asia_mod
02.01.07, 12:58
Miłosz ma poraz czwarty katar. Już wspominałam wcześniej, że u nas wszystko
kończy sie anginą.I tak co miesiąc:
początek października: katar potem angina i antybiotyk,
listopad: ten sam schemat
grudzień: powtórka + koniec grudnia: kolejny katar, ale tym razem biegunka.
Także junior wybrał już trzy antybiotyki w ciągu trzech miesięcy, na każdy
katar odrazu reaguję, nie wiem co byłoby jakbym go zbagatelizowałą.Aktualnie
skończyły się rewolucje żołądkowo-jelitowe, ale katar jest nadal. Narazie
udało sie bez antybiotyku, ale cały czas się obawiam, czy to juz koniec. Dla
niewtajemniczonych dodam, że mamy gronkowca, który wyszedł właśnie z posiewu
kału, to on powoduje te nawracające sie anginy i biegunki. Miłosz nie
chorował do 7 misiąca, potem cierpiał dwa miesiące, ale szybko poznalismy
przyczynę. Od maja juz nie chorował aż do owego pażdziernika. Jak ktoś mi
mówi, że katar to nie choroba i , że panikuję, to aż wszystko sie we mnie
gotuje. Czy tylko mój synek jest tak wrażliwy na zarazki?? Dodam, że cały
czas daję małemu na polecenie naszej pediatry bioaron c i echinaceę na
uodporniennie. 11 stycznia mamy się szczepić, podobno ma pomóc, a potem
szczepionka doustna rubomunyl, czy coś takiego. Ale jestem jakoś sceptycznie
nastawiona...może z braku sił do tych chorób i co za tym idzie ogólnego
mojego zmeczenia.
Ale sie rozpisałam.