mieszkam na parterze i ciagle cos wlatuje, no nie moge nie otwierac okien bo
sie poduzimy. Staram sie cały czas "monitorowac" mieszkanie i zabijac te
parszywe komary!!!
ale dzis i wczoraj taki jeden cholerny komar pogryzł Filipkowi cała główke,
NAWET OKA/powieki NIE OSZCZEDZIL!!! JAK go rano M zobaczyl to tak sie
pieluchą zamachnął ze cała krew na scianie została

))
niemniejjednak co tu zrobic, moze ubranko czymś sproskam? słyszałam ze zapach
waniliowy - taki do ciasta chyba tez działa?
Napiszcie co wy robicie
aha i jeszcze chcemy takie siatki w oknach założyc, moze to cos ta....ale i
tak te skubane komary zawsze znajda jakas szpare...