Dodaj do ulubionych

Rok wczesniej do zerowki

20.07.05, 06:35
Czesc co myslicie o tym aby dziecko poslac rok wczesniej do zerowki.Wprawdzie
corka jest z pazdziernika ale juz wyglada na 7 lat.Jest odwazna , wesola ,
chetna do wspolpracy, ciekawska. Nie chodzila do przedszkola a my niczego
dotad ja ze spraw szkolnych nie uczylismy. Zaskakuje nas literackim jezykiem i
bystrym logicznym rozumowaniem- wydaje mi sie ze poradzilaby sobie, ale
oczywiscie nie jestem psychologiem i moge sie mylic.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 09:28
      Reszta argumentów ok ale to "wygląda na 7 lat" mnie rozbroiło. Moze wyglądać jak
      sobie chce bo nie wzrostem mierzy się dojrzałość szkolną. Proponuję zwrócić
      uwagę na dojrzałość emocjonalną- czy potrafi wchodzić w doroślejsze niz te
      przedszkolne relacje z dziećmi, jak ze skupieniem uwagi (jednostka lekcyjna to
      45 minut), jaki ma stosunek do akademickiego sposobu zdobywania wiedzy (mimo
      reformy niewiele się w istocie zmieniło w naszych szkołach) i przede wszystkim,
      kto tak naprawdę chce wcześniejszej edukacji- dziecko czy rodzice. To powinien
      być najważniejszy argument. Nie jestem przeciwna pomysłowi bo też wcześniej
      zaczęłam edukację (zerówka i pierwsza klasa), dogoniłam rówieśników odpuszczając
      sobie ostatnio dopiero po licencjacie smile) Niemniej był to mój pomysł, to ja
      płakałam że chcę do szkoły i to ja upierałam się jak ośla głowa w końcu dostając
      gorączki 40 stopniowej jako argumentu ostatecznie przekonującego panią psycholog.
      Co nie zmienia faktu że taką konsultację jako organ opiniodawczy bez uprawinień
      wiążących zalecam.

      K.
      • verdana Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 09:59
        Jestem zdecydowanie przeciw. Mój syn tez poszedł rok wczesniej do szkoły, ale on
        jest z lutego. Natomiast dzieci z drugiej połowy roku z zasady nie kwalifikuje
        sie wczesniej do szkoły - poradnie wręcz odmawiają badania dojrzałosci szkolnej.
        Wobec tego Twoja córka będzie powtarzać zerówkę, a wiec bedzie jeszcze bardziej
        sie nudziła i do tego miała poczucie porażki. Koledzy poszli do szkoły, a ona
        została na drugi rok.
        Znam tylko jedną dziewczynkę - z wrzesnia - która poszła do szkoły rok
        wczesniej. Jest niewiarygodnie zdolna. To teraz już dorosła osoba, po raz trzeci
        zmienia kierunek studiów (i za każdym razem zdaje bez wysiłku wstepne na UW).
        Jej matka mówi, że to była decyzja fatalna. Miała klopoty z kolegami (była za
        dziecinna), potem była zbyt młoda na wybór studiów.
        Zyskała rok. Teraz straciła już dwa lata.
        • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 01:43
          verdana napisała:

          > Jestem zdecydowanie przeciw. Mój syn tez poszedł rok wczesniej do szkoły, ale
          on
          > jest z lutego. Natomiast dzieci z drugiej połowy roku z zasady nie kwalifikuje
          > sie wczesniej do szkoły - poradnie wręcz odmawiają badania dojrzałosci
          szkolnej.
          > Wobec tego Twoja córka będzie powtarzać zerówkę, a wiec bedzie jeszcze
          bardziej
          > sie nudziła i do tego miała poczucie porażki. Koledzy poszli do szkoły, a ona
          > została na drugi rok.
          > Znam tylko jedną dziewczynkę - z wrzesnia - która poszła do szkoły rok
          > wczesniej. Jest niewiarygodnie zdolna. To teraz już dorosła osoba, po raz
          trzeci
          > zmienia kierunek studiów (i za każdym razem zdaje bez wysiłku wstepne na UW).

          Jesli bylaby srednio zdolna,to za pierwszym razem wybralaby dobry kierunek
          studiow,a zdawac na studia po skonczonym pierwszym roku,to mniej niz splunac.

          > Jej matka mówi, że to była decyzja fatalna.

          Oczywiscie ,ze tak.Dziewczyna jest jak najbardziej niedojrzala.

          > Miała klopoty z kolegami (była za
          > dziecinna), potem była zbyt młoda na wybór studiów.
          > Zyskała rok. Teraz straciła już dwa lata.
    • amb25 Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 10:31
      Wydaje mi się, że nie ma sensu posyłać dziecko wcześniej do zerówki bo w
      pierwszej klasie i tak powtarzają cały materiał. A ponadto jeśli psycholog nie
      zgodzi się na wcześniejsze jej posłanie? To chyba byłoby gorsze niż brak
      zerówki przed szkołą. Jeśli jest zdolne i psycholog stwierdzi, że nadaje się do
      szkoły to ja bym poslała ją rok wczesniej do szkoły.
      Mój mąż miał takie orzeczenie (o które zreszta wystąpili pracownicy
      przedszkola) ale rodzice się nie zgodzili. On do tej pory ma do nich o to
      pretensje bo w szkole przez kilka pierwszych lat po prostu się nudził, pomimo
      tego, że materiał miał rozszerzany indywidualnie - nie miał z kim w klasie
      przedyskutowac problemów. I to takze nie do końca tak, że dziecko posłane do
      szkoły nie bedzie mogło podjąć właściwej decyzji co do kierunku studiów - to
      już rola rodziców rozbudzić w nim jakieś zainteresowania. Mój mąż od 10 roku
      zycia programuje i właściwie nie wyobrażał sobie nawet że mógłby być kimś
      innym niż programistą.
      • k_j_z Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 11:43
        nie czytałam wszystkiego, więc przepraszam, jeśli coś będzie się powtarzac z
        opinii innych.
        Decyzja nie należy do psychologa, tylko do rodziców i do dyrektora szkoły o ile
        dobrze pamiętam.
        Do zerówki w ogóle żadne badanie nie sa potrzebne. Dyrekcja może sobie
        zażyczyc, ale w większości przypadków proszą o badania przed pierwszą klasą.
        Poradnie dla odmiany sa przeciwne generalnie posyłaniu dzieci rok wcześniej.
        Musisz po prostu dowiedzieć się, czy twoja córka chce chodzić już do zerówki i
        wyjaśnić jej, że w każdej chwili może przestać tam chodzić, jeśli jej się nie
        spodoba i ,że może okazać się, że będzie chodziła tam drugi raz w następnym
        roku szkolnym.
        To, czy jest z października czy z lutego nie ma większego znaczenia, bo dziecko
        z października, jeśli będzie chciało chodzić do szkoły to tez sobie poradzi.
        A i przygotuj sie na to, że na badaniach będą od twojego dziecka więcej wymagac
        niż od dzieci rok starszych.
        dwóch moich synów jest rok wcześniej w szkole. jeden jest z lipca, drugi z
        lutego.
        Ten z lipca jest już w trzeciej klasie gimnazjum, ten drugi w trzeciej
        podstawowej.
        O starszym już wszyscy zapomnieli, że jest rok wcześniej.
        Posłałiśmy go do szkoły bez opinii poradni, bo się "nie wyrobiła" na czas.
        Drugiego posłaliśmy WBREW opinii poradni, bo uznaliśmy zdanie nasze i
        nauczycielki z zerówki za bardziej wiążące niz psychologa który spędził z
        dzieckiem raptem dwie godziny.
        Ja sama byłam DWA lata wcześniej w szkole i nie zauważyłam, żeby mi to w jakiś
        szczególny sposób zaszkodziło w życiu, więc nie ma reguły.
        A zmiana kierunku studiów moim zdaniem świadczy dobrze o człowieku, bo dobrze
        wie, czego robic nie chce.
    • kanna Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 10:53
      warto zrobic dziecku badania sprawdzajac ejego gotowaść do podjęcia nauki w
      zerówce (w poradni psychologiczno-pedagogicznej). Jesli nie chodziła NIGDY do
      przedszkola to warto, zeby sobie poszła przed rozpoczęciem nauki zerówkoeej.

      Jeszcze jedna sprawa - bardzo ważna! Piszesz, że dziecko jest z października.
      jeśli bys je posłała wcześniej do zerówki, to potem szłoby wczesniej do szkoły
      (wtedy badania psychologiczebyłyby niezbedne). Przepisy jednak mówią, że
      dziecko przyspieszane musi mieć skończone 6 lat - twoje by nie miało, bo jest z
      października. To znaczy, ze nie mozna jej przyspieszyc. To znaczy tez, ze jesli
      bys ja posłała teraz do zerówki, to by ja robiła dwa razy.
      Oczywiscie, niektóre szkoly prywatne obchodza ten przepis.

      Z tego co piszesz wynika, że mała jest bardzo ladnie rozwinieta poznawczo
      (język i logiczne myslenie), ale ni mówisz nic, jak sobie radzi w grupie i
      wkontaktach z innymi dziecmi. To bardzo ważne.

      Radziłabym Ci skontaktowac sie z poradnia psychologiczno-pedagogiczna (albo
      rejonowa dla twojego mijsca zamieszkania, albo dla zerówki, do kórej chcesz
      małą posłać). Kosultacje sa bezpłatne i niestresujące dla dziecka. A lepiej
      sprawdzić, żeby przypadkiem nie zrobic krzywdy dziecku.

      pozd. Ania
      • dalia3 Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 13:40
        Wielkie dzieki za odzew i opinie. To rzeczywiscie nie jest prosta sprawa- na
        razie rozwazamy co byloby dla rozwoju najlepsze. Piszac ze wyglada na 7 lat
        mialam na mysli fakt ze byc moze bedzie sie zle czula w szkole wsrod
        rowiesnikow odstajac od nich wzrostem, pamietam ze ja tak mialam- wszyscy w
        rodzinie sa bardzo wysocy.Co do relacji z dziecmi to uwazam ze umie sie zgodnie
        bawic, byc dobra kolezanka nie jest zlosliwa ani agresywna ale jednoczesnie nie
        pozwala nad soba dominowac np.w zabawie z8 letnimi kuzynami blizniakami
        niesamowitymi lobuziakami potrafi nie pozwolic za duzo soba rzadzic,bronic
        swojego zdania itp. Moze pojdzie normalnie do przedszkola i ewentualnie od razu
        do 1 kl. i oczywiscie do psychologa.Jasne ze w tym roku moglaby zostac przyjeta
        tylko do prywatnej zerowki i oile byloby wolne miejsce.Napiszcie jeszcze cos na
        ten temat.
        • goniag33 Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 15:34
          Mialam podobny dylemat jednak nie poslalam corki wczesniej do szkoly i nie
          zaluje.Znam kilka osob,kore wczesniej rozpoczely edukacje i nic dobrego z tego
          nie wyszlo.Pozwol swojej corce pobyc jeszcze beztroskim dzieckiem,bo ten czas
          juz nigdy nie wroci!
          • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 15:50
            Tak jak już kilka osób Ci radziło trzeba koniecznie iść do psychologa. Nie
            licz, ze ktokolwiek będzie entuzjastycznie nastawiony do posłania dziecka
            wcześniej do szkoły, ale jeśli Wy rodzice, jesteście przekonani, ze trzeba to
            sprawdzić, to po prostu to zróbcie.
            To właśnie rodzice są najlepszymi obserwatorami swoich dzieci i pierwsi wiedza,
            ze cos się dzieje złego, lub przeciwnie, ze dziecko rozwija się w sposób
            wyjątkowy.
            Gdyby okazało się, ze Wasza Córka jest wybitnie uzdolniona, ale np. rozwój jest
            nieharmonijny(co właśnie u dzieci zdolnych zdarza się dość często),
            skonsultowałabym się z osoba, która specjalizuje się w pracy z dziećmi
            wybitnymi. To ważne, żeby rozumieć jak takie dziecko funkcjonuje i jakie są
            jego potrzeby.
            Wiadomo, ze każde dziecko jest inne i decyzja o wcześniejszej edukacji jest
            bardzo złożona. Nie znaczy to, ze niemożliwa do podjęcia. Nie da się jednak na
            podstawie żadnej generalnej zasady uznać, jak postąpić, dlatego bardzo ważna
            jest współpraca z doświadczonym w tej dziedzinie specjalistą.
            Dobrze mieć zebrane rysunki czy jakiekolwiek "wytwory" Córki, tytuły książek,
            które lubi czytać(jeśli czyta)lub których lubi słuchać. Ważne, żeby spisać czym
            się interesuje, jak przebiegał rozwój od urodzenia i koniecznie różne anegdoty
            rodzinne(Jej powiedzonka, reakcje,itp.)
            I jeszcze : nie dla każdego dziecka wcześniejsze pójście do szkoły wiąże się z
            utrata dzieciństwa. To naprawdę sprawa bardzo indywidualna.
            Życzę powodzenia przy podejmowaniu decyzjismile

