macie jakiś sposób żeby dziecie słuchało, wykonywało polecenia zaraz a nie
dopiero jak sie mamusia mocno zdenerwuje?
u nas jest tak: mama duuuzo toleruje a jak sie miarka przebierze to łubudu
dziecko dostaje "do zrozumienia ze koniec tego dobrego". No więc jak to
wypośrodkować?
z racji tego że wakacje, wszyscy w domu dzień jest jakby rozazły i stąd chyba
kłopoty. nie mam konkretnych ustalonych punktów dnia, przymusu ze wychodzimy
teraz a nie za 2h, itp.
problem: ubieramy się, młoda mówi że ją uwierają buty, ok. 1ne mogą uwierać
ale przy 10tej parze tracę cierpliwość. koniec końców ubiera 1wszą parę i o
dziwo - da się.
pytanie - czy ucinać od razu - i dziecko wkłada 1wszą parę, czy testujemy
kolejne 10 wierząc że 1-wsze faktycznie uwierały?
sama nie wiem co jest z młodą - dużo jest zazdrości o młodszego brata, lato -
brak potrzeby organizacji rozwala wszystko, ale muszę znaleźć na nią sposób,
bo choć do przedszkola (czyli zorganizowanego dnia już tylko 2 tyg.) to
chciałabym ją jakoś okiełznać a pomysłu brak.
krzyk i bicie skutkuje tym że uczy sie takiego sposobu radzenia z problemami a
to dobre nie jest...
Na izolację nie zawsze jest czas - np. musimy wyjść i odstawianie do kąta jest
nie możliwe....
gdy zostają tylko nie włożone buty to pikuś - daje młodą na klatkę i tam
ubiera jedyne buty jakie stoją przed nią bo w tym czasie zamykam drzwi, ale
gdy do ubrania jest całe dziewcze to już jest problem....
powiedzcie że tez tak czasem macie....
i jakieś złote myśli proszę

)))