Ma 3 latka i 3 miesiące, rozwija się fizycznie rewelacyjnie, duży, silny,
zdrowy, ładny. Dużo mówi, zna wszystkie planety, potrafi je wskazać i
nazwać,zna niektóre marki samochodów, zna kilka liter, na pamięć nauczył się
Pana Slowika, Słonia Trąbalskiego po kilkurazowym przeczytaniu, właściwie nic
nie mogę mu zarzucić. Potrafi się przytulać, mówić, że "kocha", ale... mój
synek jest agresywny,pracuję do 16, zajmuje się nim babcia(jeszcze młoda ma
50 lat),ja odbieram go od 16.30, i weekendy spędzamy od rana do wieczora
razem, po tyh dwóch dniach wracam do pracy wykończona psychicznie i fizycznie.
We wrześniu idzie do przedszkola, a ja się boję, ze zrobi któremuś dziecku
krzywdę

,w piaskownicy cały czas muszę uważać, bo rzuca piaskiem, zabiera
dzieciom zabawki i je wyrzuca, ja reaguje zakazem, biorę za rękę i mówię
ostro: nie wolno, on ma to gdzieś, zachowuje się jeszcze gorzej, tak jakby
robił mi na złość i po moich zakazach, słowach, rzuca w chłopczyka łopatką,
zabieram go wtedy do domu, siłą , bo nie chce iść, wrzeszczy w niebogłosy,
gryzie moją rękę, ale ja nie puszczam, przychodzimy do domu, nie daje się
rozebrać, ściągnąć bucików, ani umyć rączek, kopie mnie, gryzie, w końcu
krzyknę na niego, ale to dolewa oliwy do ognia, wyszarpuje się, i rozrzuca ze
złości klocki po pokoju, zresztą wszystkie zabawki demoluje od razu jak je
tylko dostanie, więc na razie mu nic nie kupuję. W końcu wypłacze się, siadam
obok, tłumaczę, dlacego zabrałam go z piaskownicy, za 10 minut wrzask, że nie
chce się kąpać, znów to samo, po walce stoczonej wylewa wodę z wanny, mówię
mu, jak wylejesz jeszcze raz to koniec kąpieli, patrzy na mnie i wylewa ,
siła wyciągam go z wanny, kopie, szarpie się, uderzył mnie, nie moge mu
założyć piżamy, zasłaniam zasłonę, i znów wrzask, że on nie chce, zeby była
zasłonięta, ja nie reaguję wychodzę i mówię, ze idę przygotować mu mleko,
wracam a on zerwał zasłonę z okna- siłą, siadam i płaczę, patrzę na
porozrzucane klocki, na zasłonę, na podarte książeczki i nie rozumiem
dlaczego?
Czy iśc do jakieś poradni?jestem kłębkiem nerwów, nie mogę z synkiem nigdzie
wyjść,bo jest "dziki", nie umie się bawić z dziecmi,nie umie przechodzić
przez ulicę, wyrywa się na siłę. Dopiero do 2 tygodni woła siusiu na nocnik,
ale kupkę nie, siedzi na nocniku a za chwilę wstanie i zrobi na dywan,albo w
majtki. Nie ogląda telewizji, wyjątek poranne bajki dla dzieci Krecik i
Koziołek Matołek, nie bijemy go, chociaż mąż kiedyś nerwowo nie wytrzymał jak
mu się wyrwał i wbiegł prawie pod nadjeżdzający samochód.
Czy ktoś ma podobne dziecko? jak sobie z nim radzić?
Jestem już wyczerpana, w nocy budzi się z płaczem, nie mogę go uspokoić, nie
jem,nie sypiam.