Hej
Moje dzieci pierwszy raz będą mieć swój pokój. Chłopiec- 13 lat, dziewczynka- 11. Do tej pory myślałam tylko o pozytywach tego faktu (koniec kłótni o trącanie się w przejściu, kto ruszał czyje rzeczy, kiedy gasić światło, jaka ma lecieć muzyka itp. oraz wzięcie odpowiedzialności za utrzymanie porządku) ale nagle zdałam sobie sprawę, że nie przemyślałam zasad użytkowania pokoju. Syn nie może się już doczekać i obawiam się, że mamy bardzo rozbieżne zdania na ten temat. Zaczęło się od tego, że obraził się na wiadomość, że bez niego będziemy wybierać drzwi (w całym mieszkaniu mają być takie same lub choćby warianty jednego modelu) Zgłasza też ostre protesty wobec planów przesuwania ścian (kosztem powierzchni jego pokoju- nieuniknione), wykłóca się o meble (np. nierozsądnie duża wersalka, która po rozłożeniu zajmie pół pokoju, meble za duże lub w niepraktycznych kształtach) i domaga się zamontowania w jego drzwiach zamka (nie ma mowy)
W związku z tym mam pytanie, na jakich zasadach Wasze dzieci mają swoje pokoje?
Ja zakładam, że: rodzic ma zawsze prawo wejść do pokoju dziecka, ale wcześniej musi zapukać, dziecko ma obowiązek utrzymywać pokój w czystości (ścielić łóżko, wynosić brudy, nie trzymać śmieci na podłodze itp, mieć jako taki porządek w szafie, odkładać rzeczy na miejsce, nie niszczyć specjalnie ścian i podłogi, raz w tygodniu odkurzyć i zetrzeć kurze itp) Na moje oko to rozsądne zasady, ale co na to mój "dorosły" 13- latek?? Założę się, że podchodzi do sprawy na zasadzie: mój pokój, moje zasady, a znając jego zwyczaje, które wypleniam od lat z mizernym skutkiem, wszystko będzie leżeć na ziemi do czasu, gdy nie pokryje się mchem

No i sprawa urządzenia. Wiem, że to będzie jego pokój i to on ma się w nim dobrze czuć, ale już nie raz przekonywałam się o stałości jego poglądów. Nie mogę ryzykować, że syn będzie się uczył na błędach i przyzna mi rację po dwóch miesiącach użytkowania mebla, że za duży/zawadza/śmierdzi i lecieć kupować inny. Mam ochotę wykorzystać jego nieobecność, kupić z mężem wszystko, co trzeba, zatkać uszy na miesiąc i mieć pewność, że wszystko jest jak należy.
O czym dziecko, Waszym zdaniem, powinno decydować?? Myślę, że o: kolorze ścian, miejscu lampek, kolorze łóżka, może wybrać biurko, obrazki/plakaty na ścianę, kolor zasłonek, ale kwestia samego łóżka (jakość, materac, schowki itp), szafy, regałów i półek, nie mówiąc o drzwiach i podłodze to już wybór rodziców!
Co myślicie?
Syn nie należy do ugodowych dzieci, nie liczę na rozmowę zakończoną kompromisem. Więc zanim zacznę rozmowę, muszę mieć pewność, że wiem, co najważniejsze, co mogę odpuścić, a czego absolutnie nie. Sama nie mam najlepszych wspomnień. Przyjechałam wtedy z kolonii i zobaczyłam swój pokój. Nie ten, co myślałam, że go dostanę, ze sraczkowatą tapetą, półkami powieszonymi nie tam, gdzie bym chciała, z małym ale za to tanim biurkiem i wielką szafą, gdzie mama trzymała ręczniki i pościel dla całego domu oraz brzydkim dywanem. Nie mogłam nawet protestować, w moim domu dzieci nie były od protestowania

Proszę o rzeczowe posty