Mamy problem z zasypianiem. tzn tak do 1,5 roku było rewelacyjnie:
kąpiel, mycie ząbków, ksiązeczka, buziak, dobranoc, mama asi światło
i wychodzi. Jasin zasypiał sam.
a teraz kręci się wierci krzyczy - zasypianie trwa wieki. Do tego
nie moge go zosawić samego w pokoju bo wyskakje z łóżeczka
czytam w ałsnie Tracy i język dwulatka, więc może dowiem sie czegoś
inspirujacego odnośnie zasypiania.
ale powiem szczrze ze przeraża mnie wizja usypiania dwulatka z
noworodkiem przy piersi... muszę go nauczyć samodzielnego zasypiania
(alebo przypomnieć mu, że to kiedyś umiał) zanim urodzić się drugi
maluch.
a jak jest u Was z zasypianiem? Macie problemy? Jak nie macie - to
zdradźcie swoje sposoby na dzeciaki