Dodaj do ulubionych

Nagradzanie a wyrabianie nawyków

04.08.10, 10:19
Witam,

jakiś czas temu byliśmy z mężem u psychologa dziecięcego w zwiazku z
naszym starszym synem. I jedna z rad była między innymi taka, żeby
stosować system nagradzania w wyrabianiu pozytywnych
zachowań/nawyków. Miałoby to polegać na tym: nalezy wybrać jedno
zachowanie które chcemy zmienić/utrwalić np. wykonywanie poleceń /
próśb rodzica za pierwszym razem, zaopatrzyć się np. w takie jakieś
szklane kolorowe kulki (podobno w budowlanych marketach jest coś
takiego) i słoik, i za każde wykonanie mojej prośby od razu, bez
powtarzania i bez zbędnej zwłoki, dziecko ma otrzymywać jedną kulkę.
Wcześniej umówić się po ilu kulkach będzie nagroda. Podobno
wyrabianie jednego nawyku trwa ok. 6 tygodni. Mam jednak dylemat
dot. samej nagrody. Bo o ile wcześniej stosowałam już ten system ze
zbieraniem uśmiechniętych słoneczek to nigdy nie przekładało się to
na materialną nagrodę. A nam Pani psycholog zaproponowała, zeby
nagrodą był np. cukierek/mała zabawka. Mi się to za bardzo nie
podoba, nie podoba mi się nagradzania słodyczami czy zabawkami. Ale
może nie ma w tym nic złego? Ja jestem bardziej za nagradzaniem
niematerialnym, ale widzę, że niestety często samo pochwalenie czy
uścisk mamy jest za małą motywacją.
No i pytanie: jak z tego potem zrezygnować i kiedy, żeby nawyk już
utrwalony stał się normalnością i nie musiał być nagradzany?

Co Wy o tym myślicie?

Mamy parę zachowań które chcielibyśmy skorygowac u dzieci i
zastanawiam się czy przedstawiony sposób jest dobry.
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 10:39
      tytul jak i tresc przypominaja tresure psa.A te kolorowe kulki to zamienniki
      smakolykow dla psa jako nagrody po wykonaniu polecenia.Jestes pewna ze nie u
      tresera psow bylas?
      • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 11:23
        Byłam u psychologa dziecięcego i to w miejscu polecanym przez kogoś
        tu na forum, w Uniwersytecie dla Rodziców.

        A jakie Ty masz sposoby na zmotywowanie dziecka do zaniechania lub
        robienia pewnych rzeczy?
      • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 11:24
        Te kulki są potrzebne również nam rodzicom.
        Zwróćcie uwagę, jak łatwo jest nam zrzędzić, krytykować, oceniac, grozić,
        moralizować ... chwalenie i dostrzeganie przychodzi nam zdecydowanie trudniej.
        • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 11:44
          Wiesz, ja chwalę swoje dzieciaki na każdym kroku. Ale zawsze jest to
          właśnie takie niematerialne chwalenie, opiszę jak widzę, że nie
          zapomniał spuścić wody po siusiu, albo podzielił się z bratem
          słodyczem, choć nie musiał. Staram się to wszystko dostrzegać. Ale
          nie nagradzam dzieci w sposób materialny - na zasadzie - byłeś miły
          dla brata - dostaniesz samochodzik.

          Mam jednak kilka "problemów", zwłaszcza ze starszym synem, dlatego
          szukam sposóbów, które pomogą mi w ich rozwiązaniu, bo jak
          napisałam, czasem pochwała czy uścisk mamy to za mało.
          • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 11:52
            Chwalić trzeba umieć - nie twierdzę, że ty tego nie potrafisz.

            Osobiście wciąż się uczę, bo zrzędzenie wychodzi mi zdecydowanie łatwiej.

            Może napisz, o jakie zachowania chodzi.
            • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 12:27
              > Chwalić trzeba umieć - nie twierdzę, że ty tego nie potrafisz.
              >
              > Osobiście wciąż się uczę, bo zrzędzenie wychodzi mi zdecydowanie
              łatwiej.

              Ja też się uczę, byłam jednak na kilku szkoleniach dot. wychowywania
              dzieci, gdzie przekazywano wiedzę nt.chwalenia m.in. I odtąd chwalę
              dzieci w sposób opisowy. Tzn. nie mówię, oo,jaki ładny rysunek,
              tylko np. widzę, że narysowałeś człowieka, ma nogi, ręce, głowę,
              wszystko to co człowiek mieć powinien. Coś w ten deseń smile

              > Może napisz, o jakie zachowania chodzi.

              Najbardziej newralgiczne to bicie, zwłaszcza a właściwie jedynie
              brata.
              Drugie to niewykonywanie próśb, tzn. musze powtarzać coś x razy albo
              zagrozić jakąś konsekwencją, żeby usłuchali - tu akurat obu dotyczy,
              nie tylko starszego. Przykład: Mówię - chłopcy myjemy zęby, a oni
              nawet nie drgną, drugi raz mówię - myjemy zęby, słyszycie mnie?
              Jeśli dalej nie ma reakcji mówię - jeśli zaraz nie przyjdziecie myć
              zębów to będziecie to robić sami, bo ja wychodzę z łazienki -
              zazwyczaj działa, bo widmo bakterii wiercących dziury ich motywuje.
              Ale też nie zawsze. A ja bym chciała nie musieć być "zdartą płytą" i
              nie musieć powtarzać czegoś x razy. Jak to osiągnąć??

              Kolejne, mniej ważne, ale jednak potrzebne nawyki: spuszczanie wody
              w sedesie, nie rozwalanie ubrań po całym domu i takie tam
              drobiazgi smile
              • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 12:30
                Aha, jeszcze zapomniałam o b. ważnej sprawie - przezywanie i
                brzydkie odzywki - typu głupek, głupia mama etc. Chcę to
                wyeliminować.
              • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 14:41
                Najbardziej newralgiczne to bicie, zwłaszcza a właściwie jedynie
                > brata.
                jesteś pewna, że młodszy nie narusza terutorium starszego? Jeśli
                krew się (nadmienie) nie leje - pozwól im ustalić braterskie relacje
                samodzielnie.

                A ja bym chciała nie musieć być "zdartą płytą" i
                > nie musieć powtarzać czegoś x razy. Jak to osiągnąć??
                Się nie da tak łatwo. Zwłaszcza, że "chłopcy" to zawsze może
                dotyczyć brata. Łatwo olać.
                Dawałabym nagrody za mycie zębów bez przypominania.

                spuszczanie wody
                > w sedesie,
                Najpierw musisz przeprowadzić śledztwo, kto jest winien zbrodni,
                potem zaś zaciągnąć winowajcę na miejsce przestępstwa i kazać mu
                spuścić wodę. Bo jeden może spuszczać, a drugi nie.
                Ponieważ ustalenie winowajcy nie jest takie proste bez podręcznej
                analizy, pozostaje ci chyba powiedzieć, że strasznie cię wkurza
                niespuszczona woda i poprosić, aby starali się pamiętać. W łazience
                zaś powiesić piktogram/tekst przypominający.
                Możesz też czatować przez 6 tygodni pod łazienką, nasłuchując kto
                nie spuścił wody...

                nie rozwalanie ubrań po całym domu
                Wołasz delikwenta i informujesz, że jego skarpetki leżą na stole.
                • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 09:49
                  > jesteś pewna, że młodszy nie narusza terutorium starszego? Jeśli
                  > krew się (nadmienie) nie leje - pozwól im ustalić braterskie
                  relacje
                  > samodzielnie.

                  Narusza, oczywiście, że narusza. Tego się chyba nie da obejść.
                  Starszy jest dla niego totalnym autorytetem i "papuguje" wszystko po
                  nim. A starszego to wkurza. Ja go rozumiem i nie zabraniam mu się
                  wkurzać na brata. Zabraniam tylko bić i wyzywać. Natomiast ma prawo
                  powiedzieć: odejdź, zostaw mnie, denerwujesz mnie, przeszkadzasz
                  mnie, nie lubię cię, wyjdź z mojego pokoju, nie wchodź etc.

                  > Najpierw musisz przeprowadzić śledztwo, kto jest winien zbrodni,
                  > potem zaś zaciągnąć winowajcę na miejsce przestępstwa i kazać mu
                  > spuścić wodę. Bo jeden może spuszczać, a drugi nie.
                  > Ponieważ ustalenie winowajcy nie jest takie proste bez podręcznej
                  > analizy, pozostaje ci chyba powiedzieć, że strasznie cię wkurza
                  > niespuszczona woda i poprosić, aby starali się pamiętać. W
                  łazience
                  > zaś powiesić piktogram/tekst przypominający.
                  > Możesz też czatować przez 6 tygodni pod łazienką, nasłuchując kto
                  > nie spuścił wody...

                  Ja wiem kto jest winien, bo młodszy załatwia się do nocnika jeszcze.
                  Poza tym starszy zużywa takie ilości papieru, że zawsze poznam że to
                  on się załatwiał big_grin
                  Mówię krótko: deska, woda, ręce. Ale on się wtedy wkurza, że musi to
                  robić, chociaż dobrze wie, że MUSI.
                  Ale ten obrazek to fajny pomysł smile

                  > nie rozwalanie ubrań po całym domu
                  > Wołasz delikwenta i informujesz, że jego skarpetki leżą na stole.
                  >

                  No tak też robię, ale ja bym chciała, żebym w ogóle nie musiała
                  nikomu o tym przypominać. Ale chyba mam za wysokie wymagania smile W
                  końcu to tylko dzieciaki, czasem mój mąż też gdzieś zostawia
                  ubrania big_grin
              • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 16:30
                Ile dzieci mają lat?

                Bicie i przezywanie.

                Trzeba zając się ich relacjami w ogóle.
                I swoimi zachowaniami, które prowadzą do eskalacji zazdrości.

                Oczywiście dziecku trzeba mówić, że w naszym domu odnosimy się do
                siebie z szacunkiem (i rzeczywiście tak się odnosić - rodzice do
                siebie i do dzieci).

                Powtarzać jak mantrę, że w naszym domu nikt nikogo nie bije.

                W chwili, kiedy do bicia już dochodzi, zając się ofiarą a nie
                agresorem.

                Mam dwie córy, 9 i 6 lat. Bywają między nimi konflikty, zdarzają się
                przezwiska lub uderzenia. Staram się na nie nie napadać ze swoim
                moralizatorstwem, ani karami. Wbiłam sobie do głowy "najpierw
                ofiara", co daje mi czas na konstruktywną reakcję wobec agresora.
                Przeważnie nie musze nic robić, bo zajęcie się ofiarą powoduje, że
                agresor czuje się niekomfortowo i albo przeprasza, albo się
                wycofuje. W każdym razie nie ma eskalacji konfliktu.


                Powtarzanie próśb.
                Chyba nigdy nie osiągniemy stanu, że dzieciaki bedą natychmiast
                reagowały na nasze prośby i polecenia.
                Warto może zastosowac nietypowe metody:
                - nakleić wielką kartkę na sedesie, bądź drzwiach łazienki (na
                widoku) "SPUŚCIĆ WODĘ" "LUBIĘ BYĆ CZYSTY - TWÓJ SEDES"

                - spisać listę czynności porannych, które powinny być wykonane (może
                być w formie obrazkowej) i odsyłac dziecko do niej, aby sprawdziło,
                co jeszcze ma do zrobienia

                - nie wisieć nad dzieckiem i nie gderać, tylko zapowiedzieć, ze myje
                ząbki sam i że do stołu siadają tylko dzieciaki z umytymi zebami

                Ubrania.

                - wskazać palcem bez komentarza
                - dać wybór, np. - albo ubrania wrzucasz do kosza na pranie, albo
                pierzesz sobie sam, albo układasz do szafy albo prasujesz sam itp
                • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 09:56

                  > Ile dzieci mają lat?
                  >
                  > Bicie i przezywanie.
                  >
                  > Trzeba zając się ich relacjami w ogóle.
                  > I swoimi zachowaniami, które prowadzą do eskalacji zazdrości.

                  3,5 i 5,5. Myślę, że z zazdrością jako taką udało nam się sobie
                  poradzić. Nigdy żadnego nie faworyzowałam. Młodszy nie miał
                  większych praw tylko dlatego, że jest młodszy. Obaj znają reguły i
                  mają ich przestrzegać - to znaczy, ze przezywać i bić nie może
                  zarówno starszy jak i młodszy.

                  Największy problem jest chyba z "naruszaniem terytorium". Ostatnio
                  zrobiliśmy starszemu osobny pokój, kosztem gabineciku, i na
                  szczęście dużo potencjalnych awantur się rozwiązuje dzięki temu. Ale
                  jeszcze nadal mają tendencję do bicia w pierwszym odruchu, zanim
                  pomyslą co można innego zrobić.

                  > Oczywiście dziecku trzeba mówić, że w naszym domu odnosimy się do
                  > siebie z szacunkiem (i rzeczywiście tak się odnosić - rodzice do
                  > siebie i do dzieci).
                  >
                  > Powtarzać jak mantrę, że w naszym domu nikt nikogo nie bije.
                  >

                  Powtarzamy smile


                  > W chwili, kiedy do bicia już dochodzi, zając się ofiarą a nie
                  > agresorem.
                  >
                  > Mam dwie córy, 9 i 6 lat. Bywają między nimi konflikty, zdarzają
                  się
                  > przezwiska lub uderzenia. Staram się na nie nie napadać ze swoim
                  > moralizatorstwem, ani karami. Wbiłam sobie do głowy "najpierw
                  > ofiara", co daje mi czas na konstruktywną reakcję wobec agresora.
                  > Przeważnie nie musze nic robić, bo zajęcie się ofiarą powoduje, że
                  > agresor czuje się niekomfortowo i albo przeprasza, albo się
                  > wycofuje. W każdym razie nie ma eskalacji konfliktu.

                  Też to sobie wbiłam i zawsze najpierw ofiara sie zajmuje. Ale
                  problem polega na tym, ze Starszy syn nie jest spolegliwy i pokorny,
                  więc rzadko kiedy czuje sie niekomfortowo z tym że uderzył brata. A
                  kiedy zwracam mu uwagę to ma do mnie pretensje i zdarza się, że mnie
                  przezywa - głupia mama. Wtedy ma siedzieć w swoim pokoju. Baaardzo
                  rzadko zdarza mu się przeprosić z własnej, nieprzymuszonej woli.
                  Mlodszy natomiast przeprasza tak samo jak dziękuje. Dla niego nie
                  jest to ani trochę trudniejsze smile Są tak różni od siebie, że aż
                  dziw, że to bracia smile

                  > Powtarzanie próśb.
                  > Chyba nigdy nie osiągniemy stanu, że dzieciaki bedą natychmiast
                  > reagowały na nasze prośby i polecenia.
                  > Warto może zastosowac nietypowe metody:
                  > - nakleić wielką kartkę na sedesie, bądź drzwiach łazienki (na
                  > widoku) "SPUŚCIĆ WODĘ" "LUBIĘ BYĆ CZYSTY - TWÓJ SEDES"
                  >
                  > - spisać listę czynności porannych, które powinny być wykonane
                  (może
                  > być w formie obrazkowej) i odsyłac dziecko do niej, aby
                  sprawdziło,
                  > co jeszcze ma do zrobienia
                  >
                  > - nie wisieć nad dzieckiem i nie gderać, tylko zapowiedzieć, ze
                  myje
                  > ząbki sam i że do stołu siadają tylko dzieciaki z umytymi zebami
                  >
                  > Ubrania.
                  >
                  > - wskazać palcem bez komentarza
                  > - dać wybór, np. - albo ubrania wrzucasz do kosza na pranie, albo
                  > pierzesz sobie sam, albo układasz do szafy albo prasujesz sam itp

                  Dzięki za rady, niektóre zastosuję smile
                  • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 18:06
                    Myślałam, że to starsze dzieci, a to jeszcze malcy.
                    Oczywiście nie oznacza to, że nalezy im poblażać, ale warto pamiętac, że to na
                    prawdę jeszcze maluchy i nie kieruje nimi taka logika jak nami dorosłymi, więc
                    nasze nawet najbardziej logiczne tłumaczenia do nich tak od razu nie trafią.

                    Zatem powtarzaj, łap za rękę (gdy masz okazję) i ucz szacunku.

                    A tak w ogóle, to bardzo się cieszę, że chodziłaś na warsztaty ... oby więcej z
                    nas się na nie decydowało (ja również chodziłam i zamierzam w przyszłym roku).
                    • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 06.08.10, 12:37

                      > Myślałam, że to starsze dzieci, a to jeszcze malcy.
                      > Oczywiście nie oznacza to, że nalezy im poblażać, ale warto
                      pamiętac, że to na
                      > prawdę jeszcze maluchy i nie kieruje nimi taka logika jak nami
                      dorosłymi, więc
                      > nasze nawet najbardziej logiczne tłumaczenia do nich tak od razu
                      nie trafią.

                      Masz rację, mi się czasem wydaje, ze to już takie duże dzieci. A
                      ostatnio na basenie Pani powiedziala na młodszego: oo, jak dzidziuś
                      ładnie pływa. Na moje "oburzenie" że to nie dzidziuś, tylko duży
                      chłopak, ma już 3,5 roku, powiedziała: no to maluszek big_grin

                      > A tak w ogóle, to bardzo się cieszę, że chodziłaś na warsztaty ...
                      oby więcej z
                      > nas się na nie decydowało (ja również chodziłam i zamierzam w
                      przyszłym roku).
                      >
                      Ja też się cieszę smile Byłam 2x, a zamierzam jeszcze iść na takie
                      poświęcone dziecom z ADHD, bo co prawda starszy nie ma póki co
                      takiej diagnozy, ale z rozmowy z panią psycholog i naszych opisów
                      jego zachowań powiedziała, że wiele wskazuje na to, ze być może ma
                      ADHD sad(
                      • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 06.08.10, 15:37
                        Widzisz, to też zmienia postać rzeczy - podejrzenia o ADHD.
                        Z zupełnie zdrowymi dziećmi jest masa roboty a co dopiero z dzieckiem w ten czy
                        inny sposób szczególnym.


                        O tym, że zapominamy, że nasze dzieci to maluchy osobiście się przekonałam.
                        Kiedy urodziła się moja druga córka, to nagle starsza bardzo wydoroślała w moich
                        oczach. Jak bardzo wymagająca jestem dla niej zrozumiałam, kiedy podrosła
                        młodsza, wobec której już tak wymagająca nie byłam.

                        W tej chwili młodsza ma 6 lat i myślę, że traktuję ją zgodnie z jej wiekiem i
                        rozumem, ale mam również świadomość, że gdy ta starsza miała 6 lat, to uważałam,
                        że można zdecydowanie więcej od niej wymagać.

                        Kiedy to sobie uświadomiłam, zaczęłam dokładać starań, by obie traktować jak
                        dzieci w odpowiednim wieku.
      • kanga_roo Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 11:28
        wiele przetrenowanych na psie metod sprawdza mi się przy dzieciach,
        więc dla mnie to by nie był problem.

        a odnośnie samego pytania: czy pochwała z ust przełożonego motywuje Cię
        tak samo, jak premia za osiągnięcia? bo dla mnie jednak ta premia jest
        badziej wymiernym dowodem uznania. tak samo, jak stypendium naukowe
        było dodatkowym bodźcem do nauki. ja generalnie lubię obdarowywać i
        nagradzać moje dzieci; kulek w słoiku ani słoneczek nie stosuję, jakoś
        nie muszę, idę od pochwał ustnych do prezentu.
        • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 11:47
          > a odnośnie samego pytania: czy pochwała z ust przełożonego
          motywuje Cię
          > tak samo, jak premia za osiągnięcia? bo dla mnie jednak ta premia
          jest
          > badziej wymiernym dowodem uznania. tak samo, jak stypendium
          naukowe
          > było dodatkowym bodźcem do nauki.

          Tak jasne, masz rację. Ale z drugiej strony nie chciałabym wyrobić w
          nim takich materialistycznych odruchów, że pracować dobrze będzie
          tylko wtedy jak dostaje premię. W końcu ma pracować dobrze, bo
          dostaje pensję, nie?

          ja generalnie lubię obdarowywać i
          > nagradzać moje dzieci; kulek w słoiku ani słoneczek nie stosuję,
          jakoś
          > nie muszę, idę od pochwał ustnych do prezentu.

          A możesz mi przybliżyć jak to robisz? Tzn. jak przechodzisz od
          pochwał ustnych do prezentów?

          • kanga_roo Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 13:04
            ups, zeżarło mi posta sad

            co do pracy - pracuję dobrze, bo dobrze wykonana praca sprawia mi
            satysfakcję.

            co do nagradzania - preferuję nagradzanie niespodziewane i losowe. bo
            kiedy dziecko przyzwyczai się, że za dobrze wykonane zadanie jest
            zawsze nagroda, to rzeczywiście oczekuje jej i już. wrecz się domaga smile
            w szkoleniu psów na początku nagradza się każde powtórzenie, a potem
            już tylko niektóre, i daje to lepsze efekty, niż nagradzanie za każdym
            razem. więc ja na przykład staram się zauważać i doceniać (chwalić)
            kiedy mój starszak zgodnie bawi się z młodszą. wychodzi to losowo, bo
            nie zawsze widzę. a wczoraj kupiłam w promocji ciastolinę i kolorowy
            papier, więc następnym razem dzieci dostaną nagrodę smile

            no i jest jeszcze jackpot - super nagroda za coś wyjątkowo trudnego.

            ps. znalazłam przed chwilą coś fajnego - czasem dobre
            zachowanie/wykonanie trudnego zadania można nagradzać pozwoleniem na
            zachowanie/zabawę, które dziecko/pies lubi. czyli: posprzątałeś
            zabawki, pomogłeś nakryć do stołu, możesz pobawić się wodą/poczytam
            Ci/możesz poodkurzać. wersja dla psa : zignorowałeś psa sąsiadów,
            pobawię sie z tobą piłką smile

            poszukaj stron o szkoleniu pozytywnym.
    • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 12:43
      Mi się to za bardzo nie
      > podoba, nie podoba mi się nagradzania słodyczami czy zabawkami
      A czy rozważałaś kiedykolwiek możliwość karania dziecka likwidacją
      kieszonkowego/zakazem deseru czy też zakazem zabawy/szlabanem na
      cokolowiek?

      Bo o ile wcześniej stosowałam już ten system ze
      > zbieraniem uśmiechniętych słoneczek to nigdy nie przekładało się
      to
      > na materialną nagrodę.
      Był skuteczny?

      Ja jestem bardziej za nagradzaniem
      > niematerialnym, ale widzę, że niestety często samo pochwalenie czy
      > uścisk mamy jest za małą motywacją
      To nawet u psów nie wystarcza, przynajmniej na początku... A ludzie
      bywają ciut bardziej rozgarnięci.

      No i pytanie: jak z tego potem zrezygnować i kiedy, żeby nawyk już
      > utrwalony stał się normalnością i nie musiał być nagradzany?
      Może wtedy, kiedy dziecko przestanie się domagać nagrody?

      i za każde wykonanie mojej prośby od razu, bez
      > powtarzania i bez zbędnej zwłoki,
      może ustal najpierw jakiego typu może być ta prośba, co to
      oznacza 'bez zbędnej zwłoki' i 'bez powtarzania'.
      nie znam dziecka, które wykonywałoby każde polecenie/prośbę rodzica
      za pierwszym razem, rzucając wszystko inne... To jest po prostu
      nierealne.
      • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 13:09
        > A czy rozważałaś kiedykolwiek możliwość karania dziecka likwidacją
        > kieszonkowego/zakazem deseru czy też zakazem zabawy/szlabanem na
        > cokolowiek?

        Między likwidacją kieszonkowego czy zakazem deseru a zakazem zabawy
        jest dla mnie ogromna różnica. Zdarza mi się zabronić dzieciom np.
        wspólnej zabawy, ale jest to konsekwencja tego, że wcześniej się np.
        lali. Zakaz deseru może być tylko i wyłącznie wtedy jeśli nie spełni
        wymogu potrzebnego do zjedzenia tegoż deseru, tzn. nie zje obiadu.
        Nie jest to kara, ale konsekwencja naszej umowy, że słodyczne jemy
        tylko i wyłącznie po obiedzie.

        Bo o ile wcześniej stosowałam już ten system ze
        > > zbieraniem uśmiechniętych słoneczek to nigdy nie przekładało się
        > to
        > > na materialną nagrodę.
        > Był skuteczny?
        No właśnie, trudno powiedzieć. Oczywiście była radość przy
        dostawaniu słoneczka, ale potem i tak jakieś zachowanie się
        powtarzało albo nie powtarzało, zależnie od tego co to było.

        > To nawet u psów nie wystarcza, przynajmniej na początku... A
        ludzie
        > bywają ciut bardziej rozgarnięci.
        smile Czyli jesteś zwolenniczką nagród materialnyc?

        > No i pytanie: jak z tego potem zrezygnować i kiedy, żeby nawyk już
        > > utrwalony stał się normalnością i nie musiał być nagradzany?
        > Może wtedy, kiedy dziecko przestanie się domagać nagrody?
        >

        No jest to jakiś pomysł smile

        > może ustal najpierw jakiego typu może być ta prośba, co to
        > oznacza 'bez zbędnej zwłoki' i 'bez powtarzania'.
        > nie znam dziecka, które wykonywałoby każde polecenie/prośbę
        rodzica
        > za pierwszym razem, rzucając wszystko inne... To jest po prostu
        > nierealne.

        Nie oczekuję, że nagle wchodząc bez zapowiedzi do pokoju i mówiąc,
        proszę umyć zęby, rzucą wszystko i pobiegną myć zęby. Aż tak
        wygórowanych wymagań im nie stawiam. Natomiast chciałabym żeby kiedy
        wiadomo, że po kolacji jest pora mycia zębów, i mówię, chłopcy
        idziemy myć zęby, to jeden idzie do pokoju się bawić, a drugi leży
        na kanapie bo nie ma już siły smile - chciałabym żeby w takich
        sytuacjach reagowali na moje prośby smile
        • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 14:29
          Naturalną, czystą konsekwncją niezjedzenia obiadu jest bycie
          głodnym, a nie brak deseru. IMHO - brak deseru to kara za nie
          zjedzenie obiadu.

          > No właśnie, trudno powiedzieć. Oczywiście była radość przy
          > dostawaniu słoneczka, ale potem i tak jakieś zachowanie się
          > powtarzało albo nie powtarzało, zależnie od tego co to było.
          Czyli nie był. Gdyby był, nie miałabyś wątpliowści.wink

          smile Czyli jesteś zwolenniczką nagród materialnyc?
          Szczerze - to u mnie sprawdziło się wyłącznie przy sprzątaniu klatek
          zwierzakom. Przez kilka lat płaciłam dzieciom za sprzątanie klatek
          ich własnych zwierzaków - w tej chwili od kilku lat wszyscy o tym
          płaceniu zapomnieli, klatki są sprzątane (co nie oznacza, że czasem
          nie trzeba o tym sprzątaniu przypomnieć).
          Z kolei próba wprowadzenia opłaty za ścielenie własnych łóżek
          (stawka: 50 gr)skończyło się tym, że 5-latka zapropnowała babci za
          w.w czynność 20gr (oczywiście w tajemnicy przed mamą). wink
          System słoneczek się nie sprawdził zupełnie - nikt nie miał
          cierpliwości do czekania na nagrodę.

          Natomiast chciałabym żeby kiedy
          > wiadomo, że po kolacji jest pora mycia zębów, i mówię, chłopcy
          > idziemy myć zęby, to jeden idzie do pokoju się bawić, a drugi leży
          > na kanapie bo nie ma już siły smile - chciałabym żeby w takich
          > sytuacjach reagowali na moje prośby smile
          A tutaj to chcesz osiągnąć dwa cele: i to, żeby mieli umyte zęby, i
          to, żeby reagowali na twoje prośby.
          • kocianna Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 14:48
            Ja nie mam nic przeciwko niewielkim, materialnym nagrodom. W przypadku mojego
            dziecka nie ograniczyloby sie to cukierkiem... ale np. puszka coli juz bylaby
            celem, do ktorego warto dążyć, bo cola kupowana jest bardzo rzadko.
            Przeciez to nie jest nagroda za czynnosc, a za PAMIETANIE o tej czynnosci, a
            jesli czynnosc wejdzie w nawyk i pamietanie bedzie automatyczne, to nagroda juz
            nie bedzie potrzebna. Mysle, ze odbedzie sie to samo z siebie na zasadzie:

            przez pierwszy tydzien: mamo, mialem ogromna ochote go sprac, ale sie
            opanowalem, wrzuc kulke!
            potem "wrzuc kulke" bedzie rzadsze, az sie zapomni o tych kulkach, bo dzieciak
            sam tego opanowania sie nie uzna za osiagniecie.
            • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 17:15
              A przypomniałas mi.

              Dzieciak musi mieć prawo wyrażenia swojej złości na brata - nie
              wolno wyzywac, ale wolno dosadnie powiedzieć, że się ma go dość! i
              że strasznie wkurza! albo że się ma ochotę mu przyłożyć!
          • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 17:08
            Nie, to nie jest kara.
            To jest konsekwencja wyboru, jakiego dziecko dokonało.

            Jesli w domu znana jest dzieciom zasada, że deser je tylko ten, któ
            zjadł obiad, to dziecko samo wybiera - albo zje obiad i zje deser,
            albo nie zje ani obiadu ani deseru.
            • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 17:37
              Ale na pewno nie jest to konsekwencja naturalna.
              Niemniej uważam, że takie obostrzenia nie prowadzą do polubienia
              obiadu, niestety.
              • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 17:58
                Nie jestem naiwna i wiem, że nie wszystko, co stawiam na stół będzie
                moim dzieciom smakowało.

                Zalezy mi natomiast na tym, by dzieci nie opychały się deserem i w
                ten sposób oszukiwały głód.

                Główny problem stanowią warzywa i surówki.

                Zatem umawiamy się, ile dziecko da radę zjeść (ruskim targiem).

                Deres, słodycz dostaje po posiłku głównym zjedzonym zgodnie z umową.
              • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 10:02
                > Ale na pewno nie jest to konsekwencja naturalna.
                > Niemniej uważam, że takie obostrzenia nie prowadzą do polubienia
                > obiadu, niestety.

                No to u nas jest zupełnie odwrotnie. Sami się dopytują: Mamo kiedy
                będzie obiad? A zaraz potem: a jakie dziś masz dla nas słodkości? smile
          • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 10:00

            > Naturalną, czystą konsekwncją niezjedzenia obiadu jest bycie
            > głodnym, a nie brak deseru. IMHO - brak deseru to kara za nie
            > zjedzenie obiadu.
            >

            Jeśli dam mu deser mimo, że nie zjadl obiadu to nie będzie głodny.
            OO, tak to by moje dzieci marzyły smile Zamiast śniadania ciastka,
            zamiast obiadu lody, zamiast kolacji lizaki big_grin
            Mamy umowę na którą oni też się zgodzili, że słodycze jemy po
            obiedzie. Więc jeśli zdecydują, że nie chcą jeść obiadu to sami
            wiedzą o tym, że nie będzie słodyczy. Oczywiście nie zmuszam ich do
            zjedzenia znienawidzonych brokułów czy buraków, jeśli wiem ze tego
            któryś z nich nie jest w stanie przełknąć. Wtedy przygotuwuje coś
            innego w zamian. Ale musi przed zjedzeniem słodyczy zjeść coś
            wartościowego smile
            • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 15:52
              Jeśli dam mu deser mimo, że nie zjadl obiadu to nie będzie głodny.
              > OO, tak to by moje dzieci marzyły smile Zamiast śniadania ciastka,
              > zamiast obiadu lody, zamiast kolacji lizaki big_grin
              Pokarmiłabyś go wyłącznie deserem przez tydzień... Myślę, że
              byłabyś zaskoczona jego marzeniami o kaszce na śniadanko, suróweczce
              z mięskiem na obiad i kanapeczce na kolację wink
              • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 16:05
                > Pokarmiłabyś go wyłącznie deserem przez tydzień... Myślę, że
                > byłabyś zaskoczona jego marzeniami o kaszce na śniadanko,
                suróweczce
                > z mięskiem na obiad i kanapeczce na kolację wink

                zatęskni za normalnym żarciem ale na krótko . trzeba nauczyć
                dziecko co niejest zdrowym jedzeniem ( wysokoglikemiczne węglowodany
                z całą pewnośćią nim niesą ) a intuicyjność w wyborze zostawić co do
                tego co jest zdrowe .
                • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 17:30
                  smile Wyobraziłam sobie dyskusję o indeksie glikemicznym z 3-latkiem...
                  Cóż, jeśli uważa się desery za szkodliwe - po prostu nie należy ich
                  trzymac w domu. Wtedy nie ma problemów z intuicyjnym wyborem
                  niezdrowego jedzenia - bo niezdrowego jedzenia po prostu nie ma.
                  • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 17:51
                    Wtedy nie ma problemów z intuicyjnym wyborem
                    > niezdrowego jedzenia - bo niezdrowego jedzenia po prostu nie ma.

                    tak.można jednak potraktować to jako nauke i dajesz np. po obiedzie
                    i na tym koniec kropka ,może sie nauczy jak używać kuszącego "zła "smile
                    • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 19:56
                      Nie - dawanie deseru po grzecznie zjedzonym obiedzie nie uczy
                      dobrych nawyków. uczy tego, ze obiad jest paskudny i w nagrodę za
                      zjedzenie czegoś niedobrego dostaje się nagrodę. czyli - uczy
                      najgorszych z możliwych nawyków zywieniowych - uczy dziecko, ze
                      słodki deser jest czymś niezwykle pożądanym, na co się czeka,
                      nagrodą.
                      Uwazam, ze deser powinien być wyjątkowo. Znacznie lepiej dać coś
                      slodkiego na podwieczorek, nie uzalezniając tego od grsecznego
                      zjedzenia obiadku.
                      • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:42
                        verdana sprawa deseru jest jak widać częścią wiekszej dyskusji o
                        nagrodach w wychowaniu. faktycznie w wypadku posiłków świadomie
                        unikam nazywania go nagrodą bo niby za co ona ma być ? za to że
                        łaskawie zjadł ? nie chce, niech nie je i już .jest on jedynie
                        ostatnim etapem posiłku ,tak jak zupa pierwszym. w wypadku posiłków
                        to dziecko powinno jeść zdrowo wtedy gdy jest głodne a deser
                        powinien być niezbyt oszałamiający by niepowodować chęci zjedzenia
                        obiadu by sie do niego dostać ot, cukierek,czekoladka czy co tam
                        małego i już po deserze smile
                  • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 13:15
                    > Cóż, jeśli uważa się desery za szkodliwe - po prostu nie należy
                    ich
                    > trzymac w domu. Wtedy nie ma problemów z intuicyjnym wyborem
                    > niezdrowego jedzenia - bo niezdrowego jedzenia po prostu nie ma.

                    Tak, tylko, że wtedy w obcych miejscach dzieciaki rzucają się na
                    słodkości jakby nigdy tego nie jadły. Trochę obciach wink
                    • jola_ep Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 15:02
                      > Tak, tylko, że wtedy w obcych miejscach dzieciaki rzucają się na
                      > słodkości jakby nigdy tego nie jadły. Trochę obciach wink

                      Z różnych powodów (m.in. młodszy 2.5 był niejadkiem i potrafił tak zauroczyć
                      babcię, że ta codziennie, narażając się przy tym na straty finansowe, kupowała
                      mu coś słodkiego wink) wprowadziłam "dzień słodyczowy" - dla ułatwienia był to
                      dzień oznaczony w kalendarzu na czerwono.

                      W tym dniu dzieci mogły się obżerać słodyczami ile wlazło. Zapasy pochodziły
                      przede wszystkim od podarków od rodziny na święta i inne okazje.

                      Pamiętam, jak jednego niedzielnego poranka objadły się tak słodyczami (bez
                      śniadania), że je totalnie zemdliło. Wyjaśniłam wtedy, że właśnie dlatego
                      zaczyna się dzień od czegoś "niesłodkiego". Więcej tego błędu nie popełniły.

                      Po paru latach, jak przestały (szczególnie młodszy) rzucać się z wygłodniałymi
                      oczami na każdy cukierek, wyznaczony dzień zlikwidowałam. O dziwo nie wydają
                      całego kieszonkowego na cukierki, wolą poczekać, aż rodzice kupią coś smacznego
                      wink ewentualnie przechowują zapasy podarowane na święta i rozkładają sobie je na
                      dłużej.

                      Uważam, że nie powinno łączyć deseru ze zjedzeniem obiadu. Ani włączać je w
                      system nagród/kar. Słodycze to tylko jedzenie: pożądane, smaczne, ale często i w
                      dużych ilościach niezbyt zdrowe. W dodatku uzależniają. Jeśli coś jest nagrodą:
                      staje się tym bardziej pożądane. Jedzone po zjedzonym obiedzie sugerują, że
                      obiad jest obowiązkiem, a deser nagrodą. Lepiej już odłożyć na inną okazję:
                      choćby ten podwieczorek.

                      Pozdrawiam
                      Jola
        • lila1974 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 17:05
          Ale dlaczego mówisz idziemy?

          Syna, który się do tego nie kwapi, zapytaj, kiedy zamierza umyć zęby.
    • lolinka2 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 13:02
      stypkaa, moim zdaniem mistrzami w modelowaniu zachowań w ten sposób są
      rodzice z tego forum Dopytaj
      tam o szczegóły: konsekwencje kontra nagrody itp.
    • judytak Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 14:25
      też nie jestem fanką tego typu metod
      w ogóle nie stosuję takich "sztywnych", "wykalkulowanych" kar czy
      nagród, tylko te właśnie niematerialne, co przychodzą same od siebie
      (że pochwalę, że się cieszę, że jestem dumna, że skrytykuję, że się
      zasmucę, że się wściekam)

      ale powiem ci, że ten sposób, o jaki piszesz, zastosowałam dwa razy
      w życiu, w ostatecznej rozpaczy

      myślę, ze jeśli nie jest to podstawa wychowania, tylko nadzwyczajny
      środek na niecodzienne problemy, to raczej nie zaszkodzi

      pierwszy mój przypadek

      potrzebowałam dziecko nr 1, wówczas ośmioletnią odzwyczaić od,
      nazwyjmy to, jęczenia, czyli od tosowania długich, głośnych lamentów
      z byle powodów, a najczęściej z powodu nieporozumienia - bo jęczeć
      zaczynała zanim by zdążyła zrozumieć sytuację
      najpierw wyjaśniłyśmy sobie, że takie zachowanie jest bardzo
      nieprzyjemne tak dla niej, jak i dla mnie, co gorsza, nie prowadzi
      do osiągania celu
      potem wyjaśniłyśmy sobie, jakie zachowania są odpowiednie w zamian
      (powiem spokojnie, co bym chciała, powiem spokojnie, że tego nie
      chcę, odpowiadam na pytanie, dlaczego nie chcę, zapytam, co to
      dokładnie znaczy, itp.)
      potem zapowiedziałam, że na koniec każdego jednego dnia, który minie
      bez jęczenia, dziecko dostanie prezent
      potem zaopatrzyłam się w groszowe prezenciki (typu guma do żucia,
      naklejka, gumka do włosów, ołówek itp.)
      i wieczorem, jak się już kładła do łóżka, prezencik dostała

      prezencik dostała każdego wieczoru, jęczenia w ogóle nie było
      prezenciki były przez niecałe dwa tygodnie

      potem wyjaśniłyśmy sobie, że to była fajna zabawa z tymi
      prezencikami, ale dobrze, że już nie jest potrzebna, bo się dziecko
      odzwyczaiło od jęczenia

      efekt się utrzymał, dziecko (obecnie lat 15), które nadal jest
      szybka i skrajna w reakcjach emocjonalnych, nauczyło się jednak te
      reakcje kontrolować na tyle, żeby nie przeszkadzały w życiu

      drugi mój przypadek

      dziecko nr 2, wówczas w trzeciej klasie, 10-letnie, z trudnościami w
      nauce, w koncentracji, w ogóle wolno dojrzewające w zachowaniach
      potrzebowałam sprawić, żeby dziecko zaczynało przywiązywać
      jakiekolwiek znaczenie do tego, jakie oceny otrzymuje w szkole,
      miałam nadzieje, że zacznie wtedy rozpoznać sytuacje, kiedy należy
      zebrać siły i czymś sie jednak wykazać

      wyjaśniliśmy sobie, że oceny w szkole są jednak ważne, przynajmniej
      na tyle, aby zdać do następnej klasy, że te oceny, jakie teraz ma,
      nie wystarczyłyby do zdania do nastepnej klasy, i że dla dodatkowej
      motywacji będziemy stosować zabawę z pieniedzmi zabawkowymi (tu był
      dodatkowy element ćwiczenia podstawowego liczenia, też potrzegnego)

      robiliśmy razem monety z papieru, wystawiliśmy słoik, każdego
      popołudnia dziecko pokazywało oceny, omawialiśmy razem, gdzie jak
      mozna było najłatwiej osiągnąć więcej, czasami była pochwała i za
      dwóję, i się rozliczaliśmy
      liczb już nie pamiętam, ale za niedostateczne dziecko płaciło (jak
      mu nie starczało, popadało w długi), za dwójki, trójki dostawało,
      ale mało, za czwórki i piątki dostawało dużo)
      za jakąś tam kwotę uzbieraną były przewidziane nagrody typu wyjście
      do kina

      ciagnęło się to jakieś 2-3 miesiące, i rozlazło się samo na koniec
      kino było może raz
      myślę, że w jakiś sposób to też się przyczyniło do tego, że dziecko,
      które skończyło właśnie 5. klasę, większość rzeczy jest w stanie się
      nauczyć na uczciwą tróję, czwórkę, i jeśli dostanie pałę za klasówkę
      (koncentracja, koordynacja ruchowa), tak długo łazi za nauczycielem,
      aż ten go przepyta ustnie i daje czwórkę ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • allela Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 04.08.10, 18:55
      Moi zbierają naklejki - jedna naklejka za cały dzień kiedy udało się zrobić to
      co właśnie ćwiczymy. Mamy rundy - np. 5 naklejek to jedna runda po której jest
      nagroda. Nagrodą może być, jeśli nie chcesz czegoś materialnego, możliwość
      wyboru co dziecko chce robić w weekend, np. w sobotę. Możesz dać wybór:
      wybierasz wyjście do kina czy wyjazd rowerowy. Albo: basen czy sala zabaw. Tak
      więc nagrodą jest możliwość dokonania wyboru jak spędzić wspólny czas. Po
      skończeniu jednej rundy możecie się umówić na następną - bądź nie. Ja moim
      tłumaczę, że ta zabawa jest po to, żeby nauczyli się coś robić - bądź oduczyli,
      ponieważ oni już to potrafią, ale trudno im o tym pamiętać (np starszy dłubie w
      nosie i je smarki - naklejki pomagają mu pamiętać aby tego nie robić). Wiedzą
      też, że jak się już nauczą to nie będą tej "gry" potrzebować. A zabawę kończymy
      z końcem rundy.
      • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 09:39
        Ale kino czy sala zabaw to też nagroda poniekąd materialna wink.
      • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 10:14
        A jak to wygląda w szczegółach? Tzn. np. z tymi smarkami - jeśli
        przez cały dzień tego nie zrobi czy jakiś inny przedział czasowy? A
        skad wiesz że jak ty nie widzisz to on tego nie robi?

        Masz dwoje dzieci, tak? I oboje nad czymś pracują? Jak godzisz to,
        że akurat oboje może zdobędą te 5 naklejek i będzie ich prawo, zeby
        wybrać to co chce robić? A drugie też ma prawo jechać wtedy na basen?

        Mam dużo wątpliwości związanych z tego typu metodą. U nas np. jak
        starszy dostawał słoneczko za wysprzątanie pokoju to przechwalał się
        tym przed młodszym i młody wtedy był bardzo smutny sad
        A ja nie wiem jak to wszystko ze sobą zgrać, zeby było
        sprawiedliwie, uczciwie i jeszcze działało...
        • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 12:03
          No wiesz, ale motywowanie nagrodami (jakimikolwiek) polega właśnie
          na tym, że tym, co spełnią warunki jest lepiej pod jakimś względem ,
          a tym - co nie spełnią, jest gorzej. Na tym to polega wink.
          Jak będzie po równo i sprawiedliwie - to będzie demotywacja.
    • allela Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 05.08.10, 21:26
      Daję naklejki za cały dzień. Ale to nie jest tak, że przez cały czas zbierają
      naklejki - to jest system do zadań specjalnych. Dłubanie w nosie, dla młodszego
      załatwianie się do toalety (u Babci pięknie wołał w domu lał w gatki),
      rozbieranie się i ubieranie samemu (cały dzień), niebicie dzieci w przedszkolu
      (kiedy zaczął pierwszy atakować innych - dałam Pani naklejki - gwiazdki i jak
      się "udało" przynosił gwiazdkę od Pani i naklejał w domu) - czyli rzeczy które
      oni umieją robić ale im się nie chce. System motywacyjny jest po to, żeby im się
      chciało i żeby pamiętali. Dlatego nie jest tak istotne czy ja mam możliwość
      dopilnować, że on faktycznie nie dłubie - oceniam na podstawie tego czasu który
      spędzamy razem, ewentualnie pytam Tatę, czy Babcię - najważniejsze jest to, że
      on się stara nie dłubać i faktycznie pilnuje się i zdarza mu się to teraz dużo
      rzadziej. Jak go przydybię na dłubaniu, to go pocieszam "Nie jest tak łatwo się
      oduczyć. Jutro na pewno ci się uda". Na starszego synka (5 lat) ten system
      bardzo dobrze działa - motywują go najbardziej same naklejki - a ta nagroda -
      już mniej. Młodszy (3 lata) bawi się po raz pierwszy, ale on jest jeszcze
      troszkę za mały. Do tej pory nie skończyli równocześnie - jednak nie jest łatwo
      uzbierać te naklejki, ale nie myślę, że to byłoby problemem - jeden wybiera co
      robić w jedną sobotę, drugi w następną, czy jakiś inny dzień. "Odbierać" nagrody
      jeżdżą razem - ma basen, do sali zabaw itd. Nie jest też tak, że jeździmy w te
      miejsca tylko jako nagrody, no nie, więc nie ma takiej presji, że "nie
      pojedziemy dopóki nie uzbieracie". Nagrodą jest możliwość wyboru w konkretny
      dzień. Ostatnio jako nagrody daliśmy im też niespodzianki - książeczki wybrane
      przeze mnie, czyli z serii której jeszcze nie czytaliśmy. Dzieci wybrałyby
      pewnie coś co już znają, a tu jest możliwość dania im czegoś nowego. Jednak
      stosujemy te systemy motywacyjne rzadko, więc nie jest to tak, że dziecko
      uzbiera sobie np kolekcję samochodzików w ten sposób, tak więc raczej
      materialistycznego parcia ten system nie wyrabia.
      • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 06.08.10, 12:41
        Dzięki za szczegóły smile Muszę pomyśleć jeszcze nad naszym systemem
        motywacyjnym.
    • mama303 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 06.08.10, 18:29
      Kiedyś próbowałam ale szybko sie wycofałam bo miałam wrażenie że
      1/moje dziecko przestaje własciwie rozumiec dlaczego ma akurat coś
      robić
      2/uczyło to dziecko kombinacji i oszustw i targowania się
      3/miałam zbyt silne skojarzenia z tresurą.
      Potem doszłam do wniosku że to nie jest dobra metoda dla mojego
      dziecka.
    • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 07.08.10, 13:34
      stypka pomysł psycholog dobre ale zastanów sie co chcesz nagradzać
      bo chyba nie posłuszeństwo ? chcesz dziecko wychować na służącego ?
      stwóż jasny system obowiązków a wykonywanie dorażnych poleceń może
      zostaw na wyjątkowe okazje .
      • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 09.08.10, 21:45
        Uważam, że nagrody tego typu mozna stosować bardzo rzadko i tylko do
        zmiany konkretnego zachowania, nie związanego w żaden sposób z
        szeroko pojetym "wychowaniem", a juz na pewno nie z moralnoscią.
        To znaczy dziecko moze być nagroadzane za spuszczanie wody czy
        mycie regularne zębów (bo to faktycznie jest tresura i nic innego),
        ale absolutnie nie moze dostawać nagród za takie czy inne odnoszenie
        się do brata. To zbyt skomplikowana i subtelna dziedzina, aby uczyć
        dziecko, ze ma być dla brata uprzejme dla nagrody i niezaleznie od
        okolicznosci.
        • kanga_roo Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 09:48
          verdana napisała:

          > dziecko [...] absolutnie nie moze dostawać nagród za takie czy inne
          odnoszenie
          > się do brata.

          ale uczysz dziecko właściwego odnoszenia się do rodzeństwa, czy
          zostawiasz sprawy swojemu biegowi? bo jeśli uczysz, to chyba też
          zauważasz, że dziecko potrafi się zachować tak, jak oczekujesz (czyli
          często zupełnei inaczej, niż mu emocje podpowiadają). i co? nie
          pochwalisz? bo to nagroda, a za to nie ma nagród?

          ja tam wzmacniam zachowania pożądane. a to, czy dobrym słowem, czy
          atrakcyjną prppozycja zabawy, czy upominkiem (zwanym tu nagrodą), to
          jest rzecz wtórna. z czasem dziecko załapie, że lepiej można się bawić
          w zgodzie, a nie kiedy się sobie wyrywa zabawki, ale w trakcie uczenia
          dobrze mieć jakąś marchewkę.
          • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 10:02
            Uczę, a nie tresuję. Owszem, mogę pochwalić za to, że nie przylało
            bratu, ale w okreslonej sytuacji - w innej przylanie mopgę pominąć
            milczeniem, a czasem wrecz powiedzieć "Nie daj się mlodszemu
            terroryzować" . Tymczasem system "nagradzania" sloneczkami czy
            czymkolwiek innym zaklada nauczenie konkretnego, identycznego
            zachowania w kazdej sytuacji.
            Nie da się zastosować takiego systemu nagród wtedy, gdy nuie ma
            jednego, okreslonego zachowania, ktore nalezy zawsze stosować - w
            ubikacji wode należy spuscic zawsze, do brata nalezy się odnosić
            różnie, w zaleznosci od sytuacji - a nie zawsze być grzecznym, milym
            i ustępliwym. Nqauczenie dziecka, ze z bratem wolnio się bawić tylko
            zgodnie, to najlepszy sposób, aby zaburzyć normalne, przyjacielskie
            i swobodne kontakty między własnymi dziecmi.
            • kanga_roo Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 10:59
              czyli generalnie uważasz, że kwestie tak złożone jak relacje
              międzyludzkie lepiej pozostawić własnemu biegowi (pod nadzorem smile),
              niż "ustawiać" nagrodami. bo proste zasady nagradzania pożądanego
              zachowania to można stosować do wyrabiania nawyków (mycie rąk,
              sprzatanie zabawek), a nie do wychowania jako takiego.
              tak sobie pomyślałam, czy w takim razie oczekiwanie od
              dziecka "grzecznego" zachowania i nagradzanie go nie jest manipulacją?
            • allela Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 11:10
              Zgadzam się z Verdaną. Ja sama stosuje ten system, ale bardzo rzadko, i do jasno
              określonych celów. Podam przykład: mój starszy syn jak zaczął chodzić do
              przedszkola gryzł i uderzał inne dzieci. Rozmawiałam z paniami, dzieckiem i na
              ogół były to sytuacje kiedy inne dzieci robiły coś co go drażniło, np.
              dziewczynka stukała uporczywie w jego leżaczek, albo inny chłopiec zabrał mu
              zabawkę. Wtedy tylko rozmawiałam z dzieckiem próbując mu pokazać inne sposoby
              załatwienia tych spraw, nawet mówiąc mu, że jeśli ktoś go bije to ma prawo
              oddać. Rozmowy pomogły. Nigdy do tej sytuacji nie zastosowałabym systemu nagród,
              ponieważ każda była inna, więc w żaden sposób nie można dziecku powiedzieć jak
              miałoby się zachować, żeby dostać naklejkę. Ba, sama nie wiem jak powinno się
              zachować. A jeśli dziecko nie wie dokładnie jakiego zachowania oczekujmy, nie
              można go ani nagradzać, ani karać. Dlatego uważam, że nie wolno dziecka
              nagradzać (lub pozbawiać nagrody) za bycie "grzecznym", bądź "miłym" - ogólnie
              lub w stosunku do rodzeństwa - bo co to właściwie znaczy? Jeśli my nie możemy
              tego zdefiniować, to skąd dziecko ma wiedzieć czego on niego chcemy? Poza tym w
              stosunku do rodzeństwa i innych dzieci można też być niemiłym -i w określonej
              sytuacji to może być właściwym zachowaniem.
              Natomiast kilka miesięcy temu starszy syn zaczął być agresywny w stosunku do
              dzieci - tym razem faktycznie był agresorem. Np. przechodząc obok zrzucił
              dziewczynkę z krzesła (pytany mówił "bo tak chciałem"), wjeżdżał samochodami w
              budowle z klocków innych dzieci, podchodził do bawiącego się dziecka i mu
              wyrywał zabawkę, gryzł itd. W tym wypadku postanowiłam wprowadzić naklejki, choć
              długo się nad tym zastanawiałam, bo miałam wątpliwości, czy nie zostanie kiedyś
              ukarany brakiem naklejki za usprawiedliwione zachowanie. Jednak przedszkolanki
              nie miały pomysłu, a ja nie chciałam, żeby mu się te zachowania utrwaliły.
              Kupiłam małe naklejki gwiazdki, wycięłam, dałam paniom. Młodemu powiedziałam, że
              jak nie będzie gryzł, uderzał, spychał dzieci ani burzył ich budowli z klocków
              (nie robił dzieciom krzywdy), to pani da mu naklejkę jak będzie wychodził do
              domu. W domu przyklei na kartkę na lodówce. Jak będzie pięć gwiazdek, to
              wybierze sobie czy chce iść na rower czy jechać na basen. Dokładnie tymi słowami
              mu to powiedziałam, bo dziecko musi mieć jasność co się od niego wymaga. Nie
              zgadzałam się też na rozszerzenie zakresu wymagań - raz pani powiedziała, że
              synek nie bił innych dzieci, ale jej nie słuchał. Odpowiedziałam jej, żeby dała
              mu gwiazdę, bo on dostaje gwiazdki jak mu się uda nie bić innych dzieci. Faktem
              jest, że system sprawdził się idealnie - młody od razu zaczął się starać,
              nauczył się tego co trzeba, i jeszcze poza kończeniu zabawy mu to zostało.
              Dobrą rzeczą w tym systemie jest to, że jeśli jest dobrze poprowadzony to
              ustawia rodzica po stronie dziecka w "walce" ze złym nawykiem. Wcześniej
              zdarzało się że syn nie chciał ze mną rozmawiać o sytuacjach kiedy ugryzł lub
              uderzył kogoś. Albo kłamał (co widziałam). Teraz jak przychodził i mówił "Dziś
              nie mam gwiazdki, nie udało się" to ja mówiłam "przykro mi, a co się stało" i on
              opowiadał normalnie jak było. Czuł że jestem po jego stronie i nie będę mu
              wstawiać pedagogicznych smrodków. Chętniej też zastanawiał się co zrobić, żeby
              na drugi dzień było lepiej. Ja też na koniec mu mówiłam "nie przejmuj się, jutro
              ci się uda." W ten sposób wspiera się dziecko w zmianie zachowania.
              Aha, staram się też nie używać system jako kary. Obecnie przerabiamy niedłubanie
              w nosie i niejedzenie smarków. Na początku nawet udawałam, że nie widzę jak on
              to robi, tylko np jeszcze raz wchodziłam do pokoju robiąc uprzednio jakiś hałas.
              Żeby mu się udało, bo na początku jest to trudne. Jak widzę, że dłubie,
              delikatnie go upominam, ale nigdy nie mówię "dłubiesz, nie będzie naklejki". Bo
              to byłaby kara. W tym momencie pewnie powiedziałby coś w stylu "wcale mi nie
              zależy na tych naklejkach". Zostawiam to na wieczór. Jeśli chce dostać naklejkę,
              a dłubał w nosie, mówię mu że nie może bo wtedy a wtedy (podaję dokładnie
              miejsce i czas) dłubał w nosie. Na co on mówi "to nic, jutro mi się na pewno uda".
              U nas ten system dobrze się sprawdza, ale każde dziecko jest inne.
              • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 11:40
                Otóż to. Zgadzam się własciwie ze wszystkim, oprocz absolutnego
                drobiazgu, bardzo niesmacznego, wybaczsmile
                jedzenie smarków jest autoszczepionką. Oducz dziecko robienia tego
                publicznie, nie oduczaj - gdy nikt nie widzi. To naturalny i jak się
                okazało, bardzo pożyteczny odruchsmile
                Błe..., wiemsmile
                • judytak Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 10:45
                  > jedzenie smarków jest autoszczepionką. To naturalny i jak się
                  > okazało, bardzo pożyteczny odruchsmile

                  Verdano, bardzo mnie tym ucieszyłasz ;o)
                  poproszę o jakiś dowód, link, jakiś "a skąd to wiadomo"

                  pozdrawiam
                  Judyta
                  • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 12:27
                    Niestety, nie posiadam przypisówsmile
                    Ale naprawde, czytałam o tym przed laty artykuł, w "Forum" chyba.
        • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 13:19
          Napiszę pod Verdaną, ale w zasadzie odnosi się to do kilku osób,
          które pisały też poniżej Verday.
          Dziewczyny, czy ja napisałam gdziekolwiek, że chcę, żeby Starszy był
          zawsze miły i uprzejmy dla brata?? Nieeee, nic podobnego. Napisałam
          nawet, że pozwalam mu mówić do brata, że jest na niego zły, że nie
          chce, żeby wchodził do jego pokoju, że ma odejść etc.
          Nie pozwalam natomiast, i to chcę wyeliminować, na bicie i
          wyzywanie. I nie chodzi mi o takie bicie gdzie za obopólną zgodą się
          leją - nie, jak się obaj na to zgadzają, niech się siłują jak lubią.
          Natomiast Starszy, niestety, mam takie odruchy, że jak tylko coś mu
          się nie spodoba to natychmiast leje mlodszego, a to go pchnie, a to
          go walnie w głowę. Młodszy miał już wiele razy rozbitą glowę, był
          poturbowany. Karanie w postaci siedzenia w odosobnieniu nie pomogło
          nam wyeliminować tego zachowania. Nie wiem już co z tym robić, bo to
          zachowanie nie ustaje.
          Dlatego m.in. bylismy u psychologa. Jest podejrzenie o ADHD, mamy
          się zgłosić do poradni psych.-pedag.
          • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 13:52
            Napisałam
            > nawet, że pozwalam mu mówić do brata, że jest na niego zły, że nie
            > chce, żeby wchodził do jego pokoju, że ma odejść etc
            napiszę tak- to działa bez bijatyk i wyzywania w momencie, kiedy to,
            które ma nie wchodzić, potulnie nie wchodzi do pokoju i nie irytuje
            drugiego. Jeśli tak nie jest - jest afera, nawet jeśli są to
            dziewczęta bez ADHD w wieku nastoletnim.
            • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 14:09
              Własnie. To tak nie działa. Mlodsze rodzeństwo bywa okropne, a
              czasem nie potrzeba bicia i wyzwisk, by być agresorem...
              I zastanowiło mnie, ze "pozwalasz, aby mówil do brata, ze nie chce ,
              aby wchodził do jego pokoju" - cóż, dla mnie to zdanie, na które
              żadnego pozwolenia nie potrzeba...
              • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 14:49
                > I zastanowiło mnie, ze "pozwalasz, aby mówil do brata, ze nie
                chce ,
                > aby wchodził do jego pokoju" - cóż, dla mnie to zdanie, na które
                > żadnego pozwolenia nie potrzeba...

                O rany, czepiasz się smile Może niezbyt fortunnie to ujęłam, ale
                wydawało mi się, że przesłanie jest jasne. Jeśli nie to jeszcze raz
                wyjaśniam: Pozwalam moim dzieciom na wyrażanie wszystkich emocji, w
                akceptowalny sposób. Nie pozwalam na bicie i wyzwiska (z wyjątkiem,
                jak pisałam, lania kontrolowanego, czyli za obopólną zgodą).
            • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 14:52
              > napiszę tak- to działa bez bijatyk i wyzywania w momencie, kiedy
              to,
              > które ma nie wchodzić, potulnie nie wchodzi do pokoju i nie
              irytuje
              > drugiego. Jeśli tak nie jest - jest afera, nawet jeśli są to
              > dziewczęta bez ADHD w wieku nastoletnim.

              Czyli wniosek z tego taki, ze dzieci się bily, biją i bić będą, a
              my, jako rodzice, nie możemy nic z tym zrobić??
              • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 15:01
                Mozemy.
                Nauczyć dzieci bicia się w sposób dopuszczalny i kontrolowany - bez
                uzycia przedmiotów, bez krzywdzenia, z zasadą, ze istnieje sygnał,
                ktory konczy bicie.
                Najokrutniej, spośrod dzieci, ktopre znam laly się te, ktorym
                rodzice tego zabraniali. W momencie, gdy wyrywali się spod kontroli,
                bili się wręcz bestialsko.
                • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 15:27
                  > Najokrutniej, spośrod dzieci, ktopre znam laly się te, ktorym
                  > rodzice tego zabraniali. W momencie, gdy wyrywali się spod
                  kontroli,
                  > bili się wręcz bestialsko.

                  typowy brak refleksji nad kolejnością zdażeń .bo może ich rodzice
                  zabraniali im bójek szczególnie intensywnie ponieważ mieli z tym
                  zachowaniem najwiekszy problem ?ich dzieci były skore do bójek z
                  natury a nie w wyniku zabraniania tej chęci nabyli ?
                  • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 15:41
                    Ale nie zmienia to jednak faktu, że lali się wyjątkowo
                    niebezpiecznie w momencie, kiedy nie byli pod okiem rodzicieli...
                    Agresja wśród rodzeństwa występuje często - zbyt wiele jest obszarów
                    konfilktowych.
                    Obawiam się, że w tym przypadku słoneczka czy jakiekolwiek nagrody
                    materialne nie pomogą... Co najwyżej przeniosą agresję na inny
                    poziom.
                    • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 10.08.10, 20:22
                      Otóż to. dziecko nie bedzie bilo braciszka, tylko mu powie, że nikt
                      go nie lubi, że ma krzywe nogi, że rodzice powiedzieli, ze się go
                      wstydzą, a przychodzacemu koledze powie "A wiesz, ze ten dzidzius
                      jeszcze z misiem śpi? Po co się z takim dzieciakiem zadajesz?".
                      Bez bicia, bez wyzwisk.
                • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 09:33
                  > Mozemy.
                  > Nauczyć dzieci bicia się w sposób dopuszczalny i kontrolowany -
                  bez
                  > uzycia przedmiotów, bez krzywdzenia, z zasadą, ze istnieje sygnał,
                  > ktory konczy bicie.

                  Nie wiem czy ja tak niejasno się wyrażam czy gdzieś indziej lezy
                  problem, ale chyba nie bardzo rozumiesz o co mi chodzi.
                  Nie mam nic przeciwko jak się chłopaki leją, np. mieczami zrobionymi
                  z otuliny do rurek, udając rycerzy. Nie mam nic przeciwko jak razem
                  urządzamy sobie bitwę na poduszki. Nie mam nic przeciwko jak
                  rozkładam kanapę i chłopaki urządzają sobie zapasy.
                  Natomiast mam duże przeciwko jak: Starszy pchnie Młodszego na
                  ścianę, tak że tamtem ma limo na głowie, jak Starszy walnie
                  Młodszego w głowę po raz nty, mimo, że tłumaczyłam milion razy, że w
                  głowę bić nie można, bo może doznac urazu; jak Starszy popchnie
                  Młodszego na chodniku, tak, że tamten wyląduje tyłem głowy na płycie.
                  Wiem, że zdarza się to w momentach kiedy inaczej sobie nie potrafi
                  poradzić ze swoimi emocjami i jest najzwyczajniej w świecie na maksa
                  wkurzony, ale NIE JEST TO AKCEPTOWALNY PRZEZE MNIE SPOSÓB WYRAŻANIA
                  SWOICH EMOCJI.
                  I potrzebuję skutecznego sposobu jak wyeliminować takie wlaśnie
                  zachowania. Bo tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie i tłumaczenie
                  na razie nie przynosi skutku.
                  • melmire Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 09:54
                    Walenie sie poduszkami czy rurkami z pianki to zabawa, nie bojka.
                    • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 13:02
                      > Walenie sie poduszkami czy rurkami z pianki to zabawa, nie bojka.


                      Tak, masz rację, to forma zabawy. Ale czym jest to co opisała
                      Verdana:
                      "Mozemy.
                      Nauczyć dzieci bicia się w sposób dopuszczalny i kontrolowany - bez
                      uzycia przedmiotów, bez krzywdzenia, z zasadą, ze istnieje sygnał,
                      ktory konczy bicie. "
                      Co to za bicie bez krzywdzenia?? smile Przecież to też właśnie forma
                      zabawy, prawda? Nie o takie bicie mi chodzi.

                      • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 13:09
                        Nie, miałam tu na mysli lanie się, a nie kulturalną bójkę na
                        poduszki. Mozna na przykład - i to juz nawet metodą naklejek -
                        nauczyć dzieci, ze hasło "Koniec", "Stop", powiedziane przez jednego
                        z uczestników bezwzględnie konczy lanie się - inaczej czeka kara.
                        Bicie bez krzywdzenia nie oznacza bicie bez siniaków - tylko bicie
                        akceptowane przez obie strony konfliktu, bez zrobienie sobie
                        powazniejszej krzywdy (czyli np nie bijemy po twarzy i poniżej
                        pasa).
                        • anna_sla verdana i inni 21.08.10, 17:43
                          jeżeli dziecko ma ADHD to niestety żadne "zasady" walki nie będą miały miejsca,
                          ponieważ dzieci z ADHD "mają swój świat" gdzie rządzą emocje. Popieram autorkę,
                          nie wolno takiemu pozwolić na żadne bitwy czy popychanki, bo one po prostu nie
                          kontrolują swoich emocji, jednym machnięciem rozwalą przeciwnikowi głowę!

                          Ja miałam pod swoją opieką dziecko z ADHD, było non stop pobudzone, niewyżyte,
                          dzień bez lepy dniem straconym. Zaczęłam szukać pomysłów na zabawy fizyczne..
                          wszystko kończyło się źle. Ono miało własne pomysły na wszystko i bardzo dobrze,
                          ale on mi się o mało w pół nie złamał gdy podczas tańca.. tańczył BRAKEDANCE!!!
                          Inaczej tańczyć nie umiał i nie chciał umieć, ponieważ we wszystko wkładał
                          bardzo dużo emocji, które tylko w taki a nie inny sposób musiały z niego wyjść,
                          a jednocześnie rozpędzał tą machinę emocjonalną nabierając kolejnych pod wpływem
                          nadmiaru bodźców, które wciąż rosły!!

                          Dopiero wprowadzanie "chwilówek" pomagało, tj. 5-10 minut biernego siedzenia. W
                          momencie gdy już wszyscy padali a z niego pot ciekł strużkami od skakania po
                          meblach i biegania po chacie, "przymuszone" siedzenie w celu złapania oddechu.
                          Początkowo uciekał, ja sadzałam go z powrotem i tak wielokrotnie. Z czasem coraz
                          mniej, potem już siedział.

                          Z dziecko z ADHD postępuje się zupełnie inaczej, często odwrotnie.
                          • verdana Re: verdana i inni 21.08.10, 17:53
                            Ale o ile pamięta, mnie mówimy tu o dziecku z ADHD, ani z autyzmem,
                            ani z zadną inną dolegliwoscią.
                            • anna_sla Re: verdana i inni 21.08.10, 20:55
                              no jak nie jak tak. Autorka pisze, że podejrzewają ADHD i czekają na spotkanie w
                              poradni.
                  • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 10:05
                    NIE JEST TO AKCEPTOWALNY PRZEZE MNIE SPOSÓB WYRAŻANIA
                    > SWOICH EMOCJI.
                    A jaki jest akceptowalny? Bo rozumiem że starszy jest wściekły na
                    młodego z jakiegoś tam powodu (mniej lub bardziej zasadnego) i te
                    emocje muszą znaleźć jakieś ujście.

                    Bo tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie i tłumaczenie
                    > na razie nie przynosi skutku.
                    Naklejki i nagrody też nie przyniosą. To raczej nie jest problem do
                    rozwiązania w ten sposób. Nie rozwiążesz też tego w ciągu 6 tygodni,
                    przeznaczonego na utrwalanie nawyków. ;-(
                    Tłumaczysz, że boli tego bitego, popychanego, że można zrobić
                    krzywdę itp?
                    Może starszy mógłby powiedzieć, co takiego jest w młodszym, co go
                    tak wścieka? Co on mógłby zrobic, żeby nie lać brata?
                    I nie licz, że wyeliminujesz wszelkie konflikty między rodzeńswem...
                    Że nie będą wyzywac się od głupków, nie będą się szarpali itp.-
                    przynajmniej od czasu do czasu.
                    • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 12:52
                      Mam wrazenie, ze w tym wypadku trzeba zająć się przyczyna, a nie
                      tylko samym biciem. Bo nawet jeśli tresurą (a naklejki to tresura)
                      zlikwiduje sie bicie, to przeciez nie złość u starszego dziecka -
                      nadal będzie tak samo wściekły na brata i na 100% znajdzie inny
                      sposób wyrazania tej wściekłosci. Być może taki, którego tak łatwo
                      mama nie zauwazy - na przyklad straszenie brata, albo "gnojenie" go,
                      cico i bez widocznej złosci. Albo znajdzie inne rozwiązanie -
                      ignorowanie brata, uznanie go za osobę, ktora jest uciążliwa, jest
                      przyczyna gniewu mamy i najlepiej miec z nim jak najmniej do
                      czynienia - a nie o to przecież chodzi.
                      Samo pozbycie się bhicia nie zalatwia absolutnie niczego, nawet nie
                      eliminuje przemocy.
                      • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 13:18
                        No tak masz rację - przyczyną jest złość u starszego dziecka. Ale ja
                        przeciwko samej złości nic nie mam. To jest emocja, taka sama jak
                        każda inna. I on ma jak najbardziej prawo do jej przeżywania. Chodzi
                        mi tylko o to, żeby nauczył się ją wyrażać w cywilizowany sposób. Ja
                        jak jestem wściekła na dzieci albo na męza to ich nie leję. Ot co.
                    • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 13:12
                      > A jaki jest akceptowalny? Bo rozumiem że starszy jest wściekły na
                      > młodego z jakiegoś tam powodu (mniej lub bardziej zasadnego) i te
                      > emocje muszą znaleźć jakieś ujście.

                      Może na brata nakrzyczeć, może przyjść do mnie i poprosić o pomoc,
                      może złość wyskakać na trampolinie, może trzasnąć drzwiami - czyli
                      jednym słowem, może robić to wszystko co nie jest biciem i
                      wyzywaniem. (Nie czepiam się jak w przypływie złości gdzieś tam
                      padnie jedno "głupku", ale nie zgadzam się jak np. permanentnie mówi
                      do mnie "głupia mama", bo zrobiłam coś nie po jego myśli)

                      > Tłumaczysz, że boli tego bitego, popychanego, że można zrobić
                      > krzywdę itp
                      Tak, zawsze tłumaczę, już po zajęciu się ofiarą, że może się to
                      skończyć tragicznie, że jego to boli, że ma guza, że leci krew etc.

                      > Może starszy mógłby powiedzieć, co takiego jest w młodszym, co go
                      > tak wścieka? Co on mógłby zrobic, żeby nie lać brata?
                      Próbowałam i w ten sposób. Czasem mówi, ustaliliśmy nawet kiedyś, że
                      jak będzie taki bardzo zły to wyskacze złość na trampolinie, ale co
                      z tego - jak dochodzi do konfliktu to on jakby nie panuje nad
                      emocjami i reaguje właśnie w ten sposób.

                      > I nie licz, że wyeliminujesz wszelkie konflikty między
                      rodzeńswem...
                      > Że nie będą wyzywac się od głupków, nie będą się szarpali itp.-
                      > przynajmniej od czasu do czasu.
                      Wiem, dlatego m.in. zdecydowaliśmy się zrobić Starszemu osobny
                      pokój, żeby miał swoje miejsce do którego Młodszy nie ma wstępu. I
                      trochę pomaga. Ale mimo wszystko takie niebezpieczne uderzenia się
                      zdarzają nadal.
                      • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 13:28
                        Nakrzyczenie na brata nie jest dużo lepsze, niestety. Nie wiem
                        dlaczego zwykle matkom wydaje się, ze slowa nie ranią, tylko bójka
                        jest niebezpieczna. Mlodszy, na którego krzyczy starszy jest w tak
                        samo niekomfortowej sytuacji jak mlodszy lany przez brata.
                        Skakanie na trampolinie ani trzaskanie drzwiami (dla mnie np. nie do
                        przyjęciasmile) nie załatwiaja sprawy. Nie zawsze też skutkują -
                        gorzej - dzieci doskonale wiedza, zę bić można braciszka - natomiast
                        trzaskanie drzwiami, które w większosci sytuacji społecznych jest
                        nie do przyjecia, pozostaje.
                        Jeśli chodzi o mówienie "głupia mama", to chyba można nauczyć
                        dziecko mówienia "jestem na Ciebie wściekły, bo..." - tyle, ze to
                        wymaga tak z pół roku...
                        I radziłabym zacząć przyglądać się mlodszemu. Nie starszemu. Byc
                        moze rzeczywiscie młodszy robi coś, co wywołuje w starszym
                        wściekłość. Moja tak miała - z uroczym usmiechem na buzi kopała
                        starszego, albo mowila mu cos paskudnego, starszy się odwijał - i
                        wtedy zawsze jakaś starsza pani wtracała się "Jak mozesz chuliganie,
                        lać takie słodkie maleństwo". A maleństwo rozwitało, malpa jednasmile
                        • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:11
                          I radziłabym zacząć przyglądać się mlodszemu. Nie starszemu. Byc
                          > moze rzeczywiscie młodszy robi coś, co wywołuje w starszym
                          > wściekłość. Moja tak miała - z uroczym usmiechem na buzi kopała
                          > starszego, albo mowila mu cos paskudnego, starszy się odwijał - i
                          > wtedy zawsze jakaś starsza pani wtracała się "Jak mozesz
                          chuliganie,
                          > lać takie słodkie maleństwo". A maleństwo rozwitało, malpa jednasmile

                          Bo chyba taka jest strategia słodkich, niewinnych maleństw. Moje
                          maleństwo tez podpuszczało starszą siostrę, a gdy tylko ta krzywo na
                          nią spojrzała - podnosiła nieziemski wrzask. wink
                        • stypkaa Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 12.08.10, 13:24
                          Nie wiem
                          > dlaczego zwykle matkom wydaje się, ze slowa nie ranią, tylko bójka
                          > jest niebezpieczna.

                          A no może dlatego, ze od krzyczenia nie ma guzów, nie leje się krew,
                          nie można doznać urazu głowy etc.?

                          Mlodszy, na którego krzyczy starszy jest w tak
                          > samo niekomfortowej sytuacji jak mlodszy lany przez brata.

                          No ale jeśli, jak twierdzisz jest bardzo prawdopodobne, że dostaje
                          zasłużenie, to powinien się czuć niekomfortowo, prawda?

                          Skakanie na trampolinie ani trzaskanie drzwiami (dla mnie np. nie do
                          > przyjęciasmile) nie załatwiaja sprawy. Nie zawsze też skutkują -
                          > gorzej - dzieci doskonale wiedza, zę bić można braciszka -
                          natomiast
                          > trzaskanie drzwiami, które w większosci sytuacji społecznych jest
                          > nie do przyjecia, pozostaje.
                          Są to sposoby dzięki którym można rozładować złość, nie robiąc
                          nikomu krzywdy.Masz jeszcze jakieś inne pomysły jak to zrobić?
                          Chętnie się zapoznam smile
                          Dla mnie trzaśnięcie drzwiami od swojego pokoju nie jest czymś
                          nagannym, natomiast bicie brata w taki sposób jak opisywałam już
                          wiele razy - jest.

                          > I radziłabym zacząć przyglądać się mlodszemu. Nie starszemu. Byc
                          > moze rzeczywiscie młodszy robi coś, co wywołuje w starszym
                          > wściekłość.
                          Przyglądam się. Generalnie to nawzajem sobie coś robią ciągle, albo
                          mówią. Tyle, że młodszy nie leje w niebezpieczny sposób starszego. I
                          tu jest ta różnica. Nie wybielam młodszego, wiem, że też potrafi
                          zaleźć za skórę, ale nie mogę pozwolić, aby w odpowiedzi na coś co
                          młodszy powie starszemu co mu się nie spodoba,tamten go pchał na
                          ścianę.
                          • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 12.08.10, 13:30
                            Może i powinien, ale moja córka przez lata bała sie ciemności - tak
                            ją straszył, w formie zemsty starszy brat. Siniak mija, a to - jakos
                            nie. Poczytaj sobie wypowiedzi na emamie - ile osób ma kompleksy,
                            wpojone wlasnie przez rodzeństwo. To IMO jest gorsze od doraźnej
                            bojki czy kłótni.
                            Co można robić - moim zdaniem obserwować i nie wtrącać się za
                            bardzo. Zabraniać nie tylko lać młodszego, bo wchodzi do pokoju
                            starszego, ale karac mlodszego, gdy np. wejsdzie bez pytania, gdy
                            brat sobie tego nie życzy. Zrezygnować nie z postawy, ale z
                            myślenia - starszy powinien być mądrzejszy (chyba, ze róznica wieku
                            jest bardzo duża).
                            Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to pomoże - ale gdyby starszy
                            widział, ze gdy mlodszy zaczyna mu dokuczać jest karcony przez
                            rodziców, że nie tylko nie wolno bić (pewnie, pobicia, a nie bojki
                            tolerować się nie da), ale i prowokować czy zaczepiać - moze byłoby
                            lepiej?
                          • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 12.08.10, 14:50
                            Nie wybielam młodszego, wiem, że też potrafi
                            > zaleźć za skórę, ale nie mogę pozwolić, aby w odpowiedzi na coś co
                            > młodszy powie starszemu co mu się nie spodoba,tamten go pchał na
                            > ścianę.

                            Próbowałaś kiedykolwiek powiedzieć do młodszego: Nie mów tak do
                            brata?
                          • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 12.08.10, 15:03
                            Obawiam się, że nie ma innego sposobu uniknięcia obrażeń niż
                            roztoczenie ścisłej straży nad wzajemnymi kontaktami chłopaków...
                            I wkraczanie w chwili, kiedy starszy mowi pierwsze nie, a młodszy
                            nadal robi to co robił. Albo wkraczasz po pierwszym 'głupku'
                            posłanym przez młodszego pod adresem starszego. Co jednak nie
                            gwarantuje, że nie pobiją się nader krwawo, gdy tylko spuścisz ich z
                            oczu.
                      • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:06
                        (Nie czepiam się jak w przypływie złości gdzieś tam
                        > padnie jedno "głupku", ale nie zgadzam się jak np. permanentnie
                        mówi
                        > do mnie "głupia mama", bo zrobiłam coś nie po jego myśli)

                        A moje dzieci, kiedyś tam dawno temu, usiłowały mówić do mnie
                        per 'głupia/wredna mama'. Przestały. Bo zawsze nieodmiennie mówiłam,
                        że mniej wredna/głupia nie będę i muszą się z tym pogodzić wink.


                        > pokój, żeby miał swoje miejsce do którego Młodszy nie ma wstępu. I
                        > trochę pomaga. Ale mimo wszystko takie niebezpieczne uderzenia się
                        > zdarzają nadal.
                        Czyli jednak pomaga. Nie oczekuj cudów, nawet jeśli będziecie
                        współpracowali z armią psychologów, a dziecko będzie chętne do
                        współpracy - to osiągnięcie poprawy zachowania to nie jest kwestia
                        miesiąca czy dwóch...
    • dorota.konowrocka Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:26
      To się nie nazywa nagradzanie, tylko warunkowanie sprawcze albo instrumentalne,
      Skinner ćwiczył to na białych szczurach. Polecam, jeśli chcesz, by Twoje dziecko
      poczuło się jak równie wartościowe co szczur. D.
      • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:32
        O!
        I mozna warunkować dziecko jedynie w sytuacji 100% jednoznacznej.
        Inaczej zamiast moralnosci pozostanie mu odruch.
        • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:53
          verdana napisała:

          > I mozna warunkować dziecko jedynie w sytuacji 100% jednoznacznej.

          ????? tzn jakiej ? i co to jest warunkowanie a co nagradzanie a co
          wychowanie ?

          > Inaczej zamiast moralnosci pozostanie mu odruch.

          tako rzecze verdena wink
          • verdana Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 15:00
            Jednoznaczna - to znaczy jesli zawsze w danej sytuacj trzeba zrobić
            tak, a nie inaczej.
            Na przyklad wołać, jak się chce siusiu. Albo wkladać po myciu
            szczoteczke do żebówe do kubeczka, a nie wrzucać do umywalki.
            Dziecko zatem wyrabia sobie odruch - chcę siusiu - wolam, umyłwm
            zęby - odstawiam szczotke,. Bezrefleksyjnie, zawsze - jako odruch.
            Natomiast tam, gdzie istmnieje możliwość różnego typu zachowań, a
            nie jednego pożądanego, warunkowanie nie ma sensu. Bo dziecko,
            zamiast mysleć, będzie zawsze zachowywało się tak samo. Nie uderzy
            ani braciszka (bo tak jest uwarunkowane), jak i dzieciaka lejącego
            tegoż braciszka.
            • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 15:12
              teraz rozumiem to zdanie "zamiast moralności pozostanie mu odruch "
              zmyliło mnie słowo "moralność " chodzi raczej o "adekwatne
              zachowanie "
            • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 15:22
              > Dziecko zatem wyrabia sobie odruch - chcę siusiu - wolam

              nudze sie - to troche sie poucze ,codziennie troche sie poucze bo to
              być teraz dobre smilehehe

              • morekac Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 15:56
                Masz z tym problem? wink
      • jotde3 Re: Nagradzanie a wyrabianie nawyków 11.08.10, 14:59
        dorota.konowrocka napisała:

        > To się nie nazywa nagradzanie, tylko warunkowanie sprawcze albo
        instrumentalne,

        zwał jak zwał pytanie czy to skuteczne narzędzie krótko i długo
        terminowo ?

        > Skinner ćwiczył to na białych szczurach. Polecam, jeśli chcesz, by
        Twoje dzieck
        > o
        > poczuło się jak równie wartościowe co szczur. D.

        zieeeew smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka