Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły?

05.09.07, 12:20
Zapytałam na emamie ale pytam i tu z racji dzieci w tym samym wieku...Po dwóch latach wychowywania dziecka wróciłam do pracy. Synkiem zajmuje sie tesciwa, ale nie chce do nas przychodzic. Mam wozic dziecko do niej (ok. 1 km przez miasto). Pierwszy dzień ją poprosiłam, zeby jednak przyszla do nas. Ja wyszlam , mlody jeszcze dlugo spał (należy do spiochów). Było więc oki. Na drugi zaproponowalam, ze pojade po teściową (w tm czasie jest jeszcze w domu starszy syn), ale mlody wyczuł i jak tyko babcia weszla w próg juz sie obudził i był płacz, bo ja musialam juz jechac. Dzis obudziłam wczesnie dziecko i jakos sie wybralam z nim do babci (nie chcial mnie wypuścić). Bylo cieżko ale jest to do zrobienia. I tak sobie myślę: co lepsze będzie dla synka - to , ze będzie dluzej spal, ja rano przywiozę babcię (jest to do ugadania), ona go wyszykuje i pojdą do niej czy może lepiej bedzie jak sama zajmę sie rano dzieckiem i sama go zawiozę do dziadków. Muszę byc w pracy przed 8. Moze miał ktos podobną sytuację?
Obserwuj wątek
    • thmwag1 Re: Co byście zrobiły? 05.09.07, 12:59
      Może w oczach niektórych to zabrzmi okrutnie, ale ja swoje dziecko (od kiedy
      wróciłam do pracy) budzę mimo, że niania przychodzi do mnie do domu.
      Robię to dlatego, że chcę aby wiedział że mama jest z nim co rano jak wstaje. Ja
      do porannie wyszykowuję. Ma szansę się do mnie poprzytulać, nieraz nawet się
      chwilę pobawimy. Potem świadomi robi mi pa pa i ja wychodzę. Drugi powód jest
      taki, że mam kontrolę nad tym ile śpi. Wprawdzie konsekwencją tego jest i
      wczesne wstawanie podczas wolnych dni, ale wolę to, niż poźniejsze siedzienie po
      nocy. Bo mój syn bez drzemki popołudniowej nie wyrabia nawet jak później wstanie smile
      Poza tym niebawem nadejdzie czas na pójście do przedszkola i i tak będziesz
      musiała go rano z wyrka wyrywać smile
      Moim zdaniem sama zawoź, a pozostawanie i oczekiwanie na babcie pozostaw na
      wyjątkowe sytuacje (mocne zaspanie albo tfu tfu choroba)
      pozdrawiam
      • taormina Re: Co byście zrobiły? 05.09.07, 13:50
        Też doceniam to, ze Madzia budzi się kiedy jeszcze jestem. Wolę mieć
        możliwość pożegnania się, to tez element edukacji - nie muszę się
        potem czaić, gdy chcę gdzieś wyjść. Madzia jest przyzwyczajona, że
        mama wychodzi i zawsze wraca wink
        A poza tym ważne jest to co napisała thmwag1 - kontrola ile dziecko
        śpi. Magda potrafi przespać 3 godz w ciągu dnia, ale potem kiepsko
        spi w nocy. Musimy ją więc trochę ograniczać.
        Lubię te nasze poranki..... wink))
        • taormina Re: Co byście zrobiły? 05.09.07, 13:54
          Też jestem za odwożeniem, chociaż wiem, że to trochę kłopot. Sama
          mam taką sytuację, że zajmująca sie Magdą moja mama opiekuje się
          jednocześnie babcią. Co dwa tygodnie zawozi ją do ciotki i wtedy
          jest sama. Wówczas przychodzi do Madzi. Kiedy ma babcię, ja odwożę
          Madzię do niej. Zawsze jest problem z fotelikiem, jeździmy z mężem
          dwoma autami, a fotelik jest jeden. Pracuję w systemie zmianowym,
          czasem nawet do 23. Ale odwożenie "wchodzi w krew". Można się
          przyzwyczaić, dziecko również.
    • iva30 Re: Co byście zrobiły? 05.09.07, 15:50
      Ja tak jak thmwag i taormina, budzę Anię, bo chcę, żeby trochę czasu
      spędziła ze mną, karmię, pilnuję sikania do nocnika itp. Potem jest
      cały rytuał pożegnania, które zazwyczaj odbywa się ze śmiechem. No i
      oczywiście, budzę, bo nie chcę, żeby mi chodziła spać o 23 smile.
    • asia_mod Re: Co byście zrobiły? 05.09.07, 18:35
      U nas był czas, że Mdziadek przyjeżdżał do nas, czekał aż mały się wyśpi (spał
      wtedy do 8.30. Podawał mu mleko, spokojnie się ubierali i jechali do dziadków.
      Ale było to jak mąż jeździł do pracy na 5 rano, a ja kilka minut po 6
      wychodziłam z domu. Bez sensu było wg nas zrywanie dziecka o tak wczesnej porze,
      dodatkowo dziadek świetnie dogaduje się z wnuczkiem. Obecnie małżonek ma do
      pracy na 9 i dziadkowie mieszkają właściwie po drodze, więc odwozi małego do
      nich, ja go potem odbieram.
      • alfa36 Re: Co byście zrobiły? 05.09.07, 22:03
        Wielkie dzięki. Dokładnie chodzilo mi o rozwianie wątpliwości dotyczących porannego wstawania. Rzeczywiscie bedę młodego budziła o 7 i bedziemy mieli mozliwosć porannego bycia razem. Mam nadzieję, ze moje dziecię nauczy się popoluniowego spania u dziadków, bo poki co to spi tam bardzo krotko jak na jego mozliwosci. Już go przestawiamy na spanie od 21, ale wczoraj wyglądalo to tak, ze my po bokach lozka spimy, a Jakub siedzi miedzy nami i spiewasmile
        A tak wogóle to ciesze się, ze wróciłam do pracy, mam nadzieję, ze jakos się zorganizuję i ze nie bedę brała roboty do domu, jak to robilam 'od zawsze".
        Jeszcze krótkie pytanie: Jakub wie, ze ja i tata chodzimy do pracy, powtarza to, ale rano jednak jest problem z moim odejsciem. Czy to znaczy, że on tego nie rozumie? Bo nie pozwala mi ot tak, odejść; konczy się tak, ze dziadek bierze go do drugiego pokoju i zaczyna zabawę. Krótko mówiąc "uciekam" do pracy, ale jak wracam to Jakub wcale na stęsknionego nie wygląda.
        • iva30 Re: Co byście zrobiły? 06.09.07, 10:16
          Alfa jest taka zasada, żeby właśnie nie uciekać do pracy po
          kryjomu smile. Chodzi o to, żeby dziecko było świadome, kiedy mama
          wychodzi, żeby nie było tak, że jak tylko mu zniknie z oczu, to
          znaczy, że wyszła i nie wiadomo kiedy wróci.
          My to robimy ze śmiechem, "pa pa", buziaki, "cześć", "piątki" itp. I
          Ania zawsze wie, kiedy wychodzę. Czasem rzeczywiście kończy się
          rykiem (bardzo rzadko), ale popłacze minutkę, ktoś kto z nią zostaje
          zabawia i jest ok.
    • salvita Re: Co byście zrobiły? 06.09.07, 12:04
      mialam taki moment ze wychodzilam do pracy o 5:30
      nie budzilam malego bo same przyznacie godzina bylaby zabojcza

      ale z moich obserwacji wynikalo ze maly byl przez to bardzo
      skolowany.
      rano sie budzil i mnie wolal a mnie juz nie bylo wiec plakal potem
      jak ja wracalam do domu to on wlasnie spal na swojej drzemce i jak
      sie budzil to juz bylam - beznadziejne bylo to ze nie mielimsy
      momentu pozegnania i powitania.
      bylo tak zle ze maly nagle zasypiajac do tej pory sam nie kazal mi
      wychodzic z pokoju poki nie usnal - pewnie dezorientowalo go to ze
      mu znikam raz mnie nie ma a raz jestem. dobrze ze to krotko trwalo i
      teraz juz jest dobrze.

      nawet jesli maluchowi jest smutno to wazne jest aby sie z nim
      pozegnac a potem przywitac szybko zacznie kumac o co chodzi.
      • alfa36 Re: Co byście zrobiły? 06.09.07, 21:54
        Dziewczyny, to lepiej, jak dziecko widzi matkę wychodzacą z domu? Nawet jeśli placze i nie chce puscic? Ustaliliśmy, ze młodego od tesciow będzie odbierał małż, a ja nie bedę na łeb na szyje spieszyc sie do domu. Synek dobrze czuje się u dzidkow, to widać. Ja niestety mam zastrzeżenia.... tam się pali.... ale o tym juz kiedys pisalam....Kurcze, jak nie urok....
        • ilonaak Re: Co byście zrobiły? 07.09.07, 19:36
          Nie uciekaj, pożegnaj się i wyjdź. Na początku poświęcaj mu więcej czasu już u
          babci, babcia też powinna pokombinować żeby zachęcić i skusić dziecko do
          zostania (bajka w telewizji, dobre jedzonko, jakiś ciekawy przedmiot, obietnica
          fajnej zabawy). Dziecko zazwyczaj krótko rozpacza po wyjściu mamy, przynajmniej
          u mnie tak było.
          Jeśli chodzi o kwestię budzenia, to ja nie budzę mojej córki. Z tym, że babcia
          przjeżdza do nas od ponad roku i mala jak sie budzi sama leci babci szukac i juz
          od dawna nie rozpacza ze mama w pracy. Na poczatku tez wolalam ja obudzic i
          "przekazac" babci, ale teraz mala stala sie spiochem, a ja dzieki temu szybko
          rano sie wybieram, jade do pacy i szybciej z pracy wychodze. Omijam tez korki,
          które napotkałabym wychodząc z domu później. Co drugi tydzień wożę małą do
          dziadka i ta opcja też nie jest zła, ale zabiera mi więcej czasu w ciągu dnia, a
          dziecko spędza ponad godzine w korkach (ech, ale przynajmniej z mama).
          Generalnie mysle ze dla małej lepiej jest spedzac czas we wlasnym domu i
          wysypiac sie rano, a i dla mnie jest to bardzo wygodne, ale ja muszę stosować
          oba warianty z przyczyn ode mnie nie zależnych. MAła przepada za babcią i
          dziadkiem więc pomijając stanie w korkach obie wersje są dobre.
        • ninjo Re: Co byście zrobiły? 13.09.07, 23:31
          alfa, zdecydowanie lepiej pozegnac sie z dzieckiem wychodzac.
          pomysl, dziecko wychodzi na chwile do pokoju, wraca, a mamy nagle
          nie ma. Dziecko nie jest na to przygotowane, pozniej moze sie bac,
          ze w kazdej chwili nagle znikniesz. Efekt moze byc taki, ze nie
          bedzie sie czulo bezpiecznie.
          co do tego czy malego zawozic rano, czy przywozic babcie, to tez
          wydaje mi sie, ze lepiej logistycznie bedzie go zawozic, a na pewno
          sie szybko przyzwyczai do nowych godzin. Ale jesli chodzi o
          przebywanie w dymie papierosowym, to jakos to trzeba rozwiazac...
          • alfa36 Re: Co byście zrobiły? 14.10.07, 18:32
            Podciągam wątek po miesiącu, żeby powiedziec jak jest... rzeczywiście jakub szybko przyzwyczail sie do moich wyjśc... Krótkie pozegnanie u babci, papa z jego strony i jest dobrze. Jakub przepada za dziadkiem (słowa jednego wujką "jakby jakub chcial chodzic po suficie dziedek klej by załatwiełL). Co do palenia... do tej pory dziadek stara się.... wychodzi na balkon, sporo też są na działce. Ale idzie zima.... już sie boję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka