jessenia
16.05.11, 17:56
przyszłam tu bo w sumie co ja będe pisac o problemach z Frankiem na forum DKP.
tak w skrócie - pomocy bo mi nerwy trzaskaja jak postronki.
Franio na poczatku lipca skończy 2 lata.
jest dzieckiem bardzo żywym, wesołym, uczuciowym, wybuchowym i chyba (?) nerwowym.
oczywiście - bunt dwulatka plus wychodzace trójki nie ułatwija nam życia.
Fran na wszystko mówi nie, dawanie mu wyboru - taki klasyczny przykład, wychodzimy, nie chce założyć czegos tam, ryk i nie nieneinienie. więc biorę dajmy na to 2 pary spodni i tłumacze Franiu idziemy na dwór, na plac zabaw, trzeba złożyc spodenki, które chcesz - nie zawsze daje efekt - czasem tak, ale zwykle kończy się jeszcze większym rykiem.
nienawidzi zmieniac pieluch - rych straszny, to samo przy ubieraniu po kąpieli szczególnie (lub rozbieraniu przed).
spokojne opowiadanie co i dlaczego będziemy robic - nic nei daje.
czasem mam wrażenie, że on się nakręca w takim mówieniu nie nienienie mimo, że czegoś chce.
i mam wrażenie, ze jednak powinnam pewne rzeczy po prostu robić, bez dawania wyboru, bo to go za mocno obciąża to tak jakbym przerzucała na niego odpowiedzialność.
niestety sa tez chwile, w ktorych ledwo nad sobą panuje (wczoraj mi np. uciekła w kierunku ulicy, złapałam go oczywiście, ale strasznie się zdenerwowalam, na tyle, że się popłakałam z bezsilności).
ja sama jestem osobą dość nerwowa i wiem, że to nie pomaga w moich relacjach z synkiem.
strasznie nie chcę się na niego złościc, ale niestety bywa inaczej.
mieliśmy ostatnio taka przeprawę, że bił mnie samochodem. za kazdym razem przytrzymywałam mu ręce, tłumaczyłam, że mnie to boli.
za 3 razem powiedziałam, że jesli raz mnie uderzy pójdzie do kąta.
uderzył.
zaniosłam go do innego pokoju i powiedziałam co i dlaczego i po co i ze przyjdę niedługo.
stał spokojnie.
przyszłam za chwilkę, zapytałam się czy juz dobrze, czy jest spokojny i czy moze chce się przytulić i porozmawiac.
powiedział nie.
zapytałam się czy chce zostac jeszcze chwile sam.
powiedział tak.
powiedziałam mu więc, że czekam na niego tuż obok za drzwiam, żeby przyszedł jak będzie gotowy.
powiedział tak.
przyszedł po jakiś 30 sekundach się przytulać. i do końca dnia było dobrze.
w tym szaleństwie jest metoda? może mu potrzebna taka chwila wyhamowania?
sama nie wiem.
plus - wszyscy zrzucaja winę na to, że "on ciągle przy cycku" jakby to całe zło wszechświata było....