jenny_s
02.03.05, 10:21
Droga Redakcjo,
Długo nie mogłam zdecydować się na potomstwo nie chcąc pozbawiać się uroków
beztroskiego życia w piątkę. Jestem co prawda najmłodsza w naszym stadku,
zaledwie dobiegam pięćdziesiątki, ale wszystkie moje koleżanki mają już po
kilkoro, przyszedł zatem w końcu czas i na mnie.
Jestem w dwudziestym miesiącu ciąży i choć lekarz jest ze mnie bardzo
zadowolony, mnie zaczyna już to wszystko doskwierać. Bardzo dbam o dietę,
muszę się pochwalić, że przytyłam nie więcej niż 120 kg, nie tak jak moje
koleżanki, które już w pierwszych miesiącach zamieniły się w bezkształtne
wory tłuszczu. Ciągle jestem atrakcyjna, o czym świadczą wymowne spojrzenia
samców jednoznacznie zachęcające do oddalenia się w jakieś spokojnie miejsce
na sawannie celem obejrzenia najnowszej kolekcji znaczków pocztowych. Ech, na
samą myśl o tylu utraconych przyjemnościach, zasycha mi w trąbie.
Od pewnego czasu trapi mnie też pewien dylemat. Otóż nie wiem, czy zdecydować
się na poród rodzinny. Wiem, że to zbliża, naczytałam się wiele na ten temat,
nie chciałabym jednak, aby koledzy zapamiętali mnie taką spoconą, wykrzywioną
bólem i bez makijażu. Co robić? Doradźcie proszę.
Stała czytelniczka z Tanzanii