Dodaj do ulubionych

początki przedszkola

01.09.05, 07:51
Jak Wam poszło pierwsze pozostawienie maluszka w przedszkolu?
Ja jestem trochę zaskoczona - baaardzo pozytywnie. Obudziliśmy Kubę rano a
on: "mamo zasłoń żaluzje ja chcę śpić." Posłusznie spuściłam żaluzje i
powiedziałam, że obudzę go za 5 minutek abyśmy zdążyli pójść do przedszkola.
Wtedy oczka mu się otworzyły i przekornie powiedział, że jak się uderzy w
przedszkolu to zawoła mamę aby mu podmuchała. Wcześnij wmówiłam mu, że w
takich sytuacjach ma pójść do "cioci" (czyli przedszkolanki) i powiedzieć, że
go boli i żeby mu podmuchała. Kiedy siedział na nocniku nie chciał jak zwykle
bajki tylko żebym mu po raz 10 opowiedziała jak będzie wyglądał jego dzień w
przedszkolu. Potem kazał sobie pokazać wszystkie wszywki z nazwiskiem na
ubrankach a na koniec schowałam mu do kieszonki zdjęcie moje i męża jak
całujemy oboje Kubusia. Powiedziałam, że jak będzie bardzo tęsknił to ma
sobie popatrzeć na to zdjęcie a ono go pocieszy. Kuba po tym wstępie nie mógł
się doczekać - sam zaczął zakładać buty i czapkę więc po 15 minutach byliśmy
gotowi. W przedszkolu "ciocia" pokazała Kubie gdzie jest jego wieszak a potem
zabrała go do łazienki aby razem powiesić ręczniczek. Kuba szedł bez
najmniejszych oporów. Na koniec było buzi mamie i tacie i synek zniknął w
sali. Uf... wyszło pięknie, lepiej bym sobie tego nie wyobraziła, mam tylko
nadzieję, że tak beztrosko minie mu cały dzień.
TRzymam kciuki za pozostałych maluchów.smile
Obserwuj wątek
    • gopio1 Re: początki przedszkola 01.09.05, 09:04
      Zazdroszcze...
      U nas tylko rano cudnie. Kuba wybral pizamke, w ktorej bedzie lezakowal, zjadl skromne sniadanie, bo
      powiedzialam mu ze zupke dostanie w przedszkolu. Zdarzylismy jeszcze raz obejrzec moje
      przedszkolne zdjecia z dziecinstwa. Gdy pakowalam jego rzeczy do torby powiedzial rezolutnie, ze do
      przedszkola to on ma plecak. Ja kompletnie zapomnialam ze przeciez mu go kupilam. Sam ubral buty i
      dal buziaka Mai i przybil piatke z opiekunka. Po drodze opowiadalam mu po raz setny co i jak.
      Uowilismy sie, ze po przedszkolu pojdziemy razem na lody. Tylko ja i on. Jak zobaczyl przedszkole to
      spytal: "To jest moj przedszkol?" - pamietal. Otworzyl drzwi, przywita sie z pania, wybral sobie
      znaczek, rozebral sie - wszystko z usmiechem na ustach. Weszlismy do sali gdzie juz bylo z 15 dzieci.
      Jeszcze ok. Powkladalismy ubranka do szuflady. Pora pozegnania. Dalam buziak i mowie ze wroce po
      podwieczorku. Ryk. Placz. 10 minut probowalam tlumczyc, przytulac, przekonywac, ale nie negocjowac.
      Histeria. Najgorsze jest to, ze tylko on plakal. Wiem, ze to chore, ale moze gdyby plakaly wszystkie
      dzieci byloby mi lzej. A w pracy jedna dziewczyna ku mojejmu "pocieszniu" powiedziala, ze jej synek
      przez miesiac tak histeryzowal... Mam ciezki poranek...
      • bajdus Re: początki przedszkola 01.09.05, 09:13
        oj Gosiu gdybym mogła to skasowałabym mój wątek. Tak mi przykro. Na pocieszenie
        to nasze "ciocie" mówiły na zabraniu z rodzicami, że dzieci płaczą tylko przez
        10 minut bo panie robią wszystko, żeby je pocieszyć. Może to i dobrze, że tylko
        Twój Kubuś płakał bo panie mogły mu się poświęcić bez reszty. Gorzej by było,
        gdyby wszystki dzieci płakały, a tak Kubuś zobaczy, że inne dzieci nie płaczą
        to udzieli mu się ich nastrój smile Oby tak było: życzę tego Kubusiowi i Tobie.
        Trzymaj się. A może zadzwoń do przedszkola i spytaj jak tam synuś?
        • gopio1 Re: początki przedszkola 01.09.05, 09:22
          Z tym placzem pewnie masz racje. Ale ja przez te 10 minut stalam pod drzwiami i slyszalam jego
          histerie. Zanosil sie, wolal: Mamo! Mamusiu, prosze, nie rob mi tego! Nie chce tu byc! Chce do domu!
          Zabierz mnie! Ja chce do Jadzi i Mai!
          Sama bylam bliska placzu, ale panie tak wlasnie powiedzialy, ze za chwie mu przejdzie. Latwo mowic.
          Nie widzialm ze przechodzi. W uszach caly czas mam tylko ten jego blagalny lament. Ech... zaraz sie
          rozplacze. Mam dola.
          • bajdus Re: początki przedszkola 01.09.05, 09:35
            Kochana Gosiu gdybym mogła to bym Cię przytuliła smile
            Na Twoim miejscu naprawdę bym zadzwoniła.
            Wiem, że w tej chwili nic Cię nie pocieszy ale głowa do góry.
            • gopio1 Re: początki przedszkola 01.09.05, 11:25
              Basiu, donosze z radoscia, ze juz nie jest tak zle. Wyslalam do przedszkola na rekonesans opiekunke z
              Maja. Niania jest byla przedszkolanka i dobrze sie zna z pania dyrektor. Poprosilam tylko, zeby nie
              pokazywala sie Kubie na oczy. Wlasnie dzwonila. Kuba smieje sie do rozpuku, bawi i biega. Nie widac
              ze plakal. A w maluchach taka cisza, ze myslala, ze sa na spacerze. Tak ladnie sie bawia. Wiec to jednka
              prawda - co z oczu to z serca. Jutro opiekunka odprowadza Kube, a w poniedzialek tata. Ja musze
              jeszcze do przedszkola dojrzec. Na razie bede go tylko odbierac wink)
              • jessia Re: początki przedszkola 01.09.05, 13:38
                Gosiu to tylko dobrze o Tobie swiadczy. Mam kolezanke-przedszkolanke i ona
                mowi, ze tym dzieciom, ktorym najlepiej bylo w domu, sie najmniej chce stamtad
                odejsc i najbardziej placza. Mowi, ze jak jakies dziecko w ogole nie placze to
                zastanawia sie jak mu bylo w domu. A to, ze inne dzieci dzis nie plcza, nie
                znaczy, ze jutro albo w poniedzialek nie beda plakac. Nasza Milusia poszla
                super pierwszy, nawet drugi dzien do zlobka, ale dopiero jak sie zorientowala,
                ze to juz tak bedzie, to zaczely sie placze i lamenty. NO i nigdy przenigdy nie
                stoj pod drzwiami...
                A poza tym mysle, ze to max pare dni potrwa - w zlobku nam powiedzieli,ze do 2
                tyg. prawie kazdemu przechodzi.

                Glowa do gory - na pewno buzia mu sie nie bedzie zamykac, jak po niego
                pojdziesz!
                • dorota.alex Re: początki przedszkola 06.09.05, 13:00
                  Troche mnie wstrzasnelas Jessie! mam to niewatpliwe szczescie, ze moj Kubus
                  poszedl do przedszkola bez najmniejszego protestu a za to z wielka radoscia.
                  Codziennie rano biegnie zachwycony i rownie zachwycony wraca do domu. W weekend
                  rano pyta sie, czy idzie do dzieci, a jak dowiaduje sie, ze zostaje w domu to
                  tez sie cieszy. Nie moge sie zgodzic z teoria, ze nie placza dzieci, ktorym jest
                  zle w domu. No chyba, ze zalozymy, ze Kuba odpoczywa w przeszkolu od mlodszej
                  siostry...
                  nad przygotowaniem Kuby do przedszkola pracowalismy dobre pol roku. Pierwsze
                  wizyty zapoznawcze, ciagle opowiesci jak w przedszkolu jest fajnie, potem probne
                  zostawanie w ogrodkach dla dzieci w centrach handlowych. Kuba od zawsze byl
                  bardzo towarzyski, nie bal sie dzieci, garnie sie do starszych dzieciakow . Od
                  dawna zostawal w domu pod opieka opiekunek. Ale opiekunki tresowal , a w
                  przedszkolu poddal sie wladzy pani przedszkolanki - podobno jest bardzo grzeczny
                  i nawet je wszystko - takze to czego nie jada w domu!
                  Wiec podsumowujac - dzieci sa rozne i roznie przechodza ten trudny okres. Nie
                  poprawiaj sobie humoru kosztem tych rodzicow, ktorzy maja to wielkie szczescie,
                  ze ich dzieci ida chetnie do przedszkola. Rownie dobrze ja moge wyglosic jakas
                  teorie obwiniajaca rodzicow dzieci placzacych w przedszkolu!
                  pozdrawiam i zycze szybkiego unormowania spraw przedszkolnych
                  Dorota
                  • gopio1 trzymam strone Jessi 06.09.05, 14:38
                    Oj, Dorota, nie badz taka zasadnicza. Ja tam dzikuje Jassie za jej post. Bardzo mnie podniosl na duchu
                    - a przeciez o to wtedy chodzilo. Wiadomo, ze sa dzieci, ktore lubia przedszkole i to nie dlatego, ze nie
                    lubia swoich rodzicow. Ale moje posty w tym watku wolaly o pociesznie. Mialam chwilowa deprche
                    zwiazana z przedszkolem a bajdusek i jessia przywrocily mi kolory swiata. Ciesz sie ze nie trzeba
                    pocieszc Ciebie. A jesli nie trzeba - to Ty pociesz innych!
                    • dorota.alex Re: trzymam strone Jessi 06.09.05, 16:59
                      no tak jak pisalam bardzo wspolczuje rodzicom placzacych przedszkolakow. Jak u
                      Kuby w przedszkolu widze takie trudne rozstania, to mi tez chce sie z nimi
                      plakac. Ale tak jakos glupio mi sie zrobilo jak przeczytalam, ze skoro moj Kuba
                      nie placze, to ktos moze odebrac mnie jako wyrodna matke od ktorej dziecko z
                      radoscia ucieka! Naprawde doceniam swoje szczescie - nie wiem jak bym to
                      przezyla gdyby moje dziecko robilo tragedie.
                      Moge jeszcze napisac, ze kolega Kuby z osiedla mial wielkie problemy z
                      zaadoptowaniem sie w swoim przedszkolu. Rodzice zacheceni naszym przykladem
                      przepisali malego do nazego przedszkola i moj Kuba sluzy jako przewodnik -
                      chlopaki biora sie za lapki i ida razem, a Kuba (ktory niestety prawie nic
                      jeszcze nni e mowi) tlumaczy: tu rura (pokazuje na rynne na przedszkolu) woda
                      beee, tu dzieci, (samochodziki) brum brum, wrum wrum (motory) itd. No wlasnie -
                      ja potrzebuje pocieszenia w kwestii mowienia.
                      • jessia Re: trzymam strone Jessi 08.09.05, 09:33
                        halo nie chcialam nikogo urazic tylko wlasnie podniesc na duchu. to polzartem
                        bylo a na pewno nie chodzilo o to, ze czyjes tam dziecko jest nieszczesliwe.
                        przeciez widac golym okiem, czy jest, czy nie jest, bez wzgledu na to, czy
                        placze w nowym przedszkolu czy nie.
                        w kazdym razie przepraszam za ew. nieporozumienie i zycze nam wszystkim
                        szczesliwych dzieciakow zarowno w przedszkolu/zlobku, jak i w domu. a swoja
                        droga ja dzisiaj z kolei cala jestem w nerwach bo moje starsze szczescie poszlo
                        do nowej grupy w zlobku (byla chora od 1. wrzesnia, dlatego dopiero teraz) i
                        nie jestem pewna, jak to odbierze...
    • bajdus nie do końca bezboleśnie 02.09.05, 07:47
      a jednak trochę zapeszyłam. Gdy poszłam po Kubę akurat wychodzili ze stołówki
      po obiadku. I co ja widzę... moje maleństwo całe we łzach, zanosi się że aż
      serce pęka. Najpierw pomyślałam, że mój niejadek ciężko przeżył wspólny posiłek
      ale pani powiedziała mi, że kilkoro dzieci załamało się pół godziny przed
      obiadkiem no i Kubusiowi się udzieliło. Wiecie co mnie najbardziej bolało...
      to, że w momencie gdy tak płakał nie było przy nim żadnej pani. Szedł taki
      samiuteńki, rozżalony, ach...sad
      Bałam się, że dzisiaj nie będzie chciał pójść do przedszkola, a on powiedział
      mi tylko, że idzie się bawić i będzie się trochę smucił, że nie ma mamusi.
      Podobno po następnym tygodniu będzie już dobrze, oby bo nie dam rady.
      Dzisiaj już odprowadzał go mąż - było super, mały prawie zapomniał tacie
      pokiwać.
      Ciekawa jestem jak tam u Was?
      • gopio1 Re: nie do końca bezboleśnie 02.09.05, 08:25
        A u nas dzisiaj tak samo jak wczoraj, tlko, ze histeria zaczela sie juz w domu...
        Ale dzis juz tak nie przezywam. Pani mi wczoraj powiedziala, ze Kuba nalezy do tej grupy dzieci, ktore
        placza intensywanie na poczatku przez 15 minut, a potem cale sie oddaja zabawie. Jest jeszcze druga
        grupa - na poczatku super, a po godzinie, dwoch placza i sa takie rozzalone do konca dnia. Nie
        histeryzuja, tylko tak sobie po cichutku, w kaciku. Boze, jakie to smutne. No, ale juz jestem w pracy,
        wiec mam nadzieje, ze Kuba juz caly szczesliwy. Wczoraj jak go odbieralam, to zdal mi bardzo
        wyczerpujaca relacje, opowiedzial o nowym ulubionym koledze "Kalolu", o tym ze zjadl "wsistko oploć
        kalafiolka" i co najwazniejsze, ze pil kawe, a wiec juz na pewno jest duzy. Gdy go spytalam czy pojdzie
        jutro, odparl z radoscia ze "ociwiście" i obiecal, ze "juś jutlo nie będę płakał". Jak widac nalezy wiec
        wziac mala poprawke na to co owi moj syn... wink)
      • hanti Re: nie do końca bezboleśnie 04.09.05, 09:43
        Kubuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola w zeszłym roku, onieważ jest ze
        stycznie wysłałam go do przedszkola rok wcześniej żebym sama mogła jeździć z
        Karolką na rehabilitacje.
        Ale w tym roku też nie obyło się bez kilku łezek smile Pierwszego Kuba baaardzo się
        cieszył że spotkał kolegów po wakacyjnej przerwie, ale już w piątek rano bardzo
        się spiszył, a potem wszedł do sali i powiedział że chce wracac do domu. JA
        nauczona doświadczeniem, powiedziałam że tatuś chodzi do pracy, a Kubuś jest już
        tak dużym chłopcem że chodzi do przedszkola smile szybciutko się pożegnałam i
        wyszłam, kiedy wróciam po obiadku mój przedszkolak cały rozpromieniony
        powiedział że on zostaje smile)))

        I żeczywiście najtrudniejsze są pierwsze dni smile)) potem już maluch chętnie biega
        do koleówsmile
    • bajdus coraz gorzej 06.09.05, 07:50
      miało być coraz lepiej a tu... sad( Kuba nadal w ciągu dnia popłakuje a dzisiaj
      jak wszedł do przedszkola to wpadł w histerię, że on chce iść się pobawić do
      innej sali. Od poniedziałku chciałam zostawiać go na 8 godzin, ale wczoraj jak
      zobaczył swoją kołderkę na materacyku to mocno się popłakał, zwinął pościel i
      kazał mi zabrać do domu. Zaczynam się niepokoić...
      • gopio1 bedzie lepiej! 06.09.05, 08:30
        Basienko, 3-latki, to jeszcze naprawde malutkie dzieci. Trudno im zaakceptowac i zrozumiec pewne
        rzeczy. Naprawde myslalas ze bedzie bezbolesnie? To by chyba bylo bardziej niepokojace. wink Cos jak
        napisala Jessia. (A propo - Jessia bardzo Ci dziekuje za ten post. Podnioslas mnie bardzo na duchu i
        uswiadomilas cos tak oczywistego wink))
        Wiem, ze serce peka. Ale chyba naprawde musi byc coraz lepiej. Teraz jest male zalamanie, ale to
        minie. Potraktuj smutki Kuby jak taki punkt zwrotny. Zeby bylo lepiej, najpierw przeciez musi byc
        gorzej?
        Moj Kuba jeszcze placze, ale juz sam pracuje nad soba. Wczoraj odprowadzal go tata. Kuba pokazal mu
        z duma cale przedszkole, gdzie co i jak. Swoja szuflade, poleczki, nowe kapcie. Wszystko z usmiechem
        na twarzy. A potem dostal histerii. Dzis rano jeszcze w domu oswiadczyl, ze lubi przedszkole i ze nie
        bedzie dzis plakal. Bylam taka szczesliwa ze ho ho. Cala droge sie wyglupialismy. A w przedszkolu
        niespodzinka - wystawa prac mluchow a wsrod nich samochod Kuby. Kuba pekal z dumy a ja z nim. Nie
        bylo mowy o smutkach. Potem przytulil sie na pozegnanie i... znowu placz... Ale jest lepiej, choc to
        dopiero 4 dzien. Mysle ze musimy dac bablom jeszcz z tydzien albo dwa. Dla nich te rozstania sa duzo
        bardziej stresujace niz dla nas.
        Teraz ja Ci napisze: glowa do gory! wink
      • yenna_m Re: coraz gorzej 06.09.05, 10:37
        bajdus, moje starsze dziecko poszlo do przedszkola jako niespelna trzylatek
        (mial 2 lata i 8 miesiecy).
        Niestety - bylo ciezko. Mlody plakal chyba przez 2 tygodnie przy wchodzeniu d
        przedszkola. Bylo nam - rodzicom - bardzi ciezko udzwignac poczucie winy, że
        moze krzywdzimy wlasne dziecko puszczajac je do przedszkola.

        ale potem bylo juz lepiej.

        a oto kilka moich zapisow poczynionych na swieżo po oddaniu mlodego do
        przedszkola

        "2003-09-09
        Wczoraj Michał zadebiutował w przedszkolu. Było to dla mnie niezwykle trudne
        doświadczenie.
        Ale od początku.

        Michała zapisaliśmy do grupy trzylatów, do przedszkola prowadzonego przez
        siostry zakonne, ponoć bardzo dobrego - to okaże się w praniu. Młody ma
        wpradzie 2 lata i 8 miesięcy, ale siostra stwierdziła, że sprobujemy.
        No to spróbowaliśmy. To przedszkole bardzo się młodemu przyda. Przy Klusce nie
        mam tyle czasu na niego. Wiec dzieciak nudzi się potwornie w domu, no i mam
        wrażenie, że też uwstecznia.
        A i mi, dla higieny psychicznej, przyda się jakieś wytchnienie od pierworodnego.

        Zawieźliśmy więc Michała wczoraj o 10 do przedszkola. I pomimo tego, że
        wcześniej, za każdym razem, gdy załatwialiśmy formalności przedszkolne, bardzo
        chciał tam zostac - tym razem odmówił współpracy. Wczepił się we mnie kurczowo
        i koniec.
        Jak jakaś wyrodna matka, nie przedłużając sceny pożegnań, wręczyłam płaczące
        dziecko przedszkolnej opiekunce i wyszłam.
        Na godzinę, bo tyle właśnie miał trwać przedszkolny debiut młodego.
        Przed budynkiem słyszałam żałosny płacz mojego dziecka.

        To była jedna z najgorszych i najdłuższych godzin mego życia. Spocona z nerwów
        jak mysz, łaziłam z Kluchą tak i spowrotem w oczeniwaniu na godzinę 11.
        O 10:50 weszłam do budynku przedszkola.
        A potem po schodach.
        Już nie płaczące moje dziecko siedziało na rękach przedszkolnej opiekunki.
        Ponoć przez cały czas trzymał się jej kurczowo, podobno płacząc szarpał się.
        Siostra mówi, że wejdzie w grupę.
        Zobaczymy.
        Dziś idziemy po raz drugi. Też na godzinę.

        PS: Młody właśnie oświadczył, że mleka z butli pić nie będzie, bo już jest
        duży. I że nie chce do przedszkola.
        Oj, trudna próba przed nami...
        Bardzo trudna."

        " 2003-09-13
        Michał się coraz lepiej aklimatyzuje w tym przedszkolu.
        Ale muszę Wam się przyznać, że wczoraj przeżyłam totalny kryzys. Bo Michal
        odmówił nawet wejscia do przedszkola.
        Oddaliśmy zapłakanego małolata siostrze i poszliśmy.
        Kolejna okropna godzina.
        Z Kluchą, już śpiącym w nosidle na plecach, szłam do tego przedszkola i
        obiecywałam sobie, że zabiorę stamtąd Michała na zawsze.
        I chciało mi się płakać.
        Zwyczajnie bałam się, co będzie z moją pracą.
        Zwykła kicha. Kaszana. Lipa. Jak kto woli.
        Niepotrzebne skreślić.
        Bo jak pracować, gdy dwójka dzieci do nieustającego pilnowania?
        Poza tym czułam się jak zwykła swinia. Bo po pierwsze naraziłam dzieciaka na
        stres, a po drugie nie zapewnię mu warunków do rozwoju. Nie mam tak wiele
        czasu, żeby twórczo spędzać go z młodym, sam na sam. Bo zabawy prawie trzylatka
        nie bardzo są dostosowane do poziomu percepcji prawie roczniaka.

        Tak więc weszłam do tego przedszkola z myślą, że porozmawiam z siostrą na temat
        młodego i wypiszemy młodego po prostu.
        I zdębiałam.
        Otóż zadowolony Michał stał sobie zajzwyczajniej na świecie z jakąś panną i coś
        jej opowiadał.

        I chociaż trochę dziś marudził, że nie chce do przedszkola, to... jednak
        poszedl, i to CHĘTNIE, i ... nie płakał wcale a wcale smile

        I z tego cieszyć się trzeba.

        Gorzej, że poniedziałek przed nami. Bo w poniedziałek pewnie młody sprzejdzie
        jakiś przedszkolny kryzys.

        Ale jestem dobrej myśli."

        "2003-09-20
        Michał jakoś adaptuje się w przedszkolu. Wprawdzie nie chce tam jeść (nikt go
        nie zmusza, w trakcie posiłku chodzi sobie po sali), wprawdzie rano marudzi, że
        nie chce do przedszkola, ale żegnamy się bez płaczu. Ponoć moje dziecko nieźle
        dokazuje. Siostra-opiekunka (przedszkole prowadzone przez siostry elżbietanki)
        ze śmiechem nawet stwierdziła, że to diabeł wcielony. I wierzę, że diabeł.
        Widziałam tego Zbója nie raz w akcji smile "

        Dobrze bedzie.
        Tylko dajcie sobie i dziecku troche czasu.
    • ewis Re: początki przedszkola 06.09.05, 08:53

      Ewcia zaczynała przedszkole w zeszłym roku, ale do tej pory nie lubi zostawać.
      Potem jest juz dobrze (gdy uda się ją zostawić), ale po szatni "przykleja się"
      do mnie i klops. Wszystko zależy od tego, czy pani wie, jak takie dziecko
      odebrać od rodzica...

      W poprzednim przedszkolu pani rano siedziała sobie przy biurku i przygotowywała
      jakieś wycinanki do zajęć względnie szła po kawę i ja piła przy biurku "bo w
      domu nie miała czasu" i wtedy miałam nie lada problem z zostawieniem Ewci, gdy
      nie miał jej kto ode mnie odebrac... Za to w przedszkolu zastępczym gdzie Ewa
      chodziła 2 tygodnie w czasie wakacji, panie (nieznane wczesniej!) odbierały
      dziecko przy drzwiach i pięknie włączały do jakiejś zabawy. Wszystko zalezy od
      kadry.
      Może spróbujcie przekonać panie, żeby jakoś aktywniej właczyły się w odbieranie
      od rodziców dzieci, które zostać nie za bardzo chcą? Bo im wcześniej dzieci
      przekonaja się, że i w przedszkolu jest ktoś kto się nimi interesuje, tym
      prędzej polubia przedszkole i nie będzie problemów z zostawaniem...
    • aaania Re: początki przedszkola 06.09.05, 12:51
      Emi była 1 dzień, po czym dostała kataru i kaszlu i siedziemy do dziś. Może jutro nam się uda...
      A pierwszego dnia była dzielna: rozstałyśmy się w uśmiechach, ale potem podobno troszkę popłakała sad Po obiadku jednak zobaczyłam ją zadowoloną, coś tam paplającą do pani...
      Zobaczymy, jak będzie jutro.
    • bajdus nie wytrzymam 07.09.05, 08:10
      chyba zabiorę Kubę z przedszkola. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Dzisiaj
      pierwsze co powiedział po przebudzeniu to to, że nie pójdzie do przedszkola.
      Potem cały czas powtarzał, że będzie w domu z babcią i Krzysiem a przed samym
      wyjściem to wpadł w histerię i krzyczał aż do przedszkola. W przedszkolu
      płacząc nie chciał odkleić się od taty i w takim stanie został oddany pani.
      Czuję się jak wredna matka. W końcu on jeszcze nie ma 3 lat więc może jeszcze
      rok poczekać. Myślałam, że tym przedszkolem robę mu przysługę a tu wychodzi na
      to, że rzuciłam go na zbyt głęboką wodę. Dzisiaj to ja mam doła sad((((
      • gopio1 Re: nie wytrzymam 07.09.05, 08:28
        Ooo, tak jakbym czytala o swoim dziecku w piatek wink
        A dzis jest sroda i jest dobrze. Moze teraz Ty poczekaj do swojej srody? Daj Kubie jeszcze troche
        czasu. Zabrac mozesz go zawsze, ale pamietaj, ze jak zobaczy ze zabierasz go gdy placze, to juz
        zawsze moze plakac, bo bedzie pamietalo, ze juz raz tak osiagnelo swoj cel. Ja tlumaczylam Kubie, ze
        musi chodzic do przedszkola, bo ma prawie 3 latka i wszystkie dzieci ktore sa juz takie duze maja
        swoje obowiazki - chodza do przedszkola, potem szkoly. I nie mozna tego zmienic. A rodzice chodza
        do pracy. I tez musza. Takie zycie... Wiec jesli chce i musi to moze sobie troche plakac, choc zupelnie
        niepotrzebnie, bo w przedszkolu jest przeciez bardzo fajnie, a ja zawsze go stamtad odbiore. Ale
        nawet jak bedzie plakal, to nie zmieni decyzji o przedszkolu. Musi zaakceptowac. Mowilam mu to
        wszystko codziennie, czule, tulac w ramionach, ale dosc stanowczo. No i jeszcze kusilam wizja, ze za 2
        latka Maja tez bedzie chodzic do przedszkola.
        Trzymaj sie bajdusku cieplutko!
        • bajdus Re: nie wytrzymam 07.09.05, 08:56
          ale właśnie w tym cała rzecz, że Kuba rocznikowo nie musi chodzić do
          przedszkola. Wysłałam go tam, bo byłam przekonana, że będzie mu się tam
          podobało a poza tym pewnie jak każda matka widziałam go nad wiek dojrzałego i
          samodzielnego. Nie potrafię mu tłumaczyć, że musi chodzić do p-kola, bo wiem,
          że to nieprawda. Oj nie tak miało być,buuuuuu
          • yenna_m Re: nie wytrzymam 07.09.05, 11:17
            bajdus, a moze porozawiaj z paniami, jak mlody zachowuje sie juz po pozegnaniu -
            ile mu czasu zajmuje dojscie psychiczne do siebie i wejscie w zabawe z
            rowniesnikami. Czy bawi sie w grupie czy osowialy siedzi gdzies w kąciku?

            moze warto dac sobie jeszcze ze 2 tygodnie na zaakceptowanie przedszkola? moze
            mlody jest niesmialy i wstydzi sie wejsc w grupe? moze potrzaaebuje zachęty
            pani albo pomocy innych dzieci (zaproszenia go przez dzieci do zabawy?) tego
            warto sie wywiedziec

            i jeszcze jedna rzecz - uczciwie zastanow sie, czy mlody musi do tego
            prazedszkola chodzic, czy tez masz go z kim zostawic, jakbys zrezygnowala z
            przedszkola. Bo to tez troche zmienia spojrzenie na sprawe.


            A co ci intuicja podpowiada?
            _JA_ przede wszystkim sluchalabym mojej intuicji. Zwlaszcza, ze jako matka,
            znam najlepiej dziecko.
            • britt7 Re: nie wytrzymam 07.09.05, 17:51
              Bajdusiu! Czytam ten wątek codziennie.Dzisiaj napisałaś,że wysłałaś Kubę do
              przedszkola,bo bylas przekonana,że bedzie mu się tam podobało...Wyraznie mu się
              jednak nie podoba.
              Domyslam się,że nie byłoby problemu z zapewnieniem mu innej opieki?
              Jesli tak to nie wahałabym się ani chwili i wypisałabym go stamtąd czym
              prędzej.Po co stresować siebie i dziecko?
              Kiedys do przedszkola dorośnie.A narazie ma 2,5 roczku i nie dziwię się,że
              najlepiej mu w domu.To jeszcze malutki chlopczyk...
              Jakąkolwiek decyzję podejmiecie-pozdrawiam serdecznie i trzymam za Was kciuki!
              Dorota.
    • bajdus poddałam się 08.09.05, 10:55
      dzisiaj nie posłałam Kuby do przedszkola. Wczoraj porozmawiałam z Panią i byłam
      zdecydowana poczekać do końca tygodnia, ale dzisiaj rano po baaaardzo ciężkiej
      rozpaczy synka zmieniłam zdanie i pozwoliłam zostać. Po weekendzie zachęcę go
      znowu, ale jak nie będzie chciał pójść to poczekam do przyszłego roku. Wiecie
      co, ogromnie mi ulżyło... Mam spokojne sumienie. Byście go widziały jak się
      ucieszył i uspokoił jak mu powiedzieliśmy, że zostaje - Boże wybacz mi, że
      naraziłam na taki stres mojego malucha.
      Poza tym strasznie żal mi było Krzysia, który nagle pozostał tylko z babcią.
      Dla niego Kuba to cały świat. Krzysiu nie potrafił się bawić - dopóki miał przy
      sobie brata to bawił się tym co on.
      A więc dwie pieczenie przy jednym ogniu (nawet trzy)smile
      Macie rację mamusie, że trzeba słuchać swojej intuicji, w końcu kto zna lepiej
      swoje dziecko niż matka... ale jestem szczęśliwa smile)))))
      • gopio1 gratuluje decyzji 08.09.05, 13:39
        Ciesze sie ze odnalazlas spokoj. U mnie troche inaczej - chcialam zeby Kuba chodzil do przedszkola
        miedzy innymi ze wzgledu na Maje. Ona jest strasznie zdominowana przez niego. Widze, ze nie moze
        rozwijac sie swoim wlasnym tempem - ciagle tylko z bratem i przy bracie. Teraz ma nianie tylko dla
        siebie i juz po tygodniu widze, ze jej to sluzy. Moje dzieci wrecz potrzebowaly zeby je rodzielic I wcale
        nie dlatego, ze sie bija. Duzo rzeczy robily razem, wspolnie, to samo - a wlasnie nie tego im trzeba
        bylo. Kazde jest inne, inna plec, inne potrzeby, zainteresowania, jedzenie, mozliwosci. Glownie
        chodzilo o te mozliwosci. Teraz kazde idzie swoim torem, a popoludnia spedzaja razem. Naprawde jest
        lepiej.
        Ale wiem co czujesz, z ta ulga, bo rok temu, gdy urodzila sie Maja poslalam Kube do zlobka. Chodzil
        na 4 godziny. Chcialam, zeby odpoczal od ryczacego noworodka i sfrustrowanej matki wink Myslalam, ze
        robie mu przyslge - wysylam do dzieci, bedzie sie mogl bawic, odpoczac od swoich dziewczyn. Chodzil
        miesiac. Nie plakal. Bylo dobrze. Ale ja czulam sie z tym zle. W pazdzierniku zlobek zostal zamkniety,
        bo okazal sie nierentowny dla miasta (12 dzieci w grupie, 4 panie). I wiesz co sie okazalo? Ze to bylo
        najlepsze co mogo sie stac. Odetchnelam. Cieszylam sie. Zatrudnilam nianie. A Kuba byl szczesliwy.
        Nadal jest. I ja tez wink))

        Nie mysl o przedszkolu jako o porazce - nie mysl, ze sie poddalas, pomysl ze zmadrzalas.
        Promyk radosci dla Ciebie i Twoich chlopakow.
        • bajdus to jest pomysł 08.09.05, 14:12
          podsunęłaś mi świetną myśl - zamiast płacić za przedszkole, zatrudnię opiekunkę
          na 4 godziny dziennie, żeby bawiła się z Kubusiem. To jest to - najlepsza
          byłaby jakaś młoda dziewczyna. Muszę poważnie się nad tym zastanowić. Dzięki
          Gosiu smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka