Dodaj do ulubionych

7 m-cy i 2,5 roku

04.03.05, 10:34
Witam,
jestem mama 2,5 Kubusia i 7-miesiecznej Majeczki. Czy jest ktos, kto ma
Maluchy w podobnym przedziale wiekowym? Chetnie podzeile sie swoim
doswiadczeniem i zaczerpne wiedzy od innych na temat wychowania, klopotow i
przyjemnosci z wychowywania takich Sloneczek.
Obserwuj wątek
    • katarzynka25 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 04.03.05, 14:52
      Co prawda ja jestem dopiero w oczekiwaniu to u mnie róznica będzie 22 miesiące
      więc chętnie wysłucham rad i ostrzeżeniń mamy już "doświadczonej" przynajmniej
      początkowo.
    • w_ania Re: 7 m-cy i 2,5 roku 04.03.05, 20:12
      równiutkie 2 lata różnicy + jeden dzień. Moje dziewczyny mają urodzinki dzień po
      dniu. jedna ma 2 lata i jeden miesiąc a druga ma miesiąc.
      W domu istny dom wariatów he he he. jest duzo biegania ale i dużo smiechu
      zwłaszcza z tą starszą. Jeszcze troszkę i zaczna sie razem bawić - juz na to czekam.
      Ania
      • katarzynka25 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 05.03.05, 08:42
        Z przejęciem czekam na wskazówki jak sobie radzicie z maluszkami. W zasadzie to
        ze starszakiem
        • gopio1 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 07.03.05, 08:28
          Wiesz, co u Was jest dokladnie tak jak u nas. Tzn. Kuba urodzil sie 3
          pazdziernika a Maja 3 sierpnia. Rowne 22 m-ce. Przed Toba trudne chwile, ale te
          trudne szybko mijaja (duzo tez zalezy od Starszaka). Napisze Ci jak to bylo z
          nami na samym poczatku.
          Zaszlam w druga ciaze jak Kuba mial rok i miesiac. Bylam troche przestraszona.
          On byl taki Malutki, w dodatku jeszcze go karmilam piersia. Troche sobie tego
          wszystkiego nie moglam wyobrazic. Przez cala ciaze zaczytywalam sie w roznych
          madrych ksiazkach, jak to zrobic, zeby niespelna dwulatek nie poczul sie
          odrzucony po pojawieniu sie nowego dziecka i nie traktowal go jak rywala. Te
          ksiazki bardzo mi pomogly. Jak bylam w ciazy Kuba byl za maly na powazne
          tlumaczenia, ale wiedzial, ze w brzuszku rosnie dzidzius, glaskal i
          nasluchiwal. Gdy urodzila sie Maja, to Kuba wyjechal na 4 dni do babci. Jak
          wrocil na szczescie Mala spala, wiec najpierw sie dlugo witalismy, potem mu
          powiedzialam, ze w domku ktos na niego czeka. Powiedzialam, zeby zajrzal do
          lozeczka. Tam oprocz spiacek Krolewny czekal tez na Kube zapakowany prezent.
          (To podobno bardzo wazne). Kuba bardzo sie ucieszyl i wszystkim wokolo
          powtarzal, ze Maja dala mu samolot. Od pierwszych chwil mowilismy o malej Maja.
          Nie zadna dzidzia czy niunia. Znam osobiscie przypadek, ze rodzice mowli do
          starszej corki to jest dzidzia, nie ruszaj dzidzi, dzidzia spi itp., a potem,
          gdy dzidzia miala rok, to starsze dziecko mialo problem z wymowieniem jej
          imienia (miala 6 lat). Tylko dzidzia i dzidzia...
    • chwilka9 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 10.03.05, 22:42
      Moje dzieci mają 4,5 i 2,5
      • gopio1 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 11.03.05, 07:46
        I jak sobie dajecie rade? Chodzis zdo pracy? Masz opiekunke? Posylasz Mlodsze
        od wszresnia do przedszkola? Beda chodzic razem? Jak sie dogaduja? Bawia sie
        razem, bija, dziela? No i czy maja wspolny pokoj? Pozdrawiam
    • katarzynka25 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 17.03.05, 14:28
      Ja oczekuję ale z zaciekawieniem i jednak przestrachem czytam co tu piszecie.
      Moja małe jest na etapie mówienia nie i kręcenia główką no i te okropne dąsy
      (upadanie lub kładzenie się na podłogę) niepowiem trochę wyprowadza mnie tym z
      równowagi ale cóż trzeba to przetrzymać.
      • gopio1 to minie 18.03.05, 08:31
        Ja przechodzilam dokladnie przez to samo. Czasem ryczala razem z Kuba. Z bezradnosci, bezsilnosci i
        leku jak to bedzie jak sie urodzi drugie. Zloscilam sie na Kube ze sie tak zachowuje, a jednoczesnie
        wymagalam od niego coraz wiecej, np. zeby sam wchodzil po schodach (bo z wielkim brzuchem i
        zakupami nie mialam juz gdzei go zmiescic). A on potrafil sie polozyc i plakac. Wiec ja na gore (na
        szczescie tylko 1 pietro), otweiralam drzwi, zostawialam zakupy i schodzialm po niego. Bralam go
        ryczacego i wierzgajacego na rece i do domu. Potem awantura przy rozbieraniu (na szczescie krotko,
        bo szybko pryszlo lato i czesc problemow odeszla).
        Jak urodzial sie Maja, to ten etap mial sie ku koncowi. Kuba mial rok i 10 miesiecy. Powoli zaczynal
        mowic. Jak skonczyl 2 lata problem awantur, kladzenia sie i ciaglego nie-nie-nie zniknal. No i
        sprawdzilo sie to, co pisali w roznych madrych ksiazkach. Ze dziecko w drugim roku zycia odkrywa
        swoja autonomie, swoje niezalezna JA. Chce sprawdzic na ile moze sobie pozwolic, uczy sie
        samodzielnosci i te jego przekorne nie-nie-nie, to nic innego jak proba sil. A poza tym odbiera
        mnostwo bodzcow z zewnatrz (wszystkie zmysly pracuja na pelnych obrotach, a samo dziecko chlonie
        ten nasz swiat). I to je frustruje. Placze, bo nie moze sobie poradzic z tymi wszystkimi bodzcami. No i
        po trzecie (u nas bylo chyba najwazniejsze) - nauka mowienia. Jesli dziecko czegos chce, pragnie, a nie
        potrafi tego wyrazic, to sie denerwuje i stad te histerie.
        Przyklad z naszego zycia:
        Kuba mial 1,5 roku. Ryczy, krzyczy, placze, nie wiadomo o co mu chodzi. Probujemy odgadnac, zadajac
        coraz to nowe pytania. Moze chcesz isc na spacerek? a moze jetes glodny? a moze klocki?
        samochodzik? telefon? co? Kazda zla sugestia powoduje coraz wieksza rozpacz Kuby.
        Kuba ma 2 latka i 2 miesiace. Mowi: Mamo, chcialem kalapećke. Ja: co takiego? Kuba: kalapećke! Ja:
        powiedz jeszcze raz, bo nie rozumiem. Kuba: ka-la-peć-ke. Ja: kochanie, nie wiem, co to jest. Pokaz
        mi. Kuba idzie do kuchni, bierze stolek, przysowa do blatu, otwiera chlebownik i mowi: chlebek
        chcialem. Ja: aaaa... kanapeczke! Kuba: no pewnie. Z maselkiem.
        Pozdrawiam serdecznie. Bedzie dobrze. Gosia
    • afkak Re: 7 m-cy i 2,5 roku 01.04.05, 13:28
      Witam,
      Kuba miał 18,5 mies. (26.07.2003r) kiedy urodziła się Ida (12.02.2005r).
      W trakcie ciąży głaskał i całował mój brzuch i kiedy wróciałm ze szpitala był
      dla małej bardzo czuły. CHciał wziąść ją na ręce, calował, głaskał po główce.
      Do tej pory wciąż to robi, czasami musze go na siłę odciągać gdyż chce się do
      niej tulić całym ciężarem swego ciała. Nieraz jednak zdarza się, ze chce ją
      uderzyć itp.
      Często, gdy nie ja a ktoś inny bierze Idę na ręce, pokazuje na nią, ciągnie i
      krzyczy: mama, mama...
      Obecnie przechodzi okres buntu i samodzielności: ne, ne, ne, ja, ja, ja oraz
      fascynacji tatą. Kiedy ten przyjdzie do domu prawie, zę nie da mu się ruszyć.
      Jest to trochę związane z tym, iż tata na wszystko Kubie pozwala, a ja częściej
      zakazuję. Z tego wynikają problemy i czasem lekkie histerie, ale da się to
      przeżyć.
      Idusia zaś jest słodkim niemowlakiem, bardzo grzecznym i spokojnym (na
      razie???). Jest dość cierpliwa kiedy muszę zająć się Kubą i to jemu daję
      pierwszństwo zanim ją zwezmę na ręce lub nakarmię, potrafi już z zaciekawieniem
      patrzeć co razem robimy.
      Problemem są na razie dość krótkie spacerki (z dwójką nie pójdę za daleko,
      ponieważ nie dam rady zbyt długo pchać wózka i nieść Kubę na rękach (12,5 kg),
      jesli zajdzie taka potrzeba.
      Na razie tyle...
      Pozdrawiamy
      • katarzynka25 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 01.04.05, 14:10
        Moja Amelcia zapowieda się na "suuuper opiekunkę". Mam na myśli opiekę nad
        swoimi lalami (na spacaerkach w znajomym jordanku inne mamy są zadziwone z
        jakim poświęceniem się potrafi zajmować lalą" ciekawa jestem jak to się okaże w
        praniu. Obecnie również mamy okes taki jak u Kubusia nie nie a o powrocie do
        domu to już nie wspomnę chociaż słania się na nogach i jak już wczłapiemy (z
        krzykiem na ustach)się na górę to tyklo ją zobieram i kładę. Właśnie jakieś 20
        min temu to przetrenowałyśmy, ale i tak bardzo dużo mogę jej wytłumaczyć. No
        cóż a brzuszek coraz większy aż stah pomyśleć jak będzie potem. (mieszkam na
        trzecim piętrze bez windy)
    • jawi71 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 01.04.05, 18:26
      Miedzy moimi maluszkami jnest 22,5 miesiaca roznicy (obie ciaze planowane, bo
      miedzy mna a moim bratem jest taka sama roznica i dobrze pamietam te piekne
      czasy kiedy wszystko robilismy razem). Nie zawsze jest latwo, ale kiedy patrze
      jak Zuzia caluje i przytula Igorka to lezka sie w oku kreci. Nazywa go Didi, bo
      niestety jeszcze nie mowi, i ogromnie go kocha. Z wzajemnoscia zreszta, bo maly
      nie spuszcza oczu z siostry, kiedy jest w poblizu. Wieczorem padam ze zmeczenia,
      ale kiedy patrze na swoje maluchy, nie zaluje decyzji. Pozdrawiam wszystkie
      mamy. Wiola
      • gopio1 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 01.04.05, 22:40
        Napisz coś więcej! Ile mają Twoje szkraby? Jak mają na imię? Jak sobie radzicie?
        Dziś już padam, popiszę jutro.
    • kmkasia Re: 7 m-cy i 2,5 roku 10.04.05, 13:44
      Ja mam dwie córeczki
      Asia ma 2 lata i 5 miesięcy a Ala 5 miesięcy.
      Generalnie na poczatku był KOLOROWY ZAWRÓT GŁOWY ale teraz juz jest bardzo
      fajnie, tyle że troche padam na p . .. za zmęczeniasmile
      Kocham je nad zycie
      Pozdrawiam
      Kasia
      aha różnica wieku planowana ale teraz wiem , że to wielkie wyzwaniesmile
      • hanti Re: 7 m-cy i 2,5 roku 12.04.05, 15:57
        Taka różnica wieku to naprawde nielada wyzwanie smile Ale teraz jest już super.
        Kuba ma 3 lata i 3 miesiące, jest już na tylr duży ze sam się ubierze rozbieże,
        sam korzysta z toalety (no chyba że to jakaś grubsz robota wink ), sam je i nawet
        weźmie sobie z lodowki serek, wyjmie łyżeczkę. Tylko picie ja nalewam do
        kubeczka, bo wolę żeby znalazło się w brzuszku, a nie na podłodze. Karolka rok i
        4 miesiące też już jest fajną kobietką, kiedy jest głodna mówi "am", potrafi już
        dłużej bawić się z Kubusiem, tak że ja mogę zająć się np obiadem. Gdyby nie
        ciągła rehabilitacja Małej, już mogłabym odpocząć smile)))
    • kiuska Re: 7 m-cy i 2,5 roku 16.04.05, 13:37
      Witam!!
      Ja wlasnie skonczylam 32 lata, mam 17-miesięczną córeczkę i jestem w 3 miesiącu
      ciąży...bardzo chciałam mieć drugie dziecko, ale nie sądziłąm, że to tak szybko
      nastąpi ( na pierwsze czekaliśmy prawie 1,5 roku!!). Między dziećmi będzie
      rwóno 2 lata różnicy i powiem, że nie bez obaw do tego podchodzę, wszak
      rodzeństwo pojawi się akurat w kryzysowym wieku dwulatka!! Nie mogę liczyć na
      niczyją pomoc ( mąż w pracy, babcie daleko).Czy ktoś mi doradzi, podpowie jak
      to jest z tą różnicą 2 lat? A ja chcę karmić piersią? Czy konieczna będzie
      opiekunka? No i najważniejsze...muszę odstawić moją córcię od piersi,
      przełożyć do jej łóżeczka i wogóle nie wiem jak to "ugryźć" ...

    • kiuska Re: 7 m-cy i 2,5 roku 16.04.05, 14:51
      jeszcze raz ja...
      doczytałam o wózkach i nie wiem czy na prawdę potrzebny jest taki podwójny??
      zaznaczam, że do placu zabaw, czy sklepu mam spory kawałek... chyba będę
      musiała o czymś takim pomyśleć... a co ty na to?? Pozdrawiam
    • bajdus Re: 7 m-cy i 2,5 roku 18.05.05, 13:27
      Cieszę się, że was znalazłam. Już sama chciałam założyć forum dla mam takich
      jak my. Mój Kubuś ma teraz 2 lata i 3 miesiące a Krzyś kończy 8 miesięcy. Wasze
      smuteczki i radości nie są mi obce więc będę częstym gościem na tym forum. W
      końcu razem raźniej. Pozdrawiam.
    • landrynka17 Re: 7 m-cy i 2,5 roku- dokladnie tak jak u mnie :) 18.05.05, 14:06
      krystianek 2,5 roku kacper 7 ms
    • anusik1 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 19.05.05, 14:46
      Hej!

      Może i ja się dołączę... U mnie także różnica 22 miesięcy
      Franio (ur. 30.07.2002) i Tosia (04.06.2004).
      Moje Skarby w jednych kwestiach bardzo się od siebie różnią a w drugich są
      bardzo podobni.. Franio to wielki żywioł - od zawsze taki był. Nie potrafi
      usiedzieć na miejscu przez 5 sek. wszędzie go pełno, wszystkim się interesuje,
      ma dużo do powiedzenia, no i jeszcze do dziś ma napady złości typowe dla 2-
      latka. Siostrę też od czasu do czasu próbuje przepchnąć, uszczypnąć (na razie
      jeszcze Jej nie uderzył. Tosieńka to super radosny dzieciak. Jest bardzo
      pogodna i zadowolona. Czasami wręcz nie reaguje na zaczepki synka. Od miesiąca
      już sama chodzi i na każdym kroku obserwuje brata. Są tez takie momenty gdy
      naprawdę zgodnie próbują się bawić...Do września jestem w domku, a później
      Franio do przedszkola (z tym raczej nie będzie problemów - na "drzwiach
      otwartych" był oczarowany), a Tośka do babci ( tu może być problem - bo to taka
      mała mamusina przylepka karmiona jeszcze piersią). Mamy jeszcze trochę czasu
      więc myślę, że uda nam się zerwać z cycusiem - choćby w dzień.
      Mimo tych wszystkich problemów małych i większych nasze Skarbiki przynoszą nam
      tyle radości,że ho ho!!! Może to trochę górnolotne ale naprawdę czujemy się
      szczęśliwi!!!
      Pozdrawiamy wszystkich pa pa
      • aaania Re: 7 m-cy i 2,5 roku 22.05.05, 18:34
        Witam serdecznue i już się cieszę na wspólne pogaduchy smile
        Mam córeczkę 2,5 roku i synka 7 m-cy (no, już prawie 8, bo za 2 dni kończy) smile
        Na początku myślałam, że oszaleję, bo synek jest b. absorbującym (czyt. wrzeszczącym) dzieckiem...
        Teraz jestem zadowolona, że udało mi się wprowadzić maluszka do rodziny tak naturalnie, że córeczka prawie tego nie zauważyła; ani razu nie zdarzyło się, żeby okazała zazdrość o brata, żeby go choćby zmierzyła groźnym spojrzeniem smile
        Wiem, że kłótnie będą nieuniknione z powodu konfliktu interesów (zabawki!), ale póki co mam satysfakcję smile
        Jestem na wychowawczym z córką, posiedzę jeszcze z rok do póltora.
        Na pomoc dziadków nie bardzo możemy liczyć, bo obie babcie pracują, więc pomaga mi 2 razy w tyg. niania. Ona zajmuje się jednym dzieckiem, albo gotuje, a czasem zostawiam ją z dwójką i robię sobie wychodne, wspaniała sprawa. Planuję w tym czasie kontynuować naukę języka obcego. Ostatnio wznowiłam jazdę konną, która jest moim hobby. O ile lżej się żyje, jak człowiek ma jakąś odskocznię od codzienności!
        Są chwile, że mam wszystkiego dość, nie mam chęci nawet na zabawy z dzieciakami.
        To nieomylny znak, że trzeba odpocząc i staram się wtedy zrobić coś TYLKO dla siebie, zostawiając dzieciaki z tatusiem.
        Odkąd świecie słońce żyje nam się łatwiej. Najgorzej było zimą.
        Pozdrawiamy!
        • zziolkowska Re: 7 m-cy i 2,5 roku 24.05.05, 14:33
          Hej! Mam w domu dwie prześliczne niewiasty : 2i8mcy Maja i 7,5 mca Lidia.
          Planowa odległość, choć muszę stwierdzić, że początek był KOSZMARNY...Teraz
          wszystkie (no prawie...) domowe sprawy uporządkowałam.Tak jak koleżanka Ania
          siedzę sama całymi dniami, dzięki niej przetrwałam kilka kryzysów...DZIĘKI.
          Wsparcie dziewczyn znających ból TAAKIEGO rodzeństwa jest istotne.
          1. Wychodzenie na spacer- do głębokiego wózka młodszej wsadzałam w
          razie "kryzysu" starszą "potwornicę"big_grin
          2. Śpimy wszyscy razem w pokoju, nie raz zdarza się,że cała czwórka w jednym
          łóżku
          3. Momenty zazdrości objawiaja się gdy starsza jest zmęczona i głodna ( a jest
          STANOWCZA w kwestii jedzenia- nie!!!!!)
          4. Maja jest bardzo opiekuńcza
          Chwilowo piszę bo moje panny śpią, choć baaaaaaaaaardzo żadko zdarza sie im
          jednocześnie spać.
          Dobrze, że są dwie i tak blisko siebie. Zmęczenie?....
          Ale coś za coś. Tłuste małe łapki wieszające się na szyi i szept" kocham cię
          mamuś" wystarcza za wszystko...
          POzdrawiwm i życzę wytrwałości podwójnym mamom
          Zośka
    • kim11 Re: 7 m-cy i 2,5 roku 31.05.05, 22:12
      witajcie spracowane mamusie! smile
      mam 2,6 letnbia corcie i 7,5 miesiecznego synka (rowno dwa lata roznicy).
      Powiem szczerze - poczatek byl okropny - synek byl bardzo placzliwy, tylko na
      raczkach, do tego jeszscze problemy zdrowotne, corka przechodzila apogeum buntu
      dwulatka. Teraz jest juz znacznie lepiej
      Dla mnie bardzo pomocne okazalo sie:
      -kupienie podwojnego wozka (uzywanego, wiec wydatek nie az tak potworny)
      -nauczenie synka zasypiania w dzien na balkonie - bez zadnego bujania,
      kolysania, ubieralam, wkladalam do wozka na balkon ie i dziecie pieknie
      zasypialo (niestety jak przyszla wiosna to sie skonczylo)
      - lezaczki, stojaki gimnastyczne, mata edukacyjna (choc tak naprawde te zabawki
      zaczely malego interesowac po 4-tym miesiacu zycia)
      - czesto w chwilach ktytycznych (jeden i drugio beczy) ubieralam dzieci i
      wychodzilam na spacer - na ogol pomagala na histerie przynajmniej jednego wink
      - kladzenie dzieci spac najpozniej o 21 - wszej zeby miec jeszcze jakis wieczor
      dla siebie - drzemki malego tak regulowalam, aby wlasnie o tej godzinie go
      klasc
      - corka gdy miala 2,5 roku poszla do przedszkola i to byla najwieksza rewolucja
      na plus w naszej rodzinie (ja w koncu mialam czas dla malego, odpoczelam,
      dzieki czemy mialaam i sile i ochote dla corki po porocie z przedszkola,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka