Dodaj do ulubionych

Agresywny....

27.04.05, 15:01
Ma 3 latka i 3 miesiące, rozwija się fizycznie rewelacyjnie, duży, silny,
zdrowy, ładny. Dużo mówi, zna wszystkie planety, potrafi je wskazać i
nazwać,zna niektóre marki samochodów, zna kilka liter, na pamięć nauczył się
Pana Slowika, Słonia Trąbalskiego po kilkurazowym przeczytaniu, właściwie nic
nie mogę mu zarzucić. Potrafi się przytulać, mówić, że "kocha", ale... mój
synek jest agresywny,pracuję do 16, zajmuje się nim babcia(jeszcze młoda ma
50 lat),ja odbieram go od 16.30, i weekendy spędzamy od rana do wieczora
razem, po tyh dwóch dniach wracam do pracy wykończona psychicznie i fizycznie.
We wrześniu idzie do przedszkola, a ja się boję, ze zrobi któremuś dziecku
krzywdęsad,w piaskownicy cały czas muszę uważać, bo rzuca piaskiem, zabiera
dzieciom zabawki i je wyrzuca, ja reaguje zakazem, biorę za rękę i mówię
ostro: nie wolno, on ma to gdzieś, zachowuje się jeszcze gorzej, tak jakby
robił mi na złość i po moich zakazach, słowach, rzuca w chłopczyka łopatką,
zabieram go wtedy do domu, siłą , bo nie chce iść, wrzeszczy w niebogłosy,
gryzie moją rękę, ale ja nie puszczam, przychodzimy do domu, nie daje się
rozebrać, ściągnąć bucików, ani umyć rączek, kopie mnie, gryzie, w końcu
krzyknę na niego, ale to dolewa oliwy do ognia, wyszarpuje się, i rozrzuca ze
złości klocki po pokoju, zresztą wszystkie zabawki demoluje od razu jak je
tylko dostanie, więc na razie mu nic nie kupuję. W końcu wypłacze się, siadam
obok, tłumaczę, dlacego zabrałam go z piaskownicy, za 10 minut wrzask, że nie
chce się kąpać, znów to samo, po walce stoczonej wylewa wodę z wanny, mówię
mu, jak wylejesz jeszcze raz to koniec kąpieli, patrzy na mnie i wylewa ,
siła wyciągam go z wanny, kopie, szarpie się, uderzył mnie, nie moge mu
założyć piżamy, zasłaniam zasłonę, i znów wrzask, że on nie chce, zeby była
zasłonięta, ja nie reaguję wychodzę i mówię, ze idę przygotować mu mleko,
wracam a on zerwał zasłonę z okna- siłą, siadam i płaczę, patrzę na
porozrzucane klocki, na zasłonę, na podarte książeczki i nie rozumiem
dlaczego?
Czy iśc do jakieś poradni?jestem kłębkiem nerwów, nie mogę z synkiem nigdzie
wyjść,bo jest "dziki", nie umie się bawić z dziecmi,nie umie przechodzić
przez ulicę, wyrywa się na siłę. Dopiero do 2 tygodni woła siusiu na nocnik,
ale kupkę nie, siedzi na nocniku a za chwilę wstanie i zrobi na dywan,albo w
majtki. Nie ogląda telewizji, wyjątek poranne bajki dla dzieci Krecik i
Koziołek Matołek, nie bijemy go, chociaż mąż kiedyś nerwowo nie wytrzymał jak
mu się wyrwał i wbiegł prawie pod nadjeżdzający samochód.
Czy ktoś ma podobne dziecko? jak sobie z nim radzić?
Jestem już wyczerpana, w nocy budzi się z płaczem, nie mogę go uspokoić, nie
jem,nie sypiam.
Obserwuj wątek
    • wika78 Re: Agresywny.... 27.04.05, 15:22
      Jeszcze niedawno 3 latek robił dokładnie to samo.Myślałam, że nic do niego nie
      dociera, bił inne dzieci, wyrywał zabawki, nie słuchał, uciekał, trzeba było
      bardzo uważac na każdy jego krok, co chwila wywalał się na głowę twarz, spadał
      potykał się i oczywiscie dalej leciał na łeb na szyję na przód, demolował
      zabawki,które inne dzieci od lat używały a w jego rączkach po minucie były
      połamane. Każde dziecko po 5 min. przebywania z nim oczywiście płakało, dorośli
      przerażeni. Ja jestem nieugięta twardo trzymam się wyznaczonych zasad co wolno
      a co nie, tłumaczyłam wyprowadzona z równowagi krzyczałam a nawet gderałam (
      byłam już przerażona samą sobą bo jestem człowiekiem spokojnym a zamieniałam
      sie w potwora)I nagle chłopiec zaczą przestrzegać wszystkich naszych ustaleń,
      ba twierdzi, że teraz jemu przeszkadza jak ktoś jest zbyt głośny upomina inne
      dzieci, tara się być małym pomocnikiem i pomimo, że bywałam dla niego ostra i
      nieustępliwa twierdzi, że mnie kocha.Nie wiem co spowodowało tą odmianę.
    • basiek13 Re: Agresywny.... 28.04.05, 12:32
      Mam podobny problem, tyle,że z córeczką. Jest bardzo agresywna, płaczliwa,
      wrzeszcząca i nie uznaje kompromisów.Czasem jej wleje, bo nie wytrzymuję. W
      przedszkolu tez sa z nia kłopoty, wszędzie musi być pierwsza, nikt nie może sie
      sprzeciwić. To w maszym przypadku to nie okres przejściowy, szaleje od zawsze
      (bunt dwulatka, bunt czterolatka - trudno wyszczególnić). Brak słów.
    • hankem Re: Agresywny.... 28.04.05, 13:06
      Witam
      Mam ten sam problem i synka dokładnie w tym samym wieku. Dziecko nie dość, ze
      jest krnąbrne to jescze niejadek. Ja chodze do pracy, mąz w tej chwili w
      delegacji a synkiem zajmuje sie moja mama, która przyjechała z daleka. Wczoraj
      moja matka wpadła w ciężka depresję i powiedziała, ze wyjeżdża. Mój syn
      doprowadził ją do szewskiej pasji. A ma identyczne zachowania jak Twój! Z tą
      zasłoną, z kąpaniem, jak bym widziała moje dziecko.Niestety musze znaleźc na
      ten miesiąc kogoś innego do opieki.
      Gdieś na forum juz jest poruszany ten wątek, chyba w "rówieśnikach". Ja tez
      trace cierpliwośc i leje dzieciaka ale wtedy jest jeszcze gorzej bo on mnie tez
      zaczyna bić! jak wpadnie w furie to zamykam go w pokoju do momentu az sie nie
      uspokoi i co jakis czas do niego zaglądam z zapytaniem: czy mu juz przeszło?
      Ostatno staram mu sie tłumaczyć ale niewiele do niego dociera, zawsze musi
      postawić na swoim. Tez jestem bezradna. Bylismy juz pare razy u psychologa ale
      zawsze słyszymy te same słowa: trzeba byc stanowczym i konsekwentny. Dobrze
      mówic ale trudniej wykonac.
      Pozdrawiam wszystkie mamy małych złosników i wsperajmy sie w tych trudnych
      chwilach!.
    • agnieszka19731 Re: Agresywny.... 30.04.05, 23:09
      Witaj!
      Ja mam 2,5 latka, też bywa nieznośny jak Twój, ale psycholodzy mają rację
      konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja, dziecko musi wiedzieć co mu wolno, a
      co nie jeżeli wylewa wodę z wanny to wychodzimy i jak się uspokoi to tłumaczymy
      i pytamy go czy wie dlaczego został zabrany z kąpieli. Mi np. pomagał w
      ciężkich chwilach MELISA w syropie dla dzieci (w konsultacji z lekarzem
      oczywiście). Podawałam mu dwa razy dziennie łyżeczkę przez tydzień, a później
      przerwa też przez tydzień w ciągu miesiąca dziecko się wyciszyło i już wie co
      można a co nie.
      Pozdrawiam Aga
      Skonsultuj się z lekarzem jeżeli chodzi o MELISĘ pomimo, że jest dostępna bez
      recepty nie podawaj jej sama.
      • maak3 Re: Agresywny.... 02.05.05, 22:59
        >Podawałam mu dwa razy dziennie łyżeczkę melisy przez tydzień, a później
        > przerwa też przez tydzień w ciągu miesiąca dziecko się wyciszyło
        i już wie co
        > można a co nie.
        hehe magiczne działanie melisy smile))
        ja bym się trzymała opcji, żeby najpierw zrozumieć zachowanie dziecka, a nie
        dawać uspokajacze smile)
        co do dokazującego malucha to pytanie istotne: jak on się zachowuje przy babci?
        czy tak samo jak przy Tobie i jeśli tak, to co babcia wówczas robi?
        czy dziecko ma takie same albo zbliżone zasady do 16.30 kiedy jest z babcią i
        po 16.30 kiedy jest z Tobą?
        czy w kontakcie z dzieckiem 1:1 (bo sytuacja pisakownicowa, kiedy jest dużo
        własnych zabawek do upilnowania i cudzych atrakcyjnych jest bardzo
        specyficzna...) też bywa agresywny, czy potrafi się dogadać?
        czy jak mu mówisz ,,nie wolno, idziemy do domu?" to mówisz mu to w taki sposób
        jaki sama byś chciała słyszeć, gdybys była mała?
        (mi bardzo pomaga jak nie wiem co się dzieje z dzieckiem po prostu
        metaforycznie ujmując ,,wejść w jego buty" czyli spojrzeć na świat z
        perspektywy dziecka)
        i jeszcze jedna sprawa - trening czystości czy te zachowania, nie pojawiły się
        w związku z treningiem czystości i jak on przebiega - czy siedzenie na nocniku
        jest wymuszane - jak robisz Ty jak robią to inne osoby zajmujące się dzieckiem?
        czy czuje presję z tym związaną? może dzieciak nie jest w stanie spełnić
        Waszych oczekiwań w tej kwestii i pokazuje swoją frustracje na innych polach?

        a może zwyczajnie w świecie sprawdza granice ile mu można?

        warto pomysleć o co w tym wszystkim chodzi
        i jak mu pomóc, jak go wesprzec w tym co dziecko przezywa?
        może zamiast tłumaczyć mu czemu go zabralaś z piaskownicy po prostu mu
        potowarzysz w jego rozpaczy....
        pozdrowienia
        maak3
    • chwilka9 Re: Agresywny.... 05.05.05, 22:11
      Miałam taki sam problem z synem. Zaczęło się mniej więcej w tym samym wieku. To
      był koszmar. Najgorsze to świadomość że nie panuję nad własnym dzieckiem,
      rozmowy w przedszkolu o jego agresji i wreszcie spotkanie z psychologiem.
      Właśnie to nam pomogło. Trwało to rok. Skończyło się kilka miesięcy temu. Teraz
      ma prawie 5 lat. Radzę udać się do psychologa. Otworzy Ci oczy na wiele spraw.
      Nikt Ci nie pomoże zdaniem:"bądź konsekwentna". Ja chodziłam co kilka misięcy.
      Było mniej więcej na zasadzie "on zrobił tak, a ja tak. Nigdy mnie nie
      krytykowała za zachowanie tylko tłumaczyła jak on mógł się czuć konkretnie w
      danej sytuacji i co powinnam zrobić. Czasami nie rozumiałam sensu jej zaleceń
      ale stosowałam się do nich i to przynisło efekt (typu: nie pije mleka z
      butelki, nie ubieram go, nie karmię - umiał ale lubiał jak ja to robię a ja nie
      widziałam w tym nic złego). Dużo wydarzeń mogło się przyczynić do zachwiania
      jego zachowania. Nagle zaczęłam czuć od niego taki dziwny spokój-i to był
      koniec. To nie to że nigdy się nie złości i cały czas się słucha, ale jak się
      zdenerwuje to po prostu się rozpłacze a nie jak wcześniej "wpada w szał"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka