maria_ach
05.10.07, 13:36
Zaczyna mnie to już poważnie martwić. Jaś budzi się w nocy i nawet w dzień z
ostrym płaczem. Nie zawsze ale powiedzmy w 80%. Dlaczego?
Raz jest wesoły jak skowronek a innym razem słyszę jak zakwili, pędzę do
niego, a ona nadal z zamkniętymi oczami marudzi i po chwili zaczyna ostra
serenadę. Czasem wystarczy wziąć go na ręce, na nich tak naprawdę się obudzi i
przestaje płakać. Innym razem tylko pierś go ukoi (bez względu na czas
ostatniego posiłku).
Radźcie Mamy, bo nie wiem co o tym myśleć, żal mi synka.