witam,
wyczytałam w ktoryms z watkow ze jedna mama (przepraszam ale nie pamietam
ktora) tlumaczy swojemu starszakowi ze wszystko jest wspolne no i nie ma
problemu z dzieleniem sie rzeczami z mlodszym rodzenstwem.
no i mnie to zastanowilo, bo ja raczej mojemu tlumacze ze pewne rzeczy sa
jego, inne siostry, ale oczywiscie moga od siebie pozyczac (fakt ze poki co
czesciej pozycza patunia - 4 mies - niz kuba

) wydawalo mi sie ze tak
lepiej bedzie, gdy synek bedzie mial swiadomosc ze mimo ze musi dzielic sie
rodzicami, dziadkami itp to pewne zabawki sa jego, pokoj jest jego itp. ze ma
prawo do czegos swojego i ze wlasnie nie wszystko jest wspolne.
czy zle robie? mamy ze starszymi dziecmi - podzielcie sie swoimi
doswiadczeniami
pozdrawiam,