catalina81
09.05.08, 10:51
dziś dzień mi się kiepsko zaczął, a taka łada pogoda...
postanowiłam być fair wobec szefa i nie czekać do ostatniej chwili z
informacją o ciąży, mimo rad innych, żeby poczekać. no i szczerze
powiedziałam, że jestem w ciąży, termin na połowę października plus minus 2
tygodnie, że gin. uprzedzała, że należy się liczyć z tym, że ostatni miesiąc
przed porodem może się nie dać rady przychodzić do pracy, że nie planuje
zwolnienia i chcę pracować jak długo się da, ale że powinien się liczyć z tym,
że różnie może być. no i usłyszałam gratuluję, zatrudnię kogoś na Twoje
miejsce i jak tak osoba będzie chciała zostać dłużej niż Twoja nieobecność to
z nią przedłużę umowę, a 2 osób nie potrzebuję. czyli po macierzyńskim nie mam
co liczyć na powrót do firmy.
trochę przykre ... mimo wszystko. chociaż może powinnam to docenić, bo wprost
mi powiedział, że powrotu nie mam...