Moja córka ma prawie 10 miesięcy, jest bardzo ciekawskim i ruchliwym dzieckiem, wszystko ją interesuje. Nawet jak trzymam ją na rękach i mówię do niej, zabawiam itp. ciężko o utrzymanie jej ciągłego zainteresowania - zerka na mnie, śmieje się a jednocześnie cały czas skanuje wzrokiem otoczenie

To się niestety przekłada na rozszerzanie diety

Mamy krzesełko Antilop z ikei i do niedawna siedziała w nim spokojnie aż zjadła co miała zjeść, ale trzy tygodnie temu zaczęła chodzić i jedzenie spadło na koniec listy priorytetów - skubnie 2-3 kęsy i wstaje. Niestety sadzanie jej z powrotem niewiele daje, najchętniej chodziłaby po pokoju i zwiedzała, od czasu do czasu przychodząc po nowy kawałek. No i mam problem - trzymać jej w tym krzesełku jakoś na siłę nie zamierzam, ale czy to nie jest mało wychowawcze pozwolić tak biegać dookoła (tzn. chciałabym żeby oprócz jedzenia stopniowo uczyła się też zachowania przy posiłkach itd a jedzenie w biegu chyba temu przeczy)? No i chyba trochę niebezpieczne, cały czas się obawiam że zakrztusi się jedzeniem jeśli np.potknie się... Próbowałam brać ją na kolana ale wierci się i wywala mi wszystko z talerza, a i tak wytrzymuje tylko parę chwil a potem sobie idzie

Może nadmiernie to rozkminiam

ale gdybyście podzieliły się swoim doświadczeniem, byłabym wdzięczna