            • a_pynia Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 16:36
              Raczej odradzałabym posłanie dziecka wcześniej do szkoły. Sama to przeżyłam.
              Bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i pisać - w wieku 4 lat. Miałam wspaniałą
              Babcię, która mi poświęcała dużo czasu i pomagała w pisaniu i czytaniu. Do
              przedszkola nie chodziłam ze względu na nerwicę żołądka z powodu "wspaniałej
              pani przedszkolanki" (to stare czasy, prawie 30 lat temu). Pierwszą klasę
              przerobiłam razem z 2 lata starszą siostrą i po prostu marzyłam o szkole! W
              końcu mama poszła ze mną na badania psychologiczne i dostałam orzeczenie, że
              jestem na tyle rozwinięta umysłowo i emocjonalnie, że mogę iść od razu do 2
              klasy (bo pierwszą zrobiłam eksternistycznie hihi). Jednak dyrektor się nie
              zgodził i poszłam do klasy pierwszej.
              Niestety, nauczyciele potrafią zespuć potencjał dziecka sad. Ich zachowanie było
              karygodne, jak strofowali inne dzieci, że nie umią pisać czytać, liczyć, atu
              proszę, koleżanka o rok młodsza a wszystko umie. Nawet matematyczka w klasie
              mojej siostry posunęła się do tego, że jak moja siostra nie umiała zadania, to
              posłała po mnie i zrobiłam siostrze straszny wstyd rozwiązując zadanie (oj
              potem mi się od niej oberwało). A ja uczywiście byłam dumna aż blada smile.
              Dobrze, że dzieci w mojej klasie były "normalne" i mnie nie bojkotowały i
              linczowały. W dalszym toku nauki jakoś te różnice się zatarły, bo w tamtych
              czasach nie było takich możliwości, jak obecnie (specjalne klasy, szkoły dla
              zdolnych).
              Gdyby moja córka okazała się na tyle zdolna, żeby iść wcześniej do szkoły,
              raczej bym jej nie posłała. Umie już dużo liter czytać i pisać, literuje i
              pisze dużo wyrazów i gdybym na to poświęciła więcej czasu, z pewnością już by
              czytała i pisała. Ale po co? Wolę ten czas poświęcić na inne zabawy, ruchowe,
              manualne, czy nawet piaskownicę. Agatka sama decyduje, czy chce, żebym z nią
              pisała i pokazywała literki, a kiedy ma się bawić lalkami. A w dorosłym życiu
              rok w tą czy w tą to nie gra żadnej roli.
        • ewa2000 Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 15:49
          Tu nie o wzrost chodzi, bo jeden jest wysoki, drugi niski ( ma to zapisane w
          genach i już). Chodzi o rozwój emocjonalny, dojrzałość szkolną, społeczną itp.
          Z jednej strony trzymanie dziecka chętnego do nauki, ciekawego swiata,
          dojrzałego emocjonalnie do rozstania z najbliższymi na kilka godzin - jest
          głupotą, z drugiej zaś czy tak oby jest napewno?
          Czy to, że dziewczynka jest "duża" nie jest tak naprawdę tylko tym, że wyższa
          od kolegów-równolatków, a tak naprawdę psychicznie i emocjonalnie nie dorosła
          do szkoły? To musi ocenić psycholog. Zgłos się do poradni, ale poszukaj mądrego
          psychologa- co nie jest takie proste ( głupi namota Wam w głowach). Niezaleznie
          od tego obserwuj dziecko: czy ma wyćwiczoną rękę ( szlaczki), czy potrafi
          zawiązać buty, czy nie boi się rozstań z najbliższymi, jak radzi sobie w
          sytuacjach konfliktowych z kolegami, czy potrafi trochę dłużej skupić się na
          jakims zajęciu.
          A jeśli już zdecydujesz się na wcześniejsze posłanie dziecka do szkoły wybierz
          małą klasę w dobrej niepublicznej szkole.Taką, w której mała będzie bezpieczna -
          także pod względem fizycznym.
          • anisr Re: Rok wczesniej do zerowki 20.07.05, 21:57
            A moja starsza własnie skończyła zerówke-niechc ący! w pzrzedszkolu.Teraz
            pójdzie jeszcze raz jest z grudnia.Niezbyt to dobry pomysł był...choc nie mój a
            dyrekcjiwink
            Rozwój społeczny i i ntelektualny ma super ale np manualnie juz genialna nie
            jest-po prostu jej raczka jeszcze nie dojrzała do pisanych literek!A te sa u
            nas w zerówce ćwicvzone...Ola z tego powodu często sie gorsza czuła.Mie wiem co
            będzie teraz-czy sie bedzie nudzić...chyba tak.
            Co do wcześniejszego pójścia do szkoły-ja jestem za(o ilke oczywiscie dziecko
            chce i sie nadaje0, sama poszłam i nigdy tego nie załowalam.Ale w przypadku Oli
            (i Twojej córeczki tez niestety) to rozwiazanie nie wchodzi w grę...
            Pozdrawiam niezaleznie od decyzji
            • dalia3 Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 07:59
              Dzieki Wszystkim za wypowiedzi zktorych duzo skorzystalam.Decyzja jeszcze
              niepodjeta, niezaleznie jaka bedzie- napisze otym na forum we wrzesniu.Aniu moja
              Emi tez moze miec problem z dokladnym stawianiem literek,wlasciwie to dotad nie
              zwracalam uwagi ale teraz sprawdze,Diagnost- tak jej rozwoj byl nieharmonijny,
              np.nie chciala raczkowac, zaczela chodzic w 10 m. bardzo wczesnie pieknie i duzo
              mowic ale rysowac nie umie i nie lubi do dzis- moze pomnie bo ja absolutnie nie
              wam zdolnosci w tym kierunku. Nie potrafi wiazac sznurowadel, gdy w bajce dzieje
              sie komus krzywda to placze choc tlumacze ze to tylko bajka.Natomiastkontakt z
              doroslymi i z dziecmi potrafi nawiazac blyskawicznie, wlasciwie w realu niczego
              sie nie boi co uwazam tez nie jest dobre. No nic zobaczymy jak to bedzie
              .pozdrawiam serdecznie.
        • lokos2005 Re: Rok wczesniej do zerowki 23.08.05, 23:53
          Pytasz o prywatną zerówkę , ja znam fajną ale na woli. Grupy 5-cio i 6-
          ciolatków są łączone. Jest niedroga a atmosfera super. Mój maluch też idzie
          wcześniej , a co będzie za rok zobaczymy. Jeśli dzielnica odpowiada wyślę
          bliższe namiary.
          .Pozdrawiam.
          Mama 5,5-letniego Fila
    • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 08:51
      Kwestie czy sie nadaje, czy nie pozostawiam ocenie psychologow. Natomiast
      rozmawialam wlasnie z moja mama, psychologiem, ktory bada dzieci i wydaje im
      opinie m.in. nt przyspieszenia obowiazku szkolnego i pare waznych informacji:

      - w poradni raczej Twojego dziecka nie zbadaja, bo zeby zapisac rok wczesniej
      do zerowki nie trzeba opinii, poza tym poradnia zgodnie z prawem nie moze wydac
      opinii o tym, czy dziecko nadaje sie rok wczesniej do zerowki; moze wydac tylko
      opinie o rozwoju dziecka;
      - nawet jesli zdecydujecie sie zapisac dziecko do zerowki teraz, to za rok
      bedzie musiala miec zrobione badanie i wydana opinie, czy mozna przyspieszyc
      obowiazek szkolny, ALE poniewaz nie bedzie miala do konca sierpnia skonczonych
      6 lat, zgodnie z prawem oswiatowym, nie powinna zostac przyjeta do szkoly.
      I nawet jesli sie na badanie uprzesz i dostaniesz pozytywna opinie, to dyrektor
      powinien odmowic przyjecia dziecka do szkoly, czyli Twoja corka powtorzy
      zerowke.

      Rada mojej mamy smile - posłac dziecko do przedszkola, ewentualnie poszukac
      takiego, gdzie polaczone sa grupy 5 i 6-latkow.
      • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 14:22
        Jeszcze dodam w tym temacie. Ja spełniałam kryteria wczesniejszego pojscia
        do szkoly (i poziom intelektu, i dojrzalosc emocjonalna), ale moja mama
        swiadomie mnie do szkoly nie puscila. Po prostu nie jest to az takie wazne.
        Badania dzieci, ktore rok wczesniej poszly do szkoly wykazuja, ze tylko
        niewielka ich czesc jest jakimis wybijajacymi sie jednostkami. Jak ktos ma sie
        wybijac, to bedzie to robil idac swoim rytmem.
        • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 20:35
          Zgadzam się absolutnie z pierwsza wypowiedzią Erin. Warto poobserwować jak
          Córka funkcjonuje w grupie dzieci. Tym bardziej, ze zdaje się, iż przepisy są
          nie do obejścia.

          Co do drugiego postu- niekoniecznie. Dzieciom wybitnym nie przyspiesza się
          nauki w takim celu, by w przyszłości koniecznie dostały Nobla, bądź zrobiły
          zawrotna karierę. Rzecz w tym, aby te część swego życia, którą charakteryzują
          niezwykle możliwości czy umiejętności, odpowiednio wykorzystać. Po to, by nie
          nudziły się w szkole i miały satysfakcje z życia, nie przeżywały permanentnej
          frustracji i nie traciły wiary w siebie. Jeśli od początku założymy, ze nasze
          dziecko idzie wcześniej do szkoły dla przyszłych wielkich osiągnięć, to ta
          presja może zwyczajnie dzieciaka wypalić.
          Dzieci zdolne często nie osiągają sukcesu w potocznym rozumieniu, ponieważ ich
          to nie interesuje. Wybitny nadwrazliwiec może być odludkiem i nie sprawdzi się
          jako dyrektor, czy kierownik projektu naukowego, mimo, ze jego potencjał
          intelektualny jest zawrotny.
          Bywa tez tak, ze dzieciom zdolnym nie wiedzie się tak jak byśmy oczekiwali, bo
          szkoła nie umie sobie z delikwentem poradzić. Konsekwencje są takie, ze się
          zniechęca i rezygnuje.
          Często się słyszy argument, ze dziecko jest zbyt wrażliwe, czy nieśmiałe, by
          przeskoczyć klasę. Tyle, ze ono wrażliwe będzie już zawsze. Toż to immanentna
          cecha wybitnych- ogólna nadwrażliwość. Z wiekiem trochę okrzepnie, ale
          naiwnością jest twierdzenie, ze np. za rok to emocjonalnie dziecko będzie jak
          tur. Prawdopodobnie nigdy nie będzie.
          Nie mozna w tych przypadkach generalizować i indywidualna analiza jest zawsze
          konieczna.
          • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 22:39
            diagnosta7 napisała:

            > Nie mozna w tych przypadkach generalizować i indywidualna analiza jest
            > zawsze konieczna.

            Alez oczywiscie - w koncu po cos te badania w celu stwierdzenia, czy dziecko
            moze isc wczesniej do szkoly, sa.

            Ja raczej swoja druga wypowiedzia chcialam zwrocic uwage, ze nie zawsze dziecko
            spelniajace kryteria dla wczesniejszego rozpoczecia obowiazku szkolnego musi
            do szkoly isc rok wczesniej.
            Mysle, ze podstawowa sprawa jest przyczyna takiej decyzji - jesli to tylko
            ambicje rodzicow, to nie ma sensu. Jesli rzeczywiscie dziecku dorbze to zrobi,
            to nikt watpliowsci nie ma.
            A przytoczenie wynikow badan to raczej pokazanie, ze czesto dziecko idzie do
            szkoly tylko dlatego, ze rodzice tego chca (z roznych przyczyn), a wlasciwie mu
            to na dobre nie wychodzi.
            • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 00:18

              Erin.Ja napisalam w odpowiedzi na Twój post dlatego, ze mnie zainspirował
              (jeśli chodzi o ten temat, zainspirować mnie łatwosmile. Pozwól, ze jeszcze
              dopisze cos do Ciebie, bo strasznie ta sprawa zaniedbana w polskim
              szkolnictwie...

              >> Jak ktos ma sie
              wybijac, to bedzie to robil idac swoim rytmem.

              Bardzo rzadko tak się dzieje. Bywa, oczywiście, ze niezależnie od okoliczności
              (nudy w szkole, mało wspierających rodziców i braku wyzwań) uda się nie
              zaprzepaścić tej wybitności. Niestety w większości przypadków bez odpowiedniej
              stymulacji potencjał przepada(tez są badaniasmile
              No i mamy jeszcze jeden problem- dziecko nie będzie mogło iść swoim rytmem,
              który zazwyczaj jest intensywnie hamowany przez uśredniony rytm szkoły.
              Najbardziej szkodliwe przekonanie to takie, ze wybitny sam sobie poradzi.
              Niestety częściej jest odwrotnie.

              >>Ja raczej swoja druga wypowiedzia chcialam zwrocic uwage, ze nie zawsze
              dziecko
              spelniajace kryteria dla wczesniejszego rozpoczecia obowiazku szkolnego musi
              do szkoly isc rok wczesniej.
              Mysle, ze podstawowa sprawa jest przyczyna takiej decyzji - jesli to tylko
              ambicje rodzicow, to nie ma sensu. Jesli rzeczywiscie dziecku dobrze to zrobi,
              to nikt watpliowsci nie ma.

              Nie ma nigdy gwarancji czy dziecku to dobrze zrobi. Trzeba się opierać na
              wynikach diagnozy, intuicji rodzicielskiej i na realiach szkolnych. No i mieć
              nadzieje, ze wszystko się dobrze potoczysmile

              >>A przytoczenie wynikow badan to raczej pokazanie, ze czesto dziecko idzie do
              szkoly tylko dlatego, ze rodzice tego chca (z roznych przyczyn), a wlasciwie mu
              to na dobre nie wychodzi.

              Badania rzeczywiście pokazują, ze wielu nie wyszło (ja mam wątpliwości czy nie
              wyszło, bo ci ludzie mogą być szczęśliwi i spełnieni), tyle, ze nie wiemy jakie
              przyczyny się na to złożyły(o niektórych pisałam w poprzednim poście, a jest
              ich duuzo więcej).
              Pozdrawiam


              • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 07:47
                diagnosta7 napisała:

                > Bardzo rzadko tak się dzieje. Bywa, oczywiście, ze niezależnie od
                > okoliczności (nudy w szkole, mało wspierających rodziców i braku wyzwań) uda
                > się nie zaprzepaścić tej wybitności. Niestety w większości przypadków bez
                > odpowiedniej stymulacji potencjał przepada(tez są badaniasmile

                Oczywiscie. Ale jesli rodzic rozwaza poslanie dziecka rok wczesniej do szkoly,
                to znaczy, ze interesuje sie jego rozwojem. Wiec nawet, jesli nie zdecyduje sie
                na poslanie dziecka do szkoly wczesniej, to bedzie go wspieral w osiaganiu
                maksimum, gdy dziecko bedzie szlo normalnym rytmem.

                > No i mamy jeszcze jeden problem- dziecko nie będzie mogło iść swoim rytmem,
                > który zazwyczaj jest intensywnie hamowany przez uśredniony rytm szkoły.
                > Najbardziej szkodliwe przekonanie to takie, ze wybitny sam sobie poradzi.
                > Niestety częściej jest odwrotnie.

                To rzeczywiscie problem. Ale znowu ogromna role odgrywaja rodzice, zarowno
                jesli chodzi o stymulowanie rozwoju dziecka (zajecia dodatkowe itd), jak
                rowniez o wybor odpowiedniej szokly.
                A moze ja mialam szczescie, ze trafialam z swoim zycia natakich nauczycieli,
                ktorzy umieli i pomoc najslabszym, i rozwijac najlepszych smile

                > Nie ma nigdy gwarancji czy dziecku to dobrze zrobi. Trzeba się opierać na
                > wynikach diagnozy, intuicji rodzicielskiej i na realiach szkolnych. No i mieć
                > nadzieje, ze wszystko się dobrze potoczysmile

                Oczywiscie. Jak zawsze w zyciu smile
                Tak jak mowie - moja mama, specjalistka, po zbadniu mnie i stwierdzeniu,
                ze kryteria spelniam, nie zdecydowala sie poslac mnie do szkoly rok wczesniej.
                I mysle, ze szkody mi tym nie wyrzadzila.

                > Badania rzeczywiście pokazują, ze wielu nie wyszło (ja mam wątpliwości czy
                > nie wyszło, bo ci ludzie mogą być szczęśliwi i spełnieni)

                Ja mowilam o wynikach badan dzieci nadal uczacych sie, ktore rozpoczely
                realizacje obowiazku wczesniej. I tu nie bada sie spelnienia itd, tylko wyniki.
                • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 17:28
                  >A przytoczenie wynikow badan to raczej pokazanie, ze czesto dziecko idzie do
                  >szkoly tylko dlatego, ze rodzice tego chca (z roznych przyczyn), a wlasciwie
                  mu
                  >to na dobre nie wychodzi.

                  Czy te wyniki o tym mówią? To znaczy, ze dzieci posłane do szkoły z powodu
                  ambicji rodziców maja gorsze stopnie? Nie jest raczej możliwe wyselekcjonowanie
                  takiej grupy spośród wszystkich podejmujących wcześniejszy obowiązek szkolny.


                  >Oczywiscie. Ale jesli rodzic rozwaza poslanie dziecka rok wczesniej do szkoly,
                  >to znaczy, ze interesuje sie jego rozwojem. Wiec nawet, jesli nie zdecyduje
                  sie
                  >na poslanie dziecka do szkoly wczesniej, to bedzie go wspieral w osiaganiu
                  >maksimum, gdy dziecko bedzie szlo normalnym rytmem.

                  To znaczy, ze dziecko ma osiągać to maksimum po szkole? Naładowane wiedza w
                  domu oddala się coraz bardziej od tego „normalnego rytmu”. A zatem siedzenie w
                  szkole wygląda na zwykłą stratę czasu.
                  Zgadzam się, ze rodzice spełniają bardzo ważną funkcje. Motywują, podkreślają
                  wartość pracy, stymulują, ale nie mogą zastąpić szkoły. Po cóż ten dzieciak
                  miałby spędzać tam czas, jeśli niczego nowego się nie uczy i często nie ma o
                  czym rozmawiać ze swoimi kolegami. To najlepsza droga do znalezienia się w tej
                  grupie badanych o niskich osiągnięciach szkolnych.

                  >To rzeczywiscie problem. Ale znowu ogromna role odgrywaja rodzice, zarowno
                  >jesli chodzi o stymulowanie rozwoju dziecka (zajecia dodatkowe itd), jak
                  rowniez o wybor odpowiedniej szokly.
                  A moze ja mialam szczescie, ze trafialam z swoim zycia natakich nauczycieli,
                  ktorzy umieli i pomoc najslabszym, i rozwijac najlepszych smile

                  Piszesz tu o sytuacji modelowej : świadomi rodzice, dobra szkoła, zajęcia
                  dodatkowe. W życiu tak różowo to nie wygląda. Śladowa ilość szkol radzących
                  sobie z dziećmi uzdolnionymi, rodzice wiadomo -rożni (dzieci wybitne nie rodzą
                  się tylko inteligentomsmile), nie każdy może ponieść nakłady finansowe na zajęcia
                  pozaszkolne.
                  Wygląda na to, ze oprócz szczęścia trafiła Ci się modelowa mamasmile


                  >Ja mowilam o wynikach badan dzieci nadal uczacych sie, ktore rozpoczely
                  >realizacje obowiazku wczesniej. I tu nie bada sie spelnienia itd, tylko
                  wyniki.

                  Tyle, ze wyniki nic nie mówią poza tym, ze te dzieci nie maja najlepszych
                  stopni. Najważniejsze są tu przyczyny, które pozwoliłyby zrozumieć zjawisko.


                  • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 19:07
                    diagnosta7 napisała:

                    > Wygląda na to, ze oprócz szczęścia trafiła Ci się modelowa mamasmile

                    Oboje rodzice niczego sobie sa smile

                    A co do dyskusji - ja nie jestem przeciw posyłaniu dziecka do szkoly rok
                    wczesniej. Zeby nie bylo smile Po prostu uwazam, ze krok ten musi byc BARDZO
                    DOKLADNIE przemyslany. Czasami, jesli sa jakiekolwiek watpliwosci, warto
                    zrezygnowac - w razie czego zawsze mozna edukacje przyspieszyc, przeskakujac
                    jakas klase na przyklad.
                    • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 22.07.05, 22:33
                      e_r_i_n napisała:

                      > diagnosta7 napisała:
                      >
                      > > Wygląda na to, ze oprócz szczęścia trafiła Ci się modelowa mamasmile
                      >
                      > Oboje rodzice niczego sobie sa smile
                      >
                      > A co do dyskusji - ja nie jestem przeciw posyłaniu dziecka do szkoly rok
                      > wczesniej. Zeby nie bylo smile Po prostu uwazam, ze krok ten musi byc BARDZO
                      > DOKLADNIE przemyslany. Czasami, jesli sa jakiekolwiek watpliwosci, warto
                      > zrezygnowac - w razie czego zawsze mozna edukacje przyspieszyc, przeskakujac
                      > jakas klase na przyklad.

                      A u nas w Stanach nie zalecaja przeskakiwania do wyzszej klasy,bo juz do Junior
                      High jest dosc ostra selekcja na podstawie wynikow z podstawowki.
                      Do lepszych Junior High i H.S. trzeba zdawac egzaminy i ten co poszedl rok
                      wczesnie nie da sobie rady.
                      Dotyczy to oczywiscie duzych miast i wysokiego poziomu,bo jak mieszkasz gdzies
                      na zadoopiu,to se mozesz klasy przeskakiwac az do studiow,bo na lepsze studia
                      przeskakiwacz nie zda.
                      Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na Harvard nie
                      bylo tego widac.
                      • joasia52 Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 24.07.05, 11:15
                        > A u nas w Stanach nie zalecaja przeskakiwania do wyzszej klasy,bo juz do
                        > Junior High jest dosc ostra selekcja na podstawie wynikow z podstawowki.

                        Masz na myśli przeskakiwanie w czasie nauki czy wcześniejsze pójście do szkoły?

                        > Do lepszych Junior High i H.S. trzeba zdawac egzaminy i ten co poszedl rok
                        > wczesnie nie da sobie rady.

                        Żartujesz, prawda?

                        Osoba, która rozpoczęła naukę wcześniej, nie robi niczego gorzej, nie radzi
                        sobie gorzej od innych na egzaminach. Podobnie, przez sam fakt wcześniejszego
                        pójścia do szkoły, nie jest w czymś lepsza. Ona po prostu robi to, co robiłaby
                        normalnie, ale rok wcześniej. Nie ma żadnej przepaści pomiędzy nią a jej
                        kolegami z klasy, ma takie same szanse, żeby zdać do tych lepszych Junior High
                        i H.S., nawet w dużym mieście wink.

                        > Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na
                        > Harvard nie bylo tego widac.

                        Między siedemnasto- a osiemastolatkiem, którzy poszli normalnym trybem nauki -
                        pewnie tak, w końcu jeden zrealizował mniejszą część materiału szkolnego.
                        Między siedemnastolatkiem, który poszedł wcześniej do szkoły, a jego
                        osiemnastoletnim kolegą z klasy - jeśli będzie różnica, to nie będzie ona
                        wynikała z różnicy wiekowej, niezależnie od tego, na jaką uczelnię zdaje. W
                        Australii maturzysta ma 17lat - czy z tego powodu możemy z góry założyć, że
                        jest głupszy od maturzysty amerykańskiego czy polskiego?
                        • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 03.08.05, 06:07
                          joasia52 napisała:

                          > > A u nas w Stanach nie zalecaja przeskakiwania do wyzszej klasy,bo juz do
                          > > Junior High jest dosc ostra selekcja na podstawie wynikow z podstawowki.
                          >
                          > Masz na myśli przeskakiwanie w czasie nauki czy wcześniejsze pójście do
                          >szkoły?

                          To nie ma znaczenia,bo pierwszy rok(pre-K) jest bardziej zabawa niz nauka.

                          > > Do lepszych Junior High i H.S. trzeba zdawac egzaminy i ten co poszedl rok
                          > > wczesnie nie da sobie rady.
                          >
                          > Żartujesz, prawda?

                          Absolutnie nie zartuje.
                          Znam bardzo duzo dzieci,ktore chodza z synem do szkoly i przyjechaly z
                          Polski,Rosji,Ukrainy,Wegier i WSZYSTKIE sa o rok pozniej w szkole.
                          Nawet ta Rosjanka,Adriana,ktora byla z synem w jednej klasie i w orkiestrze
                          rowniez i mnie sie bardzo podobala jest o rok od syna starsza.

                          > Osoba, która rozpoczęła naukę wcześniej, nie robi niczego gorzej, nie radzi
                          > sobie gorzej od innych na egzaminach. Podobnie, przez sam fakt wcześniejszego
                          > pójścia do szkoły, nie jest w czymś lepsza. Ona po prostu robi to, co
                          >robiłaby normalnie, ale rok wcześniej.

                          Mowisz o szkolach o slabym poziomie nauki w sredniej wielkosci miescie,a ja
                          mowie o dobrych szkolach w 8 mln NYC.
                          Moj syn jako jeden z 6 na okolo 100 uczniow dostal nagrode za najlepsze wyniki
                          nauczania i do glowy by mnie nie przyszlo,zeby przeskakiwal jakies klasy czy
                          wczesniej go do szkoly wyslac.
                          I szkola syna byla 2-ga w dystrykcie na 20 szkol,czyli syn miesci sie w 3-4%
                          najlepszych.
                          Corka w swoim roczniku jest jeszcze lepsza i myslalem o tym,zeby przeskoczyla
                          klase,ale nauczyciele mnie odradzili.


                          > Nie ma żadnej przepaści pomiędzy nią a jej
                          > kolegami z klasy, ma takie same szanse, żeby zdać do tych lepszych Junior
                          >High i H.S., nawet w dużym mieście wink.
                          >
                          > > Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na
                          > > Harvard nie bylo tego widac.
                          >
                          > Między siedemnasto- a osiemastolatkiem, którzy poszli normalnym trybem nauki -
                          > pewnie tak, w końcu jeden zrealizował mniejszą część materiału szkolnego.
                          > Między siedemnastolatkiem, który poszedł wcześniej do szkoły, a jego
                          > osiemnastoletnim kolegą z klasy - jeśli będzie różnica, to nie będzie ona
                          > wynikała z różnicy wiekowej, niezależnie od tego, na jaką uczelnię zdaje. W
                          > Australii maturzysta ma 17lat - czy z tego powodu możemy z góry założyć, że
                          > jest głupszy od maturzysty amerykańskiego czy polskiego?

                          Ty chyba nie rozumiesz,ze do szklanki,kubel wody nie wejdzie.
                          Tam ,gdzie jest niski poziom nauczania,to sobie mozesz klasy przeskakiwac,ale
                          nie tam,gdzie jest duza konkurencja i wysoki poziom nauczania.
                          Poznalem ostatnio dwoch chlopakow z Polski,ktorzy w Polsce byli bardzo dobrymi
                          uczniami i obaj chodza w NYC o rok pozniej do szkoly.Fakt faktem,ze maja bardzo
                          dobre wyniki,bo chlopaki sa ambitne,ale mimo wszystko sa rok do tylu.
                          14 latek zdal teraz do 8 klasy a moj syn do 6(jeszcze nie ma 11 lat),z tym ze
                          moj syn jest w lepszej J.H.
                          • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 05.08.05, 08:31
                            maksimum napisał:

                            > Znam bardzo duzo dzieci,ktore chodza z synem do szkoly i przyjechaly z
                            > Polski,Rosji,Ukrainy,Wegier i WSZYSTKIE sa o rok pozniej w szkole.

                            To ja mam takie pytanie - skoro wszystkie dzieci ze wschodniej Europy sa takie
                            do niczego i generalnie poznije niz szybciej wszystko łapią, to jak to możliwe,
                            ze Twoj syn jest taki 'debeściak'? Tak, tak, wiem - geny. Ale ten argument
                            w tym konkretym przypadku mało realny dla mnie jest.
                      • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 24.07.05, 23:33
                        Zeby 'przeskoczyc' klase, trzeba poznac material z tej klasy i umiec go sobie
                        przyswoic. A to swiadczy o ponadprzecietnym intelekcie i taki ktos raczej
                        z egzaminami problemu miec nie bedzie.
                        • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 03.08.05, 06:12
                          e_r_i_n napisała:

                          > Zeby 'przeskoczyc' klase, trzeba poznac material z tej klasy i umiec go sobie
                          > przyswoic. A to swiadczy o ponadprzecietnym intelekcie

                          Ponad przecietny tzn ponad 100 IQ,a to wg mnie za malo,zeby przeskakiwac klasy.

                          > i taki ktos raczej
                          > z egzaminami problemu miec nie bedzie.

                          To zalezy na jakim poziomie sa te egzaminy.
                          Ja poszedlem na wywiadowke do corki i mowie,ze za malo ma zadawane do domu,bo
                          odrabia prace domowa w 45 min. a jakas matka przyszla i powiedziala,zeby
                          nauczycielka mniej zadawala,bo jej corka do polnocy siedzie nad lekcjami.
                          • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 04.08.05, 09:10
                            maksimum napisał:

                            > Ponad przecietny tzn ponad 100 IQ


                            To sie moze jeszcze doedukuj, a potem porozmawiamy.
                            • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 04.08.05, 17:06
                              e_r_i_n napisała:

                              > maksimum napisał:
                              >
                              > > Ponad przecietny tzn ponad 100 IQ
                              >
                              >
                              > To sie moze jeszcze doedukuj, a potem porozmawiamy.

                              A z czego mam sie doedukowac?
                              Ze przecietne IQ to nie jest 100?
                              • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki A U NAS W STANACH 05.08.05, 00:06
                                Otoz IQ przecietne to wlasnie 100 (a dokladniej od 85 do 115 wg
                                najpopularniejszej skali, czyli Wechslera).
                                • maksimum 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 05.08.05, 02:25
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > Otoz IQ przecietne to wlasnie 100 (a dokladniej od 85 do 115 wg
                                  > najpopularniejszej skali, czyli Wechslera).

                                  Jednak!
                                  A jak myslisz jest to w skali kraju czy EU czy swiata?
                                  • e_r_i_n Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 05.08.05, 08:13
                                    Czlowieku, Ty naprawde sie najpierw doedukuj. Ja Ci pewnych rzeczy tłumaczyc
                                    nie bede.
                                    • maksimum Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 05.08.05, 19:49
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Czlowieku, Ty naprawde sie najpierw doedukuj. Ja Ci pewnych rzeczy tłumaczyc
                                      > nie bede.

                                      Pytanie jest dosc proste i prosta powinna byc odpowiedz,ale jesli jej nie
                                      znasz,to nie wysylaj nikogo na doedukowanie,bo ja moge Ci to samo napisac.
                                      • e_r_i_n Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 05.08.05, 20:05
                                        Pytanie owszem, jest proste, ale sformulowane bezsensownie.
                                        Wechsler jest testem uzywanym na calym swiecie, skala jest niezalezna
                                        od miejsca jego robienia i nie jest srednia dla kraju czy swiata, tylko ogolnie
                                        przyjeta.
                                        Wiec WSZEDZIE osoba, ktora uzyskala w badaniu przy uzyciu tego testu wynik
                                        ponizej 85 ma poziom inteligencji ponizej przecietnej, miedzy 85 a 115
                                        przecietny, miedzy 115 a 130 - ponadprzecietny, powyzej 130 - wysoki.
                                        To takie trudne?
                                        • diagnosta7 Wiesz,Erin 05.08.05, 20:09
                                          to bylo walkowane pare miesiecy temu i nie dotarlo, wiec chyba nic sie juz nie
                                          da zrobicsmile
                                          • e_r_i_n Re: Wiesz,Erin 05.08.05, 20:27
                                            Aha, nie wiedzialam. Ale moze metoda ciaglego powtarzania w koncu dotrze?
                                            • maksimum Re: Wiesz,Erin 06.08.05, 05:06
                                              e_r_i_n napisała:

                                              > Aha, nie wiedzialam. Ale moze metoda ciaglego powtarzania w koncu dotrze?

                                              Mysle,ze jednak bedziecie sie musialy na pamiec nauczyc.
                                        • maksimum 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? SAMODZIELNE M 06.08.05, 05:01
                                          e_r_i_n napisała:

                                          > Pytanie owszem, jest proste, ale sformulowane bezsensownie.
                                          > Wechsler jest testem uzywanym na calym swiecie, skala jest niezalezna
                                          > od miejsca jego robienia i nie jest srednia dla kraju czy swiata, tylko
                                          >ogolnie przyjeta.

                                          Mnie chodzilo o twoje samodzielne myslenie a nie przepisywanie jak sie tego
                                          testu uzywa.
                                          Nie udalo sie a szkoda.

                                          > Wiec WSZEDZIE osoba, ktora uzyskala w badaniu przy uzyciu tego testu wynik
                                          > ponizej 85 ma poziom inteligencji ponizej przecietnej, miedzy 85 a 115
                                          > przecietny, miedzy 115 a 130 - ponadprzecietny, powyzej 130 - wysoki.
                                          > To takie trudne?

                                          Trudne dla Ciebie a nie dla mnie.
                                          Ponizej 85% to jest ociezalosc umyslowa.
                                          Przecietny jest zawsze 100.
                                          Powyzej 130 wysoki.
                                          Teraz Ci wytlumacze dlaczego 85-115 uwaza sie za przecietny w tym tescie.
                                          Jesli ten test robisz tylko dla Warszawy i Bielegostoku,to otrzymasz wyniki 115
                                          i 85 i wyjdzie ze jedni i drudzy mieszcza sie w przecietnej.
                                          Gdy zrobisz te testy tylko dla Bialegostoku to tez srednia bedzie jak zawsze 100
                                          z tym ze polowa bedzie powyzej a reszta ponizej sredniej.
                                          To dla poczytania w wolnej chwili:
                                          www.iqtest.com/profilesample.html?PHPSESSID=0b112b9ebc5adc265fbd7a11a83bd1d7

                                          Wyniki testow z grubsza mozesz znac przed ich zrobieniem,bo inteligentniejsi
                                          ludzie zarabiaja wiecej pieniedzy i testy dla Warszawy beda duzo lepsze niz dla
                                          Bialegostoku.
                                          W skali miedzynarodowej testy na inteligencje sie nie sprawdzaja,bo te potoczne
                                          wiadomosci,ktore sa istotne i znane w Polsce,moga byc zupelnie nie znane w USA
                                          czy Iraku.
                                          Zeby te same testy przeprowadzac w roznych krajach,to musza byc one maksymalnie
                                          uproszczone,bo slowo "absolutnie" ma w Stanach wydzwiek pozytywny(na tak) a w
                                          Polsce negatywny (na nie).
                                          Inteligencje czlowieka mozesz poznac rowniez po jego gramatyce i logice
                                          wypowiedzi i gdy Cimoszewicz powiedzial,ze nie zaciagal pozyczki od swojej
                                          corki a konto na ktore wplynely akcje z corki pieniedzy bylo na imie i nazwisko
                                          W.C. tzn ze facet kompletnie nie mysli i wariata robi z siebie i ludzi.
                                          Tu oczywiscie diagnosta 7 zacznie dowodzic,ze dzieci ludzi inteligentnych nie
                                          musza byc inteligentne jak to ma miejsce w przypadku Cimoszewiczow,ale ja
                                          zwrocilbym uwage na to,ze W.C. dyplomy byly kupione za partyjne zaslugi,a jak
                                          on madry jest to widac po sukcesach dzieci.

                                          • e_r_i_n Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? SAMODZIE 06.08.05, 09:40
                                            maksimum napisał:

                                            > Wyniki testow z grubsza mozesz znac przed ich zrobieniem,bo inteligentniejsi
                                            > ludzie zarabiaja wiecej pieniedzy i testy dla Warszawy beda duzo lepsze niz
                                            > dla Bialegostoku.

                                            Boze, ale bzdura. Wiesz, naprawde szkoda czas uan dyskusje z Toba.

                                            > W skali miedzynarodowej testy na inteligencje sie nie sprawdzaja,bo te
                                            > potoczne wiadomosci,ktore sa istotne i znane w Polsce,moga byc zupelnie nie
                                            > znane w USA czy Iraku.

                                            To ja moze proponuje, zebys popatrzyl sobie w taki test. Wtedy takich
                                            idiotyzmow wypisywac nie bedziesz.
                                            I nie udowodniaj mi, ze nie mam racji, a Ty ja masz. Bo Twojej prawdy nie
                                            przyjme.
                                            Dziekuje za rozmowe.
                                          • e_r_i_n Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? SAMODZIE 06.08.05, 11:10
                                            Moze taki przyklad pozwoli Ci zrozumiec, co sie do Ciebie pisze.

                                            Jest takie badanie krwi, ktore sie morfologia nazywa. Wyniki sa przyrownywane
                                            do przedzialo. Jesli jest ponizej dolnej granicy przedzialu - wynik jest za
                                            niski. Jesli powyzej gorne - za wysoki.
                                            Te przedzialy sa STAŁE, niezaleznie od miejsca robienia badania - czy to USA,
                                            czy Polska, czy Irak. DLATEGO mozna te wyniki porownywac - i wyniki badan
                                            robionych w Polsce sa przydatne w USA i odwrotnie.
                                            Zakladamy badanie dla rasy bialej, bo miedzy rasami moga byc roznice.
                                            Zroznicowanie moze zachodzic ze wzgledu na wiek badanego.
                                            Oczywiscie teoretycznie (a raczej wg Twoich pogladow), w zwiazku z wyzszym
                                            poziom inteligencji i majetnosci, krew Amerykanow moze byc bogatsza, ale tego
                                            OGOLNIE PRZYJETE SKALE nie przewiduja.
                                            TAK SAMO jest z testem na IQ. Nie miejsce badania ma znaczenie, a wiek
                                            badanego - sa odpowiednie przeliczniki, odpowiednie algorytmy itd. To naprawde
                                            nie jest takie trudne.
                                            Poza tym sam mowisz, ze inteligencja jest DZIEDZINA, wiec jaki wplyw na jej
                                            poziom moze miec miejsce zamieszkania? Jak ktos jest z Białegostoku, a mieszka
                                            w Wawie, to jakie IQ bedzie mial? Bzdura, bzdura, bzdura.
                                  • diagnosta7 Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 05.08.05, 20:06
                                    maksimum napisał:
                                    >>>Jednak!
                                    >>>A jak myslisz jest to w skali kraju czy EU czy swiata?

                                    W skali testu!!!!!

                                    Już to przerabialiśmy w wątku „pomoc geniuszowi”, a ty znowu to samo?
                                    Nie wiadomo, czy smiac sie czy plakac.

                                    • maksimum Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 06.08.05, 05:04
                                      diagnosta7 napisała:

                                      > maksimum napisał:
                                      > >>>Jednak!
                                      > >>>A jak myslisz jest to w skali kraju czy EU czy swiata?
                                      >
                                      > W skali testu!!!!!
                                      >
                                      > Już to przerabialiśmy w wątku „pomoc geniuszowi”, a ty znowu to samo?
                                      > Nie wiadomo, czy smiac sie czy plakac.

                                      A Ty do tej pory nie zakumalas,ze Kowalski w Warszawie jest inteligentniejszy
                                      niz Kowalski w Bialymstoku,chociaz jeden i drugi ma na imie Jan.
                                      • diagnosta7 Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 06.08.05, 07:24

                                        >>>A Ty do tej pory nie zakumalas,ze Kowalski w Warszawie jest
                                        inteligentniejszy
                                        niz Kowalski w Bialymstoku,chociaz jeden i drugi ma na imie Jan.


                                        Sytuacja jest jednak beznadziejnasad


                                        A propos, chłopak z Białegostoku zdał SAT na 100% i zapragnęli go mieć na Ivy.
                                        Zdolne bestie tam mieszkają.

                                        • e_r_i_n Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 06.08.05, 09:41
                                          diagnosta7 napisała:

                                          > Sytuacja jest jednak beznadziejnasad

                                          Beznadziejna tym bardziej, ze ten czlowiek wierzy, ze ma racje. A glupoty
                                          pisze, az zal. I nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.
                                          • diagnosta7 Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 07.08.05, 04:03
                                            e_r_i_n napisała:
                                            > Beznadziejna tym bardziej, ze ten czlowiek wierzy, ze ma racje. A glupoty
                                            > pisze, az zal. I nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.


                                            Za kazdym razem sie w to wpuszczam, bo wydaje mi sie, ze to przeciez
                                            niemozliwe, ze wystarczy tylko cierpliwosc i racjonalne argumenty.
                                            A potem okazuje sie,ze jednak...
                                            smile
                                            • e_r_i_n Re: 100 IQ W SKALI KRAJU,EU CZY SWIATA ? 07.08.05, 08:46
                                              No coz, w normalnej rozmowie tak jest. A to, jak widze, normalna rozmowa nie
                                              jest smile
                        • diagnosta7 Erin i Joasia52 04.08.05, 00:48
                          >A u nas w Stanach nie zalecaja przeskakiwania do wyzszej klasy,bo juz do
                          Junior
                          >High jest dosc ostra selekcja na podstawie wynikow z podstawowki.
                          >Do lepszych Junior High i H.S. trzeba zdawac egzaminy i ten co poszedl rok
                          >wczesnie nie da sobie rady.
                          >Dotyczy to oczywiscie duzych miast i wysokiego poziomu,bo jak mieszkasz gdzies
                          >na zadoopiu,to se mozesz klasy przeskakiwac az do studiow,bo na lepsze studia
                          >przeskakiwacz nie zda.
                          >Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na Harvard
                          nie
                          >bylo tego widac.
                          >Tam ,gdzie jest niski poziom nauczania,to sobie mozesz klasy przeskakiwac,ale
                          >nie tam,gdzie jest duza konkurencja i wysoki poziom nauczania.

                          Czysty absurd.

                          Oczywiście, ze macie całkowitą racje co do dzieci uzdolnionych! Kończą szkole
                          szybciej, bo ich możliwości są dużo większe. Uczą się nie tylko w inny sposób,
                          ale i w innym tempie.

                          W USA dzieci przeskakują klasy, idą wcześniej do szkoły i stosuje się jeszcze
                          wiele innych metod np. różnicowanie poziomu nauczania w obrębie klasy,
                          tworzone są nawet szkoły dla wybitnych(niespecjalnie popieram). Oczywiście w
                          niewielu stanach nauczanie dzieci wybitnych jest priorytetem, ale gdzieniegdzie
                          funkcjonuje doskonale.
                          Na studiach można spotkać 14, 15 i 16-latkow i większości z nich wiedzie się
                          bardzo dobrze. Amerykańskie badanie pokazują, ze przyspieszanie toku nauczania
                          generalnie ma pozytywny wpływ na uczniów.
                          • maksimum Re: Erin i Joasia52. NIE MASZ POJECIA NA CZYM POLE 04.08.05, 05:37
                            diagnosta7 napisała:

                            > >A u nas w Stanach nie zalecaja przeskakiwania do wyzszej klasy,bo juz do
                            > Junior
                            > >High jest dosc ostra selekcja na podstawie wynikow z podstawowki.
                            > >Do lepszych Junior High i H.S. trzeba zdawac egzaminy i ten co poszedl rok
                            >
                            > >wczesnie nie da sobie rady.
                            > >Dotyczy to oczywiscie duzych miast i wysokiego poziomu,bo jak mieszkasz gd
                            > zies
                            > >na zadoopiu,to se mozesz klasy przeskakiwac az do studiow,bo na lepsze stu
                            > dia
                            > >przeskakiwacz nie zda.
                            > >Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na Harvar
                            > d
                            > nie
                            > >bylo tego widac.
                            > >Tam ,gdzie jest niski poziom nauczania,to sobie mozesz klasy przeskakiwac,
                            > ale
                            > >nie tam,gdzie jest duza konkurencja i wysoki poziom nauczania.
                            >
                            > Czysty absurd.

                            Zupelnie bez powodu zaczynasz coraz glupiej pisac.

                            > Oczywiście, ze macie całkowitą racje co do dzieci uzdolnionych! Kończą szkole
                            > szybciej, bo ich możliwości są dużo większe. Uczą się nie tylko w inny
                            >sposób, ale i w innym tempie.

                            A moze zastanow sie nad tym,co robia po skonczeniu szkoly.
                            Przeciez szkoly nie konczy sie po to,zeby ja skonczyc,tylko jak najlepiej
                            przygotowac do zycia.
                            Kaczynski byl jednym z tych "uzdolnionych" ktory juz w wieku 16 lat byl na
                            Harvardzie.
                            gseacademic.harvard.edu/~theappian/articles/aterroristgrows1103.htm

                            Moze podaj 100 lub 1,000 najbogatszych ludzi w Stanach i pokaz ,kto z nich
                            ukonczyl wczesniej studia.
                            Z tego co wiem,Bill Gates nie ukonczyl studiow i radzi sobie niezle.
                            Nie masz pojecia na czym polega ksztaltowanie czlowieka,a szarogesisz sie w tym
                            kurniku niezle.
                            Przeciez Bill Gates mogl pojsc przyspieszonym tempem na uczelnie i dlaczego
                            tego nie uczynil.Mogl tez isc indywidualnym programem i tez tego nie zrobil.
                            Nie chodzi o to,zeby dostac dyplom jak najszybciej,lecz o to,zeby jak najwiecej
                            nauczyc sie w szkole i na studiach.
                            Ci co chodza na studia o 2 lata wczesniej,jak Kaczynski sa baaaaardzo
                            jednokierunkowi i malo korzystaja z zycia ,czy innych dziedzin,ktore pozwalaja
                            na wszechstronne wyksztalcenie czlowieka.

                            > W USA dzieci przeskakują klasy, idą wcześniej do szkoły i stosuje się jeszcze
                            > wiele innych metod np. różnicowanie poziomu nauczania w obrębie klasy,
                            > tworzone są nawet szkoły dla wybitnych(niespecjalnie popieram). Oczywiście w
                            > niewielu stanach nauczanie dzieci wybitnych jest priorytetem, ale
                            >gdzieniegdzie funkcjonuje doskonale.

                            Sa takie uczelnie niemal wszedzie
                            www.advancedacademy.org/
                            nawet w Georgii,co nie znaczy,ze otrzymasz tam lepsze wyksztalcenie niz w NYU.
                            Na takich Hawajach,Alasce,czy Florydzie nie ma ani jednej dobrej uczelni.
                            Nie bede wspominal o Georgii,Alabamie,Nebrasce czy kilkudziesieciu innych
                            stanach.
                            Jest kilka dobrych uczelni na pln-wsch,Texasie i Californii.

                            > Na studiach można spotkać 14, 15 i 16-latkow i większości z nich wiedzie się
                            > bardzo dobrze. Amerykańskie badanie pokazują, ze przyspieszanie toku
                            >nauczania generalnie ma pozytywny wpływ na uczniów.

                            I co sie pozniej z nimi dzieje?
                            Czy wszyscy oni studiuja modern art i psychologie?
                            Przeciez jesli sa geniuszami,to powinno sie o nich pisac i czytac po skonczeniu
                            uczelni,czy moze nie mam racji.
                            Powinno ich byc widac jako gubernatorow,prezydentow,prezesow wielkich firm itd.
                            Mozesz podac kilka przykladow?
                            Czy moze szybko koncza uczelnie a pozniej slad po nich zanika?
                            • diagnosta7 Re: Erin i Joasia52. NIE MASZ POJECIA NA CZYM POL 04.08.05, 17:34
                              > >Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na Harvar
                              > d
                              > nie
                              > >bylo tego widac.
                              > >Tam ,gdzie jest niski poziom nauczania,to sobie mozesz klasy przeskakiwac,
                              > ale
                              > >nie tam,gdzie jest duza konkurencja i wysoki poziom nauczania.
                              >

                              ****Zupelnie bez powodu zaczynasz coraz glupiej pisac.

                              Przecież to ty napisałeś.

                              ****A moze zastanow sie nad tym,co robia po skonczeniu szkoly.
                              Przeciez szkoly nie konczy sie po to,zeby ja skonczyc,tylko jak najlepiej
                              przygotowac do zycia.

                              Gdzie tu sprzeczność?

                              ****Kaczynski byl jednym z tych "uzdolnionych" ktory juz w wieku 16 lat byl na
                              Harvardzie.

                              I co w związku z tym?

                              ****Moze podaj 100 lub 1,000 najbogatszych ludzi w Stanach i pokaz ,kto z nich
                              ukonczyl wczesniej studia.

                              Nie interesuje mnie to.

                              ****Z tego co wiem,Bill Gates nie ukonczyl studiow i radzi sobie niezle.

                              To w końcu trzeba się długo uczyć, żeby się przygotować do życia, czy nie?

                              ****Nie masz pojecia na czym polega ksztaltowanie czlowieka,a szarogesisz sie w
                              tym
                              kurniku niezle.

                              Oj, przepadasz za tym kurnikiem koguciku, przepadasz.

                              ****Przeciez Bill Gates mogl pojsc przyspieszonym tempem na uczelnie i dlaczego
                              tego nie uczynil. Mogl tez isc indywidualnym programem i tez tego nie zrobil.

                              Błagali go, a on nie i koniec. Uparciuch jeden.

                              ****Nie chodzi o to,zeby dostac dyplom jak najszybciej,lecz o to,zeby jak
                              najwiecej
                              nauczyc sie w szkole i na studiach.

                              A osiąga się to przez jak najdłuższy czas spędzony w szkole(ilość się liczy,
                              nie jakość).
                              Jak dzieciak w wieku 11 lat przerabia program High School to niech go przerabia
                              w kolko Macieju. I nie ma co nauki przyśpieszać, bo zawsze może sobie dzieciak
                              jeszcze potrenować z kolegami tabliczkę mnożenia, przeczyta 15 razy te same
                              podręczniki i dopiero wtedy będzie przygotowany do życia. I jak już wysiedzi
                              swoje to zostanie Billem Gatesem. Ty to masz łeb !


                              ****Ci co chodza na studia o 2 lata wczesniej,jak Kaczynski sa baaaaardzo
                              jednokierunkowi i malo korzystaja z zycia ,czy innych dziedzin,ktore pozwalaja
                              na wszechstronne wyksztalcenie czlowieka.

                              Bo jak ktoś przeskoczy parę klas, to mu grozi choroba psychiczna i ubytki w
                              wykształceniu. Tak ,tak to stara prawda przekazywana z pokolenia na pokolenie...


                              ****Jest kilka dobrych uczelni na pln-wsch,Texasie i Californii.

                              W USA jest uczelni od groma tylko co z tego wynika?

                              ****I co sie pozniej z nimi dzieje?

                              Dowiedz się, jeśli cię to interesuje.

                              ****Czy wszyscy oni studiuja modern art i psychologie?
                              Przeciez jesli sa geniuszami,to powinno sie o nich pisac i czytac po skonczeniu
                              uczelni,czy moze nie mam racji.

                              Może nie masz.

                              ****Powinno ich byc widac jako gubernatorow,prezydentow,prezesow wielkich firm
                              itd.
                              Mozesz podac kilka przykladow?

                              Dlaczego ?

                              ****Czy moze szybko koncza uczelnie a pozniej slad po nich zanika?

                              Chodzi ci o siły nieczyste, czy gwałtowną śmierć?



                              • maksimum ZYCIE TO NIE SZKOLA,CHOCIAZ SZKOLA JEST CZESCIA ZY 04.08.05, 18:14
                                diagnosta7 napisała:

                                > > >Roznica miedzy 17 a 18 latkiem jest zbyt duza by przy egzaminach na
                                > Harvard nie bylo tego widac.
                                > > >Tam ,gdzie jest niski poziom nauczania,to sobie mozesz klasy przeskakiwac,
                                ale nie tam,gdzie jest duza konkurencja i wysoki poziom nauczania.
                                > >
                                >
                                > ****Zupelnie bez powodu zaczynasz coraz glupiej pisac.
                                >
                                > Przecież to ty napisałeś.
                                >
                                > ****A moze zastanow sie nad tym,co robia po skonczeniu szkoly.
                                > Przeciez szkoly nie konczy sie po to,zeby ja skonczyc,tylko jak najlepiej
                                > przygotowac do zycia.
                                >
                                > Gdzie tu sprzeczność?

                                Skad Ty masz to wiedziec,skoro dla ciebie nauka ,to odrabianie lekcji.

                                > ****Kaczynski byl jednym z tych "uzdolnionych" ktory juz w wieku 16 lat byl
                                na Harvardzie.
                                >
                                > I co w związku z tym?
                                >
                                > ****Moze podaj 100 lub 1,000 najbogatszych ludzi w Stanach i pokaz ,kto z
                                nich ukonczyl wczesniej studia.
                                >
                                > Nie interesuje mnie to.

                                Nie uczysz sie po to,zeby jak najszybciej dostac dyplom,lecz po to by jak
                                najwiecej sie nauczyc w tym czasie.

                                > ****Z tego co wiem,Bill Gates nie ukonczyl studiow i radzi sobie niezle.
                                >
                                > To w końcu trzeba się długo uczyć, żeby się przygotować do życia, czy nie?
                                >
                                > ****Nie masz pojecia na czym polega ksztaltowanie czlowieka,a szarogesisz sie
                                >w tym kurniku niezle.
                                >
                                > Oj, przepadasz za tym kurnikiem koguciku, przepadasz.

                                TYLKO po to tu jestem,zeby tacy jak Ty,nozycowa czy Justyna nie wciskali
                                ludziom ciemnoty do glowy.

                                > ****Przeciez Bill Gates mogl pojsc przyspieszonym tempem na uczelnie i
                                dlaczego
                                > tego nie uczynil. Mogl tez isc indywidualnym programem i tez tego nie zrobil.
                                >
                                > Błagali go, a on nie i koniec. Uparciuch jeden.
                                >
                                > ****Nie chodzi o to,zeby dostac dyplom jak najszybciej,lecz o to,zeby jak
                                > najwiecej nauczyc sie w szkole i na studiach.
                                >
                                > A osiąga się to przez jak najdłuższy czas spędzony w szkole(ilość się liczy,
                                > nie jakość).
                                > Jak dzieciak w wieku 11 lat przerabia program High School to niech go
                                przerabia
                                > w kolko Macieju. I nie ma co nauki przyśpieszać, bo zawsze może sobie
                                dzieciak
                                > jeszcze potrenować z kolegami tabliczkę mnożenia, przeczyta 15 razy te same
                                > podręczniki i dopiero wtedy będzie przygotowany do życia. I jak już wysiedzi
                                > swoje to zostanie Billem Gatesem. Ty to masz łeb !

                                Zycie-to nie szkola,chociaz szkola jest czescia zycia.
                                Widze,ze poza ksiazkami nic Cie nie interesuje i powinnas juz dochtorat konczyc.
                                Szkola jest czescia zycia,ale zycia nie mozna podporzadkowac szkole.
                                Poza ksiazkami,sa szachy,sport,muzyka itd. zeby z Ciebie Kaczynski nie wyrosl.

                                > ****Ci co chodza na studia o 2 lata wczesniej,jak Kaczynski sa baaaaardzo
                                > jednokierunkowi i malo korzystaja z zycia ,czy innych dziedzin,ktore
                                pozwalaja na wszechstronne wyksztalcenie czlowieka.
                                >
                                > Bo jak ktoś przeskoczy parę klas, to mu grozi choroba psychiczna i ubytki w
                                > wykształceniu. Tak ,tak to stara prawda przekazywana z pokolenia na
                                pokolenie..
                                > .
                                >
                                >
                                > ****Jest kilka dobrych uczelni na pln-wsch,Texasie i Californii.
                                >
                                > W USA jest uczelni od groma tylko co z tego wynika?
                                >
                                > ****I co sie pozniej z nimi dzieje?
                                >
                                > Dowiedz się, jeśli cię to interesuje.

                                Zaden z prezydentow,gubernatorow,najbogatszych czy najlepszych nie ukonczyl
                                studiow przed terminem i dltego ich nigdzie nie widac,poza kregami jajoglowych
                                na uczelniach.

                                > ****Czy wszyscy oni studiuja modern art i psychologie?
                                > Przeciez jesli sa geniuszami,to powinno sie o nich pisac i czytac po
                                >skonczeniu uczelni,czy moze nie mam racji.
                                >
                                > Może nie masz.

                                OK! Ty jestes ta geniuszka,ktora poszla wczesniej do szkoly i jestes na tyle
                                niezwykle utalentowana,ze nikt nie pisze ciekawiej i madrzej od Ciebie.

                                > ****Powinno ich byc widac jako gubernatorow,prezydentow,prezesow wielkich
                                firm itd.
                                > Mozesz podac kilka przykladow?
                                >
                                > Dlaczego ?
                                >
                                > ****Czy moze szybko koncza uczelnie a pozniej slad po nich zanika?
                                >
                                > Chodzi ci o siły nieczyste, czy gwałtowną śmierć?

                                OK! Ty tu jestes i mozemy z tego czerpac calymi garsciami.
                                • diagnosta7 Re: ZYCIE TO NIE SZKOLA,CHOCIAZ SZKOLA JEST CZESC 05.08.05, 20:12
                                  >>>Skad Ty masz to wiedziec,skoro dla ciebie nauka ,to odrabianie lekcji.

                                  Ciekawe skąd wziąłeś przesłanki dla wyciągnięcia tego wniosku.


                                  >>>>Nie uczysz sie po to,zeby jak najszybciej dostac dyplom,lecz po to by jak
                                  najwiecej sie nauczyc w tym czasie.

                                  Czy ktoś twierdził inaczej?


                                  >>>TYLKO po to tu jestem,zeby tacy jak Ty,nozycowa czy Justyna nie wciskali
                                  ludziom ciemnoty do glowy.

                                  Aha. Człowiek z misją.


                                  >>>Zycie-to nie szkola,chociaz szkola jest czescia zycia.
                                  Szkola jest czescia zycia,ale zycia nie mozna podporzadkowac szkole.
                                  Poza ksiazkami,sa szachy,sport,muzyka itd. zeby z Ciebie Kaczynski nie wyrosl.

                                  A do czego odnosza się te prawdy?


                                  >>>Zaden z prezydentow,gubernatorow,najbogatszych czy najlepszych nie ukonczyl
                                  studiow przed terminem i dltego ich nigdzie nie widac,poza kregami jajoglowych
                                  na uczelniach.

                                  Jaki z tego wniosek?


                                  >>>OK! Ty jestes ta geniuszka,ktora poszla wczesniej do szkoly i jestes na tyle
                                  niezwykle utalentowana,ze nikt nie pisze ciekawiej i madrzej od Ciebie.

                                  Ulżyło?

                                  >>>OK! Ty tu jestes i mozemy z tego czerpac calymi garsciami.

                                  Bardziej ulżyło?




    • piastka Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 14:17
      Też miałam podobne dylematy. Moja córka strasznie chciała uczyć się pisać i
      czytać, a w jej przedszkolu wciąż tkwiła w maluchach (z braku miejsc).
      Przeniosłam ją więc do drugiego przedszkola w sąsiedztwie, gdzie była
      połączona "zerówkowa" grupa 5 i 6 latków. Zdaję sobie sprawę, że miałam dużo
      szczęścia do możliwości wyboru przedszkoli. Nie wszędzie tak jest...
      Córka uczyła się z zapałem, wreszcie zajęcia przedszkolne stały się dla niej
      atrakcyjne. Oczywiście chciała też iść zaraz po zerówce do szkoły. Poszłyśmy do
      psychologa z odpowiedniej placówki oświatowej, którego opinia jest wymagana
      przez dyrektora szkoły. I tu się okazało, że nabyte umiejętności owszem na
      wysokim poziomie (szczególnie matematyczne), ale pewna nadwrażliwość jest
      zdecydowanym argumentem na nie. Nawet się ucieszyłam, gdyż sama byłam posłana
      do szkoły w wieku 6 lat i choć nie miałam większych problemów, to jednak może
      mogło być lepiej (totalna nieśmiałość). Dopiero w liceum się odnalazłam, nie
      mówiąc o studiach.

      Pozostał problem powtarzania zerówki. Ale i tu się udało uniknąć rutyny - po
      prostu córka wróciła do poprzedniego przedszkola, dawne koleżanki i koledzy,
      nowa pani. Teraz jest po 1 klasie (wzorowy uczeń) bardziej pewna siebie
      i dojrzała (szkolnie).

      W naszym przypadku dobrze się stało.

      Pozdrowiania
      • verdana Re: Rok wczesniej do zerowki 21.07.05, 14:31
        Wiesz, tak mysle, że powinnaś jeszcze zwrócić uwagę na jedną, niezwykle istotną
        rzecz.
        Mnie do przyspieszenia posłania syna do szkoły zachęciła przedszkolna woźna...
        Po prostu wezwała mnie do siebie i powiedziała, że mój syn bawi się ze starszymi
        dziećmi, natomiast nie bardzo umie porozumieć się z równolatkami. I to zaważyło
        na mojej decyzji.
        Rzeczywiście się sprawdziło. Dopiero w szkole ma kolegów, i to sporo z klas
        starszych. Natomiast zdaję sobie sprawę, ze gdybym go wysłała o czasie, miałby
        pewnie same piątki, a tak jego stopnie są bardzo różna. Dla mnie jednak
        wazniejsze jest, aby sie w szkole nie zanudził, by nauka była jakims wyzwaniem
        intelektualnym, a nie za dziecinnym nudziarstwem.
        • diagnosta7 swiete slowa Verdano 21.07.05, 20:38
          Tu nie chodzi o wymierny sukces, ale poczucie dopasowania i satysfakcji z zycia.
    • joasia52 Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 01:25
      Przeczytałam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo sama jestem takim
      dzieckiem, które rozpoczęło wcześniej edukację szkolną. Poszłam do szkoły dwa
      lata wcześniej, zaliczając pierwszą klasę eksternistycznie - tak, jak
      proponowano w wypadku a_pyni. U mnie też przyszło to samo - z tym, że tym razem
      nie dzięki starszej siostrze, a mamie - nauczycielce nauczania początkowego.
      Ponieważ byłam bardzo zainteresowana szkołą, mama czasami zabierała mnie na
      swoje lekcje (w pierwszej klasie) - i wkrótce okazało się, że opanowałam cały
      materiał klasy pierwszej. Nigdy nie chodziłam ani do przedszkola (wieś, nie
      było go na miejscu), ani do zerówki.

      Wiem, że rodzice bardzo długo zastanawiali się, czy zdecydować się na
      wcześniejsze posłanie mnie do szkoły. Poradnia oceniła mnie pozytywnie ,
      zaznaczając jednak, że nie zaleca takiego rozwiązania. By być przyjętą do
      drugiej klasy, zdawałam w szkole specjalny egzamin - co wspominam pozytywnie,
      ale z perspektywy czasu myślę, że mogło to być niepotrzebnym narażaniem dziecka
      na stres - sześciolatek (jestem z maja) i egzamin, nieznani ludzie itd.?

      Dla moich rodziców przeważające argumenty były chyba trzy: przede wszystkim
      moja ogromna chęć pójścia do szkoły (uważam, że to najistotniejsze), poza tym
      mogli mieć mnie na oku wink (mama była moją wychowawczynią), a ja znalazłam się w
      znanej mi już klasie, z ulubionymi koleżankami, w której w praktyce radziłam
      już sobie nieźle od roku.

      Myślę, że była to słuszna decyzja - i nie o chęć kreowania dziecka-geniusza tu
      chodziło, nie o sam fakt robienia wszystkiego szybciej. Gdybym poszła do szkoły
      planowo, albo choćby rok wcześniej, ale do pierwszej klasy, mogłoby mnie to do
      szkoły zniechęcić - i tu absolutnie nieprzekonująca była poradnia, gdzie
      zachęcano do rezygnacji z naszego pomysłu, bo przecież nauczyciel mógłby
      wykorzystać moje umiejętności... mogłabym pomagać kolegom i koleżankom z
      klasy... na pewno nie nudziłabym się. Tego chcieli uniknąć moi rodzice -
      ogromnej różnicy pomiędzy mną i resztą klasy, zmiany mojej roli w klasie,
      szkolnej nudy.

      Chciałam rozwiać kilka mitów dotyczących wcześniejszego posłania dziecka do
      szkoły, które zostały już tu zresztą przywołane na forum. Przede wszystkim,
      wcześniejsze rozpoczęcie nauki nie jest stratą dzieciństwa. Miałam naprawdę
      świetne dzieciństwo smile, mnóstwo czasu spędzałam z kolegami i koleżankami (nie
      tylko starszymi, ale i rówieśnikami) i nie miałam nigdy poczucia, że coś mnie
      ominęło. Wręcz przeciwnie - wiele mi wcześniejszy kontakt ze szkołą dał, bo -
      jak wspomniałam - dostęp do przedszkola był u mnie utrudniony, natomiast, co
      muszę dodać, jestem jedynaczką - więc moje kontakty "zabawowe" to były głównie
      szkoła i podwórko.

      Nie miałam nigdy problemów z nawiązywaniem znajomości, nie jestem osobą
      nieśmiałą, nie miałam i nie mam kłopotów z funkcjonowaniem w grupie. Pójście
      wcześniej do szkoły nie musi więc wiązać się z takimi problemami. Nie oznacza
      to oczywiście, że dojrzałość emocjonalną można zignorować, gdy dziecko osiągnie
      odpowiednią dojrzałość intelektualną - wręcz przeciwnie, inaczej będzie choćby,
      jak ktoś już napisał, traktowane przez kolegów jako "dziecinne" i nie poradzi
      sobie w grupie. Rodzic zna swoje dziecko najlepiej, powinien więc umieć ocenić,
      na ile jest ono rozwinięte pod tym względem.

      Nie mam problemów z podejmowaniem decyzji o swojej przyszłości smile. Dziś jestem
      już dorosła, studiuję, jestem ze swoich studiów bardzo zadowolona - nie było
      więc dla mnie wcześniejsze pójście do szkoły decyzją "fatalną". Zawsze czułam
      się dwa lata starszawink, robiłam wszystko dwa lata wcześniej, ale było to dla
      mnie zupełnie naturalne, rodzice nie robili z tego żadnej sensacji. W moim
      przypadku wcześniejsze rozpoczęcie nauki nie wpłynęło negatywnie na moje oceny -
      przez cały czas miałam najwyższe średnie w klasie (choć akurat nie o średnią
      mi chodziło smile). Nigdy nie porównywałam się pod względem wiedzy itd. z osobami
      w moim wieku - jeśli czułam się z czegoś dobra, to chciałam być dobra dlatego,
      że jestem dobra, a nie w porównaniu z moimi rówieśnikami.

      Z korzyści praktycznych - ominęła mnie nowa matura wink.

      P.S. Argument ze wzrostem wydaje mi się absolutnie nieistotny! smile
      • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 07:50
        Tak jak napisala Diagnosta - to jest indywidualna sprawa. Ty nie mialas
        problemow, ale inne dzieci moga miec. Po to bada sie i wydaje opinie -
        a dojrzalosc emocjonalna jest rownie wazna, jak intelekt. I jesli intelekt jest
        ok, a dojrzalosc nie, to takie dziecko nie dostanie pozytywnej opinii.
        • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 09:40
          e_r_i_n napisała:

          > Tak jak napisala Diagnosta - to jest indywidualna sprawa. Ty nie mialas
          > problemow, ale inne dzieci moga miec. Po to bada sie i wydaje opinie -
          > a dojrzalosc emocjonalna jest rownie wazna, jak intelekt. I jesli intelekt
          >jest ok, a dojrzalosc nie, to takie dziecko nie dostanie pozytywnej opinii.

          Rola komuny w Polsce bylo dowiedzenie,ze dziecko wszystkiego mozna nauczyc,a
          genetyka nie ma zadnego znaczenia.
          Sprawdz najpierw,kto sie dostaje na najlepsze studia w Polsce,czy przypadkiem
          nie dzieci rodzicow,ktorzy tez tam studiowali.
          Jeden z kolegow Macka jest duzo bardziej dojrzaly od niego,wiekszy,tezszy i 9
          miesiecy starszy i chodzi o rok nizej do szkoly,ale widac po nim prostote.
          • e_r_i_n Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 10:05
            maksimum napisał:

            > Sprawdz najpierw,kto sie dostaje na najlepsze studia w Polsce,czy przypadkiem
            > nie dzieci rodzicow,ktorzy tez tam studiowali.

            Ja studiuje na bardzo dobrej uczelni. Moi rodzice tam nie studiowali.
        • joasia52 Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 11:28
          > to jest indywidualna sprawa. Ty nie mialas
          > problemow, ale inne dzieci moga miec.

          Ależ oczywiście, nie ma przecież takich samych dzieci smile. Przytoczyłam swój
          przykład tylko dlatego, że wiem, ile jest różnych krążacych opinii na temat
          wcześniejszego zaczynania nauki - chciałam pokazać, że to, czy się sprawdzają,
          zależy od konkretnego przypadku.

          Przez całe dzieciństwo słuchałam, jaka to ja muszę być biedna, jakie to ja mam
          zmarnowane dzieciństwo - dobrze, że w to nie uwierzyłamsmile.
          • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 22.07.05, 17:33
            joasia52 napisała:
            > Przez całe dzieciństwo słuchałam, jaka to ja muszę być biedna, jakie to ja
            mam
            > zmarnowane dzieciństwo - dobrze, że w to nie uwierzyłamsmile.

            Brytyjskie dzieci ida do zerowki w wieku czterech lat. Tam cale miliony maja
            zmarnowane dziecinstwo. Nie jestes sama wink))
      • k_j_z Do Joasi 25 22.07.05, 11:50
        przybij piątkę:
        Pierwszy raz spotkałam osobę, która tak, jak ja dwa lata wyskoczyła do pzrodu.
        W większości mogłabym się pod nim podpisac, z tym, że ja nie miałam mamy
        nauczycielki.
        Ale zawsze wszystkim radzę, że jeśli dzieci chcą, to trzeba im umożliwić
        wcześniejszą edukację.
        W orzypadku mojego młodszego syna argumentem na nie było np słabsza koordynacja
        wzrokowo ruchowa z powodu skrzyżowanej lateralizacji.
        Na moje pytani do pani z poradni, czy może zagwarantować mi, że przez rok
        drugiego pobytu w zerówce dziecko sobie to nadrobi, pani odpowiedziała, że
        raczej nie, bo on będzie mniej pracował, bo juz prawdopodobnie dużo z tej
        zerówki pamięta.
        Dlatego raz jeszcze powtarzam: słuchać przede wszystkim dziecka i siebie
      • k_j_z sorka, miało być joasi 52 22.07.05, 11:50

    • edmado Re: Rok wczesniej do zerowki 25.07.05, 14:42
      Witam.
      Ja mam córę, która w tym roku idzie do 1 klasy. Też chcieliśmy posłać ją do
      zerówki rok wcześniej, byliśmy na badaniach u pani pedagog, która jak tylko
      weszliśmy powiedziała, że chcemy skrócić dziecku dzieciństwo. Pobawiła się,
      porysowała..., no i pani pedagog radziła nam byśmy nie posyłali córki rok
      wcześniej. Do tej pory nie wiem czy dobrze zrobiliśmy. Córka na początku
      zerówki bardzo się nudziła, nie chciała się bawić, bo dzieci były dziecinne
      (słowa córki). Później pani zadawała jej trochę więcej zadanek i jakoś
      przetrwała zerówkę. Wydaje mi się, że z emocjami mógłby być problem, reszta ok.
      Wiem że to trudny problem i życzę udanych i mądrych decyzji.
      • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 03.08.05, 00:53
        >>>Wydaje mi się, że z emocjami mógłby być problem, reszta ok.

        Bywa tak, ze dziecko odnajduje się emocjonalnie właśnie po przeniesieniu do
        wyższej klasy, bo dopiero wtedy okazuje się, ze łatwiej dogadać się z dziećmi
        na podobnym poziomie rozwojowym.
        • maksimum [...] 04.08.05, 05:46
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • maksimum [...] 04.08.05, 18:23
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • evee1 Re: Rok wczesniej do zerowki 25.07.05, 16:31
      Moge tylko napisac o swoich doswiadczeniach. Ja tez poszlam o rok wczesniej do
      szkoly. Musialam przejsc testy psychologiczne, ktore wydawaly mi sie bardzo
      dobra zabawa smile). Do szkoly chodzic lubilam i do glowy by mi nie przyszlo
      zalowac wczesniejszego pojscia. To, ze zaczelam szkole wczesniej nie bylo
      wynikiem ambicji moich rodzicow, po prostu panie przedszkolanki twierdzily, ze
      ja sie w przedszkolu nudze i moze dobrze byloby gdybym poszla do szkoly.
      Wiem, ze statystyki mowia co innego, ale musze powiedziec, ze i w szkole i na
      studiach mialam kilkoro kolegow i kolezanek, ktorzy tez zaczeli szkole rok
      wczesniej i zadna (doslownie!) z tych osob nie miala problemow z nauka. Raczej
      wrecz przeciwnie, na ogol nalezeli do najlepiej uczacych sie dzieci. Moze to
      przypadek? Ja tez nalezalam do jednych z najlepszych, a co ciekawe moja mama za
      rada mojej babci-nauczycielki wstrzymywala sie przed uczeniem mnie czegokolwiek
      przed pojsciem do szkoly. Pisac i czytac mialam sie uczyc w szkole, zeby sie na
      lekcjach za bardzo nie nudzic smile). Oczywiscie jakies litery skladac umialam, bo
      bylam tego ciekawa i zadawalam pytania.
      Teraz mieszkam w Australii, gdzie dzieci zaczynaja szkole w wieku pieciu lat, od
      zerowki wlasnie (wczesniej musza jednak chodzic na specjalne zajecia
      przedszkolne okolo 18 godzin tygodniowo).
      Tutaj dzieci przyjmuje sie wczesniej do szkoly tylko w bardzo wyjatkowych
      przypadkach. Moja corka tez byla z tych "dojrzalych", na dodatek wiekowo prawie
      pasowala do pojscia do szkoly (gdyby urodzila sie 6 tygodni wczesniej, to
      moglaby pojsc bez problemu). Poszlismy wiec do psychologa, ktory po
      przeprowadzeniu testow, ale szkola stanowczo odmowila wczesniejszego przyjecia
      corki. Tutaj tendencja jest raczej do zatrzymywania dzieci, szczegolnie
      chlopcow, glownie ze wzgledu na ich rozwoj emocjonalny. W efekcie na skutek
      naszej czasowej nieobecnosci corka zaczela szkole w Anglii, gdzie przeskoczyla
      zerowke i polowe pierwszej klasy (tam dzieci zaczynaja szkole jeszcz wczesniej),
      i po powrocie tutaj i tak wyladowala w wyzszej klasie. Teraz wszystkie dzieci w
      klasie sa od niej starsze o rok i wiecej (corka ma 10 lat i jest w piatej
      klasie), ale nie ma absolutnie zadnej roznicy miedzy nia, a innymi dziecmi.
      Radzi sobie swietnie, chociaz nie jest jakis wybitnie zdolna. Podejrzewam, ze
      znaczenie ma to, ze jest bardzo otwarta i zywiolowa. Pomaga to jej zarowno w
      kontaktach z rowiesnikami, jak i w samej nauce.
      Wydaje mi sie, ze tak naprawde to nie wiadomo jak jest lepiej. To zalezy od
      konkretnego dziecka i nawet rodzice, ktorzy znaja dobrze swoje dziecko nie sa w
      stanie przewidziec jak sie dalej wszystko potoczy.
      Ja uwazam, ze jezeli dziecko jest rozwiniete emocjonalnie i spolecznie, jezeli
      ma chec isc do szkoly, to czemu mu tego nie umozliwic? A wlasciwie trudno mi
      sprecyzowac wady czy zalety wczesniejszego pojscia do szkoly. Ja tylko wiem, ze
      ja poszlam wczesniej i sobie to chwale. W przypadku mojej corki tez nie mamy jak
      narazie powodow do niepokoju.

      --
      "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
      • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 03.08.05, 15:13

        >>>Ja uwazam, ze jezeli dziecko jest rozwiniete emocjonalnie i spolecznie,
        jezeli
        ma chec isc do szkoly, to czemu mu tego nie umozliwic? A wlasciwie trudno mi
        sprecyzowac wady czy zalety wczesniejszego pojscia do szkoly. Ja tylko wiem, ze
        ja poszlam wczesniej i sobie to chwale. W przypadku mojej corki tez nie mamy jak
        narazie powodow do niepokoju.

        Zgadzam się z Tobą i uważam, ze takim samym złem jest „upychanie „ dziecka
        wcześniej do szkoły, jak i uniemożliwianie mu odpowiedniej do potencjału
        edukacji. W obu przypadkach konsekwencje są fatalne. Konieczna jest
        elastyczność systemów edukacyjnych i jak najdalej posunięta indywidualizacja
        nauczania, aby dzieci mogły się rozwijać w optymalnym dla siebie tempie.
        Nie wydaje się tez słuszne przykładanie nadmiernej wagi do społecznego
        funkcjonowania dzieci. Traktowanie tego elementu rozwoju jako podstawy decyzji
        o przeskoczeniu klasy czy wcześniejszym pójściu do szkoły, wyrządza wielu
        dzieciom krzywdę.
        • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki 04.08.05, 05:39
          diagnosta7 napisała:

          >
          > >>>Ja uwazam, ze jezeli dziecko jest rozwiniete emocjonalnie i spol
          > ecznie,
          > jezeli
          > ma chec isc do szkoly, to czemu mu tego nie umozliwic? A wlasciwie trudno mi
          > sprecyzowac wady czy zalety wczesniejszego pojscia do szkoly. Ja tylko wiem,
          ze
          > ja poszlam wczesniej i sobie to chwale. W przypadku mojej corki tez nie mamy
          jak narazie powodow do niepokoju.
          >
          > Zgadzam się z Tobą i uważam, ze takim samym złem jest „upychanie „
          > dziecka
          > wcześniej do szkoły, jak i uniemożliwianie mu odpowiedniej do potencjału
          > edukacji. W obu przypadkach konsekwencje są fatalne. Konieczna jest
          > elastyczność systemów edukacyjnych i jak najdalej posunięta indywidualizacja
          > nauczania, aby dzieci mogły się rozwijać w optymalnym dla siebie tempie.
          > Nie wydaje się tez słuszne przykładanie nadmiernej wagi do społecznego
          > funkcjonowania dzieci. Traktowanie tego elementu rozwoju jako podstawy
          decyzji
          > o przeskoczeniu klasy czy wcześniejszym pójściu do szkoły, wyrządza wielu
          > dzieciom krzywdę.

          Sa na to przyklady:
          gseacademic.harvard.edu/~theappian/articles/aterroristgrows1103.htm
          • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki 04.08.05, 17:37
            > Sa na to przyklady:
            Na co konkretnie? Na istnienie chorob psychicznych?
            • maksimum Rok wczesniej do zerowki JAK CHLOP KROWIE NA GRANI 04.08.05, 17:50
              diagnosta7 napisała:

              > > Sa na to przyklady:
              > Na co konkretnie? Na istnienie chorob psychicznych?

              Z tego co art sugeruje,Kaczynski nie byl psychiczny,lecz wyizolowany ze
              spoleczenstwa.
              gseacademic.harvard.edu/~theappian/articles/aterroristgrows1103.htm--------------------------------------------------------------------------------
              • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki JAK CHLOP KROWIE NA 04.08.05, 18:01
                Musze Ci to troche prosciej wyjasnic,bo marnie kapujesz.
                Moj syn jest jednym z najlepszych w szkole w nauce,muzyce,sporcie-ale co by sie
                stalo gdybym wyslal go o rok wczesniej do szkoly.
                W koszykowke z rok starszymi nie bylby najlepszy a nawet nie zalapalby sie na
                school team,bo dzieci o rok starsze sa wyzsze,tezsze i maja lepsza koordynacje
                ruchowa.
                Z dziecmi o rok starszymi nie zalapalby sie rowniez do orkiestry szkolnej,bo
                zdolnosci artystyczne rowniez uzaleznione sa od wieku.
                Nie widzialas chyba nastolatkow w filharmonii czy znanych zespolach rockowych?
                Co z tego,ze pod wzgledem nauczania dalby sobie rade ze starszymi o rok,skoro
                inne aspekty rozwoju uleglyby ograniczeniu,zahamowaniu lub zaniklyby w ogole.
                I z takiego zdolnego jednokierunkowca wyrasta Kaczynski,ktory nie ma innych
                zainteresowan poza swoimi scisle ograniczonymi.
                Znajac Ciebie,to nic nie zakumasz,bo sport i muzyka nie sa potrzebne w
                odrabianiu lekcji.
                • diagnosta7 Re: Rok wczesniej do zerowki JAK CHLOP KROWIE NA 04.08.05, 18:08
                  A dlaczego mialbys go wysylac rok wczesniej?
                  Bzdurzysz piramidalnie.
                  Szkoda czasu. Nie rozumiesz o czym mowa. Erin napisala ci zebys sie
                  doksztalcil, to bedzie podstawa do dyskusji.
                  • maksimum Re: Rok wczesniej do zerowki JAK CHLOP KROWIE NA 04.08.05, 18:16
                    diagnosta7 napisała:

                    > A dlaczego mialbys go wysylac rok wczesniej?
                    > Bzdurzysz piramidalnie.
                    > Szkoda czasu. Nie rozumiesz o czym mowa. Erin napisala ci zebys sie
                    > doksztalcil, to bedzie podstawa do dyskusji.

                    Ja tez moge Tobie i erin napisac,zebyscie sie doksztalcily i co z tego wyniknie?
                    Ona razem z Toba nie kuma,co to 100 IQ ?
              • diagnosta7 to byla ironia "chlopie" 04.08.05, 18:02
                Niektorzy uwazaja,ze chory, inni, ze niedostosowany. Nie on jeden na tym
                ziemskim padole.Zwiazku z tematem brak.
                • maksimum Re: to byla ironia "chlopie" 04.08.05, 18:20
                  diagnosta7 napisała:

                  > Niektorzy uwazaja,ze chory, inni, ze niedostosowany. Nie on jeden na tym
                  > ziemskim padole.Zwiazku z tematem brak.

                  Ja wrecz uwielbiam,jak Ty decydujesz co ma zwiazek z tematem a co nie.

                  gseacademic.harvard.edu/~theappian/articles/aterroristgrows1103.htm-
                  A jak nie bedziesz sobie dawala rady,to Ci nozycowa pomoze wycinajac
                  posty,ktorych ani Ty ani ona nie rozumie.
                  • maksimum SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 05.08.05, 02:22
                    maksimum napisał:

                    > Musze Ci to troche prosciej wyjasnic,bo marnie kapujesz.
                    > Moj syn jest jednym z najlepszych w szkole w nauce,muzyce,sporcie-ale co by
                    sie stalo gdybym wyslal go o rok wczesniej do szkoly.
                    > W koszykowke z rok starszymi nie bylby najlepszy a nawet nie zalapalby sie na
                    > school team,bo dzieci o rok starsze sa wyzsze,tezsze i maja lepsza
                    koordynacje ruchowa.
                    > Z dziecmi o rok starszymi nie zalapalby sie rowniez do orkiestry szkolnej,bo
                    > zdolnosci artystyczne rowniez uzaleznione sa od wieku.
                    > Nie widzialas chyba nastolatkow w filharmonii czy znanych zespolach rockowych?
                    > Co z tego,ze pod wzgledem nauczania dalby sobie rade ze starszymi o rok,skoro
                    > inne aspekty rozwoju uleglyby ograniczeniu,zahamowaniu lub zaniklyby w ogole.
                    > I z takiego zdolnego jednokierunkowca wyrasta Kaczynski,ktory nie ma innych
                    > zainteresowan poza swoimi scisle ograniczonymi.
                    > Znajac Ciebie,to nic nie zakumasz,bo sport i muzyka nie sa potrzebne w
                    > odrabianiu lekcji.

                    Syn poza tym reprezentowal szkole na turniejach szachowych oraz w ping-ponga.
                    Teraz mnie wytlumacz,ze roznica 1 roku nie ma znaczenia w grze w szachy i ping-
                    ponga.

                    • evee1 Re: SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 05.08.05, 10:03
                      > Syn poza tym reprezentowal szkole na turniejach szachowych oraz w ping-ponga.
                      > Teraz mnie wytlumacz,ze roznica 1 roku nie ma znaczenia w grze w szachy i
                      ping-ponga.
                      Oczywiscie, ze nie ma! Zakladajac ze oboje maja za soba zalozmy rok praktyki,
                      to jezeli wykazuja podobne zdolnosci w danej dziedzinie, to ich poziom powinien
                      byc mniej wiecej taki sam. To tez zalezy o jakim wieku mowimy, 3 i 4 lata, 6 i
                      7 lat, czy 10 i 11 lat.
                      Moj syn jezdzil na rowerze (na dwoch kolkach) majac trzy i pol roku, a czyta
                      sie o szesciolatkach, ktore nadal maja z tym problemy. Wedlug Twojej teorii, to
                      to byloby niemozliwe, zeby prawie czterolatek robil cos czego nie potrafi
                      szesciolatek. Moje dzieci (8 i 10 lat) ucza sie grac w tenisa i ich postep
                      jest w miare podobny i roznice w poziomie zaleza raczej od wrodzonych zdolnosci
                      i motywacji, a nie od roznicy w wieku.
                      • maksimum Re: SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 05.08.05, 19:46
                        evee1 napisała:

                        > > Syn poza tym reprezentowal szkole na turniejach szachowych oraz w ping-po
                        > nga.
                        > > Teraz mnie wytlumacz,ze roznica 1 roku nie ma znaczenia w grze w szachy i
                        > ping-ponga.

                        > Oczywiscie, ze nie ma!

                        To dlaczego juniorzy nie graja z seniorami na zadnych zawodach???
                        Dlaczego zaden junior nie zdobyl mistrzostwa swiata w szachach,choc mozesz go
                        cwiczyc od 2 roku zycia.
                        Do kazdego poziomu gry trzeba DOJRZEC,a to przychodzi z wiekiem.

                        > Zakladajac ze oboje maja za soba zalozmy rok praktyki,
                        > to jezeli wykazuja podobne zdolnosci w danej dziedzinie, to ich poziom
                        >powinien byc mniej wiecej taki sam.

                        Absolutnie nie.

                        > To tez zalezy o jakim wieku mowimy, 3 i 4 lata, 6 i 7 lat, czy 10 i 11 lat.

                        Na takich ulamkach to kazdy sie zna,ze 1 z 3 to 33% a 1 z 10 to 10%.
                        Powtarzam dla tych,ktorzy wolniej lapia.przy slabej konkurencji mozna
                        przeskoczyc rok,ale przy duzej konkurencji i wysokim poziomie jest to
                        niemozliwe i SZKODLIWE.
                        Gdyby w Polsce pierwsza klase zaczyli 6-latkowie,tak jak w EU i USA,to moznaby
                        bylo zaczac mowic o podnoszeniu poziomu edukacji.
                        Jak na razie 6-latki polskie nie sa dojrzale do 1-szej klasy i to by bylo na
                        tyle.

                        > Moj syn jezdzil na rowerze (na dwoch kolkach) majac trzy i pol roku, a czyta
                        > sie o szesciolatkach, ktore nadal maja z tym problemy. Wedlug Twojej teorii,
                        to to byloby niemozliwe, zeby prawie czterolatek robil cos czego nie potrafi
                        > szesciolatek.

                        Dlaczego nie?
                        Masz te % wyrysowane wczesniej.Jedne dzieci dojrzewaja szybciej a inne pozniej
                        i czym mlodszy wiek te roznice moga byc spore.Pozniej dzieci ida do
                        wyselekcjowanej J.H. do ktorej nikt sie przez przypadek nie dostaje i konkuruja
                        z podobnymi sobie.


                        > Moje dzieci (8 i 10 lat) ucza sie grac w tenisa i ich postep
                        > jest w miare podobny i roznice w poziomie zaleza raczej od wrodzonych
                        >zdolnosci i motywacji, a nie od roznicy w wieku.

                        Postawmy pytanie inaczej.
                        Czy twoj 10 latek bedzie gral w tenisa za rok tak samo jak gra teraz?
                        Oczywiscie,ze nie,bo za rok bedzie lepszy i o tym wlasnie mowie.
                        O ile bedzie lepszy za rok,to sama zobaczysz i to jest wlasnie roznica miedzy
                        10-latkiem a 11 latkiem.
                        Zalozmy ,ze w selekcji poczatkowej twoje dzieciaki sa najlepsze w tenisa,to
                        wtedy automatycznie przesuwane sa do grupy zaawansowanych w TYM SAMYM WIEKU,a
                        pozniej do klasy mistrzowskiej w TYM SAMYM WIEKU.
                        Problem zaczyna sie wtedy ,gdy mieszkasz w malym miescie i nie ma duzej
                        konkurencji i wtedy twoje dzieci musza z braku dobrych rowiesnikow,grac ze
                        starszymi od siebie.

                        • maksimum MICHAEL CHANG-w wieku 15 lat byl mistrzem FRENCH O 05.08.05, 20:06

                          > evee1 napisała:

                          > > Moje dzieci (8 i 10 lat) ucza sie grac w tenisa i ich postep
                          > > jest w miare podobny i roznice w poziomie zaleza raczej od wrodzonych
                          > >zdolnosci i motywacji, a nie od roznicy w wieku.

                          Chyba wiesz,ze Michael Chang w wieku 15 lat byl mistrzem French Open i nigdy
                          pozniej tego sukcesu juz nie powtorzyl.
                          www.mchang.com/biography.html

                          Pytanie ,czy warto bylo tak szybko rozpoczynac kariere zawodowa?
                          Uwazam,ze w przypadku Changa,warto bylo,bo bardzo szybko osiagnal szczyt swoich
                          mozliwosci fizycznych.
                          Prawdopodobnie w wieku juz 13 lat byl w pelni wyrosniety fizycznie,a ja np
                          roslem niemal do 18 roku zycia.

                          Jesli ktos jest bardzo dobry w wieku 3-4 lat czy 15 lat to nie znaczy,ze bedzie
                          najlepszy w wieku 20 lat czy 25 lat.
                          Jedni szybciej zaczynaja sie rozwijac i szybciej koncza,inni natomiast
                          zaczynaja pozniej ,jak moj syn i dluzej sie rozwijaja.
                          • maksimum Re: MICHAEL CHANG-w wieku 17 lat byl mistrzem FRE 06.08.05, 05:16
                            maksimum napisał:

                            >
                            > > evee1 napisała:
                            >
                            > > > Moje dzieci (8 i 10 lat) ucza sie grac w tenisa i ich postep
                            > > > jest w miare podobny i roznice w poziomie zaleza raczej od wrodzony
                            > ch
                            > > >zdolnosci i motywacji, a nie od roznicy w wieku.
                            >
                            > Chyba wiesz,ze Michael Chang w wieku 15 lat

                            Pomylka,w wieku 17 lat byl mistrzem French Open.

                            > byl mistrzem French Open i nigdy
                            > pozniej tego sukcesu juz nie powtorzyl.
                            > www.mchang.com/biography.html
                            >
                            > Pytanie ,czy warto bylo tak szybko rozpoczynac kariere zawodowa?
                            > Uwazam,ze w przypadku Changa,warto bylo,bo bardzo szybko osiagnal szczyt
                            swoich
                            >
                            > mozliwosci fizycznych.
                            > Prawdopodobnie w wieku juz 13 lat byl w pelni wyrosniety fizycznie,a ja np
                            > roslem niemal do 18 roku zycia.
                            >
                            > Jesli ktos jest bardzo dobry w wieku 3-4 lat czy 15 lat to nie znaczy,ze
                            bedzie
                            >
                            > najlepszy w wieku 20 lat czy 25 lat.
                            > Jedni szybciej zaczynaja sie rozwijac i szybciej koncza,inni natomiast
                            > zaczynaja pozniej ,jak moj syn i dluzej sie rozwijaja.
                    • diagnosta7 Re: SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 05.08.05, 20:38

                      Evee już się skupiła, wiec masz odpowiedz.
                      Teraz ja się skupiam.

                      > Musze Ci to troche prosciej wyjasnic,bo marnie kapujesz.

                      Sam pisałeś, ze polska inteligencja gorsza od amerykańskiej, wiec nie ma się co
                      dziwić.

                      > Moj syn jest jednym z najlepszych w szkole w nauce,muzyce,sporcie-ale co by
                      sie stalo gdybym wyslal go o rok wczesniej do szkoly.

                      Dlaczego miałbyś go wysyłać. Były ku temu przesłanki? To, ze ktoś jest bardzo
                      dobry nie oznacza wybitności kwalifikującej do przeskoczenia klasy.


                      > W koszykowke z rok starszymi nie bylby najlepszy a nawet nie zalapalby sie na
                      > school team,bo dzieci o rok starsze sa wyzsze,tezsze i maja lepsza
                      koordynacje ruchowa.

                      Bo rozwija się w określonym tempie przewidzianym dla większości populacji. Są
                      dzieci, które by się załapały.


                      > Z dziecmi o rok starszymi nie zalapalby sie rowniez do orkiestry szkolnej,bo
                      > zdolnosci artystyczne rowniez uzaleznione sa od wieku.

                      Zdolności się z wiekiem rozwija, ale nie są uzależnione od wieku, bo np.
                      uzdolniony pięciolatek może grac lepiej na skrzypcach niż przeciętny
                      dziesięciolatek, mimo ze ten ostatni intensywnie ćwiczy.

                      > Nie widzialas chyba nastolatkow w filharmonii czy znanych zespolach rockowych?

                      Dlaczego nie?

                      > Co z tego,ze pod wzgledem nauczania dalby sobie rade ze starszymi o rok,skoro
                      > inne aspekty rozwoju uleglyby ograniczeniu,zahamowaniu lub zaniklyby w ogole.

                      To ciekawostka o tym zanikaniu.
                      Jeśli nie jest wybitnym sportowcem, to nie poradzi sobie rok wyżej, ale ucząc
                      się na wyższym poziomie można uprawiać sport z rówieśnikami.
                      Poza tym nikt nie kwalifikuje dziecka na wyższy poziom na podstawie szkolnych
                      stopni.


                      > I z takiego zdolnego jednokierunkowca wyrasta Kaczynski,ktory nie ma innych
                      > zainteresowan poza swoimi scisle ograniczonymi.

                      Są uzdolnieni w jednej dziedzinie, są i w wielu. W czym problem?
                      Cos się uparł na tego Kaczynskiego? Ty wiesz ilu takich „niedostosowanych”
                      jest wśród przeciętnych?

                      > Znajac Ciebie,to nic nie zakumasz,bo sport i muzyka nie sa potrzebne w
                      > odrabianiu lekcji.

                      Ale o co chodzi?


                      >>>Syn poza tym reprezentowal szkole na turniejach szachowych oraz w ping-ponga.
                      Teraz mnie wytlumacz,ze roznica 1 roku nie ma znaczenia w grze w szachy i ping-
                      ponga.

                      Gratuluje synowi osiągnięć.

                      Nie dla każdego różnica roku, czy nawet kilku lat ma jakiekolwiek znaczenie.
                      Zależy od poziomu utalentowania.




                      • maksimum Re: SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 06.08.05, 05:12
                        diagnosta7 napisała:

                        >
                        > Evee już się skupiła, wiec masz odpowiedz.
                        > Teraz ja się skupiam.
                        >
                        > > Musze Ci to troche prosciej wyjasnic,bo marnie kapujesz.
                        >
                        > Sam pisałeś, ze polska inteligencja gorsza od amerykańskiej, wiec nie ma się
                        co dziwić.
                        >
                        > > Moj syn jest jednym z najlepszych w szkole w nauce,muzyce,sporcie-ale co
                        > by sie stalo gdybym wyslal go o rok wczesniej do szkoly.
                        >
                        > Dlaczego miałbyś go wysyłać. Były ku temu przesłanki? To, ze ktoś jest bardzo
                        > dobry nie oznacza wybitności kwalifikującej do przeskoczenia klasy.

                        Jakos NIGDY nie udalo Ci sie jednoznacznie napisac,co kwalifikuje ucznia do
                        przeskoczenia klasy,poza wskazaniem socjologa.

                        > > W koszykowke z rok starszymi nie bylby najlepszy a nawet nie zalapalby si
                        > e na school team,bo dzieci o rok starsze sa wyzsze,tezsze i maja lepsza
                        > koordynacje ruchowa.
                        >
                        > Bo rozwija się w określonym tempie przewidzianym dla większości populacji. Są
                        > dzieci, które by się załapały.
                        >
                        >
                        > > Z dziecmi o rok starszymi nie zalapalby sie rowniez do orkiestry szkolnej
                        > ,bo zdolnosci artystyczne rowniez uzaleznione sa od wieku.
                        >
                        > Zdolności się z wiekiem rozwija, ale nie są uzależnione od wieku, bo np.
                        > uzdolniony pięciolatek może grac lepiej na skrzypcach niż przeciętny
                        > dziesięciolatek, mimo ze ten ostatni intensywnie ćwiczy.
                        >
                        > > Nie widzialas chyba nastolatkow w filharmonii czy znanych zespolach rocko
                        > wych?
                        >
                        > Dlaczego nie?

                        Dobrze,ze przykladow nie dalas.

                        > > Co z tego,ze pod wzgledem nauczania dalby sobie rade ze starszymi o rok,s
                        > koro
                        > > inne aspekty rozwoju uleglyby ograniczeniu,zahamowaniu lub zaniklyby w og
                        > ole.
                        >
                        > To ciekawostka o tym zanikaniu.
                        > Jeśli nie jest wybitnym sportowcem, to nie poradzi sobie rok wyżej, ale ucząc
                        > się na wyższym poziomie można uprawiać sport z rówieśnikami.

                        Znaczy na niektore lekcje wracalby do nizszej klasy?

                        > Poza tym nikt nie kwalifikuje dziecka na wyższy poziom na podstawie
                        szkolnych stopni.
                        >
                        >
                        > > I z takiego zdolnego jednokierunkowca wyrasta Kaczynski,ktory nie ma inny
                        > ch zainteresowan poza swoimi scisle ograniczonymi.
                        >
                        > Są uzdolnieni w jednej dziedzinie, są i w wielu. W czym problem?
                        > Cos się uparł na tego Kaczynskiego? Ty wiesz ilu takich „niedostosowanych”
                        > jest wśród przeciętnych?
                        >
                        > > Znajac Ciebie,to nic nie zakumasz,bo sport i muzyka nie sa potrzebne w
                        > > odrabianiu lekcji.
                        >
                        > Ale o co chodzi?
                        >
                        >
                        > >>>Syn poza tym reprezentowal szkole na turniejach szachowych oraz
                        > w ping-ponga.
                        > Teraz mnie wytlumacz,ze roznica 1 roku nie ma znaczenia w grze w szachy i
                        ping- ponga.
                        >
                        > Gratuluje synowi osiągnięć.
                        >
                        > Nie dla każdego różnica roku, czy nawet kilku lat ma jakiekolwiek znaczenie.
                        > Zależy od poziomu utalentowania.

                        Kiedy okreslisz jedynie wlasciwy poziom utalentowania,bo sie doczekac nie moge?
                        Czy tylko polscy socjologowie maja taka wladze w umysle,bo amerykanscy sa
                        zdania,ze dziecko nie powinno przeskakiwac klas.
                        • diagnosta7 Re: SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 06.08.05, 07:21
                          >>>Jakos NIGDY nie udalo Ci sie jednoznacznie napisac,co kwalifikuje ucznia do
                          przeskoczenia klasy,poza wskazaniem socjologa.


                          Poczytaj sobie przepisy, w których są zawarte kryteria i procedura(nieco
                          odmienne w rożnych stanach).Rozumiem, ze polskie cię nie interesują.
                          Nigdy jedna osoba o tym nie decyduje, a już na pewno nie socjolog.

                          >>>Dobrze,ze przykladow nie dalas.

                          W orkiestrach, a już szczególnie w zespołach rockowych, grają same dziadki
                          (patrz Rolling Stones)

                          >>>Znaczy na niektore lekcje wracalby do nizszej klasy?

                          To jedna z możliwości.


                          >>>Kiedy okreslisz jedynie wlasciwy poziom utalentowania,bo sie doczekac nie
                          moge?

                          Każdy jest właściwy.

                          >>>Czy tylko polscy socjologowie maja taka wladze w umysle,bo amerykanscy sa
                          zdania,ze dziecko nie powinno przeskakiwac klas.

                          Socjologowie, czy to polscy czy amerykański, raczej związku z problemem nie
                          maja.

                          W obu krajach stosuje się czasem przeskakiwanie klasy.

                          Co ty się tak burzysz w związku z tematem. Twoje dzieci nie przeskakują, wiec
                          krzywda im się nie dzieje.


                        • maja45 Re: SKUP SIE NA ODPOWIEDZIA NA TEN POST 06.08.05, 08:44
                          No i znowu wychodzą na jaw braki w twoim wykształceniu i wiedzy
                          ogólnej.Socjologowie, tak w USA, jak i w U.E, zajmują się badaniem zjawisk
                          zachodzących w społeczeństwie.Nie mają żadnego związku z kwalfikowaniem dzieci
                          do szkół-tą dziedziną zajmuje się znienawidzona i wykpiona przez ciebie
                          psychologia.
                          Skorzystaj z cennej rady ERIN i trochę się dokształcić,zanim zaczniesz zaierać
                          głos w dyskusji.
                          M.
                          • maja45 Re: To oczywiście było do Maksimum. 06.08.05, 08:46
                  • diagnosta7 Re: to byla ironia "chlopie" 05.08.05, 20:16
                    maksimum napisał:

                    >>>Ja wrecz uwielbiam,jak Ty decydujesz co ma zwiazek z tematem a co nie.

                    Cieszę się.

                    >>>A jak nie bedziesz sobie dawala rady,to Ci nozycowa pomoze wycinajac
                    posty,ktorych ani Ty ani ona nie rozumie.

                    Pokaz mi tego, który rozumie związek Twoich argumentow z powyzsza dyskusja.
                    • maksimum Re: to byla ironia "chlopie" 06.08.05, 05:14
                      diagnosta7 napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      > >>>Ja wrecz uwielbiam,jak Ty decydujesz co ma zwiazek z tematem a c
                      > o nie.
                      >
                      > Cieszę się.
                      >
                      > >>>A jak nie bedziesz sobie dawala rady,to Ci nozycowa pomoze wyci
                      > najac posty,ktorych ani Ty ani ona nie rozumie.
                      >
                      > Pokaz mi tego, który rozumie związek Twoich argumentow z powyzsza dyskusja.

                      Tego sie wlasnie obawialem,ze jak dyskusja wejdzie na wyzszy poziom,to bede
                      grochem o sciane rzucal.
                      • diagnosta7 Re: to byla ironia "chlopie" 06.08.05, 07:23

                        >>>Tego sie wlasnie obawialem,ze jak dyskusja wejdzie na wyzszy poziom,to bede
                        grochem o sciane rzucal.

                        Z rozpaczy, ze znów nie możesz pojąc tego nieszczęsnego IQ....


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka