Dodaj do ulubionych

problem powrócił,proszę doradźcie

14.07.11, 18:28
Witajcie,głupio mi się przyznać ale chyba coś przeoczyłam,albo robię źle, na pewno robię źle.
Nieraz miałam okazję wypowiadać się na temat relacji mojej córki z rówieśnikami,w pierwszych dwóch latach szkoły była prześladowana przez koleżankę z osiedla i jednocześnie z klasy.Trafiliśmy do psychologa,zmieniliśmy szkołę,zmieniliśmy mieszkanie,co prawda tylko blok obok,ale na trochę wystarczyło.Na trochę,bo jakkolwiek w szkole ma dobre relacje z koleżankami i kolegami.Tak na osiedlu niestety nie.Bywa ofiara żartów koleżanek,znów zaczyna reagować płaczem,ucieka w zabawę z młodszymi dziećmi. Ma 12 ,a nie potrafi dogadać się z rówieśnikami,pozwala ,żeby się z niej śmiano,wredne nastolatki ( 12 - latki!!) wyzywają ją od pasztetów,naśmiewają się z byle powodów.Serce mnie boli,że nie potrafię jej pomóc,ale przecież nie pójdę do dzieci i nie powiem,bawcie się z moim dzieckiem.
Ale najgorsze jest to,ze mam wrażenie,iż to,ze córka ma problemy to moja wina,nie potrafię jej chwalić,ciągle mam wrażenie,ze co by nie zrobiła ,nie robi tego dobrze.Wiem ,ze powinnam ją częściej chwalić,bo przecież jak chce to się zajmie młodszym bratem,przygotuje czasem śniadanie albo kolację,ale...niestety źle się uczy,nie chce się jej sprzątać.Może to jakie ona ma relację z koleżankami ,to wynik moich relacji z nią.Chociaż z drugiej strony rozmawia ze mną praktycznie o wszystkim,o tym,ze jakiś chłopiec się jej podoba,o tym że ktoś jej dokucza,czasem muszę to od niej wyciągać,ale mówi.proszę może jesteście mądrzejsze,macie jakieś doświadczenie,może jest tu jakiś psycholog.Chcę córce pomóc,a nie potrafię.
Obserwuj wątek
    • carmelaxxx Re: problem powrócił,proszę doradźcie 14.07.11, 19:43
      nie dziw sie skoro reaguje placzliwie. W tym wieku placz to raczej kiepska reakcja. Musialaby pare razy odpyskowac i postawic sie to by moze od razu przyjaciol nie zdobyla ale spojrzeliby inaczej a skoro daje robic z siebie popychadlo to rowiesnicy to wykorzystuja.
    • berdebul Re: problem powrócił,proszę doradźcie 14.07.11, 19:48
      A musi się bawić z rówieśnikami? Jeżeli ma innych znajomych, to może nie tu jest problem? A w mało ciekawej grupie rówieśniczej?

      Na początek może kilka książek o pozytywnej motywacji? Albo wizyta u psychologa, ale dla Ciebie. Chwalić, chwalić i chwalić to metoda by osiągnąć sukces. Im więcej chwalisz, tym częściej chwalone zachowanie się pojawi, a to znaczy że z każdym wykonaniem może być lepiej. Po za tym nie trzeba być idealnym, jesteśmy ludźmi.
      Wyciąganie informacji jest prostą drogą by dziecko nic więcej nie chciało już powiedzieć...
    • jakw Re: problem powrócił,proszę doradźcie 14.07.11, 20:26
      Chwal ją nawet za głupią tróję, chwal ją za zrobienie kolacji czy zajęcie się bratem, zauważ czasem tak "przypadkiem", że fajnie wygląda. Jak dostanie pałę - nie krytykuj, a zastanówcie się co można z tą pałą zrobić. W kwestii sprzątania pokoju zalecam litość ... Dobre oceny i sprzątnięty pokój to nie wszystko.
      PS
      Ma na osiedlu koleżanki ze szkoły?
      • verdana Re: problem powrócił,proszę doradźcie 14.07.11, 21:57
        Obawiam się, ze nie w chwaleniu tu problem.
        Dziecko ma ewidentny problem z nawiązywaniem kontaktu - musi robić coś, co odstręcza kolegów. Nie oznacza to,z e corka robi coś zlego, czy jest niemiła - ale musi być coś, co nie podoba się dzieciom.
        Może wskazówką jest nawiązywanie kontaktów z młodszymi dziećmi. Jesli zachowuje się zbyt dziecinnie, w tym wieku będzie odrzucana.
        • berdebul Re: problem powrócił,proszę doradźcie 15.07.11, 00:21
          verdana napisała:

          > Obawiam się, ze nie w chwaleniu tu problem.
          > Dziecko ma ewidentny problem z nawiązywaniem kontaktu - musi robić coś, co odst
          > ręcza kolegów. Nie oznacza to,z e corka robi coś zlego, czy jest niemiła - ale
          > musi być coś, co nie podoba się dzieciom.
          Czyli czas nauczyć ją konformizmu, niech robi tak żeby podobało się dzieciom i chciały się z nią bawić? Nie tędy droga. Przecież w życiu spotykamy ludzi w różnym wieku, więc trzymanie się rówieśników "bo tak" nie jest rozwiązaniem. Niech bawi się z tym, z kim ma ochotę. A dokuczającą grupę należałoby jakoś utemperować - prześladowanie należy piętnować bezlitośnie.
          > Może wskazówką jest nawiązywanie kontaktów z młodszymi dziećmi. Jesli zachowuje
          > się zbyt dziecinnie, w tym wieku będzie odrzucana.
          A może jest po prostu troskliwa i opiekuńcza, nad wiek odpowiedzialna i nie chce aby maluchom się coś stało?
    • naana26 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 14.07.11, 21:58
      racja - chwal ją. dziecko chwalone, doceniane - to dziecko pewne siebie, mające wysokie poczucie własnej wartości.
      idąc dalej - to dziecko które nie da sobie wejść na głowę a docinki utnie bardzo szybko.

      przyjmuje rolę ofiary w domu (złe oceny, bałaganiara etc) to i taką samą przyjmie wśród grupy, gdzie potrzebuje pewności siebie - odpysknie raz na podobnym poziomie, wbije taką szpilę jaką jej wbijają, będzie kreować się na ładną dziewczynę i nie da o sobie powiedzieć pasztet - to się problemy skończą i nagle zyska koleżanki. Kozłem ofiarnym będzie tak długo, jak długo będzie sobie na to pozwalać, w tej grupie wiekowej jeśli nie da sobie wejść na głowę szybko stanie się równa innym.
    • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 15.07.11, 00:40
      Czy w tej wrednej grupie jest może dotychczasowa prześladowczyni?
    • komyszka kilka kwestii 15.07.11, 11:26

      1. czy postawiono diagnozę trudności w nauce- dlaczego córka ma słabe stopnie?
      2. co dały spotkania z psychologiem, jaka diagnozę postawił?
      3. jak ubierasz córkę? czy coś w jej wyglądzie zewnętrznym może potencjalnie stanowić obiekt kpin- tusza, krzywy nos, okulary etc?
      4. jak ty jako matka reagujesz na kpiny koleżanek? czy choc raz dopuscilaś sie otwartej konfrontacji z owymi panienkami, wzglednie zgłosiłaś sprawę do ich szkoły/inne kroki?
      5. gdzie w tym wszystkim jest ojciec?
      • doras2 Re: kilka kwestii 15.07.11, 13:29
        Odpowiadając na pytania: 1.Mała ma zdiagnozowana dysortografię, jest ciut leniwa i jak chce ,to ma dobre oceny,musi tylko przysiąść.
        2. Co do ubioru,chodzi normalnie ubrana,czysto ,schludnie,nie jak małe dziecko,ani jak podlotek,okularów nie nosi, a czepiają sie jej tuszy ( tyle,ze są dziewczynki jej postury w tej grupie,ale on potrafią tak być bezczelne,ze potrafią sobie radzić z docinkami).
        3. Psycholog stwierdził,że bywa czasem infantylna i jest uzależniona od opinii koleżanek,ale jest to opinia z przed dwóch lat,przez ostatnie dwa lata było ok,niestety problem powrócił.
        4. Co do konfrontacji z tymi dziećmi,to nie wiem szczerze mówiąc jak to zrobić,żeby jej bardziej nie zaszkodzić,kiedyś kiedy próbowałam tym rozmawiać z dziećmi i ich rodzicami obróciło się to przeciwko nam,doszło do zmiany szkoły i problem sie skończył ,było ok ,az do tych wakacji.
        Reasumując szukam w swoim dziecku problemu,wiem,ze ani ona ,ani ja nie jesteśmy doskonałe,ale mam wrażenie,ze to Ona jest normalna,bo dla każdego życzliwa,z każdym sie bawi,nikomu nie robi krzywdy,zawsze stara się innych pocieszyć.Ale to chyba nazywa sie naiwność.Kiedyś powiedział mi,ze to moja wina,ze nie nauczyłam jej pyskować do koleżanek.Szczerze mówiąc jest mi tak ciężko na sercu jak na nią patrzę,ze juz sama nie wiem co mam o tym sadzić.
        Mąż stara sie mnie wspierać,nie było go długo ,pracował zagranicą,ale teraz stara się też z nią rozmawiać,moze nie do końca udaje mu się nawiązać z nią kontakt,a czasem ma lepszy niż ja.
        • komyszka Re: kilka kwestii 15.07.11, 15:00
          tak-teraz pewne rzeczy są jaśniejsze. nie obraź się za to co napiszę, nie taka mam intencję.
          na to, co dzieje sie teraz z twoja córką (i co bedzie sie działo) złozyło sie kilka czynników- szczęsliwie macie w dużej mierze na wiekszość z nich wpływ.
          - córka jest dzieckiem dysfunkcyjnym w zakresie poznawczym (dysortografia). co jest robione, aby usprawniac zaburzone funkcje? jaką terapią została objęta? na terenie szkoły i poza nią? piszesz, że źle się uczy, poźniej że jest leniwa i jak chce to potrafi osiągnąć lepsze wyniki. czyli trzeba działac dwutorowo- podnosic motywację do nauki i usprawniać zaburzone sfery.
          - jesteście (byliscie) rodziną czasowo niepełną (długa nieobecność męża). jak wpływa to na rozwój dziecka chyba nie trzeba wyjaśniać.
          - córka ma nadwagę, wykazuje cechy niedojrzałości emocjonalnej (w odniesieniu do wieku metrykalnego)- to niestety czyni z niej potencjalny obiekt ataków rówieśniczego otoczenia.

          Moja rada to w ogolnym podsumowaniu budowanie poczucia wartości u córki przez:
          - przemyslana korekcje dysfunkcji (tu pomoże szkoła,poradnia, masz prawo tego wymagać i żądać) przy jednoczesnym rozwijaniu mocnych stron, uzdolnień (na pewno takie ma)
          - odbudowa więzi rodzinnej,
          - zadbanie o wizerunek córki, który pozwoli jej na polubienie siebie
          - <u>regularny</u> kontakt z psychologiem, zajęcia socjoterapeutyczne, indywidualne sesje
          oczywiście mozna tez pójść na wojne z dreczycielami córki- ale w ostatecznym rozrachunku nie o to chodzi. tyle na razie przyszło mi do głowy.
          • doras2 Re: kilka kwestii 15.07.11, 15:11
            Dziękuję,komyszka smile zaraz po wakacjach podejdę z nią do pedagoga szkolnego-już dawno to powinnam zrobić ...bardzo wam dziękuję dziewczyny za pomoc smile
        • berdebul Re: kilka kwestii 15.07.11, 15:59
          doras2 napisała:

          > Odpowiadając na pytania: 1.Mała ma zdiagnozowana dysortografię, jest ciut leniw
          > a i jak chce ,to ma dobre oceny,musi tylko przysiąść.
          Znasz dziecko które lubi "przysiąść" z własnej woli? wink Ćwiczycie coś, czy po za diagnozą temat leży? Pracujecie nad motywacją? Córka lubi czytać? Może jakieś zabawne wierszyki? Typu Idzie Jerzy i nie wierzy, że na wieży w Białowieży leży siedem jeży bez odzieży. Może obrazki z wrysowaną literą np. król z okrągłym brzuszkiem i nosem robiącym za ogonek w ó. Albo znajdywanie takich wyrazów kiedy robicie coś wspólnie? Kto zna więcej wyrazów z rz/ż czy u/ó itd, tworzenie ciągów wyrazów, absurdalnych historyjek. Im więcej zabawy słowem tym lepiej powinno być. Scrabble, krzyżówki,inteligencja to też fajne i związane ze słowami gry.
          Oczywiście nie ma metody "leczącej" dysortografię w cudowny sposób, można co najwyżej znaleźć sposób jak pisać (w miarę) poprawnie.
          > 2. Co do ubioru,chodzi normalnie ubrana,czysto ,schludnie,nie jak małe dziecko,
          > ani jak podlotek,okularów nie nosi, a czepiają sie jej tuszy ( tyle,ze są dziew
          > czynki jej postury w tej grupie,ale on potrafią tak być bezczelne,ze potrafią s
          > obie radzić z docinkami).
          Radzenie sobie z docinkami nie musi być bezczelnością. Ale dokuczającym dziewczynkom należy uświadomić że nie są bezkarne. Rozmowa z ich rodzicami, zgłoszenie do szkoły itd.
          > 3. Psycholog stwierdził,że bywa czasem infantylna i jest uzależniona od opinii
          > koleżanek,ale jest to opinia z przed dwóch lat,przez ostatnie dwa lata było ok,
          > niestety problem powrócił.
          Pracuj nad wiarą w siebie, nad tym żeby jej zdanie było dla niej najważniejsze.
          Zajmuje się maluchami? Pochwal to że jest delikatna i troskliwa.
          Może jakieś zajęcia sportowe? Judo na przykład? Będzie sprawniejsza, może się otworzy w grupie, trener też może pomóc - bardzo szybko wyrabia sobie autorytet, a jak trener mówi że nie warto się przejmować jakąś Zdzisią z podwórka to tak jest.
          > 4. Co do konfrontacji z tymi dziećmi,to nie wiem szczerze mówiąc jak to zrobić,
          > żeby jej bardziej nie zaszkodzić,kiedyś kiedy próbowałam tym rozmawiać z dzieć
          > mi i ich rodzicami obróciło się to przeciwko nam,doszło do zmiany szkoły i prob
          > lem sie skończył ,było ok ,az do tych wakacji.
          Uprzedzić rodziców, że jeżeli nie wpłyną na zachowanie swoich pociech zgłaszasz to do szkoły.
          > Reasumując szukam w swoim dziecku problemu,wiem,ze ani ona ,ani ja nie jesteśmy
          > doskonałe,ale mam wrażenie,ze to Ona jest normalna,bo dla każdego życzliwa,z k
          > ażdym sie bawi,nikomu nie robi krzywdy,zawsze stara się innych pocieszyć.Ale to
          > chyba nazywa sie naiwność.
          Powiedziałabym że to wysoka inteligencja emocjonalna, oraz ocean empatii. W mojej ocenie same pozytywy, ale będzie jej ciężko jeżeli nie zacznie wierzyć w siebie.
          >Kiedyś powiedział mi,ze to moja wina,ze nie nauczyła
          > m jej pyskować do koleżanek.
          Może podrzucenie jakiejś ciętej uwagi jest pomysłem?
        • basca_basca Re: kilka kwestii 15.07.11, 21:13
          JA bym się skupiła na wyglądzie dziewczynki. W tym wieku to jeden z ważniejszych elementów, który wpływa na samoocenę dziecka. Może zakupy jakiś fajnych - trendy ubrań? Teraz wyprzedażsmile
          • mama303 Re: kilka kwestii 16.07.11, 10:31
            basca_basca napisała:

            > JA bym się skupiła na wyglądzie dziewczynki. W tym wieku to jeden z ważniejszyc
            > h elementów, który wpływa na samoocenę dziecka.

            Bzdura! Zależy dla kogo taki ważny element?
            • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 16.07.11, 10:39
              Wygląd jest bardzo ważny dla samego dziecka. Wiem po sobie - w wieku 12-14 lat byłam strasznym brzydactwem i większość moich dzisiejszych kompleksów wzięła się z tego okresu. Dodatkowo nie byłam lubiana bo nie umiałam bawić się z innymi dziećmi. A później trafiłam do gimnazjum i zaczął się koszmar. uncertain
              • mama303 Re: kilka kwestii 16.07.11, 14:16
                Jeżeli wygląd jest czymś bardzo ważnym dla kogokolwiek to jest bardzo źle bo w zasadzie nie mamy na niego wpływu.
                • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 16.07.11, 14:56
                  Oczywiście - im jestem starsza, tym coraz bardziej mi wisi, co ludzie myślą o moim wyglądzie. Ale do takiego podejścia trzeba wydorośleć, dziecku nie przetłumaczysz, że ma się nie przejmować wyzwiskami. Dla dzieci wygląd jest bardzo ważny i dlatego prześladują tych, którzy wyglądają inaczej niż reszta - np. są grubi, mają długi nos czy piegi. Skoro te prześladowczynie dziewczynki z wątku nazywają ją "pasztetem", to może coś jest na rzeczy? Absolutnie nie twierdzę, że ta dziewczynka jest zaniedbana, ale może coś się da zrobić? Ja w tym wieku byłam źle obcięta [w sumie sama chciałam], byłam blada jak trup, nosiłam workowate rzeczy, chodziłam przygarbiona, nosiłam okulary i miałam szczeliny między zębami. Te rzeczy zmieniłam i teraz wyglądam bez porównania lepiej, chociaż zostały mi cechy wyglądu, na które nie mam wpływu jak długi nos czy szeroka szczęka wink
                  • mama303 Re: kilka kwestii 16.07.11, 15:18
                    Ależ jak najbardziej dziecku należy tłumaczyć że wyglad nie ma znaczenia bo tak naprawde nie ma! To czy dziecko jest lubiane czy nie lubiane kompletnie od tego nie zależy. Widze to po znalomych mojej córki, najbardziej lubiana na osiedlu jest niezbyt urodziwa i dośc tęga dziewczynka smile
                    Broń Boże nie można takich rzeczy wmawiac dzieciom, że to czy sa ładne i jak sie ubrały ma znaczenie w gronie koleżanek.
                    Moja córka z kolei nie przywiązuje wagi do strojów. Najchetniej nosiłaby dresy bo jej wygodnie - jakos nie ma przez to nieprzyjemnosci wśród koleżanek.
                    To czy jestesmy lubiani czy nie zależy od tego jacy jesteśmy w środku, nie na zewnątrz. I taka jest prawda!
                    • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 16.07.11, 21:18
                      Ja przecież nie mówię o żadnym wmawianiu, chodzi mi o to, że przecież można zabrać dziecko na zakupy ciuchowe czy do fryzjera przy okazji, nie nawiązując do całej sytuacji.

                      I - niestety - wygląd jednak ma znaczenie dla wielu dzieci [i dla wielu dorosłych]. Oczywiście, że jeżeli ktoś jest przebojowy i sympatyczny jak dziewczynka, o której wspomniałaś, to wygląd nie przeszkodzi jej w nawiązywaniu relacji. Gorzej, jeżeli dziecko jest nieśmiałe, nie umie nawiązywać kontaktów z innymi i do tego jest jeszcze przewrażliwione na punkcie swojego wyglądu [dokładnie jak ja w tym wieku]. Z obecnego punktu widzenia wydaje mi się, że wiele by mi pomogło namówienie na porządnego fryzjera i uporządkowanie zębów [zęby to był mój największy kompleks; dopiero ostatnio zrobiłam z nimi porządek i czuję się o wiele lepiej i ładniej wink ]. I powiem ci, że najbardziej mi dokopano w gimnazjum właśnie za wygląd.
                      • mama303 Re: kilka kwestii 17.07.11, 09:16
                        deszcz.ryb napisała:

                        > Ja przecież nie mówię o żadnym wmawianiu, chodzi mi o to, że przecież można zab
                        > rać dziecko na zakupy ciuchowe czy do fryzjera przy okazji, nie nawiązując do c
                        > ałej sytuacji.

                        Oczywiscie, że mozna zabierac dziecko na zakupy ciuchowe i do fryzjera ale nie dla tego żeby coś wskurać w gronie koleżanek! Poza tym np. mojego dziecka nie zaciągniesz na zakupy ciuchowe a do fryzjera poszła raz i bardzo cierpiała wink Także nie każde dziecko jest zainteresowane "poprawianiem swego wyglądu"

                        Uważam także że ludzie zbyt wielką wage przywiązuja do roli wyglądu. Juz od najmłodszych lat wmawia sie to dziewczynkom. A jak rozejrzysz sie po znajomych, po ludziach których za cos cenisz to napewno dojdziesz do wniosku że ich wygląd nie ma tu znaczenia. No i co z tego, że ktoś jest urodziwy? popatrzysz z przyjemnością i koniec! No chyba że ta urodziwa osoba jest przy okazji bardzo sympatyczna....ciekawie opowiada.....jest pozmocna itd. Takie rzeczy sie ceni. Wśród dzieci także. Czy tzw. duszami towarzystwa czy liderami sa dzieci ładne i ładnie ubrane? Wcale nie!

                        • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 17.07.11, 10:02
                          > Uważam także że ludzie zbyt wielką wage przywiązuja do roli wyglądu. Juz od naj
                          > młodszych lat wmawia sie to dziewczynkom. A jak rozejrzysz sie po znajomych, po
                          > ludziach których za cos cenisz to napewno dojdziesz do wniosku że ich wygląd n
                          > ie ma tu znaczenia. No i co z tego, że ktoś jest urodziwy? popatrzysz z przyjem
                          > nością i koniec! No chyba że ta urodziwa osoba jest przy okazji bardzo sympatyc
                          > zna....ciekawie opowiada.....jest pozmocna itd. Takie rzeczy sie ceni. Wśród dz
                          > ieci także. Czy tzw. duszami towarzystwa czy liderami sa dzieci ładne i ładnie
                          > ubrane? Wcale nie!

                          Zapewniam z doświadczenia, że takie argumenty nie przekonają brzydkiego dzieciaka, bo też byłam tak przekonywana. wink Oczywiście, wiedziałam i wiem, że to prawda, ale w pewnym wieku problem urody przesłania wszystko. Więc można podawać twoje argumenty do upojenia; one i tak nie zmienią faktu, że dziecko nie jest lubiane wśród innych.
                          • mama303 Re: kilka kwestii 17.07.11, 10:32
                            deszcz.ryb napisała:


                            > Zapewniam z doświadczenia, że takie argumenty nie przekonają brzydkiego dziecia
                            > ka, bo też byłam tak przekonywana. wink Oczywiście, wiedziałam i wiem, że to praw
                            > da, ale w pewnym wieku problem urody przesłania wszystko. Więc można podawać tw
                            > oje argumenty do upojenia; one i tak nie zmienią faktu, że dziecko nie jest lub
                            > iane wśród innych.

                            Więc najlepiej wszystko zwalic na wygląd i jest wytłumaczenie! na cale życie bo wygladu się nie da zmienić. Możesz ubrać i uczesać brzydulę super a i tak pozostanie brzydulą. Taka prawda.

                            Uroda może byc także problemem w kontaktach miedzyludzkich. To trzeba dzieciom tłumaczyć i nie skupiac sie na wyglądzie.
                            • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 17.07.11, 10:48
                              Ty chyba nie rozumiesz - ja się z tobą ZGADZAM. Problem w tym, że DZIECKO nie przyjmie tych argumentów, dla niego problem braku urody jest najważniejszy. Ono wierzy w to, że to przez brzydotę nikt go nie lubi; boi się nawet odezwać do innych dzieci "bo od razu zobaczą, że jest brzydkie i wyśmieją" [ja się bałam odezwać z powodu tych koszmarnych zębów; bo przecież jak je ktoś zobaczy, to się będzie śmiał. z biegiem czasu oczywiście okazało się, że to nieprawda, ALE JAKO DZIECKO TEGO NIE WIEDZIAŁAM i zęby potęgowały moją nieśmiałość!]. Więc matka może sobie mówić, co chce, a dziecko i tak wie swoje. Więc twoje rozwiązanie w ogóle nie jest dobre, bo DZIECKU nie przetłumaczysz.

                              > Więc najlepiej wszystko zwalic na wygląd i jest wytłumaczenie! na cale życie bo
                              > wygladu się nie da zmienić. Możesz ubrać i uczesać brzydulę super a i tak pozo
                              > stanie brzydulą. Taka prawda.

                              A tego to ja wcale nie twierdzę; poczytaj sobie mnie dokładnie.
                              • morekac Re: kilka kwestii 17.07.11, 11:00
                                Wprawdzie nie szata zdobi człowieka, ale świadomość, że mamy na sobie fajne ciuchy dodaje pewności siebie...

                                Możesz ubrać i uczesać brzydulę super a i ta
                                > k pozo
                                > > stanie brzydulą. Taka prawda.
                                bez przesady... trochę pomaga. Obejrzyj sobie modelki bez makijażu...
                                Albo coś z Trinny i Susannah...
                                • mama303 Re: kilka kwestii 17.07.11, 21:14
                                  morekac napisała:

                                  > Wprawdzie nie szata zdobi człowieka, ale świadomość, że mamy na sobie fajne ciu
                                  > chy dodaje pewności siebie...

                                  poważnie? nie zauważyłam, może mi to humor poprawić ale pewności siebie napewno nie dodaje.

                                  > Obejrzyj sobie modelki bez makijażu...
                                  > Albo coś z Trinny i Susannah...

                                  Po pierwsze to mowa o dziecku, którego nie raczymy makijażami i operacjami plastycznymi czy botoksem.

                                  A Trinni i Susan to jak dla mnie wielka ściema, brzydula i tak pozostaje brzydula w pieknej sukience i ściskajacym gorsecie ze sztucznym usmiechem, a ładna to była i przed upiekszeniem ładna wink
                                  • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 17.07.11, 21:23
                                    > Po pierwsze to mowa o dziecku, którego nie raczymy makijażami i operacjami plas
                                    > tycznymi czy botoksem.

                                    Ale dziecku można zafundować modne ciuchy i porządne strzyżenie włosów [albo uporządkować krzywe zęby, jak u mnie]. Dorosłe baby kupują ciuchy, dbają o siebie i to uwielbiają, a co dopiero dziecko? Nie mówiąc już o tym, że to świetnie działa na samopoczucie.
                                    • mama303 Re: kilka kwestii 18.07.11, 18:25
                                      deszcz.ryb napisała:


                                      > Ale dziecku można zafundować modne ciuchy i porządne strzyżenie włosów [albo up
                                      > orządkować krzywe zęby, jak u mnie]. Dorosłe baby kupują ciuchy, dbają o siebie
                                      > i to uwielbiają, a co dopiero dziecko? Nie mówiąc już o tym, że to świetnie dz
                                      > iała na samopoczucie.

                                      Jak najbardziej można zafundować /jesli dziecko chce, jest zaiteresowane/ale nie dopisywać do tego filozofii, że poprawienie wygladu może cos zmienić w jej kontaktach z koleżankami.

                                      • ha-ya Re: kilka kwestii 01.08.11, 20:43
                                        mama303- ale dlaczego ma nie isc na zakupy/fryzjera czy w jakikolwiek inny sposob zadbac o dziecko? Przeciez nie od dzis wiadomo, ze wyglad jest wazny. Nie najwazniejszy, ale b. wazny. I dlaczego nie mozna byc ladna I symaptyczna? Przeciez to sie nie wyklucza, a atrakcyjny wyglad moco podnosi samoocene i wplywa na pewnosc siebie 9 ktorej tej dziewczynce raczej brakuje). Ja poszlala z corka modowo ( dodatkowo to fajny sposob na babski dzien, pozniej do kina/kawe mozna isc), spedzila z nia troche czasu. Na pewno nie zaszkodzi, a moze pomoc.
                                        Aha, moze jakis zajecia sportowe - karate/ inne sporty walki? Ucza dyscypliny, poprawiaja sylwetke no i mozna poznac fajnych ludzi.
                                        • mama303 Re: kilka kwestii 06.08.11, 17:13
                                          ha-ya napisała:

                                          > mama303- ale dlaczego ma nie isc na zakupy/fryzjera czy w jakikolwiek inny spos
                                          > ob zadbac o dziecko?

                                          Niech idzie ale dlatego że chce i lubi, dla własnej przyjemnosci a nie dlatego żeby cos osiagnąć przez wygląd. To mżonka.

                                          >Przeciez nie od dzis wiadomo, ze wyglad jest wazny. Nie na
                                          > jwazniejszy, ale b. wazny.

                                          Jak sie tak zastanowić głebiej to wyglad nie jest wcale ważny w kontaktach międzyludzkich.

                                          I dlaczego nie mozna byc ladna I symaptyczna?

                                          Może być jak najbardziej ale chyba w tym przypadku dziecko ma raczej z tym problem.

                                          > atrakcyjny wyglad moco podnosi samoocene i wplywa na
                                          > pewnosc siebie 9 ktorej tej dziewczynce raczej brakuje).

                                          Nie zgodzę się. Samoocene wysoką to się ma niezależnie od wygladu, albo sie jej nie ma tez niezaleznie od wygladu.

                                          >Ja poszlala z corka mo
                                          > dowo ( dodatkowo to fajny sposob na babski dzien, pozniej do kina/kawe mozna is
                                          > c), spedzila z nia troche czasu. Na pewno nie zaszkodzi, a moze pomoc.

                                          jak dziecko nie lubi zakupów to nie pomoże. Moja córka zakupów ciuchowych nie znosi na przykład. ja zresztą tez nie smile


                                          > Aha, moze jakis zajecia sportowe - karate/ inne sporty walki? Ucza dyscypliny,
                                          > poprawiaja sylwetke no i mozna poznac fajnych ludzi.

                                          Zajęcia sportowe jak najbardziej tez polecam.
                                  • asia_i_p Re: kilka kwestii 07.08.11, 16:25
                                    A Trinni i Susan to jak dla mnie wielka ściema, brzydula i tak pozostaje brzydu
                                    > la w pieknej sukience i ściskajacym gorsecie ze sztucznym usmiechem, a ładna to
                                    > była i przed upiekszeniem ładna wink

                                    To jest całkowicie widać kwestia podejścia - jak dla mnie idea tego programu jest taka, że każda kobieta ma w sobie urodę, której często nie widzi - i nie chodzi o upiększenie, tylko o pokazanie kobiecie, że jest piękna. I co do poniektórych przemian, to można się kłócić - ja mam nagminnie wrażenie, że kobiety wyglądają po nich ładniej, ale najczęściej starzej, nie wiem dlaczego - ale ten widok ich satysfakcji z dostrzeżenia, że jednak nie są brzydkie, jest bardzo przyjemny.
                                    Upraszczając - ja tam jeszcze nie widziałam brzyduli. Owszem, w każdym da się wypatrzeć jakieś wady, ale zalet jest więcej.
                              • mama303 Re: kilka kwestii 17.07.11, 21:07
                                deszcz.ryb napisała:

                                > Ty chyba nie rozumiesz - ja się z tobą ZGADZAM.
                                No to jak się zgadzasz to przekazuj te prawde dzieciom i doradzaj innym, żeby tak dzieci wychowywali wink
                                >Problem w tym, że DZIECKO nie przyjmie tych argumentów, dla niego problem braku urody jest najważniejszy.
                                Tylko dla dziecka wychowanego w tym duchu, któremu nikt nie wytłumaczył że to bzdura.

                                • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 17.07.11, 21:20
                                  No jasne, że nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć. Ze trzy razy ci pisałam, że moja mama też mi wbijała do głowy, że wygląd jest nieważny, że się nie powinnam przejmować, bo mam inne zalety. I guzik to dało. Dopiero TERAZ to rozumiem.
                                  • mama303 Re: kilka kwestii 18.07.11, 18:31
                                    deszcz.ryb napisała:

                                    > No jasne, że nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć. Ze trzy razy ci pisałam,
                                    > że moja mama też mi wbijała do głowy, że wygląd jest nieważny, że się nie powin
                                    > nam przejmować, bo mam inne zalety. I guzik to dało. Dopiero TERAZ to rozumiem.

                                    Ale to co? przytakiwać dziecku? Tak, kochane dziecko to wszystko przez to że nie jestes urodziwe, jak wyprostujemy ząbki i kupimy Ci nową sukienke i jak schudniesz to wszystko sie w Twym życiu zmieni?......

                                  • jakw Re: kilka kwestii 18.07.11, 19:16
                                    deszcz.ryb napisała:

                                    > moja mama też mi wbijała do głowy, że wygląd jest nieważny, że się nie powin
                                    > nam przejmować, bo mam inne zalety. I guzik to dało.
                                    W tym przypadku to akurat mamy do czynienia z dziewczynką, której mama ma problem z chwaleniem jej - bo mało co robi porządnie od a do z, uczy się tak sobie i nie sprząta pokoju.
                                    • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 19.07.11, 12:12
                                      > W tym przypadku to akurat mamy do czynienia z dziewczynką, której mama ma probl
                                      > em z chwaleniem jej - bo mało co robi porządnie od a do z, uczy się tak sobie i
                                      > nie sprząta pokoju.

                                      No mnie się to w głowie nie mieści, też nie chciało mi się ani uczyć, ani sprzątać w domu, a jednak to nie wpływało na uczucia mamy do mnie. uncertain Owszem, były awantury, bo jak siedziałam w domu to wolałam posiedzieć na komputerze niż posprzątać, ale wiem, że mimo tego mnie kochała. I nie miała problemów, żeby mnie pochwalić.
                                      • doras2 Re: kilka kwestii 19.07.11, 13:33
                                        Ja swoją córkę kocham nad życie.I fakt,ze nie sprząta,czy się nie uczy się nie ma żadnego wpływu na moje uczucia do niej,Kocham ją i właśnie dlatego chciałabym,żeby uczyła się dobrze,bo to Tylko od niej zależy kim będzie w życiu.Kocham ją i dlatego wpajam jej ,żeby umiała coś więcej w życiu i nie przyszła do mnie kiedyś i powiedziała,mamo to przez Ciebie nic nie umiem,nie mówiłeś,nie tłumaczyłaś ( całkiem niedawno usłyszałam taki tekst od młodej mężatki do swojej mamy,po zarzutach męża,że jest bałaganiarą). Kocham ją i bardzo martfię się jej relacjami z koleżankami,żeby kiedyś moje dziecko nie uciekało w świat komputerów,bo nie umie znaleźć się wśród ludzi.KOCHAM JĄ,ZA TO,ZE JEST I ZA TO JAKA JEST i to akurat często jej powtarzam .Niestety nie potrafię jej pochwalić do niej samej. Moze dlatego ma kompleksy,zdarza mi się ją krytykować i to słyszy częściej.Nie generalizuję,że u kazdego i z każdym tak się może stać.Ale właśnie dlatego ,ze ją kocham,bardzo się martwię
                                        • verdana Re: kilka kwestii 19.07.11, 13:53
                                          To, kim będzie w życiu ma z uczeniem się bardzo, ale to bar5dzo niewiele wspólnego. Znacznie więcej ma wspólnego z pewnoscia siebie.
                                          Niektórzy ludzie są odludkami i dobrze im z tym.
                                        • oldrena1 Re: kilka kwestii 19.07.11, 15:03
                                          Wiesz, ale to nie jest prawda, że jej przyszłość zależy _tylko_ od niej samej.
                                          To jest splot wielu czynników i, wbrew pozorom, wyniki w szkole nie są najważniejszym z nich. Zgadzam się z verdaną, że pewność siebie czy też wiara we własne możliwości jest bardzo istotna.

                                          Pomyśl, czy nie wysyłasz córce sprzecznych sygnałów: z jednej strony mówisz, że kochasz ją za nią samą, z drugiej - znajdujesz w niej ciągle coś do poprawki.
                                          Spójrz na dziecko trochę inaczej i ugryź się w język, zanim powiesz do niej coś krytycznego. Wiem z autopsji jakie to trudne smile.
                                          I spróbuj się nie martwić. Ciesz się, że masz ją taką fajną. Jest czym.
                                        • jakw Re: kilka kwestii 19.07.11, 18:08
                                          > dlatego wpajam jej ,żeby umiała coś więcej w życiu i nie przyszła do mnie k
                                          > iedyś i powiedziała,mamo to przez Ciebie nic nie umiem
                                          A jak przyjdzie i powie: "Mamo, to przez ciebie nic w życiu nie osiągnęłam, bo odbierałaś mi pewność siebie" to będzie lepiej? I imho naprawdę bez sensu jest przywiązywanie teraz aż tak wielkiej wagi do bałaganiarstwa, które może mógłby jej za x lat wytknąć mąż, skoro wcale nie wiesz czy córka wyjdzie za mąż. I to nie do końca jest tak, że super stopnie gwarantują jakikolwiek sukces życiowy, o zwykłym szczęściu już nawet nie wspominając.
                                        • mama303 Re: kilka kwestii 19.07.11, 19:31
                                          doras2 napisała:

                                          > Ja swoją córkę kocham nad życie.I fakt,ze nie sprząta,czy się nie uczy się nie
                                          > ma żadnego wpływu na moje uczucia do niej,Kocham ją i właśnie dlatego chciałaby
                                          > m,żeby uczyła się dobrze,bo to Tylko od niej zależy kim będzie w życiu.Kocham j
                                          > ą i dlatego wpajam jej ,żeby umiała coś więcej w życiu i nie przyszła do mnie k
                                          > iedyś i powiedziała,mamo to przez Ciebie nic nie umiem,nie mówiłeś,nie tłumaczy
                                          > łaś

                                          Ważniejsza niż wiedza szkolna jest pewność siebie, odporność psychiczna. Równie dobrze może przyjść do Ciebie i powiedzie, że przez Ciebie ma kompleksy.
                                        • berdebul Re: kilka kwestii 19.07.11, 23:15
                                          doras2 napisała:
                                          >Kocham ją i właśnie dlatego chciałaby
                                          > m,żeby uczyła się dobrze,bo to Tylko od niej zależy kim będzie w życiu
                                          Za kilka lat Twoja córka nie będzie nawet pamiętała co miała z wf/plastyki czy innej fizyki. Bo to nie jest ważne. I nie decyduje o tym czy będzie szczęśliwa, ani czy będzie robić to co będzie chciała.
                                          >Kocham ją i bardzo martfię się jej relac
                                          > jami z koleżankami,żeby kiedyś moje dziecko nie uciekało w świat komputerów,bo
                                          > nie umie znaleźć się wśród ludzi.
                                          Zależy co robi na tym komputerze, może to początek pasji, która rozwinie się w kierunków programowania, a to już całkiem ciekawa praca. Komputer umożliwia też znalezienie znajomych o podobnych zainteresowaniach - wiele osób gromadzi się wokół forum poświęconego psom, jeździe konnej, fotografii.
                                          >Niestety nie potrafię jej pochwalić do niej samej
                                          > . Moze dlatego ma kompleksy,zdarza mi się ją krytykować i to słyszy częściej.
                                          Mój instruktor wyznaję teorię, która głosi że za każdym razem krytykując musisz znaleźć też coś dobrego, bo nikt nie robi wszystkiego źle - zamiast "nic nie umiesz" "ok, to zadanie było dobrze, a tu jest błąd spróbujmy rozwiązać je razem". I krytykujesz nie córkę, ale to co zrobiła - czyli zamiast "jesteś bałaganiarą", "na biurku jest bałagan".
                                        • morekac Re: kilka kwestii 04.08.11, 11:32
                                          latego wpajam jej ,żeby umiała coś więcej w życiu i nie przyszła do mnie kiedyś i powiedziała,mamo to przez Ciebie nic nie umiem,nie mówiłeś,nie tłumaczyłaś ( całkiem niedawno usłyszałam taki tekst od młodej mężatki do swojej mamy,po zarzutach męża,że jest bałaganiarą)
                                          Osoba pewna siebie i niezależna nie leciałaby z pretensjami do matki...
                    • mgla_jedwabna Re: kilka kwestii 04.08.11, 12:09
                      Mylisz się, wygląd ma znaczenie. Nie chodzi tu o bycie dziecięcą wersją Anji Rubik, tylko o wizualne sygnały, które wysyłamy. Zaczynając od samej postawy - można wejść do klasy w sposób, który mówi "tylko spróbuj, to popamiętasz" lub "jestem bardzo fajną laską" a można też wejść w sposób, który mówi "chyba nikt mnie tu nie chce". Ludzie wyłapują takie sygnały nieświadomie i działają zgodnie z nimi - aby zaprzeczyć komunikatowi "nie warto ze mną rozmawiać" trzeba być go świadomym. Tymczasem ludzie, dzieci też, raczej nieświadomie omijają taką osobę, gdy chcą np. wybrać partnera do zabawy.

                      Dalej jest kwestia ubrania, butów itd. oraz cech fizycznych (np. otyłość). Jeśli ktoś ma na sobie szmatławe ciuchy, nie dba o to, by się ładnie uczesać itd. to całym sobą komunikuje "nie zależy mi na tym, by ktoś o mnie dbał" "wystarcza mi bylejakość" "nie jestem osobą wartą uwagi" "można mnie olać" itd. A ludzie reagują na zasadzie "jak tak, to dobra, będziemy cię olewać".

                      Broń Boże nie można takich rzeczy wmawiac dzieciom, że to czy sa ładne i jak sie ubrały ma znaczenie w gronie koleżanek.

                      Broń Boże nie można dzieciom wmawiać, że świat jest idealnym mejscem, w którym ludzi ocenia się wyłącznie na podstawie przesłanek merytorycznych, w którym nie ma uprzedzeń i działań na poziomie podświadomości. Jasne, nie można nikogo skreślać z powodu braku markowych dżinsów, ale nie można też wmawiać dziecku, że nie ma związku między jego bylejakim wyglądem a pozycją w grupie.

                      Aha, i to naprawdę widać, czy ktoś nosi dresy z wygody, czy z poczucia "mam brzydkie nogi, wstydzę się pokazać w spódnicy do kolan". To się wyczuwa, a przebywanie w towarzystwie osoby, która wstydzi się byle czego, jest po prostu niekomfortowe.
                      • berdebul Re: kilka kwestii 06.08.11, 00:02
                        mgla_jedwabna napisała:
                        Sygnały które wysyłamy to w bardzo niewielkim stopniu ubranie. Głównie spojrzenie, to gdzie patrzymy, jak nosimy głowę, sylwetka (wyprostowana/zgarbiona itd), a to nie zależy od stroju. Można mieć na sobie cudną małą czarną i 12 cm szpilki i poruszać się w nich jak człowiek ubrany w dresy i adidasy. wink
                        Ważne czy dobrze czujemy się w tym co mamy na sobie, oraz przede wszystkim czy dobrze czujemy się ze sobą.

                        > Broń Boże nie można dzieciom wmawiać, że świat jest idealnym mejscem, w którym
                        > ludzi ocenia się wyłącznie na podstawie przesłanek merytorycznych, w którym nie
                        > ma uprzedzeń i działań na poziomie podświadomości.
                        Ale samo przebranie i uczesanie niczego nie zmieni. Dopóki ta konkretna dziewczynka nie będzie lubiła siebie i dobrze czuła się jako ona.

                        Pozycja w grupie nie zależy od ubrań, bo można być świetnym kumplem w przykrótkich jeansach i wypłowiałej koszulce.
                        • mama303 Re: kilka kwestii 06.08.11, 18:00
                          berdebul napisała:


                          > Sygnały które wysyłamy to w bardzo niewielkim stopniu ubranie. Głównie spojrzen
                          > ie, to gdzie patrzymy, jak nosimy głowę, sylwetka (wyprostowana/zgarbiona itd),
                          > a to nie zależy od stroju. Można mieć na sobie cudną małą czarną i 12 cm szpil
                          > ki i poruszać się w nich jak człowiek ubrany w dresy i adidasy. wink
                          > Ważne czy dobrze czujemy się w tym co mamy na sobie, oraz przede wszystkim czy
                          > dobrze czujemy się ze sobą.

                          Zgadzam się. Natomiast zauważyłam, że ludziom sie wmawia, jaki to wyglad /w sensie ciuchy, fryzura/jest ważny. Stąd te wszystkie programy z Trinni i Suzaną i im podobne, uciekanie w operacje plastyczne /niektórzy sie uzależniają od tych upiekszeń a i tak nigdy nie są z siebie do końca zadowoleni/ A własnie ważne żeby akceptować siebie a nie wciąż poprawiac i porawiac i łudzic sie że te poprawki wizualne cos pozmieniaja w życiu.


                          > Pozycja w grupie nie zależy od ubrań, bo można być świetnym kumplem w przykrótk
                          > ich jeansach i wypłowiałej koszulce.

                          Dokładnie. zadziwiajace tez czasem kogo dzieci wybierają na lidera w grupie. Nie ma to naprawdę nic wspólnego z wyglądem, wręcz przeciwnie smile
                        • black_halo Re: kilka kwestii 13.08.11, 10:17
                          Ale swiadomosc tego jak wygladamy bardzo wplywa na nasza pewnosc siebie. Ubierz sie w przymale jeansy gdzie ci sie bedzie sadelko wylewalo, bluzke podreslajaca za maly biust czy oslaniajaca kosciste lopatki i obojczyki, zwiaz wlosy w kucyk majac uszy jak u misia uszatka i zobaczysz jaka bedziesz pewna siebie siedzac i myslac o tych defektach. A co dopiero dziecko !!! Ja jako dziecka bylam malo sprawna fizyczna bo mi zabraniali wszelkiego ruchu bo na pewno sie spoce i umre zaraz na zapalenie pluc. Poszlam do szkoly i nie umialam przeskoczyc przez plotem, nie dalam rady biegac jak inne dzieci i to bylm powod do drwin. I mam zal do wlasnej matki, ze nie pozwalala mi na nauczenie sie tylu rzeczy. Bylam do tego w pewnym momencie gruba, potem sie wyciagnelam ale moja matka uwazala, ze nie ma po co sie ladnie ubierac bo przeciez liczy sie wnetrze. I mogla mi to mowic milion razy ale co z tego skoro wszystkie dzieci chodzily w jeansach w ja w dresach i wmawiano mi, ze ja absolutnie tych jeansow nie potrzebuje i ze najwazniejsza w tym wieku jest nauka. Moja matka chodzi ubrana jak ostatnia fleja, choc ma pieniadze i moglaby sie ubrac jak czlowiek to ja sie wstydze isc z nia po ulicy. Raz na jakis czas zachodzi do ciuchlandu, kupuje jakies spodnie, ze dwie marynarki, bluzki i spodnice, wydaje 50 zlotych na 5 kilo ubran z kosza a jednoczesnie z dydmem puszcza conjamniej 300 zlotych miesiecznie. I mi wytyka, ze ja tyle wydaje na pare butow. A wlasnie teraz gdy moge sie ubrac ladnie, pasujaco do mojej duzej figury to sie czuje fajnie i jestem bardzo pewna siebie. Jak wiem, ze bluzka dobrze lezy i nie podkresla mi faldek na brzuchu a fryzura jest ladna i zadbana.

                          Moim zdaniem dziewczynce naprawde potrzebna jest pomoc z zakresu zadbania o wyglad i to jak najszybciej bo za chwile wejdzie w wiek dramatycznych zmian w ciele kiedy np. rece rosna szybciej niz reszta, rosnie biust, poszerzaja sie biodra. Czlowiek sie czuje jeszcze gorzej, pryszcz na nosie rosnie do wielkosci Mount Everestu conajmniej i gorsze probolemy gotowe.
                          • mama303 Re: kilka kwestii 13.08.11, 14:53
                            No więc właśnie kwestią jest to co my sami o sobie myślimy,jak my sie widzimy, co jest dla nas samych ważne. Niektórzy czuja sie świetnie ubrani na sportowo a inni stroja się niemiłosiernie, tracą kupe czasu na upiększanie a i tak w swoich oczach sa wciąz dalecy od ideału i przez to są bardziej niepewni, nieciekawi dla otoczenia niz Ci usmiechnięci w przymałych jeansach smile
                            • black_halo Re: kilka kwestii 14.08.11, 13:56
                              Wez to wytlumacz nastolatce dla ktorej maly pryszcz urasta do rangi zyciowego problemu ! Zreszta dzieci sa okrutne czego rodzice nie chca ani widziec ani wiedziec. jesli dziewczyna ma nadwage, kiepsko sie ubiera i do tego jest niesmiala to wiele sie nie zwojuje. Tu nie chodzi o zpmuszanie nastoltki do stania godzinami przed lustrem ani wmowienia jej ze jest nieatrakcyjna towarzysko jesli nie nosi bluzy Croppa czy co tam teraz jest modne. Chodzi o to, zeby sie troche zajac jej wygladem jesli ona tez odczuwa taka potrzebe.
                              • mama303 Re: kilka kwestii 15.08.11, 09:27
                                black_halo napisała:

                                > Wez to wytlumacz nastolatce dla ktorej maly pryszcz urasta do rangi zyciowego p
                                > roblemu !

                                Nastolatce to wszystko urasta do problemu wink

                                > Zreszta dzieci sa okrutne czego rodzice nie chca ani widziec ani wied
                                > ziec. jesli dziewczyna ma nadwage, kiepsko sie ubiera i do tego jest niesmiala
                                > to wiele sie nie zwojuje.

                                Ja mam inne zdanie: dziewczyna która jest nieśmiała to niewiele zwojuje nawet jak jest ładnie ubrana i nie ma nadwagi. Zresztą tu nawet nie o niesmiałość chodzi tylko o całokształt cech które tworza osobowość dziecka. A jesli dziecko ma znaczna nadwagę to co jej pomoże dobry ciuch czy fryzura.

                                >Tu nie chodzi o zpmuszanie nastoltki do stania godzin
                                > ami przed lustrem ani wmowienia jej ze jest nieatrakcyjna towarzysko jesli nie
                                > nosi bluzy Croppa czy co tam teraz jest modne. Chodzi o to, zeby sie troche zaj
                                > ac jej wygladem jesli ona tez odczuwa taka potrzebe.

                                Jeśli odczuwa potrzebę: tak dla niej samej, dla lepszego samopoczucie. Ale jednoczesnie trzeba uzmysłowić , że strój i fryzura niewiele zmienią w jej stosunkach z innymi.
                                • black_halo Re: kilka kwestii 15.08.11, 10:54
                                  > Nastolatce to wszystko urasta do problemu wink

                                  No wlasnie ! To czemu jej troche nie pomoc? To jest zadanie matki, nauczyc corke kobiecosci. I nie mowie, ze ma dzieczynie wbijac do glowy, ze ta powinna byc zawsze szczupla i piekna, zeby sie podobac facetom. Kobiecosc to bycie dumna z bycia kobieta, dobre samopoczucie we wlasnym ciele niezaleznie od tego jakie by ono nie bylo.

                                  > Ja mam inne zdanie: dziewczyna która jest nieśmiała to niewiele zwojuje nawet j
                                  > ak jest ładnie ubrana i nie ma nadwagi. Zresztą tu nawet nie o niesmiałość chod
                                  > zi tylko o całokształt cech które tworza osobowość dziecka. A jesli dziecko ma
                                  > znaczna nadwagę to co jej pomoże dobry ciuch czy fryzura.

                                  Niestety w tym wieku modne spodnie czy bluza moze zwojowac wiecej niz probowanie zaimponowania grupie wiedza z astrofizyki. Brutalne ale tak jest.
                                  Na marginesie, ja tez mam znaczna nadwage a nawet otylosc i uwierz mi, ze w workowatych niedobranych ciuchach, bez porzadnego przyciecia wygladam strasznie a w dopasowanych spodniach na kant i butach na obcasie, z ulozona fryzura itd. wygladam nie duzo gorzej od chudej kolezanki.

                                  A tu dla porownania dwa zdjecia tej samej aktorki:
                                  Druhny
                                  Mike &Molly

                                  Chyba widac roznice, prawda?

                                  > Jeśli odczuwa potrzebę: tak dla niej samej, dla lepszego samopoczucie. Ale jedn
                                  > oczesnie trzeba uzmysłowić , że strój i fryzura niewiele zmienią w jej stosunka
                                  > ch z innymi.

                                  Z innymi zapewne nie ale porzadne ubranie moze poprawic jej samoocene i wtedy wyjdzie z pozycji ofiary. Niestety ale matka tu duzo zawinila bo wciaz krytykuje corke, zupelnie jak moja. Przez pol zycia ja przepraszalam, ze w ogole zyje. Uwazalam, ze musze sie przed ludzmi plaszczyc, zeby ktos laskawie zechcial sie ze mna "przyjaznic". Teraz jednak widze, ze nie musze - moge byc soba i moge sobie wybierac znajomych wedle mojego widzimisie. Ale to przyszlo z nabraniem pewnosci siebie a ta pewnosc przyszla ze znacznym polepszeniem wygladu.

                                  Moze problem polega na tym, ze dziewczyna ma niskie poczucie wlasnej wartosci i jest zbyt nachalna, bardzo chce miec kolezanki do zabawy ale kazdy wyczuwa desperacje i dlatego dzieci ja odrzucaja? Mysle, ze jakies sportowe zajecia pozalekcyjne moglyby tu pomoc - tak, zeby dziewczyna znalazla grupe poza szkola, ktora da jej wsparcie i zeby mogla byc w czyms dobra co doda jej pewnosci siebie.
                                  • mama303 Re: kilka kwestii 15.08.11, 13:28
                                    black_halo napisała:

                                    > No wlasnie ! To czemu jej troche nie pomoc?

                                    pomóc, pomóc ale zaakceptować siebie a nie wymieniać na wizualnie lepszy egzemplarz.

                                    > Niestety w tym wieku modne spodnie czy bluza moze zwojowac wiecej niz probowani
                                    > e zaimponowania grupie wiedza z astrofizyki. Brutalne ale tak jest

                                    Nie zgadzam się z tym i nie astrofizyke mi chodzi tylko o pewne cechy osobowości takie jak: pewność siebie, dowcip, uśmiech, umiejetnośc nawiązania kontaktu, towarzyskośc, słuchanie innych itd. itp. To są w skrócie cechy które przyciagaja innych a nie bluzka czy spodnie.

                                    > Na marginesie, ja tez mam znaczna nadwage a nawet otylosc i uwierz mi, ze w wor
                                    > kowatych niedobranych ciuchach, bez porzadnego przyciecia wygladam strasznie a
                                    > w dopasowanych spodniach na kant i butach na obcasie, z ulozona fryzura itd. wy
                                    > gladam nie duzo gorzej od chudej kolezanki.

                                    Ja tez wiem w czym mi dobrze a w czym gorzej no i co z tego? jak się gorzej ubiorę to ludzie mnie mniej lubią czy szanują a jak lepiej to bardziej? Nie zauważyłam. Mam grono przyjaciół, którzy mnie cenią niezaleznie od tego jak sie ubiorę.

                                    > Moze problem polega na tym, ze dziewczyna ma niskie poczucie wlasnej wartosci i
                                    > jest zbyt nachalna, bardzo chce miec kolezanki do zabawy ale kazdy wyczuwa des
                                    > peracje i dlatego dzieci ja odrzucaja?

                                    ja tez tak uważam ale problem jest poważniejszy niż strój. Tu trzeba popracować nad osobowoscią, jesli strój poprawi dziewczynce nastrój to OK, ale nie przeceniałabym tego bo to tylko dodatek do człowieka.

                                  • guderianka Re: kilka kwestii 15.08.11, 15:11
                                    black_halo
                                    Ja odpuściłam, morekac jak widze też, inne mamy również - mamy zdanie zbliżone do Twojego
                                    ale widzę że Tobie jeszcze się chce i widzisz sens-a przecież mama303 wie lepiej, wink
                                    • mama303 Re: kilka kwestii 15.08.11, 20:18
                                      guderianka napisała:

                                      > ale widzę że Tobie jeszcze się chce i widzisz sens-a przecież mama303 wie lepie
                                      > j, wink

                                      Mam poprostu inne zdanie i tyle smile

                  • jakw Re: kilka kwestii 18.07.11, 19:07
                    deszcz.ryb napisała:

                    > Dla dzieci wygląd jest bardzo ważn
                    > y i dlatego prześladują tych, którzy wyglądają inaczej niż reszta - np. są grub
                    > i, mają długi nos czy piegi.
                    Moja starsza w pewnym wieku była całkiem pulchna, na dokładkę nosiła okulary. Raczej trudno powiedzieć, że była z tego powodu prześladowana. Owszem, czasem jakiś dzieciak jej dogadał, ona mu odgadała i jakoś leciało to dalej. Prawdopodobnie podchodziła do tego zupełnie inaczej niż córka Doras i to zachowanie nie było dla ewentualnych prześladowców zachęcające do dalszych prześladowań. Za to pamiętam z jej klasy przypadek prześladowania chłopca przez innych chłopców (akurat to było w V klasie - podobny wiek co u córki Doras). Chłopiec nie była ani gruby, ani strasznie chudy, ani żadna łamaga, ani piegowaty, nawet okularów nie nosił. W jego zachowaniu chyba też trudno się było dopatrzeć powodów prześladowania - przynajmniej moja córka nie była w stanie dostrzec powodów, dla których chłopiec ten miałby być nielubiany przez innych chłopców. I dlatego podejrzewam, że przy takim prześladowaniu dużą rolę odgrywa jednak słaba odporność psychiczna ofiary prześladowania. Osoba bardziej odporna nie jest "atrakcyjna" dla prześladowców - raczej płakać nie będzie, a może jeszcze się ogdryzie.
                    • mama303 Re: kilka kwestii 18.07.11, 21:04
                      jakw napisała:

                      >I dlatego podejrzewam, że przy takim prześladowaniu dużą rolę odgrywa jednak słaba odporność ps
                      > ychiczna ofiary prześladowania. Osoba bardziej odporna nie jest "atrakcyjna" dl
                      > a prześladowców - raczej płakać nie będzie, a może jeszcze się ogdryzie.

                      Zgadzam się, u mojej córki w klasie jest pewien chłopiec ze szpecacym defektem na twarzy. Niestety rzuca to sie w oczy i na poczatku były podobno komentarze ale po czasie, poniewaz chłopak jest sympatyczny i nic sobie z tych docinków nie robił i jeszcze potrafił odpysknąć, dzieciaki poprostu juz nie zauważają tego, co tak naprawde trudno nie zauważyć.
                      A ten przykład kolegi posłuzył mi kiedyś do pogawędek z córką jak wygląd nie ma znaczenia w kontaktach międzyludzkich. Spytałam kiedyś córkę przy okazji rozmowy o tym koledze czy wolałaby siedzieć z nim w autokarze na wycieczkę czy z innym /ładnym/ chłopcem. Bez wahania wybrała tego brzydszego i sama wyciagnęła sobie wniosek.

                    • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 19.07.11, 12:19
                      Zgadzam się, ja miałam straszne problemy z zaakceptowaniem siebie i dlatego prześladowanie w szkole tak mi dowaliło. Ale najgorzej było w gimnazjum, już w liceum zetknęłam się z normalnymi ludźmi. Tyle, że gimnazjum już we mnie zostawiło ślady i miałam problemy np. z odezwaniem się do kogoś, "bo będę musiała się uśmiechnąć i wtedy wszyscy zobaczą moje koszmarne zęby". I teraz, patrząc z perspektywy, wiem, że sporo mi by wtedy dało, gdyby mama wzięła mnie do ortodonty, żeby zęby uporządkować. Wiadomo, że najbardziej to by mi się przydał psycholog [chociaż szkolny nic nie zdziałał], ale i takie zewnętrzne dbanie o siebie też byłoby dla mnie ważne.
                • mgla_jedwabna Re: kilka kwestii 04.08.11, 11:57
                  Ależ skąd - w cywilizowanym świecie, w którym jest możliwośc odżywiania się prawidłowo, uprawiania sportu, ubierania zgodnie z upodobaniami, wreszcie pójścia do fryzjera itp. kiepski wygląd to kwestia wyboru. Naprawdę brzydkich ludzi, np. z widocznym, nieusuwalnym defektem, jest b. niewielu. Cała reszta jest po prostu niezadbana.

                  Popieram pomysł z judo. Akurat w tym sporcie masywniejsza budowa to atut. Poza tym judo wyrabia poczucie równowagi i ogólną kondycję, sprawia, że ma się więcej pewności siebie w postawie na codzień (a wiele sygnałów "jestem ofiarą" wysyła się przecież niewerbalnie). Zresztą może to mniejsza sprawność fizyczna jest powodem, dla którego inne dzieci nie chcą się bawić z córką? Bo nie złapie piłki, prędzej się zasapie niż dobiegnie do "zaklepywanki"...i w co tam jeszcze dzieci grywają na podwórkach.
                  • mama303 Re: kilka kwestii 06.08.11, 17:19
                    mgla_jedwabna napisała:

                    > Ależ skąd - w cywilizowanym świecie, w którym jest możliwośc odżywiania się pra
                    > widłowo, uprawiania sportu, ubierania zgodnie z upodobaniami, wreszcie pójścia
                    > do fryzjera itp. kiepski wygląd to kwestia wyboru. Naprawdę brzydkich ludzi, np
                    > . z widocznym, nieusuwalnym defektem, jest b. niewielu. Cała reszta jest po pro
                    > stu niezadbana.

                    Ja mam inne spostrzeżenia. Wg mnie ładnych jest niewielu, ale to nie ma zbyt dużego znaczenia bo lubimy/nie lubimy kogoś, szanujemy/nie szanujemy nie za to jak wygląda tylko jaki jest.
        • morekac Re: kilka kwestii 16.07.11, 20:24
          Ad 2. ale on potrafią tak być bezczelne,ze potrafią s
          > obie radzić z docinkami).
          Są nie tyle bezczelne, co od opinii docinaczy nie uzależniają swojego dobrego samopoczucia.
          Sama piszesz, że córka jest/była uzależniona od opinii koleżanek, jest życzliwa dla każdego i pomocna (czy jej to odpowiada, czy też nie) - mam wrażenie, że czytam o dziewczynce, dla której czyjaś niechęć czy skrzywienie to dramat, o dziewczynce, która uzależnia poczucie własnej wartości od opinii innych ludzi.
          Nie każdy musi ją lubić i nie każdy musi się z nią bawić. Ona też nie musi każdego lubić i z każdym się bawić, nie musi każdemu pomagać, ma prawo powiedzieć: nie, nie chcę, nie mam na to ochoty, mam inne zdanie na ten temat, zwisa mi, co o mnie myślisz...
          Jeśli dziecko jest w ewidentny sposób szykanowane - bite, zastraszane, stale wyzywane - interweniuj u rodziców. Nie chodzi o to, żeby te inne dzieci się z nią bawiły, tylko o to, żeby jej nie prześladowały (jeśli prześladują).
          Jeśli nie ma problemu w szkole, olałabym podwórkowe towarzystwo - jest możliwość spędzenia wakacji w inny sposób niż na podwórku?
    • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.07.11, 10:29
      Ależ nie daj sobie wmówić, że cos jest nie tak z Twoja córką lub z Tobą. Wzmacniaj jej wiare w siebie, niech nie zadaje się z osobami, które jej dokuczają. Przejawy prześladowania należy tępić i to ostro. Nie bój sie wkroczyc do akcji jeśli ktoś śmie prześladować TWOJĄ WSPANIAŁĄ córkę!
      Jak lubi młodsze dzieci to niech sie z nimi bawi, co w tym złego? Wtrednych koleżanek niech unika bo poprostu nie warto sie z nimi zadawać.
      Dysortografia? a co to ma wspólnego z kontaktami z rówieśnikami?.......
    • alabama8 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.07.11, 11:59
      A byliście z tym u lekarza? Ja poważnie mówię.
      W Centrum Zdrowia Dziecka jest poradnia dla dzieci z nadwagą - z tego co słyszałam, duża część dzieci tem leczonych ma nie tylko problem z nadwagą - ale głównie z tym, że są zbyt dziecinne jak na swój wiek. Nie wiem jaka to jednostka chorobowa. Widziałam kilkoro takich dzieci - 12-13 latki zachowywały się jak 7-8 latki. I nie chodzi o to, że są szczególnie intelektualnie opóźnione. Trudno to wyjaśnić - ale sami wiecie, że schemat zachowań społecznych 7-mio latka różni się od tego jak zachowuje się 12-to latek (nie marudzi, potrafi poczekać, nie dopomina się 30 razy odpowiedzi na to samo pytanie). Jesteś ze swoim dzieckiem na codzień i możesz nie widzieć tych różnic, a może widzisz i właśnie dlatego tu piszesz.
      • doras2 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.07.11, 13:25
        Dwa lata temu byłam u psychologa i mówił o infantylności córki, podczas roku szkolnego rozmawiałam z wychowawcą, Twierdził , że według niego córka nie wykazuje niedojrzałości,w szkole bywa dziecinna tak jak inne koleżanki z klasy.W domu czasem mnie złości,ze muszę do niej mówić po kilka razy,ze nie chce się jej wielu rzeczy, ze kiedy ja jestem w pracy,a ona wraca i jest sama ogląda bajki.Ale konfrontowałam się z mamami innych dzieci w jej wieku,ich dzieci tez się tak zachowuję,więc nie jest to jakieś nienormalne. Co do otyłości,to też jest w normie,może jest ciut cięższa,pełniejsza na buzi i ma wałeczki na brzuszku,Nie zrobi gwiazdy i fikołka na trzepaku bo się boi.Świetnie jeździ na rolkach,rowerze ,na nartach ,fajnie tańczy, jest normalna,tylko jak się z niej śmieją,bo nie zrobi gwiazdy,bo ma ciutkę pełniejszą buzię,to ona reaguje łzami.Bardzo przybiera sobie wszystko do głowy.I wierzcie mi chwalenie jej przed wami jest dużo łatwiejsze,niż powiedzenie jej o tym,ze jest fajną dziewczynką i,ze bardzo ją kocham.Moze faktycznie problem jest we mnie...
        • berdebul Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.07.11, 18:27
          Jeżeli nie umiesz wprost, to może spróbuj trochę na około - zostaw jakąś miłą kartkę/magnes na lodówkę typu "najlepsza córeczka"/"jestem z ciebie dumna", jak z kimś rozmawiasz pochwal się nią, tak jak robisz to przed nami. Możesz spróbować napisać list, mejla (jeżeli córka używa poczty elektronicznej) itd. Może fajny album o niej? Ze zdjęciami jak rosła, co potrafi? Podsumować co osiągnęła przez ostatnie pół roku/rok szkolny/rok kalendarzowy?

          Jeżeli nie ma znajomych na podwórku i nie bawi się tam dobrze, to może jakaś inna aktywność? Dom kultury? Sekcja sportowa?
        • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.07.11, 18:41
          Chwalenie tak całkiem wprost jest troche sztuczne, to musi być przy jakichś okazjach, jakby mimo chodem. Można pochwalic do kogos tak żeby słyszała, można jakiś liscik zostawić, sms. Zresztaa juz tu ktos powyżej radził cos takiego.
          A chwalić, chwalić jak najczesciej, bo dziewczynka jest zakompleksiona i przez to przewrazliwiona na swoim punkcie.
          Nie ma żadnych koleżanek?
          • doras2 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.07.11, 20:00
            Ma koleżanki i bawi się z nimi,ba,teraz jest właśnie na podwórku z tą grupą dzieciaków i fajnie się bawi,ale w każdej chwili może znów nastąpić " katastrofa".Znów ktoś zdradzi jej sekret,znów,nie zrobi cos co się im nie spodoba,albo pojawi się,któraś z tych dziewczynek,która ma akurat zły dzień i sie na niej wyżyje i znów będę patrzeć na zapłakana buzię i przerażenie i zadwane sobie pytanie,czy ja faktycznie jestem za gruba,czy brzydka,czy jestem pasztetem i wierzcie mi nie znajduję słów pocieszenia,bo te ,których używam nie pomagają.
            Muszę wam powiedzieć,że nie spodziewałam sie takiego odzewu,miałam wrażenie ,ze rodzice, których dzieci są prześladowane,mobingowane są sami z tym problemem.Ja staram się z tym walczyć od kilku lat,czasem,tak jak teraz mam dosyć i nie wiem już co robić .Ale walczę i Natalka naprawdę bardzo się zmieniła,przez te kilka lat,jest silniejsza,ale mimo to jest jej ciężko.A ja niestety też czasem się jak widać gubię.JESZCZE RAZ BARDZO,BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE.Moze jeszcze ktoś skorzysta z tych rad,zwłaszcza,ze problem prześladowań jest niestety teraz coraz częstszy.Nie dajcie sobie wmówić ,ze jesteście nadwrażliwymi matkami. Wiem jedno ja muszę nad sobą dalej pracować,muszę ją chwalić i cieszyć z drobnych rzeczy.
            • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 31.07.11, 08:24
              która ma akurat zły dzień i sie na niej wyżyje
              > i znów będę patrzeć na zapłakana buzię i przerażenie i zadwane sobie pytanie,c
              > zy ja faktycznie jestem za gruba,czy brzydka,czy jestem pasztetem i wierzcie mi
              > nie znajduję słów pocieszenia,bo te ,których używam nie pomagają.
              to może nie pocieszaj? Okaż tylko zrozumienie, że dziecku przykro z tego powodu i daj jej się wygadać i wyżalić...
        • alekasia Re: problem powrócił,proszę doradźcie 20.07.11, 15:14
          Co do otyłości, nie bagatelizuj tego. Wszystkie mamy grubych dzieci mówią "ona ma tylko okragłą buzie i pare wałeczków", a prawda jest inna.
          Mam w rodzinie taką dziewczynke z "okrągłą buzią". Ona jest gruba. Byłam w szoku kiedy ojciec dziewczynki powiedzial do matki, że Zuzia jest gruba,a matka na to: No co Ty ona jest okrąglutka, ma troche brzuszka(!). Trochę?!! Ona ma brzuch większy niż jauncertain
          Niestety dzieci w szkole sa bezwzględne. Pomysl o odchudzaniu, jesli nie ze względu na kolegów to ze względu na zdrowie.
          • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 20.07.11, 21:55
            alekasia napisała:


            > Niestety dzieci w szkole sa bezwzględne. Pomysl o odchudzaniu, jesli nie ze wzg
            > lędu na kolegów to ze względu na zdrowie.

            Broń Boże, bo wpedzi dziewczyne w jeszcze wieksze kompleksy. Dzieci sie nie odchudza bo sa zbyt słabe psychicznie. Można zmienić dietę na bardziej zdrową ale nie odchudzać!
            • alekasia Re: problem powrócił,proszę doradźcie 21.07.11, 08:22
              Źle się wraziłam, oczywiście masz rację. Nie mialam na mysli drakońskiej diety, tylko zmianę nawyków żywieniowych. Naprawdę z dziećmi jest teraz problem. One są coraz grubsze...
              • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 21.07.11, 21:05
                no nie wiem, ja tam widuję przeważnie same chudziny. Nie widzę dużo otyłych dzieci.
    • alabama8 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.07.11, 15:13
      Nie każdy ma szczęśliwe dzieciństwo. Niestety.
      Skoro nie ma znajomych w klasie, to z uporem maniaka szukaj jej innych grup rówieśniczych. Zapisz na jakieś zajęcia w Domu Kultury - może tam znajdzie przyjaciół. Jeśli nie te zajęcia to inne ... jeśli nie ta grupa to inna.
      Mój siostrzeniec też nie specjalnie ma kumpli w klasie (dziecinni, nie podzielają jego rozlicznych pasji), kumpli znalazł w szkole muzycznej i zespole wokalnym. Sru i do przodu.
      • verdana Re: problem powrócił,proszę doradźcie 19.07.11, 09:23
        Czym bardziej to czytam, tym bardziej mam wrazenie, ze córka nie ma problemów z kolegami, tylko z sobą. Dzieci nie są z natury rzeczy taktowne i nawet klasowa gwiazda co pewien czas jest narażaona na nieprzyjemne docinki. Tyle, ze większość dzieci - i rodziców - przechodzi nad tym do porzadku dziennego. Pamiętam mojego 11-latka, który wrócił z obozu i wspominał, jak koledzy kazali mu się wynieść z domku, bo go nie lubią. Przerazona, zapytalam, co z tym zrobił, a syn filozoficznie powiedział, ze to normalne - raz grupa wyrzuca jednego, raz drugiego, tak to działa, nie przejął się zatem, a wieczorem był znowu najlepszym kumplem współmieszkańców.
        Mam wrazenie, ze Twoja córka zbyt serio podchodzi do wszelkich negatwnych uwag - nie sa one dla niej złośliwoscią, ale prawdą o niej samej.
        Ja bym się przeszła do psychologa. I rozmawiała z dzieckiem o zasadach funkcjonowania w grupie.
    • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 03.08.11, 21:07
      Chciałabym skupić się na kwestii wyglądu, który szeroko został tu poruszony. W temacie mam co nieco do powiedzenia i nie zgadzam się z opinia mama3030.
      wygląd jest bardzo ważny, a na etapie zdobywania i utrwalania pozycji w grupie-kluczowy. Są dzieci, które z roznych powodów nie sa pewne siebie, czują sie gorsze i niedowartościowane-wygląd zewnetrzny może potęgowac te odczucia. Moja Starsza córka jest niepełnosprawna i od zawsze walczy o swoją pozycję w grupie. Musi dać sobie radę z docinkami z powodu swej widocznej inności, z okrutnymi wyzwiskami. I daje sobie świetnie radę ale..był okres w ktorym znalazla sie w nowym otoczeniu (zerówka) i straciła rezon, była w grupie wyjątkiem, wyrożniającym się negatywnie, nie dala sie jeszcze poznać od strony zalet i cech charakteru. Szybko zauwazyłam co sie dzieje i zabrałam córkę na zakupy ubraniowe i do fryzjera. Gdy przymierzala w domu nowe ubrania widziałam jak na twarzy pojawia sie uśmiech, glowa sie podnosi. Bardzo pomoglo jej to w odzyskaniu pewności siebie. Hipokryzja jest twierdzenie, że dorosli nie przeżywają tego typu emocji. Czlowiek dobrze ubrany, świadom swego dobrego wyglądu od razu inaczej sie zachowuje, ma więcej smialości i odwagi.
      • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 04.08.11, 11:24
        Hipokryzja jest twierdzenie, że dorosli nie przeżywają tego typu emocji.
        > Czlowiek dobrze ubrany, świadom swego dobrego wyglądu od razu inaczej sie zach
        > owuje, ma więcej smialości i odwagi.

        Otóż to.
        Faktem jest, że niektórym nawet worek pokutny od czasu do czasu nie zaszkodzi, ale większość z nas czuje się pewniej, jeśli wie, że wygląda dobrze.
        • basca_basca Re: problem powrócił,proszę doradźcie 04.08.11, 19:10
          Nie czytałam wszystkich wypowiedzi na temat wyglądu, ale podtrzymuję że wygląd w tym wieku jest ważny. Czytałam niedawno badania nad samooceną. Dowodzą one, że samoocena jest dokonywana w różnych dziedzinach (np. można siebie wysoko cenić w nauce, a nisko w kontaktach społecznych). Kiedy dziecko wchodzi w etap dojrzewania wygląd i kontakty rówieśnicze są bardzo wysoko przez nastolatki cenione.
          Tak więc jak już ktoś pisał możemy udawać (życzyć sobie) że wygląd nie liczy się, ale tak nie jest.
          Moja propozycja kupienia kilku modnych ubrań zresztą daleka jest od jakiś operacji plastycznych i wg mnie została wyolbrzymiona. Była propozycją dodania odrobiny pewności siebie przed wizytą u psychologa, która i tak - jak zrozumiałam - będzie miała miejsce. Zwłaszcza że ataki na dziewczynę dotyczą jej wyglądu - nadwagi.
      • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 06.08.11, 17:39
        guderianka napisała:

        > Chciałabym skupić się na kwestii wyglądu, który szeroko został tu poruszony. W
        > temacie mam co nieco do powiedzenia i nie zgadzam się z opinia mama3030.
        > wygląd jest bardzo ważny, a na etapie zdobywania i utrwalania pozycji w
        > grupie-kluczowy.

        Absolutnie się z Toba nie zgadzam. Owszem w pierwszym kontakcie zwracamy uwagę na ludzi atrakcyjniejszych ale przy blizszym poznaniu to schodzi na plan dalszy. A obserwując grupy dzieci nie zauważyłam,żeby liderem były zawsze ładne dzieci. Licza sie cechy charakteru


        >Są dzieci, które z roznych powodów nie sa pewne siebie, czują
        > sie gorsze i niedowartościowane-wygląd zewnetrzny może potęgowac te odczucia.

        Bo ludzie sobie wmawiają, że to przez wygląd im w życiu nie wychodzi. A to nieprawda.

        • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 06.08.11, 19:37
          Ile lat ma Twoje dziecko ?
          Jakie grupy obserwujesz -tzn. ilo letnie dzieci ?
          • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 06.08.11, 22:36
            moja córka ma akurat 9 lat, ale nie myślałam tylko o jej rówieśnikach.
            • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 06.08.11, 23:08
              Dlatego zapytałam o jakiej grupie mówisz z taką pewnością (oczywiście Twój sposób myślenie bardzo mi się podoba, jest godne pochwały że taki styl wychownia i wartości przekazujesz córce-nota bene ja też-słownie stale, ale werbalnie dbam o jej wygląd ale jest to myslenie zyczeniowe i ..utopijne..). Myslałam, że jesteś może nauczycielką , terapeutą, trenerem, ekspedientką w sklepie-słowem , że masz na codzień bliski kontakt z nastolatkmi, czyli z dziewczynkami od 11 do 19 roku życia, że obserwujesz iż nastolatki te nie zwracają uwagi na wygląd zewnętrzny, styl ubierania sie itp. Niestety nie jest tak-przynajmniej tu gdzie ja mieszkam, dziewczynki swego czasu potrafiły zaglądac sobie nawzajem w majtki i sprawdzać metki, wyśmiewaly te ubierające sie w ciuch-budzie, prześcigały w markach. Jest presja marki i presja wyglądu wśrod dorastających dziewczynek-nad czym ubolewam
              • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 14:43
                guderianka napisała:

                > Dlatego zapytałam o jakiej grupie mówisz z taką pewnością (oczywiście Twój spos
                > ób myślenie bardzo mi się podoba, jest godne pochwały że taki styl wychownia i
                > wartości przekazujesz córce-nota bene ja też-słownie stale, ale werbalnie dbam
                > o jej wygląd ale jest to myslenie zyczeniowe i ..utopijne..).

                Alez ja nie uważam tego za jakies wartosci. Uważam poprostu że tak jest w życiu. Wygląd w sensie ubiór czy fryzura ma naprawde niewielkie znaczenie w bliższych kontaktach międzyludzkich czy budowaniu relacji w grupie.

                >Myslałam, że jest
                > eś może nauczycielką , terapeutą, trenerem, ekspedientką w sklepie-słowem , że
                > masz na codzień bliski kontakt z nastolatkmi, czyli z dziewczynkami od 11 do 19
                > roku życia, że obserwujesz iż nastolatki te nie zwracają uwagi na wygląd zewnę
                > trzny, styl ubierania sie itp. Niestety nie jest tak-przynajmniej tu gdzie ja m
                > ieszkam, dziewczynki swego czasu potrafiły zaglądac sobie nawzajem w majtki i
                > sprawdzać metki, wyśmiewaly te ubierające sie w ciuch-budzie, prześcigały w mar
                > kach. Jest presja marki i presja wyglądu wśrod dorastających dziewczynek-nad cz
                > ym ubolewam


                Określiłabym to tak: ludzie przypisują wygladowi zbyt duzo wagi, co jest mżonką. Nawet tutaj w tym wątku przeważająporady typu: idz z dziewczynka do sklepu i nakup jej ciuchów a odrazu wszystko sie zmieni. Nie jest to absolutnie prawdą, bo szara myszka pozostanie szara myszką w pieknej ometkowanej sukience a liderka bedzie liderką w dresie i jeszcze narzuci styl sportowy grupie smile Dziecko szykanowane bedzie dalej szykanowane nawet jak sobie nakupi super ciuchy. Oczywiscie że sa nastolatki które sobie w metki zagladają ale to jest pewien element manipulowania, szykanowania czy tez próba dodania sobie animuszu. Sa też inne tego typu rzeczy np. w niektórych grupach podziwia tych co sie dobrze uczą a w niektórych wręcz przeciwnie - zbyt dobre oceny to obciach itd.itp.
                • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 15:18
                  Uważam poprostu że tak jest w życiu
                  > . Wygląd w sensie ubiór czy fryzura ma naprawde niewielkie znaczenie w bliższyc
                  > h kontaktach międzyludzkich czy budowaniu relacji w grupie.

                  No właśnie Ty chcialabyś by tak bylo-a tak nie jst. Osobniki bardziej atrakcyjne zawsze bedą odrzucały osobniki mniej atrakcyjne. Dużo wody musi upłynac u dużo w glowie pozmieniac by zrozumieć że tak jest inaczej i nie szufladkowac ludzi. Dzieci, nastolatki tego niestety nie potrafią. Przynależność do danej grupy w pierwszym rzędzie jest określana poprzez wygląd.

                  Nawet tutaj w tym wątku przeważająporady typu: idz z dziewczynka do sklepu i
                  > nakup jej ciuchów a odrazu wszystko sie zmieni

                  Nie, ma tutaj takich poglądów, bez sensu przesadzasz i splycasz problem. Kupienie ciuchow nie rozwiązuje problemu. Ale może dodać pewności siebie, wiary we własne siły, sympatii do siebie.

                  Nie jest to absolutnie prawdą,
                  > bo szara myszka pozostanie szara myszką w pieknej ometkowanej sukience a liderk
                  > a bedzie liderką w dresie i jeszcze narzuci styl sportowy grupie smile


                  Widzisz, sa jeszcze myszki ktore sa lubiane przez wszystkich i liderki będace wszystkich zmora. Tu naprawde nie mozna postawić znaku rownościu i podejść zero jedynkowo. Wygląd zewnetrzny jest ważny, w świecie zwierząt i świecie ludzi.To instynktowny dobor-znajomych przyjaciół. partnerow... W pierwszym rzedzie działa czynnik zewnetrzny- odrzuca lub przyciaga
                  • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 17:54
                    guderianka napisała:


                    > No właśnie Ty chcialabyś by tak bylo-a tak nie jst. Osobniki bardziej atrakcyjn
                    > e zawsze bedą odrzucały osobniki mniej atrakcyjne.

                    Nie, ja poprostu obserwuje że tak nie jest a atrakcyjnośc człowieka i to co przyciaga innych do niego lub odpycha to nie wygląd w sensie stroju, fryzury. Oczywiscie ja cały czas piszę o głebszym kontakcie a nie o pierwszym wrażeniu. Pierwsze wrażenie jakże czesto bywa mylne! Nie przekonałas się o tym nigdy?


                    > Nie, ma tutaj takich poglądów, bez sensu przesadzasz i splycasz problem. Kupien
                    > ie ciuchow nie rozwiązuje problemu. Ale może dodać pewności siebie, wiary we wł
                    > asne siły, sympatii do siebie.

                    Nie to akurat ja doradzam: jak dziecko ma ochotę i lubi warto pójśc na zakupy z ciuchami ale tylko dlatego że ONA TO LUBI, a jak lubi robic co innego to warto z nia zrobic cos innego: iśc na rower, na basen, do kina itd.

                    > Widzisz, sa jeszcze myszki ktore sa lubiane przez wszystkich i liderki będace w
                    > szystkich zmora.

                    O nie, osoby lubiane przez wszystkich to nie sa żadne szare myszki, a osoby będące zmorą innych to żadne liderki.

                    >To instynktowny dobor-znajomych przyjaciół. partnerow... W pierwszym rzedzie dział
                    > a czynnik zewnetrzny- odrzuca lub przyciaga

                    Chyba żartujesz, dobierasz sobie znajomych po wygladzie? Niemożliwe. Ja mam rozmaitych znajomych: pieknych, przecietnych lub wręcz brzydkich. Jeśli chodzi o dobór partnera to nawet jest takie powiedzenie: Każda potwora znajdzie swego amatora i jest ono bardzo madre moim zdaniem.
                    Zgadzam sie z jednym: wygląd ma znaczenie jedynie w pierwszym kontakcie a potem schodzi na plan dalszy.
                    >
                    >
                    • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 18:40
                      Oczy
                      > wiscie ja cały czas piszę o głebszym kontakcie a nie o pierwszym wrażeniu. Pier
                      > wsze wrażenie jakże czesto bywa mylne! Nie przekonałas się o tym nigdy?

                      No widzisz. I tu dochodzimy do sedna. Aby doszło do głębszego kontaktu musi istnieć magnes przyciagający do siebie dane osobniki, musi istnieć swego rodzajy atrakcyjność (swego rodzaju bo rozumiana przez każdego inaczej, ze względu na różne pojęcia estetyki ). W jaki sposób otoczenie, okrutne, nastoletnie, nastawione na piękno i styl (takie mamy czasy niestety ma dojrzec glębie duszy otylej i nieładnie ubranej nastolatki. Za przeproszeniem w doopie mają jej wiedze nt kosmosu i reakcji w nim zachodzących tudzież, że pięknie gra na gitarze.


                      > O nie, osoby lubiane przez wszystkich to nie sa żadne szare myszki, a osoby będ
                      > ące zmorą innych to żadne liderki

                      Proszę Cię..a słyszałaś o gangach ?Co z tego, że lider, że ma wokół siebie wąskie grono skoro przez innych jest znienawidzony? Naprawde nie znasz lidera w danej dziedzinie, który ma posłuch, poważanie, jest kimś wazym i lubianym, mimo że nie jest "samcem alfa'? Tu chyba też nam pojawia się inne rozumienie terminu 'myszka" i "lider".


                      Chyba żartujesz, dobierasz sobie znajomych po wygladzie? Niemożliwe

                      Ty piszesz o świadomym wyborze a ja o instynkcie. Poznając mojego meża oceniałam go pod kątem atrakcyjności fizycznej, podobnie jak innych męzczyzn których poznalam w życiu. Mam kolege, ktorego fizjonomia mni po prostu odrzuca i nie mam ochoty wchodzić z nim w zadne głębsze przyjacielskie relacje, nie sprawia mi przyjemnosci przebywanie w jego towarzystwie.

                      Jeśli chodzi o d
                      > obór partnera to nawet jest takie powiedzenie: Każda potwora znajdzie swego ama
                      > tora i jest ono bardzo madre moim zdaniem.

                      Nie o to chodzi, kto kogo znajdzie lub na kogo będzie skazany. Chodzi o czystą biologię, instynkt i jego znaczenie w codziennych kontatach.
                      • kozauwoza Re: problem powrócił,proszę doradźcie 09.08.11, 19:51
                        guderianka napisała:

                        > No widzisz. I tu dochodzimy do sedna. Aby doszło do głębszego kontaktu musi ist
                        > nieć magnes przyciagający do siebie dane osobniki, musi istnieć swego rodzajy a
                        > trakcyjność (swego rodzaju bo rozumiana przez każdego inaczej, ze względu na ró
                        > żne pojęcia estetyki ).

                        Ale to działa tez w druga stronę: oto piękna i cudnie ubrana dziewczyna okazuje się nudna i nie ma o czym z nia pogadać. Czar pryska.


                        > Nie o to chodzi, kto kogo znajdzie lub na kogo będzie skazany. Chodzi o czystą
                        > biologię, instynkt i jego znaczenie w codziennych kontatach.

                        No tak, własnie a nie o ubiór. Biologia to biologia, nie ubiór. Czasem dziwimy się co on w niej zobaczył smileCzy tylko ludzi piekni i dobrze ubrani znajdują partnerów życiowych? Czasem facet podziwia piekne kobiety na ulicy a kocha całkiem przecietną kobietkę, która ujęła go tym czymś , nie wyglądem.
                        Moim zdaniem potwierdzasz teorie że piekny wygląd i strój sa nieważne.
                        • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 09.08.11, 20:52


                          > Ale to działa tez w druga stronę: oto piękna i cudnie ubrana dziewczyna okazuje
                          > się nudna i nie ma o czym z nia pogadać. Czar pryska.


                          Co nie zmienia faktu, że zainteresuje sobą więcej osobników niż ta brzydka

                          --
                          No tak, własnie a nie o ubiór. Biologia to biologia, nie ubiór.


                          Na biologię skladają się i feromony i wygląd- a wygląd, a na wygląd ubiór. To prosta zależność. Dzieci nie kierują się feromonami czy preferencjami seksualnymi ale atrakcyjnością. Atrakcyjny jest ten, kto ładnie wygląda. Chyba nie zaprzeczysz ?


                          Moim zdaniem potwierdzasz teorie że piekny wygląd i strój sa nieważne

                          Nie potwierdzam teroii, wktórą nie wierzę. Przynajmniej nie na etapie pierwszych kontaktów.
                          Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

                          George Bernard Shaw
                      • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 09.08.11, 22:43
                        guderianka napisała:


                        > No widzisz. I tu dochodzimy do sedna. Aby doszło do głębszego kontaktu musi ist
                        > nieć magnes przyciagający do siebie dane osobniki, musi istnieć swego rodzajy a
                        > trakcyjność

                        Dokładnie i ten magnes do bliższego kontaktu to bynajmniej nie jest wygląd. To jest to coś, co decyzduje o tym że kogos lubimy, że chcemy z nim gadać, spotkac się znowu, że się z nim dobrze bawimy, dobrze czujemy.

                        > Za przeproszeniem w doopie mają jej wiedz
                        > e nt kosmosu i reakcji w nim zachodzących tudzież, że pięknie gra na gitarze.

                        Nie chodzi o wiedze czy talenty ale raczej o cechy charakteru, które powoduja że ktos jest: sympatyczny, zabawny, aktywny, umie słuchać, ma fajne pomysły itd. Co komu po tym że ktos sie ładnie ubrał, jeśli jest nudny?


                        > Naprawde nie znasz lidera w dan
                        > ej dziedzinie, który ma posłuch, poważanie, jest kimś wazym i lubianym, mimo że
                        > nie jest "samcem alfa'? Tu chyba też nam pojawia się inne rozumienie terminu '
                        > myszka" i "lider".

                        No chyba tak bo dla mnie lider to osoba lubiana przez wiekszość i taka, z której zdaniem liczą się, którą zapraszają itd.I tu wyraźnie licza się cechy charakteru.

                        > Ty piszesz o świadomym wyborze a ja o instynkcie. Poznając mojego meża oceniała
                        > m go pod kątem atrakcyjności fizycznej, podobnie jak innych męzczyzn których po
                        > znalam w życiu.

                        Ok, poznajac swojego faceta zwróciłas uwage na jego wygląd. Ale potem jak rozważałaą wspólne życie to chyba zaczęły się bardziej liczyć jego inne cechy charakteru, jak przypuszczam i gdyby te cechy nie przypasiły Ci, to i ten wygląd stałby sie nieważny.

                        >Mam kolege, ktorego fizjonomia mni po prostu odrzuca i nie mam
                        > ochoty wchodzić z nim w zadne głębsze przyjacielskie relacje, nie sprawia mi pr
                        > zyjemnosci przebywanie w jego towarzystwie.

                        Jakoś wierzyc mi sie nie chce że powodem tej niechęci jest jedynie wygląd.

                        > Nie o to chodzi, kto kogo znajdzie lub na kogo będzie skazany. Chodzi o czystą
                        > biologię, instynkt i jego znaczenie w codziennych kontatach.

                        No właśnie chodzi o biologię, o cos niewytłumaczalne co nas do kogos ciągnie. Czy ludzie brzydcy, przecietni nie znajduja sobie partnerów życiowych? I odwrotnie: czy bywa, że ludzie piękni nie pozostaja samotni w życiu?

                        • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 10.08.11, 10:17
                          Sorry, bez sensu nasza gadka.
                          Mamy calkiem inne zdanie i próbujemy się przekonać co nie da i tak żadnego rezeultatu.
                          Uważam inaczej i nie zgadzam się z Tobą. smile
                    • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 08.08.11, 10:12
                      atrakcyjnośc człowieka i to co prz
                      > yciaga innych do niego lub odpycha to nie wygląd w sensie stroju, fryzury. Oczy
                      > wiscie ja cały czas piszę o głebszym kontakcie a nie o pierwszym wrażeniu. Pier
                      > wsze wrażenie jakże czesto bywa mylne! Nie przekonałas się o tym nigdy?

                      Jakoś nie chce mi się wierzyć, że dałabyś sobie szansę na głębsze poznanie człowieka, który odstręczy cię na pierwszy rzut oka...
                      • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 09.08.11, 22:46
                        morekac napisała:


                        > Jakoś nie chce mi się wierzyć, że dałabyś sobie szansę na głębsze poznanie czło
                        > wieka, który odstręczy cię na pierwszy rzut oka...

                        Ale niby jak miałby mnie odstręczyć? Nie bardzo rozumiem.
                        • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 10.08.11, 09:47
                          Hm. tak chętna jesteś na rozmowy z nieco np. niechlujnie czy nie najlepiej ubranym osobnikiem?
                          • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 10.08.11, 21:31
                            Że co? A Ty rozmawiasz tylko z ładnie ubranymi? smile
                            • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 11.08.11, 12:36
                              Pasjami rozmawiasz z jakimiś pijaczkami pod sklepem i podziwiasz ich życiową mądrość czy też raczej dajesz nogę?
                              Niespecjalnie mnie ciągnie do rozmów z kimś, kto na pierwszy rzut oka ma wygląd obszczymurka. Więc jakkolwiek ta osoba nie byłaby mądra czy urocza, jakiekolwiek miałaby zalety - prawdopodobnie nie dostanie szansy na zaprezentowanie tych zalet...
                              • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 11.08.11, 18:57
                                morekac napisała:

                                > Pasjami rozmawiasz z jakimiś pijaczkami pod sklepem i podziwiasz ich życiową mą
                                > drość czy też raczej dajesz nogę?

                                Nie daje nogi ale tez nie mam ochoty rozmawiać ale napewno nie z powodu złego wyglądu czy brzydkiego stroju smileZ pięknie ubranym pijanym człowiekiem tez kiepsko sie rozmawia trzeźwemu.

                                > Niespecjalnie mnie ciągnie do rozmów z kimś, kto na pierwszy rzut oka ma wygląd
                                > obszczymurka.
                                >Więc jakkolwiek ta osoba nie byłaby mądra czy urocza, jakiekolwi
                                > ek miałaby zalety - prawdopodobnie nie dostanie szansy na zaprezentowanie tych
                                > zalet...

                                Nie wiem kto to jest dla Ciebie obszczymurek...... bo jesli piszesz o człowieku pachnącym moczem to znowu chyba nie o strój jego tu chodzi tylko o zapach.




                                • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 12.08.11, 10:58
                                  To chodzi o ogólne wrażenie na pierwszy rzut oka... Na drugi rzut oka i bliższe poznanie nie dajesz mu szansy, bo się wycofujesz. Albo uprzedzasz - i nagle z niewytłumaczalnych przyczyn nie czujesz do tej osoby sympatii...
                                  Znasz to przysłowie "Jak cię widzą, tak cię piszą"?
                                  To dlatego na spotkanie w sprawie pracy, na jakieś egzaminy chodzi się w stosownym ubraniu...
                                  wink
                                  • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 13.08.11, 09:27
                                    morekac napisała:

                                    > To chodzi o ogólne wrażenie na pierwszy rzut oka... Na drugi rzut oka i bliższe
                                    > poznanie nie dajesz mu szansy, bo się wycofujesz.

                                    Ależ nie nie mówie o pierwszym rzucie oka bo on jak juz pisałam wcześniej bywa mylny i to często. Ale z czego się wycofujesz? z jakiejkolwiek rozmowy? To często życie narzuca nam znajomośc z innymi ludźmi a dopiero spośród tych zaznajomionych ludzi niektórych cenimy bardziej albo mniej a napewno nie zależy to od stroju. Owszem można kogos podziwiać za urodę za styl ubierania a do przyjaźni wybiera się osobe z pasującymi nam cechami charakteru.
                                  • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 13.08.11, 09:30
                                    morekac napisała:

                                    > To dlatego na spotkanie w sprawie pracy, na jakieś egzaminy chodzi się w stosow
                                    > nym ubraniu...
                                    > wink

                                    chodzi się codzi w garsoneczce a potem i tak wybiera sie osobe z odpowiednimi kompetencjami do roboty.
                                    • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 07:03
                                      Ale gdyby na spotkanie w sprawie pracy przyszedł osobnik ubrany cośkolwiek niestosownie - jego kompetencje musiałyby być porażające, aby załapać się na pracę... I o ile wierzę, że świetny pracownik ubierający się cośkolwiek ekscentrycznie ma szansę na utrzymanie pracy, bo już miał szansę pokazać swoje zalety, to niestosownie ubrany kandydat na pracownika dostaje szansę na pokazanie swoich zalet raczej w wyjątkowych przypadkach.
                                      • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 18:36
                                        morekac napisała:

                                        > Ale gdyby na spotkanie w sprawie pracy przyszedł osobnik ubrany cośkolwiek nies
                                        > tosownie - jego kompetencje musiałyby być porażające, aby załapać się na pracę.
                                        > .. I o ile wierzę, że świetny pracownik ubierający się cośkolwiek ekscentrycz
                                        > nie ma szansę na utrzymanie pracy, bo już miał szansę pokazać swoje zalety, to
                                        > niestosownie ubrany kandydat na pracownika dostaje szansę na pokazanie swoich z
                                        > alet raczej w wyjątkowych przypadkach.

                                        Temat rzeka. Wykorzystujemy tu ten pierwszy look, na który się wielu nabiera. Mądry pracodawca z doświadczeniem już sie nabrac nie da. Sprawdzi kompetencje potrzebne na stanowisku.
                                        Ja tu pisze o bliższych stosunkach międzyludzkich a nie o powszechnie stosowanych i zalecanych sztuczkach w celu zrobieniu dobrego PIERWSZEGO wrażenia.
                                        • black_halo Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 20:34
                                          Zyjesz w jakims wyimaginowanym swiecie i wydaje Ci sie, ze pracodawcy patrza tylko i wylacznie na kompetencje a nie na wyglad, plec, wiek, wyksztalcenie itd., gdzie ludzi nie obchodzi jak wyglada inna osoba i gdzie tylko zajebista osobowosc ma znaczenie. I chyba zapominasz jak to jest miec te 10-15 lat kiedy czlowiekowi hormony zalewaja mozg.

                                          Jesli owa nastolatka nie ma poczucia wlasnej wartosci to go teraz nie nabedzie. To sie buduje od wczesnego dziecinstwa a watpliwe jest, zeby dala jej to matka, ktora ciagle jest z niej niezadowolona. I watpliwe, zeby nagle mogla sie zmienic. Ja w kazdym razie zrozbilabym sie podejrzliwa gdyby moja nagle zaczela mnie chwalic, nie zapominaj ze dzieci nie sa glupie.

                                          Moge calkiem w ciemno strzelic, ze dziewczyna jest zdesperowana, zeby miec kogos kto ja akceptuje bo we wlasnym domu tego otrzymac nie moze. Calkiem mozliwe, ze wlasnie dlatego lapie jeszcze kontakt z mlodszymi dziecmi dla ktorych zabawa ze starszymi jest atrakcyjna. Rowiesnice zas nie maja ochoty na zabawe z niesmiala, gruba i kiepsko ubrana desperatka.

                                          W stosunkach miedzyludzkich zas ... istnieje typ ludzi wystepujacy zarowno wsrod mezczyzn jak i u kobiet i nazywa sie to typ zdesperowanty, starsza wersja zdesperowana dziecka. Sa to ludzie, ktorzy zrobia wszystko zby sie przypodobac, beda domagac sie numeru telefonu przy pierwszym poznaniu a jesli juz ktos popelni te glupote i im da to bedzie otrzymywal smsy o 4 nad ranem, 20 sztuk dziennie az brutalnie nie powie wariacji slownej na temat pieprzu (delikatnie). Ow typ ludzi nie jest powszechnie lubiany chocby nie wiadomo co robil. Wiekszosc normalnych ludzi ma radar, ktorym wyczuwa takiego osobika i ucieka gdzie pieprz rosnie.
                                          • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 21:05
                                            black_halo napisała:

                                            > Zyjesz w jakims wyimaginowanym swiecie i wydaje Ci sie, ze pracodawcy patrza ty
                                            > lko i wylacznie na kompetencje a nie na wyglad, plec, wiek, wyksztalcenie itd.,
                                            > gdzie ludzi nie obchodzi jak wyglada inna osoba i gdzie tylko zajebista osobow
                                            > osc ma znaczenie. I chyba zapominasz jak to jest miec te 10-15 lat kiedy czlowi
                                            > ekowi hormony zalewaja mozg.
                                            To nie jest wyimaginowamy świat i owszem wiem że ludzie często nabieraja sie na rózne rzeczy np. na piękny wygląd i często potem się rozczarowują jeśli wyboru dokonali jedynie ze wzgledu na ten wygląd. Sa zreszta inne sztuczki z zakresu socjotechnik, na które się ludzie nabierają, ale wszystko okazuje się poprsotu przy bliższym poznaniu człowieka i nie chodzi o osobowośc zajebistą tylko taka jaka akurat nam odpowiada.

                                            > Jesli owa nastolatka nie ma poczucia wlasnej wartosci to go teraz nie nabedzie.

                                            Oczywiście że tego się nie nabywa nagle tymbardziej dzięki strojom. Tu trzeba czasu i zmiany nastawienia matki do dziecka.

                                            > Rowiesnice zas nie maja ochoty na zabawe z niesm
                                            > iala, gruba i kiepsko ubrana desperatka.

                                            No ja sie dalej będę upierac ,że strój ma tu najmniejsze znaczenie.

                                            > Sa to ludzie, ktorzy zrobia wszystko zby sie przypodobac, be
                                            > da domagac sie numeru telefonu przy pierwszym poznaniu a jesli juz ktos popelni
                                            > te glupote i im da to bedzie otrzymywal smsy o 4 nad ranem, 20 sztuk dziennie
                                            > az brutalnie nie powie wariacji slownej na temat pieprzu (delikatnie).

                                            BTW, strasznie szybko zdiagnozowałas tę małą jako narzucającą sie desperatkę. Nie wiadomo czy tak jest, może ma inne niekorzystne społecznie cechy charakteru, np jest dziecinna, albo nie potrafi współdziałać w grupie itd.



                                        • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 20:43
                                          Niemniej tych źle ubranych skreśla się najczęściej za sam wygląd, bez wgłębiania się w to, co potrafią, a co nie. Brutalne życie.
                                          • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 21:10
                                            morekac napisała:

                                            > Niemniej tych źle ubranych skreśla się najczęściej za sam wygląd, bez wgłębian
                                            > ia się w to, co potrafią, a co nie. Brutalne życie.

                                            Zależy kto, jesli ktoś patrzy powierzchownie to tak, ale jeśli naprawde poważnie podchodzi do tematu i poszukuje dobrego pracownika to raczej wygląd i strój będzie miał drugorzędne znaczenie.
                                            Akurat uczestniczyłam w wielu rozmowach kwalifikacyjnych wiec wiem o czym piszę. Nie mówiąc juz o tym że prawda i tak w praniu wychodzi smile
                                            • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 21:44
                                              to raczej wygląd i strój b
                                              > ędzie miał drugorzędne znaczenie.
                                              nie chodzi o to, czy ktoś jest ładny czy brzydki - tylko czy jest stosownie ubrany i schludny.
                                              A poza tym pisz to tym z PKO...
                                              • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 16.08.11, 22:53
                                                morekac napisała:

                                                > nie chodzi o to, czy ktoś jest ładny czy brzydki - tylko czy jest stosownie ubr
                                                > any i schludny.

                                                Ale co to znaczy stosownie i schludnie? To jest względne i rózne dla róznych ludzi.
                                                W PKO tacy wszyscy schludni? wink
                                                • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.08.11, 22:37
                                                  W PKO mają szczegółowy regulamin - z kolorem paznokci włącznie.
                                          • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 18.08.11, 21:52
                                            BTW
                                            Moja mama pracowa w pewnej instytucji panstwowej z pewną panią, zatrudnioną właśnie na bazie kompetencji. Szybko sie okazalo, ze kompetencje są powierzchowne (pann robiła to co umiała ale nic poza tym, zero inicjatywy, zero własnego wkładu, nie uczyła się nowych rzeczy, nowych spraw-tylko swoja półeczkę obrabiała). Panna ta była/jest syfiara. Nie myła się. Nie prała ubrań. Mama siedziała z nią w pokoju o to była gehenna, zwłaszcza latem. Osoby z innych pokojów rowniez nie mogly dac rady-wszak mijaly ja na korytarzu, przychodziła do nich po dokumenty, one do niej itp. Doszło do tego, że zrobiły zrzutkę i kupiły jej "zestaw pierwszej pomocy'- ręcznik, mydło,szampon, grzebien, dezodorant, pastę do zebow i szczoteczkę i kazały codzienne przed rozpiczeciem pracy brac prysznic (jest w pracy). Przez jakiś czas panna sie stosowała ale po przeniesieniu biur do innego budynku problem wrócił bo w drugim nie było natrysku. Wrócił smród niemilosierny. Nie mozna było jej zwolnić bo na jakiej posdstawie-wszak miałam kompetencje...Z całego serca życzę forumowiczce mama 303 poznania takiej osoby i przypomnienia sobie tej dyskusji
                                • morekac Re: problem powrócił,proszę doradźcie 12.08.11, 11:00
                                  Obszczymurek to osobnik obsikujący murek i nie będący psem. Niektórym się zdarza, najczęściej po piwie, tudzież po spożyciu innych moczopędnych alkoholi.
                                  • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 13.08.11, 09:14
                                    Nie lubię zatem obszczymurków ale nie z powodu ich ubrania i fryzury smile
        • basca_basca Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 13:40
          > Absolutnie się z Toba nie zgadzam. Owszem w pierwszym kontakcie zwracamy uwagę
          > na ludzi atrakcyjniejszych ale przy blizszym poznaniu to schodzi na plan dalszy
          > . A obserwując grupy dzieci nie zauważyłam,żeby liderem były zawsze ładne dziec
          > i. Licza sie cechy charakteru

          Po pierwsze rzeczywiście jeśli chodzi o liderów, to liczy się cecha charakteru. Jednak w przypadku córki autorki wątku nie o bycie liderem chodzi. Po za tym gdyby tylko cechy charakteru determinowały pozycję w grupie, to trudno mówić o możliwości zmiany jej aktualnej sytuacji - przecież jej charakteru nie zmienimy.
          Czemu jednak nie skorzystać z pomocy jaką jest ubiór? Zwłaszcza że dziewczyna ma nadwagę. A jest w wieku kiedy wygląd ze względu na dojrzewanie ma istotne znaczenie.
          Idąc na jakieś ważne spotkanie ubieramy się odpowiednio. I nie dlatego tylko że tak wypada, ale żeby dodać sobie pewności. Celebryci, ludzie tv przywiązują wagę do ubioru, dlatego że ma on wpływ na postrzeganie ich samych przez inne osoby.
          Nie mam na celu chwalić kultu ubioru/wyglądu. Wygląd nie zmieni wszystkiego. Nie jest rozwiązaniem tego problemu. Ale myślę, że w tym przypadku zadbanie o niego może trochę pomóc.
          • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 14:53
            basca_basca napisała:

            > Po za tym gdyby tylko cechy charakteru determinowały pozycję w grupie, to trudno mówić o m
            > ożliwości zmiany jej aktualnej sytuacji - przecież jej charakteru nie zmienimy.

            Właśnie wszelkie troski powinny pójść w kierunku wzmocnienia samoakceptacji, znalezienia jakiejś dziedziny, w której dziecko sie sprawdzi, chwalenia itd. Absolutnie nie w wygląd czy strój.

            > Czemu jednak nie skorzystać z pomocy jaką jest ubiór?

            Bo to nic nie da moim zdaniem, owszem może to JEJ poprawić nastrój i nic poza tym.

            >Zwłaszcza że dziewczyna ma nadwagę. A jest w wieku kiedy wygląd ze względu na dojrzewanie ma istotne znaczenie.

            To jeśli ma nadwage i nie jest ideałem pod wzgledem urody to i tak nic nie zrobimy.

            > Idąc na jakieś ważne spotkanie ubieramy się odpowiednio. I nie dlatego tylko że
            > tak wypada, ale żeby dodać sobie pewności. Celebryci, ludzie tv przywiązują wa
            > gę do ubioru, dlatego że ma on wpływ na postrzeganie ich samych przez inne osob

            To jest wszystko powierzchowne odbieranie drugiej osoby. Być może gdyby ludzie poznali bliżej tych super ubranych celebrytów to by nie chcieli miec z nimi nic wspólnego. A my rozmawiamy o bliższych relacjach międzyludzkich.
            • basca_basca Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 16:31
              > Właśnie wszelkie troski powinny pójść w kierunku wzmocnienia samoakceptacji, zn
              > alezienia jakiejś dziedziny, w której dziecko sie sprawdzi, chwalenia itd.
              No tutaj bym się nie do końca zgadzała. To że dziewczyna znajdzie jakąś dziedzinę, w której będzie dobra to IMO nie rozwiąże jej problemów komunikacyjnych, choć może poprawi jej nastrójwink

              > To jest wszystko powierzchowne odbieranie drugiej osoby. Być może gdyby ludzie
              > poznali bliżej tych super ubranych celebrytów to by nie chcieli miec z nimi nic
              > wspólnego. A my rozmawiamy o bliższych relacjach międzyludzkich.
              Zgadzam się. Wiemy o tym, a jednak tyle razy się na to nabieramy... a co dopiero dzieci.
              (ps. Niby reklama/opakowanie jest nie ważne. A żadna porządna firma wypuszczając na rynek nawet najlepszy jakościowo produkt nie zrezygnuje z reklamy/opakowania.)
              • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 18:07
                basca_basca napisała:


                > No tutaj bym się nie do końca zgadzała. To że dziewczyna znajdzie jakąś dziedzi
                > nę, w której będzie dobra to IMO nie rozwiąże jej problemów komunikacyjnych, ch
                > oć może poprawi jej nastrójwink

                Ależ może poprawić. Jesli jesteśmy zadowoleni ze swojego życia, mamy jakąs pasję to po pierwsze jstesmy bardziej odporni na niepowodzenia w kontaktach z innymi i nie zależy nam na nich az tak bardzo a po drugie : inni nas lepiej postrzegają.

                > Zgadzam się. Wiemy o tym, a jednak tyle razy się na to nabieramy... a co dopier
                > o dzieci.
                > (ps. Niby reklama/opakowanie jest nie ważne. A żadna porządna firma wypuszczają
                > c na rynek nawet najlepszy jakościowo produkt nie zrezygnuje z reklamy/opakowan
                > ia.)

                Na wygląd moim zdaniem sie nabieramy ale tylko na początku, tak jak w reklamie właśnie.
                • guderianka Re: problem powrócił,proszę doradźcie 07.08.11, 18:41

                  Jesli jesteśmy zadowoleni ze swojego życia, mamy jakąs pasj
                  > ę to po pierwsze jstesmy bardziej odporni na niepowodzenia w kontaktach z innym
                  > i i nie zależy nam na nich az tak bardzo a po drugie : inni nas lepiej postrzeg
                  > ają


                  Dokładnie to samo dotyczy wyglądy zewnętrznego i poprawienia sobie nastroju.. wink
                  • mama303 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 09.08.11, 22:58
                    guderianka napisała:

                    > Dokładnie to samo dotyczy wyglądy zewnętrznego i poprawienia sobie nastroju.. ;
                    > )
                    no zgadza się, jeśli komuś przyjemnośc sprawia poprawianie wyglądu to niech sie stroi i upiększa ale DLA SIEBIE. Innemu przyjemność większa sprawi co innego.
    • lejdi111 Re: problem powrócił,proszę doradźcie 14.08.11, 08:36
      ja też nigdy nie byłam chwalona wręcz tylko krytykowana i wyrosłam na emocjonalną kalekę, z zerową wiarą w siebie. Moim zdaniem twoja córka cierpi na niską samoocenę stąd te problemy, po części przez ciebie.
    • damodia Re: problem powrócił,proszę doradźcie 15.08.11, 12:06
      doras2 napisała:


      > Ale najgorsze jest to,ze mam wrażenie,iż to,ze córka ma problemy to moja wina,n
      > ie potrafię jej chwalić,ciągle mam wrażenie,ze co by nie zrobiła ,nie robi tego
      > dobrze.Wiem ,ze powinnam ją częściej chwalić,bo przecież jak chce to się zajmi
      > e młodszym bratem,przygotuje czasem śniadanie albo kolację,ale...niestety źle s
      > ię uczy,nie chce się jej sprzątać.


      Ty chyba tej córki zbytnio nie lubisz? Sama ją uważasz za nieudacznicę i ofiarę losu. To co się dziwisz, że i inni tak ją odbierają? Cokolwiek corka zrobi to doszukujesz się tego co zrobiła źle.
      A jaka jesteś ty sama? Ciągle nadopiekuncza i krytyczna, z poczuciem winy wobec wszystkich wokoło? Asertywność nazywająca bezczelnością? Pomyśl o tym jaka sama jesteś.
    • camel_3d cos podobnego widze na placu zabaw... 16.08.11, 21:21
      chodze z moim mlodym po przedszkolu na plac zabaw. Przychodzi tez mama z 6 latkiem. Jest najstarszy... reszta dzieci od 0 do 3. On si ebawi z maluchami najchetniej bo moze im troche przewodzic. Z tego co moila mama w szkole jest na uboczu ma problemy z kolegami, nie gra w pilke..itd... no ale...
      wydaje mi sie ze w jego przypadku zawinila mama.... dzieciaki oddalaja si eod nas nawet o 30 m... ida sobie na lawke..wiem, ze moje mlode (3 l) i jego kolega plus kolezanka nie pojda na ulice... na pewno ten 6 latek tez nie..ale mam zaraz za nim biegnie. dzis bawil si ez maluchami na slizgawce... jakies dzieckozaczelo plakac..zadne z naszych..ot jakies z jakiegos powodu..co robo mama ..popyla do niego..jakby albo on zawinil, albo on plakal. Pozniej dzieciaki kopaly pilke, no jakis chlopak kopnal i trafil go pilka w glowe...taka gumowa..lekka, ten, zamies grac dalej, patrzy si ena matki i..no nie wiem..czeka na reakcje???
      Zastanow sie czy troche nie przylozylas sie do tej sytuacje, ze corka jest nielubiana..
      druga rzecza moze byc, ze nie pasuje to blokowej kliki.. moze zapisz ja na jakies zajecia..moze byc tak, ze kolo bloku sa male blachary, a ona nie paskuje do tego wizerunku... przeciez nie musi na sile z nimi sie bawic. Skoro ma kolezanki w szkole to moze niech sie umawia z kolezankami ze szkoly... Moj maly nie bedzie mial wyjscia..bo w moim calmy bloku - 25 pieter i 300 mieszkan) mieszka..moze 5 dzieci... duzo starszych...
      Jezei masz pieniadze to zapisz corke na jakies zajecia...zeby troche sie dowartosciowala... nawiazala kontakty..przeciez nikt z nas nie jest skazany na jakag grupe, ktora nas nei chce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka