black_halo
23.07.13, 14:17
Przeczytalam po tym jak znalazlam ulotke reklamowa w ksiazce "Lekcje Madame Chic" i jestem zdziwiona, ze tak malo sie o tej ksiazce pisze w polskiej prasie.
Okazuje sie, ze sposob wychowania francuskich dzieci znacznie rozni sie od tego co mozna obecnie zaobserowac w Polsce. Francuzi stosuja raczej metody zdroworozsadkowe wychowanie stosowane jeszcze pokolenie temu i nie ma to nic wspolnego z karami, nawet karnych jezykow tam nie uswiadczych. Po prostu od poczatku uczy sie dziecko, ze nie jest pepkiem swiata, ze rodzice tez maja prawo do spokoju i odpoczynku. I zaczyna sie to w pierwszych tygodnach zycia, kiedy zamiast leciec do dziecka na kazde zakwilenie - rodzice odczekuja mala chwile zeby zobaczyc czy dziecko naprawde sie obudzilo czy tez tylko na chwile. Francuskie mamy przesypiaja cala noc w ciagu kilku tygodni, nie czuja sie przymuszone do dlugego karmienia piersia, oddanie dziecka do zlobka na caly dzien nie jest tam uwazane za przestepstwo, dzieci nie wozi na piec zajec dodtkowych w tygodniu. Zupelnie szokujaca wydala mi sie jedna opisana mama, ktora stwierdzila, ze wozenie dziecka na treningi pilki noznej zabieraja jej zbyt duzo czasu wiec nie bedzie tego robic.
Ogolna podstawa wychowania jest cadre czyli ramy. Dzieci od najmlodszych lat maja sie zachowywac jak cywilizowani obywatele, siedziec grzecznie przy stole, uzywac "magicznych" slow czyli dziekuje i prosze (jakos mi umknelo przepraszam) oraz najwazniejsze "dzien dobry" i "do widzenia". Uwaza sie, ze jesli sie zwolni dziecko z przywitania sie z innymi osobami to ono czuje sie tez zwolnione z innych zasad jak np. nieskakanie po cudzej kanapie. Uwaza sie tez powszechnie, ze dzieci doskonale rozumieja co sie do nich mowi i ze nalezy po prostu tlumaczyc dlaczego nie mozna zrzucac ksiazek z regalu i z cala stanowczoscia tego wymagac.
Najciekawszy rozmiar byl o tym jak sie uczy dzieci jesc we Francji. Francuzi - wiadomo, kochaja sie w dobrym jedzeniu. Natomiast surresalistyczny byl dla mnie opis poltrarocznych dzieci jedzacych czterodaniowy posilek skladajacy sie z przystawki, dania glownego, owocow i deseru. Siedzacych i czekajacych na kolejne danie spokojnie, przy stole, bez wrzaskow i wybrzydzania.
Z wlasnych obserwacji, faktycznie - kiedy bylam w Paryzu mialam powazne opory przed wejsciem do restauracji gdzie siedziala rodzina z czworka dzieci. Poprosilam o stolik z dala od nich co z kolei szalenie wzburzylo kelnera. Szok przyzylam jednak dopiero wtedy kiedy dzieci gdzies na oko w wieku 3-7 lat wybieraly dania z karty i w ogole nie grymasily, nie uslyszalam ani jednego pisniecia, nikt nie spiewal przy stole ani mama nie wyciagnela z torebki kredek, bloku i zabawek.