mój syn często wymyśla i żąda rzeczy niemożliwych. tłumaczę, pokazuję, że się "nie da", a ten wpada w taki szał, że nie można go uspokoić. potrafi wrzeszczeć ponad godzinę, aż się zmęczy

czasami złość przechodzi na coś innego, zapomina o pierwotnym powodzie i złości się na mnie, bo np wstałam z krzesła albo napiłam się wody, którą mi każe wypluć! żadne prośby i tłumaczenia nie działają, a najgorsze jest to, że on wisi nade mną, łazi za mną, szarpie... nie pójdzie wrzeszczeć do swojego pokoju, by tam się w końcu uspokoić, ale i mnie utrudnia normalne funkcjonowanie. jest uparty, a ja nie mam pojęcia, co w takiej sytuacji robić. w ogóle jak widzę, że zaraz wpadnie w szał, to staram się odwrócić jego uwagę, ale rzadko to zdaje egzamin. jak już sobie coś ubzdura to koniec...