Dodaj do ulubionych

obiady dla dzieci pracujących mam

21.06.07, 13:57
Zastanawiam się jak to jest u Was. Ja wracam z pracy o 19, wtedy zajmuję się
Anią i ok. 21.30-22 mogę coś zrobić, bo ona idzie spać. Zazwyczaj wtedy
próbuję jeszcze popracować. Jak coś gotuję dla Ani na obiad (robię to w
weekend), to jest to jakaś zupa, którą mrożę i mam na kilka razy, często też
wspomagam się słoiczkami. Mąż też czasem gotuje, bo on niekiedy wraca o 16.
Obiady podaje opiekunka. Opiekunka ma się zajmować tylko Anią, nie oczekuję
od niej żadnych dodatkowych prac.
Mam pytanie do mam, które też tak długo pracują. Jak organizujecie sobie to
przygotowywanie obiadów. Czy ktoś jeszcze wspomaga się słoiczkami?
Obserwuj wątek
    • wandalina Re: obiady dla dzieci pracujących mam 21.06.07, 14:45
      Ja gotuje zupe na dwa dni (z mrozonek), mam zapas zamrozonych pulpetow,
      kotlecikow rybnych etc. Rano obieram ziemniaczki albo przygotowuje zapiekanek
      makaronowa. Czesto wysępie jakies pierogi u mojej Mamy. Czasem kupuje krokiety
      itp. Dusze rano warzywa z mrozonek.
      Sloiczkow nie zjadamy juz od dawna - moja corka chce jesc zwykle rzeczy.
      • barabara.69 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 21.06.07, 15:26
        Głupio się przyznać ale wspomagamy się głównie jeszcze słoiczkami sad
        Pracujemy z mężem długo / na zmianę zarywamy nocki w pracy by następnego dnia
        być z młodym od 17-18.00/ Na gotowanie trochę brak czasu i póki Piotruś lubi
        obiady słoiczkowe to wolę z nim się pobawić niż grzebać w garach.
        My obiady jemy w pracy lub "na mieście". Synkiem zajmuje się babcia i jak jej
        się chce to coś ugotuje i wtedy Pitek je normalny obiad.
        Póki są upały też mniej je a czasem nawet wcale nie chce, więc słoiczki są
        wygodne. Ale mam postanowienie że po wakacjach koniec ze słoiczkami smilei pewnie
        wtedy będę pichcić po nocach.
        Pocieszcie, że nie jestem jedyną wyrodną matką ...
        • iva30 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 21.06.07, 16:46
          Barbaro, nie jesteś wyrodną matką smile, mój post częściowo miał na celu
          znalezienie pokrewnych dusz smile, bo ja przecież też wciąż podaję słoiczki. W
          tygodniu nie gotuję, tylko w weekend, a Ania nie grynmasi i wcina słoiki smile.
          Pozdrawiam
    • doso1 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 21.06.07, 21:13
      Nico tez czesto wciaga sloiki. A normalne obiady je wtedy, jesli to co zrobie
      dla nas jest odpowiednie rowniez dla niego. Juz i tak mam problem z gotowaniem,
      bo moj maz je - jak dla mnie - same trucizny, wiec czesto gotuje 2 obiady. I
      gdybym do tego miala jeszcze gotowac 3. dla Nico to bym zwariowala. Ale pewnie
      jak Michelle troche podrosnie to sie zmobilizuje i dzieckom od czasu do czasu
      cos bede specjalnie gotowac.
    • 9-x-2 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 21.06.07, 21:35
      Ja gotuję codziennie, ale jeden obiad i dla nas i dla dzieci - staram się robic
      cos, co zaspokoi wszystkich....Zupy gotuję raz na 2 dni... A więc masz już 2
      posiłki dla dzieci... Rano i wieczorem kaszki.... Niestety gotuję razem z
      dziećmi - obieram i kroję warzywa w ich pokoju. Na czas stania przy garach
      często włączam telewizję i wychodzę z pokoju (inaczej nie można, kuchnia jest
      obok). A że nie robię nic wytwórnego, to przygotowanie obiadu nie zajmuje
      więcej jak 40-50 min. Jest jedno ale - pracuję na pół etatu, odbieram dzieci o
      14-14-30; potem gotowanie, karmienie, spacer, kaszki, kąpiel, dobranocka i
      spanko ok. 20-00 Wszystko jest rozplanowane co do minuty smile
    • kalina76 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 21.06.07, 23:46
      Mój synek częściej je ze słoiczków niż normalny obiad. Ale myślę, że jak córcia
      podrośnie, a ma teraz 5 miesięcy to już będę gotowała.
    • zuzannap3 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 22.06.07, 08:31
      Mój mały zawsze był słoiczkowy. I tak jest do tej pory. Co prawda od pewnego
      czasu babcia gotuje mu zupki, albo jakieś drugie danko, które zjada na obiadek,
      ale i tak po południu zjada słoiczek. Nie lubi kanapek, więc coś musi jeść. Poza
      tym nie widzę w tym nic złego. Jak mam mu ugotować z byle jakich warzyw (
      działki nie posiadamy) to lepiej niech zje cos ze słoiczka.
      • lolita27 Re: obiady dla dzieci pracujących mam 22.06.07, 12:48
        Powiem szczerze, ze ja to juz dawno zapomniałm o istnieniu słoiczków, kaszek
        itd. Myslałam, ze w tym wieku tez juz nikt ich swoim dzieicom nie podaje, mwoie
        o słoiczkach! Naprawde. moja Zuzia dawno juz je wszytko, bylam zmuszaona jej
        dawac normalne dorosłe rzeczy bo nei chciała jesc ani kaszek ani jedzenai ze
        słoiczków. Chodzi do zlobka ale zawsze jak wracamy do domku to jest glodna, no
        chyab za małe porcje tam dla niej są... W domku jak jestesmy same jemy
        gotowanego kalafiorka, fasolkę szparagową, makaron z truskawkami badz
        ziemniaczki z jajeczkiem, spagetti. Wszytko co mozna w miare szybko przygotowac
        (im krócej, tym wiecje czasu an placu zabaw). To duzo czasu nei zabiera, a jaka
        przjemnosc jak maluszek karmi Cie fasolkąsmile
        Ale ja wiem, że to wszytko kwestia przyzwyczajenia. Nam bylo łatwiej zacząc jej
        dawac normalne jedzenie bo czesto wyjezdzamy i ona wszędzie wszytko już je! Nie
        ma problemu.
        • ninjo Re: obiady dla dzieci pracujących mam 22.06.07, 13:34
          ja jestem w kwestii przygotowywania jedzenia dla malej bardzo wygodna. pomagam
          sobie tak:

          - jak gdzies wyjezdzamy, wychodzimy, mala dostaje sloiczki, albo obiad, ktory
          my tez bedziemy jedli (jezeli bedzie dla niej sie nadawal)

          - jak gotuje jej zupy, to od razu mroze i po 10 porcji, wiec ma na dluzszy czas
          (z reguly mam pomrozone kilka rodzajow zup, wiec sie jej nie nudzi)

          - jak jakas dobra dusza (np. mama albo tesciowa) zrobi dobre pulpety, to mroze
          w kilku porcjach

          - mieso dziele na drobne kawalki i tak zamrazam, pozniej opiekunka rozmraza,
          dorabia jakies ziemniaki / kasze / ryz / kuskus i jakas surowke czy warzywa
          mrozone i juz

          a sama jak gotuje np. w weekendy (w ciagu tyg. jemy obiady w pracy, pozno
          wracamy do domu), to robie jakies szybkie rzeczy albo jemy na miescie.
    • miska28 70% sloiki 30% gotowane domowe jedzenie. 23.06.07, 12:47
      U nas niestety ciagle sloiki.
      Michal ma kiepski apetyt odkad zaczal jesc innne jedzenie niz piers.
      Mleko modyfikowane w ogole nie wchodzilo,obiadki sloiczkowe lubi a gotowanego
      domowego raczej nie koniecznie.
      Ogolnie jest niejadkiem.
      Rano kasza, buleczka maslana z jajecznica, dzemik, serek bialy, podgryza
      kielbaske lub szyneczke...i tyle.
      Obiadki w wiekszosci sloiczkowe - ja pracuje, dzieckiem opiekuje sie maz. Jak
      juz cos gotuje to zupy i te zamiast mrozic wekuje do sloikow i trzymam w
      lodowce. Za kilka dni otwieram sloik i podaje. Lubi pulpeciki wiec robie
      wieksza ilosc i czesc dusze a czesc gotowego mieska mroze w kilku porcjach.
      Generalnie maly jest oporny na jedzenie, ziemniakow nie lubi, miesko ktore
      trzeba gryzc i ma wlokna nie lubi i karmienie przypomina raczej 1,5 godzinna
      gehenne.
      Miewa rozne dni jesli chodzi o apetyt wiec sloiczki raczej sa wygodniejsze poki
      co. Licze ze jak zmienimy klimat moze wiecej bedzie przebywal na swiezym
      powietrzu to apetyt mu sie poprawi i bedzie sie garnal sam do jedzenia
      doroslego.

      A z kolacjami tez jest problem...kaszki po malu odchodza w odstawke (daje bo
      nie pije w ogole mleka, wiec kaszki na mleku modyfikowanym jakos te diete
      uzupelniaja), kanapki...niekoniecznie lubi, o swiezych surowkach mozna pomarzyc.

      Niestety z niejadkami jest wieeeelki problem i zazdroszcze mamusiom co dzieci
      same wolaja am am....

      Pozdrawiam,
      miska
    • e-go Re: obiady dla dzieci pracujących mam 27.06.07, 14:06
      eh te obiady sad jest to mój wielki zgryz... nie mam już pomysłów co ugotować,
      jak róznież brakuje mi czasu i nie mam kiedy tego robić
      z utęsknieniem wyczekuję września, kiedy to dziecko pójdzie do żłobka i skończy
      się ten problem
      a teraz niestety słoiczkami nie mogę się wspomagać, bo Julas już dawno nimi
      wzgardził, więc po nocach gotuję te cholerne zupy i coś do drugiego dania
      i mam juz tego dość sad
      jestem przemęczona i nie wyspana i marzy mi się abcia w domu gotująca
      obiadki... <rozmarzona>
    • robin2510 Re: Nie gotuję osobnych obiadów... 27.06.07, 17:09
      odkąd Kinga skończyła rok, od tego czasu mała je razem z nami, i nic jej nie
      jest, bardzo rzadko osobno ma gotowaną wigilijną zupę rybną którą uwielbia a i
      tak ją robi dla niej dziadek - mój tata, (który jest kucharzem). Powiem
      szczerze że nie miałabym czasu na gotowanie oddzielne dla córki i dla nas bo
      nie starczyłoby doby, zwłaszcza jak się ma na głowie pracę, dziecko i rozbudowe
      chaty wink))))))))
      • e-go Re: Nie gotuję osobnych obiadów... 03.07.07, 15:08
        hmmm, ja nigdy nie gotowałam odzielnych obiadów
        problem mam z obiadami w ogóle smile
        • iva30 Re: Nie gotuję osobnych obiadów... 03.07.07, 15:56

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka