anusinek
28.08.04, 23:12
Mam ten sam problem. Moja córka w ubiegłym miesiącu skończyła dwa lata.
Zawsze była dzieckiem żywiołowym, ale to co teraz wyprawia doprowadza mnie do
szału. Co prawda staram się ze wszystkich sił nie tracić rozumu, ale jest to
bardzo trudne. Na porządku dziennym są: rysunki na ścianie (nowa tapeta),
mimo stukrotnych spokojnych lub mniej spokojnych (przyjętych ze zrozumieniem)
kazań; ostatnio prym wiedzie oblewanie napojami wszystkiego, mimo...j.w.
ostatni wyczyn: oblewanie butelką z mlekiem komputera. Na prawdę staram się
ze wszystkich sił nie wypaść z roli rozsądnej matki (która jest górą), ale
ponieważ do tego dochodzi jeszcze niechęć do jedzenia i snu, wieczorem padam
z nóg zamęczona, zniechęcona i pełna wyrzutów sumienia (cierpliwość ma jednak
swoje granice...). Rozumiem, że to okres przejściowy, mała jest moim
pierwszym dzieckiem, sama je wychowuję, do tej pory dobrze nam razem szło,
ale teraz opadam z sił. Co robić, żeby przetrwać ten okres pełen buntu i
płaczu, ogromnej samowoli i nieposłuszeństwa? Zaznaczam, że na dziadków nie
mogę liczyć - zachowanie córki traktują radośnie i euforycznie, nie ma mowy o
jakimkolwiek wsparciu w trzymaniu tzw. "porządku"