Dodaj do ulubionych

RB=same problemy

01.06.13, 21:06
A przynajmniej tak to wygląda w naszym przypadku. RB odkryłam niestety trochę późno, bo córka miała już 2 lata i tzw. "bunt dwulatka" był już w toku. Nie wiem, mnie nic nie wychodzi, jestem chyba za mało kreatywna (jest na to jakiś sposób?). Bardzo się starałam, od urodzenia nigdy nie podnosić na nią ręki. Zgodnie z "instrukcją" starałam się tłumaczyć, że nie podoba mi się co robi, że nie lubię takiego zachowania itd, itp., na pewno rozumiecie o co chodzi. Jednak co innego, jak dziecko jest jedno... Kiedy urodził się drugi maluch wszystko się zmieniło. Pierwszy raz dałam klapsa córce. Nic na nią nie działa. Mogę mówić, że mi się nie podoba, że nie lubię, a ona będzie dalej tak robić i nie przerwie nawet, kiedy do niej mówię, jeszcze śmiejąc mi się w nos! Wygląda to tak, że dziecko jest rozpuszczone, bo nic jej nie mogę zrobić. Wg RB żadnej kary, klapsa, nic. Moja mama uważa, że kiedy rodzic jest zbyt tolerancyjny, to nic dobrego z tego nie będzie (mama jest nauczycielką i się naoglądała takich rodziców). Nie do końca się z nią zgadzam, ale widzę, że słowa, tłumaczenia, bez reagowania na zachowanie dziecka nic nie dają. Proszę Was wyjaśnijcie mi na czym w praktyce polega wychowanie wg RB, bo ja chyba nie rozumiem. Spróbuję przykładu: Córka skacze po naszym łóżku. Mówię, żeby przestała, bo rozwali nam łóżko. Nic, tylko się śmieje i udaje, że mnie nie słyszy. Ja w tym czasie karmię noworodka i mogę tylko słownie tłumaczyć, córka wie, że nic jej nie zrobię. Skacze więc dalej, w końcu jedna deska pęka, zaczynam podnosić głos, bo już nie wytrzymuję, ale to też nic nie daje... Kończy się tak, że siłą ją z łóżka zdejmuję, jak już mam wolne ręce, ale zanim to nastąpiło siedziałam i karmiąc małego płakałam z bezsilności. Takich sytuacji było mnóstwo. Podobnie z wyjściem z domu, bo ona się nie ubierze, tego nie założy i takie tam, a mały wyje, bo już chce wyjść. Teraz, choć się hamuję, od urodzenia małego dostała klapsa ode mnie może 10-kilkanaście razy, za to od męża często bez wyraźnego powodu, bo jak mówi "denerwuje mnie". I to mnie najbardziej bolisad Najczęściej dostawała wtedy kiedy nawet mimo tłumaczenia, spokojnej rozmowy, nawet w trakcie rozmowy robiła krzywdę małemu i praktycznie nie było innych powodów. Ja nie chcę bić dziecka, ale nie mam w mężu żadnego oparcia uncertain Tyle razy go prosiłam, żeby coś poczytał o wychowaniu i na obietnicach się skończyło. Nie to, że mam złego męża, jest naprawdę wspaniałym ojcem, tylko jest nerwowy i krzyczy na dzieci z błahych powodów, a i na mnie też, bo go denerwuję... Przepraszam, że tak chaotycznie, ale jestem już zmęczona wychowywaniem moich dzieci samotnie, wściekła, bo mąż popsuł właśnie wypracowane niedawno samodzielne zasypianie naszej 3-latki, wrzeszcząc na nią przed pójściem spać uncertain Myślę, że się w tym wszystkim pogubiłam i potrzebuję Waszej rady i wsparcia, więc proszę nie linczujcie mnie za te klapsyuncertain
Obserwuj wątek
    • misior_biorn Re: RB=same problemy 02.06.13, 21:14
      Linczować. Jest prosto, ale to ci nie pomoże wychować córki prawda?
      No właśnie z klapsami jest tak samo trochę, można, ale czy one coś zmieniają, poprawiają zachowanie córki na dłuższą metę, nie, prawda?

      Ale że klapsów nie powinnaś dawać wiesz sama. RB to jednak dla mnie osobiście nie jest niedawanie klapsów (to niejako pozytywny, choć kluczowy skutek uboczny). Piszesz, że twoja mama przestrzega cię przed byciem pobłażliwym rodziciem, ale to tez nie o to chodzi.

      Ja ci napiszę co dla mnie definiuje RB, dla mnie to wychowanie dziecka w poszanowaniu wartości drugiego człowieka. Tym człowiekiem jest to dziecko, ale też rodzic. To znaczy, że nie daję, klapsów, bo nie daję też klapsów mężowi, babce, nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek mąż miał uderzyć mnie. Z tego samego powodu nie pozwoliłaby, żeby mąż uderzył dziecko. Mówisz, ze mąż daje jej klapsy,bo go denerwuje?? A ciebie też bije, jak go zdenerwujesz?

      W temacie bicia już więcej nie dodam (tak, klaps to bicie). Ale postaram sięjeszcze zebrać trochę praktycznych rad.

      Popierwsze, dwa lata to bardzo trudny wiek, a tym bardziej jeśli twoja córeczka musi się zmagać z załamaniem dotychczasowego porządku świata w postaci mlodszego rodzeństwa. Ma prawo być w tym wszystkim zagubiona, ma prawo się buntować albo złościć na brata. Ale to nie znaczy że ty się musisz na to zgadzać. Mi często pomaga w takich sytuacjach próbować postawić sie w sytuacji dziecka - mama karmi dziecko nierozumne jakies, nie bawi się ze mną, mi się okropnie nudzi, wymyslam zabawę, a mama zabrania i krzyczy. Ale co tam, przynajmniej na mnie krzyczy a już nie zajmuje się maluszkiem, haha, mama jest moja a to skakanie przyjemne. Takie. Wyobrażenie co może myśleć dziecko pomaga mi się tak nie irytować w sytuacji gdy jęczy, płacze czy upiera się przy czymś.

      W tej konkretnej sytuacji z łóżkiem może zamiast zabraniać mogłaś zaproponować, żeby np przyniosła książeczkę, że jak mały je to ty poczytasz, a jak przestanie jesc to do razu pojdziesz z nią poskakać po trawie czy gdzie tam, np. Nie gwarantuję, że zadziała, ale moze, bo mam wrazenie, że duzo w tym jej buncie bedzie proby sciagniecia uwagi z powodu mlodszego rodzenstwa. Moze mamy z dwojka dzieci dadza jeszcze inne rady.
    • tomblibusiowa Re: RB=same problemy 04.06.13, 01:05
      Twoja córeczka nie walczy z tobą ale o twoją uwagę. Jesteś przekonana, że mówisz wyraźnie i jasno czego oczekujesz, ale nie mówisz jej językiem. Tak jak napisała misior_biorn wskocz w skórę trzylatki, co ona czuje? Co ty byś czuła gdyby twój małżon przyprowadził nową żonę, wszyscy by się nią zachwycali, ty nie rozumiałabyś jej języka i na dodatek, pomimo zapewnień, że bardzo cię kocha, tuliłby głównie tą nową itd...
      Wydaje mi się, że jeśli twoje relacje z malutką będą wypełnione empatią to i sama znajdziesz sposoby na rozładowanie jej żalu. Na pewno będzie się czuła lepiej, kiedy "zaangażujesz" ją do pomocy, żeby czuła jak ważna jest rola Starszej Siostry.
      Nie chodzi o to żebyś tolerowała zachowanie małej, które Ci się nie podoba, ale żebyś dotarła do potrzeby, która wywołuje takie zachowanie i zaspokoiła tą potrzebę w taki czy inny sposób - u was to pewnie "konkurencja" w postaci braciszka.
      Z własnego podwórka mogę Ci powiedzieć, że bardzo starannie przygotowywaliśmy naszą 6,5 latkę na pojawienie się bliźniaków, uprzedzając, że nie będzie to bajka, ale z jej pomocą uda się przetrwać pierwszy okressmile ale rozmowa to jedno a pojawienie się tak absorbującego rodzeństwa to drugie. Kultywujemy nasze wspólnie (mama i młoda) spędzane dnie/godziny/chwile i gdy przychodzi kryzys, jak już wylejemy żółć, to marzymy o następnym m&m pełnym przytulania, wspólnych rozmów i wolności od maluczkichwink Niestety czasami bywa paskudnie, bo każdy chce mamę dla siebie [a mama np chce siusiu wink] ale już się nauczyłam, że moje dzieci zawsze dają znać o co chodzi, tylko ja tego nie widzę - z pośpiechu, ze zmęczenia, ze złości, z braku wyobraźni uncertain
    • kriss_1 Re: RB=same problemy 04.06.13, 09:04
      W temacie klasową- chyba sama juz zauważyłas, ze nic nie poprawiają, wręcz pogarszają sytuacje? Do tego dajesz w ten sposób sygnał, ze wolisz syna, synus ukochany, noszony, tulipany, a córka albo nie ma uwagi, albo dostaje bure lub klapsy.
      Zeby nie było- nie jestem matka idealna, tez irytowala mnie straszą córka, jak młodszy sie urodził, dalej mnie czasem irytuje(teraz maja 1 i 3 lata). Bardzo pomagają mi przeczytane do czasu do czasu artykuły Agnieszki Stein , książki itp, umiejscawiaja moje emocje na swoim miejscu. Bo tu chodzi o twoje emocje, jak popatrzysz- tak jak dziewczyn powiedziały- ze strony swojego dziecka na rożne sytuacje, to okazuje sie, ze emocje opadają i chcesz mu po prostu pomoc. Nie mozna karać dziecka za to, ze jest dzieckiem.

      Oczywiście jeśli robi krzywdę bratu, izolujesz i mówisz, ze sie nie zgadzasz itp, choć żanim to zrozumie, mogą minąć miesiące. Tylko, ze jaka masz alternatywę? Uderzyć ja zeby sie nauczyła , ze nie wolno bić ?
      Ze swojej strony polecam forum "wychowanie bez porażek",
      forum.gazeta.pl/forum/f,851,Wychowanie_bez_porazek.html
      Możesz tam tez napisać lub przejrzeć stare wątki, co jakiś czas pojawiają sie nowe z podobnym problemem.
      U nas jak syn był malutki, starałam sie jak najwiecej czasu poświęcać małej samej- tzn jak spał, na placu zabaw spał w chuscie a ja sie bawilam z córka, czasem jak byliśmy u dziadków, syn zostawał chociaż na chwile z babcia, a ja szlam na spacer matki z córka. A jak przyszła zima i sobie nie radzilam, zatrudnilam nianie do pomocy, ale do młodszego. Zeby zajęła sie synem, jak ja poświęcam czas starszemu dziecku- moim zdaniem błędem jest robienie odwrotnie!
      Nie było łatwo, tracilam równowagę, reagowalam emocjonalnie, nie jestem ideałem, ani bezemocjonalnym cyborgiem. Ale mimo to wiedza o rozwoju dziecka i empatia w stosunku do niego zawsze mi pomagały.
      Plecam tez portal dzikiedzieci.pl, dziecisawazne.pl.
      Czasem jak sie zdenerwujesz, po prostu wyjdz, nawet jeśli masz ochotę walnac dziecko i wydaje ci sie, ze jak tego nie zrobisz, to rozpuscisz córkę i nie będzie wiedziała co mozna a co nie- policz do stu albo gryz parapetsmile

      • kriss_1 Re: RB=same problemy 04.06.13, 09:10
        Miało być "w temacie klapsow oczywiście".
        Jeszcze ten artykuł przeczytaj.
        tygodnik.onet.pl/30,0,80507,zlosc_lepsza_niz_smutek,artykul.html
        Mamie powiedz, ze miała juz swoją szanse.
    • mamarianka Re: RB=same problemy 04.06.13, 21:32
      Dzięki za wypowiedzi. Książkę Agnieszki Stein "Dziecko z bliska" przeczytałam, fakt że wiele mi wyjaśniła odnośnie emocji dzieci, ale nadal nie potrafię reagować uncertain Codziennie jest wiele takich sytuacji, gdzie wydaje mi się, że mówiąc że mi się nie podoba zachowanie córki nie robię tak naprawdę nic. Kiedy po raz 10 tego dnia popycha, odczepia mu rączki od mebli, żeby się przewrócił, gryzie, itp., a ja mówię tylko, że mi się to nie podoba i staram się być opanowana i nie podnoszę na nią ręki, to czuję, że tak naprawdę nie robię nic konkretnego. A wystarczy, że potem wyjdę z pokoju i znów słyszę płacz małego sad Na koniec dnia jestem jeszcze bardziej zestresowana i czuję, że coś jest nie tak. Wiem, że dając klapsa niczego mojego dziecka nie nauczę, w takim razie podpowiedzcie jak mam ją nauczyć, że robi bratu krzywdę? Córkę też przygotowaliśmy na narodziny brata i nie było źle, jest troskliwa, lubi mi przy nim pomagać, być potrzebna. Rywalizacja zaczęła się kilka miesięcy temu, kiedy u małego zaczął się "lęk separacyjny" i ciągle się do mnie tuli. Wiem też, że nie spędzam z córką czasu, ale to praktycznie nie możliwe: po pierwsze mały śpi 2x dziennie po 30 min, więc w tym czasie zdążę wstawić pranie lub powiesić pranie i przeczytać córce krótką książeczkę lub opowiadanie i koniec czasu; po drugie mały z nikim teraz nie zostanie, będzie płakał do mamy; po trzecie nie stać mnie na nianię, tata po pracy jest zmęczony i nie zostanie z synkiem (po południu i tak wychodzę z dziećmi jeszcze raz na spacer, a tata zwykle zostaje w domu), a w weekendy zawsze ma coś do roboty i nawet na spacery z nami nie chodzi, moi rodzice pracują, mama męża mieszka daleko; po czwarte córka nie śpi w dzień i od południa poczynając jest marudna, przylepna i dogadać się z nią trudno, więc wiszą na mnie oboje i każde jest o to drugie zazdrosne uncertain Dlatego często tracę cierpliwość, ale jestem świadoma sytuacji...
      • tomblibusiowa Re: RB=same problemy 05.06.13, 11:01
        tak w skrócie, bo maluchy po mnie buszująwink
        Ty masz problem z mężem, a nie z dziećmi. Masz do niego duży żal i pewnie nie potraficie się zgrać ani dogadać w "nowej" wersji rodziny. Wierzę, że Ci strasznie ciężko z tym wszystkim,. Postaraj się przeorganizować podejście do problemu, poszukaj sedna i rozrysuj wyjście z labiryntu - dosłownie. Mnie taka forma miniterapii bardzo pomaga, analizuję sobie całą sytuację, rozkładam na części proste a potem układam jak puzle. Jak puzel zbyt ogólny, to go ciach na drobne. Trudno tak na szybciocha opisać dokładnie, ale postaraj się pomyśleć o twoich problemach jak o jakiejś grze z wieloma zmiennymi, podejdź do tego jak w "I Ching".
        Z mojej perspektywy to wygląda tak: dzieciaki, to tak jakby wyższe piętra domu, a u was brakuje parteru. Oczywiście da się tak funkcjonować, ale jakim kosztem?! nie bez powodu to RODZICIELSTWO bliskości a nie matkowanie bliskości.
        • yadrall Re: RB=same problemy 05.06.13, 22:31
          Wiesz, mam dwojke dzieci-3.5 roku i rok.
          Starszy syn ma autyzm. Nie wykazuje empati do nikogo z nas... Nie przejmuje sie naszymi emocjami, tym co nas boli czy jak sie czujemy. I umie wspolodczowac tylko z jedna osoba-mlodszym bratem.
          Tylko ja to wypracowalam. W pierwszym etapie jak sie maly urodzil to MAZ (nie ja!!!) zajmowal sie noworodkiem (maly byl na butli). Ja wychodzilam z duzym na spacer, do parku, na wycieczki itp. Zawsze duzemu powtarzalam,ze jedno kolano jest jego,a drugie malego. Co jakis czas przypominam mu,ze go kocham, przytulam i glaszcze.
          I duzy,choc nadal ma problem z wykonywaniem polecen to brata traktuje z najwiekszym szacunkiem i troska.
          Ale on jest DOPIESZCZONY,wie ze jest dla nas b. wazny, nie musi rywalizowac o nasze uczucia czy czas. Juz teraz bez problemu rozumie,ze musze cos zrobic z malym i przez chwile nie bede mogla jemu pomoc.

          A Twoja corka nie robi Ci na zlosc-ona poprostu nadal jest mala dziewczynka,ktora czuje sie odzucona,a wg niej powodem wszystkiego zlego jest jej maly brat... Nic dziwnego,ze go z calego serca nienawidzi i robi wszystko,zeby sie go pozbyc czy skrzywdzic. Ja ja rozumiem i jest mi jej zal-ona sobie nie radzi z wlasnymi emocjami,a zamiast wsparcia jeszcze dostaje klapsy. Tyle,ze choc wtedy ma wasza/Twoja uwage...
      • kriss_1 Re: RB=same problemy 05.06.13, 22:59
        Rozumiem twoje frustracje, bo u nas bylo podobnie. I pomogly nie krzyki- co mi sie zdarzalo- ale wlasnie czas z corka. Tez mi sie wydawalo i czasami nadal wydaje, ze samo wytllumaczenie nie wystarczy i ze nie zrobilam nic. Ale uswiadom sobie , ze to wciaz jest male dziecko, ktore potrzebuje pomocy , a nie duza dziewczynka, duza jest tylko w porownaniu do brata. Wiem, ze nie jest ci latwo.
        NAtomiast zupelnie nie rozumiem, co to znaczy, ze maz ci nie pomoze, bo odpoczywa. A ty, za przeproszeniem, pierdzisz w stolek caly dzien? 24/dobe masz ciezka prace. Ja rozumiem, ze M musi odpoczac, ale bez przesady,. Wraca z pracy, niech 20 min odsapnie, a potem pomaga, albo w ogole ty wychodzisz z domu, nawet do marketu, z corka. O weekendach juz nie wspomne, bo mi sie noz w kieszeni otworzyl. Tu o moim mezu zlego slowa nie moge powiedziec, wraca z pracy i jeszcze czasami w gajerku laduje w piaskownicy. Odpoczywamy jak dzieci pojda spac, na szczescie nie chodza pozno. Priorytetem przed sprawami domowymi jest opieka nad dziecmi, reszta moze poczekac.
        A jak byla zima i bylo ciezko- jechalam do rodzicow na tydzien- dwa, z dziecmi, tez pracuja, ale krocej niz maz, duzo mi pomagali, mialam wiecej czasu dla corki i w ogole dla siebie. Jesli tesciowa mieszka daleko, ale jest w porzadku, moze pojedz od niej, albo niech ona przyjedzie do was?
        A na pocieszenie, wszystko minie, tylko pozwol jej na jej emocje i pomoz jej. POpieram tu w calej rozciaglosci Yadrall.
        • yadrall Re: RB=same problemy 06.06.13, 08:43
          No,wlasnie maz. Moj tez pracuje i tak jak moge go zwolnic ze wszystkich domowych obowiazkow (jezeli ma ciezki okres i jest zmeczony) ale nigdy nie zwalniam go z zajmowania sie dzieciakami. Owszem zdaza sie,ze jedno z nas idzie sie zdrzemnac po poludniu czasem jest chore i wtedy starszakowi sie tlumaczy,ze mama/tata odpoczywaja,ale za ... (zwykle podajemy godzine-maly umie odczytac zegar) bedzie znowu dostepny.

          I ostatnio czekajac na synka bylam swiadkiem sceny. Czekamalm na synka,ktory byl na gimnastyce.
          Kolo mnie siedziala mama z niemowlakiem.
          Po chwili podbiegla do niej dziewczynka-pewnie ze 4 lata. Chciala,zeby mama ja zaprowadzila do drzwi sali gdzie mialy sie odbyc jej zajecia. A mama uparcie twierdzila,ze ona nie moze,bo ... trzyma niemowle! I wysylala corcie sama z kolezanka. A ta mala dziewczynka sie splakala,bo ona chciala,zeby to mama (tak jak w wypadku innych dzieci,a i jej pewnie kilka tyg wczesniej) odprowadzila do drzwi... Nie wiem co tej matce bylo tak ciezko podejsc te kilka krokow (doslownie) i dac corce buziaka przy wejsciu do sali,ale wiem,ze ta dziewczynka w tym momencie szczerze nienawidzila tego wrzeszczacego stwora,ktory zabral jej mame.
          Co ciekawsze to jak dziewczynka wrzeszczala,ze ona chce mame to ta matka zaproponowala jej,zeby dala buziaka ... niemowlakowi. Dziewczynka musi byc bardzo opanowana,bo ja chyba bym tego niemowlaka pierdyknela przez leb az by zadzwieczalo...
          • kriss_1 Re: RB=same problemy 06.06.13, 08:59
            Straszne to co opisujesz. To samo uważam na temat brania niani do pomocy ale do starszego dziecka... Wspaniały sposób na popsucie relacji i znienawidzenie rodzeństwa.
            • yadrall Re: RB=same problemy 06.06.13, 09:16
              A argument mamy,ze nie moze odprowadzic corki,bo trzyma niemowle to mi sie skojarzyl z moim starszym,ktory czasem wrzeszczy,ze chce bajki,ale ja mam mu wlaczyc,bo on ... trzyma klocek smile Tylko,ze on ma 3 lata i autyzm,a to byla dorosla osoba-matka DWOJKI dzieci...

              I zupelnie nie wiem skad sie wzielo to,ze skoro teraz jest nowe dziecko to starsze MUSI zrozumiec,ze mama jest zajeta. Przeciez jezeli starsze nadal jest dzieckiem-ono nie zrobilo skoku rozwojowego o 10 lat i nie stalo sie innym dzieckiem niz bylo przed narodzinami drugiego dziecka. I to my rodzice mamy obowiazek pomoc starszakom znalezc sie w nowej sytuacji.

              Ps. i choc doprowadzenie do dobrych relacji miedzy rodzenstwem jest trudne (u nas poczatki byly ciezkie, oj ciezkie-lacznie z przemoca starszego wobec noworodka) to zdecydowanie sie to oplaca smile
              • tomblibusiowa Re: RB=same problemy 06.06.13, 11:07
                Przypomniałam sobie fajną rzecz - jak urodziły się bliźniaki zamówiliśmy koszulki dla starszej o różnej treści podkreślającej fakt bycia STARSZĄ siostrą i jaka to teraz ważna funkcjasmile pomysł trafiony w 100%.
                Dziewczyny opisały samo sedno - starsze dziecko nie stało się nagle doroślejsze, tylko my tego od niego wymagamy. W praktyce wiele rodziców nie dojrzało do powiększenia rodziny a wymaga się tego od dzieciakówuncertain też nie raz byliśmy świadkami sytuacji, gdzie odtrąca się starsze dziecko, np w restauracji tata i mama (razem!!!) karmią niemowlę papką i wrzeszczą na 3-4 latke żeby nie przeszkadzała. A w czym niby przeszkadzała? zachowywała się normalnie: pytania, całusy, nietrafiony kęs... Strasznie było na to patrzeć! Skoro to było w knajpie, to co działo się w domu?!
                Rodzeństwu potrzebny jest czas mamy i taty poświęcony tylko im, a na co dzień cała masa gestów i zapewnień, jak bardzo ich kochamy (nie chodzi oczywiście o prezenty!).
                • mama.rozy Re: RB=same problemy 08.06.13, 08:52
                  tak na szybko-za kazdym razem,kiedy karmisz małego,bierz do ręki książkę i czytaj małej,albo słuchajcie razem bajki z cd i podkreślaj,że włąśnie dzięki temu,że karmisz,masz dla niej czas
                  jak mały śpi,bierz ją do kuchni,róbcie coś razem-i podkreślaj,że to fajnie,że możecie byc razem i coś robic
                  zamieniaj jej negatywne odczucia związane z małym,na pozytywne-żeby obecnośc małego dziecka zaczęła jej się dobrze kojarzyc
                  bo wtedy zacznie z Tobą rozmawiac-mówic o swoich uczuciach-moje mówiły np.(mam czwórkę)-fajnie,że śpi,coś zrobimy.dzieci mają w sobie dużo uczuc,o których nie potrafią mówic,czasem trzeba im pomóc je uporządkowac,nazwac.poprowadzicsmile
                  jak już nie możesz wytrzymac,idź kroic cebulęwinkto zawsze działa,jeszcze człowiek może bezkarnie płakac...
                  • green.sabcia Re: RB=same problemy 09.06.13, 15:24
                    A wg mnie to tu nie chodzi wcale o młodsze rodzeństwo. Moja najmłodsza jest, ma dwójke starszych, którzy nie absorbują ani mojej ani ojca, ani nikogo innego z rodziny uwagi jak niemowlak, a ona zachowuje się jak córka autorki wątku, mniej więcej odkąd skończyła 2 lata.
                    Próbuje rządzić starszakami i nami także, albo babcią i ja doszłam do wniosku, że ona PO PROSTU TAKA JEST, TAKI MA CHARAKTER, TEMPERAMENT I TYLE, a ja oraz inni niewielki wpływ maja na jej zachowanie.
                    Próbowałam różnych metod, podejść etc. i dałam sobie spokój, bo efekt, był żaden, albo bardzo słaby. Klapsy tez bywały w desperacji.
                    Pracuję głównie nad sobą i swoim podejściem do niej, nad swoją akceptacja jej osoby, a nie nad nią. I chyba wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Przestałam się przejmować co ludzie gadaja, a gadają, że rozpuszczona. Tylko ja się pytam jak miałabym niby to zrobić, mając troje dzieciwink
                    • mamarianka Re: RB=same problemy 28.12.15, 15:26
                      Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zajrzy, ale może komuś przyda się informacja, że z perspektywy wiem, że to jest to o czym pisze green.sabcia. Ten typ tak ma. Od zawsze. Córcia ma teraz 5,5 roku, znów nasilił się bunt, awantury i rządzi się strasznie. Właśnie doszłam do takiego wniosku, że mam po prostu problem z zaakceptowaniem jej sposobu bycia. O mojej też gadają, że rozpuszczona. Mąż uważa że na wszystko pozwalam, choć to nieprawda. Staram się być uważna i podchodzić z szacunkiem do dziecka, a więc czasem pozwalam, jeśli uważam że nie jest to nic szkodliwego. I jedna ważna rzecz-córka ma bardzo silną więź, dobrą relację z braciszkiem. Nie mogą bez siebie żyć choć oczywiście są kłótnie, zazdrość, bójki - na porządku dziennym. I jedno i drugie są nieustępliwe. Pozostaje mi tylko tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć do oporu. Choć jest mi z nimi bardzo trudno. Chciałam jednak, żebyście wiedziały, że nie zrobiłam dziecku krzywdy, w sensie, że owszem czasem puszczają mi nerwy, ale jej nie biję, ani syna. Green.sabcia jeśli jeszcze tu czasem zaglądasz to napisz jak udało Ci się "zapanować" nad charakterkiem córki? Dzięki za odpowiedzi w tym wątku.
      • totorotot Re: RB=same problemy 14.06.13, 08:43
        Tu się bawcie w trójkę. Np. w stary niedźwiedź, w kulanie piłki, książeczkę możesz im czytać wspólnie, może jakaś z otwieranymi drzwiczkami czy interaktywną.
        Wszystko, wszystko można robić wspólnie.
        Młodemu zwracaj uwaga dokładnie tyle samo razy, cgi zwracasz starzej: oj, nie pchaj się tak na siostrzyczkę, zobacz, ja boli rączka teraz. W sumie to jemu zwracaj częściej, niby ze taki lobuz smile
        Ale z uśmiechem my zwracaj uwagę, i córce też: a ty co, już się nie możesz doczekać, że braciszek zacznie chodzić i mu pomagasz, tak? Ale to jeszcze troszkę za wcześnie, spójrz, on płacze, jak sądzisz, jak się czuje?

        Nie interpretuj intencji córki jako chęć skrzywdzenia brata tyłki dlatego, że w ich wyniku on płacze. Nie przejmuj się, jak czasem wyjdziesz z nerw i opitolisz towarzystwo. Ważne, byś ochrzanila ich oboje, byś zbudowała miedzy nimi solidarność: oni kontra ta jędza. Szybciutko naucza się działać w ciszy, Ty tylko będzie sz sprawdzać co jakiś czas, czy po cichutku nie pakują nożyczek do gniazdka.


        Generalnie klapsy pogarszają sytuację, sama sobie robisz koło pióra i teraz i na przyszłość, bo rozbijasz zespół dzieci. A im silniejszy,lepiej zgrany zespół, tym mniej roboty dla Ciebie, bo się sami sobą zajmą.


        A teraz meritum. Najbardziej rozwydrzonym, ohydnym bachorem w Waszej rodzinie jest Twój mąż. Gdy ja miałam podobne problemy jak Ty, gdy odrzucalam starsze dziecko koncentrując się na niemowlaku, to mój mąż jakby przejął opiekę emocjonalną nad staraszakiem. Pomógł wypracować myki. Bronił córki jak lew smile

        Weź męża wieczorem jak dzieci zasna na pogadanke. Oświadcz mu, że od dzisiaj nie dajemy dziecku klapsów. Beton córki za każdym razem, gdy ojciec ja uderzy. Mój czasem dawał dziecku w tyłek np. za próby samobójcze, ale wkraczlam ja i przepraszalam dziecko w imieniu ojca, że tatuś się przestraszył że wyrzucilas br ata przez okno i sama wylazlas i mu ręka poleciała. Analogicznie mąż tłumaczył dziecku: mama drżę mordę bo się nie wyspala, chodź posprzątamy, żeby już była cicho i normalnie z nami gadała.
        Takie z mężem robimy: wiódł slepy kulawego smile

        Dużo gadamy wieczorem: wiesz, nie podobało mi się, że tak gwałtownie zareagowałes, gdy A. coś zrobiła B.
        Ale mąż wie, że zw w tym domu nie ma klapsów, kiedyś go nawet postraszylam policją, że przyjadą i mu objaśnia, w czym rzecz. Dzięki temu łatwiej mi egzekwować brak przemocy wśród dzieci.

        Ale i tak różowo nie jest jest, ciągle sobie coś robią i tak będzie przez najbliższych kilkanaście lat. Ten Twój słodki niemowlęczek lada moment zacznie dokuczać siostrze i jeszcze ryczeć, żeby napocić napuscic na nia Ciebie smile


        Męża do roboty zagnaj! Nie opiekuje się dziećmi to i więzi z nimi nie ma i nie będzie.
        To Ty animujesz życie rodziny i tworzysz relacje jako pani domu smile
    • katriel Re: RB=same problemy 09.06.13, 21:15
      > chowanie dziecka nic nie dają. Proszę Was wyjaśnijcie mi na czym w praktyce pol
      > ega wychowanie wg RB, bo ja chyba nie rozumiem.

      Już ci dziewczyny różne rzeczy napisały ogólnie, to ja spróbuję praktycznie do bólu.
      Z tym że uwaga: ja nie wychowuję "wg RB". A co najmniej nie wiem, czy wychowuję
      wg RB. Wychowuję wg własnej intuicji i zdrowego rozsądku. Mam dwóch synów,
      czterolatka i szesnastomiesięczniaka (różnica wieku chyba podobna jak u was).
      Starszy ma na dokładkę zespół Aspergera, więc bywa trudny w obsłudze.

      > Spróbuję przykładu: Córka skacz
      > e po naszym łóżku. Mówię, żeby przestała, bo rozwali nam łóżko. Nic, tylko się
      > śmieje i udaje, że mnie nie słyszy.

      OK. Ściągam córkę z łóżka.

      > Ja w tym czasie karmię noworodka i mogę tyl
      > ko słownie tłumaczyć, córka wie, że nic jej nie zrobię.

      Diabła tam.
      Primo: przeciętnie sprawna fizycznie kobieta jest w stanie utrzymać noworodka
      przy piersi jedną ręką, a drugą w tym czasie ściągnąć trzylatkę z łóżka.
      Secundo: jeśli ty z jakiegoś powodu nie jesteś w stanie, to odłóż noworodka na
      pięć sekund i w tym czasie ściągnij trzylatkę z łóżka. Gwarantuję, że nic mu się
      nie stanie. (Owszem, być może będzie wrzeszczał. Trudno. Noworodki tak mają,
      a ty masz dwoje dzieci.)
      Jeden warunek: musisz to zrobić, zanim się na dobre zdenerwujesz.

      > Podobnie z wyjściem z domu, bo ona się nie ubi
      > erze, tego nie założy i takie tam, a mały wyje, bo już chce wyjść.

      To niech się nie ubiera. Jest czerwiec, może wyjść w tym, w czym chodzi po domu.
      (Ja mam o tyle łatwiej, że mam domek z ogródkiem. Jak trzylatek nie chciał wyjść,
      to zostawał w domu i zazdrośnie spoglądał na nas z okna.)
      • yadrall Re: RB=same problemy 09.06.13, 21:44
        Kartel,bo Ty juz masz inny punkt widzenia smile Majac dziecko z ZA musisz pewne rzeczy widziec inaczej i myslec inaczej-w innym wypadku bys juz byla w wariatkowie. I co ciekawe posiadanie dziecka ze ASD daje lepsza szkole umiejetnosci rodzicielskich niz cokolwiek innego. I pisze to bez odrobiny zlosliwosci-sama mam synka z HFA,wiec gdyby nie kabinowanie to bym juz dawno skoczyla z okna smile

        Ps. jest jeszcze jedna rzecz (do autorki watku)-przestan sie przejmowac co ludzie powiedza! Jezeli corcia nie chce sie ubrac to jej problem-Tobie olanie ubierania malej oszczedzi jedna awanture-wg mnie olbrzymi bonus i zupelnie nie ma znaczenia co powiedza przypadkowi przechodnie na widok Twojej corki.
    • justysialek Re: RB=same problemy 09.06.13, 23:28
      Dodam coś od siebie.
      Dajecie córce klapsy i jednocześnie próbujecie tłumaczyć, że nie wolno krzywdzić fizycznie młodszego brata (popychać, szczypać, przewracać itp). Jeszcze Was nie zapytała czemu jej nie wolno stosować przemocy a Wam tak?

      Dla mnie zasady są proste:
      traktuj dziecko tak, jak chcesz by traktowało Ciebie i innych, zachowuj się tak, jak chcesz by ono się zachowywało (albo nawet lepiej wink
      dziecko potrzebuje uwagi rodzica i zrobi wszystko, by ją dostać - lepiej dać mu tę pozytywną.
    • pinkdot Re: RB=same problemy 16.06.13, 09:30
      Zachowanie córki to podręcznikowe próby zwrócenia uwagi na swoją osobę. Bo jeżeli grzecznie się bawi, to założę się, że tego nie zauważacie - Ty możesz zająć się wtedy bez problemów niemowlakiem, mąż robić co tam lubi ( bo raczej chyba nie lubi swoich dzieci, skoro bije je dlatego, że go "denerwują" i daleka byłabym od nazywania dobrym ojcem i mężem kogoś kto wrzeszczy na dzieci i na mnie). Jeżeli ona musi skakać po łóżku, żeby zwrócić na siebie uwagę to nawet Twoja negatywna reakcja, krzyki i klaps jest w pewnym sensie osiągnięciem celu. Przykre to, że dziecko musi uciekać się do takich strategii.
      Wygospodarowałabym na Twoim miejscu pół godzinki - godzinkę czasu TYLKO dla córki. Drugim dzieckiem może zajmować się wtedy mąż - idźcie same na plac zabaw, pobawcie się w domu, poczytaj jej książkę, daj poczuć, że jest tak samo ważna jak drugie dziecko.
      Swoją drogą, zaczęłaś ją bić jak pojawił się drugi maluch, nie dziwię się jej, że też jest w stosunku do niego agresywna.
    • nezu-chan Re: RB=same problemy 18.06.13, 13:19
      No mój mąż też jest sceptyczny co do moich pomysłów, chociaż on by synka nie uderzył w życiu (dobrze wie, że to oznaczałoby natychmiastowy rozwód). Dlatego rozumiem jak może być trudno. A im mniej czasu spędza z dziećmi tym mniejsze prawdopodobieństwo, że w końcu załapie o co w tym wszystkim chodzi, że sam nawiąże więź. Ja swojego staram się małymi kroczkami jak najbardziej włączać w opiekę nad synkiem. Wybieram momenty, kiedy synek jest w dobrym humorze, poddaję pomysły tak żeby mąż się nie nudził, ale jak są razem to już się staram maksymalnie nie wtrącać. I to działa, im więcej miłych chwil razem tym mniejsza ochota mojego męża żeby na dziecko krzyczeć, mniej tekstów o zasadach, rozpuszczaniu, pokazywaniu kto tu rządzi. Zresztą on jest taki mocny tylko w teorii, bo kiedy przychodzi co do czego to robi wszystko żeby Synek był szczęśliwy.
      A z Córeczką to jest też taka fajny sposób starasz się nie mówić czego ma nie robić, tylko odwrotnie co byś chciała żeby teraz zrobiła. Skacze po łóżku to nie skupiasz się na tym, nie prosisz w nieskończoność, ale za to prosisz na przykład żeby coś ci przyniosła, dziękujesz mówisz jakie to ważne jak pomogła. A efekt jest taki, że już nie skacze smile
    • laff.irynda Re: RB=same problemy 02.07.13, 21:56
      Hmmm.... Dziewczyny napisały wiele o zachowaniu twojej córci.
      Nie wiem ile synek ma miesięcy, raz piszesz o nim noworodek, a za chwilę, że go od szafek odciąga i wywraca.
      Jeśli jest wystarczająco duży to może warto spróbowac go przestawić na jedną drzemkę?

      Mam 13 miesięczną córkę za 3 miesiące pojawi się w naszym domu druga istotka. Wiem że będzie ciężko, ale podczytując to forum, przynajmniej wiem jak mogę spróbować straszej zaakceptować siostrę.

      Mnie frustrowało to że nie mam w ciągu dnia czasu dla siebie. Mała nauczona przez dziadków (jak wróciłam do pracy - mała miała 7 miesięcy to opiekowali się nia moi rodzice w ciągu dnia) spania tylko w wózku na spacerze - dwie drzemki po 30-40 minut. Jak poszłam na zwolnienie miała 10m. Krótko po tym moi rodzice wyjechalil na tydzień, po dwóch dniach podjęłam decyzję, że koniecznie mała musi nauczyć się spać w dzień w łóżeczku i najlepiej dłużej. Po dwóch dniach zmagań (doszło ząbkowanie i samoistne odstawienie od piersi - po prostu stwierdziła że "dydy - ble") udało się ją ustawić na jedną drzemkę w południe ok 12 na ok 1,5-2h. Teraz mam czas żeby usiąść na 10 minut na kawę i oddech, wstawić pranie i/lub powiesić, no ok wieszam czasem dopiero wieczorem, zaszykować obiad, lub ogarnąć łazienkę bez konieczności zostawiania małej samej wsród zabawek i wymagania od niej samodzielnej zabawy.
      A popołudnia jak tatulek wraca mam 30 minut dla siebie - leżenie, obijanie się, TV, książka lub cokolwiek innego. Tata bawi się z M, poźniej ją kąpie a ja usypiam - bardzo to lubię po całym dniu biegania za M.
      Plusem jednej drzemki jest to że nie ma problemu z zasypianiem wieczorem i stosunkowo wcześnie mamy wieczór dla siebie. smile
      Przy dwójce pewnie nie będzie tak kolorowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka