Nie wiem jak i skąd.... ale Maks złapał krztusiec vel koklusz.
Musieliśmy w piątek wezwac lekarza, bo z Maksio już tak bardzo się
dusił że aż wymiotował. No i diagnoza: Krztusiec. A cholera jasna
takie napady ma juz od początku sierpnia - to lekarze twierdzili że
poikrzywa zaczyna pylic.... albo.... mooooże zaczyna sie astma
oskrzelowa grrrr! I to nawet gdy chodziliśmy prywatnie.... W
morfologii wyszły podwyższone leukocyty. Ma antybiotyk i syrop o
smaku... pepsi i od wczoraj jest poprawa ale.... strasznie boję się
o Boryska.... u niego - gdyby zaraził się kokluszem.... mógłby
wystąpić bezdech.... ja zwariuje... jeszcze tego mi trzeba

((
co ja mam robic? nie mam jak ich rozdzielic... o ile jedno moze być
przechowywane u niani- mieszka niedaleko... o tyle nie wiem co
zrobic z drugim

help dziewczyny! Czy koklusz naprawde jest tak
groźny jak piszą o tym w necie?? Zapalenie układu nerwowego?? K%
^&*wa co to jest/????