22.06.10, 14:37
Czy dzieci AP tez przechodza bunty?
Czy znow, wwszystko zmienia sie bo rodzice AP nie postrzegaja buntu
jako czegos negatywnego, tylko kolejny krok w rozwoju dziecka i
akceptuja to? - tj nie walcza z tym wiec wojny z dzieckiem nie
prowadza, wiec nie ma powodu do buntu?

Czy dzieci Ap nie przechodza buntu bo w ogole AP to lek na cale
zlo smile))


A tak serio - mamy dzieci ktore mialy lub maja okresy buntu za soba -
jak to jest?
Jesli sie pojawia - jak w duchu RB sobie z tym radzic?

Mowie o tzw 'buncie dwulatka' - z tym stereotypowym rzucaniem sie na
podloge w supermarkeciewink i innych
Obserwuj wątek
    • channah13 Re: bunt 22.06.10, 15:46
      hahaha
      bunt u nas jest
      po roczku był dwulatka a teraz to nie wiem jaki jest
      po prostu dziecko mam charakterne!!
      i to ostro!!
      ale rzucania się na podłogę w sklepach nie było big_grin
      ja myślę że to kwestia tłumaczenia dziecku świata,
      Salomea wie, że jak jedziemy, to nie zawsze jej coś kupujemy.
      przed wejściem do sklepu ma powiedziane co i jak i nie histeryzuje.
      owszem, bada czy aby granic nie da się nagiąć jeszcze bardziej, ale bez rzucania
      się smile
      i bez bicia smile bo i takie dzieci się zdarzają.
      ale wszystko zależy od rodziców i dziecka.
      takie jest moje zdanie
      zobaczymy jak będzie z Aurelią big_grin
      kto nam się trafił big_grin
      na razie jest luzik w sklepach
      mają dużo zabawek w domu, więc w sklepach nie ma "chcę to!!"
      póki co big_grin
      • mrs.t Re: bunt 22.06.10, 16:07
        channah, cudnie cie widzec to po pierwsze ( bo cie jakos malo
        ostatnio )
        a tak konkretnie - no to wez sama jakos konkretniej - no ale co
        robisz
        jak ja pacyfikujesz?
        tlumaczenie pomaga?
        odwracasz uwage? ( to sposob mojej mamy - wiem ze wazne tu jest by z
        wyczuciem to stosowac, i nie chodzi o lekcewazenie dziecka..)
        • rooms Re: bunt 22.06.10, 18:23
          u nas wygląda to na bunt na całego, Kala ma 20 miesięcy i charakter - jest
          zdecydowana, żywiołowa i szybko traci cierpliwość (coś jak mamusiawink). Przy tym
          egzemplarzu skutkują jasne granice (tłumaczenie), konsekwencja (akcja-reakcja),
          słuchanie i opanowanie (no z tym to u mnie różnie, niestety).

          Przykład z dnia dzisiejszego:

          jesteśmy w kawiarni u koleżanki, Kala jest w towarzystwie dwóch rówieśniczek,
          bawią się, drzwi do lokalu otwarte, bo gorąco. Kala chyc na zewnątrz, więc
          sprowadzam ją z powrotem, kucam przed nią, łapię kontakt wzrokowy i tłumaczę, że
          wychodzić nie wolno, ulica itp., jak będzie wybiegać to wracamy do domu.

          Sytuacja się powtarza. Powtórka z tłumaczenia, plus wyraźne ostrzeżenie.

          Sytuacja się powtarza. Biorę na ręce (tłumaczą co i dlaczego), do wózka, papa
          koleżankom i do domu.

          Bez ryku się nie obeszło, ale to zrozumiałe. Po drodze było tłumaczenie i
          zapewnienie, że kocham. Szybko się uspokoiła i w domu było ok.

          Takie akcje mam przynajmniej raz dzienniewink Co ciekawe, za każdym razem dotyczą
          czegoś innego, czyli tłumaczenie skutkuje (czasem trzeba tylko przypomnieć, a
          czasem Kala sama przypomina, że np. "o tu.. ulica!..")

          Natomiast w sytuacjach, że chce coś czego nie może mieć - pomaga tłumaczenie i
          odwrócenie uwagi lub wspólne szukanie rozwiązania (to jeszcze rzadko, ale
          próbujemy) smile

          przy okazji się witam na forumsmile
        • channah13 Re: bunt 22.06.10, 22:04
          wiesz, konkretniej...
          ja jestem stanowczą mamusią.
          i kosekwentną.
          więc ona od początku wie, że jak mówię tak to znaczy tak, a jak mówię nie, to
          znaczy nie.
          i jeśli chce jakąś np. zabawkę, a wcześniej miała powiedziane że będzie mogła
          coś wybrać, to ją dostaje, a jeśli było mówione że jedziemy na zakupy jedzeniowe
          i nic nie kupimy, to nic nie kupujemy big_grin
          zawsze prosi żeby pójść z nią na lalki pooglądać. bierze z półki, ogląda i
          odkłada smile
          raz tylko popłakała się że chce zabawkę. ale nie mnie, tylko mojej mamie.
          miała kupione lalki, do których był dołączony smoczek, taki maleńki, który
          niestety szybko pękł. powiedziałam jej że jak będziemy na zakupach, to jej kupię
          taki. no i poszła do sklepu u mnie na wsi i pech chciał że akurat przywieźli
          takie lalki w zestawach. niestety u nas jest prawie 2x drożej. i jak ona
          zobaczyła ten smoczek , to w ryk że ona chce, bo mamusia jej obiecała. i myc,
          lalkę z regału. no i moja mama jej kupiła.
          ale to był jeden jedyny taki wybryk, przed BN w zeszłym roku.
          normalnie no jak idziemy do sklepu to chce mnie naciągnąć na lizaka. a w
          tygodniu nie je słodyczy, więc mówię, nie, nie kupię ci i odpuszcza.
          ale nasze maluszki niestety jeszcze nie są tak komunikatywne, wiec na razie
          pozostaje nam tłumaczenie.
          aurelia potrafi mi też zrobić awanturkę o coś w sklepie, ale mówię nie i koniec smile
          kupuję co potrzebuję i wychodzę smile

          a myślę że w niektórych przypadkach odwracanie uwagi odnosi skutek smile
          i nie lekceważę jej. czasami może bym chciała, ale się nie da big_grin upomina się o
          swoje i jak chce coś powiedzieć a ja np. zagadam się z mężem, to będzie tak
          długo powtarzać aż do nas dotrze smile
    • agnen Re: bunt 22.06.10, 22:48
      Pewnie że są bunty, przecież to normalne wink
      no i bywa ciążko. ja tam powtarzam sobie że to taki etap i robię swoje wink.
      właściwie to nie ma żadnej konkretnej metody, ale też bunt objawia się w różnych
      sytuacjach (najczęściej na jeden - wściekło ryczący sposób). Generalnie to w
      trakcie tego ryczenia staram się wyrazić emocje młodej słowami "jesteś
      wściekła...chciałaś cośtam a było cośtam innego, tak?" (młoda zazwyczj sie
      zgadzawink ) "chciałabyś się uspokoić" - tu bywa różnie, albo jest tak - "to się
      przytul... wiem że trudno jest sie uspokoić..." i takie tam; albo - nie - OK, to
      sobie jeszcze popłacz trochę.
      Właściwie nie przekonuję jej do swoich racji, chyba że jakoś już później kiedy
      sie szykuje podobna sytuacja. Za to czasem muszę ją po prostu wziąć na ręce i
      wynieść... czyli generalnie też jestem stanowcza. to zresztą dużo daje, bo po
      prostu dzieć wie czego ma się spodziewać smile
      No i właściwie nie robię z buntów jakiegoś halo, nie uważam ze to jest coś do
      roztrząsania i dyskutowania. Dzieć ma włókna nerwowe niezmielinizowane i tak jak
      sobie niemowlę nie radzi z chodzeniem tak sobie dwulatek (i starsze dzieci też)
      nie radzi z emocjami, bo po prostu nie ma takiej fizjologicznej możliwości żeby
      sobie z nimi poradzić.
      No i fajnie jest ten temat opisany w książce "rozwój dziecka 0-10" czy jakoś
      tak. Polecam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka