Dodaj do ulubionych

a mój mąż....

27.07.08, 15:52
... wylądował w szpitalu sad( 3 tygodnie polskiej służbie zdrowia -
nadmienię że i prywatnej i państwowej, zajęło zdjagnozowanie
przypadku...wyrostka robaczkowego!!!tylko, że to co powinno być
zabiegiem, po 3 tygodniach skończyło się wodonerczem, nefrostomią,
przetaczaniem krwi, usunięciem wyrostka i ogromnego ropnia z brzuchu
i zakończylo się na Oiomie...jak to nazwać??niekompetencja?głupota?
czy limity? a ja kilka dni wcześniej dowiedziałam się że jednak
cc... teraz to już nie wiem czy strach przed tym szpitalem pozwoli
mi tam wejść.
musiałam sobie "pomarudzić"
ps. nie ujawniałam się do tej pory - Lidka, październik 2008 r
(chyba 27)
Pozdrawiam i zyczę samych pozytywnych spotkań z naszą służbą
zdrowia..
Obserwuj wątek
    • iwosia2008 Re: a mój mąż.... 27.07.08, 16:05
      Serdecznie współczuję sad życz mężowi szybkiego powrotu do zdrowia. Tak już w
      Polsce jest.
    • zniemczyk Re: a mój mąż.... 27.07.08, 16:10
      współczuję Ci ogromnie. uważam, że Twój mąż musiał mieć niezłego pecha, tzn. nie
      każdy pacjent jest tak "traktowany"...
      Pamiętaj jednak, że nie powinnaś się denerwować (choć to trudne w takiej sytuacji).
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie i męża - niechaj szybko wraca do zdrowia. Napisz,
      jak się już coś zmieni z jego zdrowiem wink
      • olensia Re: a mój mąż.... 27.07.08, 17:09
        Wspolczuje bardzo i zycze duzo zdrowka dla meza i szybkiego powrotu do zdrowia.
        Tak lekarze czasami lubia sie tak ociagac z diagnoza. Moj tata kiedys byl
        zdiagnozowany ze ma raka i niedlugo umrze, wiesz co przeszlismy poprostu
        zalamka... Okazalo sie ze jak sie zaplaci lekarzowi za lepsze traktowanie to i
        postawi inna diagnoze. Okazalo sie ze ma malenkiego wrzoda na zoladku ktorego
        wyleczyli antybiotykami sad. Moj tata byl tak zalamany tym wszytskim, ze juz
        nawet nie chcial z nami rozmawiac a ile ja wyplakalam z mama przez tego durnego
        lekarza to az sie pisac odechciewa...
        • darkym Re: a mój mąż.... 27.07.08, 18:59
          Jak sie slucha takich historii to az czlowiek zaczyna sie bac
          chodzic do lekarzy jak cos dolega , no ale niestety nasza służba
          zdrowia leczenie powinna zacząć od samej siebie ... ;/
          • rooms Re: a mój mąż.... 27.07.08, 21:12
            okropne historie opowiadacie! myślę, że sytuacji nie pomaga fakt, że
            właściwie nie ma na nich (niekompetentnych pracowników służby
            zdrowia) żadnego bata, bo sprawy sądowe zdarzają się baaaardzo
            rzadko, a jak już to ciągną się latami... sad( Pacjent to ciągle nie
            klient, od którego zadowolenia zależą zarobki i kontynuacja pracy, a
            jedynie zło konieczniesad(
            Życzę Mężowi dużo zdrowia, a Tobie - spokoju i pozytywnych myśli
            (mimo wszystko!)
            • dworska1 Re: a mój mąż.... 27.07.08, 21:17
              Strasznie się wkurzam, gdy czytam o podobnych historiach... Niestety
              chyba każda z nas potrafi przytoczyc przynajmniej jedną znaną z
              autopsji... Nasza służba zdrowia to po prostu jeden wielki burdel
              (przepraszam porzadnych lekarzy i porządne pielęgniarki, niestety
              tacy w tym systemie nie są premiowani), a żadnemu lobby nie zależy
              raczej na naprawie sytuacji.
              Ja osobiście wiem jedno- dziś do lekarzy chodzi się prywatnie, albo
              ryzykuje zdrowiem swoim czy najbliższych.
              • lidpot Re: a mój mąż.... 27.07.08, 23:09
                Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa - "jesteśmy" już 3 dobę po
                operacji i chyba idzie ku poprawie...o ile lekarze dokładnie
                wyczyścili ten ropień ...i o ile nerka będzie pracować poprawnie,
                coś dużo tych " o ile.." sad
                Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!!
                • lidpot Re: a mój mąż.... 28.09.08, 22:08
                  witam Mamy i przyszłe Mamy. Graruluję tym, które mają już swoje
                  dzieci przy sobie a powodzenia, odporności i pomyslności życzę tym,
                  które - w tym sobie też - poród mają jeszcze przed sobą.
                  Wpisałam to w ten swój stary post, żeby sobie pomarudzić jeszcze.
                  Okazało się że wtedy u męża był też ostry wstrząs septyczny i
                  sepsa, która spowodowała to, że maż od blisko 60 dni leży w szpitalu
                  i jest już po 3 operacjach.makabra.
                  a ja mam skierowanie na patologię..
                  no, to sobie poleżymy..sad
                  PZDR
                  • iw80 Re: a mój mąż.... 29.09.08, 08:57
                    o rany.. strasznie Ci współczuję. trzymaj się dzielnie i życzę
                    szybkiego powrotu do zdrowia dla męża.
                    • olensia Re: a mój mąż.... 30.09.08, 00:54
                      O Boze wspolczuje bardzo. A tych lekarzy to bym zadusila wlasnymi rekami... Jak
                      mozna dopuscic do takiego stanu pacjenta...
                      Zycze duzo zdrowka i wytrwalosci...
                      • rooms Re: a mój mąż.... 30.09.08, 15:10
                        po prostu masakra... trzymaj się dzielnie, oby jak najszybciej mąż
                        wrócił do zdrowia! no i szczęśliwego rozwiązania dla Ciebie!
                  • zniemczyk Re: a mój mąż.... 29.09.08, 09:21
                    współczuję z całego serca...
                  • aganioq Re: a mój mąż.... 29.09.08, 09:52
                    bardzo współczuję...życzę szybkiego powrotu do zdrowia dla męża i dużo
                    wytrwałości dla Ciebie i jak najmniej nerwów, bo maluszkowi to nie służy (wiem,
                    że to trudne i tylko tak łatwo się mówi)
                    • konefka29 Re: a mój mąż.... 29.09.08, 10:27
                      Ja mialam zapalenie wyrostka w wieku 12 lat i diagnozowali mi MIESIAC. W koncu
                      trafilam na stol w ostatniej chwili, z okresem (mimo, ze nie mozna wtedy
                      operowac), bo nie bylo juz na ci czekac. Trafilam na ten stol tylko dzieki
                      znajomosciom mojej cioci!!! Przez caly miesiac wmawiano mi, ze symuluje, albo,
                      ze jestem w ciazy (tak, w wieku 12 lat, debile). Przez ten czas badano mnie w 4
                      szpitalach i we wszytskich odsylano z kwitkiem. Taka to wlasnie mamy sluzbe zdrowia.
                      • ewahewig Re: a mój mąż.... 29.09.08, 22:20
                        Trzymaj sie Kochana,naprawde za duzo Ci sie sypnelo na glowe
                        teraz,ale pamietaj,ze kobieta to bardzo silna istotasmileZadbaj tez o
                        siebie,bo robisz to dla malenstwa.Sciskam Cie mocniutko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka