do mam niewierzacych

02.12.05, 21:30
Bardzo ciekawy watek o kolejnej dwoi z religii zainspirowal mnie do zapytania
Was o jedna rzecz. Jestem mama niewierzaca ze wszystkimi szykanami, to znaczy
z tych mam, ktore nie chrzcza dziecka ani nie posylaja na religie (pytalam -
dziecko nie chce; ma 8 lat). I teraz mam pytanie do Was, mam, ktore
postepujecie tak samo (albo bardzo podobnie). Czy dbacie w jakis konkretny
sposob o to, zeby dziecko nabylo podstawy wiedzy o religii chrzescijanskiej i
konkretniej katolickiej? Wiedza to niezbedna czlowiekowi wyksztalconemu w
Polsce, bowiem od odniesien katolickich w sztuce kazdego rodzaju az sie roi,
dlatego zakladam, ze moje dziecko powinno ja posiasc, i to gruntownie.
Natomiast nie wyobrazam sobie, zeby w tym celu zapisac je na religie, bo sa
to lekcje prowadzone w sposob przewidziany dla wyznawcow, a nie dla osob z
zewnatrz.

Dodam, ze w rodzinie raczej dzieci chrzci sie rzadko, slubow koscielnych tez
juz obecnie jest wsrod znajomych malo, wiec okazji do wizyt w kosciele jest
niewiele. Moje dziecko ma bardzo duze zapoznienie w wiedzy, jak sie nalezy
zachowac w kosciele itp., a - przejaskrawiajac - nie chce dopuscic do tego,
zeby kiedys spiewalo "podmoskownyje wiecziera" z okazji Wigilii. Co mi
poradzicie?
    • sakada Re: do mam niewierzacych 02.12.05, 21:44
      Polecam forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23383
    • arbuzek2 Re: do mam niewierzacych 02.12.05, 22:59
      kup książkę "Religie świata" Susan Meredith- Dom Wydawniczy Bellona. Bardzo
      ciekawie opisuje wszystkie religie. Mogłam przeczytać mojemu pogańskiemu
      zerówkowiczowi na czm polega chrzest (wybieraliśmy się właśnie na taką
      uroczystość w rodzinie)i dlaczego się go przyjmuje.
      • ardzuna Re: do mam niewierzacych 03.12.05, 15:36
        Dzieki smile
        Prosze o wiecej wypowiedzi smile
    • triss_merigold6 Re: do mam niewierzacych 03.12.05, 21:54
      Zastanowiłam się w jaki sposób wychowywana w ateistycznej rodzinie uzyskałam
      jaką taką wiedzę na temat religii... wyszło na to, że przez osmozę.wink Czytałam
      opowieści bibilijne, zadawałam pytania, chodziłam z ciotkami do kościoła na
      jakieś święcenie jajek. Tak w miarę naturalnie bez specjalnych rozmów, do tego
      doszła literatura. Problemów z odczytywaniem symboliki nie miałam. Myslę, że to
      samo przychodzi.
    • lucy_cu Re: do mam niewierzacych 04.12.05, 14:36
      W przedszkolu moje dzieci chodziły na religię, która była prowadzona w
      fantastyczny sposób ( duże brawa dla katechetki)- bardziej "poznawczo"
      niż "modlitewnie". Katechetka była poinformowana o naszych przekonaniach,
      chłopcy nigdy nie czuli się "inni", chodzili, bo im się podobało.
      Teraz starszy syn poszedł do szkoły i na religię chodzić juz nie chce (zresztą,
      ciężko by mu było,bo wszystko kręci się obecnie wokół przygotowań do komunii).
      Często czytamy dzieciom biblię (taką w wersji dla dzieci)- bardzo lubią słuchać.
      Rozmawiamy.Tłumaczymy.
      Też jestem zdania,że w naszym kręgu kulturowym wykształcony człowiek powinien
      dysponować wiedzą na temat religii katolickiej.
      I niestety nie mogę oprzeć się wrazeniu(to tak na marginesie),że wielu ateistów
      ma na te tematy więcej do powiedzenia, niż tzw praktykujacy katolicy...
      • dagmama Re: do mam niewierzacych 05.12.05, 12:13
        Nie uważam się za ateistkę, bo w to sugeruje jakąś walkę, oznacza "przeciw
        Bogu". Używam określenia "niewierząca".
        Będę postępować tak, jak moi rodzice: rozmawiać, tłumaczyć, również to, dlaczego
        my nie wierzymy, nie chodzimy do kościoła itd.
        Żyjemy w katolickim kraju, więc dziecię dowie się wszystkiego, co trzeba i niż
        trzeba od kolegów, rodziców kolegów, nauczycieli...
    • oneway9 Re: do mam niewierzacych 05.12.05, 13:07
      pewnie wloze kij w mrowisko, ale przeciez to jest forum.. zastanowilo mnie w
      twojej wypowiedzi kilka kwestii; zapytane 8letnie dziecko czy chce chodzic na
      religie odpowiedzialo nie i to wg ciebie jest ok, a gdy kiedys powie, ze nie
      chce chodzic na fizyke to co mu powiesz? 'Moje dziecko ma bardzo duze
      zapoznienie w wiedzy'..., moj syn powiedzial kiedys, kiedy zapytalam go (po
      rozmowie z siostra, kiedy dowiedzialam sie, ze nie chodzi na religie w zerowce
      (!)dlaczego nie chce chodzic: bo nuda bo tylko o tym Chrystusie i Chrystusie i
      o zadnych innych bogach..do dzis jest to anegdota szkoly i rodziny. Pewnie
      mozna zyc nie wierzac, widze jednak teraz choc jestesmy rodzina malo
      praktykujaca, ale z jasno okreslonymi wartosciami, ze dziecku tak poukladany
      swiat jest blizszy, bardziej, wbrew pozorom, zrozumialy, obrzadki religijne sa
      rowniez elementem tradycji z czegos wynikajacej, a wigilia czy przysiega na
      slubie cos znaczy; i to nic, ze pewnie wiekszosc ma relatywny stosunek do
      wartosci, ale dla nas dla ciebie moj synu dobro jest i ma byc dobrem, a zlo
      zlem. okrazajac swiat, rozne kultury i religie wszedzie spotkasz takich, ktorzy
      wierza i takich ktorzy watpia i takich ktorzy kombinuja; latwiej powiedziec, ze
      ksiadz jest glupi (bo czesto jest) i nie isc do kosciola niz przyznac sie, ze
      po prostu sie nam nie chce, ze milsza kanapa przed telewizorem; zbyt czesto
      dorabiamy filozofie do wlasnych potrzeb, ale dzieci w swojej szczerosci widza i
      wiedza lepiej, i choc czesto wydaje sie nam, ze cos moze byc dla nich za
      trudne, okazuje sie ze nie; ja sama mam mnostwo watpliwosci i nie radze sobie z
      ksiega Hioba, poslaniem syna/dziecka na smierc, ale to tylko mnie pochyla, i
      moje dzieci tez wiedza, ze nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania, nikt nie
      ma; wystarczy ze dziecko zrozumie ze bedac w kosciele jest w domu ojca, tak jak
      u ukochanego dziadka z wizyta i samo bedzie wiedziec jak sie zachowac. dadam
      tez zeby nie bylo watpliwosci, ze jestem po przeciwnej stronie ojca Rydzyka i
      obca jest mi idnoktrynacja katolicka, z ktora sie po prosu nie zgadzam, jestem
      chrzescijanka, i tyle. Sa ludzie, ktorym nawet 10 przykazan nie jest potrzebne
      bo wiedza, czuja co jest dobre, a co zle, innym potrzebni sa prokuratorzy.
      swiat taki byl, jest i bedzie. tylko np patrzac w gwiazdy, lub na swiat pod
      mikroskopem uginaja sie nam kolana; i co ciekawe tym co naprawde zglebiaja
      nauke uginaja sie szczegolnie..
      • ardzuna Re: do mam niewierzacych 05.12.05, 18:56
        oneway9 napisała:

        > pewnie wloze kij w mrowisko, ale przeciez to jest forum.. zastanowilo mnie w
        > twojej wypowiedzi kilka kwestii; zapytane 8letnie dziecko czy chce chodzic na
        > religie odpowiedzialo nie i to wg ciebie jest ok, a gdy kiedys powie, ze nie
        > chce chodzic na fizyke to co mu powiesz?

        Fizyka to jednak troche co innego, niz jedna z wielu religii, wiec niczego sie
        nie boj. Na fizyke chodzic na pewno bedzie.

        Pewnie
        > mozna zyc nie wierzac,

        Oczywiscie, ze mozna. I wcale sie nie jest z tego powodu gorszym od innych.
        Mozna tez wierzyc w zupelnie cos innego, ale to troche zbyt skomplikowane, zeby
        mozna to bylo umiescic w tytule watku.

        widze jednak teraz choc jestesmy rodzina malo
        > praktykujaca, ale z jasno okreslonymi wartosciami, ze dziecku tak poukladany
        > swiat jest blizszy, bardziej, wbrew pozorom, zrozumialy, obrzadki religijne
        sa
        > rowniez elementem tradycji z czegos wynikajacej,

        Kazda religia z czegos wynika i ma swoja tradycje; moje dziecko bedzie mialo
        wbsolutnie wolny wybor, w co moze wierzyc, tak jak i ja mialam, i skorzystalam
        z niego.

        a wigilia czy przysiega na
        > slubie cos znaczy;

        Chyba ze jest skladana nieszczerze, na Boga, w ktorego sie nie wierzy.

        i to nic, ze pewnie wiekszosc ma relatywny stosunek do
        > wartosci,

        Dla mnie na przyklad ty jestes taka osoba - wierzaca, ale nie za bardzo
        praktykujaca. Relatywizm pelna geba. Ja o wiele powazniej podchodze do tego, w
        co wierze, dlatego nie bralam slubu koscielnego dla picu.

        latwiej powiedziec, ze
        >
        > ksiadz jest glupi (bo czesto jest) i nie isc do kosciola niz przyznac sie, ze
        > po prostu sie nam nie chce, ze milsza kanapa przed telewizorem;

        No niestety po krotkim okresie wlasnej wiary przestalam chodzic do kosciola, bo
        ksieza bymi glupi, a wyobraz sobie, ze bylam wychowywana bez telewizora.

        ale dzieci w swojej szczerosci widza i
        >
        > wiedza lepiej, i choc czesto wydaje sie nam, ze cos moze byc dla nich za
        > trudne, okazuje sie ze nie;

        Nie uwazam, zeby dla mojego dziecka religia byla zbyt trudna. Nie chodzi m.in.
        dlatego, ze nie chcialabym, zeby niewlasciwie prowadzona religia go skrzywila.

        wystarczy ze dziecko zrozumie ze bedac w kosciele jest w domu ojca, tak jak
        >
        > u ukochanego dziadka z wizyta i samo bedzie wiedziec jak sie zachowac.

        Sorki, ale nie potrafie dziecku tlumaczyc z przekonaniem czegos, co moim
        zdaniem jest glupota.

        pozdrawiam
    • ardzuna Re: do mam niewierzacych 22.12.05, 10:43
      w górę
      • milena2004 Re: do mam niewierzacych 23.12.05, 09:14
        wiem że ten post nie jest do mnie bo jestem mamą wierzącą ale przeczytałam i
        przychodzi mi kilka pytań do ciebie (jeśli mogę?) jesteś ateistką to powiedz mi
        jak to jest z obchodzeniem u was świąt, wigilia opłatek chioneczka i jajeczka
        zajączki na wielkanoc jest to u ciebie czu udajecie że świąt wogóle nie macie,
        dla mnie to wszystko związane jest z moją wiarą a u ciebie?? nie chcę cię
        atakować po prostu mam pytanie ?
        • ardzuna Re: do mam niewierzacych 23.12.05, 11:01
          Święta Bożego Narodzenia to bardzo fajne, pogańskie święto przejścia zimowego,
          anektowane przez Kościół, który nie umiał go wyplenić, więc nie ma powodu, żeby
          ich nie swiętowac. Tradycyjne potrawy są rodem z tradycji pogańskiej i
          symbolizują dostatek, urodzaj itp. Nawet choinka nie jest tradycją
          chrześcijańską, a w Polsce rowpowszechniła się w XIX wieku. Pozdrawiam.
          • campalla Re: do mam niewierzacych 23.12.05, 11:46
            ardzuna napisała:

            > Święta Bożego Narodzenia to bardzo fajne, pogańskie święto przejścia
            zimowego,
            > anektowane przez Kościół, który nie umiał go wyplenić, więc nie ma powodu,
            żeby
            >
            > ich nie swiętowac. Tradycyjne potrawy są rodem z tradycji pogańskiej i
            > symbolizują dostatek, urodzaj itp. Nawet choinka nie jest tradycją
            > chrześcijańską, a w Polsce rowpowszechniła się w XIX wieku. Pozdrawiam.

            Ardzuno, to w końcu jesteś niewierząca, czy jesteś poganką, -bo to nie to samo!
            Osoba niewierząca pogańskich świąt też nie świętuje, bo jest niewierząca, a
            pogaństwo to też religia...
            Pozdr.
            • ardzuna Re: do mam niewierzacych 23.12.05, 13:17
              A jakie to ma znaczenie w kontekście mojego pytania? - to po pierwsze.

              Po drugie, święto jest pogańskie, więc nie muszę być katoliczką, zeby je
              świętować. Mogę traktowac tego rodzaju pogańskie święto jako element tradycji
              mojego kraju i symboliczne obchodzenie przesilenia zimowego.

              Po trzecie - "niewierzący" ma w Polsce dwa różne znaczenia: 1) ateista; 2)
              niekatolik. Dla uproszczenia posługuję się tym drugim znaczeniem, przez
              odniesienie do dominującej religii mojego kraju, bo i tak w ten sposób rozumie
              słowo "niewierzący" 97% procent społeczeństwa i i tak trzeba ludziom tłumaczyć,
              że np. buddysta to nie jest niewierzący.
            • triss_merigold6 O to ciekawe;) 23.12.05, 22:29
              Ciekawe jak to świetnie ludzie wiedzą co świętują niewierzący.P
              Pogańskie były RELIGIE w liczbie mnogiej. Jestem niewierząca, święta Bożego
              Narodzenia oraz Wielkanoc obchodzę tradycyjnie (tyle, że bez pasterki) i mam
              zasadniczo gdzieś, że korzenie tych świąt są pogańskie. Jest to dla mnie
              zwyczaj, tradycja, święto i elementy ewidentnie religijne (kolędy) absolutnie
              mi nie przeszkadzają.
        • ardzuna Re: do mam niewierzacych 25.12.05, 15:04
          milena2004 napisała:

          jesteś ateistką to powiedz mi
          >
          > jak to jest z obchodzeniem u was świąt, wigilia opłatek chioneczka

          Z choinką rąbnęłam się o jakieś 100 lat, proszę bardzo:
          "Tradycja strojenia zielonego drzewka pochodzi z początków XVI w. W Polsce
          pojawiła się 200 lat później. - Początkowo Kościół walczył z choinką jako
          symbolem pogaństwa. "

          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3083517.html
          • 82nati Re: do mam niewierzacych 26.12.05, 17:21
            ja również pragnę dołączyć się do dyskusji. Jestem ateistką odkąd urodziła się
            moja córcia, wcześniej byłam pedantycznie wierząca i zakochana w Bogu tłmaczyć
            i tak dalej nie zamierzam nic. poprostu mam pytań parę
            Cała moja i męża rodzina jest wierząc, moja-praktykująca nałogowo, męża-prawie
            wcale nie praktykująca. Cały czas jest nacisk ze strony mojej rodziny na
            modlitwę, bozię i kościół, co zawsze konczy się kłutnią. Chcę córcię wychowac w
            wiedzy o chrześcijaństwie ale tak by wierzyła w to co jest jej potrzebne i ten
            wybór był dojrzały i przemyślany, potrzebny a nie narzucony wyuczony i
            przymuszony. Bedą święta, będą tłumaczenia, odpowiadania na pytania, komunie i
            td, ale jak nie budzic w niej sprzecznosci, wkoncu przebywa ze mną 95%czasu ale
            te 5 to jest mowa o bozi, zaieranie do koscioła, uczenie modlitw i tak dalej,
            nie chce by moje dziecko było w przyszłości rozdarte lub myślalo ze któraś ze
            stron kłamie, jak to pogodzić? Ja zamierzam wychować ją w swoich przekonaniach,
            szacunek i miłośc do drugiego człowieka, matki natury, i takie tam, wszystko to
            się zgadza z wiarą chrześcijańską ale jest całkiem inaczej ujete, tam jest bóg
            i wiem jak silnie ta wiara potrafi uzależnić, co robić, zeby nie zamiącić
            umysłu mojej córci w przyszłości?
    • maika7 Re: do mam niewierzacych 23.12.05, 21:28
      >>Czy dbacie w jakis konkretny sposob o to, zeby dziecko nabylo podstawy wiedzy
      o religii chrzescijanskiej i konkretniej katolickiej?

      Dużo rozmawiamy na temat wiary i religii.
      Poza tym program szkolny (j. polski i historia) jest solidnie naszpikowany
      treściami religijnymi. Nie martw się - Twoje dziecko będzie miało mnóstwo
      okazji, żeby zdobyć podstawy wiedzy o religii katolickiej.

      M.
    • 0golone_jajka Re: do mam niewierzacych 25.12.05, 14:05
      Zadałem podobne pytanie na innym forum, mianowicie interesowała mnie jakas literatura dla trzylatka. Może znajdziesz tam jakąś ciekawą odpowiedź: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23383&w=32332356
      • karma_tsondry_palmo Re: do mam niewierzacych 26.12.05, 17:18
        Ja jestem innego wyznania niż katolickie, a to oznacza, że w naszym kraju
        jestem traktowana jako "niewierząca", więc pozwolę sobie wypowiedzieć się w tym
        wątku. Myślę, że nikomu nie zaszkodzi (bez względu na wyznanie) poznanie
        róznych religii: ich świąt, tradycji i obrządków. My kładziemy nacisk na naszą
        religię, ale opowiadamy synkowi również o katolickiej. Żeby miał rozeznanie o
        czym inni mówią i co praktykują. Z doświadczenia wiem, że często niekatolickie
        dzieci mają większą wiedzę nt tej religii od katolickich, ale to temat na inny
        watek...

        Pozdrawiam
        • 0golone_jajka Re: do mam niewierzacych 26.12.05, 19:50
          O tak, to prawda. Większość polskich katolików to tzw. katolicy od święta. Chodzą do kościoła 5 razy w roku i mają Biblie na półce - ale jej nie otwierają.
          • 82nati Re: do mam niewierzacych 28.12.05, 10:59
            up
            • dagmama Droga Nati:-))) 28.12.05, 15:12
              "Cała moja i męża rodzina jest wierząc, moja-praktykująca nałogowo, męża-prawie
              wcale nie praktykująca. Cały czas jest nacisk ze strony mojej rodziny na
              modlitwę, bozię i kościół, co zawsze konczy się kłutnią. Chcę córcię wychowac w
              wiedzy o chrześcijaństwie ale tak by wierzyła w to co jest jej potrzebne i ten
              wybór był dojrzały i przemyślany, potrzebny a nie narzucony wyuczony i
              przymuszony. Bedą święta, będą tłumaczenia, odpowiadania na pytania, komunie i
              td, ale jak nie budzic w niej sprzecznosci, wkoncu przebywa ze mną 95%czasu ale
              te 5 to jest mowa o bozi, zaieranie do koscioła, uczenie modlitw i tak dalej,
              nie chce by moje dziecko było w przyszłości rozdarte lub myślalo ze któraś ze
              stron kłamie, jak to pogodzić?"

              Przede wszystkim współczuję, bo, jeśli źle nie zrozumiałam, chyba straciłaś
              wiarę i teraz jesteś osamotniona w obliczu wierzącej rodziny.
              U mnie nie ma aż takiej presji, bo moi rodzice są niewierzący, a męża to
              niepraktykujący katolicy.
              Wydaje mi się, że powinnaś dużo rozmawiać, bo to Ty głónie wychowujesz dziecko,
              a rodzinę poproś o ograniczenie informacji o religii, jeśli na tym głównie
              polegają kontakty z dzieckiem. Problem chyba polega na tym, że oni wiedzą, że to
              Ty i tak będziesz miała największy wpływ na Córkę.
              Dziecku wystarczy na początek gwiazdka i Wielkanoc. Absolutnie ani Ty nie możesz
              mówić, że wierzący się mylą, ani oni nie mogą mówić, że nie masz racji, to
              bardzo ważne.
              Ja zamierzam, kiedy zaczną się pytania, dlaczego inni chodzą do kościoła, a my
              nie, sama pójść, pokazać, jak tam wygląda, zwiedzić z dystansem. Na pewno nie
              pozwolę zabrać na mszę, ani uczyć modlitwy.
              Ja mam łatwiej, ponieważ byłam wychowywana przez niewierzących rodziców,
              pamiętam, co mi mówili, jak wychowywali zgodnie z własnym światopoglądem.
              Pozdrawiamsmile))
              • 82nati Re: Droga Nati:-))) 28.12.05, 17:42
                problem w tym, ze ja szanuję wiarę obojętnie jaką, ale szanuję i nie mówię że
                to kłamstwo czy coś, a moi rodzice i dziadkowie wręcz zmuszają do wiary,
                modlitw, kłócą się o to i tym podobne, to tyczy się rónież mojej córki, święta
                będą bo to głównie piękne tradycje, ale kościołowi jako instytucji ja się
                sprzeciwiam, nie bedę tego okazywała przy córce, ale nie wiem jak sprzeciwić
                się rodzinie by nie katowali 16 miesięcznego dzieckja wizerunkiem Chrystusa na
                Krzyżu i tłumaczenia jak to za nas i za mamusię rónież wycierpiał.
                • 82nati do dagmamy 28.12.05, 17:45
                  kochana dagmamo jesteś super, nigdy nie ignorujesz, zawsze pomagasz na ile
                  potrafisz, twoje odpowiedzi i udział na forum są zawsze bopgate, dzięki ci za
                  to wielkie, pozdrówka i ogromniaste całóski
                • dagmama Re: Droga Nati:-))) 28.12.05, 17:55
                  Uuuuuuuu, faktycznie ciężko.
                  Jak to jak się sprzeciwić? Chyba powiedzieć jasno, ze sobie nie życzysz. Dobrze
                  by było, gdyby mąż był murem po Twojej stronie.
                  Ale nie mam praktyki z tak głęboko wierzącymi. Szczerze mówiąc nie chciałabym
                  Cię urazić, bo to jednak rodzina, ale to dla mnie wręcz nienormalne, przepraszam
                  za to słowo.
                  Krzyż jest narzędziem tortur i pokazywanie kogoś, kto umiera nie jest najlepszą
                  zabawą dzieciństwa. W tym wieku powinny być misie i lalki. Ewentualnie modlitwy,
                  na przykład "Aniele Stróżu mój", bo to zwykła rymowanka. Ale to, jak niewierzący
                  rodzic nie ma nic przeciwko.
                  Zastanawiałam się, w jakim wieku jest Twoja Córka. Myślałam, że starsza. Mój syn
                  ma 20 miesięcy i nikt go jeszcze nie "indoktrynuje". Oczywiście była Wigilia,
                  prezenty, ale nawet bez szopki, żeby pokazać, skąd w ogóle Święta się wzięły.
                  Pozdrawiamsmile
                  Zyczę odwagismile
                • a_weasley Tolerancji! 11.01.06, 14:14
                  82nati napisała:

                  > nie wiem jak sprzeciwić się rodzinie by nie katowali 16 miesięcznego
                  > dzieckja wizerunkiem Chrystusa na Krzyżu

                  Hmm. Czyli co? Mają zdjąć Krzyż ze ściany, jak przychodzisz? A niby z jakiego
                  paragrafu?

                  > i tłumaczenia jak to za nas i za mamusię rónież wycierpiał.

                  I nie mówić o Bogu, bo na tym polega wolność: każdemu wolno głosić swój
                  światopogląd pod warunkiem, że jest to światopogląd naukowy.
                  • ardzuna Re: Tolerancji! 11.01.06, 22:02
                    a_weasley napisał:

                    > 82nati napisała:

                    > > i tłumaczenia jak to za nas i za mamusię rónież wycierpiał.
                    >
                    > I nie mówić o Bogu, bo na tym polega wolność: każdemu wolno głosić swój
                    > światopogląd pod warunkiem, że jest to światopogląd naukowy.

                    Sorki, a_weasley, ale matka ma prawo nie życzyć sobie, zeby ktoś prowadził
                    indoktrynację religijną jej dziecka. Co innego, jak się opowiada dziecku o
                    czymś jako o podlegającym aktowi wiary, a co innego, kiedy nie dość, że się
                    przedstawia "fakty" religijne jako obiektywnie prawdziwe, to jeszcze celowo
                    podważa autorytet matki.
                    • 82nati Re: Tolerancji! 12.01.06, 11:55
                      dokładnie o to mi chodziło
        • a_weasley Kto mówi, że niekatolik = niewierzący? 11.01.06, 14:08
          karma_tsondry_palmo napisała:

          > Ja jestem innego wyznania niż katolickie, a to oznacza, że w naszym kraju
          > jestem traktowana jako "niewierząca",

          O, a skąd jesteś?
          Ja jestem z Polski i będąc metodystą nigdy nie byłem traktowany jako
          "niewierzący". Nie zaobserwowałem też, żeby na Podlasiu, gdzie często bywam,
          katolicy tak postrzegali licznych tam prawosławnych.
          Natomiast, i owszem, dla wielu niewierzących każdy wierzący, nie daj Boże
          praktykujący, to katolik.
          • ardzuna Re: Kto mówi, że niekatolik = niewierzący? 11.01.06, 21:59
            A ja mam identyczne doświadczenia jak karma_tsondry_palmo. Mieszkam w Warszawie
            (ale oczywiście wystawiam poza nią nosa).

            Może w przypadku innych chrześcijan wygląda to nieco inaczej, niz w przypadku
            osób nie zaliczających się do żadnego kościoła chrześcijańskiego.
    • falka32 Re: do mam niewierzacych 29.12.05, 00:50
      ja rozwiązałam temat następująco:
      mój syn chodzi po prostu na religię w szkole i choć jest normalnie klasyfikowany
      i dostaje stopnie, to wie, że chodzi tam po to, żeby poznać główną religię tego
      kraju w którym żyje, a nie po to, żeby się modlić. W okolicach komunii
      rozmawiałam z katechetką, powiedziałam jej, że Janek jest nieochrzczony i do
      komunii nie idzie i że na religię chodzi jako wolny słuchacz z mojej woli, żeby
      wiedział o co chodzi - przyjęła to na klatę i nie miał żadnych kłopotów z jej
      strony (być może wyczuła, że jedno krzywe słowo i natychmiast zabiorę jej
      owieczkę). Tak więc on (tez dzięki rozmowom w domu) traktuje to jako jeszcze
      jeden kolejny nudny przedmiot a nie lekcje duchowe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja