Dodaj do ulubionych

Prowadzenie za rączki

08.07.10, 22:17
Marysia, już od dłuższego czasu chodzi przy meblach. Najpierw tylko
stała, a teraz coraz sprawniej się porusza. Jednak obserwując ją,
wiem, że do samodzielnego chodzenia jeszcze daleko. Wczoraj
przyłapałam moją nieteściową na prowadzeniu Marysi za rączki.
Oczywiście szybko "nakazałam" zaprzestania tego procederu, ale w
dyskusji padło jej stwierdzenie, na które nie wiedziałam jak
odpowiedzieć, mianowicie: Czym różni się prowadzenie za ręce, od
chodzenia przy meblach (na przykład wkoło kanapy, czy wanny)?
Przecież w obu przypadkach chodzi o podpórkę, a kroki Marysia robi
już samodzielnie. Jaka jest różnica czy tą rolę spełniają ręce, czy
meble? No i mnie zatkało. Co wy byście odpowiedziały? Może są jakieś
naukowe argumenty?
Obserwuj wątek
    • globus.histericus Re: Prowadzenie za rączki 08.07.10, 22:21
      A może powinnam pozwolić, przecież chodzenia przy meblach nie
      zabraniam...
      • aphoper1 Re: Prowadzenie za rączki 08.07.10, 22:29
        Nie znam się, ale pamiętam, że kiedyś czytałam u Montessori, że przy meblach
        dziecko samo decyduje, a przy prowadzaniu za rączki to jest spełnianie oczekiwań
        opiekuna czy coś w tym stylu...
        • globus.histericus Re: Prowadzenie za rączki 08.07.10, 22:52
          No właśnie, gdyby to było ciągnięcie..., ale moja nieteściowa twierdzi,
          że ona tylko wyciąga swoje ręce i czeka. Heh, nie wiem... Generalnie
          nie chciałabym, żeby tak robiła, ale potrzebuje argumentów, które do
          Niej trafią.
          • basiak36 Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 10:40
            Generalnie
            > nie chciałabym, żeby tak robiła, ale potrzebuje argumentów, które do
            > Niej trafią.

            A po co argumenty? Powiedz ze nie chcesz i juz. To Twoje dziecko i nie musisz
            sie tesciowej z niczego tlumaczyc...
            • globus.histericus Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 11:15
              Tak, masz rację. Tylko, że zdarzają się chwilę, kiedy Marysia zostaje
              z nią sam na sam. Nie często, ale jednak i chciałabym mieć pewność,
              że nie będzie prowadzić za rączki za moimi plecami, a o wiele łatwiej
              jest to osiągnąć, jeśli moje "widzimisię" jest poparte jakąś logiczną
              argumentacją. Poza tym staramy się utrzymywać przyjazne stosunki, a
              powiedzenie: "Nie, bo nie" nie jest za miłe i staram się nawet
              własnemu dziecku różne rzeczy tłumaczyć, a nie mówić z góry, że
              czegoś sobie nie życzę i koniec. A z trzeciej strony sama zaczęłam
              się zastanawiać, czym to różni się od chodzenia przy meblach i czy
              rzeczywiście jest takie złe.
              • basiak36 Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 14:21

                Poza tym staramy się utrzymywać przyjazne stosunki, a
                > powiedzenie: "Nie, bo nie" nie jest za miłe i staram się nawet
                > własnemu dziecku różne rzeczy tłumaczyć, a nie mówić z góry, że
                > czegoś sobie nie życzę i koniec.

                Powiedzenie komus grzecznie ze prosisz aby dziecka za raczki nie prowadzac nie
                jest niemile, chyba ze powiesz to agresywnym i niemilym tonem. Jesli sie
                usmiechniesz i powiesz ze prosisz aby tego nie robila, nie ma w tym nic
                niegrzecznego. jesli wystarczy ze poprosisz aby tego nie robila, mozna sprawe
                zalatwic milo i grzecznie. Zwyczajnie kulturalna asertywnosc.
                Ja mialam podobna sytuacje z podawaniem dziecku wody bo babcia na sile uwazala
                ze zaslodzony soczek lepszy, i nie dala sobie przetlumaczyc ze nie. Wiec
                grzecznie poprosilam zeby po prostu nie dawala i juz. Z usmiechem.
                Czasem wiemy ze cos jest nie tak instynktownie, i osobiscie nie czuje potrzeby
                tlumaczenia sie dlaczego cos robie, mozna powiedziec ze instynkt matki tak
                nakazujesmile
                • jul-kaa Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 14:58
                  basiuk36, to wcale nie jest takie proste. Ja powiedziałam kiedyś (spokojnie)
                  teściowej żeby nie brała akurat małego na ręce, był chory i rozdrażniony. Mam
                  świadków na to, że powiedziałam to normalnym tonem. Teściowa wyszła prawie że
                  trzaskając drzwiami, prawie miesiąc się do mnie nie odzywała i nie widziała małego.
                  Szczęście, że nie potrzebujemy jej pomocy. Mam nadzieję, że nigdy, przenigdy nie
                  będziemy od niej w jakikolwiek sposób zależni...
                  • basiak36 Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 15:30
                    jul-kaa napisała:

                    > basiuk36, to wcale nie jest takie proste. Ja powiedziałam kiedyś (spokojnie)
                    > teściowej żeby nie brała akurat małego na ręce, był chory i rozdrażniony. Mam
                    > świadków na to, że powiedziałam to normalnym tonem.

                    Nie mozemy niestety przewidziec jak inni zareaguja.. ja uwazam ze dopoki wiem ze
                    sama postapilam ok, ze nie bylam niemila,niegrzeczna, to jest ok. Nie moge
                    przejmowac sie tym jak caly swiat mnie odbiera bo bym zwariowalasmile
                    Wyobraz sobie inna osobe ktora w ten sam sposob bys poprosila zeby dziecka nie
                    brala na rece: czy kazdy inny kogo znasz tez by tak zareagowal? Jesli nie to
                    wiadomo ze nie Twoja wina, ani tego jak to zrobilas.
                    • jul-kaa Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 17:09
                      Ale ja doskonale wiem, że to nie moja wina smile Dwa dni wcześniej o to samo
                      poprosiłam własną mamę i jakoś problemu nie było.
                      Chodzi mi wyłącznie o to, że dla wielu osób liczą się jednak argumenty (choć
                      może źle dobrałam przykład - teściowa moja nie przejęła się przyczyną mojej
                      prośby i moją argumentacją).
        • a.nancy Re: Prowadzenie za rączki 13.07.10, 19:55
          aphoper1 napisała:

          > Nie znam się, ale pamiętam, że kiedyś czytałam u Montessori, że przy meblach
          > dziecko samo decyduje, a przy prowadzaniu za rączki to jest spełnianie oczekiwa
          > ń
          > opiekuna czy coś w tym stylu...

          e tam oczekiwań smile moje dziecię samo się domagało prowadzenia za rączki (i
          czasem nadal domaga, chociaż coraz częściej pomyka samo), na pewnym etapie to
          najlepsza zabawa była smile
          • aphoper1 Re: Prowadzenie za rączki 13.07.10, 19:59
            Dlatego mówię, że się nie znamwink Moja jeszcze nie próbuje chodzićsmile
      • klarci Re: Prowadzenie za rączki 11.07.10, 02:43
        globus, zrobisz co będziesz uważała, ale zastanów się chwilę, czemu
        ma służyć takie prowadzanie - przyjemności dorosłych prawda? jak
        dziecko poczuje się gotowe ruszyć samodzielnie, jak nóżki i
        kręgosłup będą wystarczająco przystosowane, to dziecko to zrobi. w
        innym przypadku robi się mu krzywdę - tak, to medycznie
        potwierdzone smile
    • bursztynek3 Re: Prowadzenie za rączki 08.07.10, 23:36
      ja podaję po palcu do każdej rąsi i Hanka zapierdziela małe kroczki
      jak samochodzik - nie trzymam jej rąk, ona trzyma się moich palców
      sama ; chodzi o podpórkę, bo przy meblach łazi bez problemu, sama
      stoi (bez podparcia), ale kroczka boi się jeszcze dać- jak podam
      palce to idzie śmiało smile
      • aniaimax Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 00:12
        Ja prowadzalam MAksa, ale za jedna reke, byl juz wtedy bardzo stabilny, ale potrzebowal mnie jako wspacie przy ewentualnych potknieciach czy nierownosciach terenu. Jaska raczej nie porwadzalam, bo jest duzo nizszy od Maksa i musialabym sie za bardzo schylac, a tu juz moj kregoslup mowi kategorycznie NIE. Dla mnie warunkiem bylo to, zeby dziecko juz stabilnie samodzielnie stalo, wtedy Twoje rece czy palce powinny sluzyc jak podporka, na tej samej zasadzie co meble przy ktorych dziecie zasuwa smile
        • aphoper1 Re: Prowadzenie za rączki 09.07.10, 07:50
          Szczerze mówiąc, jeszcze nad tym nie myślałam, bo Ania nie staje jeszcze... Ale
          nie widzę poważnych powodów przeciw.
    • kinga_owca Re: Prowadzenie za rączki 10.07.10, 10:56
      moja mama i teściowa tak prowadzały Tomka, ale na tyle rzadko, że
      przymykalam na to oko

      co do zasadności - mi się wydaje, że jednak dorosły nie jest zwykłą
      podpórką, ciągnie dziecko do przodu nawet podświadomie
      i do góry też je wyciąga niepotrzebnie, przeciez dziecko ma rączki
      na wysokości mniej więcej naszych kolan, nie wierzę, żeby
      ktorakolwiek babcia (nawet te super młode babcie przed 40-tką)
      zaiwaniała w takiej pozycji

      mój w domu chodzil za swoim jeździkiem, albo bral duże plastikowe
      pudlo i je przesuwał przed sobą, albo krzesło sobie posuwał i za nim
      lazł, przy meblach, potem przy ścianie
      zaczął chodzić samodzielnie gdy miał 16 miesięcy
    • abiela Re: Prowadzenie za rączki 11.07.10, 00:30
      Jeżeli nieteściowa stoi za dzieckiem i dziecko wyciąga ręce w górę, ona
      je chwyta i wygina dziecko w łuk i tak je prowadzi, to zwyczajnie
      szkodzi kręgosłupowi, stopom i wyrabia złe nawyki. Jeśli oferuję rękę z
      boku, jako podparcie, to IMO jest to ok.
    • klarci Re: Prowadzenie za rączki 11.07.10, 02:40
      tu nie trzeba nauki - tylko odrobinę intuicji smile
      chodzenie przy meblach jest kontrolowane w pwłni przez dziecko - ono
      robi to na co jest gotowe. a prowadzanie za rączki, to wymuszanie,
      czegoś nienaturalnego w tym wieku - to obciążanie kręgosłupa,
      niebezpieczne dla dziecka.
      jak masz wątpliwości poczytaj tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/f,1017,Opieka_i_pielegnacja_a_rozwoj_dziecka.html

      moa teściowa była jeszcze lepsza, bo zaczęła mi prowadzać 6-
      miesięczne dziecko suspicious, zareagowałam raz a porządnie wink, na szczęście
      nie wdawała się w dyskusje, bo byłam cholernie zła, więc delikatnie
      bym jej nie odpowiedziała suspicious
    • martekle Globus 12.07.10, 14:41
      a w jakim wieku jest dziecko?
      Ja bym nie zabraniała prowadzania dziecka jesli samo juz chodzi przy meblach.
      Jesli dajesz swoje rece do podporki, to co robisz złego?
      Mój Kuba ma już rok, sam nie chodzi, tylko przy meblach.
      Wspina się po mnie i wyciąga rączkę by go przytrzymać i przejść kilka kroków.
      Radość dziecka olbrzymia, nie widzę tu krzywdy.

      Co innego jeśli dziecko prowadzone za ręce chwieje się i wygina na wszystkie
      strony, to znaczy, że nie jest gotowe.
      • globus.histericus Re: Globus 12.07.10, 19:06
        Marysia ma już 14 miesięcy, ale nie chodzi jeszcze samodzielnie. Wstaje
        przy meblach, drepta przy nich, ale nie wyciąga rączek, żeby ją
        prowadzić. Poza tym jeszcze nawet nie stoi samodzielnie bez podpórki,
        więc chyba sobie darujemy prowadzenie za rączki, a pod paszki to już w
        ogóle wydaje mi się nienaturalne. Mam nadzieje, że nieteściowa
        zrozumiała i się dostosujesmile
        • abiela Re: Globus 12.07.10, 22:38
          W takiej sytuacji na pewno bym nie pozwoliła.
          • donkej Re: Globus 13.07.10, 10:20
            Nie należy niczego przyspieszać, to jasne, ale prowadzić za ręce można w różny
            sposób - sporo zależy od gotowości dziecka.
            Mnie szlag trafia, gdy widzę dzieci powieszone za rączki jakoś tam ruszające
            nóżkami, a opiekun się emocjonuje: chodzi!!!! chodzi!!!!

            Czternastomiesięcznemu dziecku sporadyczne próby teściowej pewnie już nie
            zaszkodzą, bardziej szkodzą Waszym relacjom wink))
    • misiabela20 Re: Prowadzenie za rączki 14.07.10, 13:56
      Twoje dziecko, Twoje decyzje - powiedz stanowczo, ale nie agresywnie,
      że nie chcesz tego.

      Jasiek nie chciał być w ogóle prowadzony za ręce. nie wiedział, co ma
      z nogami robić. odpuściłam. tydzień temu zaczął sam kroczyć smile

      syn koleżanki, mając 7 miesięcy zaczął być prowadzony za ręce.
      "chodzi" tak do teraz (10,5 m) mimo że sam nie raczkuje i przez długi
      czas sam nie siadał/siedział. myślę, że rodzice zrobili mu krzywdę -
      pokazali, że może już w pionie, a jego kręgosłup nie daje rady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka