezdzamy do dziadków na cała przerwe świateczną. Piotrus bardzo
        sie starał przy tym ubieraniu...oczywiscie moja pomoc i poprawki były
        konieczne bo inaczej wszystko by pospadało przy najmniejszym poruszeniu
        drzewkiem!
        A jak miło sie zrobiło w pokoju......kocham Boże Narodzenie !

        Pyza, ciekawa jestem ile twój synek pije mleka na dobe...skoro sie boisz czy
        nie za duzo? Mój pije 1 litr na dobe w formie mleka lub kakaa...i tez sie
        zastanawiam czy nie za duzo? Choc moja mam twierdzi ze nie ma powodów do
        paniki. Pije za to bardzo mało innych napojów....coż prosi tylko o kakao....


        Zaczełam wątek na Zobaczcie o dzieciach pazdziernikowych 2001.....Domali juz
        tam była....pojawcie sie tez inni rówieśnicy !!!!
        Pozdrawiam
        Ania
        • domali Re: październik 2001 18.12.03, 09:58
          Tak, na zobaczcie jestem smile
          To może napiszę, co u nas...
          Porzadki świąteczne odpadają, bo jedziemy do rodziców.
          Wiktorek przeziębiony sad, pogoda taka mało przyjemna u nas sad
          Poza tym kusi mnie już, żeby zdjąć mu pieluchę w nocy... Od ponad dwóch
          tygodni wstaje rano z suchą, a jak chce siusiu, budzi sie i idzie na nocnik...
          Ale nie mam jeszcze odwagi smile
          W żłobku został przeniesiony do starszej grupy (teraz jest tam najmłodszy) i
          od razu widzę przyspieszenie w mówieniu... Poza tym co chwila dostaję
          przepiękne rysunki smile
          Pozdrawiam i zyczę wesołych świąt!
    • ewis Re: październik 2001 18.12.03, 18:39
      Fajnie, że w naszym wątku zrobił się prawdziwie przedswiąteczny ruch smile Gdy
      czytam Wasze opowieści żałuję, że nie da się zrobić mini-zlotu naszych
      październikowców smile To byłby wesoły widok: gromadka przedszkolaczków
      zachowująca się w sumie w podobny do siebie sposób smile

      U nas był ostatnio bal świąteczny z pracy taty. Ewcia, nie licząc kilkorga
      raczkujących maluchów, była najmłodszym (chodzącym) maluchem. Wszystkie
      przygotowane zabawy bardzo jej sie podobały, ale w zasadzie tylko sie
      przyglądała, bo konkurencje przeznaczone były raczej dla starszych dzieci.
      Najbardziej przeżyła malowanie buźki i wizytę Mikołaja pod koniec imprezy. Do
      dziś wspomina, że Mikołaj nie przyniósł jej nożyczek smile)) Taki sobie prezent
      moje dziecię wymyśliło smile)) Będę musiała pogadać z tym Mikołajem....

      Sikamy dalej do pieluszki, chociaż ostatnio Ewa wyciagnęła z szuflady pudło ze
      swoimi majteczkami, zdjęła pieluchę i zażyczyła sobie omajtkowanie. Cały dzień
      ściągała ładnie rajstopki i galotki gdy chciała siusiu, ale na nocniku już nie
      zdążała usiąść. No cóż, póki co wykorzystuję ten jej pęd do odstawienia
      pieluch, choć chyba jest to raczej chwilowe, no ale zobaczymy... A nuż się uda,
      chociaż "planowałam" powrót do nauki nocnikowej dopiero na wiosnę.

      Poza tym, zaczęłam trochę Ewę usamodzielniać czyli zostawiać u mojej teściówki
      od czasu do czasu. Nie za bardzo sie kobiecina umie zajmować dzieckiem, ale z
      drugiej strony krzywdy jej raczej nie zrobi, a i psycholog powiedziała, że
      dziecku w tym wieku potrzebne są różnorodne doznania, nie tylko te do końca
      pozytywne...

      Co jeszcze? Na drugie urodzinki Ewa dostała od dziadków "dorosłe" łóżko i już
      tylko tam chce spać. Wyprowadziła się od nas na stałe, a ja wreszcie mogę sie
      wyspać za wszystkie czasy. Co więcej, moje idealne dziecko przez ostatnie dni
      nie budzi mnie rano tylko ładnie się bawi miśkami i książeczkami i grzecznie
      czeka aż sama sie obudzę. I jeszcze mówi "Ewunia cichutko bawi się, mamy nie
      obudzić, mamusia śpi". Hmm, skąd jej się to bierze, ja naprawdę nie jestem
      jakimś tyranem wink który robi karczemne awantury jak go dziecko obudzi...

      Muszę lecieć, resztę napiszę później smile

      kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i siostrzyczki (~22.01.2004)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842
      • dagu75 Re: październik 2001 05.01.04, 22:43
        oh, jak dawno mnie tu nie było.
        Składam Wam wszystkim najgorętsze noworoczne życzenia, usmiechu i cierpliwości
        dla wszystkich, szczególnie drugiej połowy i dziecka.
        ewis, zazdroszczę ci strasznie wyprowadzenia sie dziecka z łóżka. Ja Weroniki
        nie potrafię. Co prawda zasypia w swoim, ale budzi sie w nocy i przychodzi.
        Szczerze mówiąć, nie jest to straszne, bo uwielbiam jej przytulanie , ale
        chciałabym móc spać na brzuchu, a nie na boku, bo mała ma manię trzymania mnie
        za uszy. Musiałam zdjąć kolczyki.
        Ale Wera nie robi w pieluchy. Sama zaczęła siadać na ubikację gdzieś w
        listopadzie, po tygodniu zasikiwania 4-5 rajstopek dziennie. Co prawda wkładam
        jej pieluchę na spacer i na noc, ale dziecko jest zestresowane, kiedy dla
        własnej wygody ( szczególnie w nocy ) prosze ją o zrobienie siku w pieluchę.
        Krzyczy, ze nie ma pieluchy, że zasika fotelik, mnie, wózek...
        Gada jak stara gaduła.
        Rozwala mnie tekstami. Ostatnio jak juz miałyśmy dość jej usypiania, ona się
        darła, ja wychodziłam z siebie , w płaczu zawołała z ogromnym żalem " o jeziu,
        o jeziu!!!"no i jaki się złościć?A później w ciągu dnia, też płacząc i siedząc
        na ubikacji przytuliła mnie i zapłakała " jestem taka samotna..."Skąd jej sie
        to bierze?Pewnie z naszych rozmów i setek książek do czytania. Ostatnio
        uwielbia pouczać mnie i męża. Dziś zahaczyła o coś rajstopkami i zrobiła sie
        dziura. Zwróciłam jej uwagę, na co moje szczęście powiedziało" mama,
        przeżyjemy".Podobnie reaguje, gdy nie chciał zapalić samochód, było ślisko itp.
        Z jedzeniem jest różnie. zjada tony jogurtów, danonków, monte, jabłek. Ostatnoi
        maniacko chlebek lub bułeczkę z masełkiem ( wcześniej tylko suche), mięska
        trochę, zupy rzadko. Dobrze, że je makaron, w lato narobiłam sosy pomidorowo-
        paprykowe do słoików i teraz jemy totalnie boskie spaghetti.
        Zadnych witamin nie dostaje.
        Teraz mamy koszmar, bo wera załapała ospę i odlatujemy. Na szczęście się nie
        drapie, ale nie możemy wychodzić, bo mróz. No i smarowanie. Do tego doszły
        ząbki na dole, które wychodzą. Chaos i marudzenie. Nie mogę się ruszyć bez
        niej.
        Ale i tak jest najcudowniejszym dzieciaczkiem pod słońcem. Uwielbiam ja
        przytulać, czuć jej buziaczki, mówić jej jak ja kocham i słyszeć to od niej.
        Opowiadam jej jak to było, jak nosiłam ją w brzuszku i jak była maleńka i
        bardzo jej sie to podoba.
        Czy myślicie o kolejnym dziecku?Ja kiedyś planowałam na ten styczeń zajść, ale
        teraz " mi sie nie chce".Bo smutno mi.Trudno mi uwierzyć, że drugie dziecko
        może być też takie fajne i można je też tak kochać. Wiem, to dziecinne
        myślenie, ale jest mi dobrze z nią jedna. Tyle, że mój mąż chciałby już drugie.
        Mała we wrześniu pójdzie do przedszkola.Co robić, co robić?
        Pozdrawiam. Dagmara
        • ikrasiejko1 Re: październik 2001 06.01.04, 14:01
          Miło było przeczytać co u Was i Waszych Dzieciaczków, fajnie, że drogie mamy
          Paździenikowych Dzieciaczków się odezwałyście.
          Co u nas?
          Od początku grudnia Łukaszek ma wciąż katar i kaszel, mało i niechętnie je,
          przez co byłam bliska depresji. Po weekendzie spędzonym bez niego i na rozmowie
          z dwoma przyjaciółkami jakoś mi przeszło. Więc jak czytam, że martwicie się, iż
          Wasze dzieci piją za dużo mleka to Wam zazdroszczę. Według norm powinny ok 1
          litra, w sumie żeby było 25g białka dziennie, niekioniecznie z mleka. Nasze
          menu jest bardzo ograniczne, panikowałam jak nie chciał jeść kaszki, później
          zup, a teraz cieszę się jak skubnie to czy tamto. Nie bedę się rozwodzić, bo
          problem złożony, min. zbyt dużą wagę temu przewiązywałam, ale teraz chyba już
          jest lepiej.
          Poza tym sikamy jeszcze do pieluchy.
          Z pozytywnych: Łukasiu jest strasznie ciekawski, mówi swobodnie, już nawet nie
          pyta "co to jest?' , ale "co to znaczy ? " albo "jak to sie nazywa?" np.
          wczoraj: "co to znaczy stołówka?" Dzieki tej swojej ciekawosci zna np.
          wszystkie kolory, literki, figury geometryczne. Lubi znów budować z klocków i
          rysować. I układac puzzle, z 3 - 6 częśći, przy czym są to np. misie, na takim
          drewienku z kształtwem tego misia lub statek, też z zarysowanym kształtem
          statku. To tyle, pozdrawiamy ciepło.
    • ewis Re: październik 2001 06.01.04, 23:04
      Witajcie smile
      U nas za dwa tygodnie pojawi się nowy maluch, więc korzystając z faktu, że
      teraz mam jeszcze duuużo czasu, piszę, co nowego u mojej - póki co -
      jedynaczki smile

      Niestety rozstanie z pieluchami się nam nie powiodło sad Po paru dniach
      zrezygnowałam, bo Ewa zaczęła histerycznie reagować na nocnik i nakładkę na
      kibelek sad Czasem jeszcze zdejmuje pieluchę i przynosi mi majtki i wtedy
      pierwsze siku robimy do nocnika, ale potem już leje równo po nogach i nic jej
      nie przeszkadza sad Tak więc jeszcze nie nadszedł ten czas.

      Ewcia dostała sporo prezentów od Mikołaja. Nowe lalki i maskotki nie wzbudziły
      jej emocji, za to prawdziwym hitem była gra "kaczuszki kwa-kwa" Granny oraz
      puzelki Trefla. Z tą grą było śmiesznie, bo pierwsze parę razy daliśmy jej
      wygrać, potem chcieliśmy jej pokazać, że nie zawsze się wygrywa, ale akurat tak
      się te kaczuszki układały, że i tak Ewa wygrywała, a potem tak się nauczyła
      grać i "oszukiwać" (tzn. sprytnie ukrywać kaczuszki przeciwników), że już się z
      nią nie da wygrać smile))) Ewie bardzo podobają się też wszystkie książeczki o
      Kubusiu Puchatku oraz książka "Poznajemy miasto", którą poleciła mi annba1.
      Wprawdzie książka ta nadaje się już dla 1-1,5 roczniaka, ale i u nas robi
      furrorę, bo jeszcze długo nam się nie znudzi - tyle tam szczegółów do
      opowiadania...

      W co się bawimy. Całe szczęście, że spadł snieg, bo wcześniej Ewa nie za bardzo
      chciała wychodzić na spacer (mieszkamy na odludziu sad i jej się nudziło), a
      teraz to sama mnie ciągnie z sankami zaraz po śniadanku smile W domu hitem są
      zabawy w doktora - najpierw ja ją a potem ona mnie, a jak jest w nastroju to
      szczegółowo bada wszystkich obecnych smile Poza tym lubi też bawić się w sklep
      (niech tylko uda jej się czymś zagrodzić smile, ale niekoniecznie chodzi o
      sprzedawania a raczej o konwersacje z klientelą: opowiada dlaczego sklep jest
      dziś nieczynny, albo opisuje co gdzie leży i dlaczego...
      Poza tym puzzle: Ewcia składa bez problemu (najchętniej z publicznością) 15-
      elementowe Trefle Kubusiowe, zwierzątkowe albo jakieś owocowo-warzywne. Czasem,
      gdy chcę ją czymś zająć proponuję kładę kilka kompletów puzzli na dywanie,
      wykładam jedne i mam parę minut z głowy. Jak ułoży jedne sięga po następne itd.
      Bawimy się też w "małysza" tzn. wszelkiego rodzaju skoki i zjazdy z materaca.
      Ja jestem "małyś" a Ewa "skociek eniunia" smile

      Ostatnio Ewa zaczęła niewyraźnie mówić. Dotychczas mówiła dużo mniej ale jak
      juz coś powiedziała smile to przynajmniej ją rozumiałam, a teraz powtarza coś 10
      razy, bardzo się stara, a ja nie mam pojęcia o co jej chodzi ... Też tak
      macie/miałyście??? Wieczorem, gdy po książeczce gaszę światło, Ewa nie chce już
      bajek tylko mówi "chodź mamusiu porozmawiamy sobie" i nawija, a ja nie rozumiem
      co !!!

      pozdr smile
      kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842
      • annba1 Re: fascynacja mamą :o 14.01.04, 23:06
        Witajcie!
        Zapewne u Was zmiany w dzieciaczków następują równie dynamicznie co u nas.
        Jednak ostatnie "natchnienie" Jasia cokolwiek mnie przeraża. Nieskromnie
        powiem, że jestem cudem świata! Jaiso co chwila przybiega, rzuca się na
        mnie "mamusia, Ty moja śłotka i piękna" lub "mamusiu, taka jeśteś ładna, taką
        mas ładną śpudnicke i bluziecke i włosy takie ładne gumowane niebieśkie (!)"
        Miło jest słyszec" moja kochana mamusiu, kocham Cię", jednak obawiam się, że
        tak jak inne humory wkrótce mu to przejdzie i dłuuugo nie usłyszę takich
        komplementów.... Wszystko jest porównywanie do mnie, i oczywiście nawsze
        wychodzę na plus.
        Z reguły fascynacje tyczą się tatusiów, za to u nas jest zupełnie odwrotnie.
        Tatuś może tylko wykapać i pobawić się. Nie chce żeby mąż go rozbierał po
        spacerku, karmił mył ząbki....NIE NIE NIE! Niestety mąż często bierze to do
        siebie, i martwi się ,że coś może robi nie tak. Ja przynajmniej, choć jestem
        bardzo krytyczna i zrzęźliwa nic nieodpowiedniego w jego zachowaniu nie widzę.
        Ot, kolejny pomysł naszego synka na "antytatę".
        Czy u Was też bywają podziały? Albo jakies widzimisie?
        POzdrawiam
        Ania
        • dagu75 Re: fascynacja mamą :o 15.01.04, 17:07
          u nas niestety podobnie i na dodatek jak znikam jej z oczu, zaczyna się wycie,
          nawet ja schodzę na dół do kuchni. Koszmar. Mąż zaczyna robic mi wyrzuty, że
          jestem źle zorganizowana, co kończy się awanturą, bo wg niego to moja wina, bo
          nasza szwagierka znika na cały dzień i dzieci nie płaczą ( pomijając fakt, że
          znika od urodzenie pierwszego regularnie co 2 tyg. do szkoły i maluchy sie
          przyzwyczaiły). Muszę przyznać, że te wyrzuty bardzo bolą, ostatnio usłyszałam,
          że jestem nadopiekuńcza, właśnie dlatego, że Wreronika nie chce zostawać z
          nikim innym. A ja zostawiam ja jak tylko moge, bo sama mam dość. Ale jemu
          łatwiej stwierdzić, że nie umie jej uspokoić i zadzwonić po mnie ( te cholerne
          komórki), żebym wracała. Czekam,aż ten okres jej minie.ale ile jeszcze???
          Mam pytanie. Weronika od kilku miesięcy sika do ubikacji, ale kilka dni temu
          przestała. Zasikuje majtki, całkiem świadomie, bo potrafi to zrobić przy nas, a
          zaraz potem woła, że chce siku. Ja staram sie nie krzyczeć, mam nadzieję, że to
          minie, że po prostu nauczyła sie tego i przestała na to zwracać uwagę. Czy u
          was było cos takiego? Ile trwało? A może jest przeziębiona, przy czym żadnych
          objawów nie ma,a może jakas infekcja, bo lubi latać z gołą pupą, my jej nie
          zabraniamy?Jak to poznać?
          Daga
          • annba1 Re: fascynacja mamą :o 18.01.04, 18:55
            Hmm a moiże to siusianie to właśnie manifest przeciwko Twojemu zostawianiu
            Weroniczki z kimś innym? Wiem, że takie siusianie to niezwykle niebezpieczna
            sprawa i wszystko zależy jak do tego podejdziecie. Jak coś pójdzie nie tak to
            takie siusianie może trwać baaaardzo długo. Moze przez kilka dni daj się pławić
            małej w swoim całkowitym oczarowaniu mamą, bądź w cała bez prób przewry tylko
            dla niej. może to poskutkuje. Uspokoi się upewni że też jest dla Ciebie
            najważniejsza. Choć zapewne tak jest to dzieci tez przeciez lubią nas terstować.
            Mój Janio całuje mnie od niedawna po rękach noigach, co popadnie, na każdym
            kroku przyrula się i zapewnia o swojej miłości. Nadal u nas bez znian.
            POzdrawiam
            Ania
            • ikrasiejko1 Re: fascynacja mamą :o 27.01.04, 20:58
              U nas jest podobnie, w naszym domu można usłyszeć ok. 100 razy dziennie "do
              mamy", również wtedy, gdy np. leżę obok. A czasm : "tata idzie do komputerka",
              co oznacza, że chce z mama być sam na sam, a tata jest zbędny i lepiej żeby
              sobie poszedł. Najgorsze frustracje przeżywa jeden z dziadków, gdy słyszy
              podobne słowa. Nic, miejmy nadzieję, że to przejściowe.
              Druga fascynacją jest Bob Budowniczy. A siakmy dalej w pieluchę. Co do powrotu
              do sikania w majtki to czytałam, że może powracać i nie jest to niepokojące.
              Na forum polecałam już "Książeczkę dla przestraszonych rodziców" A.Samsona,
              gdzie opisane są zachowania dziaci w różnym wieku, które nie powinny i powinny
              niepokić rodziców. Owo siuranie nie, należy je zabagatelizować a dziecko po
              pewnym czasie wróci do klozetu, jeśli już potrafio tak się załatwiać.
              Pozdrawiam, I.
              • ewis Re: fascynacja mamą :o 27.01.04, 21:56
                Moja córcia, ze względu na fakt pojawienia się rodzeństwa, musiała przejść
                szybki kurs od-mamiania. Właściwie od razu zaakceptowała, że to tata ją kąpie,
                tata wychodzi na spacerki i tata się z nią częściej bawi. Wcześniej były
                niemalże histeryczne protesty, bo tylko mama mogła ją kapać czy przygotować
                kaszkę czy napój. Tylko w nocy, gdy się czasem obudzi, mama jest nadal
                niezastąpionym uspokajaczem.
                Poza tym coraz bardziej przyzwyczaja się do siostry. Dzis obcałowała ją,
                upomniała mnie, żebym też obcałowała Alę i powiedziała "Ala kocha mnie, ja
                kocham Alę też, my kochamy nas smile)))" Sweat smile

                Ewa jest niestety nadal pieluchowa i nie mam już pomysłu co robić albo co robię
                nie tak. Już dawno wie o co chodzi, wysadza na ubikację lalki i misie, wyciera,
                spuszcza wodę itp, ale sama nie chce siadać.
                Owszem, jak ma ochotę na cukierka (raz czy dwa była to NAGRODA za siusiu,
                normalnie nie daję jej słodyczy) to mówi "mama idę siusiu" i sama idzie,
                rozdziewa się,potem nakładka, siusiu, sama się wyciera, sprząta po sobie
                nakładkę i schodek, spuszcza wodę czyli wie co i jak. Ale jak puszczam ją
                czasem bez pieluchy to, o ile sama jej nie posadzę na wc, sika po nogach i bawi
                się dalej sad Powoli dociera do mnie wizja trzylatka z pieluchą i jestem lekko
                załamana sad(( Dodam, że o ile ja ją pilnuję czyli wysadzam po spaniu,
                posiłkach i przed spacerem, to do 17.00 bywa sucho (potem za to już nie mogę
                upilnwać). Ale sama nie woła - wg mnie jej się nie chce. Może macie dla mnie
                jakieś złote rady???

                Dziś przydarzyła nam się zabawna historia - a propos właśnie sikania - Ewa
                poszła sama zrobić siusiu do łazienki i coś długo nie wracała. Poszłam pod
                drzwi i słyszę jak Ewa sie śmieje i woła "mama, chodź", wchodzę a moje dziecię
                wpadło dupiną głęboko do wc, bo zapomniało nałożyć sobie nakładki. Nie mogła
                wyjść i taka była rozbawiona, że z tego śmiechu nie mogła mnie głośno zawołać,
                co ja jeszcze bardziej rozbawiało smile))))

                Z zabaw nadal na topie jest domino, puzelki i chińczyk. Acha i zabawy "grupowe"
                z misiami typu pociąg, przyjęcie czy przedstawienie (to wpływ klubiku smile
                Rysowanie odeszło w kąt, ciastolina na szczęście też smile

                pozdrowionka smile
                kasia, mama Ewuni (ur.22.10.2001) i Ali (16.01.2004)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7561842
              • dagu75 Re: fascynacja mamą :o 30.01.04, 10:07
                Cześć dziewczyny.
                Co do sikania, to po tygodniu znowu wróciliśmy na ubikację. Zdarza sie jeszcze
                w ferworze zabawy, ale trudno. Pyta, ją co jakis czas i mały czort nie chce
                sikać, po czym po kilku sekundach anonsuje, że zrobiła. Jak to mówi moje
                maleństwo przy problematycznych sytuacjach ( dla niej ) "mama, przeżyjemy".
                Poza tym wychodzą jej górne piątki, chwilę zagorączkowała z tego powodu, łapki
                prawie cały czas w buzi.
                Pozdrawiamy. Daga i Weronika.
                • gosiaczek73 Re: fascynacja mamą :o 30.01.04, 13:50
                  Oj jak dawno dawno już mnie tu nie było....Wszystko przez zmiany jakie ostatnio
                  musiałam przejść (a było tego naprawdę niamało). W każdym razie wszystkim mamom
                  i ich pociechom życzę wszystkiego naj w nowym roku (choć on już nie taki nowy).
                  Jeśli chodzi o "fascynację mamą" to widocznie wszystkie nasze skarby przechodzą
                  przez ten etap. U mnie jest dokładnie tak samo "mamuniu...mamusiu... kocham
                  cię...",całowania, przytulania. Jednym słowem - sielanka. Fakt, że Weronika
                  prawie cały dzień mnie nie widzi, więc jak wrócę do domu nie może się mną
                  nacieszyć. Zresztą jest to obustronne uczucie. Jeśli zaś chodzi o siusianie -
                  są dni, kiedy wszystko jest ok i ani razu się nie zmoczy, ale są i takie, że 2-
                  3 razy trzeba zmieniać majteczki i spodnie. Najczęściej się to zdarza, gdy mała
                  jest zafascynowana jakąś zabawą.A że ostatnio kupiliśmy jej nakładkę dla dzieci
                  na muszlę ma radochę, bo "sama robię siusiu, jestem już duża".
                  Tak więc dzieci nam rosną... czas leci...
                  Nawet nie zdążyłam się obejrzeć a ze słodkiego maluszka mam słodką "panienkę".
                  Kiedy to się stało?
                  Pozdrawiam Was ciepło.
    • anes28 Re: październik 2001 02.02.04, 22:32
      Dawno mnie tu nie było.....brak czasu , wyjazdy ale cieszy mnie ze jeszcze ten
      nasz watek nie upadł !!!
      Na początek gratuluje Ewis córeczki, mam nadzieje ze nie przerzuci sie na
      watek o niemowlaczkach!!!

      Piotrus niesamowicie ruszył z mowieniem, ostatni miesiac był poprostu
      przełomowym i teraz mowi non stop - chyba zeby nadrobic stracony czas hihi!

      My problemow z sikaniem nie mamy wcale a od 2 tyg nie wybudzam go nawet w nocy
      na sikanie.....trzyma wszystko pieknie az do rana. Nie tylko woła siku ale tez
      sam sie rozbiera i albo siada na nocnik albo sika do muszli. Czasem
      woła "siku -kupka" i jak nie zrobi kupki to mowi "śamo siku".

      Duzo chce robic sam...chyba wchodzi w ten okres - ja sam !

      Nie objawia zas jakiegos nadzwyczajnego uwielbienia do mnie, owszem mowi
      mamusiu i kocham cie i moja mama, jak chcę całusa to tez da ....moze to
      dlatego ze jestem z nim 24 na dobe.
      Własnie wydaje mi sie ze to raczej tata jest teraz jego idolem. Pyta o niego
      duzo, jak cos zepsute to mowi ze tata naprawi. Jak cos trzeba kupic to
      tez "tata kupi" .
      Tatus jest wniebowziety !!!!

      Teraz ulubiona bajka to "Toy story".....oglada 5 razy dziennie, oczywiscie
      nudzac sie po jakis 20 min....ale potem znow woła zeby mu właczyc.
      Byłam z nim w kinie na "Mój brat niedzwiedz" - to był jego pierwszy raz w
      kinie.....tez juz nie mogł wysiedziec spokojnie wiecej niz pół godz. Za to
      powtarzał co chwile jakies usłyszane słówka...i to na cały głos.

      Koncze bo robi sie pózno.
      Pozdrawiam
      Ania
      • dagu75 Re: październik 2001 03.02.04, 11:30
        Moja Weronika jest straszna gadułą. Jak na swój wiek, mówi duzo i
        wyraźnie.Rozwalaja mnie jej dorosłe teksty, które brzmią bardzo śmiesznie w
        ustach dwulatki. I za każdym razem zaskakuje mnie jak bardzo dziecko powtarza
        nasze zachowanie. Choć z drugiej strony, to udowadnia mi dzień po dniu, jak
        bardzo jesteśmy odpowiedzialni za zachowanie i podejście do innych naszych
        dzieci.
        Przykład?
        Nie bije jej, uważam, że to bez sensu, nic nie daje ( bicie, ale nic o tym, bo
        tyle juz o tym było), staram sie ja skarcić inaczej, i ostatnio usłuszałam, jak
        moje szczęście mówi do lali " zachowałaś sie nieładnie, nie podoba mi sie twoje
        zachowanie", myślałam, że padnę ze śmiechu. A dziś przed wyjście,m na spacer (
        jakie to szczęście mieszkać z babcią) powiedziała " martwi mnie, że urwałam
        ptaszkowi kółeczko" ( rozwaliła gumowy breloczek ).
        Taki mały człowieczek to codzienny sprawdzian naszej dojrzałości i poczucia
        odpowiedzialności.
        Życzę nam wszystkim jasnego umysłu i niezmierzonych oceanów cierpliwości.
        Dagmara
      • domali Re: październik 2001 14.02.04, 13:05
        Witam!
        Widzę, że dzieciaki robią postępy w mówieniu. Wiktorek też gada jak najęty,
        powtarza każde zasłyszane słowo i jest to rozkoszne. ostatnio ma tylko nieładny
        nawy mówienia 'o kurcze', ale w jego ustach rozkosznie to brzmi smile
        Poza tym ostatnio znowu siusia w pieluchę w nocy, czyli nie jest jeszcze gotowy
        do całkowitej z niej rezygnacji. Natomiast w dzień jest rewelacyjnie pod tym
        względem.
        Niestety nękają go choroby (znowu, po raz piąty już, miał zapalenie krtani) i w
        związku ztym (oraz wyjazdem) miał czterotygodniową przerwę w chodzeniu do
        żłobka.
        A tak w ogóle jest cudny, pięknie mówi 'proszę', 'przepraszam', no i umie się
        przedstawiać: ma na imię titoj smile
        Pozdrowienia dla wszystkich dużych już październikowców smile
        • ikrasiejko1 Re: październik 2001 17.02.04, 14:25
          Cześć, nasz Łukasiu rozbraja nas powtarzając teksty z Boba bBudowniczego
          np. "Jak się cieszę, powiedziała Pani Podbródek".
          Sieje zgorszenie, zwłaszcza wśród starszego pokolenia, gdy na pytanie "Kim jest
          Twój Tata?" odpowiada "Alkoholikiem".
          A dziś zapytał mnie "Co to jest smierć?". Też się przedstawia, nawet z nazwiska
          i zna swoją ulicę, miejscowość.
          Poza tym rozpoznaje wszystke litery, kolory i kształty figur, ale nie je i nie
          rozbiera się sam. Jak jest u Was z tą samodzielnością? Pozdrawiamy I. i Ł.
          • anes28 Re: październik 2001 17.02.04, 15:01
            Przeraziłam sie umiejetnosciami Łukaszka !!!!
            Piotrus mowi i to coraz wiecej i wyraźniej ale nie na tyle zeby powiedziec
            gdzie mieszka a juz o literkach ,kolorach i kaształtach moge tylko pomarzyć !!!
            Może to dlatego ze zabrał sie konkretniej za mowienie dopiero w styczniu tego
            roku. A Łukaszek od kiedy mówi ?
            Za to rozpoznajemy marki samochodów na ulicy...oczywiscie nie wszystkie tylko
            te które ma ktos z naszej rodziny lub zanjomych.
            Rozbieranie i ubieranie bez problemu ale tylko od pasa w dół....sweterki i
            koszulki ciagle sprawiaja problemy.
            Co do jedzenia to tu akurat radzi sobie samodzielnie...choc ostatnio coraz
            bardziej wybrzydza.
            Moze tez powinnam zaczac uczyc go literek....wydawało mi sie ze to jeszcze za
            wczesnie.

            Mam jeszcze jedno pytanie czy wasze pociechy tez mowią do was po i imieniu ?
            Pozdrawiamy wszystkie mamy i rówiesników.
            Ania i Piotruś
            • domali Re: październik 2001 18.02.04, 09:07
              Mój Wiktorek też rozgadał się w styczniu, więc przy Łukaszku jest do tyłu smile
              Ale też przedstawia się z nazwiskiem. Jak mówię do niego 'mój kochany synku',
              to słyszę 'nie jestem synek. Jestem Titoj' smile)
              Co do samodzielności, to rozbiera się sam, próbuje się też ubierać (różnie mu
              to wychodzi), ale ładnie radzi sobie ze skarpetkami i bucikami (choć nie zawsze
              na odpowiednią nogę).
              Je ładnie sam, zarówno drugie danie, jak i zupki, choć czasami mu się nie chce
              i woli być karmiony. Ale swoją łyżkę musi mieć.
              Rozpoznaje na ulicy samochody ukochanego wujka i dziadka. Liczy też do
              trzech: 'jeden bumbuś, drugi, trzeci' smile
              Mówi do mnie mamo, mamusiu smile, a czasami 'mama - misia', albo 'mama - minika',
              a do taty 'tata - bysiek' (Zbyszek). Ale nie po imieniu.
              No i na moje swierdzenie, że mam katar, ostatnio zapytał mnie ' idziesz do
              lekarza' i pokazał, co lekarz robi smile
              Pozdrowienia dla wszystkich październikowców!
              • ewis Re: październik 2001 20.02.04, 15:37
                cholerka, wyskrobałam takiego długiego posta, potem jedno pomyłkowe ctrl+cośtam
                i się skasowało sad
                to teraz w skrócie, bo zaraz miśki się obudzą.

                Ewcia mówi już sporo, w zasadzie wszystko można zrozumieć z wyjątkiem
                piosenek wink Oto zagadka: ka lusia lalusia, nie kupka palusia, moć no ci maj
                sie..... Rozwiązanie: karuzela rusza, nie zgub kapelusza, mocno trzymaj
                się.... smile Dobrze że miałam tekst bo za Chiny bym nie zgadła smile
                Niestety zaczęła się jąkać (pod wpływem pojawienia się Ali), ale nie zwracamy
                na to uwagi, ma samo przejść.

                Literki też zna, nauczyła się na Puchatku, podczas czytania. Pytała o
                wyboldowane pierwsze literki na każdej stronie to jej odpowiadałam np.: P jak
                Puchatek itp. Teraz też jak coś zobaczy drukowanego na mieście pyta "o, napiś,
                co to jest?" A ostatnio ułożyła A z paluszków i powiedziała "A jak Ala" :sweat:
                Liczyć umie do 3, potem tylko wyklepie do 10 ale bez zrozumienia -
                sprawdziłam smile Nauczyła się - przyznam - na cukiereczkach (1 za siusiu do
                nocniczka, 3 za kupkę). Wiem że przekupstwo jest niepedagogiczne, ale
                próbowałam wszystkiego...
                Ewa sama się ubiera i rozbiera (z wyjątkiem rajstop i wąskich ciuchów), buty
                czasem myli lewy z prawym; sama je (choć ostatnio rzuca teksty że jest jeszcze
                malutka i nie umie sama), wyciera nos, myje zęby i w ogóle jest dosyć
                samodzielna. "Troszkę" szaleje gdy zajmuję się Alą, ale to temat na inny
                dłuuugi wątek wink

                lecę, bo alorek sie budzi...
                • ikrasiejko1 Re: październik 2001 25.02.04, 13:49
                  I tak to jest z tymi dzieciaczkami, niby w tym samym wieku a stopień rozwoju
                  różny. E, oczywiście, że nie ma co wpadać w panikę z nauką tych literek, do
                  zerówki jeszcze kupę czasu. Ja bym tam wolała, by mój Łukasiu sikał do nocnika,
                  jadł sam i był bardziej samodzielny. Jego natomiast wcale to nie interesuje.
                  Bardziej intelektualne rzeczy. Nawet mój mąż, który czytał w wieku 4 lat,
                  zaczął się obawiać, że go przeskoczy. Tu chcę zaznaczyć, że ja go tych liter
                  wcale nie uczę, on się sam pyta po prostu. Ja odpowiadam, a że łapie w mig to
                  zna.
                  Z liczeniem też jest OK do 10, lubi zabawę kalkulatorem. Zabawne jest, gdy mówi
                  naciskając 5 dodać 5 równa się 9. Sprawnie obsługuje pilota od kolejki, pojął w
                  minutę, z komórką też jest nie źle. Pozdrawiam, I.
                  • pyza15 Re: październik 2001 25.02.04, 14:42
                    Kubuś też od dawna jest bardzo samodzielny, sam je, od maja woła na nocnik, sam
                    się rozbiera (do golasa). Z nocnym siusianiem w pieluchę chyba też się
                    rozstaniemy. Ostatnio Kubuś robi ładnie siusiu przed samym snem, rano
                    zdejmujemy pampersa czystego, ale trochę ze względu na swoje wygodnictwo ciągle
                    tę pieluchę mu zakładam.
                    ostatnio uczę synka trochę innej samodzielności, tzn wylewa siusiu z nocniczka
                    do ubikacji, wkłada brudne ubranka do kosza do prania, mokre buty po przyjściu
                    ze spaceru stawia pod kaloryfer, naczynia do zlewu itp myslę że to też istotne
                    kwestie.
                    Nadal jednak Kubuś uwielbia jeść kaszkę z butli i smoczka, trochę pomógł nam
                    kotek w odzwyczajaniu od ssania smoczka (mówiłam Kubusiu smoczek zabrał kotek)
                    ale nadal tego cyca potrzebuje.
                    Kubuś był już w dalekiej wyprawie bez mamy. Raz u dziadków, gdy niania nam
                    zachorowała (był przez trzy dni) a później u niani właśnie. Był bardzo
                    zachwycony, z pobytu u niani pamięta króliki, to że pies gonił kury oraz
                    wszelkie inne zwierzęta gospodarcze. Nawet nie chciał wracać do domu, co bardzo
                    mnie cieszy gdyż wiem, że miał bardzo dobrze, sądzę że takie rozstania ze mną
                    dobrze synkowi zrobią, może też trochę nauczą samodzielności.
                    ostatnio synek bardzo dobrze poradził sobie z czteroletnią dziewczynką, tzn
                    bardzo ładnie razem rozmawiali (min dyskutowali o książce spotkanie miało
                    miejsce w bibliotece) i bawili (w tej bibliotece można. Jest już mniej
                    agresywny do innych dzieci, ale co dziwne (a może nie) tą agresję kierował
                    zwłaszca do równolatków (popychał, ciągała za włosy) Mam nadzieję że z ta
                    agresją będzie lepiej na dłużej.
                    Pozdrawiam
                    • domali październik 2001 - do pyzy15 26.02.04, 17:01
                      Cześć! Właśnie się zorientowałam, że mamy dzieciaki w tym samym wieku smile
                      Pozdrawiam - ciekawska przyszła (mam nadzieję smile ) biegła
                      • pyza15 Re: październik 2001 - do pyzy15 01.03.04, 11:38
                        Niesamowite, ale nasze pociechy urodziły się w tym samym dniu! Niestety nie
                        mam zdjęcia mojego skarbulka, by się Nim pochwalić, ale jacy oni są już duzi.
                        pozdrawiam życząc sukcesów.
                        • domali Re: październik 2001 - do pyzy15 01.03.04, 14:21
                          Niesamowite smile
                          Powiedz mi tylko, gdzie mieszkasz? Bo może uda się nam poznać? Takie dziecieco-
                          zawodowe smile spotkanie smile
                          • ikrasiejko1 Re: październik 2001 07.03.04, 15:24
                            Łukaś jest bardzo pocieszny, ostatnio gawędzimy sobie, np.
                            Co robisz?
                            Buduję.
                            A co?
                            Domek.
                            Kto tam mieszka?
                            Dziadziuś Józiu.
                            Co robi dziadziuś?
                            Bawi się.
                            Z kim?
                            Z panem listonoszem. smile

                            Albo dzisiaj.
                            Jadą - tu Łukasiu wskazuje na samochodzik.
                            Kto jedzie samochodzikiem?
                            Myszki.
                            A gdzie jadą?
                            Do domku.
                            A co tam będą robiły?
                            Piły.
                            Co bedą piły?
                            Soczek.
                            Jaki soczek?
                            Pomarańczowy.
                            A co później zrobią z soczkiem (chwila zastanowienia)
                            Wyleją.
                            A gdzie?
                            Do kanału (być może chodziło mu o sikanie, bo jak nasika do kubeczka, to
                            później wylewamy do kanału, czyli sedesu).

                            Pa, I.

                            P.S. Bawimy się też w dokanczanie:
                            Synu ... z magazynu, chłopcze ... płaskostopcze, byku ... z plastiku (to
                            twórczość męża) chłopcy ... koza bobcy ( to dziadek), stół ... z powyłamywanymi
                            nogami. I język mu (łukasiowi)sie nie plącze.
    • ikrasiejko1 Re: październik 2001 w normie 10.03.04, 10:20
      Witajcie.
      Mam w domu książkę A.Eisenberg „Drugi i trzeci rok życia dziecka” , są tam
      podane normy rozwojowe do każdego miesiąca. Co jakiś czas sprawdzam, czy jest
      wszystko w porządku, tak dla świętego spokoju.
      Wygląda to tak:

      W trzydziestym miesiącu życia dziecko powinno umieć:
       Identyfikować jeden obrazek, nazywając go (Łukasiu umie identyfikować
      b. dużo obrazków),
       Włożyć jakąś część garderoby (umie – czapkę),
       Podskoczyć (potrafi),
       Nazwać 6 części ciała (umie prawie wszystkie części ciała),
       Identyfikować 4 obrazki przez wskazanie (jw.).

      Przed końcem 30 mies. Twoje dziecko prawdopodobnie będzie umiało:
       Rozpoznawać 4 obrazki nazywając je (jw.).

      Przed końcem 30 mies. Twoje dziecko być może będzie umiało:
       Narysować pionową kreskę, naśladując czyjeś ruchy (Łukasiu umie,
      potrafi też drabinę, koło, literkę T i L, wypełnić kontur twarzy – nosem,
      oczami itd.),
       Stać na jednej nodze przez sekundę (umie),
       Rozpoznać kolegę z imienia (potrafi, również wiele osób z dalszej
      rodziny i znajomych),

      Przed końcem 30 mies. Twoje dziecko może nawet umieć:
       Stać na jednej nodze przez 2 sekundy (raczej nie),
       Rozpoznać 1 kolor (rozpoznaje większość kolorów, łącznie np. z
      fioletowym, pomarańczowym, odróżnia tez np. jasno żółty od ciemno żółtego),
       Opisać użycie 2 przedmiotów (potrafi, specjalnie sprawdzałam),
       Używać 2 przedmiotów (potrafi np. telefonu, pilota od kolejki),
       Skakać na rozstawionych nóżkach (umie).

      Cieszę się, że ten test wypadł tak dobrze, gdyż mieliśmy ciężki poród i w
      pierwszym roku życia Łukasza zdarzało się, ze mieliśmy trzymiesięczne
      opóźnienia w tym, co dziecko powinno umieć.
      Pozdrawiam I.

    • pyza15 Re: październik 2001 - przedszkole 23.03.04, 08:07
      Ostatnio zaszły u nas ogromne zmiany. W marcu odeszła niania Kubusia, jakoś
      znaleźliśmy nową, tym razem starszą Panią, zatem zmiana dla Kubusia ogromna.
      Wczesniej bawiła go młoda dziewczyna, mieliśmy trochę obaw czy Kubuś
      zaakceptuje nową Panią, ale na szczęście udało się. Myślałam o tym, by zamiast
      nowej niani posłać Kubusia do przedszkola, ale jest jeszcze za malutki, mimo iż
      bardzo samodzielny i czasami wydaje się być taki dorosły. Ale już od września
      Kubuś będzie chodził do przedszkola, mamy już wybrane, a przy wyborze
      kierowałam się głównie tym jaka Pani prowadzić będzie zajęcia. W Olsztynie w
      każdym przedszkolu są takie same zajęcia dodatkowe, a pamiętając zajęcia ze
      szkoły muzycznej Yamaha, właśnie Pani była kryterium decydującym. Te zajęcia
      muzyczne prowadziła taka kobieta, która zielonego pojęcia nie miała o tym jak
      postępować z dziećmi.
      Własnie zaczynam przygotowywać Kubę do przedszkola, nie powiem bardzo mi zależy
      by odnalazł się wśród rówieśników. Mam nadzieję że da sobie radę, wyraźnie
      ciągnie Go do dzieci, ale co dziwne, gdy do Kubusia przychodzą goście, szybko
      się nudzi i chce bawić się wyłącznie ze mną. Za to gdy idziemy do kogoś, bardzo
      ładnie Kubuś się bawi, jest grzeczny.
      A Wy, czy myślicie o przedszkolu dla swoich dzieciaczków? Pozdrawiam
      • domali Re: październik 2001 - przedszkole 23.03.04, 09:52
        Pyza, ja znowu nie na temat, sorki smile Jesteś z Olsztyna? Ja z Mrągowa, mój mąż
        właśnie z Olsztyna, więc spotkanie murowane smile))
        Co do rówieśników, to Wiktorek chodzi do żłobka już ponad rok i jeszcze
        przyszły cały będzie chodził do żłobka, do przedszkola pójdzie we wrześniu 2005.
        Wiktorek ma świetny kontakt z rówieśnikami, dzięki przejściu do starszej grupy
        (jest tam najmłodszy) bardzo ładnie rozwija mu się mowa, poza tym nie ma
        zupełnie problemu z nawiązywaniem kontaktów, a dzieci w swoim wieku (lub
        starsze uwielbia).
      • 12m12 Re: październik 2001 - przedszkole 23.03.04, 11:54
        Cześć
        Jestem mamą Martynki(9.10.2001).Moja mała chodzi do żłobka od września 2003r
        jestem z tego bardzo zadowolona,bo mała świetnie się rozwija i poznaje wiele
        ciekawych rzeczy.Panie mówią że ma dobry kontakt z dziećmi,lubi się bawić w
        grupie,ma trochę przwódcze zapędy,ale ogólnie jest super.Od września też idzie
        do przedszkola,też juz wybrałam tak jak Ty tylko kwestia czy sie dostanie 19.04
        będzie już wiadomo.Ja pochodzę z Warszawy Pozdrowionka
        • annba1 Re: październik 2001 - przedszkole 16.04.04, 23:46
          Hej!
          Ja jednak nie posyłam Jasia do przedszkola w tym roku. Długo się wahałam, ale
          już jestem pewna swojej decyzji. Jacho rozpocznie etap przedszkolny jako 4
          latek.
          pozdrawiam
          Ania
      • kary73 Re: październik 2001 - przedszkole 26.04.04, 21:28
        Jak najbardziej jestem za przedszkolem. Moja Julka (10.10.2001) też od września
        przestąpi przedszkolny próg. W marcu chodziłyśmy na tzw"wesołe soboty"- przez
        1,5 godziny dzieci mogły być w przedszkolu pod opieką pani i czujnym okiem
        rodzica. I Jula ze łzami w oczach opuszczala przedszkole. Mi kazała iśc do
        domu, a sama chciała zostać. Teraz tylko pełna obaw czekam na informację czy
        zostanie przyjęta. Musi iść, bo dziadek się wykończy. Wszak od czasu kiedy mała
        skończyła 8 mcy i ja poszłam do pracy dziadek przyjeżdża i jest opiekunką.
        Tak więc głowa do góry, będzie dobrze
        Pozdrawiam
        Karola
        • ewis Re: październik 2001 - przedszkole 26.04.04, 23:01
          Ja też zapisałam Ewunię do przedszkola smile bo widzę, że już dawno jest do tego
          gotowa - chętnie zostaje i bawi sie z dziećmi, jest już w miarę samodzielna, nie
          ma emocjonalnych problemów jeśli chodzi o rozstania ze mną;
          Wybrałam świetne przedszkole, ale niestety dosć nagle musimy się przeprowadzić i
          w tym nowym miejscu nie mamy zaklepanego miejsca sad((( Czyli prawdopodobnie od
          września Ewcia nie będzie przedszkolakiem sad Chyba, że zwolni się jakieś miejsce...

          A tak poza tym to byliśmy ostatnio na bilansie dwuipółlatka smile i Ewcia
          niezmiennie okupuje 97 centyl: 96 cm i 16,4 kg smile)) Z tego co widzę Alorek
          idzie w jej ślady smile
          • dagu75 Re: październik 2001 - przedszkole 05.05.04, 12:45
            CZeść.
            Czy bilans dwuipółlatka jest obowiązkowy?
            My w poniedziałek wróciłyśmy z Bieszczadów ukochanych. Razem z Weroniką
            siedziałyśmy tam od świąt. Dobrze, że mała ma koleżankę i ukochane zwierzaki.
            Jeździła na koniach , oczywiście lazła do krów a ostatnią atrakcją były
            wyłażące żmije, bo gorąco i mnóstwo pokarmu w postaci myszy wszechobecnych. I
            zaskrońce. A i codzienna wyprawa do wielkiej kałuży aby sprawdzić jak tam
            kijamki, czy już zmieniają się w żaby i czy żaby jeszcze są i traszki nadal
            pływają. Myślę, że rośnie mi zoolog. Pierwsze co zrobiła po powrocie, to
            wyciągnęła babcię do zoo. Dobrze, że mamy rzut beretem.
            Co do gadania, to naiwja jak karabin. Ostatnoi szczena nam opadła, bo w dzień
            wyjazdu do Płocka powiedziała "dwa tygodnie czekałam na ten moment".Podczas
            tego pobytu miała jakiś kryzys i w połowie chciała wracać.
            Na noc zakładam jej pampersa.
            A do przedszkola idzie od września. Właściwie trochę później, bo pewnie
            wrzesień spędzimy w górach. Mam nadzieje, że będzie chodziła z chęcię. Jeśli
            nie, to trochę mi runą plany, bo planuję dziecko i przedszkole jest jedną z
            podstaw mojej wizji. (Brzmi nieźle, co? )Zobaczymy.
            Pozdrawiam. Daga
    • gosiajulia Re: październik 2001 18.05.04, 10:04
      Mam córeczkę Paulinkę. Waży 10 kg i mierzy ok 90 cm. Martwię się czy to nie za
      mało. Proszę napiszcie mi ile mierzą i ważą wasze dzieci?
      Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
      Dorota
      • anfi74 Re: październik 2001 18.05.04, 11:50
        Natalka mierzy 89 cm, a waga waha się między 14 a 14,5 kg. Należy do tych
        okrąglejszych. Na siatce centylowej między wzrostem (25 centyl), a wagą (75
        centyl) jest wyraźna dysproporcja, ale do siatki nie mam zaufania, bo mając 10
        m-cy w ogóle nie mieściła się w siatce z wagą 12,3 kg. Lekarka nie widzi
        powodów do obaw. Ja troszkę się martwię, bo Natalka naprawdę je niewiele i nie
        bardzo możemy ograniczać jedzenie. Jak widzisz, matkom nie dogodzisz... zawsze
        będą się zamartwiały.
        Wracając do Paulinki, sprawdziłam jej "wymiary" na siatce (zakładam, że zgodnie
        z tytułem wątku jest z października), czyli ma 2,5 roku. Wzrost mieści się w
        granicach 25 centyla, a waga znacznie poniżej 3-go. Ale nie przejmuj się, moje
        zdanie na ten temat już wyraziłam. Paulinka należy po prostu do szczupłych
        dziewczynek. A lekarz/lekarka również wyraża zaniepokojenie, czy to tylko Twoje
        obawy?
        Pozdrawiam, Ania
      • ewis Re: październik 2001 18.05.04, 18:31
        Ewunia i wagowo i wzrostowo niezmiennie na 97 centylu smile Lubi dobrze zjeść,
        podobnie jak mamusia he he smile
        • jaiza Re: październik 2001 20.05.04, 14:39
          Łukaszek waży 14 kg a mierzy 95 cm, ale to chłopak, więc centyle są inne (jest
          na 50). Ja też się zamartwiałam, bo jest (a może był) strasznym niejadkiem i w
          dodatku przez przeszło pół roku waga niezmiennie pokazywała 13 kg. Aż
          odpuściłam sobie, zakceptowałam, że nie je kaszek, mięsa a są i okresy, że
          potrafi jeść tylko makaron i popijać smoczym mlekiem. I jest jakby lepiej,
          nawet ostatnio stwierdził, że ma smaczek na jogurt jagodowy. Wyniki badań też
          ma dobre.
          Poza tym zastanawiam się nad rodzeństwem dla niego, m.in. dlatego, żebym nie
          była taka nadopiekuńcza. Tak że Łukszek nie będzie musiał iść do przedszkola,
          pójdzie od 4-ro latków. Póki co nie jest gotowy emocjonalnie no i przez te
          chłody nie możemy rozstać się z pieluchą. Za to intelektualnie rozwija się
          wspaniale. Dużo też mówi, opowiada, a jego ulubioną książką ostatnio jest ...
          Elementarz. Potrafi powiedzieć "stół z powyłamywanymi nogami"
          i "Konstantynopol" co nas powaliło. I>
    • pyza15 Re: październik 2001 04.06.04, 09:54
      Pokrótce powiem co u nas słychać.
      Kubuś na szczęście dostał się do przedszkola, początkowo miałam wiele obaw, czy
      się zaklimatyzuje, czy nie będzie się "awanturował", ale na szczęście te obawy
      minęły. Kubuś ostatnio bardzo się wyciszył, można powiedzieć że wydoroślał,
      jest bardzo grzeczny, co nie znaczy, że jego upór minął. Nadal jest bardzo
      zdecydowanym dzieckiem, co bardzo mnie cieszy.
      W Dzień Dziecka zafundowałam synkowi super wycieczkę, gdyż wybralismy się do
      stadniny koni. Nie powiem był problem ze znalezieniem odpowiedniej, gdyż Kubuś
      bardzo chciał pojeździć na koniu, ale nie na kucyku, tylko takim dużym. Ale
      udało się i spędziliśmy wspaniałe popołudnie. Gospodarze cudowni, gdy umawiałam
      się z nimi, poprosiłam o przygotowanie objadu, wyobraźcie sobie że przygotowali
      także ciasto. Atmosfera była wspaniała, wracać się nie chciało do domu, Kubuś
      powiedział, że zostaje u wujka Piotra i cioci Agnieszki. A przecież widział
      tych ludzi pierwszy raz. Dodam, że konna przejażdżka trwała godzinę, i Kubuś
      tyle wytrzymał.
      W sobotę wybierzemy się na cały dzień do jakiegoś gospodarstwa
      agroturystycznego, gdzie są różne zwierzęta i inne atrakcje, jeżeli wyprawa się
      powiedzie, od razu dam znać.
      Mozna powiedzieć, jakie piękne jest życie.
    • pyza15 Re: październik 2001 05.07.04, 14:12
      SUKCES! Odzwyczaiłam Kubusia od smoczka, i to zupełnie bezstresowo. Najpierw
      czekałam na sprzyjającą pogodę, wówczas dużo czasu na dworze, więc i okazji do
      cyckania mniej. Ale aura nie dopisała, dopomógł przypadek.
      Najpierw Kubuś rzucił gdzieś smoczek, ja go znalazłam, ale już nie dałam,
      trochę popłakał, dostał smoczka "zapasowego" (ale zupełnie innej firmy, o
      odmiennym ksztłcie). Cyckał jakieś parę dni, i znowuż posiał gdzieś zapasowego.
      Rozpacz juz dużo mniejsza, bo i smoczek nie ten (zawsze to ten zapasowy, zatem
      gorszy). Obyło się bez płaczu.
      Natomiast żadne wcześniejsze metody nie dały rezultatu (ani obcinanie smoczka,
      ani kotek, który go zabrał), pomogły natomiast nieco zmniejszyć czas ssania.
      A może i wiek bardziej odpowiedni?
      Pozdrawiam
      • ewis Re: październik 2001 - do pyzy 05.07.04, 21:43
        czy kubuś ma rodzeństwo?
        • jaiza Re: październik 2001 03.08.04, 14:12
          Coś tak marnie wygląda ostatnio ten wątek, po kilka wpisów na miesiąc.
          U nas wszytko w porządku, Łukasiu (ok. 15 kg i 95 cm) też otworzył się na
          świat. Po okresie chodzenia tylko wytartymi ścieżkami (co wprowadzało mnie w
          stany rozpaczy - nie można było wejść nawet do nieznanego sklepu) teraz
          chodziłby na nowe place zabaw, do Bajolandii, odwiedzałby rózne ciocie.
          Cóż jeszcze - woła siurać, ale kupę robi do majtek. Mówi wspaniale, opowiada,
          dyskutuje, ma duży zasób słów i piękne rrrr. Sam próbuje się rozbierać.
          Niestety mamy problemy z samodzielnym jedzeniem, bo jest niejadkiem i karmię go
          (co prawda to trochę moja wina). Poza tym planujemy rodzeństwo dla Łukasia, od
          4 miesięcy, już sie nawet wściekam, bo ciągle coś wypada, najpierw zmarł teść,
          póżniej przyplatała mi się arytmia serca, zrobiłam badania, połykałam magnez i
          jest było OK, a tu mąż dostał kataru i gorączki a teraz ja mam jakąś infekcję w
          tym miejscu. Niech to szlag! A jak październikowce i rodzeństwo? Napiszcie,
          napiszcie koniecznie co u Was, bo bedę musiała popodgladać wrześniaki. Iza
          • anes28 Re: październik 2001 12.08.04, 11:49
            Czas wakacyjny nie sprzyja chyba pisaniu....wiekszosc pewnie wyjechała, nas
            zresztą też tu dawno nie było.
            Piotruś jako ze jest juz od 16 m-cy starszym bratem - szybko mysiał wydoroślec
            i pozwolic mamie zajac sie siostrzyczką. Pieknie mówi, choc nie to co Łukaszek
            u nas o rrrr nie ma jeszcze mowy. Natomiast wszelkie potrzeby fizjologiczne
            załatwia juz od roku smodzielnie, w nocy zazwyczaj raz go biore na sikanko ,
            ale to w zaleznosci ile wieczorem wypił kakaa. Spac sie kładzie ok 21-22 ale za
            to rano spi jak zabity do 9-10.00. Nie ma natomiast mowy o spaniu w dzien, mam
            moment wyciszenia kiedy siostra spi, dostaje wtedy kakao i oglada swoje
            ulubione bajki Disnei'a.
            Ma duzo pomysłów na zabawy i sam sobie organizuje czas, niestety młodsza
            siostra zazwyczaj mu w tym przeszkadza tak ze kłótnie i ich krzyki mam na
            okrągło. Ale musze przyznac ze jest bardzo kochanym synkiem i braciszkiem
            czesto podchodzi i sie przytula albo całuje mnie czy siostre...to takie cudne.
            Ma tez hopla na punkcie taty, to jego idol i kiedy tata jest w poblizu mama
            jakby przestaje sie liczyc. To pewnie dlatego ze taty nigdy nie ma , bo
            wychodzi jak my jeszcze spimy a wraca jak juz powoli przygotowujemy sie do snu,
            no i wtedy rozpieszcza jak moze swoje skarby.

            Od wrzesnia Piotruś idzie do przedszkola, narazie mowi o tym
            spokojnie ,aczkolwiek dodaje ze bedzie płakał za mamą !!! Pewnie nie bedzie
            łatwo 3 lata non stop ze mna.... Cieszy go ze mama mu kupi nowe kredki, farby,
            blok, plasteline, pisaki etc i to zabierze do przedszkola i tam bedzie sie
            bawił.....zobaczymy jak to wyjdzie w praniu?

            Pozdrawiamy wszystkie październikowe pociechy
            Ania i Piotruś
            • ewis Re: październik 2001 13.08.04, 09:15
              Ja to bym mogła o moich maluchach dużo...
              Ewcia w lipcu NARESZCIE pożegnała sie z pieluchą (2 lata 9 mcy!).
              Gada bardzo ładnie i dużo, zna pioseneczki, sama sobie śpiewa i tańczy. Na razie
              się nie wstydzi i przy ludziach też WYSTĘPUJE smile
              R nie mówi.
              Coraz więcej za to ma zabawnych powiedzonek smile Ostatnio na tapecie jest parę
              nowości jej autorstwa z ŻYCIEM: Coś tam zbroiła i widząc, że się zbliżam z
              jednoznaczną miną woła: "mamuń, nie gniewaj się, ja kocham cie, ty kochasz mnie,
              życie jest krótkie smile)) "
              Albo, jak jej coś nie wychodzi: "co za życie".

              Wakacje były bardzo przyjemne. Ewcia jak pewnie wszyscy rówieśnicy smile uwielbia
              wodę w każdej postaci. Całe dnie spędzała w jeziorze i w morzu. Pływa sama w
              kółku (pod czujnym okiem of kors), rzuca się w fale, ma tylko trochę respektu do
              spienionych fal "mamuń, grzywacz idzie, ratunku!" Troche zwiedziliśmy razem,
              Ewcia była nawet zainteresowana, ale i tak wszystko zapomni sad

              Siostrzyczka nie budzi już negatywnych emocji, ale cały czas widzę, że proces
              Ewy odzwyczajania się od bycia jedynaczką trwa. Lubi byc w centrum uwagi a tu
              klops - wszyscy zachwycają się Alą. I porównują niestety WRRR!

              Ewa niezmiennie jest córeczką mamusi, tatuś trochę nad tym boleje, ale
              cierpliwie czeka na okres "tylko tata". Do przedszkola niestety nie idziemy
              (niespodziewana przeprowadzka, a w nowym miejscu brak miejsc sad(((( )ale będę
              się starała posłać Ewcię gdzieś do dzieci, nie wiem, może ciuchcia może jakaś
              rytmika albo inne zajęcia...
              Cdn...
              • jaiza Re: październik 2001 21.08.04, 19:20
                Witajcie! Miło poczytać o Dzieciaczkach Październikowych. Właśnie wróciliśmy z
                Karpacza. Łukasiu jest zachwycony: zasmakował pływania w basenie, tańca na
                dyskotece. Zajadał pizzę i nawet strzelał z wiatrówki do tarczy. Nauczył się
                też robić przewroty w przód i sprawnie rozbierać od pasa w dół. W górach czuł
                się świetnie, nastrój mu dopisywał. Nam wszystkim też, tym bardziej, że byliśmy
                z przyjaciółmi. Szkoda, że to tylko tydzień. A co u Was? Pozdrawiamy - Iza
                • jaiza Re: październik 2001 07.09.04, 14:15
                  Znów nam wątek spadł na drugą stronę. Dziewczyny piszcie! Zobaczcie wątek
                  marzec 2004, jaki uczęszczany. Jak dzieciaki - te Przedszkolaki i Nie -
                  przedszkolaki? Mój Łukasz nie poszedł do przedszkola, ja mało pracuję, rodzice
                  na emeryturze i on jeszcze nie zbyt samodzielny. Pójdzie do średniaków. A póki
                  co kolejne sukcesy - wreszcie opanowaliśmy schody, bez trzymanki. Ładnie też
                  wypełnia farbką obrazki, prawie nie wyjeżdża za linię. Rysuje też samodzielnie
                  samochody. Jeden udał mu sie tak pięknie, że sobie wkleiłam do pamiętnika.
                  Zrobił sę też bardzo towarzyski, ciągle przyjmowałby gości i sam chodził w
                  odwiedziny. A za miesiąc dmuchamy świeczki na torcie. Łukaszek już czeka na
                  prezent: samochód policyjny co robi eo, eo. Pozdrawiam - I.
    • anes28 Re: październik 2001 08.09.04, 09:49
      My zaczelismy przedszkole - i teraz cały koszmar :płacz, wycie, histeria, moje
      nerwy i łzy...........ech mowie wam sama nie wiem co robic. Zoztaje sam w
      przedszkolu na 3-4 godz i własciwie przy odbieraniu jest juz spokojny - choc do
      radosci to u niego daleko! Ale rano jest horror i ze wstaniem i z dojsciem do
      przedszkola, a na miejscu to juz całkowita klapa, zostawaim go własciwie siła.

      Daje sobie czas do konca tygodnia a to tylko 2 dni.....
      Moze jednak skoro i tak musze miec kogos do młodszej córki to i jego zostawic w
      domu ???
      Jest tylko jedno ale - Piotrus zrobił sie strasznie nieznosny, niegrzeczny ,
      nie słucha wrecz zaczyna sie stawiac i co gorsze jak juz cos chce to
      wrzeszczy , wyje i jeczy az osiagnie cel. Miałam nadzieje ze przedszkole to
      zmieni i ze tam sie troche wyszaleje. No i nie wiem czy moja mama by sobie z
      nim poradziła..........?
      A jak tam wasze debiuty przedszkolne - mamusie październikowych skarbów?
      Pozdrawiam
      Ania
    • domali Re: październik 2001 08.09.04, 11:34
      A my nadal w złobku. Wiktorek psozedł tam z ogromna radoscia po prawie
      trzymiesięcznej przerwie.
      Poza tym gada jak najęty, ulubione teskty ostatnich dni to: 'nie zgadzam
      się', 'mam już po prostu dość'.
      Wczoraj rozłozył nas na łopatki, mówiąc: 'tata, ty tylko pracujesz i pracujesz.
      Ja mam dość, po prostu jestem zły' smile))
      Oczywiście miłoscią wielką pała do wszystkich samochodów, samolotów i innych
      takich. Mam w swojej kolekcji wyprowadzające z równowagi, wyjące auta
      policyjne, karetki, straz. Wrrr smile
      A na urodzinki zazyczył sobie kolejki. Własnie szukam jakiejś ciekawej.
      Poza tym pieknie sam je, o pieluszce już zapomniał dawno (ostatnio
      usłyszałam: 'mamo, no co ty, ja juz jestem duży. Jak byłem mały, to nosiłem
      pieluchę' smile )
      Aha, no i co chwilą słysze prośby o małe: okulary, komputerek, plecak, torbę,
      telefon i inne gadzety smile

      Pozdrawiam październikowców smile
      • jaiza Re: październik 2001 08.09.04, 20:14
        Fajnie, że się odezwałayście. Co do kolejki to polecam Brio (tańsza wersja
        Tesco), co prawda tory są drewniane, ale dużo mozliwości i z Niemiec mozna
        sprowadzić pociągi na baterię lub pilota. Łukasiu uwielbia, sam od dawna
        steruje pilotem i układa tory.
        Do przedszkola nie chodzimy, ale wiem, że okres adaptacyjny czasem trwa dłużej.
        Córeczka mojej przyjaciółki ze 2 tygodnie siedziała tylko w przedszkolu przy
        oknie i płakała za mamą a później jakoś się przełamała i po minieciu miesiąca
        wręcz uwielbiała tam chodzić i tak jest do dzś a ma 6 lat. Pozdrawiam - I.
        • domali Re: październik 2001 09.09.04, 12:12
          Kolejka, kolejka... Widziałam wczoraj świetną, LEGO, za 650 zł. uncertain
          • jaiza Re: październik 2001 09.09.04, 14:51
            Obejrzałam sobie zdjęcia Chłopaków - przystojni, jeśli uda mi się założyć wątek
            to też pokaże Łukasia - Pozdrawiam - I.
            • domali Re: październik 2001 13.09.04, 14:16
              Chłopaków?
      • ewis Re: październik 2001 15.09.04, 08:13
        witajcie smile
        ja od jakiegos czasu jestem córeczką, a Ewa jest mamusią; Po prostu pełen wypas,
        robi mi picionko, wychodzi na spacerek smile, ale też oczywiście strofuje i
        napomina co 3 minuty "idz, umyj rączki", "uważaj, nie ruszaj tego, bo to moja
        praca" itp.
        A wczoraj mnie po prostu zabiła jedna akcją smile Stwierdziła, że teraz poczyta mi
        ksiązkę; najpierw pomarudziła "bo ty ciaglę chcesz, żebym ci to czytała, ZNOWU",
        a potem zaczęła "czytać"! Słuchajcie, okazało się, że ona zna 20 stronicową
        książkę NA PAMIĘĆ! I to nie taką gdzie jest jedno zdanie na stronie, ale dużą,
        formatu A4, około 10 porządnych opisowych zdań na stronie!. Może to norma dla
        trzylatków, ale byłam baaardzo zaskoczona, bo nigdy wcześniej się nie chwaliła,
        że ma taki fajny talent aktorski smile))
        Od kiedy bywa czasem z siedmioletnia Madzią na zajęciach tanecznych, Ewa
        wynajduje sobie kawałek lustra w domciu (lustro, szybka w kominku, błyszczące
        drzwi szafy...) i cwiczy przed nim układy, które podpatrzyła na tych zajęciach.
        Fajnie wygląda taki maluch, który z poważna miną klaszcze i liczy w rytm i
        tańczy te wszystkie densy, obroty i szpagaty. Chyba muszę ją w końcu zapisać na
        jakaś rytmikę.

        Acha, jak zepsuje jakąś zabawkę, albo mebel (!) mówi do mnie dobrotliwym tonem
        "nie martw się, kupimy nową". No cóż, będę musiała popracować nad tym jej
        punktem widzenia.

        Ewcia nie przywiązuje sie jakoś szczególnie do zabawek (co z oczu to z myśli)
        czy innych rzeczy. Zdarzyło mi się parę razy powiedzieć, że jej COŚ wyrzucę do
        kosza jak czegos tam nie zrobi/ nie posprząta... I potem faktycznie znajdowałam
        to COŚ w koszu, bo wiedziała, że jak nie posprzątała to za karę trzeba wyrzucić :-0
        No cóż, muszę bardziej uważać na to co mówię...
        A tak w ogóle to w przyszłym miesiacu urodzinki smile Macie jakieś pomysły na
        prezenty dla dziewczynki? (dostałam ostatnio katalog fisher price i Ewa
        "wybrała" połowę rzeczy, w tym parę dla niemowlaków smile więc raczej odpada
        spełnianie życzeń smile))

        pozdrowienia smile))
    • domali Trzylatki 05.10.04, 09:04
      Zaczął się urodzinowy miesiąc smile, wiec wszystkim trzylatkom ślę życzenia
      wszystkiego dobrego.
      Wiktorek świętuje dzisiaj, chociaż imprezka będzie dopiero za jakiś czas.
      Jest już przeszczęśliwym posiadaczem pięknego wozu strażackiego smile
      • domali Do Pyzy 05.10.04, 09:06
        Uściski dla rówieśnika Wiktorka. Mam nadzieję na kolejne spotkanie i tym razem
        bez bijatyki smile
      • ruda270 Re: Trzylatki 05.10.04, 14:47
        Przyłączamy się do życzeń!smile Ja-Edyta, Idusia (9.X --> skończy 3 latka) oraz
        Jaś (28 września skończył 3 miesiące)

        Pozdrawiam E.
        • jaiza Re: Trzylatki 05.10.04, 17:58
          Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin dla wszystkich PAźDziernikowców.

          Mój Łukasiu, podobnie jak Wiktorek obchodzi urodziny dzisiaj. Imprezka w
          niedzielę, ale już dzisiaj dostał 3 samochody (jest maniakiem, zna ponad 20
          marek - rozpoznaje po znaczkach - sama musiałam przjśc pożądny "Kurs").


          Jeszcze raz przesyłamy całusy dla wszystkich Jubilatów. Iza z Łukaszem
          • mamaolenka Re: Trzylatki 05.10.04, 19:06
            Moja Zuzanka też dziś ma urodzinki! Życzymy wszystkiego najlepszego wszystkim
            październikowym niemaluchom. Pozdrawiam - Alex
    • anes28 Re: październik 2001 05.10.04, 23:39
      Wiktorkowi, Łukaszkowi i Zuzi najserdeczniejsze życzenia z okazji ich trzecich
      urodzin !!!

      U nas świeto za 8 dni. Pezenty zamowione : kask na rower, Bob Budowniczy
      kolejna kaseta i ksiazeczka "Tweenees" to nowosc w Polsce a my ich znamy z
      Anglii i....uwielbiamy.

      Przerwalismy kariere przedszkolna ! Za duzo było stresów, płaczu, i
      próśb...uleglismy i jeszcze ten rok bedzie Piotruś w domu z młodszą siostrą.
      Nawet nie przypuszczałam ze mały tak zle zareaguje na przedszkole, bo na placu
      zabaw jest naprawde odwazny i towarzyski. Moze nie dojrzał do rozstania z
      mama...w koncu siedze z nim odkad sie urodził. Za 2 tyg wracam do pracy i juz
      wie ze bedzie musiał zostac z babcią...cieszy sie mimo ze to nie ta ulubiona
      babcia - wszystko lepsze niz przedszkole.
      Jednak te dwa tygodnie strsów juz poczyniły zmiany w jego psychice przy kazdym
      rozstaniu ze mna czy z mezem kiedy musi zostać z kimś innym strasznie płacze
      wrecz histeryzuje - nawet z osobami z ktorymi zostawał zawsze z radoscią.
      Dzieki Bogu szybko sie uspokaja i zapomina...ale moment rozłaki masakra.
      Mam nadzieje ze to minie i ten rok zatrze to nidobre wrazenie po przedszkolu.

      Pozdrawiam wszystkie marcowe pociechy i ich mamusie

      Ania, Piotrus i Zuzia (1,5 roku)
      • annba1 Re: październik 2001 06.10.04, 22:49
        Witam,
        urodzinki tuż tuż, a mój prawie trzylatek jest tak dorosły i malutki za razem.
        Minęła mu już faza "packowania" dzieci, chętnie dzieli się zabawkami i świetnie
        współpracuje w zabawie. Najlepiej oczywiście wychodzą mu dzikie zabawy z innymi
        chłopaczorami, biegać potrafi bez przerwy kilka godzin. Dosłownie. Nie wiem jak
        to możliwe. Ostatnio Jaś pojechał z tatusiem na trening i bez przerwy przebiegł
        przy nim 3 długości boiska piłkarskiego, później krótka przerwa na coś równie
        ciekawego i dalej szalał!
        Ustawiliśmy się już na niespanie w ciągu dnia. Co prawda Jasio miewa czasami
        kryzysy gdzies tak koło 16/17 ale za to o godzinie 20 mój Starszy synek już
        smacznie śpi. To dla mnie ciekawe doświadczenie, ponieważ od zawsze zasypianie
        i usypianie zajmowało nam średnio godzinę!
        Przestałam mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia że nie posłałam go do
        przedszkola.
        Bardzo cieszę się z tych naszych wspólnych, odkrywczych i niepowtarzalnych dni
        Niebawem urodzinki i to już TRZECIE , jako jeden z prezentów wymyśliłam mu
        dźwig, duży wysoki, który rusza ramieniem i [podnosi ciezary, muszę jeszcze
        wykombinować inne prezenty od cioc wujków itp. Nie mam bladego pojęcia co
        wybrać.
        A tak a propos tweenisiów - my mamy książkę o placu budowy, jest rewelacyjna,
        co prawda tekst jest bardzo skromny, ale opowiadać można bez końca, a te
        maszyny....to to co mali chłopcy lubią najbardziej!
        POzdrawiam
        Ania
        • jaiza Re: październik 2001 08.10.04, 10:48
          Cieszę się, że się ruszyło tu w wątku, z okazji tych trzecich urodzin. Coraz
          częsciej łapię sie na tym, ze patrzę jaki temn mój Syn już duzy (np. stopki nie
          są juz takie malusie) i dojrzały (czasem powala nas jakims dorosłym tekstem). I
          z tego myslenia ... mam teraz w brzuszku nastepna dzidzię.
          Dziekuję za życzenia urodzinowe, które odwzajemniamy, niech nam pięknie rosna
          te nasze Dzieciaczki. I.
          • mamaolenka Re: październik 2001 08.10.04, 16:36
            dziekujemy za życzenia i odwzajemniamy smile
            Zuzanka chodzi bardzo chętnie do przedszkola, ale ona przeszła przyspieszony
            kurs dojrzewania pod koniec maja, gdy urodziła się jej siostrzyczka. Nagle
            okazało się, ze nasz maluch nie jest maluchem, tylko wspaniałą starszą siostrą...
            Ciekawa jestem ile z Was ma juz kolejne dziecko, po tych naszych
            październikowych 2001.. pozdrawiam Alex
            • domali Re: październik 2001 09.10.04, 09:44
              Sto lat jeszcze raz smile
              Wiktor na razie w złobku jest, ale też bardzo chętnie tam chodzi.
              A co do kolejnych dzieci, to Wiktor musi jeszcze sporo czasu poczekać na
              rodzenstwo...
            • ruda270 Re: październik 2001 10.10.04, 22:51
              mamaolenka napisała:

              > Ciekawa jestem ile z Was ma juz kolejne dziecko, po tych naszych
              > październikowych 2001.. pozdrawiam Alex

              Ja mam już "nówkę sztukę" z 28 czerwca tego rokusmile

              p.s. mam za soba mini kinderbal (3 latka moja Idusia skończyła 9.X. ale biba
              była dzisaj) Było tylko (albo aż) 4 małotetnich gości+Idusia+ 3miesięczny
              braciszek,wyszli ok.20 (bez Idusi i braciszkawink...a łeb mnie boli do tej
              porysmile))))) Jak urządzi "18nastkę" wychodzę do kina;P

              Pozdrawiam serdecznie E.
              • anfi74 Re: październik 2001 11.10.04, 11:33
                I my składamy najlepsze życzenia urodzinowe wszystkim "naszym październikowym"
                pociechom. Dla niektórych spóźnione już... ale prosto z serducha.
                Natalka świętuje 26 - go, w ciągu trzech imprez mamy zamiar "obsłużyc"
                wszystkich gości.
                U nas wszystko ok, Natalka nadal chodzi do żłobka (więcej siedzi w domu z
                katarem smile), jeszcze śpi w ciągu dnia, kasuje nas pytaniami, jest "kofana" lub
                nieznośna i oczekuje razem z nami na dzidziusia, który pojawi się u nas ok. 12
                marca 2005.
                Pozdrawiamy Was serdecznie, Ania, Natalka i Dzidziuś (19 tc)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka