Dodaj do ulubionych

wspomnienia po porodzie

10.01.07, 00:21
ciekawa jestem jak wspominacie swoje porody? ja rodziłam w szpitalu w Wołominie. trafiłam na super położną i lekarzy. rodziłam Mateuszka 2 godzinki. było na prawdę super, tzn na pewno troszkę bolało ale chciałabym zeby mój drugi poród wyglądał podobnie. mowi się ze kobieta zapomina cały przebieg tego wydarzenia ale ja pamiętam praktycznie wszystko
Obserwuj wątek
    • anja.t Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 08:11
      Pierwszy poród to był ponad 20-godzinny koszmar. Dlatego drugiego tak się
      bałam, że jadąc do szpitala całą drogę płakałam w samochodzie - ze strachu.
      Ale okazało się, ze drugi poród to była po prostu bajka. Wszystko poszło gładko
      i pieknie. To były najpiękniejsze chwile mojego zyciasmile
    • andzik27 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 08:21
      ja rodziłam w "nowszym" szpitalu w R. Znałam tam jedną młodą ginekolożkę ale
      jej nie było akurat na dyżurze. Pojechałam z sączącymi się wodami i od razu
      zainstalowali mnie na porodówce, mimo, ze nie było akcji porodowej. Minusy: z
      pacjentek byłam zupelnie samiutka i napatrzyłam się na już rodzące. Plusów nie
      ma. Na drugi dzień kroplówka i juz poszło. Intensywne bóle odczułam, jak już
      było dobrze do przodu. Bolało jak cholera ale chociaż nie trwło długo. w ok. 2
      godz. uwinęłam się ze wszystkim. Położną miałam wspaniałą (młoda dziewczyna,
      nieródka a tak mnie rozumiała!) tylko lekarz, który mnie cerował, tak mnie
      pozszywał, że potem dwa razy byłam na zdejmowaniu szwów i przez 2 tyg. nie
      mogłam na szanownej usiąść. A jakie emocje! Nie zapomnę tego do końca życia.
      Już niedługo po porodzie mówiłam, że przeszłabym przez to jeszcze raz, żeby
      mieć swojego maluszka ale przy drugim dziecku, to pojadę tam, gdzie jest
      możliwość znieczulenia zewnątrzoponowego! Bo w naszym grajdole nie można go
      sobie kupić...
    • maga202 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 08:47
      A dla mnie to nic cudownego nie było. A mi się wydaje że chyba trochę zapomniałyście skoro w takich superlatywch to wspominacie.
    • kasia2705 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 08:52
      Rodzilam przez planowane cc (ulozenie miednicowe) na dunskim Bornholmie, porod
      wspominam bajecznie, o 7:55 wyjechalismy spod domu, a Olaf przyszedl na swiat o
      8:55. Mimo, ze zawsze bylam zagorzala zwolenniczka naturalnych porodow (jesli
      nie ma przeciwskazan) to juz teraz wiem, ze drugi raz chcialabym rodzic
      identycznie smile
      • zu2ka Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 08:55
        Poród szybki ( tak to mogę roooodzić ), ale to co działo sie po porodzie to
        koszmar...
        • aneta.d11 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 09:17
          A ja wszystko pamiętam i to chyba za dobrze,bo narazie za nic nie chciałabym
          rodzić po raz drugi.Pod koniec ciąży miałam cholestazę i leżałam już na
          patologii w szpitalu(choroba wątroby przy której swędzi okropnie skóra)i mój
          stan się pogarszał,więc poród musiał być jak najszybciej wywołany.Podłączono
          mnie pod kroplówkę z oksytocyną kiedy jeszcze nic nie zapowiadało porodu i tak
          męczyłam się przez kilkanaście godzin w strasznych bólach.Ale najgorsze było
          to, że jak doszło do 3 fazy, to akcja się zatrzymała i bóle parte były słabsze
          niż wcześniejsze i trwały po kilka sekund.Więc parłam na "czuja"i w końcu cudem
          po naciśnięciu łokciem mojego brzucha przez lekarkę wyciągnęli mi Alka siłą aż
          złamali mu obojczyk.Słyszałam szczęk jego kości.Ogólnie jednak wszystko się w
          miarę dobrze skończyło, mały poza tym obojczykiem i żółtaczką był zdrowy,ale do
          dziś nie mogę o porodzie zapomnieć.Zazdroszczę tym dziewczynom,co szybko
          urodziły.
          • olutek_m Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 10:34
            Rodziłam w szpitalu Bródnowskim. (nie chciałam rodzić w moim mieście) Miałam
            mieć cc. Z lekarzem umówiłam się o godz 8 pod szpitalem. Jeszcze nie wiedział
            czy cc bedzie 4 czy 5 maja. Zbadał mnie, kazał mi iść się zarejestrować (miałam
            zostać w szpitalu). I w rejestracji dowiedziałam się, że cc będę miała za
            chwilę!!! Myślałam, że mi serducho wyskoczy. Strasznie się denerwowałam.
            Trafiłam na oddział, podłączono mi kroplówkę, ktg. Potem przespacerowałam się na
            stół operacyjny. Miałam znieczulenie ogólne. I tu był w sumie największy koszmar
            mój. Pani anestezjolog powiedziała że uśpi mnie w ostatniej chwili. Już
            zakładali na mnie prześcieradła, obmywali, a ja byłam jeszcze przytomna. Dali mi
            głupiego jasia, że czułam, ale nie mogłam się ruszać, nie mogłam podnieść
            powiek. Bałam się, że zrobią mi cc na żywacasmile Hehehe... W pewnym momencie
            usnęłam. Jak się obudziłam to czułam się strasznie. Byłam nieprzytomna, nie
            mogłam mówić, nie mogłam się spytać o Milkę. Przewieźli mnie na oddział
            pooperacyjny dali znieczulenie. Usnęłam. Jak się przebudziłam to wysłałam do
            męża smska. Przyjechał ale nie mógł wejść na salę. Przywiózł mi zdjęcia Milismile))
            Pielęgniarki się z niego śmiały, że przecież widziałam córcię na żywo. Dopiero
            je uświadomił, że jeszcze nie widziałam. Pielęgniarka przywiozła mi Małą. To
            była najpiękniejsza chwila w moim życiu!!! Widziałam męża w drzwiach... Po
            cichaczu wpadł do nas i dal mi buzi.
            Już jestem gotowa na drugie dziecko. Chwila kiedy zobaczyłam Milę była
            najpiękniejsza w moim życiu.
    • smok18 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 09:54
      Ja mój wspominam bardzo dobrze,chociaż przyznaję,że już nie pamietam tego
      bólu.To się rzeczywiście zapomina.ale ja szczęsciara "przespałam " perwsza fazę
      i wjechałam do szpitala z 4-ro centymetrowym rozwarciem i poszło gładko w 1,5
      godziny.Połozna super,potem jednoosobowa sala cały czas z Małym i po 24
      godzinach do domu.
    • gosika78 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 10:04
      Nic przyjemnego. Od odejścia wód 12 godzin. Ból jak przy wbijaniu na pal, na szczęście dostałam ZZO i potem było znośnie. Generalnie najlepiej wspominam emocje, najgorzej te ciągłe badanie przez lekarzy - dla mnie to był koszmar. Gdyby nie to, miałabym wspomnienia dobre i neutralne.
      • gosik_26 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 10:38
        niestety nie mam miłych wspomnień z porodu... Maciuś urodził się po 17
        godzinach od odejścia wód, wymęczony, cały czerwony i poobcierany, z
        niewiarygodnie wydłużoną i spłaszczoną głowką oraz dwoma wylewami. Jest na to
        nawet specjalna nazwa - czaszka wieżowata. Rodziłam na żywca, bez zzo - pomimo,
        że miałam je zalecone przez kardiologa. Po prostu szanowne położne i lekarze,
        których była przy mnie cała armia, przegapili moment, kiedy można było je
        podać... Jednym słowem - koszmar ! Jeżeli kiedykolwiek zdecyduję się na drugie
        dziecko, to tylko przez cesarkę...
        Pozdrawiam smile
        Gosia
      • cleo1976 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 10:46
        Pierwszy poród - 6 lat temu, cc-dowiedziałam się w dniu w którym przyszłam po
        terminie do szpitala bez bóli że mam zatrucie ciążowe a tydzień wcześniej
        jeszcze go nie miałam więc strach, płacz i obawy o małą - znieczulenie w
        kręgosłup, mała urodzona z objawami niedotlenienia 5pkt Abgar, na szczęście
        samo cc wykonane rewelacyjnie mam tylko malutką kreseczkę jak niteczkę a z małą
        wszysko ok, teraz to 6,5 letnia zdrowa pannica. Drugi poród naturalny chociaż
        prowadzący gin zalecał cc i kazał się zgłosić do szpitala 3 maja a ja w nocy z
        2 na 3 poczułam pierwsze skurcze porodowe więc szybko do szpitala no bo jak ma
        być cc to żeby zdążyli. A w szpitalu ordynator stwierdził że żadne cc tylko sn.
        Pierwsze konkretne skórcze były 4 maja o 10, a Fil urodził się o 16.25. Na
        łóżko porodowe weszłam o 16, przedtem prysznic, spacerowanie, masaże męża i
        leżenie na piłce. Sam ból był silny ale nie tragiczny a opieka położnych super.
        Fil zdrowy 9 pkt Abgar, ze mną wszystko ok, szybko doszłam do siebie ale po cc
        równie szybko. Ale w sumie to nieważne same porody i moje samopoczucie - ważne
        że mam dwoje zdrowych, najcudowniejszych dzieci.
        • b.brzozowska1 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 11:11
          sam poród w moim przypadku był raczej łatwy, bóle zaczęły mi się o 23, ok. 3
          byłam już w szpitalu; do 7 rano dreptałam po korytarzu, kurcząc się co chwilę..
          wszystko potoczyło się sprawnie, gdy na dyżurze pojawiła się moja opłacona
          położna - masaż szyjki, szybko 4 cm rozwarcia, potem wizyta lekarza, przebicie
          pęcherza płodowego, kolejny masaż, rozwarcie pełne...
          rodziłam w najwygodniejszej dla mnie pozycji, grawitację miałam po swojej
          stronie, żadego znieczulenia, żadnej chemii, pełna natura;
          11.05 jaś był juz na świeciesmile
          żadnego pękniecia, żadnego nacinania, żadnych kłopotów z łożyskiem...
          mimo wszystko bardzo długo pamiętałam porodowy ból, właściwie pamiętam go
          nadal...dosłowanie przed chwilą obawiałam się, czy znowu nie jestem w ciąży -
          wśród tych obaw chyba najczarniejszą była perspektywa kolejnego porodu, bólu,
          bezsilności, w jakimś sensie jednak upokorzenia...
          bardzo chcialabym mieć jeszcze jedno dziecko - ale wiem, że potrzebuje jeszcze
          czasu, żeby zapomnieć, oswoić się, na nowo nabrac odwagi..,
          takie mam porodwe refleksje...
    • ania175 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 13:30
      Ja dość dobrze pamietam swoje porody, wszystko poszło gładko i sprawnie, choć
      trochę bolało. Na razie cieszę się że mam to za sobą, choć sama ciąża to dla
      mie bardzo wyjątkowy stan i troche załuję już nie jestem w ciąży (było fajnie
      tak do początku 8-go miesiaca, bo potem to już męczarnia).
      Pozdrawiam.
    • moli75 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 13:32
      Ja rodziłam w Szpitalu Wojewódzkim w Koninie. Poród miałam łatwy i szybki -
      trwał zaledwie 2 godziny. Położne życzliwe i pomocne. O porodzie nie mogę
      powiedzieć nic złego. Co innego na oddziale położniczym, gdzie znikąd pomocy,
      rady, wsparcia. Ale poród był cudowny i to chcę pamiętać.
    • madziab83 Re: matinesti ja też rodziłam w Wołominie:) 10.01.07, 18:37
      i też 2h z super położną. Poród wspominam bardzo dobrze i liczę, że mój kolejny poród będzie równie szybki.
    • linka4 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 20:09
      Ja rodziłam na Siemiradzkiego w Krakowie.Powiem tak:dramat.Może ja trafiłam żle
      bo na długi weekend,ale opieka beznadziejna lekarze niemili,pielęgniarki
      również,o polożnych nie wspomnę.Bóle zaczęły mi się o 3 w nocy, w szpitalu
      byłam o 6:30, urodziłam o 20:50, bez znieczuleń-bo tak chciałam.Na szczęście
      był ze mną M, bo chyba bym tam umarła.Na razie na wspomnienie tego "cudownego"
      przeżycia przechodzą mnie ciarki i nie planuję następnego porodu, ale jeśli to
      tylko z moim M.A to co zrobili ze mną jak przyjechałam do kontroli to pominę,
      ale wierzcie że gdybym spotkała ordynatora jeszcze raz to naplułabym mu na buty.
    • ameneris20 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 20:13
      Mój Maksio urodził się po 33 godzinach od odejscia wód,karetką w nocy zawieżli
      mnie do szpitala, do którego nie chcę więcej trafić(w Bytomiu).Przeleżałam całą
      dobę pod kroplówką na wywołanie i przez nastepna noc dopiero zaczęło się coś
      dziać,najgorsze trwało 2,5 godz.Ból rzeczywiście się zapomina,ale tej ulgi i
      szczęścia jak zobaczyłam mojego synka nie zapomne do końca życiasmile
      Następny poród czeka mnie w czerwcu,więc już za niedługo,boję się go bardziej
      niż poprzedniego,bo teraz wiem co mnie czeka.
    • ania_34 Re: wspomnienia po porodzie 10.01.07, 21:44
      Z pierwszego - prawie same złe wspomnienia, a byłam bardzo pozytywnie
      nastawiona, mimo komplikacji w ciąży (najpierw podejrzenie zapalenia wyrostka,
      już mieli mnie operować, potem wielowodzie i zagrożenie porodem przedwczesnym -
      wiec patologia i lezenie). Poród zaczął się 6 dni po terminie, byłam już wtedy
      w szpitalu i parę dni wcześniej próbowałam załatwić sobie położną, ale polecona
      stukała mi w głowę i radziła załatwiac cesarkę - duże dziecko, niewspółmiernosc
      miednicy, mówiła,że tylko się wymęczymy - ja i dziecko, a i tak w końcu mnie
      potną. Pamiętam swój strach - gdy Mateusz dobę przed porodem przestał się
      ruszać, gdy po 12 godzinach silnych, bolesnych skurczów odeszły mi wody i
      lekarz i położne z dziwnymi minami patrzyli się na nie, a ja wiedziałam, że coś
      jest nie tak, gdy tętno dziecka było coraz słabsze. Wtedy pomyślałam, że jeśli
      umrze, nie będę już miała dzieci - nie przeżyję tego drugi raz. Gdy mnie
      usypiali, pomyślałam, że to dobrze - nie wytrzymałabym napięcia, obudzę się i
      wtedy dowiem. Dzisiaj jestem silniejsza - chciałabym widzieć wszystko, co się
      dzieje z moim dzieckim, nawet gdyby było to najgorsze.
      Pamiętam wstrętne, złośliwe i nieczułe położne - trafiłam chyba na najgorsze -
      aż je lekarz opieprzył, widząc jak się męczę, a one mnie przestawiają.
      Ale najszczęśliwsza chwila w moim życiu to też wspomnienie z tego porodu - gdy
      po przebudzeniu przynieśli mi synka, a on wpatrywał się we mnie takimi dużymi
      oczami.
      Wszystko skończyło się dobrze, mimo podejrzenia niedotlenienia, potem nawet
      porażenia i kilku nieprzemyślanych diagnoz nieodpowiedzialnych lekarzy i
      rehabilitantów.
      Drugi poród - cięcie bez skurczów, choć wcześniej nie planowane, dla mnie to
      bardzo dziwne uczucie - też strach, bo słabe ruchy, położenie
      poprzeczne. Ale lekarze i anestezjolog świetni, tym razem zzo - świadomość cały
      czas, choć trochę odpływałam, ale jakos się udało - przyłożyli mi córeczkę do
      policzka, pielęgniarka podniosła mi rękę, żebym mogła ją przytulić. Łzy i
      uczucie ulgi, gdy lekarz badający powiedział - zdrowa, wszystko w porządku.
      Położne na oddziale po porodzie w zdecydowanej większości niemiłe i obojętne,
      jak poprzednim razem.
      Rodziłam w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie i więcej nie chcę - nie tęsknię
      ani za stanem ciąży ani tym bardziej porodami.
    • izuniap78 Re: wspomnienia po porodzie 11.01.07, 12:13
      A ja wspominam nawet dobrze. Bardzo się bałam porodu.
      Byłam już 4 dni po terminie,w środę na 18.00 kazali mi się zgłośić do szpitala,
      w czwartek miałam mieć wywoływany o 8.00.Tak się bałam tego wywoływania
      (oksytocyny), że w domu siedziałam i płakałam, aż moja mama, która zadzwoniła
      do nas myślała, że coś się stało.
      Pojechaliśmy do szpitala(Praski w W-wie)na 18.oo, miałam niezłego stracha cały
      czas(przy mnie przywieźli dziewczynę w 7 m-cu, którą ktoś napadł, była rosjanką
      i nie mogli się z nią dogadać).
      Ulokowali mnie na ginekologii, bo na patologii nie było już miejsca.
      Pielęgniarki kazały mężowi iść do domu i przyjść w czwartek po 8.00(miał być
      poród rodzinny).
      Mąż jeszcze siedział ze mną w szpitalu, kiedy ok.20.00 poczułam lekkie skurcze,
      za pięć minut następne i tak co 5 minut.Kazałam mężowi zostać i śmiałam się, że
      jak tak mają wyglądać te skurcze, to mogę cały czas rodzićsmilePOszłam na badanie
      i okazało się, że rozwarcie na 4 palce i mam schodzić do porodu.
      Tam lewatywa i na łóżko.
      Później jednak oksytocyna, cholerne bóle, błaganiem o cesarkę(nie ma tak jak
      sie chce-słowa połóżnej).Dobrze, że był mó mąż, bez niego chyba nie dałabym
      rady.
      I po 2 godz. BÓLI pojawiła się na moim brzuchu Zosia, och co to za przeżyciesmile))
      Zosia urodziła się 24.05 o 23.30, co bardzo nas ucieszyło, bo ja urodziłam się
      24 sierpnia, a mój mąż 24 kwietnia. Jak ją urodziła, to zaczęłam się cieszyć,
      że zdążyłam 24, a położna i lekarze w śmiechsmile

      Chyba już byłabym gotowa na następny poród, pod warunkiem, że byłby tak krótki
      jak ten poprzedni.
      Pozd., Iza
    • daga210 Re: wspomnienia po porodzie 11.01.07, 21:03
      Rodziłam silami natury bez żadnego znieczulenia. I powiem szczerze do
      przezycia, oczywiście boli ale da sie znieśćsmile) w dzień porodu pojechałam do
      gin. po L4 miałam 16 dni do terminu a on mi mówi, ze ja rodze i mam jechac do
      szpitala. Pojechalam na ligote, tam taka larwa z izby przyjeć powiedziała, że
      nic sie nie dzieje, własciwie mnie wyśmiala ale pozwoliła przejśc na góre.. a
      tam lekarz zrobił USG i okazało sie, że pepowina źle wyglada i musze rodzić. W
      sumie poród jak na zawołanie sam sie zaczałsmilesmile o 20 00 wysłali meża do
      domu,wtedy mialam 2,5 rozwarcia i nagle o 21 00 rozwarcie na 7 palców!!!
      dobrze, że zdązył, musiał sie wrócić z trasy, zaskoczyłam połozne i lekarza,
      nie mogły uwierzyć, że tak szybko zrobilo sie rozwarciesmile) o 23 05 olgunia była
      na świecie. Lekarza miałam wspaniałego zreszta połozna również. Natomiast
      musialam przeżyc jeszcze łyżeczkowanie zwane skrobanka, bez znieczulenia, oj
      bolalo i to jak!!! no i hemoroidy mi wyszły, dosłownie nie mogłam usiaść na
      pupie. wilkości jabłka.. to wspominam najgorzej, własnie 4 litery, bo sam porod
      2 godzinki, da sie przezyć. Po tygodniu hemoroidy same sie wciągneły i do teraz
      spokójsmile)A i jeszcze nie omieszkam dodać, że dla takiego Serduszka warto było!!
      Ogólnie moge rodzić ponownie, bez strachu.
      pozdr.
      daga
      • mamuletka Daga! 14.01.07, 07:49
        To babsko na izbie przyjeć w Ligocie jest bardzo sławna! ze swojego oczywiście
        wstrętnego podejścia do wszystkich!
    • matinesti Re: wspomnienia po porodzie 12.01.07, 22:45
      naprawdę współczuję kolezankom które miały ciężkie przezycia związne z porodem. ale fajne jest to ze mogą byc przy nas męzowie w trakcie porodu. Mój mi naprawdę wiele pomógł tym ze był. i te jego łzy kiedy zobaczył już naszego synka na brzuchu....coś cudownego; nawet teraz zakręciła mi się łezka w oku. przyznam ze jak patrzę na Mateuszka to jestembardzo dumna z tego ze go urodziłam
    • kora524 Re: wspomnienia po porodzie 13.01.07, 13:02
      Mój poród był dla nas niespodzianką pomimo iż bardzo chciałam rodzić
      naturalnie było to planowane cc (położenie miednicowe ).Byłam u lekarza na
      kontrolnej wizycie w czwartek a on mi mówi że wszysto gotowe maluszek się
      jużnie odwroci i może wychodzic i że ma jutro rano dużur w szpitalu i czas i w
      sumie to możemy go wyciągać. Strasznie sie ucieszylismy i umówiliśmy sie na
      piątek 8.30. Dopiero w domu do nas doszło że to już jutro pojawi sie na świecie
      nasze dziecko i całe nasze życie obróci sie o 180 stopni.Trochę mnie strach
      obleciał ale wziełam sie za spakowanie torby i robienie obiadu dla małża na
      przyszłe dni. Rano pojechaliśmy do szpitala i poszło bardzo szybko przyjęcie,
      kroplówki, lewatywa, cewnik i na stół.Po pół godziny zobaczyliśmy pierwszy raz
      naszego najkochańszego syna był taki malutki i bezbronny chwilkę go
      poprzytulałam i go zabrali.W czasie operacji miałam zzo i cały czas byłam
      swiadoma tego co sie dzieje i miałam tą możliwość zobaczyć go od razu i
      usłyszeć ten pirwszy cichutki płacz. Cudowne chwile (aż sie poryczłam na
      wspomnienie tego).
      Tak więc mó poród był cudownym przeżyciem, takim spokojnym, pozbawionym bólu,
      krzyku, pełnym naszej miłosci i zyczliwości personelu.Ból przyszedł póżniej ale
      tak jest po cc.
      Nie był to jednak poród naturalny i mam wrażenie że coś straciłam takie chwile
      które są dane przeżyć tylko kobiecie.Cóż może nastęny będzie naturalny, ale
      najważniejsze jest to że beniamin jest z nami cały i zdrowy i nie ważne w jaki
      sposób sie urodziłsmile
    • babie_lato1 Re: wspomnienia po porodzie 13.01.07, 22:59
      Super poród - planowe cc, nic mnie nie bolało (albo już zapomniałam) na Karowej
      w W-wie. Swoją drogą ciekawa jestem czy może na forum piszą mamy, które leżały
      ze mną na sali, bardzo ciepło je wspominam - p. Monika z małym Kacperkiem i p.
      Mariola z bliźniakami- wcześniakami - Olkiem i Kubą? Pozdrawiam!
      • mimi_75 Re: wspomnienia po porodzie 13.01.07, 23:32
        u mnie koszmarny poród wywoływany oksytocyną bo było już po terminie 42 tyg,
        oni mnie trzymali i obracali na boki, żeby dziecko zaczęło się przesuwać na
        dół najpierw naturalnie ale nie udało się, kiedy dowiedziałam się że będzie
        ceasrka dziękowałam Bogu, bo już krzyczałam że umieram z bólu
    • renowa Re: wspomnienia po porodzie 14.01.07, 11:13
      Sam poród wspominam dobrze. Miałam szczęście i trafiłam na super położną,
      nigdzie mnie nie poganiano bo na rodzinnych byłam jedną rodzącą. 1 dziewczyna
      rodziła sama i 1 miała zaplanowaną cesarkę więc był spokój.
      A do szpitala trafiłam tydzień przed porodem, jak przyszłam na KTG tak już
      zostałam na patologii ze względu na wysokie ciśnienie i obrzęki, a to był
      czwartek. W piątek zrobili mi badania ale zapomnieli zlecić badania moczu więc
      w sobotę badanie moczu- wyszło dobrze więc znów czekanie na poniedziłek bo może
      mnie wypiszą. Termin miałam na wtorek 23 więc po obchodzie poniedziałkowym
      ordynator zalecił wywoływanie porodu , najpierw dostałam zastrzyki
      przygotowujące, w środę 24. 20min oksytocyny. W czwartek 25 o 6 rano wody mi
      odeszły, zero skurczów, lewatywa i takie tam, kroplówka z oksytocyną non stop
      na dodatek mi się blokowała więc raz skurcze były raz ich nie było, chyba z 1,5
      godz moczenia się w wannie, mąż pomagał, potem spacerki i cholerne bóle parte,
      które są 1000 razy bardzie bolesne niż te wcześniejsze i tak o 12:05 Rafałek
      pojawił się na świecie i w momencie gdy położono mi go na brzuszku zapomniałam
      o całym wcześniejszym bólu. Szycie straszne chyba z pół godziny to trwało albo
      dłużej i cholernie bolało. Potem dostałam obiadek odgrzany aż mi się ręce
      trzęsły z wysiłku a smakował mi ten szpitalny obiad jak nigdy wcześniej ani
      później smile). Potem dostałam małego do karmienia smile) i wyjazd na położnictwo.
      A tamtejszy pobyt już tak miło nie wspominam, leżałam tam w sumie od 25 maja do
      6 czerwca, bo mały miał zółtaczkę, która mu zresztą znikła jak skończył 3
      miesiące.
      Ale generalnie było dobrze.
      Renia i Rafałek
    • khanka74 Re: wspomnienia po porodzie 15.01.07, 11:31
      Hmnn, tyle emocji wiaze sie z porodem na szczescie wiekszosc pozytywnych. Tak
      jak dobrze znosilam ciaze tak z porodem było gorzej, mala po prostu nie miala
      ochoty wyjsc smile. Było juz dwa tygodnie po terminie i no i zapis KTG jakis nie
      ciekawy i dlatego o 11 tej wzieli mnie do sali porodów rodzinnych i zaczelo
      sie. DOstalam okcytocyne i grzecznie czekałam na skurcze (nie wiedzac jak one
      moga wygladac), akurat o 12 -tej przyjechal maz rozwarcie nadal 2 cm i nic,
      przyszło jakis 3 lakarzy popatrzyło tam i stwierdzili ze sprawdza wody i
      zadecyduja co dalej, przebili mi pecherz plodowy i nadal czekalismy. Gdzies po
      3 godzinach zaczely sie skurcze malutkie i spokojniutkie, po kolejnych 2
      godzinach rozkrecily sie, ale rozwarcie nadal nie posuwalo sie. O 18 tej
      poprosilam (przez zeby) o znieczulenie zoo, na szczescie rozwarcie sie troche
      ruszylo (5 cm) i lekarz pozwolil na nie.
      Pani anastezjolog wkłuwała mi sie 3 razy ( juz chcialam jej podziekowac) a i
      tak była jedna strona bardziej znieczulona niz druga, najgorsze bylo to ze caly
      czas musialam byc z ktg i nie moglam sie ruszac i siedzialam na tym łozku, na
      szczescie obok byl maz i mi pomagal.
      Potem rozwarcie stanelo ale ja mialam chwile na odpoczynek (bol minal), co
      godzine przychodzil lekarz i mowil "no nadal ma pani szanse na porod
      naturalny ", poczekamy jeszcze troche - i to bylo najgorsze ta niepewnosc,
      kolo 22 przyszedl i stwierdzil ze trzeba zbadac dotlenienie maluszka i nakłuwał
      głowkę malej i pobieral krew do badania) na szczescie było wszsytko okey, i tak
      czekalismy 9 acha wylaczl zoo bo to chyba opoznialo porod.
      Znowu nakluwanie malutkiej o 23 - i hurra, cos ruszylo rozwarcie 8 cm
      i czas rodzic, przyszedl lekarz stwierdzil okey zaraz bedziemy rodzic, ale
      prosze chwile poczekac bo akurat odbieram drugi porod smile.
      No i musielismy poczekac 15 minut, przez zoo niezbyt dobrze czulam bole parte
      i ciezko mi bylo przec, lekarz zaczal mi cisnac na brzuch i tak sie tego
      wystraszylam zmobilizowalam wszystkie sily i wycisnelam malutka z siebie !!!
      Jak wyszla glowka juz wszytko bylo okey, zapomnialm o bolu, strachu i tylko
      zagladalam na malutką - wspaniale uczucie !!!!!!
      Mąż sie poplakal ze wzruszenia i nawet przecial pepowine (mimio ze przedtem nie
      był pewny czy da rade byc ze mna na sali- boi sie szpitali i krwi).
      Potem bylo tylko szycie bardzo dluge i bolace , no i chwile sam na sam z
      Karolinka - godzine po porodzie.


      Rodzilam w Swietej Rodzinie w Poznaniu, bez wlasnej poloznej, polozne byly
      bardzo mile ale nic ponadto, moze jakbym miala swoja polozna to by poszlo
      sprawniej, szybciej, lepiej.

      Najgorszy byla niepewnosc porod sn czy cc- i to nakłuwanie głowki dzieciatka i
      czekanie na wynik - i juz chcialam krzyknac jesli sie wahacie to zrobcie od
      razu cc !!!

      ALe najpiekniejszy był końcowy wynik - zdrowa piękna córuchna Karolinka i
      dlatego mogłabym przezywac juz kolejne porody (chociaż w pierwsze dni po
      twierdzilam ze jak nastepny porod to tylko cc smile ).

      Kaska

      www.bobasy.pl/khanka
    • lili2006 Re: wspomnienia po porodzie 17.01.07, 21:51
      a ja dalej nie jestem w stanie o tym wszystkim opowiadać, choć to już prawie 9
      miesięcy. Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka