Dodaj do ulubionych

Bijący , gryzący 2-latek

08.11.04, 13:18
Od jakiegoś czasu bardzo wzrosła agresja w moim synku. Bez powodu podchodzi,
uderzy mnie lub męża. Robi to nie raz ,tylko kilka razy, jak zwróci sie mu
uwagę, agresja jeszcze bardziej narasta. jak coś mu nie wyjdzie to ze złosci
podchodzi i gryzie. nawet boje sie go przytulić , bo zazwyczaj ukąsa mnie w
ramię. Jak wy reagujecie na takie zachowanie.
Ania
Obserwuj wątek
    • mika_forum Re: Bijący , gryzący 2-latek 08.11.04, 14:11
      No, po prostu dwulatki takie sa, moze nie wszystkie, ale 90% przechodzi okres
      agresji.
      • nulleczka Re: Bijący , gryzący 2-latek 08.11.04, 16:27
        Ja zareagowałam ostro na pierwsze uderzenie mnie przez córkę. Przytrzymałam jej
        bardzo mocno obie rączki i nie puściłam od razu, a przy tym ostrym stanowczym
        tonem wyjaśniłam, że nie mozna mamy bić. Poskutkowało, nie miałam z nia więcej
        tego problemu. Syn wypróbowywał mnie kilka razy, zawsze konsekwentnie robiłam
        to samo. Uważam, że nie mozna dzieciom pozwalać na bicie czy gryzienie - trzeba
        uczyc szacunku do swojej osoby.


    • alicja25 Bijący , gryzący 2-latek 09.11.04, 11:54
      Mój synek 2 latka na ogół jest b. pogodnym dzieckiem ale od pewnego czasu
      zdarza się, że nagle przybiega i mnie bije, często dla zabawy albo ze złości,
      też staram się być konsekwentna tłumaczę.
      Czasem płaczę, że mnie boli, on wtedy jest zakłopotany i przeprasza mnie, tuli,
      nie pomaga to jednak na długo, bo czasem już wieczorem sytuacja się powtarza.
      Synek jest zaborczy, jak bawi się ze mną na wersalce, a mąż nachyli się, żeby
      dać mu na przykład całuska to musi uważać, żeby nie dostać w nos. Mati bije na
      oślep i krzyczy głośno mama.
      Czasami też bije nas jak mu czegoś zabraniamy lub się na coś nie zgodzimy...
      Nie jest to jakaś sytuacja b. częsta i nie do wytrzymania ale powiem szczerze,
      że czasem czuję się bezsilna, mnie również brakuje w tej sytuacji jakiegoś
      skutecznego sposobu. Wiem, że jest to pewnien etap w rozwoju i nie trzeba się
      tym bardzo przejmować ale mimo wszystko czasem mi przykro, że nie potrafię mu
      przetłumaczyć, że nie wolno.
      • roman.gawron Re: Bijący , gryzący 2-latek 09.11.04, 12:06
        alicja25 napisała:

        > Mój synek 2 latka na ogół jest b. pogodnym dzieckiem ale od pewnego czasu
        > zdarza się, że nagle przybiega i mnie bije, często dla zabawy albo ze złości,
        > też staram się być konsekwentna tłumaczę.
        ...
        > Synek jest zaborczy, jak bawi się ze mną na wersalce, a mąż nachyli się, żeby
        > dać mu na przykład całuska to musi uważać, żeby nie dostać w nos. Mati bije
        > na oślep i krzyczy głośno mama.
        > Czasami też bije nas jak mu czegoś zabraniamy lub się na coś nie zgodzimy...

        Nie wyobrażam sobie, abym mógł pozwolić dziecku na bicie mnie i innych dorosłych. Dwuletnie dziecko wami rządzi już teraz, a potem się dziwić, że z takich maluchów wyrastają dzieci niemające za grosz szacunku dla starszych. Porządek w stadzie musi być (celowo używam słowa "stado", bo małe dzieci w tych - pierwotnych, instynktownych - kategoriach przede wszystkim postrzegają świat.

        Dziecko powinno dostać klapsa, albo po łapie - tak, żeby zabolało. Sparzy się, jak od gorącego pieca, więcej ręki na matkę, ojca nie podniesie.

        > Wiem, że jest to pewnien etap w rozwoju i nie trzeba się tym bardzo
        > przejmować

        Nadmierne psychologizowanie zamiast zaufania do instynktownych reakcji bardzo często przynosi dzieciom szkodę.

        Dziecko trzeba kochać, ale gdy pyta, kto tu rządzi, pokazać mu. Rozpieszczać, nie rozpuszczać.
        • alicja25 Re: Bijący , gryzący 2-latek 09.11.04, 12:57
          Ja nie pozwalam mojemu dziecku bić nas, cały czas staram się z tym jakoś
          walczyć, tłumaczyć, reagować stanowczo i to czasem skutkuje ale niestety nie na
          długo.
          Nie wydaje mi się, żeby dobrym sposobem na oduczanie bicia było bicie.
          To właśnie instynkt podpowiada mi, że akurat to nie byłby najlepszy sposób w
          tym przypadku.

          • aniapatryk Re: Bijący , gryzący 2-latek 09.11.04, 13:55
            Ja też kiedys spróbowałam i oddałam moejmu małemu dając mu po łapkach. Coż nic
            to nie dało, a wrecz odwrotnie agresja wzrosła i zaczał ze mną sie bić. Wiec
            już teraz nie próbuje nawet tej metody.
            • roman.gawron Re: Bijący , gryzący 2-latek 10.11.04, 09:37
              aniapatryk napisała:

              > Ja też kiedys spróbowałam i oddałam moejmu małemu dając mu po łapkach. Coż
              > nic to nie dało, a wrecz odwrotnie agresja wzrosła i zaczał ze mną sie bić.

              Ja bym wtedy chwycił bijące rączki stanowczo (ale delikatnie!) i unieruchomił
              je na dłużej, póki w oczach dziecka nie zauważyłbym skruchy lub choćby tylko
              pogodzenia się ze swoim losem. W razie potrzeby mocnym (ale delikatnym!)
              chwytem unieruchomiłbym i rączki, i kopiące nóżki.
              Albo też włożyłbym go do kojca, do czasu aż napad agresji minie, potem ostrym
              (ale nie krzykliwym i agresywnym!) tonem zabroniłbym mu takiego zachowania,
              grożąc palcem.
              • marzena21 Re: Bijący , gryzący 2-latek 10.11.04, 10:55
                No mnie się to raczej kojarzy z zimną tresurą a nie wychowaniem. Trzeba mieć na
                względzie również to że mały ktoś jest człowiekiem podlegającym pewnym prawom
                rozwojowym i trzeba dobrze te prawa znać i wiedzieć że chcemy czy nie chcemy
                ten okrez przechodzi mniej więcej każdy dwulatek tak więc jest to pewna
                prawidłowość rozwojowa i musimy o tym pamiętać. Dziecko ma takie odruchy a nie
                inne i nie bardzo umie sobie inaczej poradzić z zalewającymi je emocjami.
                Oczywiście nie twierdzę że należy to tolerować i niereagować bo dziecko takie
                jest i już. Jest to świetny moment na wychpowanie malucha- tak jak mówi Roman
                ale nie aż tak bezwzględnie. Mam dwoje dzieci i twierdzę, że każde dziecko jest
                inne i zupełnie inaczej reaguje na bodźce. Starszej córce wystarczyło
                powiedzieć, wytłumaczyć, pokazać jak ja się czuję, że mi się to nie podoba i
                tego nie akceptuję- surowo, poważnie. WYSTARCZYŁO. Na drugą z kolei nie
                działało nic. Jeżeli chodziło o bicie mnie- jakoś zdołałam wstrzymać się od
                oddawania( co wogóle wg. mnie świadczy o niskości rodzica- oddać wet za wet z 2
                letnim dzieckiem- to dla mnie niepojęte kategorie myślenia) tak nie dawałam
                sobie zupełnie rady z biciem przez młodszą starszej siostry - i to tak, że lała
                się krew, powyrywane włosy. Owszem obrywała porządne klapy- pio łapach, po
                tyłku z awanturą- żeby wreszcie dotarło, z uprzednim grożeniem klapem, były
                metody wynoszenia do swojego pokoju i zostawiania - jako kara- nie jako odwet.
                I NIC NIE POMOGŁO. żadne kary biciowe nie odnosiły skutku. Za godzine następna
                kępa włosów potrafiła zostać wydarta. Oczywiście najbardziej bolało mnie serce
                o starszą córkę, która nie oddawała, bo wiedziała, że bić nie może.
                Powiedziałabym tylko że bicie zaowocowało jedynie większym zacięciem się i
                zamknięciem się w sobie, poczuciem krzywdy i niezrozumienia. Myślę więc
                reasumując że to my musimy być mądrzy i dostosować metody do charakteru
                dziecka. Jeżeli nic nie pomaga - to moim zdaniem wystarczy każdorazowa po
                prostu stanowcza i negatywna rekcja rodzica. Okres w takim stanie trzeba
                przetrwać a dziecko i tak wyniesie z tego świadomość niedopuszczalności takiego
                zachowania - jeżeli otrzymuje za nie dezaprobatę i z takim nastawieniem wejdzie
                w kolejny okres swojego życia. To nic że nadal nie umie zapanować nad sobą i
                bije. Wie, ze to źle.
                Moja młodsza ma teraz 3 lata i bicie jej przeszło a jak się zdarzy - wiadomo
                rodzeństwo- to przeprasza- tego zdołałam je nauczyć. Zawsze się za bicie
                przepraszają. Czasami nawet w te pędy- zanim zdążę wpaść do pokoju ze
                srogąminą. Stąd mniemam, że nawet jeżeli sankcje nie odnoszą skutku to na
                przyszłość najważniejsze dla dziecka jest to co im przekazujemy w czasie takich
                sytuacji. Musztrowanie natomiast, związywanie rąk aż skruszeje jest dla mnie
                tresurą każ stosuje się przy wkaładaniu siodła na konia a nie przy wychowywaniu
                i okazywaniu zrozumienia dwulatkowi. Klap- ok ale jak nie skutkują inne metody.
                A i jak klap nie skutkuje to lepiej sobie odpuścić i zostać przy generalnej
                surowości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka