Problem za problemem

Nie dość, że Aga śpi w nocy koszmarnie budząc się co 30 minut, ja mam problemy
z zastojami i nadprodukcją pokarmu, to jeszcze prawdopodobnie zgubiono mój
indeks na uczelni!!! Mąż dzisiaj w moim imieniu załatwiał zezwolenie na
późniejsze złożenie rozprawy doktorskiej i wredna baba w dziekanacie
opieprzyła go po pierwsze o to, że o potwierdzenie odbioru poprosił, potem
stwierdziła, że nie ma mojego indeksu, nie wie gdzie jest i nie ma czasu ani
ochoty go szukać i że w dzienniku studentów mam niezliczony ostatni semestr.
Ja osobiście nie jechałam w czerwcu z indeksem do promotora, ale dostarczono
mu indeks i on się zarzeka, że go złożył (ale zarzekał się też że przeczytał
moją pracę…czego wiele razy nie zrobił). I nie wiem, co teraz, jak dzwonie to
mnie te babki opieprzają, że nie mają czasu, a promotor do listopada za
granicą Jak się wali to jedno po drugim....