spaska
03.05.08, 12:35
Wczoraj zaczęłam plamić. Niby niedużo, taki pojedynczy incydent, ale
wystraszyłam się niesamowicie. Zadzwoniłam do lekarza kazał wziąć dodatkową
dawkę diprophiliny i luteiny i leżeć plackiem.Jakby sie pogorszyło to mam
jechać na izbę przyjęć.No to leżę,plamienie na szczęście przeszło.Tylko
pojawił się problem z córcią.Jak mam wyjaśnić dziecku, które ma rok i 2
miesiące, że mamusia nie może jej wziąć na rączki, podsadzić do okna, szaleć
na podłodze itp?Najgorsze jest to że ona nie rozumie, że mama jest "chora" i
zaczyna płakać,ciągnąć mnie za rękę itd bo przecież do tej pory było
inaczej.aż mi się srducho kraje... Małą próbuje zabawiać mąż,ale z nie zawsze
idealnym skutkiem. Macie jakieś pomysły jak mam sobie poradzić?Dodam, ze od
poniedziałku wszytskie babcie i prababcie na zmianę będą zaangażowane w
spacerki.Nie chcę żeby Dosia poczuła się odrzucona...