Dodaj do ulubionych

jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko

22.05.04, 23:40
wiem że większośc z mam tutaj jest młoda i pewnie większość z was nie
powiedziała ostatniego słowa jeśli chodzi o rozmnażanie, mam jednak takie
przemyślenia związane z posiadaniem jedynaczki? jesteście za czy przeciw
jedynakom? wiem że to lepiej jak dzieci więcej, bo dziecki łatwiej w
przyszłości, itp, ale ja nie mam już ochoty być w ciąży i mieć więcej dzieci,
jedno mi wystarcza, a presja społeczna żeby posiadać więcej jest ogromna,
wszyscy znajomi wkoło pytają kiedy następne, a ja odpowiadam ;nigdy' bo
naprawde nie czuję chęci posiadanie więcej dzieci. może to egoizm z mojej
strony ale nie jest mi z tym źle. no i chce żeby moje dziecko było
szczęśliwe. ale co chwila słyszę że jedynacy to dzieci mniej szczęśliwe niż
ci co posiadają rodzeństwo! no i co wy na to?
Obserwuj wątek
    • bubab Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 10:19
      witam,
      naprawde presja jest taka silna? ja jej na szczescie az tak nie odczuwamsmile. mam
      6 miesieczne dziecko i nie planuje raczej nastepnego.. pisze raczej bo jesli
      sie przytrafi to oczywiscie bede sie cieszyc. szansa na przytrafienie jest
      jednak niewielka. ja jestem jedynaczka, maz ma siostre duzo mlodsza. ja zawsze
      myslalam o jednym dziecku, maz o dwojce (choc teraz uwaza, ze jedno
      wystarczysmile). jestem zadowolona z bycia jedynakiem chociaz jako male dziecko
      bardzo chcialam miec rodzenstwo. mysle, ze to jednak sprawa wychowania:
      zapewnienia dziecku kontaktow z rowiesnikami. zupelnie nie uwazam, ze jestem
      mniej szczesliwa z powodu nieposiadania rodzenstwa. poza tym dla mnie osobiscie
      dziecko to rowniez obciazenie finansowe: chce aby mialo lekcje jezykow,
      nauczylo sie jezdzic konno i na nartach, poznalo co to zeglarstwo itp. ja
      rowniez chce zyc nie zastanawiajac sie czy starczy w tym miesiacu na to czy na
      tamto... przy jednym dziecku taki wariant jest bardziej prawdopodobny.
      pzdr,
      aska
    • niedzwiedz9 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 10:43
      Witam! Nasza córka ma 20 miesięcy no i jak napisałaś " nie powiedzieliśmy
      ostatniego słowa jeśli chodzi o rozmnażanie", ale mój brat jest ojcem jedynaka
      i-jak obydwoje z żoną twierdzą- nie będą mieć więcej dzieci.Ich synek ma już 7
      lat,jest bardzo wesołym i inteligentnym dzieckiem.Udało im się zachować "złoty
      środek " w jego wychowaniu, niczego mu nie brakuje -ani rzeczy materialnych ani
      uwagi i miłości-nie jest jednak kapryśny i potrafi się dzielić oraz zauważać
      potrzeby innych. Jedyną rzeczą ,która trochę matrwi jego rodziców jest fakt,iż
      w grupie rówieśników zawsze jest trochę "z boku".Zawsze lepiej "dogadywał się"
      z dorosłymi,bo to z nimi właśnie spędzał większość czasu, to z dorosłymi
      organizował sobie zabawy.Zabawie dzieci przypatruje się z dystansem, zwłaszcza
      jeśli są to jakieś szaleństwa i wygłupy.Czy taka postawa wynika z faktu bycia
      jedynakiem, czy też po prostu "ten typ tak ma"- nie wiem , mam jednak
      wrażenie , że dzieci posiadające rodzeństwo są trochę bardziej
      spontaniczne .Niemniej -decyzja o posiadaniu {czy też nieposiadaniu) drugiego
      czy kolejnych dzieci należy tylko do Ciebie i Twojego
      partnera,nacisku "społeczeństwa" ni bierz pod uwagę ,bo to Wy jesteście
      rodzicami.Zresztą, wścibskie pytania z czasem ucichną.Pozdrawiam!
      • lola211 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 26.05.04, 11:37
        Mam 2 braci i córke- jedynaczke.
        Wspaniale układy rodzinne znam z opowiadan , mnie z bracmi niewiele laczy,
        dlatego nie widze w posiadaniu rodzenstwa az takiej atrakcji.
        Chciałabym miec 2 dziecko, ale sytuacja zyciowa mi nie pozwala.Troche mnie
        martwi, ze mam tylko 1, ale trudno, takie czasy mamy, na siłe nie bede
        zachodzic w ciaze.Presji społecznej nie odczuwam wcale.
    • krateczka28 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 10:45
      ja jestem wlasnei jednynaczka , nie uwazam ze jestem mniej szczesliwa przez to
      ze nie mam rodzenstwa , bo nie w posiadaniu lub nie rodzenstwa upatruje zrodlo
      szczescia smile ale ... no wlasnie mysle ze dobrze jest miec rodzenstwo takie
      ktore zostalo tak wychowane w domu rodzinnym zeby sie wzajemnie kochalo i
      wspieralo przez cale zycie. Mysle ze to staje sie bardzo wazne szczegolnei
      wtedy , kiedy zabraknie juz rodzicow, wtedy wlasnei takiemu jedynakowi moze byc
      najciezej w zyciu. Obym jeszcze dlugo nie musiala tego zaznac. I choc mam juz
      swoja szczesliwa rodzine to jednak mysle ze kierujac sie takimi odczuciami min.
      zapewie mojemu na razie rocznemu smile jedynakowi jednak rodzenstwo i to w miare
      mozliwosci nawet nie jedno smile
    • gagunia Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 11:36

      ja rowniez nie planuje drugiego dziecka.
      po pierwsze za pare dni skoncze 29 lat a moje dziecko wkrotce rok. nie sadze
      zebym zdecydowala sie nadziecko w najblizszym czasie, a w dalszym bedzie troche
      za pozno.
      po drugie nie uwazam, ze to egoizm. kazdy ma inne potzreby, czegos innego
      oczekuje od zycia. ja chce jeszcze troche "pozyc" jak odchowam maluszka i wcale
      sie z tym nie kryje. jestem szczesliwa z jednym dzieckiem i koniec.
      oczywiscie jezeli sie przytrafi (co wydaje mi sie malo prawdopodobne) nie bede
      plakac, bo milo miec dwojke lobuziakow. jednak na dzien dzisiejszy jestem za
      jedynakiem. jaki bedzie - kwestia wychowania i podejascia do zycia rodzicow smile
      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
    • maadzik3 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 15:00
      Jestem jedynaczka i jestem szczesliwa. Nie wiem jak jest lepiej, ale chyba nie
      ma uniwersalnej receptury. Natomiast jesli Ty nie chcesz - niezmuszaj sie (i
      nie daj sie zmusic). Moim zdaniem do wszystkich dzieci (nie tylko do
      pierwszego) trzeba dorosnac. Jedni dorastaja, inni nie. W tym nie ma nic zlego.
      Wazne zeby dzieci wychowac nie tylko z miloscia (to najwazniejsze, ale na tym
      forum to truizm) ale i z radoscia, a nie poczuciem przymusu i zmeczenia.
      Madzik
    • omn3 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 16:04
      Przeciw,przeciw,przeciw.Bede wszystko robic zeby Oliver nie byl jedynakiem.Ja
      jestem jedynaczka i nie czuje sie z tym dobrze
    • jagienka.harrison Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 23.05.04, 17:23
      Ja mam siostrę starszą 6 lat i jesteśmy przyjaciółkami. Bardzo się ciesze że ją
      mam. Zanim urodził się Dominik to bardzo chciałam mieć dwójkę dzieci. Ale
      teraz, zwłaszcza po dwóch ostatnich chorobach małego odkładam moja decyzje za
      później, a może w ogóle na nigdywink ja jeszcze ani razu się nie wyspałam,
      wyszłam z mężem sama kilka razy od urodzenia Dominika, mam zawsze pełno prania,
      prasowania, zmywania itp. Mnie poród czy ciąża nie straszne, ale te pierwsze
      kilka miesięcy... nie dałabym rady.
      Ale że mam 24 lata to w sumie mam jeszcze 20 lat na zmianę zdania (bądź
      zapomnienie)!
      Mój mąż w ogóle już nie ma ochoty na drugie dziecko!
      • kubusala Re: Co najmniej dwójka !! 23.05.04, 22:22
        Hej! Ja też mam jedno dziecko i na razie nawet nie chcę myśleć o drugiej ciąży
        z wielu powodów. Ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie abym mogła mieć
        jedynaka. Mam duzo porównań w swoim otoczeniu i wnioski moje sa takie:
        nad jednym dzieckiem człowiek się strasznie "trzęsie"- wiem to po sobie Poza
        tym w przyszłości, gdy mój syn postanowi wyjechac gdzieś, to zostaniemy sami
        jak palce- a tak bedzie jeszcze jedna pociechasmile)Jak ja nie mogę spędzać Świąt
        z moimi rodzicami to jedzie do nich mój brat i tak nigdy nie są sami.
        Może to prozaiczne co piszę, ale uwierz mi lepiej miec dwójkę- oczywiście nie
        wspominam tu o warunkach, zarobkach itd.- bo to juz inna kwestia.
        Ja mam 30 lat i jak ktoś wyżej napisał, może już troche późno bedzie ale za 3
        lata mam w planach starać się o drugie.
        • asmsdg1 Re: Co najmniej dwójka !! 23.05.04, 23:45
          Witam .
          Ja też mam jedynaka i choć ma już 6 latek,nie myślimy o drugim dziecku,mimo iż
          teoretycznie stać nas na nie.Chcę zapewnić wszystko mojemu synkowi i pod
          względem materialnym i uczuciowym,więc nie pracuję odkąd się urodził.Chcę by
          uczył się języków,latem często jeżdzimy na krótsze i dłuższe wypady w góry lub
          nad morze,zimą spędzamy czas na nartach,jesteśmy super rodzinką,bo nie martwimy
          się czy starczy nam na pieluchy dla malucha(oczywiście nie twierdxę,że rodziny
          z większą ilością dzieci takie nie są),poprostu nam tak dobrze,ja zawsze
          wiedziałam,że będę miała jedno dziecko i presja otoczenia zupełnie mnie nie
          obchodzi.Wiem,że gdybym miała pewność,że stać mnie będzie na wykształcenie i
          wychowanie w tzw."dobrobycie"większej ilości dzieci to na pewno bym je miała i
          może to jest egoizm z mojej strony,ale ja też chcę mieć coś z życia.
    • jokrru Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 24.05.04, 00:13
      Zawsze cieszyłam się z faktu, że mam rodzeństwo.

      Zastanawiałam się nad tym czy nie uczynić synka jedynakiem
      i...
      okropnie się cieszę, że tak się nie stało.

      Zawsze zastanawiał mnie fakt, że mówi się:

      "mam tylko jedno dziecko",

      a tak rzadko:

      "mam aż dwoje dzieci".

      Pozdrawiam,
      szczęśliwa mama,
      "trzęsąca się " w czwórnasób za swoją dwójeczkę szkrabików.
    • evee1 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 24.05.04, 08:35
      ja jestem jedynaczka i bardzo dobrze mi z tym bylo. Oczywiscie chcialam
      brata, ale wylacznie starszego wink, ale wlasciwie bardzo dobrze czulam
      sie i bawilam we wlasnym towarzystwie (najlepiej jak rodzice wychodzili
      do znajomych wieczorami).
      Dzieci mam dwojke i drugie dziecko urodzilo sie, bo mialam ochote na
      drugie dziecko, a nie dla pierwszego. Prawde mowiac ten argument nawet
      to glowy mi wtedy nie przyszedl. Ale mam kolezanke, ktora urodzila
      drugie dziecko, zeby pierwsze nie bylo samo, bo sama ma rodzenstwo i
      nie wyobrazala sobie jak to mozna nie miec rodzenstwa.
      Nie widze nic zlego w tym, ze ludzie maja po jednym dziecku. Mi sie co
      prawda podobaja duze rodziny, a moja dwojka pod definicje duzej rodziny
      raczej nie podchodzi. No, ale chyba jednak na tym poprzestaniemy.
      • jokrru urodzić towarzysza zabaw dla pierworodnego ! 25.05.04, 13:38
        evee1 cieszę się, że poruszyłaś ten problem,
        zgadzam się z Tobą,
        że urodzić dziecko po to aby było towarzyszem
        zabaw dla pierwszego,
        to ogromnie przedmiotowe potraktowanie tego
        drugiego biedaka.

        Też miałam koleżankę, która tak często
        przytaczała ten argument (tj, aby pierwsze dziecko
        miało z kim się bawić), że aż z niesmakiem
        myślałam o tzw. małej różnicy wieku między dziećmi.
        Jak czułoby się dziecko, gdyby dowiedziało się
        że rodzice powołali go do życia,
        głównie po to aby było dodatkiem
        do pierwaszej ich latorośli.

        Rozumiem, że chęć podarowania lub nie
        pierwszemu dziecku rodzeństwa może
        być jednym z argumentów za lub przeciw,
        ale jednym z argumentów,
        a nie głównym, czy najważniejszym.

        Dobrze jeśli podejmuje się decyzję o drugim dziecku,
        bo chce się JE mieć,
        a nie bo to, czy owo.

        Pomijam oczywiście tak częste i na ogół radosne
        sytuacje, dzidziuś po prostu staje się faktem
        i nie pytał nas o zdanie w sprawie swojego przychodzenia na świat.

        Pozdrawiam.
        K.
    • olszanka Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 25.05.04, 11:43
      Hej smile
      To tylko i wyłącznie Twoja (wasza) decyzja i na tym powinnaś się opierać. Nie
      rozumiem tej presji otoczenia - powiedz jasno swoje zdanie i zamknij temat.
      Ja planuję jeszcze jedno dziecko, bo nie chciałabym aby mój synek był
      jedynakiem. Na razie planuję i co z tego wyjdzie - zobaczymy wink
    • monamamamateusza Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 25.05.04, 13:16
      Pozdrowienia od mamy jedynaka.Także czuję presję otoczenia, nie jestem bardzo
      młodą mamą(29 latek)i mamy tylko jednego chłopczyka (2,4 lat).Problem w tym, że
      nie mogę mieć więcej dzieci już narodziny pierworodnego odebraliśmy jako mały
      cud. Tłumaczenie każdej osobie pytajacej "kiedy drugie?" jest krępujace i
      bolesne zarazem. Nie wszyscy "krewni i znajomi królika" muszą wiedzieć o moich
      problemach ze zdrowiem a twierdzenie że, to wielka szkoda mieć tylko jedno
      dziecko jest deprymujące(zamiast " To cudownie że, macie choć jedno!")
    • anek.anek Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 25.05.04, 14:49
      Rodzenie drugiego dziecka wyłącznie na pociechę dla pierwszego, albo z powodów
      statystyk, czy badań psychologicznych, to jest horror. Jeśli Ty nie jesteś
      gotowa na drugiego brzdąca, to najlepiej również dla Twojego jedynaka bęzie,
      jeśli drugi raz w ciążę nie zajdziesz (przynajmniej na razie, dopóki jesteś
      pewna, że Ty nie chcesz).
      Nie przejmuj się opiniami. Bez przesady.I wcale nie uważam, żeby rodzeństwa
      miały tak z miejsca lepiej i były szczęśliwe. Urodzenie drugiego dziecka, to
      możę być tylko początek dobrej drogi. A ile jest rodzeństw, które się nie
      cierpią, które są dla siebie obcymi osobami???
    • steffa Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 25.05.04, 23:15
      Ja zawsze byłam przekonana, że chcę mieć tylko jedno dziecko, ale teraz już nie
      jestem taka pewna. Tzn. nie chcę być już w ciąży (che che), ale jak by mi
      urodził mąż, to czemu nie... W ten sposób dobrze jest sobie gdybać. Ale na
      poważnie: teraz mi się wydaje, że to dobrze jest mieć drugie dziecko, bo ta
      przeogromna miłość rozkłada się na więcej osobników. Czasami jestem
      przerażona, że wszystkie moje uczucia ulokuję w tym jednym jedynym dziecku i
      ugrzęznę. Ale te moje przemyślenia nie przekładają się na czyny wink I nie
      przełożą w najbliższym czasie. Daję sobie 3 lata. Jeśli wtedy się nie
      zdecyduję, to już nigdy się nie zdecyduję. Sama jestem jedynaczką i nigdy tego
      nie żałowałam. Tradycyjnie chciałam mieć starszego brata, czyli taka tam
      bajka.
      • evee1 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 26.05.04, 05:40
        steffa napisała:
        > poważnie: teraz mi się wydaje, że to dobrze jest mieć drugie dziecko, bo ta
        > przeogromna miłość rozkłada się na więcej osobników.
        Och, jakze sie mylisz! To sie nie rozklada, tylko drugie zalewa sie kolejnymi
        pokladami tej milosci. I co ciekawe (nie widze w tym nic zlego) kazde dziekco
        kocha sie troche inaczej - no, mam jedynie dwojke, ale jestem sobie w stanie
        taka sytuacje wyobrazic.

        > Czasami jestem
        > przerażona, że wszystkie moje uczucia ulokuję w tym jednym jedynym dziecku i
        > ugrzęznę.
        Tak sobie myslalam, ze jak sie ma kilkoro dzieci, to wtedy chorobe czy (nie
        daj Boze) strate jednego latwiej sie znosi. Ale nic bardziej blednego. Jak
        do tej pory mialam szczescie i dzieciaki nie byly bardzo powaznie choer, ani
        ich zycie nie bylo powaznie zagrozone, ale nawet jak ktore jest chore, to i
        tak sie denerwuje i niepokoj mnie nie opuszcza. Czyli jakby jak dwojka dzieci,
        to dwa razy wiecej powodow do niepokoju i strachu o ich dobro smile)).

        > Ale te moje przemyślenia nie przekładają się na czyny wink I nie
        > przełożą w najbliższym czasie. Daję sobie 3 lata. Jeśli wtedy się nie
        > zdecyduję, to już nigdy się nie zdecyduję.
        Ja sobie dawal czas do 35 rz z decyzja na trzecie. No i sie niezdecydowalam
        i dobrze mi z tym bylo. No, a teraz ("zaraz" w niedziele koncze 38 lat), to
        chetnie bym to trzecie dodala. Z tym, ze najchetnie, to zeby bylo juz takie
        potlora roku czy dwa lata (nie, nie dlatego, ze boje sie nocnego wstawania
        i roboty przy dziecku, ale dlatego, ze akurat ten okres zycia dziecka nie
        jest dla mnie jakos szczegolnie pociagajacy).

        > Sama jestem jedynaczką i nigdy tego nie żałowałam. Tradycyjnie chciałam
        > mieć starszego brata, czyli taka tam bajka.
        Jak juz wspominalam u mnie bylo podobnie, z tym, ze jakos zalapalam, ze na
        starszego brata sa male szanse. Wtedy rodzice mowili, ze co jakby sie urodzila
        siostrzyczka, "no to jeszcze musialby byc braciszek". A jak by sie urodzila
        druga siostrzyczka "to jeszcze braciszek!'. W ten sposob dochodzilismy do
        6 siostrzyczek, ale braciszek koniecznie musial byc smile)).

        Ale moje dzieci nie mecza mnie juz o kolejne. No, chyba zeby bylo w ich
        wieku smile). Ale maja siebie.
        • steffa Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 29.05.04, 02:17
          No oczywiście nie wiem jak to jest mieć więcej niż jedno dziecko, mogę tylko
          obserwować dorosłych ludzi, którzy mają rodzeństwo. Wiesz, tu chodzi chyba o
          taki nieuchwytny stan ducha. Jedno jedyne, to znaczy, że koniec i kropka. No
          alternative. A tak na jedno można się obrazić, to jest drugie, che che che
          che. Żartuję sobie oczywiście...
    • wieczna-gosia Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 26.05.04, 08:08
      Ja jestem jedynaczka. Moj maz jest "prawie" jedynakiem (ma siostry z pierwszego
      malzenstwa ojca starsze o 9 i 18 lat). Nasi przyjaciele sa jedynakami.
      Mi zawsze zle bylo z tego powodu ze jestem jedynaczka, chociaz mialam milosc i
      uwage i narty i zeglarstwo, chociaz moi rodzice nie wychowali mnie na
      rozpieszczona itp.
      Dopiero teraz majc wiecej dzieci widze ze pewne rzeczy ktorych ona sie ucza w
      rodzenstwie jest dla mnie jednak abstrakcja wink)
      Moja mama doiero niedawno dorosla do refleksji ze w sumie to zaluje ze nie
      miala wiecej dzieci.
      Mysle ze niebezpieczenstwo chowania jedynaka lezy po dwoch stronach. Jedna to
      ta oczywista, na ktorej koncentruja sie wszyscy- jak nie wychowac egoisty.
      Druga chyba nieco trudniejsza- jak zaakceptowac kazdy wybor dziecka. Dla mojej
      mamy akcja "jak nie wychowac egoisty" nie byla trudna. Z zaakceptowaniem moich
      wyborow zyciowych sprawa ma sie nieco trudniej. I okazalo sie to dopiero po
      prawie 30 latach przez 20 pierwszych moja mama swietnie sobie z tym radzila.

      No i wytlumaczcie mi jaka moze byc presja na posiadanie wiecej dzieci jesli u
      moich corek w szkole conajmniej polowa klasy to jedynacy?
      • edwo Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 26.05.04, 11:26
        Ja jestem jedynaczką, a mój mąż ma brata 4 lata młodszego. Nigdy nie czułam się
        nieszczęśliwa z powodu braku rodzeństwa. Ale jak patrzę na męża i jego brata,
        to mam poczucie straty,wydaje mi się że coś mnie w życiu ominęło, pewne
        doświadczenia i dobre i złe. I że tak naprawdę nigdy się nie dowiem i nie
        zrozumiem jak to jest mieć rodzeństwo. Dlatego ja postanowiłam, że będę miała
        dwoje dzieci, żeby nie miały tego niedosytu co ja. No i mam dwóch synków. A jak
        bym miała duuuużo forsy i wielki dom to może bym jeszcze powalczyła o
        córeczkę...
    • szymanska ja jako 3 z 4 córek ;-)))) 28.05.04, 15:29
      Nie potrafię powiedzieć czy to szczęście czy nie "posiadać" rodzeństwo. Było
      owszem ciekawie czasem aż krew się lała a dziś tak sobie utrzymujemy kontakty.
      Moj mężczyzna jest jedynakiem i dziękuję jego Rodzicom że tak wspaniale
      potrafili go wychować, nie potrafi tylko gotować ;-(((( Na razie mamy jedno
      dziecko a drugie może kiedyś w końcu mam dopiero 26 lat !!!!
      Przeraziła mnie ostatnio koleżanka (w moim wieku) ma dziecko 16 miesięczne i
      jest obecnie na wychowawczym i już "planuje" żeby przed końcem zajść w ciążę
      żeby pracodawca jej nie zwolnił i móc korzystać ze zwolnienia w ciąży, i
      oczywiście żeby starsze dziecko miało z kim się bawić. Dla mnie przerażająca
      jest taka kalkulacja, wiem że czasy są ciężkie ale żeby powoływać dzieci na
      świat z takich powodów.

      Może kiedyś będę drugi raz mamą, nie mówię że już nigdy.
    • jagusia7 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 28.05.04, 17:57
      Ja mam młodszego brata i nie wyobrażam sobie, żeby miało go nie być. Ale...mój
      mąż ma siostrę, z którą prawie wcale nie utrzymują kontaktów, więc różnie z tym
      rodzeństwem bywa(szczególnie przeraża mnie, kiedy widzę swoją przyjaciółkę i
      jej siostrę, trudno w to uwierzyć,ale one po prostu się nienawidząsad).
      Czasem myślę, że chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, między innymi(ale nie
      tylko dlatego) żeby mój syn nie był jedynakiem. Ale jak już kiedyś pisałam,
      poród był dla mnie tak przerażającym przeżyciem, że na razie strach jest
      silniejszy. Chociaż pewnie w końcu bym się przełamała.
      Drugą jednak sprawą jest mój mąż, który zdecydowanie nie chce, i im dłużej z
      nim rozmawiam, tym bardziej jestem pewna, że raczej nie da się przekonac. A nie
      wyobrażam sobie podjęcia decyzji "za niego". On po prostu nie przepada za
      małymi dziećmi(chociaż Roberta bardzo kocha, widzę, że dopiero, od kiedy mały
      podrósł, nawiązuje z nim coraz lepszy kontakt).
      Ale presję czujemy, w tej chwili może mniej ale szczególnie krótko po
      narodzinach Roberta wszyscy pytali: to kiedy drugie?(powariowali chybasmile)
      Najlepsza jest w tym moja teściowa, która wierci nam dziurę w brzuchu o drugie
      wnuczę, a kiedy mówimy, że nie chcemy kolejnego dziecka, odpowiada z
      przkonaniem: chcecie, chcecie, ja lepiej wiem, czego wam potrzebasmile
      Ale wydaje mi się, że to, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie, nie zależy od
      posiadania rodzeństwa(to tylko jeden z elementów). Mam nadzieję, że mój syn
      będzie szczęśliwy, nawet jeśli pozostanie jedynakiem.
      Pozdrawiam
    • niutaki Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 29.05.04, 20:23
      Cześć mam jedno dziecko, nie planuję więcej i to prawda, że jest presja u mnie
      też, jeszcze dobrze córki od piersi nie odstawiłam, a wokół słyszę "no to kiedy
      następne?" mam ochotę wrzasnąć NIGDY, ale uśmiecham się i mówię, że jeszcze
      córeczka mała i bardzo mnie potrzebuje. Pa.
    • poleczka2 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 29.05.04, 22:00
      Nie uważam żeby nie posiadanie więcej niż jednego dziecka było egoizmem. Lepiej
      mieć jedno niż potem zmagać się z kilkorgiem a przecież wychowanie dziecka nie
      jest łatwe.
      Ja sama jestem jedynaczką i dlatego planuję trójkę. Moi rodzice podobno nie
      mogli mieć więcej dzieci więc wyszło, że jestem sama i powiem wam, że trudno
      jest być samemu. Co więcej, nie chciałabym takiego losu dla swoich dzieci.
      Rzeczywiście, zawsze miałam dobrze bo zabawek dużo miałam i cała uwaga rodziców
      skupiała się na mnie. Gorzej jak przychodzi do podejmowania życiowych decyzji:
      ja zdecydowałam się wyemigrować do Wlk Brytanii i tu wyjść za mąż i nie kryję
      faktu, że nie zamierzam wracać do Polski. Moi rodzice byli zdruzgotani, cała
      rodzina też, ciotki pisały mi listy o moim egoiźmie itd. Nadal stoję przed
      decyzją co za jakieś 15 lat jak rodzice zestarzeją się, co wtedy zrobię i nie
      mam odpowiedzi na to pytanie.
      Zawsze tego co brakowało mi to ludzki kontakt. Miałam wybujałą wyobraźnię,
      żadnych przyjaciół, starałam się zaimponować rówieśnikom.
      Posiadanie więcej dzieci to oczywiście indywidualna decyzja ale trzeba się
      liczyć się z tym, że dziecko może chcieć wyłamać się od tego co dla
      niego "zaplanowaliśmy" lub z kierunku w którym go staraliśmy się kierować.
      • grrrrw Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 04.06.04, 18:22
        No i znalazłam cos mi bliskiego. Ja tez jestem jedynaczką i tez kiedys w zyciu
        stałam przed wyborem emigracja czy zostanie w kraju, I tez ciotki-klotki
        wytoczyły argumenty o egoizmie, samotnosci matki, która całe swoje zycie...
        brekekes-brekekes.
        Potem przeszedł czas choroby Mamy i oczywiscie musiałam się z masa problemów
        borykac sama. To tylko jedno zdanie, ale za tym kryje się kilka lat
        podporzadkowanych praktycznie pracy zawodowej i problemom choroby i zblizajacej
        się smierci. Nie miałam nikogo, na kim mogłabym się wtedy oprzec i poprosic o
        pomoc bez zaciagania długów wdziecznosci do konca zycia i tasiemcowaych
        podziekowań.
        A potem samotnosc po smierci Mamy, wychowywanie własnych dzieci, dla kórych
        wujek czy ciocia znaczy kolezanka mamy czy sasaiadka.
        Zgadzam się z wieczną-gosią, ze nie mozna rodzic dziecka w prezencie dla
        starszego, zeby miało się z kim pobawic. Ale moze zeby miało z kim isc przez
        zycie.
        W rodzinie róznie się układa, ale uwazam, ze dziecko ma prawo do posiadania
        rodzenstwa. I tylko naprawde bardzo wazne powody skłoniłyby mnie do
        ograniczenia się do jedynaka.
    • granna Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 31.05.04, 09:46
      A ja mam brata, ale chorego, rencista do konca zycia. I nie dosc,ze wsparcia
      nie mam to jeszcze dodatkowe zmartwienie sad Jestem sama ze wszystkimi
      problemami, bo moj maz mimo ze ma 3 rodzeństwa jest jedynakiem w najgorszym
      wydaniu sad
      Nie zamierzam miec wiecej dzieci bo po pierwsze nie wyobrazam sobie, zeby
      zostawic 4 mczne dziecko z obca kobieta po to by wrócic do pracy i połowe
      swojej pensji oddac tej kobiecie a za reszte opłacic przedszkole dla starszego
      i sieciówke sad Po drugie nie ma gwarancji, ze to 2 dziecko ulzy kiedy
      pierwszemu i odwrotniecrying
      MAm ten luksus jednak, ze w rodzinie sa małe dzieci i dostarczaja mojemu synowi
      towarzystwa smile) Choc niczego nie wykluczam, bo nawet tego jednego nie
      planowałam w tym czasie smile) choc teraz juz bardzej uwaznie podchodze do moich
      zaburzeń hormonalnych smile)
      Tak wiec liczba dzieci powinna zalezec tylko od naszych chęci i potrzeb a
      recepty na szczesliwy nawet złoty środek uwazam nie ma smile
      granna
    • anuska25 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 02.06.04, 17:44
      wITAJ.Jestem jedynaczką i jestem szczęsliwa, że nie mam rodzeństwa. Każdy, komu
      to mówię twierdzi, że to typowe dla "jedynaków"-egoizm. Ja wiem, że jedynacy
      mają o połowę problemów mniej.Dotyczy to dorosłego życia: nie ma problemów z
      podziałem "co komu się należy", rodzice są pewni, że to co dla nich robię nie
      jest wyrachowane ( nie walczę o pierwszeństwo)...Poza tym nie muszę czekać
      na "kolej" kiedy do mnie mama przyjedzie. Zawsze sa ze mną, kiedy ich o to
      poproszę..a mieszkamy z mężem bardzo daleko..
      W dzieciństwie nie musiałam się martwić, czy będę mogła pójść do szkoły
      prywatnej..czy starczy pieniędzy..Można tu wiele argumentów przytaczać.
      Moja Zosia będzie jedynaczką.Tak zdecydowałam (mój mąż trochę się dąsał). Chcę
      żeby moje dziecko mogło się kształcić bez ograniczeń (nie potrafie jej tego
      odebrać). Nie zepsuję jej, oczywiście, ale w dzisiejszych czasach boję się mieć
      drugie dziecko...
      • edwo Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 03.06.04, 11:47
        anuska25 napisała:

        > W dzieciństwie nie musiałam się martwić, czy będę mogła pójść do szkoły
        > prywatnej..czy starczy pieniędzy..Można tu wiele argumentów przytaczać.

        To ty w dzieciństwie miałaś takie problemy! To dziwne, w dzieciństwie z reguły
        nie myśli się o możliwości pójścia do szkoły prywatnej ani o tym na co rodzicom
        starczy pieniędzy. Argumenty, które przytaczasz na poparcie wyższości bycia
        jedynakiem nad posiadaniem rodzeństwa są jak widzę czysto materialne i właśnie
        wyrachowane. A gdzie twoja choćby i egoistyczna dusza, jakieś inne wartości
        oprócz forsy i wygody własnej, a gdzie np. radość dzielenia się z kimś? Ja też
        jestem jedynaczką i jakoś nie myślę w ten sposób co ty. Wypowiadałam się już
        zresztą tutaj więc nie będę się powtarzać. Jak widać jedynacy bywają różni.
        • alex05012000 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 04.06.04, 10:39
          jestem jedynaczką, moja mama też była jedynaczką i mam jedno dziecko -
          córkę ... tak sie życie ułożyło, mojej babci zmarło dziecko po porodzie, mojej
          mamie przed więc pan Bóg stworzył nas jedynaczkami.... co do mojej córeczki to
          urodziła sie dzięki pomocy boskiej i medycyny po 6 latatch starań i krótko
          mówiąc cud dwa razy sie nie zdarza.... nie ma szans na rodzeństwo... i chciałam
          tylko taki krótki komentarz właśnie w tę stronę: proszę nie mówcie trzeba
          conajmniej dwoje! to egoizm mieć tylko jedno dziecko! itd. ... to bardzo rani i
          boli, ja przez 6 lat po ślubie, a nie byłam pierwszej młodości wychodząc za mąż
          słyszałam - kiedy dziecko? i dostawałam szału, no bo przecież nie będę
          tłumaczyć całemu światu, że nie wiem, że może nigdy, mówi się o problemach z
          poczęciem, o bezpłodności, ale większość ludzi nie bierze tego pod uwagę w
          najbliższym otoczeniu i komentuje, po urodzeniu Olki słyszałam natomiast: no,
          taka śliczna dziewczynka, to trzeba teraz braciszka się jej postarać! oszaleć
          można! nie możemy mieć więcej dzieci, i co komu do tego!, ale nawet gdybyśmy
          mogli, to ja bym teraz już nie chciała, nie mam sił fizycznych i psychicznych
          na posiadanie więcej dzieci, nie mam też warunków materialnych... (i nie chodzi
          mi o prywatne szkoły i wyjazdy na Tenerefę, bo tego i jednemu dziecku nie
          jestem w stanie dać...), mam 39 lat, pracuję na 2 etatatch i ledwo starcza mi
          czasu dla Olki... szczerze podziwiam mamy 3,4 czy 5 dzieci, ale to nie dla
          mnie. Nie sądzę abym była wychowana na egoistyczną jedyną córeczkę rodziny,
          jestem wrażliwa na ludzką krzywde, pomagam jak mogę bliskim i obcym, staram sie
          też przekazać dziecku takie wartości, aby nie była egoistką, mimo, że jest
          jedna jedyna, wyczekana i wymodlona....
          liczba dzieci naprawdę jest bardzo osobiście uwarunkowana i wszelkie pytanie
          się kiedy drugie, trzecie, kiedy to czy tamto uważam za wysoce nie na miejscu
          pozdrawiam serdecznie - maria
        • lola211 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 04.06.04, 16:19
          Jedynaczka nie jestem, ale mnie zawsze wkurzalo, ze rodzicom ciagle brak
          pieniedzy, ze nie mam tego czy tamtego i ze musimy dzielic wszystko na
          3.Uwazam, ze sytuacja materialna powinna determinowac ilosc dzieci, zawalałam
          obowiazki szkolne pracujac, by zarobic na wakacje, dziekuje za takie
          dziecinstwo.Kłociłam sie z bracmi okropnie, teraz z jednym wcale sie nie
          kontaktuje, no super jest miec rodzenstwo, naprawde.
          I nie jestem zimna materialistka, po prostu wiem jak to wyglada w praktyce.Moze
          z siostrą byłoby inaczej, a tak czuje sie jakbym tego rodzenstwa nie miala.
          • setif Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 11.06.04, 20:17
            Gdy mój syn był mały ciągle słyszałam pytanie "Kiedy następne?". Dziś syn ma 18
            lat, jest jedynakiem. Młodym mamom odpowiem tak: jeśli nie macie dobrych
            zarobków, lepiej nie decydować się na drugie dziecko. Powód? Proszę bardzo
            1. wakacje kosztują
            2. zainteresowania dziecka kosztują (sport, szkoła muzyczna)
            3. kursy języków obcych kosztują
            4. korepetycje dla licealisty kosztują
            5. kino czy naprawdę drobne przyjemności kosztują,
            6. ciuchy kosztują
            7. wolę nie myśleć ile będą mnie kosztowały studia
            8. itd, itd ......


          • setif Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 11.06.04, 20:21
            To mit, że jedynacy są egoistami, że cały świat kręci się dokoła nich. Nie
            zgadzam się ze stwierdzeniem, że jedno dziecko wyfrunie, i zostaninie dwoje
            starszych ludzi. Mam jedno dziecko, ale nawet gdybym ich miała pięcioro, nich
            idą w świat, żyją po swojemu.
            • annddiik Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 11.06.04, 22:25
              Cóż nie jestem mamą ale tatą.Nasz synek ma teraz 11 miesięcy.Bardzo chcieliśmy mieć dziecko ale jak już żona zaszła w ciążę to nie powiem miałem pietra. Różne głupie myśli chodziły mi po głowie.Czy ja się nadaję na ojca itp.Żonie o tym nie mówiłem. Teraz ich nie mam i cieszę się że jestem tatą. Może strach przed dwojgiem czy trojgiem dzieci ma podobne podłoże czy damy sobie radę? Może diabeł nie jest taki sraszny? Nie podobają mi sie argumenty niektórych mam typu prywatna szkoła, narty itp. Czy to naprawde aż takie ważne. Jeśli tak to strasznie popieprzony jest ten świat. Chcę zapewnić synowi warunki do nauki. I chciałbym żeby był dobrym uczciwym człowiekiem. Na przyjemności lepiej jeśli zapracuje sobie sam. Nie wiem czy zdecydujemy sie na drugie dziecko, ale myślę że było by to dla niego korzystne.
              • lola211 Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 12.06.04, 06:36
                Nie trzeba zaraz prywatnej szkoly i nart.Ale zwykły standard ,jesli chodzi o
                ksztalcenie dziecka, tez sporo kosztuje.Jesli mysli sie o dobrej szkole,
                studiach to bez kursów, korepetycji ani rusz.Chyba ze ktos zdaje sie na łut
                szczescia.A jesli dziecko ma przykładac sie do nauki to gdzie tu miejsce na
                prace na własne przyjemnosci?
                Teraz jest sezon wakacyjny- sporo moich znajomych majacych 2 i wiecej dzieci
                nie jedzie na wakacje z powodu braku funduszy.To mi wystarczy, by zdawac sobie
                sprawe, iz ilosc dzieci w rodzinach przecietnych powoduje obnizenie standardu
                zycia na tyle, ze nie moga pozwolic sobie na cos tak oczywistego jak wyjazd
                latem.
                • setif Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 12.06.04, 19:57
                  Jeśli dziecko ma 11 miesięcy, wszystko wydaje się odległe, mało ważne. Kiedyś
                  też myślałam podobnie. Rzeczywistość okazała się okrutna. Od 13 lat pracuję w
                  wiejskiej szkole, tu nadal są rodziny wielodzietne. Tylko nie jestem pewna, czy
                  szczęśliwe. Większość z nich to dzieci skazane na dziedziczenie biedy. "Janko
                  Muzykant" dzisiaj wcale nie jest fikcją.
              • majamik Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 14.06.04, 09:59
                Zgadzam się z Tobą. Kiedyś przeczytałam takie mądre zdanie, że zapewnienie
                dziecku ,,wszystkiego'', podsuwanie mu pod nos gotowych rozwiązań, co
                oczywiście wiąże sie z zasobami finansowymi, powoduje że dziecko staje sie,
                jako dorosły człowiek, nieporadne życiowo(są wyjątki oczywiście) Owszem jest
                może ono wyuczone w dobrych szkołach, itd. ale nie potrafi sam z tego
                skorzystać. Najważniejsze aby dać dziecku poczucie własnej wartości, i siłę w
                pokonywaniu przeciwności, bo przecież całe życie nie będziesz przy nim...
    • mmmd Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 14.06.04, 20:04
      Serdecznie witam. Przeczytalam wszystkie posty (chyba dosc uwaznie) i doszlam
      do wniosku, ze potwierdzja moj punkt widzenia - ilosc dzieci w rodzinie jest i
      pozostanie na zawsze indywidualnym wyborem. Nie ma tu ani lepszych, ani
      gorszych punktow widzenia, bo dzieci nie sa w sumie wyborem opartym na logice.
      Ani strona materialna, ani motyw 'towarzystwa' dla jedynaka, ani zaden inny
      przytoczony argument nie stanowia bazy decyzji o dziecku (o ile do tego natura
      jeszcze pozwoli). Jest to faktycznie decyzja emocjonalna, a logika pozwala
      dorobic do tego teorie. Co nie zmienia w zaden sposob faktu, iz kazdy musi byc
      wolny w swoim wyborze, a inni musza to uszanowac. Jesli wiec te wszystkie
      ciocie mecza kogos o nastepnego potomka (a i czasami -jak wynika z postow-
      sprawiaja tym bol), mysle, ze najlepiej takiej cioci zaproponowac urodzenie jej
      wlasnego dzieciecia. Jak tak bardzo chce, to niech sobie sama urodzi i zachowa
      minimum przyzwoitosci w 'urzadzaniu' zycia innym.
      A swoja droga - ilosc dzieci w rodzinie (jakos dziwnie) budzie zawsze
      zainteresowanie 'podworka'. Piszecie, ze bedac rodziecem jedynaka, narazeni
      jestescie na niestosowne uwagi. Jestem mama 3 chlopcow - dla pocieszenia -
      'podworko' tez to komentuje, bo za duzo. Slowem, niech sobie opowiadaja.....
      Pozdrawiam.
      Malgosia
    • marshia ??? 14.06.04, 21:16
      jestem jedynaczka i podobnie jak inne emamy - jedynaczki marzylam o starszym
      bracie, no ale to bylo niemozliwe.Rodzice nie zdecydowali sie na drugie dziecko
      i jestem sama, no i czasami mi z tym dobrze, a czasami zle. dobrze, gdy
      spotykam sklocone rodzenstwa majace di siebie pretensje lub nie utrzymujace
      prawie zadnego kontaktu, zle gdy spotykam te kochajace sie, wspierajace, razem
      planujace wakacje i sylwestra, a jeszcze bardziej odczuwam bycie jedynaczka od
      momentu, gdy moje przyjaciolki po kolei wyjezdzaly asia do londynu, kasia do
      northeim a dorota do berlina. a z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze moj
      brat czy siostra tez mogliby wyjechac i nie byloby ich tu na miejscu. czasami
      jednak serce kluje.
      rodzice zapewnili mi duzo, ale nie wszystko: od 16 roku zycia pracowalam
      podczas wakacji: na ohapie, galkowalam lody potem awansowalam i bylam kelnerka
      i nie powiem zarabialam duzo (glownie z napiwkow) i moglam te pieniadze wydawac
      na moje przyjemnosci np jeansy levisa, oczywiscie rodziec dawali mi na ciuchy,
      ale niekoniecznie markowe, wiec brakujaca czesc dokladalam z moich pieniedzy.
      teraz jest wieksza presja na posiadanie ubran markowych i rodzice staja na
      glowie zeby dziecko mialo firmowe ciuchy i buty. aha i pracujac fizycznie
      zrozumialam ze jednak wolalabym pracowac glowa i skonczylam studia, chociaz po
      podstawowce poszlam do technikum i chcialam na tym poprzestac.

      a co do moich planow rodzinnych: walczylismy z nieplodnoscia, w lipcu 2003
      urodzil sie nasz ukochany synek - macius. bedac swadomym naszych problemow z
      plodnoscia decyzje o kolejnym dziecku pozostawilismy 'losowi'i ogromne bylo
      moje zdziwienie gdy na poczatku maja zrobilam test: dwie kreski. troche sie
      boje jak poradze sobie z dwojka brzdacow w sensie organizacyjnym, czy dobrze
      ich wychowam, czy starczy mi cierpliwosci, sily, pogody ducha i konsekwencji,
      aby stali sie dobrymi ludzmi, o kwestie materialne martwie sie mniej ( nie spie
      na pieniadzach). i tak sobie mysle, ze moze dobrze, ze los za nas
      zdecydowal smile)), bo chociaz planowalismy drugie dziecko, to czasami mysle, ze
      taka zupelnie swaidoma decyzja o rozpoczeciu staran o drugie dziecko (tak bylo
      w przypadku macka)moglaby nigdy nie przyjsc, a wiek moj na zbyt dlugie
      rozmyslania w tej kwestii raczej nie pozwala.

      pozdr


    • mmmd Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 14.06.04, 22:39
      Ciesz sie i wierz, ze wszystko bedzie dobrze, bo na pewno swietnie dasz sobie
      rade!!! Dla pociechy z mojego wlasnego doswiadczenia - dopoki nie ma wiecej
      dzieci niz rodzicow, dasz sobie emocjonalnie, organizacyjnie itp swietnie rade.
      Dopiero przy odwrotnosci proporcji, zaczyna sie maly kociol,
      czyli 'roztrojenie' (byle oczywiscie nie nerwowe!)
      Nie martw sie, a Bogu dziekuj (jezeli jsetes wierzaca) albo losowi (jezeli nie
      jestes wierzaca) za te dwie kreski. A wiekiem to juz zupelnie sie nie przejmuj,
      ani nie daj zwariowac sie lekarzom.
      Trzymam kciuki!
      Malgosia
    • monika.zdz Re: jedynak/czka, do mam jedynaków i nie tylko 15.06.04, 11:37
      Wyluzuj. Jeżeli jedno dziecko Ci wystarcza to żadna presja społeczna nie
      powinna tego zmienić. Jedynak może być szczęśliwy jak każdy człowiek bo
      szczęście nie bierze się z posiadania rodzeństwa, ono jest w człowieku.
      A,dziecko otaczane mądrą miłością będzie je miało. Ja osobiście uważam, że
      rodzeństwo w ogóle nie jest gwarancją bycia szczęśliwym, natomiast czasami jest
      delikatne mówiąc niepożądane i niespecjalnie pomocne w przyszłości. W ogóle się
      tym nie przejmuj, a ludziom nagabującym Cię o powiększenie rodziny zawsze
      możesz powiedzieć na odczepnego ,że marzysz o trójce i się staracie ale jakoś
      nie wychodzi.Nie dajmy się zwariować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka