Dodaj do ulubionych

W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Druckerman

23.07.13, 14:17
Przeczytalam po tym jak znalazlam ulotke reklamowa w ksiazce "Lekcje Madame Chic" i jestem zdziwiona, ze tak malo sie o tej ksiazce pisze w polskiej prasie.

Okazuje sie, ze sposob wychowania francuskich dzieci znacznie rozni sie od tego co mozna obecnie zaobserowac w Polsce. Francuzi stosuja raczej metody zdroworozsadkowe wychowanie stosowane jeszcze pokolenie temu i nie ma to nic wspolnego z karami, nawet karnych jezykow tam nie uswiadczych. Po prostu od poczatku uczy sie dziecko, ze nie jest pepkiem swiata, ze rodzice tez maja prawo do spokoju i odpoczynku. I zaczyna sie to w pierwszych tygodnach zycia, kiedy zamiast leciec do dziecka na kazde zakwilenie - rodzice odczekuja mala chwile zeby zobaczyc czy dziecko naprawde sie obudzilo czy tez tylko na chwile. Francuskie mamy przesypiaja cala noc w ciagu kilku tygodni, nie czuja sie przymuszone do dlugego karmienia piersia, oddanie dziecka do zlobka na caly dzien nie jest tam uwazane za przestepstwo, dzieci nie wozi na piec zajec dodtkowych w tygodniu. Zupelnie szokujaca wydala mi sie jedna opisana mama, ktora stwierdzila, ze wozenie dziecka na treningi pilki noznej zabieraja jej zbyt duzo czasu wiec nie bedzie tego robic.

Ogolna podstawa wychowania jest cadre czyli ramy. Dzieci od najmlodszych lat maja sie zachowywac jak cywilizowani obywatele, siedziec grzecznie przy stole, uzywac "magicznych" slow czyli dziekuje i prosze (jakos mi umknelo przepraszam) oraz najwazniejsze "dzien dobry" i "do widzenia". Uwaza sie, ze jesli sie zwolni dziecko z przywitania sie z innymi osobami to ono czuje sie tez zwolnione z innych zasad jak np. nieskakanie po cudzej kanapie. Uwaza sie tez powszechnie, ze dzieci doskonale rozumieja co sie do nich mowi i ze nalezy po prostu tlumaczyc dlaczego nie mozna zrzucac ksiazek z regalu i z cala stanowczoscia tego wymagac.

Najciekawszy rozmiar byl o tym jak sie uczy dzieci jesc we Francji. Francuzi - wiadomo, kochaja sie w dobrym jedzeniu. Natomiast surresalistyczny byl dla mnie opis poltrarocznych dzieci jedzacych czterodaniowy posilek skladajacy sie z przystawki, dania glownego, owocow i deseru. Siedzacych i czekajacych na kolejne danie spokojnie, przy stole, bez wrzaskow i wybrzydzania.

Z wlasnych obserwacji, faktycznie - kiedy bylam w Paryzu mialam powazne opory przed wejsciem do restauracji gdzie siedziala rodzina z czworka dzieci. Poprosilam o stolik z dala od nich co z kolei szalenie wzburzylo kelnera. Szok przyzylam jednak dopiero wtedy kiedy dzieci gdzies na oko w wieku 3-7 lat wybieraly dania z karty i w ogole nie grymasily, nie uslyszalam ani jednego pisniecia, nikt nie spiewal przy stole ani mama nie wyciagnela z torebki kredek, bloku i zabawek.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 23.07.13, 20:53
      Moim zdaniem trochę francuskiego wychowania przydałoby się współczesnym dzieciom, nie przeczę, głównie mi chodzi o komfort całego otoczenia, ale także i dla ich własnego dobra.
    • aloiw1985 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 23.07.13, 23:42
      zachecilas, napewno ksiazke przeczytam
    • nihiru Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 24.07.13, 08:39
      czytałam tą książkę i nawet wątek na emamie założyłam, bo byłam ciekawa, czy rzeczywiście tak różowo to wygląda:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,145398750,145398750,wychowanie_po_francusku_kto_zna_z_autopsji_.html
      zdania były podzielonesmile

      książka fajna i warta przeczytania, chociaż nie należy do kategorii popularno-naukowychwink



      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 24.07.13, 14:39
      black_halo napisała:

      > Przeczytalam po tym jak znalazlam ulotke reklamowa w ksiazce "Lekcje Madame Chi
      > c" i jestem zdziwiona, ze tak malo sie o tej ksiazce pisze w polskiej prasie.
      >
      > Okazuje sie, ze sposob wychowania francuskich dzieci znacznie rozni sie od tego
      > co mozna obecnie zaobserowac w Polsce.

      czyli jest to książka o tym jak powszechnie wyglada francuskie wychowanie ? czy raczej jak powinno wyglądać według autora ?
      • nihiru Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 25.07.13, 08:22
        zdecydowanie o tym, jak wygląda, chociaż nie "powszechnie", bo autorka wyraźnie zaznacza, że pisze na podstawie swoich obserwacji wśród francuskiej zamożnej klasy średniej.
        • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 25.07.13, 16:29
          nihiru napisała:

          > zdecydowanie o tym, jak wygląda, chociaż nie "powszechnie", bo autorka wyraźnie
          > zaznacza, że pisze na podstawie swoich obserwacji wśród francuskiej zamożnej k
          > lasy średniej.

          przeczytałem kilka wypowiedzi ze zlinkowanego wątku i muszesie zgodzić z pytaniem o skutek takiego wychowania ? napewno są nim lepsze maniery , może są one wazniejsze tam niż np. u nas w polsce - wiadomo - francja elegancja wink wiec tam może ma to sens ? nie wiem . ale czy u nas ? zależy . jeśli chodzi o absolutne podstawy typu mówienie "dzień dobry " to raczej tak ale już co do np. nie przerywania jak mama rozmawia z tatą to nie wykuwał bym tej zasady w granicie wink a karne spokojne jedenie w restauracji to wydaje mi sie że musi być poprzedzone już niezłąa tresurą ( lub dzieci jakieś osowiałe wink i zastanawiał bym sie czy nie zabija sie przez to ich spontaniczności i czy nie kosztuje to zbyt dużo energi którą można przeznaczyć np. na kólko z fizyki i jej objaśnianie dziecku ?
          • black_halo Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 09:23
            > przeczytałem kilka wypowiedzi ze zlinkowanego wątku i muszesie zgodzić z pytani
            > em o skutek takiego wychowania ? napewno są nim lepsze maniery , może są one wa
            > zniejsze tam niż np. u nas w polsce - wiadomo - francja elegancja wink wiec tam m
            > oże ma to sens ? nie wiem . ale czy u nas ? zależy . jeśli chodzi o absolutne p
            > odstawy typu mówienie "dzień dobry " to raczej tak ale już co do np. nie przery
            > wania jak mama rozmawia z tatą to nie wykuwał bym tej zasady w granicie wink

            Nieprzerywanie innym ludziom to jedna z podstawowych zasad dobrego wychowania. Nie wiem czemu to jest takie szokujace. Dzisiaj gowniarz przerywajacy rozmowe swoim "mama, mama, mama, mama, daj mi pic, daj mi pic" i tu nastepuje juz wrzask jesli mama nie poleci do kuchni wystarczajaco szybko to jest w sumie norma ale to nie znaczy, ze to jest powszechnie akceptowalne zachowanie. To ze ludzie w sumie sie przyzwyczaili do powszechnego rozwydrzenia tez nie znaczy, ze to akceptuja. 25 lat temu w Polsce tez generalna zasada bylo, ze jesli dorosli rozmawiaja to dzieci maja byc cicho chyba, ze sie pali.

            Siedzenie i spokojne zachowanie w restauracji to nic nadzwyczajnego, dziecko moze sie opanowac ale nalezy mu po prostu wyjasnic, ze takie sa ramy zachowan. W restauracji jemy nozem i widelcem.

            W ogole wlasnie zdalam sobie sprawe z tego, ze znam jedna francuska mame i faktycznie ma dziecko - ideal. Nie, ze takie super grzeczne, dopiero 1.5 roku ale naprawde szokujace jest kiedy np. ja odwiedzam a jej syn, jedynak spokojnie bawi sie w drugim pokoju bez placzu i jeczenia, nie wpada w histerie na widok obcych a do tego przesypia cale noce niemalze od drugiego miesiaca zycia. Znam natomiast innych rodzicow, ktorzy do piatego roku zycia dziecka nie przespali spokojnie jednej nocy, ich dzieci jedza wylacznie chleb z dzemem i banany a wyjscie w miejsce publiczne wiaze sie ze stresem dla wszystkim bo to napady histerii i zlosci. Takze ta francuska "tresura" nie jest najgorsza, na pewno nie gorsza od dziecka histeryzujacego przez godzine bo musi dziadkom "do widzenia" powiedziec.
            • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 13:08
              > losci. Takze ta francuska "tresura" nie jest najgorsza,

              jak pisałem - zależy od celu i od srodowiska . a dziecko wychowujemy nie dla siebie a do swiata . dla siebie to można pieska mieć .
              • black_halo Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 13:56
                jotde3 napisał:

                > > losci. Takze ta francuska "tresura" nie jest najgorsza,
                >
                > jak pisałem - zależy od celu i od srodowiska . a dziecko wychowujemy nie dla si
                > ebie a do swiata . dla siebie to można pieska mieć .

                Dla siebie, w swoim ogrodku to mozna miec warczacego kundla ktory pcha sie w brudnymi lapami na kanape. Jak idziesz z tym kundlem do ludzi czyli na spacer to dobrze by bylo zeby jednak nie warczal na ludzi, nie sral na chodniku i nie wskakiwal z brudnymi lapami na kanape gospodarzy. Jesli juz dzieci do psow porownujesz.
                • melmire Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 15:25
                  To ja sie dopisze psiodzieciowo.
                  Jestem we Francji, mam dzieciatych znajomych i wiem mniej wiecej jak wychowuja dzieci. Tresury zadnej nie zaobserwowalam, natomiast dzieci faktycznie zachouja sie bardzo porzadnie w miejscach publicznych. Mysle ze duzo do rzeczy ma fakt ze WSZYSCY uznaja to za normalne i pozadane, a wiadomo ze taka wewnetrzna pewnosc rodzicow jest bardzo przekonywujaca. Bierze sie to z poszanowania siebie i innych - ja nie chce zeby czyjes dziecko wrzeszczalo obok mnie w restauracji ergo piluje mojego zeby nie wrzeszczalo innym.
                  Ze nie jest to bezwzgledna tresura tylko rozroznienie na strefe zewnetrzna, wspolna, oficjalna i wewnetrzna, rodzinna doskonale widac gdy ma sie okazje jesc z ludzmi zarowno w restauracji jaki i w domu, i w domu przy okazjach luznych i uroczystych. Jest to po prostu dostosowanie sie do okreslonej sytuacji - dziecko ktore bawi sie przy stole i uczestniczy w rozmowie kleczac na krzesle w sylwestra je razem z innymi dziecmi, na osobnym, slicznie udekorowanym stoliku, ogladajac spokojne "Pingwiny z Madagaskaru" - a oprocz alkoholu dostaje to co dorosli plus jakis dzieciecy cymes typu frytki.
                  I zaraz powiem dlaczego mi sie z psami kojarzy. Otoz jesli porownac psy polskie i francuskie, to psy francuskie, przynajmniej te miastowo-przedmiesciowe praktycznie nie szczekaja. I nie ma tez tu jakiejs okropnej tresury, nie widze ogloszen o szkoleniach dla psow czy cos, po prostu wlasciciele wiedza ze to przeszkadza i je uciszaja, tez z tym wewnetrznym przekonaniem ze tak byc musi. I to dziala. Dla porownania mam polskich sasiadow (wlasnie wrocilam z wakacji) ktorym do glowy nie przyjdzie ze trzebaby uciszyc psa ujadajacego na rezonujacej klatce, albo szczekajacego jak szalony na spacerze o czwartej w nocy pod otwartymi oknami sasiadow. Oni nie spia wiec co ich obchodza inni ludzie?
                  • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 16:52
                    melmire napisała:
                    > ala. Dla porownania mam polskich sasiadow (wlasnie wrocilam z wakacji) ktorym d
                    > o glowy nie przyjdzie ze trzebaby uciszyc psa

                    właśnie o to chodzi . zależy gdzie przebywasz , należy sie dostosować do obyczajów , to ułatwia życie .
                    bo np. jeśli przeniesiesz tego francuskiego pieska do polski i on naszym by nie odszczeknął to pewnie jego dobre wychowanie wzięto by za słabośc i miał by konflikty z których część mogła by sie żle skończyć .
                    • melmire Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 27.07.13, 09:43
                      Mysle ze o ile nie piszesz metaforycznie, to francuski pies w sytuacji zagrozenia poradzilby sobie calkiem niezle. Ale faktem jest ze nie przypominam sobie zebym widziala ujadajace na siebie psy, ani ujadajace na kogokolwiek, z rowerzystami wlacznie. Moze wypracowaly inne sposoby komunikacji?
                      • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 27.07.13, 10:41
                        melmire napisała:

                        > Mysle ze o ile nie piszesz metaforycznie, to francuski pies w sytuacji zagrozen
                        > ia poradzilby sobie calkiem niezle.

                        dobrze , omówmy psy .
                        1) 2 nasze poszczekają i sie rozejdą
                        2) 2 francuskie wymienią pozdrowienie" bożur , mersi " czy coś takiego wink i też sie rozejdą .
                        3)francuski trafiając do nas nie odszczeknie i ma walke
                        4) nasz we francji szczeka zamiast wymienić sie pozdrowieniem i też ma walke
                        efekt jest taki że spotykając wiele osobników z innej kultury i nie zachowując sie zgodnie z tą kulturą mamy dużo walk .
                        wniosek- zachowuj sie zgodnie z kulturą .u nas szczekaj we francji wiadomo - elegancja wink

                        Ale faktem jest ze nie przypominam sobie ze
                        > bym widziala ujadajace na siebie psy, ani ujadajace na kogokolwiek, z rowerzyst
                        > ami wlacznie. Moze wypracowaly inne sposoby komunikacji?
                • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 16:43
                  black_halo napisała:

                  > Dla siebie, w swoim ogrodku to mozna miec warczacego kundla ktory pcha sie w br
                  > udnymi lapami na kanape. Jak idziesz z tym kundlem do ludzi czyli na spacer to
                  > dobrze by bylo zeby jednak nie warczal na ludzi, nie sral na chodniku i nie wsk
                  > akiwal z brudnymi lapami na kanape gospodarzy.

                  oczywiście , nieco ogłady nikomu nie zaszkodzi , wydaje mi sie jednak że mówimy o stopniu tej ogłady ? czy np. wystarczy jak ten piesek nie wskoczy na kanape gospodarzy ,czy też ma cały czas bobytu spedzić w koncie , nie odezwawszy sie ani razu . no i tresura musi być odpowiednia to przeznaczenia tego psa . co innego piesek pokojowy a co innego obronny . istnieje bowiem obawa że jak za dobrze ułoże psa obronnego to nie bedzie chciał on gryśćc i go zjedzą wink

                  >Jesli juz dzieci do psow porownu
                  > jesz.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Por%C3%B3wnanie
                  jak wiec widzisz ja nie porównałem dzieci do psów( dokładnie rzecz biorąc to do piesków ) . wręcz przeciwnie , powiedziałem że są kimś zupełnie innym .
                  uzyłem alegori
                  pl.wikipedia.org/wiki/Alegoria
                  nawiasem musze też zauważyć że wyraziłaś sie nieco niekulturalnie uzywajac słowa "srał " we fragmencie : "nie sral na chodniku ". i tym to właśnie słowem wysrałaś sie na swoje mundrości o dobrym zachowaniu nadając im woń godna ich jakości .

                  • black_halo Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 17:39
                    Skoro rozmawiamy o dzieciach i uwazasz, ze owe dzieci wychowuje sie dla swiata to ja uwazam, ze absolutnie musza sie stosowac do pewnych norm. Reszty nie skomentuje.
                    • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 27.07.13, 10:32
                      black_halo napisała:

                      > Skoro rozmawiamy o dzieciach i uwazasz, ze owe dzieci wychowuje sie dla swiata
                      > to ja uwazam, ze absolutnie musza sie stosowac do pewnych norm.

                      nie napisałem "dla świata" a "do świata " . naucz sie czytać .

                      Reszty nie skom
                      > entuje.

                      ja twojego braku umiejętności czytania za zrozumieniem też nie skomentuje
                  • olga727 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 27.07.13, 10:59
                    jotde3 napisał:

                    ,czy też ma cały czas bobytu spedzić w koncie ,

                    W kącie,a nie "..w koncie..." wink
            • jola_ep Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 15:11
              A moje w wieku 1,5 roku idealne być nie chciało. Ani bawić się samo w innym pokoju. W dodatku wymagało siedzienia u mnie na rękach.... Ja nie potrafiłabym wychowywać dziecka w opisywanym tu "francuskim" stylu.

              Mimo to wyrosło: dość szybko dzieciaki zaczęły jadać wszystko, dojrzeli do przesypiania nocy, otoczenie odbierało i odbiera je jako dobrze wychowane i grzeczne dzieciaki smile

              Pewnie, jakiś tam wkład włożyłam, gdy byli mali.
              Ale jak mówią: "co włożysz, to wyjmiesz" wink
              Wkład był akceptowalny przeze mnie, może dlatego, że ja wychowywałam według własnego, wyniesionego z domu rodzinnego stylu. Dla mnie to była NORMA. Wraz z urodzeniem dziecka zmienia się nasz świat. To nie oznacza, że dziecko zawsze ma być na piedestale wink Ale jego potrzeby były dla mnie równie ważne jak moje, i mojego męża.
              • joa66 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 26.07.13, 15:29
                A moje w wieku 1, 5 roku było idealne.

                Z tym, że nie "już" a "jeszcze" wink
        • jotde3 Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 25.07.13, 16:49
          nihiru napisała:

          > zdecydowanie o tym, jak wygląda, chociaż nie "powszechnie", bo autorka wyraźnie
          > zaznacza, że pisze na podstawie swoich obserwacji wśród francuskiej zamożnej k
          > lasy średniej.

          pozatym to no cóż, subiektywne wyrywkowe obserwacje . w zasadzie nie ma o czym mówić .
    • monie_pl Re: W Paryzu dzieci nie grymasza - Pamela Drucker 24.07.13, 23:30
      Ciesze sie, ze ksiazka ci sie podobala. Mnie takze podobala sie ta ksiazka, szczegolnie, ze mieszkam w Seattle i widze amrykanski sposob wychowania. Ta ksiazka pokazuje, ze mozna wychowywac roznie, ale podstawa jest twoje nastawienie.

      Jestem mama 15miesiecznego chlopca i troche bezwiednie a troche specjalnie stosuje niektore metody:
      - nie przejmowac sie wszystkim za bardzo, bo respektowanie drugiej osoby (tego malego czlowieka) jest kluczem do wymgania respektu dla siebie i innych
      - dziecko jest wazne, ale twoj zwiazek jest wazniejszy, bo stanowi srodowisko rozwoju towjego dziecka, wiec zadbaj o siebie i zwiazek - genialnie proste choc trudne, kiedy babci blisko nie ma!
      - tlumaczenie co sie robi i dlaczego jest genialne w swojej prostocie, choc trzeba miec cierpliwosc, ale tutaj nastawienie sie klania - w koncu ile razy zdarzylo ci sie bedac dorosla prosic o powtorzenie instruktarzu?! wiec dlaczego male dzecko ma zrozumiec od razu czego od niego oczekujesz?
      - stawianie granic rozsadnie, czyli jak mowie "nie wolno surowym glosem i kiwam palcem" to jest bardzo niedobrze i dziecko to rozumie, jesli tylko tego nie naduzuwasz, a przy innych niegroznych sytuacjach mowi sie "prosze nie rob tego, nie dotykaj tego, nie wyjmuj z szafki" i to rozroznienie naprawde dziala!
      - jedzenie - moj chlopaczek to lubi jesc, choc przestrzegamy pieciu posilkow i nie dajemy przekasek poza mlekiem i woda do picia, ale tez jak odpycha miske z zupa mleczna to nie wpycham na sile; jak wieczorem nie zje duzo to rano bedzie glodny i zje wiecej, co za problem?!; zaczelam takze dawac mu odgryzac kawalek z mojej wlasnej kanapki lub jesc z mojego talerza, zeby mogl sprobowac co mama je i to tez dziala
      - wprowadzanie nowego jedzenia - kilkakrotnie, bo czasem forma ma znaczenie, a poza tym dzieci lubia brac rzecy do raczki, wiec jak poloze kawalek brokula/marchewki/truskawki/klopsika/ryby to czesc bedzie na podlodze, czesc zjedzona a czesc rozmaslona w piastce, a po kilku razach przestaje eksperymentowac i je bez problemu, ale znow cierpliwosc i powtarzanie pomagaja
      - jedzenie zlozonego posilku - kolejnosc jest wazna, bo najlpierw podaje cos nowego, bo jest glodny ale i zainteresowany, wiec chociaz sprobuje, a pozniej dopiero miesko (miesozerca jak tatus!) i na koniec cos slodkiego czyli owoc - wczorajsza kolacja: przystawka 1/2 awokado, danie glowne makaronik z sosem pomidowym i mieskiem - porcja wielkosci mojej garsci (byla wszedzie, bo przeciez najlepiej je sie reka!), a na deser musialy byc pokrojone na duze kawalki truskawki (2 duze truskawki) do zjedzenia samemu i przygladania sie jak mama zmywa talerzyk po jedzeniu

      Nie pisze tego wszystkiego by sie przechwalac, ale mysle, ze dzielenie sie doswiadczeniami jest pomocne i to nie jest francuskie wychowanie tylko zdroworozsadkowe, a co do francuskich dzieci to napewno sa i takie dobrze wychowane, i takie rozwydrzone. Generalnie to
      respektowanie malego czlowieka i siebie jest tym co pomaga, bo daje przestrzen wszystkim bez wlazenia na glowe. I nie stresowac siebie, bo to przechodzi na wszystkich.

      Pozdrowienia ze sloneczego Seattle
      Monia
    • camel_3d to nie w paryzu... 31.07.13, 23:09
      tylko wszedzie gdzie dziecko jest normalnie ychowane, a nie rozpieszczone.

      moje zachowuje sie jak w paryzu..a gwarantuje ci, ze w paryzu nie meiszkamy
      • szamanta Re: to nie w paryzu... 01.08.13, 12:23
        camel_3d napisał:

        > tylko wszedzie gdzie dziecko jest normalnie wychowane, a nie rozpieszczone
        > ......

        Dokładnie
      • jotde3 Re: to nie w paryzu... 01.08.13, 13:58
        camel_3d napisał:

        > tylko wszedzie gdzie dziecko jest normalnie ychowane, a nie rozpieszczone.
        >
        > moje zachowuje sie jak w paryzu..a gwarantuje ci, ze w paryzu nie meiszkamy

        oczywiscie chodzi o zachowanie odpowiednie do otoczenia. paryż jest przenośnią .
        jak jesteś np. w macdonaldzie i inne dzieciaki wrzeszczą to nie bedziesz uciszać swojego .
        nie zawsze jest tak oczywiste w jakim otoczeniu sie znajdujemy i jak należy sie zachować . generalnie należy sie postarać by dziecko umiało sie zachować w otoczeniu w którym najczęsciej przebywa , to zreszta chyba samo przychodzi . a na reszte szkoda czasu , jak bedzie trzeba to terz sie nauczy . i ważniejsze od nie siorbania przy stole są wyniki w szkole . chyba że jesteś francuską ksiezniczką wink bo nimiecka to i pierdnąć może wink
        • camel_3d jotde3..... 01.08.13, 23:50
          > jak jesteś np. w macdonaldzie i inne dzieciaki wrzeszczą to nie bedziesz ucisza
          > ć swojego .

          Oczywiscie, ze bede. To ze inne wrzeszcza nie znaczy, ze moje bedzie.


          >generalnie należy sie postarać by dziecko umiało sie zachować w ot
          > oczeniu w którym najczęsciej przebywa , to zreszta chyba samo przychodzi .

          Trzeba sie starac, zeby dziecko umialo zachowywac sie uniwersalnie.. nawet w mcdonaldzie... toz ono am idzie zjesc, a nie wrzeszczec.
          My chodzimy do kina i mlody wie, ze MY w kinie nie jemy. I zeby 1000 dzieciakow zarlo to ja nie kupie popcornu.



          > i ważniejsze od n
          > ie siorbania przy stole są wyniki w szkole .

          Cham przy stole bedzie chamem..nawet z czerwnym paskiem. To lepszy jest sredn uczen i kulturalny. Kultura to jednak cos co sie wynosi z domu..i czesto wlasnie po zachowaniu dzieci widac kim sa rodzice.
          • jotde3 Re: jotde3..... 02.08.13, 10:34
            camel_3d napisał:
            > > jak jesteś np. w macdonaldzie i inne dzieciaki wrzeszczą to nie bedziesz
            > ucisza
            > > ć swojego .
            >
            > Oczywiscie, ze bede. To ze inne wrzeszcza nie znaczy, ze moje bedzie.

            niepotrzebnie użyłem słowa "wrzeszcześ " miałem na myśli wolność siorbania i brak przymusu ściszania głosu , ogólne swobodne zachowanie . ale jak by tam dzieciaki wrzeszczały latając w kółko to bym też pozwolił . ty nie ? twoja sprawa. ja wole by moje współgrało ze światem niż on je zdominował .

            > >generalnie należy sie postarać by dziecko umiało sie zachować w ot
            > > oczeniu w którym najczęsciej przebywa , to zreszta chyba samo przychodzi
            > .
            >
            > Trzeba sie starac, zeby dziecko umialo zachowywac sie uniwersalnie.. nawet w mc
            > donaldzie... toz ono am idzie zjesc, a nie wrzeszczec.

            a widziałeś te zjerżdzalnie ? tak jak pisałem słowa " wrzeszczeć użyłem błędnie .

            > My chodzimy do kina i mlody wie, ze MY w kinie nie jemy. I zeby 1000 dzieciakow
            > zarlo to ja nie kupie popcornu.

            dobry przykład .
            biedne dziecko wink

            > > i ważniejsze od n
            > > ie siorbania przy stole są wyniki w szkole .
            >
            > Cham przy stole bedzie chamem..nawet z czerwnym paskiem.

            dziecko które je popcorn w kinie to też cham ? czy to dopiero jak siorbie przy stole ? czy jak nie ściszy głosu ? puknij ty sie w głowe .

            To lepszy jest sredn u
            > czen i kulturalny.

            chyba że mówisz o cudzych dzieciach bo ja wolał bym jednak wybrać dla siebie tego co sie w restauracji" nie umie zachować" na świADECTWIE pasek ma .

            > Kultura to jednak cos co sie wynosi z domu..i czesto wlasni
            > e po zachowaniu dzieci widac kim sa rodzice.

            np. snobami ?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka