Dodaj do ulubionych

okres nieznośnego dwulatka ?

12.05.07, 00:00
Jestem tu poraz pierwszy i nie wiem czy już poruszałyście ten temat smile
Mój Pitek do niedawna był IDEALNYM dzieckiem, książkowym aniołkiem. Ostatnio
rogi mu wyrastają a dzisiaj zrobił mi taką scenę z klasyczną histerią na
klatce schodowej, że sąsiedzi wychodzili pytając czy coś się stało i czy
wszystko w porządku.
Szczerze mówiąc to nie jestem przygotowana na coś takiego i nie wiem jak się
wtedy zachować. Ignorowanie nie pomaga, klapsów nie uznaję a poddać się jego
presji nie zamierzam.
Czy już u Was też się zaczyna ? smile
Obserwuj wątek
    • agnieszkaela Re: okres nieznośnego dwulatka ? 12.05.07, 00:49
      Po pierwsze witaj na forum smile
      A bunt dwulatka niestety sie zaczyna, oj zaczyna... Na szczescie Filip szybko
      przestaje sie zloscic jak nie zwracam na niego uwagi. W miejscach publicznych
      raczej jest spokojny, choc oczywiscie zdarza sie ze musze go wsadzic na sile do
      wozka, bo koniecznie chce pobiec do kolejnego autka w supermarkecie smile
    • salvita Re: okres nieznośnego dwulatka ? 12.05.07, 15:57
      a o co poszlo na tej klatce ?
      • barabara.69 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 12.05.07, 17:45
        tym razem to nie chciał wejśc po schodach na nóżkach tylko chciał na ręce - a
        ja wracałam z pracy ze swoją torbą, zakupami, laptopem i plecaczkiem z jego
        rzeczami i nawet jak bym chciała to nie dałabym rady go wziąść.
        Ale ataki histerii i próby wymuszania zdarzają się ostatnio kilka razy dziennie
        tylko trochę słabsze i dotyczą różnych rzeczy. Przeważnie je ignoruję i udaje
        mi się odwrócić jego uwagę inną sprawą.
        Jednakże co robić jak siada na ulicy zalany łzami i drze się jak opętany ?
        Próbowałam go tak chwilę zostawić udając że sobie idę ale nie robiło to na nim
        wrażenia smile
        • mcbeall Re: okres nieznośnego dwulatka ? 13.05.07, 19:47
          Witaj na forum. ja też jestem tu od niedawna smile Myślę, że najlepszym sposobem i
          sprawdzonym w moim przypadku jest nie zwracanie uwagi na lamenty lub próba
          zajęcia pociechy czymś innym. Na szczęście młoda nie dała nam jeszcze popalić,
          ale z jej charakterkiem nie możemy tego wykluczyć smile
          • barabara.69 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 00:39
            smile)
            widzę po małej ilości odpowiedzi, że jeszcze macie spokój smile
            • lolita27 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 08:57
              U mnei jest to samo! Na schodach kładzie sie, lezy, nei robi an neij wrazenia
              ze ja sobei psozlam.... błagania, krzyki , klapsy, nic nei pomaga... nie amm
              siły,,, id epoprostu powoli i spiewam,,, licze do 10, a ona wkoncu wstaje i
              idize za man...
              Na placu zabaw mi wciaz ucieka na najwieksza zjezdzalnie, wczoraj 5 razy ja
              zawracałam, można mówić jak do ściany!!!! Patrzy sie w oczy i robi swoje.
    • mcbeall Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 09:36
      Naszym sposobem jest danie kary. Polega ona na tym, że sadzamy Olę w pokoju z
      dala od zabawek i nie pozwalamy jej się ruszać z miejsca. Trwa to kilka
      minut...sprawdza się lepiej niż prośby, groźby, klapsy i inne smile Młoda jest
      bardzo żywym dzieckiem i taka kara dla niej jest po prostu idealna
      • efka30 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 10:18
        U nas to samo...Kuba ucieka na spacerze. Sypie piachem w piaskownicy na siebie
        i dzieci a prośby nie skutkują,przy czym matki patrzą na mnie jak na UFO...
        Uparty jest jak osioł...
        mcbeal...jak ty to robisz że mala siedzi z dala od zabawek??/Mały ani chwili
        nie posiedzi w miejscu...no i wcale mu zabawki nie potrzebne żeby sie
        bawic...wręcz przeciwnie...wszystko co niedozwolone jest najlepsze...
        • mcbeall Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 10:26
          po prostu siadamy koło niej i nie pozwalamy wstać...kiedy próbuje to sadzamy ją
          ponownie...młoda popada w czarną rozpacz, jak jej przechodzi przeprasza nas i
          jest po problemie...raz chyba ze 4 razy siedziała i przestała nam np. włazić na
          taras sama smilewystarczy, że jej powiemy o dywanie i się uspokaja smile
    • salvita Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 22:18
      ja robie tak:

      jak nie chce sie ubrać i woła "golas", "golas" pozwalam mu latac po chacie na
      golasa (tylko pampek) po czym mowie do niego ze "koniec golasa" i czas sie
      ubierac,
      jak wali mlotkiem w szyby w drzwiach, to mowie ze w szyby nie wolno ale w
      zamian moze tluc do woli o podloge,
      jak jezdzi samochodem po scianach, to mowie ze po scianach auta nie jezdza ale
      po podlodze owszem,
      jak rzuca sie na papier toaletowy i rwie moja regine na kawalki, podsuwam mu
      rolke zwyklego szaraka,
      jak po raz kolejny bawi sie w przesuwanie drzwi w szafie, mowie tylko "uwarzaj
      na palce",
      jak zabiera sie za otwieranie i zamykanie szaf i szufladek w kuchni, mowie
      tylko "uwarzaj na palce",
      jak wyrywa mi konewke z reki daje pojemnik do wlewania wody do zelazka
      przelewam troche wody i podlewamy razem,
      jak szarpie mojego mopa, daje mu jego i mopujemy razem,
      jak wisi mi u nogi podczas zmywania, przystawiam krzeslo i pomywamy razem,
      jak scieram kurze, dostaje swoja szmatke i scieramy razem,
      jak wlazi na parapet, podchodze, podsadzam i godzine wpatrujemy sie w swiat zza
      szyba,
      jak ucieka na spacerach udaje ze go gonie, zlapanego biore pod pache i kieruje
      sie w porzadanym przeze mnie kierunku,
      jak sie pcha na duza zjezdzalnie podsadzam i pozwalam zjezdzac albo zjezdzam z
      nim na kolanach,
      jak nie chce wlazic po schodach, zostawiam zakupy, biore malca, zanosze do domu
      wstawiam do lozeczka i wracam po reszte,
      jak na spacerze nie chce isc na nozkach, zapinam psa na smycz i mowie ze nie
      moge go niesc po trzymam psa, jak nie ma z nami psa biore gałąź i mowie ze
      musze ja trzymac smile))
      jak chce moj noz do reki, kluje go lekko w palec i mowie ze ten jest mamy
      klujacy ale moge mu dac jego plasticzek,
      jak chce mi nasypac kawe do filizanki klade wszystko na jego wysokosci na
      krzesle i razem wsypujemy,jak nam sie cos wysypie odkurzamy tez razem
      (zakupilam sobie maly, reczny odkurzacz)
      jak chce moja filizanke kawy do reki, kaze mu dotknac i pokazuje ze jest goraca
      i ale w zamian doatej swoj plastkowy kubek z woda na przyklad
      jak nie chce wracac do domu z ogrodu, to obiecuje, ze w domu np. podlejemy
      kwiatki, ogladniemy bajke, dostanie czekoladke, zadzwonimy do taty itp - zawsze
      od razu spelniam dana obietnice, nigdy go nie klamie, nie oszukuje i nie zbywam

      wydaje sie jakbym nigdy malcowi nie mowila, ze czegos nie wolno
      tak nie jest, choc rzeczywiscie bardzo zadko mowie "nie wolno", a jesli to
      mowie to zaraz daje mu inna alternatywe patrz przyklad do gory z waleniem
      mlotkiem w szybe,
      nie jest tak ze mowie mu "nie wolno" i go z tym zakazem zostawiam samego
      poniewaz zadko mu czegosc zabraniam to jak juz to powiem ostre "NIE WOLNO" to
      maly naprawde sie slucha

      od pol roku trzymam sie jednej zasady, pozwalam mu na bardzo wiele ale
      wyznaczam mu tez konkretne granice - jak mowie "Oskar ostatni raz" a po tym
      ostatnim razie mowie "koniec" to, to naprawde znaczy koniec i maly po tych
      kilku miesiacach doskonale o tym wie. Zawsze uzywam tego zwrotu i tych slow.
      Siedziemy w piaskownicy mowie "Oskar ostatni raz robimy babke i idziemy do
      domu" po czym robie ta babke mowie "koniec" i pakujemy sie bez zadnego ale do
      chaty.

      mam tez wrazenie ze poniewaz na tak wiele mu pozwalam, w tak wielu sytaucjach
      pozwalam mu uczestniczyc, tak wielu rzeczy doznawac zamiast ciagle mowic "nie
      wolno" , maly jest jakby to powiedziec "zaspokojony" na maxa

      od kiedy zaczal mowic slowo "nie" szanuje je w kazdej rozciagłosci chyba ze
      jego sprzeciw bezposrednio zagraza jego zdrowiu lub zyciu smile
      i teraz jest tak ze jego "nie" znaczy "nie"
      ale moje znaczy dokladnie to samo i jak mowie "nie" maly slucha

      brzmi sielankow-rozkosznie ???
      uwierzcie jest to zajebiscie ciezkie postepowac z maluchem wlasnie tak a nie
      inaczej, czesto zagryzam wargi, licze do stu, albo gleboko oddycham ale sie
      oplaca maly jest super dzieciakiem, usluchanym i grzecznym na razie nie wiem co
      to bunt dwulatka, histerie, rzucanie sie na ziemie, podloge, krzyki i placze.

      nie wiem na ile to zasluga moja na ile jego charkteru?

      na koniec przyklad:
      ostatnio maly wymyslil sobie puszczanie na wszystko sliny (nie jest to plucie
      tylko takie slinienie), kladzie sie na podlodze czy gdzie tam popadnie i
      obslinia co sie da puszczajac sliniane babelki, potem rozmazuje to raczka. Jak
      pierwszy raz to zobaczylam w pierwszym odruchu chcialam krzyknac "Oskar nie
      wolno" potem wzielam dwa duze wdechy i wydechy, poszlam po papier przykucnełam
      przy nim i zainteresowaniem patrzyłam co robi, komentujac cala akcje, jak
      skonczyl dalam mu papier i powiedzialam zeby zrobil "myniu, myniu". Za kazdym
      kolejnym razem jak cos slinil to, to po sobie scieral papierkiem sam. Teraz
      faza slinienie mu przechodzi i mam juz po problemie. I tak robie z wiekszoscia
      rzeczy.

      Boze jakie to dlugie
      Gratulacje dla tych co dotrwali do konca smile
      pozdro
      • ninjo Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 23:42
        dziekuje za gratulacje, ale dotrwalam do konca bez problemu, bardzo fajnie
        napisalas smile))

        ja do watku sie nie wpisywalam na razie, bo nie mam jeszcze z mala problemow
        duzych. Tez wydaje mi sie to dlatego, ze malej pozwalamy na duzo, jezeli to nie
        jest niebezpieczne, ani nikomu nie szkodzi, a kiedy mowimy powaznie, ze nie
        wolno, ona to respektuje.
        Chociaz charakter na pewno tez ma duze znaczenie. Pewnie jeszcze jej zachowanie
        z 10 razy sie bedzie zmienialo...
        • liniosek Re: okres nieznośnego dwulatka ? 01.07.07, 21:37
          no i u nas tez nadszedl okres nieznosnego dwulatka.Moja slodka,grzeczna
          dziewczynka zamienila sie w nieznosnego i nie usluchanego rozrabiake.Kazdy
          spacer polega na gonieniu za mala tzn ciagle ucieka.Za reke za zadne skarby nie
          pojdzie dlatego tez nie wyobrazam sobie spaceru bez wozka.Kazdy zakaz z mojej
          strony powoduje,ze mala rzuca sie na ziemie gryzie mnie i probuje bic.Przy tej
          sytuacji probowalam roznych metod tzn nie reagowac na jej zachowanie i
          przeczekac,ale niestety mala nie reaguje na mnie i po chwili dalej probuje
          dotrzec do celu.Probowalam tez odejsc mowiac jej ze ide,ale jej to nie
          przeszkadzala wrecz przeciwnie odrazu wstawala i smigiem biegla do swojego
          celu.Natomias gdy probolwalam ja podniesc to uginala nogi i plakala w niebo
          glosy oczywiscie gryzac mnie.Teraz na takie zachowanie reaguje tak:podnosze
          biore do wozka mowiac nie sluchasz mnie to wychodzimy z placu zabaw.Ta metoda u
          mnie sie sprawdza mala przestaje protestowac.W domu sprawa jest prostza np gdy
          mala pokazuje swoje "JA"czyli fochy zaprowadzam ja do pokoju zamykam drzwi i
          mowie jak ci przejdzie to przyjdz do mnie.Z reguly to sie tez sprawdza mala sie
          uspokaja przychodzi do mnie i udaje ze nic sie nie stalo.Czesto tez juz nie mam
          sily,bo mala moja nie zabawi zie nawet przez chwile sama,tylko chodzi i roznosi
          garki,mopy i wszystko co ja mialam w rekach a zabawki sa dla niej zbyt nudne.
      • barabara.69 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 16.05.07, 23:48
        o ranyyy .... smile
        • lolita27 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 17.05.07, 10:06
          Też jestem pod wrażeniem! BOże daj mi taką cierpliwośc i pomysłowośc, poprostłu
          łątwiej nam krzyknąc NIE niż pokombinowąc sad
          Wezmę sobei do serca Twoje postępowanie. gratulacje rozsądku.
      • thmwag1 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 17.05.07, 14:42
        jeśli prawa autorskie nie są specjalnie zastrzeżone to ja się pod wieloma
        patentami podpisuje. Tyle, że godziny przy parapecie nie wytrzymuję smile
        ale właśnie większość spraw załatwiam sposobem, staram się "problem" rozwiązywać
        smiechem, żartem, inną zabawą.
        Bywają też spięcia ale chyba tego się nie uniknie.
        W końcu każdy ma prawo do buntu dwulatka big_grinDDD
      • kasikk_29 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 17.05.07, 15:12
        święta kobieto! podziwiam za cierpliwość
        o dzięki ci, bo ja już u skraju byłam, a ty mnie natchnęłaś
        u nas chyba za dużo tego "nie wolno" było, bo mała olewa nas czasem totalnie
        niby wiadomo, co robić, ale jak ktoś wyartykułuje, od razu się rozjasnia
        spróbuję po twojemu smile
      • bazylea1 Salvita 23.06.07, 13:45
        z ciekawoscią przeczytałam Twoj post, czesc pomysłów jest bardzo dobra -
        podziwiam pomysłowosc i cierpliwosc, a z czescią sie totalnie nie zgadzam
        (stawianie na parapecie, podsadzanie na za dużą zjezdzalnie, wspolne robienie
        kawy, gonienie uciekającego dziecka jako zabawa) - z prostej przyczyny ze takie
        zabawy zagrażają bezpieczenstwu dziecka, nie jesli robi to z nim mama ale w
        pewnym momencie malec moze sprobowac zrobic to sam. masz tylko jedno dziecko i
        mozesz byc przy nim non stop, z dwojką juz sie tak nie da (i sił brak), dlatego
        niektóre zakazy surowo egzekwuję łącznie z karaniem - dla młodszego karą jest
        wsadzenie do łóżeczka na chwilkę.
        • salvita Re: Salvita 24.06.07, 13:55
          pewnie masz duzo racji w koncu to moje pierwsze dziecko i ja sie caly czas
          razem z nim ucze
          nie powiedziane ze przy drugim albo przy dwojce nie bedzie juz tak latwo
          ja tez mam kilka rzeczy ktore bezwzgledne od malego egzekwuje i nie ma ze boli

          ale jestem tez zwolenniczka nauki przez praktyke wiec nie opowiadam mu ze
          filizanki z kawa nie mozna dotykac bo jest goraca - bo i tak nic nie zrozumie
          tylko daje do dotkniecia tak zeby sie nie poparzyl, nozem kluje paluszek, do
          swieczki przystawiamy raczke na pewna odleglosc zeby poczul bijace z niej
          cieplo fakt mam teraz na to duzo czasu i moge sobie na to pozwolic ale takie
          sposoby procentuja maly teraz przed kazdym podanym obiadem najpierw sprawdza
          raczka czy jedzenie nie jest za gorace smile jak mu za cieple (wedlug jego uznania
          bo przeciez goracego przed nim nie stawiam) to jeszcze sobie dmucha zeby
          ostudzic smile)) przesmieszny jest wtedy smile)) nozy nie tyka, bo mowi ze tylko mama
          moze, do zelazka nie podchodzi itd, itd pewnie ze nie obdarzam go pelnym
          zachowaniem wiec i tak pilnuje ale podoba mi sie ta jego ostroznosc

          poki udaje mi sie wychowywac malego bez kar to ja sie z tego tylko cieszyc musze
          pozdrawiam serdecznie smile
    • inga75 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 20.05.07, 20:36
      salvita - jestem pelna podziwu....podczas czytania twojego postu czulam sie
      troche jak na wykladzie z psychologii wychowawczej.... tylko niestety tamto to
      byla tylko teoria a tu mam aspekt praktyczny- gratuluje!
      Ja nie ma tyle cierpliwosci albo poprostu jestm zbyt leniwa...niestety. Juz
      widze ze nie wolno nie skutkujesad Tylko czekac na klopoty z dwulatkiem
    • kama755 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 20.05.07, 22:00
      podpisuje się pod gratulacjami. Salvita masz super podejście do dzieci! Tez
      staram się dawać alternatywę, obiecywać, ale to niestety nie zawsze skutkuje i
      na pewno nie jestem tak konsekwentna jak Salvita. U nas trudne bywają powroty
      do domu i schody. Ale chyba najgorsze jest drapanie i bicie mojego męża przez
      małego. Moim zdaniem, to wynik zabaw w różnego typu boksowanie, przepychanki.
      ALe mały niestety potrafi uderzyć w twarz i drapać męża również kiedy się
      złości, albo zupełnie bez powodu. Tłumaczenie, ze to boli, że trzeba delikatnie
      głaskać, przytulać, całować nie pomaga. Dzisiaj dostał od męża po rękach. Moim
      zdaniem skutek może być odwrtorny (synek będzie jeszcze bardziej agresywny i to
      nie tylko wobec taty), ale mąż już traci cierpliwość. A moze Wy macie jakieś
      wypróbowane sposoby na takich malych drapieżników?
      • kasikk_29 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 20.05.07, 22:29
        moja kopie
        przytrzymuję za nóżki i tłumaczę, że nie puszczę, aż przestanie
        albo idzie na stołek do kuchni posiedzieć - to u nas kara
      • ninjo Re: okres nieznośnego dwulatka ? 20.05.07, 22:43
        moim zdaniem skutkuje tylko jedno: jak probuje bic nalezy stanowczo powiedziec,
        ze nie wolno bic i przytrzymac rece czy nozki i nie pozwolic na bicie, jezeli
        probuje drugi raz zastosowanie kary w postaci odosobnienia na 1-2 minuty i to
        zawsze egzekwowac. Jezeli maly sie bawi z tata w roznego rodzaju boksowanie,
        itd. to tym trudniej bedzie mu zrozumiec, dlaczego czasami mozna bic, a czasami
        nie. Najlepiej porozmawiaj z mezem, zeby zrezygnowal z tego typu zabaw.
        Dlugie tlumaczenie za kazdym razem dlaczego nie wolno bic takiemu malemu
        dziecku tylko mu pokazuje, ze to dobry sposob na zwrocenie na siebie Waszej
        uwagi.
        • salvita Re: okres nieznośnego dwulatka ? 21.05.07, 00:33
          jedyny przejaw "agresji" jaka maly kiedys wykazał to było szczypanie
          a zaczeło sie dosc smiesznie bo moja dosc pulchna siostra pokazywała malemu
          jakie ma fałdki i tu i owdzie i od łapania fałdek tluszczu na rekach nogach
          skonczylo sie na dosc bolesnym szczypaniu wszystkich smile bo jak mu wytlumaczysz
          ze jednych jest za co zlapac a drugich nie smile))
          wlasnie najgorzej jest jak tego typu rzeczy wynikaja z niewinnej zabawy

          po pierwsze wiec przestalismy sie w to bawic,
          a przy kolejnym razie jak maly mnie uszczypnał, dosc spokojnie powiedziałam mu,
          ze to boli "ała". Zapytałam sie czy chce zobaczyć jak to "ała" boli i wzięłam
          jego rączke i go uszczypnęłam - tak wiecie z wyczuciem ale zeby poczuł.
          Wszystko odbyło sie na spokojnie, na jego poziomie (ukucnęłam do niego) z
          tłumaczeniem i wyjaśnieniem. Zadnej złości z mojej strony ani krzyku "nie
          wolno" czy "to boli".
          Małego zabolało, wiec rozmasowalismy swoje bolące miejsca, były całusy i
          tulenie, przeprosiny i temat sie skonczył.

          Tak więc po pierwsze radze Ci, poprosic męza zeby troche moze zmodyfikował te
          swoje zabawy, moze za duzo jest w nich szarpania, siły, przepychanek itp.
          Bo wiecie jak maja dzieci jak juz cos robia to zawsze na 100 % - jak sie ciesza
          to całym soba, jak płacza to na maxa nie maja jeszcze wyczucia i nie potrafia
          jeszcze wypośrodkowac tych swoich emocji, zachowań wiec zawsze sa to skrajności.
          Powiedz tez swojemu lubemu ze dzieci ucza sie poprzez nasladownictwo - pierwsza
          i podstawowa zasada nauki czegokolwiek. Niech wiec nie wymaga innego zachowania
          od dziecka niz dokladnie tego jakie sam reprezentuje. Niestety trzeba myslec co
          sie robi przy dziecku jakie wzorce zachowan mu przekazujemy.

          wiecie najlepsza forma unikania zlosci u malucha jest nie doprowadzanie do
          konfliktow ale wiadomo nie zawsze sie to udaje.
          druga moja najlepsza metoda jest ignorancja - jak juz wiem ze malemu nie
          wytlumacze, nie przemuwie i nic z tego nie bedzie po prostu mowie "nie wolno" i
          odchodze ignorujac go przez kilka dobrych minut. Potem zajmuje sie czyms innym
          nie wracajac juz do tematu.
          Czasami jest tak ze dzieci zachowuja sie tak a nie inaczej bo chca naszej
          reakcji takiej czy innej. Czasami wiec warto połozyc na pewne zachowanie
          pełnego IGNORA i zaczac robic cos innego.

          Jak maly ma ataki zlosci i musi sie wyrzyc - przez bicie meza to wezcie mu
          wyznaczcie do wyzywania sie jakas poduszke miekka na ktorej wiadomo ze nie
          zrobi sobie krzywdy i go tam odnoscie niech sobie tlucze w poduszke. Nie jako
          kare tylko alternatywe.

          I najwazniejsze niech maz go nie bije nawet po raczkach - jak nie moze
          wytrzymac to niech wstanie powie "nie wolno tak robic", wyjdzie, zamknie sie w
          lazience i policzy do stu. Naprawde juz taka reakcja bedzie po sto kroc lepsza
          niz karne bicie po lapkach.
      • kama755 Re: okres nieznośnego dwulatka ? 21.05.07, 12:28
        dzięki za wszystkie bardzo trafne rady. Szczerze mówiąc uważam, ze dzieci są
        bardzo różne, jedne spokojniejsze drugie mniej, ale generalnie większość
        problemów z maluchami, to wynik błędów rodziców (i nie chodzi mi oczywście o
        złe chceci, tylko o złą reakcję, brak konsekwencji, niejasne komunikaty)
        dlatego tak bardzo podobał mi się opis Salvity. Czeka mnie przeprawa z mężem.
        Moze założe na forum wątek, jak radzić sobie z mężem? Jak go przekonać, ze
        stosuje złe metody wychowawcze?
        • ninjo Re: okres nieznośnego dwulatka ? 21.05.07, 12:38
          > Moze założe na forum wątek, jak radzić sobie z mężem? Jak go przekonać, ze
          > stosuje złe metody wychowawcze?

          niestety sama nie mam pojecia. Ja tlumacze tluamcze tlumacze (staram sie nie
          robic tego przy malej, ale czasami szlag mnie trafia), ale z takim sobie
          skutkiem.
          Namawiam do czytania ksiazek o wychowywaniu dzieci, ale nawet jak przeczyta to
          czesto albo bez zrozumienia, albo pamieta o radach bardzo krotko
          • salvita Re: pochwały, pochwały ... i nagrody 21.05.07, 13:29
            kama jak nie dajesz rady z mezem to tez daj mu alternatywe smile
            inne wyjscie, inne rozwiazanie smile)) pochwały i nagrody dla malego

            ja mam to samo!
            tez meza ucze jak sie zachowywac zeby to dzialalo w stosunku do malego.
            i troszke widze ze on zaczyna postepowac tak jak ja
            jeszcze troche z mniejsza cierpliwosci i wyczuciem ale udaje mu sie calkiem
            calkiem smile wiec jest nadzieja smile

            pamietajcie o pochwałach!
            ja malego bardzo czesto chwale, ze sie sam super bawi, ze umyl zeby, ze zjadł,
            ze mu sie udalo zrobic babke itd itd oczywiscie z tymi pochwałami za bardzo
            przesadzac nie mozna, zeby nie doszlo do sytuacji ze chwalisz dziecko za to ze
            oddycha i chodzi po tej ziemi.

            ale jesli jakas reakcja dziecka, zachowanie, zrobienie czegos nas cieszy i nam
            sie podoba nie przyjmujmy tego za norme ze tak ma/ musi byc tylko powiedzmy o
            tym dziecku, pochwalmy go, kibicujmy mu, przybijmy "pione", dajmy buziaka - bo
            w ten sposob utwierdzamy go w przekonaniu ze pewne zachowania akceptujemy.

            Kiedy za to mowimy ze "nie wolno" czegos robic, dajemy znak ze pewnych zachowan
            nie akceptujemy. I to powinno isc dwutorowo z przewaga na pochwały moim zdaniem.
            Jezeli wiec czesciej bedziemy zwracali na dziecko uwage wtedy kiedy jego
            zachowanie bedzie nam sie podobalo wtedy czesciej tak wlasnie dziecko bedzie
            postepowało.
            Kiedy bardziej niz na pochwałach skupiamy sie na zakazach - dziecko widzi ze to
            jedyna droga zeby do nas dotrzec, zebysmy zwrocili na niego uwage.
            Uwierzcie ze nie jest to łatwe i trzeba sie tego nauczyc, trzeba o tym pamietac
            i wprowadzic to w zycie.

            Bardzo podoba mi sie pomysl z superniani o tablicy i naklejkach jako nagroda za
            cos. I na pewno jak maly podrosnie i bedzie jeszcze bardziej kumaty to
            wprowadze sobie taki wlasnie system nagradzania go i chwalenia jak bedzie
            potrzeba.

            Zamiast wiec karnych jezykow, krzesełek i innych schodkow jestem zwolenniczka
            chwalenia i nagradzania, bo to działa a karanie nie zawsze.

            pozdro
            • ninjo Re: pochwały, pochwały ... i nagrody 21.05.07, 14:06
              salvita, masz racje.
              Przede wszystkim chwalenie dziecka, za wszystko co robi dobrze czy sie stara.
              To najlepszy sposob, zeby takie zachowania utrwalac.
              System nagrod jest na pewno najbardziej skuteczny, ale oczywiscie stosowany
              konsekwentnie. Kary moim zdaniem tez sa z nim w pewien sposob zwiazane (np.
              niedanie nagrody, kiedy dziecko sie jej spodziewa, bedzie kara).

              Bardzo ciekawa jest tez metoda naturalnych konsekwencji. Jezeli dziecko cos
              naumyslnie zbroi to kara dla niego, jest naturalna, logiczna konsekwencja tego.
              Np. jesli dziecko umyslnie wyleje zupe na podloge, to musi samo posprzatac.
              Albo jesli cos zepsuje (naumyslnie), to mama/tata musza to naprawic i dlatego
              nie maja czasu teraz sie z nim pobawic tak, jak bylo zaplanowane.
              Wtedy nie ma takich sytuacji, ze dziecko jest karane za jakies przewinienie i
              nie rozumie kompletnie dlaczego, wiec nic z tego nie wynosi na przyszlosc.
              • filimoni Pochwała salvity 23.06.07, 15:47
                Salvita ale ty mądra baba jesteś, mówię poważnie , dużo się uczyłam w swoim
                życiu o wychowaniu dzieci i radzeniu sobie z nimi w różnych sytuacjach( studia,
                praktyki ,kursy , szkoły matek ,grupy wsparcia i inne różne) a Ty całą tą
                teorię ,której się uczyłam stosujesz w praktyce , jestem pełna podziwu i
                uznania dla ciebie. Mi niestety nie zawsze się udaje wcielić teorię w życie.
                Pozdrawiam-Ania
                • salvita Re: Pochwała salvity 24.06.07, 13:46
                  dzieki filimoni za slowa uznania
                  najsmieszniejsze jest to ze ja przeczytalam jezyk niemowlat dwa razy przed
                  porodem i potem jak maly byl juz na swiecie, do polowy doczytalam jezyk
                  dwulatka i ogladnelam kilka odcinkow super niani a reszta to tylko i wylacznie
                  moja intuicja
                  i nie jestem idealna tez mam wpadki na koncie smile
                  • olimpiap Re: Pochwała salvity 28.06.07, 13:42
                    Witam
                    przeczytałam opis salvity i jestem pod wrażeniem metody wychowania która
                    stosuje. Nasz córcia dzisiaj kończy roczek i odkąd się porusza samodzielnie
                    wszędzie jej pełno. Ale podobnie jak Ty obserwuję co robi i idzie tam gdzie ma
                    ochotę. Jeśli zaczyna coś brać co nie powinna to odwracam jej uwagę a nie mówię
                    non stop nie wolno i zabieram ją w inne miejsce. W moich przemyśleniach i
                    postępowaniach bardzo podobnie ułożyłam sobie sposób wychowania Małej. Nie
                    staram sie na siłę wpajac jej zasad tak jak ja bym bardzo chciała.
                    Zastanawialam się czy takie zachowanie moje - przyniesie dobre efekty ale widzę
                    że nie jestem sama. Faktycznie też czytałam te same książki co Ty. Moja Mała
                    sama zasypia w łóżeczku o tych samych porach idziemy spać. Obserwacja dziecka
                    pozwoliła mi poznać własne dziecko jej potrzeby. I wiem że ona jest szczęśliwym
                    dzieckiem. Widać to po niej. Pozdrawiam Ola
                    • salvita Re: olimpiap napisalam na priv n/t 28.06.07, 20:32

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka