m_laczynska
05.05.11, 21:55
Kurcze chyba coś nam poszło nie tak z tym blw. Na początku młody chętnie jadał takie specjałki jak warzywa na parze itp - w sensie bez soli. Z biegiem czasu, a zaraz mu roczek stuknie zaczęłam mu podawać także trochę solonych rzeczy - typu chlebek, jakieś delikatne mięsko np domowej roboty pieczony schab (ale trochę posolony), a to troszkę serka (już niestety nie), wędlinki, kwaszonego ogórka. No i ani się spostrzegłam, a ten zaczął pogardzać wszystkim co nie solone. Znam teorię o tym, że dziecko wybiera, co potrzebuje, ale od jakiegoś czasu jest tak - śniadanko (gdzie z reguły jest chlebek i ogór i nawet troszkę wędlinki się od czasu do czasu trafi) wchłania
- drugie - owoce + coś tak bardziej węglowodanowego typu wafel ryżowy, maca, płatki, placki owsiane itp również pożera
- na spacerze, co mu się trafi - kawałek bułki, suszone lub świeże owoce - też chętnie
- ale potem dostaje smakowitości w stylu ryba z bazylią z pary, pulpet z pary, fasolka, kalafior, brokuł czy cukinia z pary, ryż, ziemniak lub jaglana - zwala na ziemię patrząc z wyrzutem
Zrobiłam wczoraj eksperyment (sprawdzający, czy to może kwestia tego, że nie głodny) i do tych smakowitości dołożyłam kwaszoniaka - zjadł kwaszoniaka resztę z pogardą zrzucił.
No i jak tu wrócić do dobrych nawyków - odciąć mu te bułki i wędlinki, czy raczej zacząć solić trochę rybkę i warzywa (bo w sumie zaraz przestanie być niemowlęciem) to może raczy skosztować.
Chyba nie pokochał zdrowego żarcia - jak widzi racuchy z jabłkiem, to już podczas smażenia płacze, żeby mu dać (a nie jemy takich rzeczy często), a warzywka z pary są nie wiedzieć czemu ble.