dakota123 Re: no wlasnie... 03.03.07, 23:06 Tak się bała wywoływania - może zaczęło się naturalnie??!! Odpowiedz Link Zgłoś
dragonflyyy a gdzie tam... 04.03.07, 02:02 Nic się nie zaczęło... Szwędam sie codziennie po kilka godzin i nic oprócz przeziębienia nie wyszwędałam, a cholera byłam pewna,że urodzę przed terminem. Na jutro zaproponowali mi masaż szyjki macicy... poczytałam sobie tu i tam i dziękuję bardzo - wątpliwa przyjemność Nie bede robić z siebie cierpiącej Matki Polki i skorzystam ze środków farmakologicznych, które pomogą w wywołaniu. Ostatnimi czasy coś zaczął mi brzuch twardnieć-no i przeczytalam co nieco-ponoć to skurcze, więc coś tam sie dzieje Czasami przez myśl mi przechodzi, że może ze mną jest coś nie tak i jestem jakoś dziwnie zbudowana - tak,że dzidzia chce, ale nie może wyjść... aj.. Pozdrawiam, fajnie macie,że możecie poprzytulać swoje dzieciaczki Odpowiedz Link Zgłoś
kfilka Re: a gdzie tam... 04.03.07, 07:21 Dragonflyy, jestesmy z Toba! To twardnienie brzucha to moze pierwsza utajona faza porodu?! Szyjka pieknie sie zgladza, ze nawet tego nie czujesz. Wiem, ze jest Ci przykro, ze juz tyle mamus na naszym forum a Ty ciagle w dwupaku. No ale widocznie Twoja dzidzia potrzebuje jeszcze troche "intymnosci" z Toba . Pomysl, ze to ostatnie chwile bycia 2w1 i juz te chwile sie nie powtorza (no chyba ze z nastepna kluska) ) Odpowiedz Link Zgłoś
sabina_74 Re: a gdzie tam... 04.03.07, 08:53 nic się nie martw, nie jesteś sama... ja też dziś 7doba po terminie i nic, już mnie to trochę irytuje, zwłaszcza te teksty w szpitalu że wszystko jest w porządku. Jedna z pielęgniarek zasugerowała że może termin był jednak nie w 100% dobrze wyliczony więc jeszcze trzeba wziąć pod uwagę poślizg kilku dni na poprawne wyliczenie daty porodu. Odpowiedz Link Zgłoś
thaigirl Re: a gdzie tam... 04.03.07, 17:08 Dragonflyy ja też byłam prawie w 100% pewna, że przenoszę. I nic takiego sie nie stanęło, bo dwa dni to żadne przenoszenie! Po prostu chlusneły mi wody i się na maksa zaraz rozkręciło. Piszę to, żeby Ci powiedzieć, że nie zawsze przed porodem trzeba się czuć jakoś szczególnie i coś pzreczuwać. Ja nic takiego nie czułam, a jednak się stało! Trzymaj sie! Odpowiedz Link Zgłoś
dragonflyyy Re: a gdzie tam... 04.03.07, 17:55 dzięki za słowa otuchy... buziaki i w ogóle ide sobie jeść ruskie pierogi, plus jest taki,że bede mogła zadawać pełno pytań doświadczonym koleżankom, które poprzecierały szlaki ;p Odpowiedz Link Zgłoś
marysiowamama Re: a gdzie tam... 04.03.07, 18:03 I najedz się na zapas, potem tylko same ograniczenia... Odpowiedz Link Zgłoś