Dodaj do ulubionych

Superniania mi potrzebna

18.05.13, 23:23
Mam dziecko cholernie uparte. Nie jest patologicznie uparte tylko wtedy, kiedy jest na prochach wypisywanych przez neurologa zwykle w zimie na zdiagnozowany problem o podłożu somatycznym. W okresach bez prochów prowadzę nieustanną wojnę z dzieckiem o wszystko (zdejmij mundurek, odłóż buty na półkę, odrób lekcje teraz, a nie o 21.30, umyj naczynia, umowa była na 1 odcinek serialu, nie na 4). Wojna znaczy wojna - wolność wyboru i negocjacje w rodzaju "jeszcze 5 min" niczego nie zmieniają, Młoda nie dotrzymuje umów, choć otwarcie nie ma moich poleceń w dupie (dobrze, mamusiu, zaraz to zrobię).

Mam dość wojen. Jestem zmęczona ciągłą walką o każde g.

Uprzedzając niektóre wątpliwości: zdecydowane zmniejszenie liczby zajęć pozalekcyjnych niczego absolutnie nie zmieniło, dziecko wychodzi ze szkoły tak samo zbuntowane niezależnie od tego, czy spędziło tam 4 godziny, czy 6. Ojciec jest nieobecny, a nawet gdyby był obecny, to dziecko nie uważa go za dorosłego. Nie wymagam karności i bezwzględnego posłuszeństwa, a także natychmiastowego wykonywania poleceń, ale oczekuję, że zostaną one wykonane w rozsądnym czasie.

Ja robię właściwie wszystko, czego ona chce. Ona robi tylko absolutne niezbędne rzeczy z tych, co ja chcę: czyli chodzi do szkoły, odrabia lekcje, spożywa posiłki i kładzie się spać o odpowiedniej porze i dba o swoje bezpieczeństwo. I rządzi.
Obserwuj wątek
    • szamanta Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 06:35
      A ile konkretnie dziecko ma lat? bo ciezko tak precyzyjnie ustrzelic na slepo (10-12?)
      Wojne wygrywasz ty, i staje na twoim po holendernej awanturze, czy wojne wygrywa dziecko i ty zrezyygnowana za nią wykonujesz tym podobne czynnosci jak odniesienie, umycie naczyc,powkładanie na swoje miejsce jej rzeczy?
      Wiesz...moze ty wciąż i zabardzo klapiesz jej nad uchem caly czas i,nieustannie bez przerwy strofujesz,ponaglasz i to ją wnerwia ,ze nawet w chwili przyjscia ze szkoly nie ma chwili spokoju,ciszy,skupienia mysli,bo odrazu bombardowanie od progu twoje oczekiwania (nie tyle ,ze odrazu ma cos zrobic,ale w jaki sposob ,jej to komunikujesz),az do samego wieczora ,kiedy nie pojdzie spac. To doslownie tez moze dzieciaka do furi doprowadzac,nie tylko matke
      Jesli chodzi o sytuacje z odrabianiem lekcj, a czy cos by sie stalo jakbys raz sie nic ,a nic nie odzywala, nie przypominala,nie awanturowala sie i wkoncu Panna zasiadlaby do lekcji o tej 21:30-22,tak jak ona postanowila,a skonczyla o 24-1 w nocy,i zobaczylaby ,czy to faktycznie taki dobry pomysl z nocnym odrabianiem,czy lepiej na drugi raz wczesniej zasiadac do nauki?

      Nie ganiaj jej tak!!Daj jej poniesc konsekwencje swojej omylnosci,a ty sterujesz nią jak pacynke na sznurkach. Same sie nakrecacie,wkurzacie. Powiedz, raz ,drugi raz i sie juz wiecej nie powtarzaj,zobacz,kiedy ona pofatyguje sie do wykonania roboty,czy ma poczucie obowiązku bez przypominania mozolnego.Zobacz nastąpi jej rekacja, a nie ty ciaglymi nerwami sie nakrecasz wpadasz w szal, a dziecko tym bardziej już zupelnie zmeczone tymi wojnami calorocznymi,widząc przed oczami matke sierzanta ,ktorej jeszcze bata w reku brak.
      Nie malujesz mi sie tak przed oczami,,ale mloda mozliwe tak ciebie odbiera, ze wiecznie sie czepiasz, ciągle wojny z nią prowadzisz,zamiast życ w zgodzie jak mama z córką, w spokoju ,okazując sobie milosc,i szacunek,a nie brnąc niekonczących sie ze sobą bitwach.
      Jedno i drugie ma zapewne siebie dosc wtedy.Nawet jak ktores z was wygra spor, to taka wygrana wcale nie jest satysfakcjonująca po tej sieczce,jaką ze sobą stoczylyscie

      Choc da sie zauwazyc ,ze córa ma silny temperament wink
      • szamanta Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 06:52
        A moze to nie jest wina zmiejszenia zajęc pozalekcyjny, ale ogolnie jakis nielubi,pala do nich nienawiscią,ty naciskasz nie licząc sie z dziecka zdaniem, i w domu odreagowuje swoje emocje robiac tobie na przekor, nie biorąc twoich prosb do siebie ,skoro widzi,ze to samo sie dzieje ,kiedy wyraza swoje zdanie,lecz to nie jest uwzgledniane ,i czuje sie zmuszana,ani nie brana jej osoba pod uwage? Nie zarzucam, ci tego,lecz moze warto pod tym kątem sie przyjrzec???
        Pisze, o tym ,bo pamietam jak sama osobiscie staralam sie wywrzec nacisk na dodatkowy język (mimo,ze perfekt znają dwa)i niestety dzieciaki widząc, ze nie bralam pod uwage ich protestów podczas nauki ,zaczely byc gluche na moje oczekiwania.Zupelnie nie wspolpracowaly,ani z ojcem,ani z innymi.Dalismy spokój ,ale ubolewam ,ze takie zaciete (moze z najmlodszą cos wyjdzie,w ramach zabawy gdy ma dobry humor to jeszce ujdzie,gdy nie ma dnia to raczej nie skupia sie i ucieka bawic sie czym innym uncertain)

        Moze ci sie to wydac glupie,co pisze, ale skąś sie biorą dziecka jak i twoj brak porozumienia ,w tym nieustająca wojna za woją.Coś musi byc na rzeczy.Nie chce mi sie wierzyc, ze tylko jedna strona jest taa beee, a druga strona nie ma sobie nic do zarzucenia..Kazdy kij ma dwa konce
        Jakos nie wierze wine tylko i wyłącznie jednej strony (albo twojej ,lub corki)a całkowity brak winy druugiej strony.Nie przemawia to do mnie,tym bardziej jeśli to już tyle to trwa
        Jesli Cie cos urazilo, to wybacz, nie taki byl zamiar, lecz rozne sytuacje wzielam pod uwage,nie wybielając zadnej z was smile
        • noname2002 Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 07:38
          Podłączę się bo mam identyczny egzemplarz w domu, 11latka. Jeszcze rok temu był do rany przyłóż, a teraz toczymy wojny o każdą czynność wymagającą choć odrobiny energii.
          Obstawiam że to taki wiek, ale jak nie zwariować?

          "Jesli chodzi o sytuacje z odrabianiem lekcj, a czy cos by sie stalo jakbys raz sie nic ,a nic nie odzywala, nie przypominala,nie awanturowala sie i wkoncu Panna zasiadlaby do lekcji o tej 21:30-22,tak jak ona postanowila,a skonczyla o 24-1 w nocy,i zobaczylaby ,czy to faktycznie taki dobry pomysl z nocnym odrabianiem,czy lepiej na drugi raz wczesniej zasiadac do nauki"

          To przerabialiśmy i to dla mnie było męczące, Młody odrobił lekcje na odczepnego i ja to sprawdzałam po nocy. Podobnie z chodzeniem spać, raz odpuściłam, nie goniłam do mycia i spania przed weekendem, to zasnął późno w nocy w ubraniu i następny dzień był tak nieznośny, że nie szło wytrzymać. Ale do niego nie dotarło, że to z powodu niewyspania.
          • monikaa13 Re: Superniania mi potrzebna 23.05.13, 11:44
            Ja też mam praktycznie identyczny problem z 6 latką ale...
            spania - oduścić nie mogę, muszę gonić wieczorem i wieczorem właśnie są największe wojny, gdyby poszła spać za późno, na drugi dzień byłoby jeszcze gorzej
            jedzenia - odpuścić nie mogę, jak nie zje to jest nie do zniesienia
            obowiązków (lekcje, ćwiczenia, sprzątanie) - odpuścić nie mogę, bo jak nie przypilnuję to nie zrobi tego, przyjdzie wieczór, powie, że jest już taaaaka zmęczona, że nie ma siły i zamiast o godz. 18 krzyki i płacze zaczną się o 21.

            Ostatnio próbuję być spokojniejsza, mówić raz czy dwa. Trochę odpuściłam z nauką - zobaczymy.
    • morekac Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 08:31
      9-10 latki bywają maksymalnie upierdliwe...
      • yula Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 10:57
        A któryś wiek nie bywa? Od urodzenia do wyprowadzenia sie na swoje? A często i potem jak posłuchać mojej mamytongue_out
        • morekac Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 13:22
          Jak sobie przypomnę młodszą córkę jako 9-10 latkę, to naprawdę cieszę się, że ma lat 14. Jakoś dużo łatwiej się z nią dogadać...
    • black_halo Re: Superniania mi potrzebna 19.05.13, 11:02
      A nie przyszlo Ci do glowy, ze po prostu ma taki charakter i zadnymi rozkazami, karami i innymi srodkami tego nie zmienisz? Chyba, ze zastosujesz srodki przymusu bezposredniego. Moja matka tez taka byla, potwornie upierdliwa. Umyj glowe - jesli nie dygnelam w kierunku lazienki w ciagu dwoch sekund zaczynala awanture. Oczywiscie po jakims czasie czlowiek sie uczy, ze lepiej isc ta glowe umyc natychmiast dla swietego spokoju ale szacunku dla takiego rodzica nie ma za grosz. Ja np. swoja matke uwazam za wysokiej klasy histeryczke bo zeby zaczynac litanie o lenistwie bo ktos nie poszedl umyc wlosow teraz natychmiast tylko za 5 minut to juz naprawde trzeba miec nasrane w glowie. Jak troche podroslam to po prostu nauczylam sie potakiwac mamusi i robic swoje jak nie widzi. Potem stawialam ja przed faktem dokonanym.
    • berdebul Re: Superniania mi potrzebna 20.05.13, 10:56
      A zapytałaś ją kiedyś tak po ludzku dlaczego tak robi? Określcie sobie kto za co odpowiada w domu, jak ona się nie wywiązuje, to Ty tez nie musisz. Niech zauważy że dom jest wspólny i dbacie o niego razem.
      Lekcje - jej biznes. Mundurek - poplami? Pójdzie w brudnym. Buty nie stoją na półce? Zniknij je dyskretnie, niech później szuka. Nie ma umytych naczyń? To nie ma jedzenia.
    • kocianna Re: Superniania mi potrzebna 20.05.13, 23:04
      Metoda odczuwania skutków swoich decyzji u mojej Anarchistki nie działa, bo te skutki boleśniej uderzają we mnie, niż w nią. Jeśli nie sprzątnę syfu, który został w salonie, to ja nie będę mogła przyjąć gości, nie ona - ona jak ma burdel w swoim pokoju spotyka się z nimi na dworze. To ja obrywam od wychowawcy, że moje dziecko ma nieodrobione lekcje, dziecko ma stopień w poważaniu (skutek uboczny terapii prowadzonej w celu zmniejszenia nadambicji i szkolnego stresu). To samo, jeśli dziecko ma brudny mundurek etc. - parę ataków nerwicowych i nauczycieli w szkole ma ustawionych i zastraszonych. Jej uwagi nie zwrócą albo zrobią to bardzo łagodnie, ja taryfy ulgowej już nie mam.

      To dziecko nie zrobi niczego, do czego nie jest absolutnie przekonane. Ma głębokie poczucie obowiązku - szkolnego. W szkole można na niej polegać, jest posłuszna i karna. W domu nie wywiązuje się z żadnych umów, kary w postaci odcinania od ulubionych gadżetów nie skutkują - ukarana wymyśla sobie jakieś miłe zajęcie, i urządza mi "ciche dni" - pojęcia nie mam, gdzie się tego nauczyła, bo w naszym domu praktykujemy informowanie się o swoich uczuciach i potrzebach i komunikaty typu "ja".

      Skoro nie radzę sobie z 8,5-latką, to co będzie potem?
      • kanna Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 00:01
        (skutek uboczny terapii prowadzonej w celu zmniejszenia nadambicji i szkolnego stresu)

        To zdanie jest dla mnie kluczowe. Ośmiolatki nie mają nadambicji same z siebie, tylko z wymagań rodziców :p

        Odpuść, nie walcz z dzieckiem (kto widział walczyć z ośmiolatka, od której jesteś o 20-30 lata mądrzejsza i bardziej doświadczona? ) i przestań ją traktować jak partnerkę, a zacznij jak dziecko.

        Osobiście nie wierzę w terapię dzieci młodszych niż 9, 10 lat. Za to BARDZO wierzę w terapię dla ich rodziców. Przynosi świetnie skutki dla funkcjonowania całej rodziny,.
        • szamanta Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 06:27
          > (skutek uboczny terapii prowadzonej w celu zmniejszenia nadambicji i szkolne
          > go stresu)


          To zdanie tez mnie nie przekonało.Pytanie:Zmniejszenie czyich ambicji?matki czy dziecka?Jednak tu chyba nie mowimy o nadambicji dziecka, bo dalo sie wyczytac z tekstu, że bez nacisku nie ma dziecko odrobionych lekcji,przychodzi nieprzygotowane.Nadambicji dziecka w tym temacie nie widze w ogole.
          Osobiscie pamietam Kocianna jak nie raz pisalas, ze to dziecko nie chcialo dalej kontynuowac chodzenie na jedno z zajec dodatkowych,na ktorym bardzio ci zalezalo,co zawsze przed wejsciem na sale konczylo sie żałosnym placzem.Nie chcialo cwiczen wykonywac w domu,nie przyjmowlaas dziecka odmowy,byly z tego powodu łzy,nie zgadzalas sie na przerwanie,i na sile ją tam wyganialas mimo jej stanow nerwicowych jakie to dziecko dostawało.Ale jednak spelnialo twoje rządania.
          Stąd moja opinia ,ze nie uwzgledniasz dziecka emocji, nie liczysz sie z jej zdaniem ,jesli ma juz czegos autentycznie dosc i cos jest poand jej wytrzymalosc psychiczną.Czemu nie bierzesz tego pod uwage jako matka??? Tym samym sposobem z tym dzieckiem w domu wojne masz ,bo ono odwajemnia twoj stosunek do niej,i tez ma w nosie twoje slowa co od niej wymagasz w domu.To ze zamyka sie w sobie i urządza ciche dni to jest logiczne.Wie ze jej niezadowolenie nie bedzie brane pod uwage,i mama nie ma zamiaru sie z nim liczyc,wiec milczy
          Tak poza tym jakos nie mile mi sie czytalo bezosobowe zwroty do dziecka.W calym temacie ani razu nie napisalas ,moja corka,jakby ci to przez gardlo czy palce przejsc nie moglo,tylko to dziecko, z tym dzieckiem,ono ,w wiekszosci..zupelnie tak obco uncertain
          • kocianna Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 08:06
            Widzisz, nie piszę "moja córka", bo ona, poza wszystkim, jest chłopcem smile, więc podświadomie już chyba używam sformułowania niedefiniującego płci. Co do chóru i szkoły muzycznej jako takiej, paradoks polega na tym, że ona chce do niej chodzić, a nawet bardzo chce, tylko nie akceptuje żmudnej pracy z tym związanej. Mnie SM wisi i powiewa, będzie jeden powód do walki mniej (walki, bo znów jest: "proszę dopilnować, żeby córka ćwiczyła!").

            Nie zgodzę się, że 8-latki nie bywają nadambitne. Młoda od urodzenia chyba chciała być we wszystkim najlepsza i wiele pracy kosztowało nas wszystkich przekonanie jej, że wcale nie musi być najlepsza. Jeszcze więcej pracy i czasu - przekonanie, że wcale nie musi chodzić na wszystkie zajęcia dodatkowe, choć ona nadal twierdzi, że woli zdecydowanie muzyczną, polską, tańce, basen i bałałajkę zamiast normalnej szkoły, i może by tak homeschooling...

            Przy czym lekcje odrabia w gruncie rzeczy dobrowolnie (najczęściej na świetlicy zresztą), tylko w domu "nie może się zabrać", a potem ma do mnie pretensje, że niewystarczająco ją namawiałam.

            Ja sobie zdaję sprawę, że to ja potrzebuję zmiany podejścia i w ogóle zmiany siebie. Pytanie, jak to zrobić. Od czego zacząć? Wsparcia w rodzinie nie mam, tzn. mąż daleko, jedna babcia jest zwolenniczką wojskowego drylu i uważa, że dziecko jest rozpuszczone, druga - że jestem zbyt wymagająca, a Młoda jest bardzo wrażliwa, krucha i delikatna i potrzebuje warunków cieplarnianych.
            • szamanta Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 09:23
              Moze Mediator rodzinny ??udzieli wskazowek obu stronom,naprowadzi na wlasciwe sciezki w sporach.Ja cale szczeście role mediatora odnalazlam w meżu,ale jesli nie on, to mysle ze bedąc podparta pod mur (a z biegiem czasu tak by sie stało) byłabym sklonna z fachowej pomocy skorzystać.
              Przewaznie tak jest ,że zadna ze stron nie jest bez winym. Na ile nasza dojrzalosc pozwoli krytycznym okiem na siebie spojrzec ( a to bywa konieczne)tym łatwiej bedzie sie poddać konkretnym zmianom,ktore mają naprowadzic na efektywne wyeliminowanie,lub załagodzenie konfliktów ,z jakimi ciezko wam dostrzec do siebie nawzajem
              Sluchaj glosu rozsądku w działaniach ,nie w emocjach,bo czlowiek wtedy impulsem sie kieruje,ale bedąc trzezwo myslącym.Postaraj sie byc przy tym obiektywna, nie subiektywna.Nie umniejszaj siebie ,ani corki analizując wasze zachowania,ktore zaogniają konflikt
            • kanga_roo Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 09:38
              kanna Ci napisała: zacznij od psychologa, dla Ciebie i męża. takiego psychologa, co się dziecmi zajmuje, ale dla Was zajmie się rodziną, dziecko w tym raczej nie uczestniczy. parę spotkań naprawdę może cuda zdziałać i wiele objaśnić rodzicom. ja, podobnie jak myelegans, zostawiam dzieciom sporo swobody.

              no i gdyby mnie ktoś, kto prowadzi zajęcia dodatkowe dla dzieci (Ty piszesz o szkole muzycznej) powiedział, że mam dziecka dopilnować, odparłabym, że to dziecka broszka jest. i niech mu może uświadomią, że nie ćwiczy-wylatuje.
              jestem za tym, żeby dzieci same za pewne sprawy odpowiadały.

              co do porządków, ja biorę koszyk, zbieram pozostawione w salonie, kuchni, hallu i gdzie tylko dziecięce rzeczy, i odnoszę do ich pokoju. może niepedagogicznie (powinni sprzątać, powini odnosić na miejsce!) ale mi się nie chce walczyć, a wywalenie koszyka u nich na środku pokoju wystarcza, żebym rozładowała ewentualne negatywne emocje. zresztą, swoje rzeczy też zbieram, i męża.
            • berdebul Re: Superniania mi potrzebna 22.05.13, 14:08
              > Mnie SM wisi i powiewa, będzie jeden powód do walki mniej (walki, bo znów jest:
              > "proszę dopilnować, żeby córka ćwiczyła!").
              Więc w towarzystwie Anarchistki informujesz nauczycielkę żeby prośby swe kierowała do dziecka, bo to dziecko chce chodzić i to dziecka wybór, w końcu siłą jej nie zmusisz.
              > Nie zgodzę się, że 8-latki nie bywają nadambitne. Młoda od urodzenia chyba chci
              > ała być we wszystkim najlepsza i wiele pracy kosztowało nas wszystkich przekona
              > nie jej, że wcale nie musi być najlepsza.
              A Młoda akceptuje siebie? Z niedoskonałościami, tym że nie wie/nie umie/że nie zawsze wychodzi od pierwszego razu?
              >a potem ma do mnie pretensje, że
              > niewystarczająco ją namawiałam.
              Lubie ją smile metoda zdartej płyty "to twoje lekcje, ja mogę pomóc kiedy poprosisz".
        • stypkaa Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 13:27
          >Ośmiolatki nie mają nadambicji same z siebie,
          > tylko z wymagań rodziców :p

          Absolutnie nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Mam na stanie 8 latka który jest chorobliwie wręcz ambitny sam z siebie. Zawsze musi wygrywać, zawsze musi być na pierwszym miejscu, jak jest na drugim to jest tragedia i twierdzenie, że przegrał. Ja od niego nie wymagam, żeby brał udział w konkursach, on sam chce. A przecież mu nie zabronię. Nie wymagam, żeby był we wszystkim najlepszy. Próbuję tłumaczyć, że Z (Znakomicie) to jest świetna ocena, a on nie - bo ktoś tam dostał Z!. A jak dostanie Bardzo dobrze to już w ogóle jest tragedia, mimo moich tłumaczeń że to jest bardzo dobra ocena, dobra też jest dobra. Nie mam ambicji, żeby moje dziecko było we wszystkim najlepsze. Nie siedzę z nim przy pracach domowych, nie sprawdzam, nie pomagam żeby dostał lepszą ocenę. A mimo tego jest taki jaki jest.
          Więc twierdzenie, że 8 latek nie może być nadambitny sam z siebie jest absolutnie nieprawdziwe w naszym przypadku.
          Mocno pracujemy nad nim od dluższego czasu, żeby to zmienić.
          • kanna Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 14:13
            Powtórzę - w 99 % przypadków za nadambocją dziecka stoją oczekiwania rodziców, lub zaburzenie relacji w rodzinie (traktowanie dziecka jako "zbyt dorosłego"), a co za tym idzie - brak poczucia bepieczeństwa.
      • berdebul Re: Superniania mi potrzebna 22.05.13, 14:16
        Oczywiście że będziesz mogła - zwijasz syf z salonu i wstawiasz na środek pokoju Młodej. W końcu będzie musiała sprzątnąć. Lub wykorzystaj poczucie obowiązku - jak bardzo nie w porządku wobec Ciebie jest zostawienie bajzlu w przestrzeni wspólnej.
        Bardzo dobrze że nie przejmuje się stopniami. Teraz Ty przestań się przejmować tym co mówią nauczyciele.
        > To dziecko nie zrobi niczego, do czego nie jest absolutnie przekonane.
        Zastanów się, czy taka sama postawa martwiłaby Cię u osoby dorosłej? Moim zdaniem to świetnie!
        > ukarana wymyśla sobie jakieś miłe zajęcie
        > , i urządza mi "ciche dni" - pojęcia nie mam, gdzie się tego nauczyła, bo w nas
        > zym domu praktykujemy informowanie się o swoich uczuciach i potrzebach i komuni
        > katy typu "ja".
        Widzi że działa? Że się z tym gryziesz/przejmujesz itd?
        > Skoro nie radzę sobie z 8,5-latką, to co będzie potem?
        Potem będzie łatwiej. Masz dziecko, które samo decyduje o tym co robi, czyli grupa nie namówi jej na wódkę zamiast szkoły. Niezależną dziewczynkę, która potrafi olać stopnie, nauczycieli itd i robić swoje. To świetny początek bycia niezależną osobą, z dużym dystansem do histeryzujących/manipulujących ludzi. Fajna musi być ta Twoja Anarchistka. smile
      • scher Kto słucha Gordona, szuka superniani 23.05.13, 12:42
        kocianna napisała:

