Kochane,
nie wiem jak wy, ale ja zaczałam odciągac pokarm i zostawiac "M" z
synkiem

)) czasami na razie...
Na poczatku bylam przy nich jak go karmił butelka....bylam w pokoju gdyby nie
wiedzial jak i co zrobic, raz sie udalo, drugi raz srednio....ale trudno
musza sobie chłopcy radzic....
generalnie synek z piersi jak dobrze, ale czasem jak sie zakrztusi czy cos mu
przeszkodzi to "włącza syrenę"....i nie ma przebacz....smoczek w tedy czy
jakos trzeba uspokoic
ale cieszcze sie ze zaczelam czasem wychodzic z domu.... choc mowie Wam ze
serce sie kraja...ale trzeba,bo nie mozna tak ze caly czas sidziec tylko z
dzieckiem. Potem jeszcze trudniej zostawic takie malenstwo ...a jak pojde do
pracy to juz samam nie wiem ....chyba bede w toalecie plakac....
A JAK U WAS Z WYCHODZENIEM Z DOMU?