Wczoraj przez moment serce mi stanęło. Moje dziecko stało sobie i
nagle bęcnęło na pupę. Podniosło potworny krzyk. Podbiegłam i szukam
zachaczonej o coś podrapanej, czy złamanej rączki czy coś, ale nic
nie widzę. Wzięłam ją na ręce, a ona dalej płacząć otwiera buzię i
kapie z niej krew. Na sekundę mnie zatkało, już przypominałam sobie
numer na pogotowie itd. Na szczęście oprzytomniałam i przyglądam się
dokładniej. W buzi co prawda czerwono, ale to raczej ślina
zabarwiona trochę krwią. Na końcu języka mała czerwona kropka. Krzyk
był bo musiało zaboleć jak się przygryzła. Ufff

Ale jak położyłam
ją spać to jeszcze długo odreagowywałam...
Magda