        > i urządza mi "ciche dni" - pojęcia nie mam, gdzie się tego nauczyła, bo w naszym
        > domu praktykujemy informowanie się o swoich uczuciach i potrzebach i komunikaty
        > typu "ja".

        I Gordon nie wyjaśnił ci, co zrobić, kiedy dziecko życzliwość dorosłych odbiera jako słabość, przejmując władzę nad rodzicami? Naprawdę ten ach, och! Gordon nie dał na to żadnej recepty w swoich och, ach! książkach?
        wink
        • kocianna Re: Kto słucha Gordona, szuka superniani 23.05.13, 13:10
          Kurde, nie czytałam Gordona, nie wiem, o co chodzi sad
          • scher Re: Kto słucha Gordona, szuka superniani 23.05.13, 15:30
            kocianna napisała:

            > Kurde, nie czytałam Gordona, nie wiem, o co chodzi sad

            No te "komunikaty ja" na kilometr Gordonem pachną, ale pewnie on nie był jedynym, który to lansował.
            • kocianna Re: Kto słucha Gordona, szuka superniani 23.05.13, 22:06
              Eee, nie, to sposób porozumiewania się, który nabyliśmy z mężem jako rodzice bardzo młodzi, do komunikacji między sobą, bo dziecko jeszcze niemowlęciem było, a potem nam zostało. Czy coś jest w nim złego?? Z dziećmi tak rozmawiać nie należy? Czy sugerujesz, że za miętka jestem? No jestem miętka, a teraz poproszę o poradę, jak to zmienić.
              • berdebul Re: Kto słucha Gordona, szuka superniani 24.05.13, 00:44
                Nie zmieniaj. Dom to nie jest poligon, ani miejsce działań wojennych. Obydwie macie się tam czuć dobrze. Potraktuj Anarchistkę jak ciekawego, niezależnego człowieka. Za chwilę będzie duża i nie będzie potrzebowała mamy, świetnie że jest wewnątrzsterowna, że nie jest zależna od grupy.
                • scher Re: Kto słucha Gordona, szuka superniani 24.05.13, 19:19
                  berdebul napisała:

                  > Za chwilę będzie duża i nie będzie potrzebowała mamy

                  Ale teraz jest na etapie, że potrzebuje mamy, także jej zdecydowanego przewodnictwa.

                  > świetnie że jest wewnątrzsterowna, że nie jest zależna od grupy.

                  Wewnątrzsterowność nie może oznaczać nieposłuszeństwa wobec rodziców. To pomieszanie pojęć.
                  • zuzi.1 Re: Kto słucha Gordona, szuka superniani 08.07.13, 23:49
                    przeczytaj:

                    "Kiedy pozwolic, kiedy zabronic" Robert J. MacKenzie;
                    "Życ w rodzinie i przetrwac" John Cleese;
                    "Twoje kompetentne dziecko" Jesper Juul.
    • myelegans Re: Superniania mi potrzebna 21.05.13, 01:43
      Mam podobny egzemplarz, lat tyle samo, wiec ja po prostu niektore rzeczy odpuszczam, te z kategorii mniej waznych, w przeciwnym razie zagderalabym siebie i jego na smierc.
      Do balaganu w jego pokoju sie nie wtracamy, ale pod warunkiem, ze nie wnosisz i nie spozywasz tam niczego organicznego, zeby mi jakies zycie nie wypelzlo. Raz na kilka tygodni rzucam haslo, ze bede odkurzac i co znajde na podlodze idzie do kosza i jestem konsekwentna, jak zwleka, to z odkurzacza wyrzebywal swoje bakugany, a z kosza wyciagal karty Pokemonowe.
      O spanie w pizamie nie walcze, nie przebierze sie, to spi w ubraniu, od tego jescze nikt nie umarl, o codzienny prysznic rowniez nie, zwlaszcza, ze ma treningi na basenie 3 razy w tygodniu, wiec jak do wanny nie wejdzie przez 3 dni nie ma tragedii. W lozku ma byc o 21, nie interesuje mnie co tam robi, ma go nie byc w miejscach publicznych w domu. Sam decyduje o tym w co sie ubiera codziennie do szkoly i czy ma ochote na fryzjera. Dlugo nie mial i wlosow nie czesal, az w koncu wbilam grzebien i szybko zechcial do fryzjera pojsc. Poza tym rowniez bardzo niepedagogicznie zwyczajnie przekupuje.
      Zadanie ma odrobic, ale ja nie sprawdzam jak, nie zagladam i nie kontroluje zeszytow. I nawet przy tym wszystkim dostal sie do programu "gifted and talented". I w klasie jest wiecej takich egzemplarzy.
      Staramy sie jakos kontrolowac czas ekranu i gier, nastawiam minutnik i jak zaczyna pipczec, to sie ciska, ale konczy.
      Tak wiec, pewne rzeczy sa nienegocjowalne, do tych zalicza sie czyszczenie zebow, odrabianie zadania domowego, sprzatanie po sobie ze stolu, lozko o 21, wszystko inne jest negocjowalne, nawet deser przed obiadem.
      Ja po prostu wyluzowalam, bo jestem troche control freak, i takiego mialam ojca, wiec szczerze nie chce isc w jego slady.
    • polifonia1983 Re: Superniania mi potrzebna 22.05.13, 16:16
      Kocianna, wiem że się męczysz i stresujesz i boje z młodą doprowadzają cię do szału. Ale Anarchistka zachowuje się dokładnie tak samo, jak wielu ludzi, nie tylko w jej wieku. Jak będzie dorosła, będziesz szczęśliwa, że nie ulega wpływom, jest niezależna i lubi liderować. Teraz jest dzieckiem i ty chcesz i musisz liderować, więc jest to dla ciebie wkurzające. Ale to, co teraz jest jej wadą, kiedyś może być zaletą.
      Ja bym się pewnie zradykalizowała i wyłączała bez słowa telewizor czy komputer po obiecanym odcinku. Ciebie podziwiam za cierpliwość.
      • novinka1 Re: Superniania mi potrzebna 24.05.13, 22:01
        Hej, ale sama przecież na blogu piszesz:
        "I z obydwu imprez Dziecię wróciło z dyplomami: za bardzo dobre wyniki w nauce (a myślę, że będzie miała przynajmniej jedną czwórkę! jak nie dwie!), za bardzo dobre wyniki w SM i aktywny udział w występach chóru, za najlepszy wynik w klasie w Niedźwiadku (taki Kangur, tylko językowy)... i nawet mnie się trafił dyplom, za organizację wycieczek klasowych i wypełnianie dziennika elektronicznego."

        Ja bym się cieszyła. Wrzuć na luz smile
    • makbyt Re: Superniania mi potrzebna 08.07.13, 13:01
      Moja 9latka taka sama. Nic nie chce robić. Tylko komórka jest dla niej ważna i tablet. Bez zastanowienia mowi nie i zadaje głupie pytania na moje pytania typu A po co , dlaczego.
      Rozmowa z nia w jej stylu to jest rozmowa na jakby z malym dzidiusiem . Taki teraz ma sposób komunikowania sie aby tylko sie z matka podraznić. Wogole te jej ciagle draznienie sie ze mną jest nie do wytrzymania. Utarczki slowne na poziomie nastolatki a placz i krzyki na poziomie 3 latki. Jest wredna i ciagle taka ... nieprzyjemna. Rozmawiam, rozmawiam a to nic nie daje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka